Felietony Piłka nożna
Mecz żałobny
Koszmar na szczęście się kończy.
To że życie kibica GKS Katowice jest trudne, wiemy nie od dziś. Całe lata rozczarowań, mniej lub bardziej wzbudzonych nadziei, a potem klęsk (zazwyczaj gdzieś w okolicach marca kończył się nasz poważny udział w lidze) z jednej strony mocno nas zahartował, z drugiej podkopuje systematyczne nasze kibicowskie morale. Obecna runda jest jednak symbolem tego, co najgorsze. Marzenia na wyciągnięcie ręki, zaprzepaszczone jednak przez tych, którzy mieli na realizację tych marzeń największy wpływ. Czasu już nie cofniemy.
O piłkarzach powiedziano i napisano już wszystko. Zresztą oni sami wystawili sobie wystawili świadectwo. Nie wiadomo, czy z tego powodu, że są cyniczni czy po prostu głupi. Obie te opcje możemy mocno brać pod uwagę. Bo tak jeszcze wracając do wypowiedzi Fosy – tak wszyscy go skrytykowali, na czele z nami, że bezczelny itd. – a może on naprawdę ma takie ograniczenie umysłowe, że nie czuje, że coś jednak złego się stało?
Oczywiście to taka ironia. Wiadomo, że największa złość była po Kluczborku za zaprzepaszczenie szans, potem kolejna za beznadziejne zachowanie drużyny w Grudziądzu. Ostatnio przeglądając internet natrafiłem na taki wywiad z bramkarzem Legii Arkadiuszem Malarzem z początku tego sezonu.
„nam liga ucieka”
„obudźmy się w końcu, bo nam wszystko ucieknie”
„dość tego głaskania się i że wszyscy nas głaszczą”
„tak dalej być nie może, naprawdę”
„my gramy w GKS Katowice. W GKS KATOWICE! Kurwa!”
Wyobrażacie sobie taki wywiad z jakimś Fosą, Kamykiem czy Gonzem? Zamiast tego mieliśmy wypowiedzi w stylu:
„nie wiemy, co się dzieje, kontrolujemy, a nie wygrywamy”
„my gramy, a przeciwnik robi jedną, dwie akcje i strzela dwa gole”
„nie mamy tego szczęścia w ogóle, a przeciwnicy je mają”
„gramy najładniejszą piłkę w tej lidze”.
Widzicie różnicę? Przecież u naszych gwiazdorków sportowa złość nie przewijała się ani trochę. Ostatnie co można powiedzieć o tej rundzie, że ten zespół był agresywny. Nasi zawodnicy nie reagowali tak, jak powinien zareagować ambitny i silny mężczyzna – złością i wkurwem. Oni reagowali załamką (realną lub tylko odgrywaną na potrzeby publiczności), płaczem i żalami typowymi dla nastolatka do byłej dziewczyny.
Popatrzmy przy okazji na taką Legię – zespół miał już sporą stratę, a na jesieni potracił całą masę punktów. Teraz jest o krok od mistrzostwa. Widocznie tam mają po prostu poważnych i ambitnych piłkarzy. Ale to nie tylko o Legii mowa. Jeżeli bowiem oglądam przedostatnią kolejkę ekstraklasy i pierwsze cztery drużyny z grupy mistrzowskiej wygrywają swoje mecze, to mogę powiedzieć jedno – to są poważne ekipy, ambitne, walczące o najwyższe cele do ostatniej kropli krwi. Im się nawet pieprzony remis w tej kolejce nie zdarzył. Jak tylko mają cień szansy, walczą do końca. A u nas? Każdy wie, jak jest. Mamy zblazowane, roszczeniowe panienki, a nie piłkarzy.
Poposiłkuję się głosem wieloletniego kibica, czyli popularnego Rulona, który w dosadnych słowach opisał perspektywę zbliżającego się meczu z Bytovią. Meczu, który najlepiej, żeby już się nie odbył.
„Ostatni mecz, mecz żałobny. Zupełnie jak pogrzeb. Idzie się, bo wypada, bo się ma nadzieję od lat, a jak nadzieja umarła, to w podłych nastrojach trzeba iść ją pożegnać.
Zamiast W NAJGORSZYM PRZYPADKU rozgrywać mecz o awans przy pełnycth trybunach, z zamrożonym szampanem i okazjonalnymi koszulkami, będzie garstka ludzi z papierowymi torebkami, żeby w razie czego na widok piłkarzy nie zarzygać naszego i tak już w złej kondycji stadionu.
Kończy się sezon w którym zostaliśmy przez piłkarzy potraktowani jak wierny pies, który w ostateczności z niewiadomych powodów zostaje pobity i wyrzucony na śmietnik.
Cała GieKSa razem, 12 zawodnik. To się nie sprawdziło. Piłkarze nie odróżniają tego, że po chujowym meczu zamiast zmieszania z błotem są oklaski, jest wsparcie, jest wiara. Nie odróżniają tego, bo nie potrafili się odwdzięczyć w najbardziej łatwym momencie jaki mogli. W meczu z Kluczborkiem”.
To jest sedno. Piłkarze naprawdę nie przyjęli tego, co zrobili kibice jako wsparcie. Na kolanach powinni dziękować, że za poszczególne przegrane mecze nie tylko nie mieli wizyt na treningu, nie tylko nie było gwizdów i wyzwisk, ale były brawa i wsparcie. To jest ewenement naprawdę na dużą skalę, a gdy dodamy co tego kontekst, że kibice GKS mają już totalnie dość pierwszej ligi – to już można określać naprawdę apogeum i ideałem wsparcia, jakie może sobie wyobrazić sportowiec. Co dostaliśmy w zamian, wiadomo.
„Niektórzy się oburzają, że po co było to głaskanie po głowach, gadka o 12 zawodniku, o GieKSie razem. Nie oburzajcie się. Tak to powinno wyglądać i my zrobiliśmy wszystko i daliśmy z siebie wszystko żeby tak było. To nie nas obwiniajcie za to, że chcieliśmy tworzyć monolit. To nie my zdradziliśmy piłkarzy, tylko my dostaliśmy od nich w pysk” – kontynuuje Rulon. I dodaje:
„Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie OBECNYCH piłkarzy jakkolwiek dopingować. Mogą nawet wygrać 10:0. Ale jak nie da nam to awansu, to nawet niech nie próbują robić kółeczka euforii po meczu, bo może to zdenerwować ludzi. To tak jakby któryś z was to czytał, drodzy złodzieje marzeń”.
Na szczęście podjęto decyzję, że właśnie podczas niedzielnego meczu z Bytovią tego dopingu nie będzie. Ja bym sobie życzył, żeby tego dopingu nie było jeszcze długo. Nawet jeśli ktoś rozgranicza kwestie kibicowskie od piłkarskich, to i tak piłkarze ten doping słyszą, a po prostu na niego nie zasługują. Ta ekipa, która jest teraz nie zasługuje nawet na 1% wsparcia. Dostała go bowiem już aż nadto i nie tylko nie wykorzystała, ale po prostu nim kompletnie wzgardziła.
Przy okazji proszę wszystkich kibiców o MEGA GŁOŚNY doping dla dzieciaków podczas finały Zagraj na Bukowej. Niech to nie będzie doping z przymrużeniem oka, ale porządny GieKSiarski doping – taki jak na meczach. Te dzieci wykonały sporą robotę, żeby dojść do tego miejsca, w którym będą w niedzielę. I na taki doping po prostu zasługują.
A co do meczu z Bytovią? Wydaje się, że to będzie już bardzo sparingowa i piknikowa atmosfera. Ale…
Wyobraźcie sobie taki scenariusz, że wszystkie wyniki jednak są pod nas, a my gramy słabo i nie potrafimy stworzyć jednej akcji. Jest 0:0 lub przegrywamy, bo Bytovia walczy o życie. Albo jeszcze ciekawszy. Wszystkie wyniki pod nas, a my w 88. minucie prowadzimy 2:0. Jak wtedy zachowają się piłkarze?…
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Ja
2 czerwca 2017 at 12:53
Jak się zachowoją piłkarze w 88minucie przy stanie 2-0 dlanas??? Proste szybkie 3bramy tracimy i dalej 1liga i jest bajak dzielimy się kasa i WAKACJE
Irishman
2 czerwca 2017 at 13:15
Nie będę bronił piłkarzy, bo na to nie zasługują.
Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że to zachowanie kopaczy to w dużej mierze zasługa trenera, który wywarł na nich to piętno. To przecież nie kto inny jak właśnie on tłumaczył stracone punkty np. brakiem szczęścia albo tym, że… mieliśmy miesiąc marzec, to on fanzolił o najpiękniejszej grze, to on wreszcie kiedyś poleciał wykłócać się z Blaszokiem, który ośmielił się skrytykować jego podopiecznych.
Coś czuje, że jego widmo jeszcze długo będzie unosić się nad Bukową. Chyba, że Zarząd stanie wreszcie na wysokości zadania i zatrudni fachurę, który je bardzo szybko rozwieje, przepędzi raz na zawsze!
A bajtlom jasne, że trzeba iść pokibicować, niech mają od nas ten prezent za swój wysiłek, niech poczują jak pięknie, jakim zaszczytem jest grać na Bukowej przy dopingu kibiców! Oni to na pewno docenią i zapamiętają do końca życia w przeciwieństwie do „złodziei marzeń a.d. 2016-2017”.
Tomek
2 czerwca 2017 at 14:22
Jest tu napisana cała prawda. Problem w tym, że odpowiedzialność ponoszą piłkarze trener a nie CYgan. Wszak to on był architektem tej pięknej katastrofy. Obawiam się że niestety moje słowa będą kolejny raz prorocze i z tym Prezesem awans nie jest możliwy. Nie jest bo to nie Prezes tylko biedna ciamajda która nie potrafi w kluczowych momentach podejmować decyzji. Dalej uważam że należy ściągnąć sensownego menago z biznesu i zobaczycie że będą efekty. Jak by mi w mojej firmie urządzono taki sabotaż to reakcja byłaby natychmiastowa. I tak by zrobił każdy sensowny kierownik imprezey. Tylko nie Cygan. Proszę też nie opowiadać o wątpliwych zasługach poprawy sytuacji ekonomicznej. Nie poprawił jej Cygan poprzez zarzadzanie tylko UM poprzez wpompowanie kasy. Gdyby nie to dramat toczyłby się dalej
Mecza
2 czerwca 2017 at 15:55
O Legii „Widocznie tam mają po prostu poważnych i ambitnych piłkarzy” Ci sami ambitni grali więlką padakę za Hasika i spadli by z ligi na 100% gdyby go nie wymienili. Kwestia odpowiedniego trenera który potrafi zmotywować i ustawić co zrobił Magiera.U nas tego brakło.
Irishman
2 czerwca 2017 at 16:52
@Tomek, no to właśnie zobaczymy ile to co się stało w tym sezonie nauczyło prezesa Cygana. Dlatego proponuję poczekać ze stwierdzeniami „i tak nam się nie uda”, choćby na wybór trenera. Całkowicie zgadzam się bowiem z @Mecza, że trener to podstawa. On potrafi rozwalić najlepszy skład i odwrotnie. I dlatego też odczuwam lekki niepokój co nam nowy-stary Zarząd zgotuje. Ale jeśli coś fajnego, to potem już będę w miarę spokojny, bo jeśli od strony sportowej będziemy w dobrych rękach to do takiej pracy organizacyjno-administracyjno-marketingowej duet Cygan-Janicki nadaje się znakomicie!
Tylko, żeby teraz dobrze wybrali! EEECH!!!!!
kibic bce
2 czerwca 2017 at 17:00
A o to haslo na szpil ” bajtle Giekaes Katowice!!!!”
Po meczu wszystkie koszulki oddac dzieciakom pilkarzyny od siedmiu bolesci.
Pepik78
2 czerwca 2017 at 18:51
@Tomek nawet gdybyś tutaj napisał encyklopedie błędów GieKSy ostatnich lat oraz przedstawił pracę doktorską, to i tak nie wytłumaczysz niektórym. Zawsze będzie grupka ludzi w różowych okularach. Zawsze będzie jakiś procent ludzi, którzy będą mylić miłość do klubu z naiwnością, tego nie zmienisz. Szkoda nerwów. Ten sezon był niesamowicie spartaczony, wręcz w sposób bezczelny ale zmian na horyzoncie nie widać, nad czym mocno ubolewam. Duża część kibiców jest zawiedziona i ona pewnie w ramach protestu, nie pojawi się na Bukowej w przyszłym sezonie. Wszystko ma swoje granice….chociaż granice absurdu i farsy w Kce są mocno naciągane.
Mecza
2 czerwca 2017 at 19:18
Każdy mądry po sezonie, ale… Rok temu wg mnie Świerczok był najlepszym napastnikiem w miarę młodym made in Poland w Ekstaklapie. Mega zdziwiłem się jak przeczytałem że idzie do beniaminka z Tychów do ligi niższej. Zadawałem sobie pytanie jak już do 1ligi dlaczego nie GKS Katowice, no chyba z takim potentatem jak Tychy mamy coś do zaproponowania więcej. Zdziwiło mnie ale poczytałem że Świerczok jest niepokorny i ciężki do prowadzenia. W ektraklapie nikt chce a w 1 lidze idzie do beniaminka. Nic dziwnego że Jureczek go nie chciał bo chciał mieć w zespole same potulne owieczki. Tym tropem nie nadawał się też Trochim. Przeczytałem biografię Wojtka Kowalczyka i wg niego Brzęczek nie nadawał się na kapitana srebrnej drużyny z olimpiady (jak i dziś na trenera) bo był za grzeczny a dlaczego tamta drużyna osiągnęła wynik? Bo była nie przyzwoicie bez kompleksowa i „chamska” w swoim podejściu do grania. Potrzeba nam chamów i mądrego trenera albo budżetu Legii aby się z tego syfu wydostać. Przeczytajcie sobie jeszcze biografię Wójcika, zarąbista i w jeden dzień ją wchłonąłem. Parówy w górę i jedziemy z frajerami… a co w Katowiacach? najlepsza piłka na Polsacie haha
andreasw1959
2 czerwca 2017 at 20:34
BRAWO SHELLU
Mecza
2 czerwca 2017 at 20:38
Mecz żałobny? Tak ale… Czy to ważne że w Katowicach rządzi Uszok, Krupa a w GKS Król, Cygan, są słabi trenerzy i grają podobno piłkarze?! Przez najbliższe kilkanaście lat jeszcze wielu się ich przewinie od Prezydenta miasta Katowice po trampkarzy ale najważniejszy jest GKS!!! Ich wszystkich już nie będzie na stanowiskach ale my wyniki będziemy nadal sprawdzać i się wkurzać. Wg mnie trzeba określić cel jak ten dział piłkarski ma wyglądać docelowo i do tego dążyć małymi krokami. Określmy swoją tożsamość z której moglibyśmy być dumni i bez względu na sytuację w tabeli czy ligi dążmy do tego (np. 4 wychowanków, 5 PL, 2 obcokrajowców) Jasno określone kryteria i stadion się zapełni. Całe szczęście że nie jesteśmy wmieszani do ostatniego wątku z Mielcem.
Mecza
2 czerwca 2017 at 20:59
W ektraklapie jest ciśnienie na utrzymanie za wszelką cenę aby hieny pseudopiłkarskie były na powierzchni. Nie lepiej grać w 1 lidze wg schematu który wymieniłem z którym utożsamiają się mieszkańcy Katowic niż w Ektraklapie gdzie w kadrze jest 10 obcokrajowców i 10 najemników z PL? Gdybyśmy wygrali z Kluczborkiem i w niedzielę z Bytovią czy moglibyśmy być zadowoleni z naszych graczy? Pewnie tak ale co dalej? Nie byłbym dumny z tego. Tożsamość najważniejsza!
grohhh
3 czerwca 2017 at 11:28
jo chca kurwa jakiegoś Murińjo na trenera GKSu!!! ma być kurwa dobry!!!
Johnny
3 czerwca 2017 at 11:55
Mamy pretensje do Wszystkich ale nie do siebie. Od lat uciszanie na blaszoku gwizdów itp. Trza pomagać, wspierać jak nie idzie ale nie k… jak ładują nas ewidentnie w ch…. to do Kur.. JEST GIEKSA !!!! A zachowujemy się jak pizdy, to i zawodnicy grają jak pizdy. To ma być kocioł to ma być stary blaszok a nie zgromadzenie różańcowe, chcemy zmian zacznijmy od siebie
Pepik78
3 czerwca 2017 at 12:27
@Johnny o bezsensownym dopingu czy też śpiewaniu nieadekwatnych przyśpiewek do aktualnej sytuacji na boisku, pisałem już sezony temu. No ale zostałem wyśmiany. Teraz w młynie jest modna „ciapowatość” i poprawność polityczna. Broń Boże nie gwizdaj na piłkarza bo się jeszcze obrazi;) Jak sobie wspomnę, że w późnych latach 80-tych i 90-tych w przypadku złej gry od razu było pierdolnięcie z blaszoka, to po chwili piłkarze brali się do roboty. Zawsze to jakoś mobilizowało. Rozmawiam z wieloma kibicami starej daty i też pojąć nie mogą co się teraz dzieje.
MilowiceZS
3 czerwca 2017 at 12:45
Jestem idiotą
Johnny
3 czerwca 2017 at 14:28
Będę miał 80 lat pójdę na blaszok bez względu na wszystko. Ale mam dosyć skomlących bab, czytając te komentarze rzygać mi się chce, banda panienek i z czym my do smrodów? Przypomnieć dym z Tychami? jaki dym? kto został JKS a gdzie, młyn? jak w wierszu ..nam strzelać nie kazano… Prawda jest taka ze zawiniliśmy wszyscy a tym co chcą dalej poprawności polityczną na GieKSie i zrobić sobie dupną hamburgerownie z blaszoka bo sami władcy młynu docierają na 10 minutę po rozpoczęciu, proponuje zmienić sport. Koniec pierdolenia… mam dość.
Pepik78
3 czerwca 2017 at 21:46
Nawet na lidze mistrzów były gwizdy, nie to co u nas. Disco polo na blaszoku pełną para: ja kocham GieKSę lolololo ja kocham GieKsę… szkoda słów. Ekipa z młyna dawno się zagubiła. Jednym słowem tragedia, No ale mamy młynowych nowego pokolenia, ciapkowatość, poplątana z poprawnością polityczną.
Johnny
4 czerwca 2017 at 00:10
Nie wiem kto osobiście odpowiada za układ z JKS-em ale robi świetną propagandę. Pamiętny mecz z Tychami i hasło ..this is war.. co by było gdyby Tychy się przebiły? stałem z JKS i k… byłem przerażony gdzie są moi? Czy co nie którzy się odmulą? Ale po co z Tychami to był wypadek przy pracy a derby ze smrodami i tak będą bez gości, ja pierdole ale wstyd. A teraz narzekania jak napisałem wcześniej na trybunach pizdy to i zawodnicy pizdy i nie ma co się oszukiwać, nikt nie jest bez winy ale jak młyn woli wpierdalać kiełbaski zamiast odśpiewać hymn to ja Was pierdole, zmieńcie se kurwa klub idźcie na roosvelta, macie moje błogosławieństwo
żabol
4 czerwca 2017 at 16:24
Witam. Jakże odmienne nastroje u nas i u Was. Powiem szczerze że na 8-10 kolejek przed końcem ligi u nas były te same nastroje. Frustracja i ile nie npisac ze wkurwienie. Nikt juz chyba nie wierzył w to że można. Frajersko mecz przegrany w Kluczborku to tak samo przeżywany jak Wasz. Mecz z Chojniczanka dał jakies nadzieje gdzie i tak dawano nam 1% szans na awans.
Teraz… osobiście uważam to za jakiś cud. Z tym że nie mamy druzyny na ekstraklapę. Brosz wywalił starych, postawił na młodzież… niby dobrze ale Oni nie udźwigną presji. Czytałem tu kiedyś jak chwaliliście Brosza, powiem szczerze ze Górnik gra słabą piłkę. Bez taktyki, (sporadyczne akcje)
Uważam że GieKSa grała 100razy lepsza piłkę z Brzeczkiem niż my z Broszem. Tylko ze u nas w mieście chcą ekstraklapy, u Was niekoniecznie…
Pozdro GieKSa i powodzenia w nowym sezonie. i dzięki za super derby.
GieKSiorz
4 czerwca 2017 at 16:36
GRATULUJE GÓRNIKOWI AWANSU!!!TO PRAWDA W ZABRZU PANI PREZYDENT CHCE I TO WIDAC,A U NAS PAN KRUPA ROBI NAS W HUJA I TYLE .PANI MANKA SZULIK MA JAJA NASZ PREZYDENT NIE.ZRESZTA GORNIK MA I STADION NA MIARE EKSTRAKLASY I ORGANIZACJE I WYSOKA FREKWENCJE,WIERZE ZE U NAS NA GIEKSIE TEZ PRZYJDA LEPSZE CZASY.ALE TRZEBA CHCIEC!!!!POTEM DZIWIA SIE ZE MALA FREKWENCJA ITD A ILE LAT IDZIE ROBIC LUDZI W HUJA?FAJNIE ZE BEDZIE MOZNA SIE WYBRAC NA GORNIK I BANIK I ZOBACZYC EKSTRAKLASE,MAM NADZIEJE ZE TEN SEZON U NAS WYWOLA POZYTYWNE PIERDOLNIECIE I ZE PREZES,PREZYDENT,KIBICE WEZMA SIE DO ROBOTY,BO BLASZOK TEZ JUZ NIE TEN SAM CO W LATACH 90TYCH:(.POZDRAWIAM GIEKSIARZY,GORNIK I BANIK.
zippo50
5 czerwca 2017 at 15:15
Dla Janusza Jojko mam duży szacunek jako bramkarza ale jego prowadzenie meczu już mniej ,robienie tuby z dłoni i wydawanie poleceń zawodnikom jest żenujące tak się prawdziwy trener nie zachowuje.Brzęczek też biegał darł się i gestykulował,osobiście mnie to wnerwia bo siedzę w „3” czyli za plecami, zamiast koncentrować się na meczu muszę oglądać te „pajacowanie”.W nowym sezonie zrobię sobie „szlojder” i będa guzolami prać w tych co po linii biegają i przeszkadzają