Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: Termalica sprawdzi formę GKS-u Katowice!
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego spotkania Bruk-Bet Termalica – GKS Katowice.
1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź 19. kolejki
Wracają pierwszoligowe emocje! Już w piątek na boiska powrócą pierwsze zespoły w ramach rundy wiosennej rozgrywek o mistrzostwo Fortuna 1 Ligi. W tym sezonie zespoły kazały na siebie czekać wyjątkowo długo. Na całe szczęście przed nami niespełna cztery miesiące pełne piłkarskich emocji, z czego pierwsze dni już w najbliższy weekend.
[…] Bruk-Bet Termalica Nieciecza – GKS Katowice (12 luty, niedziela, 15:00)
Katowiczanie dość dobrze wspominać mogą zeszłoroczny pojedynek z Termaliką. Choć ostatecznie mecz zakończył się remisem, pomimo prowadzenia do przerwy, statystyki GKS-u z tego dnia robią wrażenie. Od tego czasu goście niedzielnego starcia stracili tylko 10 goli w 15 meczach, nie licząc feralnego pojedynku z ŁKS-em Łódź, przegranego aż 1:5. Gdyby nie ta wpadka, katowiczanie byliby niekwestionowanie najlepszą w lidze defensywą.
Fantasy 1 Liga: Zapowiedź 19. Kolejki
W obecnej rundzie pozostały do rozegrania jeszcze trzy serie spotkań. Dla graczy Fantasy będą to decydujące kolejki, dlatego warto pomyśleć już teraz o dzikiej karcie (w przypadku osób, które mają jeszcze taką możliwość) i przygotowaniu swojego zespołu na końcówkę rundy. W tej kolejce czeka nas hitowe starcie na Górnym Śląsku, gdzie w meczu derbowym Niebiescy zagrają z GieKSą.
[…] Bruk-Bet Termalica Nieciecza – GKS Katowice
W trakcie rundy jesiennej zastanawialiśmy się, czy trener Latal utrzyma swoją posadę. Właściciele postanowili mu zaufać i mógł on spokojnie pracować nad poprawą gry swojej drużyny. Termalica nie grała źle, ale nie potrafiła także zdominować swojego rywala, czy utrzymać równej dyspozycji przez pełne 90 minut. W jej kadrze nie nastąpiły duże zmiany. Wzmocnieniem było przyjście Damiana Hilbrychta, natomiast wczoraj do ekipy Słoników dołączył Andrzej Trubeha z Jagi. Widać, że trener Latal szuka nowych wariantów pod bramką rywali. W okresie przygotowawczym z dobrej strony pokazywał się Kacper Karasek (3 bramki). Poza nim w dalszym ciągu będziemy uważnie obserwować Adama Radwańskiego i Wiktora Biedrzyckiego. Dużo będzie zależało od tego, czy Termalica zacznie punktować od początku powrotu do ligowej rywalizacji. W przeciwnym razie atmosfera w szatni ponownie zrobi się nieprzyjemna. Przed zawodnikami z Niecieczy ciężki mecz z GKS-em Katowice, w którym muszą potwierdzić swoje aspiracje. W 9 sparingach Słoniki odniosły tylko dwa zwycięstwa.
W GieKSie pełna stabilizacja. Trener Górak spokojnie rozwija swoją drużynę i stawia na systematyczny progres. Po zakończeniu rundy jesiennej wspominał o potrzebie sprowadzenia zawodnika, który pozwoli na bardziej kombinacyjną grę przednich formacji. Jedynym dotychczasowym nabytkiem okazał się Mateusz Marzec, który wypełnia postawione przez szkoleniowca kryteria. Ofensywny pomocnik ma spore doświadczenie w 1 lidze, a jesienią w barwach Odry zdobył 4 bramki. GKS w okresie przygotowawczym rozegrał 8 meczów (4 zwycięstwa, 2 remisy, 2 porażki). Jesienią najmocniejszą stroną klubu z Katowic była defensywa (poza ostatnim meczem z ŁKS-em). Jej walory potwierdziły wspomniane sparingi, a o sile obrony decydować będą Arkadiusz Jędrych i Daniel Tanżyna. W Katowicach zostaje Daniel Dudziński, który wyrasta na podstawowego młodzieżowca. Najważniejszą informacją w przypadku GieKSy zdaje się jednak zakończenie bojkotu prowadzonego przez jej kibiców. W oficjalnym oświadczeniu Stowarzyszenia „SK 1964” czytamy, że powrót na trybuny nie oznacza końca protestu. Blaszok wypełni się w 20. kolejce spotkań. Irytujący dla fanów GKS-u pozostaje brak jasnej deklaracji walki o awans ze strony klubu. Z ostatnich dwóch wyjazdów do Niecieczy GKS przywiózł jeden punkt i zdobył jedną bramkę. Najbliższy mecz pokaże, czy trenerowi Górakowi udało się wprowadzić trochę więcej polotu do gry ofensywnej jego zespołu. Na to z pewnością liczą Jakub Arak i Adrian Błąd.
zagranie.com – Termalica Nieciecza – GKS Katowice
[…] Czas na powrót rozgrywek na zapleczu Ekstraklasy. W jednym z bardziej wyrównanych meczów tej serii rozgrywek zmierzą się ze sobą drużyny zajmujące 7. i 9. pozycję w tabeli. Z pewnością kiedy na boisku zobaczymy stosunkowo wyrównane zespoły, to nalezży spodziewać się emocjonującego pojedynku.
[…] Termalica w tym sezonie radzi sobie stosunkowo dobrze. Oczywiście, za nami blisko trzymiesięczna przerwa, ale czas wrócić z impetem na boisko, bowiem walka o play-offy w walce o Ekstraklasę właśnie się rozpoczyna. Zespół z Niecieczy aktualnie plasuje się na 7. pozycji z dorobkiem 29 punktów po 18 rozegranych meczach. Podopieczni Radoslava Latala w ostatnim czasie znajdują się w naprawdę dobrej dyspozycji – nie przegrali ani jednego z pięciu ostatnich pojedynków ligowych, zdobywając w nich 11 z 15 możliwych punktów. W ostatnim czasie rozegrali oni także 7 oficjalnych sparingów, z których wygrali tylko dwa mecze, dwa razy dzielili się punktami, a trzy razy musieli uznać wyższość rywali.
[…] Przyjezdni natomiast po rozegraniu 18 spotkań ligowych mają na swoim koncie 27 punktów, a więc dwa oczka mniej od ekipy z Niecieczy. Ostatnie tygodnie przed przerwą to jednak spotkania do zapomnienia, bowiem piłkarze z Katowic zdobyli tylko 5 z 15 możliwych punktów, wygrywając tylko jeden z pięciu ostatnich ligowych meczów. Dodatkowo piłkarze prowadzeni przez Rafała Góraka nie przegrali w 4 z 6 ostatnich meczów towarzyskich, wygrywając trzy z nich, jeden remisując i tylko dwa przegrywając.
slazag.pl – Termalica sprawdzi formę GKS-u Katowice!
Jednym z najciekawszych spotkań podczas pierwszej kolejki rundy wiosennej na zapleczu Ekstraklasy będzie rywalizacja Termalici Bruk-Bet Nieciecza z GKS-em Katowice. Gospodarze aktualnie plasują się na 5. miejscu w tabeli i mają w dorobku 29 punktów, a goście tracą do nich dwa oczka i również są zainteresowani walką o awans.
[…] Termalica to drużyna, która przyzwyczaiła swoich kibiców do tego, że regularnie wędruje pomiędzy Ekstraklasą a jej zapleczem. W poprzednim sezonie piłkarze z Niecieczy rywalizowali w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale nie trwało to zbyt długo. Celem tego zespołu na obecną kampanię jest powrót do Ekstraklasy. Aktualnie są na całkiem dobrej drodze, ponieważ po 18 rozegranych spotkaniach mają na koncie 29 wywalczonych punktów, co w tym momencie gwarantuje 5. pozycję w tabeli. Jeśli chodzi o straty do drużyn, które są na pozycjach gwarantujących, bezpośredni awans, to w tym momencie Termalica traci dokładnie 5 oczek do Puszczy Niepołomice i 8 do ŁKS-u. Biorąc pod uwagę wyrównany poziom, a także wiele niespodzianek, w rundzie wiosennej jeszcze sporo może się zmienić.
Bruk-Bet Nieciecza w pierwszej części sezonu lepiej punktował przed własną publicznością. Termalica w 9 rozegranych spotkaniach wywalczyła aż 16 punktów, co jest jednym z lepszych wyników w całej stawce. Dla porównania na wyjazdach uzbierali 13 oczek.
Pierwsze spotkanie pomiędzy tymi drużynami, które odbyło się w ramach 2. Kolejki, było jednym z najlepszych meczów w rundzie jesiennej. W tym starciu było praktycznie wszystko, ponieważ kibice obejrzeli rzut karny, czerwoną kartkę, 6 goli, a także wyrównanie w końcowych sekundach. Termalica szybko skomplikowała swoją sytuację i już od 7 minuty musiała grać w osłabieniu. Gospodarze szybko wykorzystali taką sytuację i zdobyli 2 bramki już do 16 minuty. Goście pokazali jednak mnóstwo charakteru, ponieważ nie tylko potrafili wyrównać, ale również pozostali w grze do samego końca. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:3, a wyrównująca bramka w doliczonym czasie gry sprawia, że obecnie to Termalica, a nie GKS Katowice jest wyżej w ligowej tabeli.
[…] Fani z Katowic z pewnością są spragnieni występów ich ukochanego zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Analitycy zakładów bukmacherskich nie stawiali tej drużyny w roli głównego kandydata do awansu przed startem rozgrywek i nie zmienił się to również przed rundą wiosenną. GKS Katowice zaprezentował się lepiej, niż można się było tego spodziewać jesienią. Kluczowe pytanie brzmi jednak, czy uda im się podtrzymać taką dyspozycję również w rundzie rewanżowej?
Analizując występy tego zespołu w pierwszej części sezonu, warto zwrócić uwagę na fakt, że więcej punktów wywalczyli w meczach wyjazdowych, jednak różnica jest tutaj minimalna, ponieważ wynosi tylko jeden punkt. W meczach tego zespołu, które są rozgrywane przy Bukowej statystycznie, wpada więcej bramek. Idealnym potwierdzeniem tej tezy była właśnie pierwsza rywalizacja pomiędzy tymi drużynami.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Piynciok na Arenie Katowice!
W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.
Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.
W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!
GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.
23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Najnowsze komentarze