Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: Arka znów w opałach?
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat spotkania Arka Gdynia – GKS Katowice.
weszlo.com – Arka – GKS
Arka zmierzy z GieKSą w trudnym momencie swojego sezonu. Jest świeżo po porażce z Pogonią i znalazła się w strefie spadkowej. GKS ma za to chrapkę, aby zbliżyć się do czołowej „8” Ekstraklasy.
[…] Arka poległa, GieKSa podtrzymała dobrą serię. Katowiczanie jeszcze nie zaznali smaku porażki w lidze w 2026 roku. 2 zwycięstwa i remis to wyniki, które zdecydowanie mogą zadowalać Rafała Góraka. Arka natomiast spadła do strefy spadkowej po porażce z Pogonią i nie wykluczone, że tam pozostanie. Patrząc obiektywnie, jest to drugi z beniaminków, który poziomem nie wszedł w realia Ekstraklasy. Tylko 17 strzelonych goli i aż 35 straconych to bilans, który nie przynosi chwały. Sama gra także pozostawia sporo do życzenia, a patrząc na absencje kluczowych graczy, będzie ciężko o punkty z rozpędzonym GKS-em.
Nie nastawiamy się na kanonadę żadnej ze stron. Owszem, GKS jest w dobrym momencie, ale nie strzela za dużo. Arka również poprawiła się w defensywie i słabe wyniki polegają obecnie na niemocy w ataku. W Gdyni mroźny klimat nie będzie sprzyjał szaleństwo z przodu.
[…] GKS Katowice zdecydowanie daje argumenty, aby wymieniać go jako faworyta tego meczu. Starcie z beniaminkiem będzie ważne o tyle, że GieKSa może zbliżyć się do górnej połowy tabeli, a stamtąd droga do pucharów jest już otwarta. Arce znacznie bliżej do spadku, aniżeli utrzymania, mimo że różnice na dole tabeli nie są duże.
[…] Drużyna Dawida Szwargi jest pewnego rodzaju rozczarowaniem, ponieważ w jej wypadku liczono na więcej. Sam szkoleniowiec zapewne chciał odczarować dla siebie Ekstraklasę, ale na ten moment skutek jest marny. GKS odrodził się w trakcie sezonu i znów oglądamy drużynę, która bez problemu powinna się utrzymać. Jeśli forma jeszcze bardziej pójdzie w górę, można pokusić się o niespodziankę.
ekstraklasa.org – Gospodarze czy goście? – 22. kolejka 2025/2026 (niedziela)
[…] ARKA GDYNIA – GKS KATOWICE
SYTUACJA: To dwie jedyne drużyny, które nie wykonywały jeszcze w tym sezonie rzutu karnego. Przeciwko Arce Gdynia rywale strzelali trzy razy, a dwukrotnie bronił Damian Węglarz.
HISTORYCZNIE: W żadnym meczu między nimi gospodarze nie przegrali. Przed nami ich szóste starcie w Ekstraklasie.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Arka Gdynia u siebie w tym sezonie przegrała tylko 1 mecz. Tak samo dobrze w roli gospodarza radzi sobie także KGHM Zagłębie Lubin i Cracovia.
POD LUPĄ – GOŚCIE: GKS Katowice to jedyny zespół w tym sezonie, który nie przegrał meczu, w którym prowadził. W 4 ostatnich meczach na wyjeździe strzelił 10 goli, więc jest nadzieja na sukces w Gdyni.
CZY WIESZ, ŻE: Bartosz Nowak ma 3 mecze z rzędu z asystą (wszystkie bezpośrednio po stałych fragmentach gry)
Arka Gdynia ma najmniej porażek jako gospodarz w tym sezonie (1, tyle samo: Cracovia i KGHM Zagłębie Lubin)
Arka Gdynia 21 z 22 swoich punktów w tym sezonie zdobyła w meczach u siebie i 15 z 17 goli w tym sezonie strzeliła w meczach u siebie
Arka Gdynia nie przegrała 22 z 23 ostatnich meczów ligowych u siebie (w Ekstraklasie 9/10, w 1. Lidze 13/13)
Arka Gdynia: w 3 z 4 ostatnich meczów na jej stadionie padały minimum 4 gole; też – w 5 z 6 ostatnich meczów na jej stadionie padały minimum 3 gole
Arka Gdynia 29,4% swoich goli strzeliła po strzałach głową (5 z 19; najwięcej procentowo)
Sebastian Kerk i Marc Navarro razem mają 62 że 134 podań kluczowych w całej drużynie Arki Gdynia (32+30; 46,3%) i 7 z 12 asyst (4+3; 58,3%)
GKS Katowice: 19 punktów w 9 ostatnich meczach
GKS Katowice: 3 zwycięstwa w 4 ostatnich meczach na wyjeździe
GKS Katowice ma najmniej goli straconych w 2026 roku (1, tyle samo: Cracovia)
GKS Katowice: 1 gol stracony do 15. minuty gry w 18 ostatnich meczach i 1 gol stracony po 75. minucie gry w 16 ostatnich meczach
GKS Katowice: 2 gole stracone w 11 ostatnich meczach w II połowach
GKS Katowice ma najmniej goli straconych po stałych fragmentach gry (5, tyle samo Wisła Płock; w tym 1 w 5 ostatnich meczach)
Bartosz Nowak (GKS Katowice) – w każdym z 3 ostatnich meczów miał asystę bezpośrednio ze stałego fragmentu gry (2x rzut rożny, 1x rzut wolny – po każdym z nich gol strzelony głową)
Erik Jirka (GKS Katowice): zwycięstwa w każdym z 4 ostatnich meczów, w których wystąpił
Te drużyny mają najwięcej goli strzelonych bezpośrednio z rzutów wolnych (po 2, tyle samo: Wisła Płock)
Jedyne drużyny, które nie wykonywały rzutów karnych w tym sezonie.
gol24.pl – Arka znów w opałach? Szwarga wskazał, w czym GKS Katowice jest najlepszy w Ekstraklasie
Arka Gdynia z powodu porażki z Pogonią Szczecin (0:1) i wyników rywali w PKO Ekstraklasie spadła do strefy spadkowej. W niedzielę spróbuje ją opuścić. Łatwo nie będzie, ponieważ przyjeżdża do niej niepokonany w tym roku GKS Katowice, umiejący wykorzystywać stałe fragmenty. – Rywale są w tym najlepsi w lidze. W pierwszym spotkaniu straciliśmy w ten sposób cztery bramki – przypomniał trener Dawid Szwarga na przedmeczowej konferencji.
W ostatnim ligowym meczu zawodnicy Arki przegrali 0:1 w Szczecinie z także zagrożoną degradacją Pogonią i znaleźli się w strefie spadkowej – plasują się na 16. pozycji. – Pierwszą emocją, jaką czuję po meczu z Pogonią, to złość, wręcz frustracja, że nie wykorzystaliśmy dobrze planu na to spotkanie. Były możliwości, aby gospodarzom zagrozić. Z całym szacunkiem dla tej drużyny, która ma dobrych zawodników, ale organizacja jej gry nie była taka, aby uniemożliwić nam tworzenie sytuacji. My tego nie robiliśmy, a zabrakło nam szczególnie większej kultury gry – przyznał w czwartek na konferencji prasowej w Gdyni Szwarga.
Fatalnie radzący sobie na wyjazdach żółto-niebiescy (w 10 spotkaniach wywalczyli zaledwie punkt) mają teraz okazję „odkuć się”, bowiem dwa najbliższe mecze rozegrają na własnym stadionie.
W niedzielę o godz. 12.15 zmierzą się z GKS Katowice, a w następny piątek w derbach Trójmiasta podejmą Lechię Gdańsk. Rywale są co prawda wyżej notowani, ale także nie mogą być pewni ligowego bytu.
W tym roku Katowiczanie spisują się jednak bardzo dobrze, bowiem w trzech meczach zdobyli siedem punktów. – GKS to solidny zespół, jak zresztą każdy w ekstraklasie. Naszym celem numer jeden są rzeczy, nad którymi sami musimy pracować, nimi zarządzać oraz poprawić. Do tego dochodzi nastawienie oraz plan na mecz. Oczywiście musimy też wiedzieć, gdzie Katowiczanie mają swoje atuty i jak je zneutralizować oraz jak uwypuklić ich słabsze strony – podkreślił.
W połowie sierpnia w pierwszej konfrontacji pomiędzy tymi zespołami Arka przegrała w stolicy Górnego Śląska 1:4. Szkoleniowiec Gdynian przekonuje, że jego zawodnicy muszą zwrócić szczególną uwagę na najlepszego snajpera rywali, zdobywcę sześciu bramek Bartosza Nowaka.
– Ten zawodnik, nawet jeśli gra słabiej i ma dużo strat, może jedną akcją zrobić różnicę, może popisać się zagraniem, które będzie mieć wpływ na wynik. Musimy utrudnić mu grę, jak również wykorzystać jego minusy, bo on też ma swoje mankamenty – skomentował.
35-letni szkoleniowiec zauważył jednocześnie, że GKS jest w ekstraklasie najlepszym zespołem pod względem stwarzania sytuacji po stałych fragmentach. – Pierwsze spotkanie w Katowicach powinno być dla nas nauczką, bo wszystkie bramki straciliśmy właśnie po stałych fragmentach. Jesteśmy na to uczuleni i już z Pogonią zagraliśmy w defensywie, jeśli chodzi o ten element, bardzo skutecznie. W niedzielę chcemy to kontynuować – dodał.
Szwarga bardzo pochlebnie wypowiada się o trenerze przeciwnika Rafale Góraku, z którym miał okazję współpracować w GKS. Jest dla niego przykładem i mentorem, jeśli chodzi o umiejętność wytrzymania ciśnienia w trudnym momencie.
– W Gieksie pracuje siódmy sezon, jest żyjącą legenda tego klubu, a dwa-trzy lata temu był osobą, która w tym gronie raczej by się nie znalazła. On jednak zawsze charakteryzował się śląskim charakterem w postaci konsekwencji pracy, silnej osobowości i przekonania o swojej wartości. Był mocno krytykowany z zewnątrz, także przez kibiców, ale nie wpływało to na jego pracę. Jego historia zakończyła się happy endem. Cały czas mocno mu kibicuję – zapewnił.
W konfrontacji z GKS gospodarze zagrają osłabieni. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie wystąpią wahadłowy Marc Navarro (cztery upomnienia) oraz środkowy pomocnik Kamil Jakubczyk (osiem).
Pozostaje jeszcze jedna bardzo istotna kwestia, a jest nią boisko. W tym tygodniu na Wybrzeżu ponownie miały miejsce duże opady śniegu. – Skupiam się na tym, na co mam wpływ, a przecież nie wybuduję boiska treningowego z podgrzewaną murawą. To moja druga zima w Gdyni i druga dość sroga. Przygotowujemy się na sztucznym boisku i nie jest to optymalna sytuacja, zwłaszcza jeśli gramy z drużynami, które trenują na naturalnej nawierzchni, jak Legia, Pogoń i GKS. Myślę, że miało to wpływ jak weszliśmy w mecz w Szczecinie, bo adaptacja do innej murawy wymaga czasu – podsumował.
arka.gdynia.pl – Centrum meczowe: Arka Gdynia – GKS Katowice
[…] Ogółem rozegrano 29 spotkań:
10 zwycięstw Arki
11 remisów
8 wygranych GKS
Bramki: 36-33 dla GKS
W Katowicach 15 spotkań:
5 zwycięstw Arki
4 remisy
6 wygranych GKS
Bramki: 22-14 dla GKS
W Gdyni 14 spotkań:
5 zwycięstw Arki
7 remisów
2 wygrane GKS
Bramki: 19-14 dla Arki.
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze