Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o GieKSa-Korona: W piłce czasami wygrywa słabszy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Korona Kielce. GieKSa przegrała 1:2 (1:1).

cksport.pl – Korona wreszcie odwróciła wynik spotkania i wygrała przy Bukowej! Błanik znów superrezerwowym

[…] Już w pierwszej minucie dobrą akcję na lewym skrzydle przeprowadził Mariusz Fornalczyk, lecz jego zagranie w pole karne na rzut rożny wybił jeden z defensorów gospodarzy. W kolejnych akcja to przyjezdni zostali zepchnięci do głębokiej defensywy, jednak skutecznie radzili sobie z wszystkimi próbami ofensywnymi rywali. Niestety, tylko do piętnastej minuty. Wówczas po dobrze rozegranej akcji w bocznym sektorze boiska Bartosz Nowak wprowadził podaniem Lukasa Klemenza w pole karne, a ten pokonał Xaviera Dziekońskiego.

„Koroniarze” próbowali odpowiedzieć, ale strzał Jewgienija Szykawki z 24. minuty minął bramkę katowiczan. Siedem minut później kapitalnym rajdem popisał się Wiktor Długosz, który wpadł w pole karne i został sfaulowany przez Alana Czerwińskiego. Wojciech Myć podyktował „jedenastkę”, której nie wykorzystał Pedro Nuno. Arbiter nakazał ponowne wykonanie rzutu karnego, gdyż Dawid Kudła podczas interwencji popełnił błąd odrywając stopę od linii. Powtórka Portugalczyka była już skuteczna i na tablicy wyników przy Bukowej było 1:1.

W 45. minucie do piłki w polu karnym Korony dopadł Bartosz Nowak, ale Pau Resta ofiarnie zablokował groźny strzał zawodnika „GieKSy”. Swoich sił spróbował po chwili Mariusz Fornalczyk, jednak jego strzał poszybował daleko obok bramki miejscowych. Do przerwy rezultat nie uległ już zmianie.

Po zmianie stron aktywniejsi byli podopieczni Jacka Zielińskiego. Najpierw dobrą dwójkową akcję Długosz – Fornalczyk zablokował Arkadiusz Jędrych, a po chwili wychowanek Korony sprawdził czujność golkipera „złoto-zielono-czarnych” celnym strzałem z dystansu.

W odpowiedzi Borja Galan łatwo zwiódł Dominicka Zatora, ale jego podanie na szczęście nie dotarło do żadnego z kolegów. W 56. minucie groźny strzał oddał Adrian Błąd i piłkę z trudem odbił Dziekoński. Ten sam duet zmierzył się ponownie pięć minut później i znów górą był młodzieżowiec.

W 70. minucie po kolejnej bardzo dobrej akcji Wiktora Długosza niecelnie uderzał Mariusz Fornalczyk, który był blisko i na wprost bramki, ale nie trafił między słupki. Kwadrans później przed świetną okazją stanął Adam Zrel’ák, trafił jednak w stopę Miłosza Trojaka i piłka poszybowała wysoko ponad poprzeczką. Chwilę później po dośrodkowaniu aktywnego Galana główkował Jędrych, ale świetną paradą popisał się Dziekoński. W kolejnej akcji słowacki napastnik wpadkował piłkę do bramki przyjezdnych jednak był na pozycji spalonej.

Kilkadziesiąt sekund później zakotłowało się w polu karnym „GieKSiarzy” po zagraniu Huberta Zwoźnego i do piłki dopadł Dawid Błanik. Wprowadzony kilkanaście minut wcześniej skrzydłowy pokonał Dawida Kudłę i wyprowadził „żółto-czerwonych” na prowadzenie 2:1. Podopieczni Rafała Góraka próbowali wyrównać, ale skutecznie w destrukcji spisali się gracze gości i ostatecznie Korona dowiozła upragnione zwycięstwo.

dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice przeżyli szok na meczu z Koroną Kielce. Zespół z Bukowej przegrał, chociaż powinien wysoko wygrać

Piłkarze GKS Katowice narzucali rytm gry i atakowali raz za razem. Nawet pierwsi strzelili gola, a jednak zeszli z boiska pokonani przez Koronę Kielce. Kibice nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli.

Pierwszy w historii Ekstraklasy mecz GKS Katowice z Koroną Kielce miał sporą stawkę dla obu zespołów.Goście wciąż balansują na granicy strefy spadkowej, natomiast gospodarze liczyli na punkty dające awans do górnej połowy tabeli. Patrząc na jesienne występy obu zespołów to piłkarze Rafała Góraka – chociaż nigdy by się do tego zapewne nie przyznali – byli faworytami tego poniedziałkowego starcia.

Katowiczanie z tej roli wywiązywali się od pierwszej akcji. Zepchnęli Koronę na jej połowę i szukali sposobu na przedarcie się przez linie obrony. Udało się już po kwadransie. Ambitny AdrianBłąd odebrał piłkę przy linii bocznej i w ten sposób zaczął akcję, którą zamknęła wymiana podań z „klepki” między Bartoszem Nowakiem i Lukasem Klemenzem, dzięki czemu stoper znalazł się sam na sam z Xavierem Dziekońskim i dał GieKSie prowadzenie.

W 32 minucie stało się jednak coś szokującego. Piłkę sprzed własnej bramki wybił Dziekoński i ta po kilkudziesięciu metrach spadła przedWiktorem Długoszem. Po lewej stronie kielczanina biegł Alan Czerwinski, po prawej Lukas Klemenz, ale ten pierwszy próbował interweniować dopiero w polu karnym i sędzia Wojciech Myć zinterpretował to zagranie jako faul. Po długiej analizie VAR to potwierdził i Pedro Nuno stanął przy punkcie jedenastu metrów. Jego strzał odbił Dawid Kudła, który utonął w objęciach kolegów, ale wyciągnął go z nich sędzia i nakazał powtórkę jedenastki. Tym razem golkiper został na linii i był bardzo blisko ponownej obrony, ale nie na tyle, by nie dać się pokonać.

Rafał Górak z kolei miał inny kłopot i jeszcze przed wznowieniem gry musiał zmienić kontuzjowanego Mateusza Kowalczyka, a wprzerwie kolejnego poszkodowanego Bartosza Nowaka. W dużej mierze był to efekt utraty kontroli nad meczem przez arbitra, który zresztą schodząc na przerwę wysłuchał wielu mocnych słów z trybun.

Drugą połowę GKS rozpoczął jak pierwszą, tyle, że nie zdobył gola. Za to stracił trzeciego kontuzjowanego piłkarza – do listy pechowców dołączył Lukas Klemenz. W ostatnich minutach gospodarze przeprowadzali szturm za szturmem, Adam Zrelak trafił nawet do siatki, ale ze spalonego. Za to w kolejnej akcji Korona… zdobyła gola! Fatalne zachowanie obrońców pozwoliło Dawidowi Błanikowi na poprawkę własnego strzału i przedziwna porażka GKS-u stała się faktem. Po meczu cieszyła się drużyna, która długimi fragmentami walczyła tylko o przetrwanie, a remis wydawał się szczytem jej marzeń.

weszlo.com – W piłce czasami wygrywa słabszy. Korona zdobyła stadion przy Bukowej

Przed tym sezonem do Ekstraklasy awansowały trzy zespoły: Lechia Gdańsk, GKS Katowice i Motor Lublin. O ile ci pierwsi w obecnych rozgrywkach najczęściej się kompromitują i nieprzypadkowo zajmują przedostatnie miejsce, o tyle GKS i Motor pokazują, że można nie mieć wielkich pieniędzy i potencjału, ale grać odważnie i strzelać gole. Zespół z Lublina rozbił w weekend 4:2 Pogoń Szczecin. GKS co prawda przegrał dziś 1:2 z Koroną Kielce, ale momentami, zwłaszcza w pierwszej połowie pokazywał fajne granie. Szkoda tylko, że ten zespół traci tak dużo, gdy na boisku nie ma Bartosza Nowaka. Korona wygrała, dzięki golowi w końcówce, ale miała dziś przy Bukowej sporo szczęścia.

[…] U siebie zespół Rafała Góraka pokonał już Jagiellonię Białystok i Pogoń, a teraz chciał wywalczyć trzy punkty na Koronie Kielce. Początek meczu wskazywał na to, że może się udać. Ostatecznie nie wyszło, nie zgarnął nawet punktu, choć kibice obejrzeli spotkanie zdominowane przez swoich ulubieńców.

Bartosz Nowak to dla nas przykład świetnego ruchu transferowego. Mogłoby się wydawać, że to gość, który powinien występować w większym klubie, tymczasem działaczom GKS-u udało się sprawić, że ofensywny pomocnik trafił właśnie do klubu z Bukowej. Świetny technicznie, zaskakujący rywali, z dobrym uderzeniem. Nie może dziwić, że Nowak stał się liderem GKS-u. Dziś swoją klasę pokazał przy akcji bramkowej. Ale nie tylko on.

Lukas Klemenz, jeden z trzech środkowych obrońców zespołu Góraka, w 2015 roku był wypożyczony do Korony. Dziś rano powiedział żonie, że strzeli gola byłemu klubowi. I jak zapowiedział, tak zrobił. I to w jakim stylu. Klemenz podłączył się do akcji ofensywnej i pobiegł w pole karne rywali. Piłkę świetnie, w swoim stylu, odegrał mu Nowak i chwilę później obrońca gospodarzy trafił do siatki.

W pierwszej połowie najbardziej na boisku podobał nam się Nowak, który, oprócz asysty, szukał niesztampowych zagrań i kilka z nich mogło przynieść zagrożenie pod bramką gości. Niestety, pomocnik nie wyszedł już na drugą połowę, ze względu na naciągnięty mięsień czworogłowy uda. A ten, który go zastąpił – Mateusz Mak – był najgorszy na murawie.

GKS atakował i wydawało się, że kontroluje mecz, ale do czasu. Jeszcze przed przerwą nastąpił błysk Korony – swoją szybkość pokazał Wiktor Długosz, który szarżował w pole karne GKS-u, po czym został powalony na ziemię przez Alana Czerwińskiego. Ale właśnie – powalony? Powtórki nie pokazują jednoznacznie faulu, a jeżeli już delikatny kontakt miał miejsce, niewykluczone, że nastąpił tuż przed linią pola karnego. Sędziowie długo sprawdzali całą sytuację na wozie VAR, ale ostatecznie Wojciech Myć podtrzymał decyzję o przyznaniu karnego. Do piłki podszedł Pedro Nuno i za pierwszym razem jego strzał obronił Dawid Kudła. Powtórki pokazały jednak, że bramkarz zbyt wcześnie ruszył przed linię bramkową. Powtórka i tym razem gol, choć Kudła bliski był kolejnej skutecznej interwencji.

W drugiej połowie długo nie oglądaliśmy goli. GKS miał inicjatywę, przeważał, ale gdy na murawie nie było Nowaka, w jego grze brakowało elementu zaskoczenia. Czasami poszarpał Adrian Błąd, coś pokazał kilka razy Borja Galan, parę niezłych zagrań miał Adam Zrelak. Ale to tyle. Można było odnieść wrażenie, że dla Korony ten remis nie jest zły, a gospodarzom brakuje i trochę argumentów, i trochę determinacji.

Choć w końcówce przycisnęli – groźnie uderzali Zrelak i Arkadiusz Jędrych. Słowak trafił nawet do siatki, ale był na pozycji spalonej. Gdy wydawało się, że GKS ostatecznie, podobnie jak w meczu ze Śląskiem, podzieli się u siebie punktami z rywalem, to Korona niespodziewanie wyprowadziła decydujący cios. Gola na 2:1, po błędzie Bartosza Jaroszka, strzelił Dawid Błanik.

Wynik wynikiem, w piłce nożnej nie zawsze wygrywa lepszy zespół. Dziś zwyciężył ten piłkarsko słabszy. Mimo wszystko i tak podtrzymujemy to, od czego zaczęliśmy – chcemy w Ekstraklasie właśnie takich beniaminków, jak zespoły z Katowic i Lublina.

echodnia.eu – Korona Kielce pokonała GKS Katowice 2:1 w meczu PKO BP Ekstraklasy. To bardzo ważne zwycięstwo drużyny Jacka Zielińskiego

[…] W 4 minucie po rzucie rożnym uderzał Arkadiusz Jędrych, ale Pau Resta zablokował ten strzał.

W 15 minucie Lukas Klemenz przeprowadził dwójkową akcję z Bartoszem Nowakiem. Wyszedł sam na sam i strzałem w krótki róg pokonał Xaviera Dziekońskiego.

Bramkarz Korony nie był bez winy przy tym trafieniu. Strzał był w krótki róg, niezbyt mocny, a futbolówka przeszła pod nogami Xaviera Dziekońskiego. Warto przypomnieć, że Lukas Klemenz ma na koncie występy w Koronie. W sezonie 2014/2015 ten urodzony w Niemczech zawodnik zaliczył dziesięć spotkań w kieleckim zespole w ekstraklasie.

W 24 minucie po dośrodkowaniu Dominicka Zatora główkował Jewgienij Szykawka, ale piłka przeszła metr obok słupka bramki strzeżonej przez Dawida Kudłę.

W 32 minucie Wiktor Długosz dostał prostopadłe podanie, wszedł odważnie między dwóch zawodników GKS. W polu karnym został popchnięty przez Alana Czerwińskiego i sędzia Wojciech Myć podyktował rzut karny. Później przez trzy minuty trwała jeszcze analiza VAR, a za ten system odpowiedzialni byli w tym spotkaniu Daniel Stefański i Michał Obukowicz. Decyzja została podtrzymana – rzut karny!

W 35 minucie Korona wykonywała rzut karny. Strzelał Pedro Nuno, ale Dawid Kudła obronił. Bramkarz GKS przed oddaniem strzału wyszedł jednak z bramki i dlatego jedenastka została powtórzona.

W 37 minucie Pedro Nuno jeszcze raz wykonywał rzut karny. Uderzył w lewy róg bramki Dawida Kudły. Bramkarz GKS wyczuł intencje strzelca, ale uderzenie było precyzyjne, przy słupku i piłka wpadła do bramki. A więc 1:1!

Do przerwy w Katowicach było 1:1. W pierwszej połowie obydwie drużyny oddały po jednym celnym strzale, miały więc stuprocentową skuteczność.

-Dzisiaj rano powiedziałem, że strzelę gola. Miałem przygotowaną specjalną cieszynkę i udało się – mówił w przerwie Lukas Klemenz, strzelec gola dla gospodarzy w wywiadzie dla Canal+.

-Cieszę się, że moja szybkość przydała się drużynie. Trudno mi oceniać, czy był karny, ja czułem kontakt i cieszę się, że Pedro Nuno doprowadził do wyrównania – powiedział Wiktor Długosz dla stacji Canal+.

Do drugiej połowy Korona przystąpiła z jedną zmianą. Za Pedro Nuno wszedł Martin Remacle. W 48 minucie z 20 metrów uderzył Wiktor Długosz, ale Kudła odbił piłkę.

W 56 minucie mocny strzał oddał Adrian Błąd, Xavier Dziekoński nie bez problemu obronił to uderzenie. W 69 minucie po bardzo dobrym dograniu Wiktora Długosza w dogodnej sytuacji znalazł się Mariusz Fornalczyk, ale nieczysto uderzył w piłkę. W 81 minucie z 18 metrów uderzył Martin Remacle, ale Kudła końcami palców wybił piłkę na rzut rożny.

W 86 minucie Adam Zrelak zdobył bramkę dla GKS, ale nie została uznana, ponieważ napastnik GKS był na spalonym.

W 88 minucie po akcji prawą stroną piłka trafiła do Dawida Błanika. Uderzył lewą nogą z woleja z kilkunastu metrów i pokonał Dawida Kudłę! Wielka radość w Koronie!

W końcówce gospodarze przycisnęli. Kilka razy było gorąco na polu karnym Korony. Ale wynik nie uległ zmianie. Podopieczni trenera Jacka Zielińskiego wygrali 2:1, zdobywając bardzo ważne punkty!

przegladsportowy.onet.pl – Jak w kalejdoskopie! Gol w 88. minucie wszystko zmienił

Korona Kielce wyszarpała wygraną w Katowicach! Drużyna Jacka Zielińskiego przegrywała już po kwadransie gry, ale odwróciła losy spotkania. Zwycięską bramkę w 88. minucie zdobył Dawid Błanik, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. Akcję wcześniej do siatki trafili gospodarze, ale ich gol nie został uznany.

GKS Katowice rywalizuje z Motorem Lublin o miano najlepszego beniaminka pierwszej tercji sezonu. Mimo dobrego początku niewykluczone, że będą jeszcze musieli walczyć o utrzymanie w lidze. Przeciwnikiem w tej rywalizacji z pewnością będzie Korona Kielce, więc drużynie z Górnego Śląska zależało, by zdobyć trzy punkty w pojedynku ze Scyzorami na własnym terenie.

GKS był zdecydowanie lepszy w pierwszym kwadransie, czego zwieńczeniem była akcja z 15. minuty. Bartosz Nowak świetnie dojrzał lukę w defensywie rywali i posłał podanie do wchodzącego w pole karne Lukasa Klemenza. Stoper zachował się niczym rasowy napastnik, choć zadania specjalnie nie utrudniał mu Xavier Dziekoński.

Bohaterem pierwszej połowy mógł być bramkarz gospodarzy — Dawid Kudła. Alan Czerwiński sfaulował Wiktora Długosza, a po długiej analizie VAR sędzia Wojciech Myć wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Pedro Nuno. Portugalczyk drobił kroki przed oddaniem strzału, a Kudła nie wytrzymał narastających emocji. Obronił uderzenie, ale wyszedł z linii bramkowej. Przy powtórzonej jedenastce znów wyczuł rywala, jednak tym razem strzał był zbyt celny.

Druga połowa również była zacięta, choć groźniejsze sytuacje zaskakująco stwarzali goście. W decydujących momentach brakowało im jednak skutecznego dogrania. Plany Rafała Góraka niweczyły kontuzje. Jeszcze w pierwszej części spotkania zejść musiał powołany niedawno do kadry Michała Probierza Mateusz Kowalczyk. Po przerwie na boisko nie wyszedł asystent Bartosz Nowak, a następnie urazu doznał strzelec gola Lukas Klemenz.

W końcówce spotkania znów ożywili się gospodarze i nawet trafili do siatki. W 86. minucie Adam Zrelak zdobył jednak bramkę, będąc na spalonym, więc sędziowie słusznie nie uznali gola. Wszystko zmieniło się jak w kalejdoskopie, bowiem już w następnej akcji to Koroniarze poszli z akcją. Na raty bramkę zdobył Dawid Błanik, który pojawił się na boisku niecały kwadrans wcześniej.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga