Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: GKS i Cracovia celują w mocny finisz

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego spotkania GKS Katowice – Cracovia Kraków.

wkatowicach.eu – Mecz GKS Katowice – Cracovia na Arenie Katowice. W dniu meczu będzie można oddać krew w krwiobusie RCKiK

Już w najbliższą niedzielę, 11 maja, GKS Katowice zagra na Arenie Katowice z Cracovią. Tego dnia kibice GieKSy będą mogli wspierać nie tylko swoją drużynę, ale także podzielić się swoją krwią, która może uratować komuś życie. Przed stadionem stanie krwiobus Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.

W niedzielę, 11 maja, na Arenie Katowice zostanie rozegrany mecz w ramach 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy GKS-em Katowice a Cracovią. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 14:45. Goście wprawdzie mają nad GieKSą kilkupunktową przewagę w tabeli, ale losy tego spotkania z całą pewnością nie są przesądzone. W jesiennej rundzie rozgrywek górą w bezpośrednim starciu byli katowiczanie, którzy na wyjeździe pokonali Cracovię 4-3.

GKS Katowice ma za sobą dwa mecze, w których lepsi okazali się rywale. W ostatnim meczu na Arenie Katowice ulegli stołecznej Legii 1-3, a na początku maja przegrali w Kielcach z tamtejszą Koroną 1-2.

W dniu meczu, 11 maja, krwiobus RCKiK znajdzie się przed Areną Katowice. Krwiobus będzie gotów na przyjęcie krwiodawców już od godziny 11:30.

[…] Na dziesięciu pierwszych śmiałków, którzy postanowią oddać krew w dniu meczu GKS Katowice – Cracovia, czekać będzie specjalny voucher uprawniający do odbioru darmowego biletu na ostatni mecz domowy GKS-u Katowice w ramach rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy z Lechem Poznań, który odbędzie się na Arenie Katowice już 18.05 o godz. 17:30.

goal.pl – Mecz drużyn ze środka stawki. GKS i Cracovia celują w mocny finisz sezonu

GKS Katowice po serii dwóch porażek wraca na własny stadion, aby przełamać złą passę. W niedzielę na Górny Śląsk przyjeżdża Cracovia. Obie drużyny walczą o jak najlepszy finisz w końcówce sezonu.

Beniaminek tegorocznych rozgrywek w Ekstraklasie, czyli GKS Katowice zaskoczył wszystkich kibiców i ekspertów. Postawa zespołu Rafała Góraka zasługuje na uznanie, ponieważ po 32. kolejkach zajmują 10. miejsce w tabeli z dorobkiem 42 punktów. Utrzymania są pewni od dłuższego czasu, a teraz walczą o jak najlepszy finisz. W ich zasięgu wciąż jest zajęcie 6. miejsca na koniec kampanii.

Po dwóch porażkach z rzędu nadzieje na mocny finisz nieco stopniały. Natomiast mecz z Cracovią może sprawić, że włączą się do gry o 6. miejsce w lidze. Od najbliższego rywala dzielą ich zaledwie trzy punkty. Sytuacja z pewnością wyglądałaby inaczej, gdyby nie porażki z Koroną Kielce (1:2) czy Legią Warszawa (1:3). Ostatni raz komplet punktów zdobyli w połowie kwietnia, wygrywając ze Śląskiem (2:0).

Cracovia była jedną z rewelacji rundy jesiennej, lecz postawa zespołu na wiosnę jest daleka od tego, co prezentowali w pierwszej części sezonu. Zdecydowanie słabsze wyniki sprawiły, że już od dawna nie liczą się w grze o europejskie puchary. Aktualnie walczą o 6. miejsce w tabeli. Do Górnika Zabrze tracą tylko jeden punkt, lecz mają o jeden mecz rozegrany mniej.

Forma drużyny prowadzonej przez Dawida Kroczka pozostawia wiele do życzenia. W ostatnich pięciu ligowych meczach odnieśli zaledwie jedno zwycięstwo z Motorem Lublin (1:0). Łącznie zdobyli tylko cztery na piętnaście możliwych punktów, na co złożył się jeszcze remis ze Stalą Mielec (1:1). W pozostałych spotkaniach przegrali z Lechią Gdańsk (0:1), Lechem Poznań (1:2) i Śląskiem Wrocław (2:4).

weszlo.com – GKS Katowice – Cracovia Kraków

Przed nami pojedynek drużyn z nienajlepszą passą w ostatnich tygodniach. Zarówno GieKSa jak i Cracovia nie mogą cieszyć się dodatnim bilansem w poprzednich spotkaniach, a można wręcz powiedzieć, że są pod formą.

W Katowicach stworzyła się ciekawa drużyna. Beniaminek na pewno ma coś do zaoferowania w przyszłym sezonie, jeśli nie spocznie na laurach. Potrzeba jednak wzmocnień w defensywie, ponieważ Klemenz czy Czerwiński nie gwarantują najwyższego poziomu, a często popełniają bardzo proste błędy. Tyczy się to szczególnie pierwszego z wymienionych. Z przodu wygląda to dobrze i na ofensywie będzie można opierać skład w następnej kampanii. Najpierw pora na dokończenie obecnej, a w niej nic złego GKS-owi stać się nie może.

Od kilku tygodni eksperci zadają sobie pytanie, czy Cracovia się rozwinęła. Głębiej w te rozważania zagłębił się ostatnio Michał Trela. Ostatecznie ciężko jest rozstrzygnąć, czy za Dawida Kroczka Pasy poszły do przodu. Młody szkoleniowiec na pewno był wygranym jesieni, ale na wiosnę zespół z Krakowa prezentuje się nadzwyczaj słabo. Nie da się tego jednoznacznie ocenić, a końcówka sezonu, trzy ostatnie spotkania, mogą dać odpowiedź, w którym ostatecznie kierunku zmierza klub.

[…] Jeżeli czegoś mamy oczekiwać w tym meczu, to bramek z obu stron. Obie defensywy nie są pewne, przeciekają i popełniają proste błędy, które prowadzą do straty goli. Nie mówimy od razu, że Nowa Bukowa będzie świadkiem kolejnego, wspaniałego spotkania, jednak na pewno emocji nie zabraknie.

cracovia.pl – „Spodziewamy się wymagającego spotkania” – Dawid Kroczek i Virgil Ghita przed spotkaniem w Katowicach

– Myślę, że GKS to solidna drużyna, a miejsce, które zajmują w tabeli, jest jak najbardziej zasłużone, biorąc pod uwagę to, że to beniaminek. Spodziewamy się wymagającego spotkania – mówił przed niedzielnym spotkaniem w Katowicach trener Pasów, Dawid Kroczek. Szkoleniowiec razem z obrońcą naszego Klubu, Virgilem Ghitą, uczestniczyli w konferencji prasowej poprzedzającej starcie z „Gieksą”, a najważniejsze fragmenty oraz pełen jej zapis znajdziecie poniżej.

[…] Dawid Kroczek o stanie kadrowym

Virgil jest przewidziany do gry. Przed nami jeszcze jeden trening, ale mam nadzieję, że tam nie stanie się nic niepokojącego. Mick van Buuren też jest w pełnym mikrocyklu i przez ostatni tydzień trenował z pełnym obciążeniem, co nas niezmiernie cieszy. Mieliśmy pewne urazy, Kuby Jugasa i Patryka Janasika, ale ci zawodnicy będą jutro w pełnym mikrocyklu. Można więc powiedzieć, że mamy całą drużynę do dyspozycji, jeżeli chodzi o ten ostatni dzień treningowy.

Dawid Kroczek o GKS-ie Katowice

Myślę, że chcielibyśmy powtórkę emocji i mimo, iż ten ostatni mecz z Katowicami był przegrany, to oddał piękno piłki i wielu kibicom przysporzył naprawdę dobrych emocji. Oczywiście, chcielibyśmy wygrać to nadchodzące spotkanie i to jest istotne. Dążymy do tego, aby rozwiązania, które obierzemy na to starcie, były skuteczne. Na pewno GKS jest zespołem bardzo stabilnym, jeżeli chodzi o personalia, mocnym fizycznie, bo mają w swoich szeregach zawodników o dobrych predyspozycjach pod względem wzrostu i siły.  Grają konsekwentną i dość intensywną piłkę. Widać u nich dużą zespołowość. To jest drużyna zbudowana z dużej grupy polskich zawodników, którzy razem ze sobą grają przez dłuższy okres. Myślę, że to solidna drużyna, a miejsce, które zajmują w tabeli, jest jak najbardziej zasłużone, biorąc pod uwagę to, że to beniaminek. Spodziewamy się wymagającego spotkania.

Trener o nadchodzącym spotkaniu w Katowicach

Myślę, że GKS nas analizuje, tak jak my ich. Kibice chcieliby, aby ten mecz był bardzo otwarte. Uważam że to spotkanie może być na wyższym poziomie taktycznym. Obie drużyny znają się dobrze, już ze sobą grały, jest w zasadzie końcówka sezonu, więc tego materiału pod kątem wyciągnięcia wniosków jest bardzo dużo. Zresztą, wiele tych wyników z rundy jesiennej trudno powtórzyć na wiosnę, jeżeli chodzi o atrakcyjność piłki w wydaniu wszystkich drużyn w lidze. W pewnych momentach mają miejsce działania taktyczne, które mają na celu przyniesienie konkretnych efektów. Myślę, że takiego spotkania trzeba się w pierwszej kolejności spodziewać. Ale wiadomo – kluczowe będzie to, kto lepiej wejdzie w mecz, kto pierwszy strzeli gola. Myślę, że to będzie warunkowało scenariusz tego spotkania.

[…] Virgil Ghita o GKS-ie Katowice

W mojej opinii GKS jako zespół jest bardzo dobry. Nie mają pojedynczych indywidualności, na których trzeba szczególnie uważać. Musimy grać swoje, nie pozwolić przeciwnikowi narzucić swoich warunków gry, nie dawać im szansy zrealizowania swojego planu na to spotkanie.

Pierwszy raz przy Nowej Bukowej

GKS Katowice długo wyczekiwanym powrotem do Ekstraklasy nie tylko złamał pewną klątwę ciążącą nad zespołem, ale otworzył też kompletnie nowy etap w historii klubu. „GieKSa” otworzyła bowiem nowy stadion, następcę legendarnej Bukowej, a w niedzielę Cracovia po raz pierwszy będzie miała okazję tam zagrać.

[…] Bilans historyczny Cracovii i GKS-u

Mecze łącznie: 18

Wygrane Cracovii: 4

Remisy: 6

Porażki: 8

Pierwszy mecz: 7 czerwca 1964, Cracovia 1:1 GKS

Ostatni mecz: 9 listopada 2024, Cracovia 3:4 GKS

Najwyższe zwycięstwo Cracovii: 22 września 2015, GKS 1:3 Cracovia

Najwyższe zwycięstwo GKS-u: 25 września 1982, GKS 2:0 Cracovia

 

gol24.pl – Rafał Górak przed meczem GKS Katowice – Cracovia: Komfort spycha w niebezpieczne rejony, ale w nas ciągle jest energia i złość po porażkach

W niedzielę o 14.45 GKS Katowice zagra z Cracovią. Mecz na Nowej Bukowej jest szansą na przełamanie przez ekipę Rafała Góraka serii dwóch porażek.

Mecz z Cracovią będzie czwartym spotkaniem, jakie GKS rozegra na Arenie Katowice. Bilans trzech poprzednich to dwa zwycięstwa i porażka. Po tej ostatniej, z Legią, drużyna Rafała Góraka przegrała też w Kielcach z Koroną.

– To była gorzka pigułka do przełknięcia, bo nie zasłużyliśmy na tę stratę punktów – przyznał obrońca Marten Kuusk.

GieKSa wypełniła już najważniejszy cel, czyli zapewniła sobie utrzymanie.

– Komfort ma to do siebie, że spycha w rejony, w jakich nie chcemy się znaleźć. Ale po meczu w Kielcach widziałem w piłkarzach złość, która pokazuje, że wszystko jest w porządku, że ta ambicja nadal w nas jest – stwierdził szkoleniowiec zespołu.

GKS Katowice wciąż ma szansę, by na mecie sezonu zostać najlepszym z beniaminków. Od Motoru Lublin dzieli go jeden punkt, przy czym rywale mają jeden mecz rozegrany mniej. To oznacza, że niedzielne spotkanie z Cracovią może mieć w tej rywalizacji zasadnicze znaczenie.

[…] Jesienią w Krakowie GKS wygrał 4:3 po niemal epickim spotkaniu, w którym prowadził 2:0 i 3:1, ale gola na wagę trzech punktów zdobył dopiero Sebastian Milewski w ostatniej akcji, tuż po tym, jak gospodarze wyrównali.

– Jeśli miałoby to się skończyć jak w Krakowie, to niech znów się powtórzą takie emocje. Cracovia lubi grać ofensywnie i jest trudnym przeciwnikiem, czeka nas ciężki mecz – stwierdził Rafał Górak.

W drużynie Katowic zabraknie Sebastiana Bergiera, który na treningu wyrównawczym po spotkaniu z Legią doznał złamania piątek kości śródręcza i być może będzie brany pod uwagę dopiero na ostatni mecz sezonu z Lechem Poznań.

Warto dodać, że na niedzielnym spotkaniu pojawią się już kibice gości, którzy mają do dyspozycji tysiąc biletów. Fanów gospodarzy, po odjęciu miejsc buforowych, będzie mogło pojawić się nieco ponad 12.000. W czwartek w kasach zostało nieco ponad tysiąc wejściówek.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga