Piłka nożna Prasówka
Media o meczu Puszcza-GieKSa: Puszcza i GKS zamarzyły o awansie do Ekstraklasy
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego meczu Puszcza Niepołomice – GKS Katowice.
1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź 14. Kolejki
W połowie października na naszej pierwszoligowej przeprawie natkniemy się na czternastą kolejkę Fortuna 1 Ligi. Eksperci zapowiadają grad bramek oraz deszcz emocji, a wszystko to w kolorowej, jesiennej aurze, na pięknych, polskich stadionach. Pora rzucić okiem na pojedynki, jakie zaserwuje nam nadchodzący weekend.
[…] MKS Puszcza Niepołomice – GKS Katowice (15 październik, sobota, 15:00)
Choć ekipa z Niepołomic to obecnie wicelider tabeli Fortuna 1 Ligi, to właśnie Puszcza zwyciężyła w największej ilości meczów – 8, co stanowi 61.5% wszystkich rozegranych przez drużynę starć w tym sezonie. Gospodarze świetnie spisują się na własnym obiekcie, gdzie wiele ekip ma ogromne trudności w grze. Nieco ponad 65% wszystkich swoich punktów niepołomiczanie zdobyli „u siebie”.
Fantasy 1 Liga: Zapowiedź 14. Kolejki
W ligowej tabeli panuje spory ścisk. Zgodnie z przewidywaniami mamy wyrównany sezon i póki co nie widać zdecydowanego faworyta rozgrywek. Najciekawiej w 14 kolejce zapowiada się starcie Ruchu Chorzów z Arką Gdynia. Dla układu ligowej tabeli interesująca będzie także potyczka w Niepołomicach, gdzie miejscowa Puszcza podejmie GKS Katowice.
[…] Puszcza Niepołomice – GKS Katowice
Wiele już powiedziano i napisano w tym sezonie na temat Puszczy. Myślę, że czas przestać patrzeć na postawę tej drużyny, jako na rewelację rundy, a bardziej przyjrzeć się rozwojowi klubu zarówno pod względem piłkarskim, jak i organizacyjnym. Postawa podopiecznych trenera Tułacza jest efektem cierpliwej pracy wielu ludzi. Mecz z Odrą pokazał, że zawodnicy są w stanie dobrze zareagować na utratę kontroli nad przebiegiem wydarzeń na boisku i przeprowadzić skuteczną kontrę. Dobrze rozegrali także nerwową końcówkę spotkania. Pod względem piłkarskim zespół się rozwija. Coraz trudniej wyobrazić sobie także składy Fantasy bez któregoś z piłkarzy Puszczy. Zwłaszcza przed meczami domowymi, gdzie zawodnicy z Niepołomic pozostają niepokonani od 9 spotkań, wliczając w to rundę wiosenną poprzedniego sezonu. Przed meczem z GKS-em ponownie będziemy upatrywać szans na punkty u Sołowieja (1.9, 59 pkt.), Wojcinowicza, Mrozińskiego (1.9, 48 pkt.) i Thiakane.
GKS zajmuje trzecie miejsce ligowej tabeli. Pomału i w ciszy, po przezwyciężeniu problemów z licznymi urazami w zespole GieKSa dołączyła do ligowej czołówki. I choć wielu narzeka na styl gry drużyny prowadzonej przez trenera Góraka, widać, że ma on pomysł na ten zespół i wie, jak pracować ze swoimi zawodnikami, żeby ta praca była jak najbardziej efektywna. Jak podkreślał na ostatniej konferencji bardzo ważna jest tutaj praca bez piłki. Myślę, że z czasem będziemy mogli oglądać również bardziej efektowanie grający zespół. Póki co obrana droga przynosi zamierzone efekty, a dobrym dla niej testem będzie niewątpliwie mecz w Niepołomicach. W poprzednim sezonie w starciach z najbliższym rywalem GieKSa odniosła zwycięstwo u siebie i remis na wyjeździe. Jeśli trener Górak myśli o przywiezieniu trzech punktów do Katowic, musi znaleźć sposób na dobrze poukładaną i taktycznie przygotowaną Puszczę oraz liczyć na umiejętności takich piłkarzy jak Błąd, czy Arak (1.8, 33 pkt.). Dwie bramki napastnika GieKSy w dwóch ostatnich meczach sygnalizują, że jest dobrej formie. W poprzednim meczu dwa błędy popełnili środkowi obrońcy GKS-u. Nie miały one jednak przykrych konsekwencji dla zespołu. W meczu z Puszczą muszą się ich jednak wystrzegać. Przed GieKSą niezwykle ważne dni. Po meczu ligowym czeka ich bowiem rywalizacja w śląskim klasyku z Górnikiem Zabrze.
sport.betfan.pl – Puszcza – GKS Katowice
GKS Katowice wybierze się na trudny teren, ponieważ zagra z Puszczą Niepołomice, która aktualnie jest wiceliderem 1. ligi. Będzie to pojedynek dwóch zespołów, będących w bardzo dobrej formie. Goście zajmują trzecią pozycję i tracą cztery punkty do swojego najbliższego rywala.
[…] Puszcza Niepołomice imponuje formą i patrząc na ostanie pięć kolejek, są najlepiej punktującym zespołem na zapleczu Ekstraklasy. Pokonali w tym czasie Wisłę Kraków (3:2), Sandecję Nowy Sącz (5:2), Arkę Gdynia (2:0) oraz Odrę Opole (3:2). Przegrali tylko na wyjeździe z dobrze dysponowaną ostatnio Resovią Rzeszów 1:2. Gospodarze na własnym stadionie jeszcze nie przegrali w tym sezonie. Odnieśli pięć zwycięstw i dwa remisy, mają najlepszy wynik w lidze, jeśli chodzi o domowe starcia.
GKS Katowice znajduje się w dobrej formie i mknie w górę tabeli. Goście są niepokonani w lidze od pięciu spotkań, trzy razy wygrali, a dwa podzielili się punktami. Pokonali Odrę Opole, Skrę Częstochowa i Chrobrego Głogów. Wszystkie te mecze kończyły się wynikami 1:0. Zremisowali natomiast z Górnikiem Łęczna (2:2) i GKS-em Tychy (1:1).
Mecz Puszczy z GKS-em zapowiada się na hit 14. kolejki 1. ligi. Będzie to pojedynek drugiej z trzecią ekipą w tabeli. Nieznacznym faworytem są gospodarze, ale uważam, że oba zespoły znajdą drogę do siatki przeciwnika.
przegladsportowy.onet.pl – Pracują w swoich klubach od kilku lat i czują stabilizację. Puszcza i GKS zamarzyły o awansie do Ekstraklasy
[…] Z jednej strony mały, ale ułożony klub, w którym nikt głośno nie wypowiada słowa „Ekstraklasa”, z drugiej zespół z długimi tradycjami, którego kibice chociaż nie przychodzą na mecze, marzą o powrocie do elity. Starcie Puszczy Niepołomice z GKS Katowice zapowiada się jako najciekawszy mecz 14. kolejki Fortuna 1. Ligi.
Drużyna z liczących około 12 tysięcy mieszkańców Niepołomic jest objawieniem tego sezonu I ligi. W poprzednich rozgrywkach zespół Tomasza Tułacza niemal do ostatnich chwil bronił się przed spadkiem i mało kto spodziewał się takiej poprawy w tym sezonie. A w nim Puszcza gra bez żadnych kompleksów, o czym przekonali się już faworyci do awansu. Zwycięstwa ze Stalą (2:1), Podbeskidziem (1:0), Wisłą (3:2) czy ostatnio z Arką (2:0) wywindowały niepołomiczan na drugie miejsce w tabeli.
– Chcieliśmy być w tej lidze drużyną, która dobrze punktuje i potrafi ograć każdego – mówił w rozmowie z „PS” Tułacz i jak widać, nie rzucał słów na wiatr.
[…] W sobotę do Niepołomic przyjedzie GKS Katowice pod wodzą Rafała Góraka. Szkoleniowiec katowiczan jest drugim najdłużej pracującym trenerem w I lidze, ale na tym podobieństwa między Puszczą a Gieksą się kończą. W Katowicach ambicje są znacznie większe niż w Niepołomicach.
sportdziennik.com – Spotkanie na podium
Z drugą w tabeli Puszczą Niepołomice zmierzą się dziś (15.00) na wyjeździe rozpędzeni i sklasyfikowani „oczko” niżej katowiczanie.
Choć na papierze atrakcyjniej, przez wzgląd na aspekty kibicowskie, jawić się może niedzielny mecz Ruchu Chorzów z Arką Gdynia, sportowy hit tego pierwszoligowego weekendu jest jeden: to dzisiejsza konfrontacja Puszczy z GieKSą, czyli wicelidera z trzecim zespołem zaplecza ekstraklasy. Zespoły, które dzielą dziś 4 punkty, mają na koncie po 2 z rzędu wygrane.
Z jednej strony, tabela jest dziś mocno spłaszczona, bo 4 „oczka” to też różnica między katowiczanami a 11. Wisłą Kraków czy 12. Chrobrym Głogów. Z drugiej strony, zważywszy na fakt, że jeszcze w tym miesiącu czeka ich spotkanie z liderem z Chorzowa, to mają prawo przed zimową przerwą myśleć o zaatakowaniu najwyższej lokaty.
Wliczając Puchar Polski, GKS nie przegrał 6 ostatnich meczów oraz 5 wyjazdów. Ostatni raz z delegacji wracał na tarczy w sierpniu z Krakowa. Potem punktował w Rzeszowie, Opolu, Łęcznej i Bełchatowie, a w Szczecinie wywalczył awans do kolejnej rundy Pucharu Polski, w ramach której już w najbliższym tygodniu podejmie w prestiżowych derbach Górnika Zabrze. By przystąpić do tego klasyku w dobrych humorach, najpierw trzeba będzie przerwać dobrą serię ekipy spod Krakowa.
Przed własną publicznością pozostaje niepokonana od ponad pół roku – ostatni raz na swoim stadionie Puszcza nie zapunktowała 10 kwietnia (2:3 z Arką Gdynia). Potem odniosła 6 zwycięstw i zanotowała 3 remisy. W tym sezonie jej domowy bilans to 5-2-0. Ale to, że GKS umie zadać kres passie przeciwnika, udowodnił przed tygodniem, gdy po 7 występach bez porażki przy Bukowej przegrał Chrobry.
– Zasłużyliśmy na wygraną, nawet grając w dziesiątkę rywal nie stworzył sytuacji. W Niepołomicach czeka nas bardzo ciężki mecz, o całkiem innej specyfice. Może być tak, że piłka będzie częściej w górze niż na ziemi, ale jesteśmy na to gotowi i mimo wszystko będziemy chcieli sprowadzić ją do dołu, narzucić swój styl gry – podkreśla Rafał Figiel, lider katowickiego środka pola.
Choć GieKSa nie ma imponującego bilansu z Puszczą, to ostatnio wiedzie jej się w starciach z tym rywalem dobrze. Nie przegrała ostatnich czterech: zarówno w sezonie 2018/19, jak i tym poprzednim, remisowała oraz wygrywała. Przed rokiem gole niepołomiczanom strzelali zawodnicy, których w Katowicach już nie ma: przy Bukowej – Filip Kozłowski (1:0), zaś 1 maja w Niepołomicach: Arkadiusz Woźniak (1:1). W rozgrywkach 2017/18 dwukrotnie górą była Puszcza, zaś w cyklu 2013/14, kiedy debiutowała na zapleczu ekstraklasy padły dwa remisy.
Dzisiejszy mecz będzie zarazem pojedynkiem dwóch trenerów legitymujących się najdłuższym stażem w swoich zespołach spośród całego I-ligowego towarzystwa. Rafał Górak prowadzi GieKSę (już drugi raz) od czerwca 2019 i zacznie dziś swoją trzecią setkę spotkań w jej barwach. Tomasz Tułacz w Puszczy jest niemal 4 lata dłużej, bo od sierpnia 2015. Tej soboty będzie miał mały jubileusz w postaci 250. ligowego spotkania (dotąd w I lidze zaliczył ich 183, a w II – 66).
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Najnowsze komentarze