Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: Gospodarze awansują do finału?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania Raków Częstochowa – GKS Katowice.

rakow.com – Cel na czwartek: FINAŁ! Zapowiedź meczu Raków – GKS

W czwartkowy wieczór na zondacrypto Arenie przy L83 podejmiemy GKS Katowice w półfinałowym meczu rozgrywek STS Pucharu Polski. Pierwszy gwizdek o godzinie 18:30.

Do rozegrania spotkania finałowego na PGE Narodowym w Warszawie pozostał już tylko jeden krok. Ten będzie trzeba wykonać przy L83 w czwartkowy wieczór.

Droga do półfinału STS Pucharu Polski była dla nas nieco krótsza ze względu na występy w eliminacjach europejskich pucharów. Do rozgrywek „Pucharu Tysiąca Drużyn” dołączyliśmy w październiku, kiedy to na naszym stadionie pokonaliśmy Cracovię. Wówczas dubletem popisał się Jonatan Brunes, a jedno trafienie dołożył od siebie Lamine Diaby Fadiga. Na początku grudnia wygraliśmy ze Śląskiem Wrocław po trafieniach Brunesa oraz Patryka Makucha. W marcu natomiast awansowaliśmy do finałowej czwórki pokonując Avię Świdnik; w spotkaniu trwającym 120 minut awans dało nam kolejne trafienie Norwega, a także gol Ariela Mosóra w dogrywce.

W przypadku pokonania GKS-u Katowice, wystąpimy w finale „Pucharu Tysiąca Drużyn” po raz piąty w swojej historii i pierwszy od 2023 roku.

[…] Do tej pory rozegraliśmy 20 meczów ligowych z GieKSą (12 w Ekstraklasie i 8 na jej zapleczu). Medaliki cieszyli się ze zwycięstwa 7-krotnie. W 3 meczach dochodziło do podziału punktów, a 10 razy z wygranej cieszyli się piłkarze katowickiego zespołu. W rozgrywkach najwyższej ligi wygraliśmy 4 razy, a także 2-krotnie padał remis. 6 razy zwyciężali piłkarze GKS-u.

W sezonie 2025/26 dwukrotnie pokonywaliśmy Katowiczan w PKO BP Ekstraklasie. Na start sezonu komplet punktów w stolicy województwa śląskiego dał nam gol Jonatana Brunesa, a w grudniu przy L83, Norweg powtórzył ten wyczyn.

sport.tvp.pl – Raków Częstochowa – GKS Katowice

W czwartek poznamy drugiego finalistę STS Pucharu Polski. Raków Częstochowa zagra z GKS-em Katowice, a stawką śląskiego starcia będzie ostatni bilet na PGE Narodowy.

GKS Katowice awans wywalczył po jednym z najbardziej nerwowych ćwierćfinałów tej edycji. Zespół Rafała Góraka zremisował z Widzewem Łódź 1:1, choć to rywale lepiej weszli w mecz i już na początku kilka razy sprawdzili Rafała Strączka. Katowiczanie odpowiedzieli jednak skutecznie po stałym fragmencie i długo bronili prowadzenia, zanim łodzianie doprowadzili do wyrównania po sprytnie rozegranym rzucie wolnym.

Później GKS zrobił to, co w takich meczach bywa równie ważne jak sama gra – wytrzymał ciśnienie. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a w serii rzutów karnych gospodarze okazali się skuteczniejsi i awansowali po wyniku 4:2. Bohaterem katowiczan w rywalizacji z Widzewem był bez dwóch zdań właśnie Strączek, który w serii jedenastek obronił uderzenie Frana Alvareza.

– Półfinał Pucharu Polski jest dużą sprawą. Od Narodowego dzieli nas już tylko jeden krok. Musimy zrobić wszystko, aby się tam znaleźć. Widzimy, że potrafimy zwyciężać w bólach i ważne jest to, że umiemy takie spotkania „przepchać”. Mimo średniej gry pokazaliśmy śląski charakter i to dało nam wygraną – mówił Rasak w rozmowie dla TVPSPORT.PL.

Raków Częstochowa ma za sobą ćwierćfinał, który na papierze wyglądał na znacznie prostszy, niż okazał się w praktyce. Wicemistrzowie Polski długo męczyli się z trzecioligową Avią Świdnik i choć przed przerwą wyszli na prowadzenie po golu Jonatana Brauta Brunesa, nie potrafili spokojnie domknąć spotkania. W końcówce dopuścili do wyrównania i dopiero dogrywka uratowała ich przed sensacyjnym odpadnięciem.

Było o krok od sensacji, ale Raków ostatecznie dopiął swego. O awansie przesądziła bramka Ariela Mosóra już na początku dodatkowego czasu gry. – Mogliśmy skończyć to szybciej. Na własne życzenie doprowadziliśmy do dogrywki – przyznał po meczu Oskar Repka.

dziennikzachodni.pl – Dziś półfinał STS Pucharu Polski w Częstochowie. Raków chce gonić legendę Papszuna, a GKS Katowice napisać wielką historię

W drugim półfinale STS Pucharu Polski Raków Częstochowa zmierzy się z GKS Katowice. Początek czwartkowego meczu o godzinie 18.30. Zwycięzca zagra na PGE Narodowym z Górnikiem Zabrze.

Raków Częstochowa w finałach Pucharu Polski grał w 2021, 2022 i 2023 roku, dwa pierwsze z nich wygrał (z Arką i Lechem), trzeci przegrał w rzutach karnych (z Legią). Za każdym razem na ławce zespołu siedział Marek Papszun, dopisując kolejne rozdziały do swojej legendy. Wcześniej ekipa spod Jasnej Góry tylko raz brała udział w decydującej rozgrywce – w 1967 roku. GKS Katowice ma na koncie jeden triumf więcej, ale wszystkie są już mocno zakurzone – miało to miejsce w latach 1986, 1991 i 1993. Potem jeszcze dwukrotnie awansował do finału, ale za każdym razem ulegał rywalom (1995 i 1997), powiększając tę „srebrną” statystykę do pięciu.

Dziś w Częstochowie oba kluby zmierzą się w półfinale i trudno wskazać w tej konfrontacji faworyta. W tabeli Ekstraklasy oba kluby ze sobą sąsiadują, ale GKS przegrał oba spotkania – tak na Nowej Bukowej, jak na Limanowskiego, po 0:1. Opierając się na suchych statystykach trzeba jednak zauważyć, że od momentu przejęcia zespołu przez Łukasza Tomczyka Częstochowianie w dziewięciu meczach zdobyli dziesięć punktów, podczas gdy Katowiczanie prowadzeni przez Rafała Góraka aż dziewiętnaście w dziesięciu. Droga do półfinału też wygląda bardziej przekonująco w wykonaniu GKS (4:2 po dogrywce z Wisłą Płock, 2:1 na wyjeździe z ŁKS-em, 3:1 z Jagiellonią u siebie i 4:2 po karnych z Widzewem również na Arenie Katowice wobec 3:0 u siebie z Cracovią, 2:1 ze Śląskiem na wyjeździe i 2:1 po dogrywce z Avią w Świdniku Rakowa).

– Ciarki idą po plecach, bo jedziemy grać o marzenia i nową historię klubu. To ogromna frajda – podkreśla trener Rafał Górak.

– Nasze mecze z Rakowem są wyrównane. W poprzednim sezonie wygraliśmy w Częstochowie. Na pewno nie pozwolę mówić swojej drużynie, że „oni muszą, my możemy”. Bo naszym celem jest to, żeby determinacją i ambicją gonić tych, którzy teoretycznie są lepsi i nie do ruszenia. Jestem przed tym spotkaniem optymistą – deklaruje szkoleniowiec.

Łukasz Tomczyk z kolei podkreśla znaczenie swojego boiska.

– U siebie trzeba przechylać szalę na własną korzyść. Idziemy mecz po meczu i ten też będzie najważniejszy w tym sezonie. Gramy z solidną GieKSą, ale my też pokażemy swoją jakość – zapowiada szkoleniowiec Rakowa.

Oba kluby zapewniły już sobie premię w wysokości 380 tysięcy złotych. Finalista dostanie milion, zwycięzca finału pięć razy tyle.

gol24.pl – Kto drugim finalistą Pucharu Polski? Raków czy GKS Katowice? Możliwy śląski klasyk w finale

W środę, Górnik Zabrze został pierwszym tegorocznym finalistą Pucharu Polski. Zabranie ograli Zawiszę Bydgoszcz 1:0. W czwartek odbędzie się drugi półfinał. Raków Częstochowa zmierzy się z GKS-em Katowice. Jeśli wygrają goście, w Warszawie dojdzie do Śląskiego Klasyka!

[…] W drugim półfinale Raków Częstochowa zmierzy się z GKS-em Katowice. Dla Rakowa będzie to szansa na czwarty finał Pucharu Polski w ostatnich sześciu latach!

Lekkim faworytem jest Raków, ale GKS Katowice nie jest łatwym rywalem. W tabeli PKO Ekstraklasy, oba kluby ze sobą sąsiadują. Medaliki są na 6. miejscu, a Katowiczanie na 7. miejscu w tabeli. Mają identyczną liczbę punktów – po 39. Raków wyprzedza rywali o jedną bramkę i przez dwie wygrane w tym sezonie, oba po 1:0. Raków w ostatnich pięciu meczach z GKS-em wygrał cztery razy. Jedyna porażka miała miejsce w lutym 2025 roku 1:2.

Jeśli wygra GKS Katowice, to w wielkim finale w Warszawie dojdzie do starcia dwóch ekip ze Śląska.

zagranie.com – Gospodarze awansują do finału Pucharu Polski?

W czwartkowe popołudnie odbędzie się drugi półfinał Pucharu Polski. W nim naprzeciw siebie staną drużyny z Ekstraklasy, a konkretnie 6. i 7. drużyna tabeli. Tym samym zapowiada się naprawdę interesujące starcie.

[…] Raków w tym sezonie gra mocno w kratkę. W Ekstraklasie podopieczni Łukasza Tomczyka nie radzą sobie najlepiej. Do tej pory zgromadzili 39 punktów w 27 meczach, co plasuje ich na 6. pozycji. Do TOP 4 gwarantującego grę w europejskich pucharach tracą jedynie 2 oczka, więc cały czas są w grze o najwyższe cele. Trzeba jednak podkreślić, że nie wygrali w 4 z 5 meczów ligowych wstecz, co potwierdza ich gorszą formę. W Pucharze Polski natomiast udało im się wyeliminować już takie ekipy, jak Cracovia, Śląsk Wrocław i Avia Świdnik. Teraz czas na kolejne starcie z ekipą z Ekstraklasy.

GKS Katowice w trwających zmaganiach radzi sobie naprawdę nieźle. Piłkarze prowadzeni przez Rafała Góraka do tej pory również zgromadzili 39 punktów w 27 pojedynkach. Tym samym zajmują aktualnie 7. miejsce i cały czas są w grze o TOP4. Do tej pory wygrali 12 meczów, dokładając do tego 3 remisy i 12 porażek. Warto też wspomnieć, że wygrali 3 z 5 ostatnio rozegranych pojedynków w Ekstraklasie i jeśli utrzymają tę formę, to mają szansę na sprawienie sporej niespodzianki. W Pucharze Polski zespół z Katowic wyeliminował Wisłę Płock, ŁKS Łódź, Jagiellonię i Widzew. Tym samym „Gieksa” ma za sobą kilka naprawdę trudnych pojedynków, z których ostatecznie wychodzili zwycięsko. Teraz czas na kolejne starcie z ekipą z najwyższej półki.

Mój typ na Raków Częstochowa – GKS Katowice to awans gospodarzy do finału Pucharu Polski. Co prawda, ekipa Tomczyka nie jest ostatnio w najlepszej dyspozycji, jednak biorąc pod uwagę ich spotkania u siebie, to myślę, że są w stanie pokonać rywali. W końcu nie przegrali w 9 z 10 meczów przed własną publicznością.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga