Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu GieKSa-Stal: Najlepszy atak z najlepszą defensywą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego meczu GKS Katowice – Stal Rzeszów.

 

1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź 15. Kolejki

Pierwszoligowcy świetnie zaprezentowali się w środku tygodnia, podczas zmagań Fortuna Pucharu Polski. Weekend oznacza natomiast powrót do realiów pierwszoligowych, a przewagę będą miały te zespoły, które miały okazję dobrze wypocząć. Niewykluczone zatem, że w piętnastej rundzie Fortuna 1 Ligi czeka nas wiele niespodzianek.

[…] GKS Katowice – Stal Rzeszów (24 październik, poniedziałek, 20:30)

Katowiczanie, z uwagi na to, że swój mecz pucharowy rozgrywali najpóźniej z grona pierwszoligowców, zamkną piętnastą serię gier w Fortuna 1 Lidze. Obecnie ustanowili oni serię sześciu spotkań bez porażki, połowę z nich wygrywając. Rzeszowianie będą musieli poprawić organizację w obronie – przeciwko nim dyktowanych jest najwięcej rzutów karnych, średnio jeden co dwie kolejki.

 

Fantasy 1 Liga: zapowiedź 15 kolejki

Kolejkę rozpoczniemy piątkowym spotkaniem w Opolu, a zakończymy dwoma meczami rozgrywanymi w poniedziałek. Kilku pierwszoligowców rywalizowało w tygodniu, w Fortuna Pucharze Polski. Już niebawem przekonamy się czy będzie to miało przełożenie na ich dyspozycję w lidze.

[…] GKS Katowice ostatnio zremisował w Niepołomicach i przegrał u siebie z Górnikiem Zabrze. W Śląskim Klasyku GKS pokazał się w pierwszej połowie z całkiem dobrej strony na tle rywala występującego w Ekstraklasie. Gorzej wyglądało to w drugiej odsłonie, gdy Górnik podkręcił tempo. Piłkarze GieKSy popełnili błędy w defensywie zostawiając zbyt wiele miejsca Podolskiemu. Zawodnik mieszkający naprzeciwko stadionu przy Bukowej przesądził o wyniku tego spotkania zdobywając dwie ładne bramki. Zabrakło także umiejętności indywidualnych poszczególnych graczy pierwszoligowca. Tutaj przewaga była po stronie piłkarzy z Zabrza. GieKSa konsekwentnie realizuje pomysł na grę trenera Góraka. Zawodnicy świetnie pracują na boisku bez piłki.  Są dobrze zorganizowani i notują sporo odbiorów. Taka gra kosztuje ich sporo sił, jednak obserwując kolejne mecze po piłkarzach z Katowic nie widać zmęczenia. Świadczy to o dobrym przygotowaniu fizycznym. Wydaje się, że Stal będzie dla nich idealnym przeciwnikiem. GieKSa lubi grać przeciwko rywalom prowadzącym grę, gdzie po przejęciu piłki może przeprowadzać swoje kontrataki. W czwartek na murawie nie oglądaliśmy Jakuba Araka, który pauzował za kartki otrzymane jeszcze w barwach Rakowa. A Arak jest w formie. Spotkanie przeciwko Puszczy było trzecim meczem z rzędu, w którym trafiał do bramki rywali. Trener Górak znalazł sposób na odblokowanie tego napastnika i jeśli dalej będzie to szło w tym kierunku to może być jego sezon. Mam wrażenie, że drużyna i sztab robią wszystko żeby mentalnie budować tego piłkarza. W Niepołomicach Jędrych „odstąpił” mu rzut karny. Coraz lepiej do akcji ofensywnych podłącza się Rogala. W grze GKS-u brakuje stwarzania większej liczby sytuacji bramkowych. Tutaj GieKSa musi solidnie popracować, ponieważ nie zawsze potrafi wykorzystać sytuacje, które tworzą jej zawodnicy. W przypadku ich małej liczby, trudniej o korzystny rezultat. W lidze GKS nie przegrał od 6 spotkań i zrobi wszystko by tę serię kontynuować.

Stal przeciwko Odrze zaprezentowała nie tylko swój ofensywny styl, ale także skuteczność. Trener Myśliwiec wraz ze swoimi zawodnikami cały czas udoskonala swój pomysł na grę i widać, że pracują oni nad eliminowaniem jego mankamentów. W Katowicach największym zagrożeniem dla GieKSy będą jej były zawodnik Prokić oraz Michalik. Osłabieniem Stali będzie brak pauzującego za żółte kartki Poczobuta. Trener Myśliwiec obserwował mecz najbliższego rywala z Górnikiem. Efekty jego spostrzeżeń zobaczymy w poniedziałkowy wieczór przy Bukowej.

 

stalrzeszow.pl – Wywiad. Dawid Olejarka: Zasługujemy na wyższe miejsce w tabeli

[…] Za nami 14 kolejek, w których zdobyliśmy 21 punktów, co przekłada się na 6. miejsce w tabeli. Czujesz niedosyt?

Na pewno tak, bo wiem, że zasługujemy na wyższe miejsce w tabeli, ale trzeba pracować dalej, są kolejne mecze do rozegrania, a co za tym idzie dużo punktów do zdobycia.

W ostatniej kolejce sięgnęliśmy po pewną wygraną z Odrą Opole. Jak ten mecz wyglądał z Twojej perspektywy?

Generalnie mieliśmy ten mecz pod pełną kontrolą. Szybko straciliśmy bramkę na 0-1, ale to nie przeszkodziło nam w tym, aby wygrać tamto spotkanie bardzo pewnie i myślę, że było to widać w naszych poczynaniach.

[…] Przed nami mecz z GKS-em Katowice, z którym mamy mieszane odczucia, bo jedno to wygrane baraże w 2020 roku, ale drugie w ostatnim meczu grając przeciwko temu rywalowi ulegliśmy 1-4…

Ja grałem w tym przegranym meczu i na pewno było to bardzo ciężkie spotkanie, ale teraz jesteśmy inną drużyną, na pewno dużo mocniejszą, i nie zamierzamy patrzeć na to, co działo się kiedyś.

Jak postrzegasz ten obecny zespół GKS-u Katowice?

Szczegółowej analizy tego rywala jeszcze nie mieliśmy, ale na pewno będziemy chcieli dominować i grać swoją piłkę. Nie zamierzamy patrzeć na to, gdzie i z kim gramy.

 

nowiny24.pl – Stal Rzeszów powalczy dziś na wyjeździe z GKS-em Katowice

Kilka dni temu postawili się Górnikowi Zabrze, są wyżej w tabeli, ale rzeszowska ekipa jedzie na ich teren po trzy punkty. Dziś mecz GKS Katowice – Stal.

Kto oglądał ostatnie mecz Stali i zna jej ambicje powinien się domyślić, że w Katowicach zobaczymy fajne widowisko. Nie tylko dlatego, że podopieczni Daniela Myśliwca ruszą do mocnych ataków, ale również dlatego, że swoje atuty z pewnością pokażą gospodarze. Trener Stali ostatnio narzekał na słabe rozegraniu piłki po jej odzyskaniu na połowie rywala. Na piątkowej konferencji zaznaczył, że prostopadłe, długie podania to nie będzie sposób jego podopiecznych na GKS. Rzeszowski sztab szkoleniowy zwrócił uwagę na to, co nie wychodziło z Odrą, ale nie zmienia się stylu gry naszej ekipy. Stal będzie chciała jak najczęściej rozgrywać piłkę na połowie przeciwnika.

– Nie zmieniamy tożsamości. Nie nastawimy się na grę z kontry. Szybkie ataki na połowie przeciwnika zostały przećwiczone – zaznaczył. – Analizowaliśmy mecz z Odrą i piłkarze zauważyli, że opłaca się również szybko zaatakować w momencie odbioru piłki – mówi Myśliwiec.

Stal będzie chciała narzuć swój styl gry, ale będzie też uzależniona od tego, co zaprezentuje GKS Katowice. Myśliwiec oglądał na żywo pucharowy mecz GKS-u Katowice z Górnikiem Zabrze (1:2).

– GieKSa w meczu z Górnikiem czy w ligowym z Puszczą rzadko otwierała swoją grę „na krótko” – mówi opiekun Stali, który przyznał, że katowicki zespół umie jednak zaskoczyć i zna schematy, którymi GKS przerzuca ciężar gry pod bramkę rywala. Nikt nie powinien być zaskoczony jeśli zauważy Stal wykonująco mocny pressing na przeciwniku.

GKS nie traci wielu bramek, ale też mało ryzykuje w ofensywie. – GKS jest bardzo dobrze zorganizowany. Ten rywal w każdej fazie jest nieprzypadkowy. Tak samo w grze obronnej – podkreśla Myśliwiec. – Myślę, że to będzie bardzo dobry mecz, atrakcyjny dla koneserów piłki. Będzie wiele smaczków taktycznych – mówi Myśliwiec.

Według analizy Myśliwca „GieKSa” często kreuje sytuacje, zdobywa teren zgarniając długie podania na połowę rywala. – Rekompensują sobie w ten sposób małą liczbę sytuacje po wykreowanych przez nich akcjach. To ich broń. Katowicki zespół jest spójny – ocenia Myśliwiec. Katowicką drużyną trudno zaskoczyć po stałych fragmentach gry, ale Stal popracowała nad tym elementem w ostatnich treningach.

Siłą Stali powinien być atak pozycyjny. W składzie zabraknie pauzującego za kartki Bartka Poczobuta. Jest kilka urazów, ale fizjoterapeuci pracują na pełnych obrotach, by wszyscy pozostali byli do dyspozycji.

Rzeszowianie wiedzą czego chcą. Mają w planie szybko otworzyć wynik, a potem wykorzystać to, że GKS się odkryje.

 

futbolnews.pl – GKS Katowice – Stal Rzeszów

Ostatni mecz kolejki w I lidze i bardzo ciekawe spotkanie na Górnym Śląsku. Obie ekipy w czołówce ligowej i obie potrafiące fajnie grać w piłkę. Pojedynek GieKSy ze Stalą szykuje się zatem na starcie na wysokim poziomie piłkarskim.

Oba zespoły lepiej spisują się na innych terenach, niż przyjdzie im zagrać w poniedziałek. GKS Katowice to drugi najlepszy wyjazdowicz ligi – 14pkt, przy dziewięciu u siebie. Z kolei Stal Rzeszów 16 z 21. pkt zgarnęła u siebie. Mniejsza różnica jednak jest w punktowaniu katowiczan. Zresztą w tym momencie trudno się dziwić, lepszym wynikom poza domem. Przy Bukowej nadal protest i puste trybuny tak, jak to było chociażby w przypadku Śląskiego klasyku z Górnikiem Zabrze. Na wyjazdach ekipę Rafała Góraka regularnie wspiera mnóstwo fanów GieKSy. Forma także dopisuje zespołowi, który nie przegrał sześciu kolejnych gier ligowych – 3 wygrane i 3 remisy.

Stal Rzeszów to jeden z najlepiej grających zespołów w piłkę i przyjemnych do oglądania. Najlepszym przykładem trzy ostatnie mecze z udziałem ekipy Daniela Myśliwca. W nich padło łącznie 17 goli, czyli niemal sześć na każde 90 minut! W tym czasie przegrali derby z Resovią 3:4, potem remis w Gdyni 2:2, a ostatnio ograli Odrę Opole 4:2, mimo że mecz kończyli w dziewiątkę! Celem rzeszowian nadal jest walka o awans, a z taką ofensywną grą czasem im jest o to nieco trudniej. Rywale potrafią ich kontrować. Dzięki temu jednak kibice dostają naprawdę niezwykle ciekawe widowiska do oglądania.

 

sportdziennik.com – Najlepszy atak z najlepszą defensywą

[…] W 2020 i 2021 roku rozgrywane przy Bukowej mecze GieKSy ze Stalą Rzeszów nosiły znamiona kluczowych. Ten pierwszy odbywał się w ramach półfinału II-ligowych baraży o awans i zakończył się mimo wszystko niespodziewanym wtedy zwycięstwem gości 2:0. Tym drugim zaś katowiczanie pieczętowali to, co nie wyszło wcześniej – czyli promocję na zaplecze ekstraklasy, wygrywając 4:1. Teraz życie potoczyło się tak, że dzisiejsza (20.30) konfrontacja z rywalem ze stolicy Podkarpacia, choć znaczenia dla szerokiej czołówki I-ligowej tabeli odmówić jej nie można, została w terminarzu „wciśnięta” między prestiżowe derby z 14-krotnymi mistrzami kraju. W najbliższą sobotę zespół Rafała Góraka pojedzie do Chorzowa, a ledwie co, bo w czwartek w ramach 1/16 finału Pucharu Polski, uległ Górnikowi Zabrze 1:2. Po porażce w takich okolicznościach (bramka w 87 minucie) też można znaleźć pozytywy – np. to, że w obliczu dość napiętego kalendarza GKS przynajmniej odpadł w podstawowym czasie, a nie po dogrywce, zwłaszcza że od 67 minuty grał w dziesiątkę wskutek czerwonej kartki Patryka Szwedzika.

[…] – Jak wszyscy wiemy, Stal ma sposób na grę, który doprowadził do tego, że dziś strzela najwięcej bramek w naszej lidze. My jesteśmy drużyną, która traci najmniej bramek. Mam nadzieję, że nasze założenia zneutralizują ogromną ofensywną siłę Stali – mówi trener GKS-u. A o tej sile stanowią zawodnicy mający za sobą przeszłość przy Bukowej: jak Andreja Prokić, Damian Michalik czy Bartłomiej Poczobut. W Katowicach liczyć dziś będą na Jakuba Araka, który będzie bardziej wypoczęty od kolegów, bo w Pucharze Polski pauzował za czerwoną kartkę obejrzaną jeszcze w Rakowie Częstochowa. Pytanie przed wieczorem jest jeszcze jedno: czy bardziej obawiać się rywali, czy… frekwencji, która z racji na porę spotkania i trwający bojkot kibiców może okazać się naprawdę zatrważająca.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga