Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Mecz najpiękniejszych goli

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Radomiak Radom 3:2 (2:2).

ekstraklasa.org – GKS Katowice 3:2 Radomiak Radom – Mecz najpiękniejszych goli

Za nami jeden z najbardziej efektownych meczów ostatnich miesięcy. W 6 ostatnich spotkaniach GKS Katowice padły 24 gole (śr. 4/mecz)!

27 punktów w 13 ostatnich meczach w roli gospodarza GKS Katowice (śr. 2,01/mecz; 8 zwycięstw, 3 remisy, 2 porażki). W każdym z 5 ostatnich spotkań tej drużyny zwycięzcy strzelali minimum 3 gole i nie inaczej było tym razem. Mecz ten zapamiętamy przede wszystkim z absolutnie pięknych trafień po obu stronach. Trudno wybrać najbardziej efektowne, ale trafienie Nowaka z rzutu wolnego z ponad 30 metrów zrobiło na kibicach wyjątkowe wrażenie.

dziennikzachodni.pl – Nieprawdopodobne emocje na Arenie Katowice i zwycięstwo GKS na pożegnanie wakacji. Wielka radość kibiców katowiczan

W rozegranym 29 sierpnia meczu 7. kolejki PKO Ekstraklasy GKS Katowice pokonał Radomiaka 3:2. Piłkarze trenera Rafała Góraka zrehabilitowali się za ostatnią porażkę z Górnikiem i dostarczyli swoim fanom wiele radości zwyciężając w lidze na koniec wakacji.

Mecz w Katowicach w I połowie był świetnym widowiskiem i dostarczył kibicom zasiadającym na trybunach nieprawdopodobnych emocji. Spotkanie rozpoczęło się od uczczenia minutą ciszy pamięci tragicznie zmarłego w katastrofie lotniczej w Radomiu majora Macieja „Slaba” Krakowiana. Początek pojedynku należał do GKS. Po stronie gospodarzy groźnie strzelał Bartosz Nowak, a Adam Zrelak w dobrej sytuacji w polu karnym posłał piłkę wysoko nad bramką.

Radomiak swojej szansy szukał w kontrach i po przejęciu piłki na własnej połowie w 14 minucie wyprowadził szybki atak, w którym trójka zawodników gości popędziła na bramkę katowiczan mając przed sobą tylko dwóch obrońców GieKSy. Vasco Lopez podał na lewą stronę do Elvesa Balde i 25-letni napastnik z Gwinei Bissau precyzyjnym uderzeniem z narożnika pola karnego w długi róg pokonał Dawida Kudłę.

Podopieczni trenera Rafała Góraka głośno dopingowani z trybun przez ponad 10 tysięcy kibiców ruszyli do odrabiania strat. Filip Majchrowicz poradził sobie z rykoszetem po uderzeniu Mateusza Kowalczyka. Po główce Zrelaka piłkę z linii bramkowej wybił Jan Grzesik. W końcu po kolejnej centrze Nowaka do wyrównania strzałem głową doprowadził Arkadiusz Jędrych.

Katowiczanie poszli za ciosem i kilkanaście minut później wyszli na prowadzenie. Nowak idealnie przymierzył z rzutu wolnego z 30 m w okienko, zaskakując spodziewającego się dośrodkowania bramkarza. Odpowiedź radomian była jednak błyskawiczna. Chwilę później po akcji Lopesa do remisu doprowadził Rafał Wolski. Tuż przed przerwą świetne okazje po stronie GKS mieli jeszcze Nowak i Kowalczyk, ale tym razem Majchrowicz zachował się bez zarzutu broniąc ich groźne uderzenia.

Po zmianie stron emocji było nieco mniej, choć obie drużyny starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Udało się to katowiczanom po strzale Marcina Wasielewskiego. Goście nie bardzo mogli się pogodzić z takim obrotem sprawy i raz po raz karani byli żółtymi kartkami.

GKS mógł wygrać wyżej, ale Nowak z Adrianem Błądem nie potrafili skutecznie wykończyć kontry dwa na jeden. Niewiele brakowało, żeby niewykorzystanie tej okazji zemściło się na piłkarzach Góraka. W samej końcówce piłkę do bramki Kudły skierował Abdoul Tapsoba, ale po długiej analizie VAR sędzia nie uznał tego gola, bo wcześniej jeden z graczy Radomiaka był na minimalnym spalonym. Katowiczanie odnieśli zwycięstwo na pożegnanie wakacji i była to ich druga wygrana w tym sezonie PKO Ekstraklasy.

sportowefakty.wp.pl – Gol za golem w Katowicach. I to jakiej urody!

Takie mecze nie zdarzają się często. W Katowicach GKS pokonał Radomiaka Radom 3:2. Niemal wszystkie gole w spotkaniu były niezwykłej urody.

GKS Katowice, po słabym starcie, potrzebował w PKO Ekstraklasie punktów. Radomiak to z kolei zespół dość nieobliczalny, który nie wygrał od trzech kolejek.

Od początku to gospodarze utrzymywali się przy piłce. Mieli jednak problemy z kreowaniem okazji. W 10. minucie Bartosz Nowak uderzył z ok. 17 metrów. Filip Majchrowicz sparował piłkę.

Goście wyczekali rywala i w 14. minucie zadali cios. Rajd przeprowadził Elves Balde. Uderzenia z ok. 16 metrów Dawid Kudła nie był w stanie odbić. Niezrażeni utratą gola gospodarze szukali wyrównania.

Pod bramką Majchrowicza sporo się działo. W 23. minucie strzał Mateusza Kowalczyka po rykoszecie na korner sparował bramkarz. Po chwili Adrian Dieguez wybił sprzed linii strzał głową Marcela Wędrychowskiego. Wyrównał w 25. minucie Arkadiusz Jędrych, wykorzystując dośrodkowanie z prawej strony Bartosza Nowaka.

Wspomniany Nowak ze świetnej strony pokazał się po niespełna kwadransie, kiedy popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego z ok. 30 metrów. Spodziewający się dośrodkowania Majchrowicz nie był w stanie wybić piłki, która wpadła w okienko.

Odpowiedź radomian była błyskawiczna. W 40. minucie do odbitej piłki w polu karnym dopadł Rafał Wolski i popisał się kapitalnym strzałem z pierwszej piłki do bramki. Minęły dwie minuty i mogło być 3:2. Majchrowicz tym razem świetnie interweniował po strzale z rzutu wolnego Nowaka. Po dograniu z rzutu rożnego strzał z bliska Kowalczyka odbił golkiper gości, poprawka głową była niecelna.

W 2. części mniej działo się pod bramkami. Sporo było walki w środku pola, ale niewiele konkretów w polach karnych. Kibice jednak doczekali się trzeciego gola dla katowiczan. W 74. minucie do uderzenia z ok. 17 metrów doszedł Marcin Wasielewski. Majchrowicz był bez szans przy kolejnych kapitalnym strzale w meczu.

Po emocjach powinno być pięć minut później. Po kontrze katowiczanie wyszli 2 na 1. Nowak zagrał do Adriana Błąda, ale ten przestrzelił z pola karnego.

W 88. minucie Radomiak wyrównał. Piłkę w polu karnym otrzymał Abdoul Tapsoba. Zdołał znaleźć miejsce do oddania strzału i między nogami Kudły trafił do siatki. Radość gości trwała krótko. Po analizach sędzia gola nie uznał, dopatrując się spalonego.

GKS dowiózł skromne prowadzenie i mógł cieszyć się z drugiego w sezonie zwycięstwa.

weszlo.com – Sędzia Kwiatkowski zabił fajny mecz w Katowicach. Szkoda

Bardzo przyjemnie oglądało się mecz w Katowicach, dopóki w rolach głównych występowali Bartosz Nowak i Rafał Wolski. Niestety, w pewnym momencie zazdrosny o ich koncerik Tomasz Kwiatkowski wziął gitarę w swoje ręce. I zaczęło się rzępolenie.

Jeśli Polski Związek Piłki Nożnej ma w głębokim poważaniu to, co dzieje się w Kolegium Sędziów, to, kto nimi kieruje i to, jak przekłada się to na decyzje arbitrów, to ciężko się dziwić, że co kolejkę panowie z gwizdkiem zaprzeczają sobie nawzajem i irytują każdego, kto akurat przebywa wraz z nimi na murawie.

[…] Wszystko to sprawiło, że fajny mecz, który oglądaliśmy przez, powiedzmy, godzinę, zamienił się w próbę opanowania wściekłych zawodników przez Tomasza Kwiatkowskiego, co oznaczało kartki, kartki i jeszcze raz kartki. Ten sposób na budowanie autorytetu nie okazał się skuteczny, więc gdy sędziowie w końcu podjęli decyzję właściwą i anulowali wyrównującego gola Radomiaka, bo Maurides — mimo że nie dotknął piłki — był ewidentnie zaangażowany w akcję, blokując rywala, co poprzedziło bramkę Abdoula Tapsoby po podaniu Jana Grzesika, nikt już nie wierzył, że arbiter ma pojęcie, co robi.

[…] Frustrację postronnego kibica można zrozumieć jeszcze bardziej niż wściekłość piłkarzy Radomiaka. Bo ten postronny widz naprawdę po prostu liczył na to, że będzie dyskutował o tym, kto czaruje lepiej — Rafał Wolski czy Bartosz Nowak. Jeden i drugi miał talię argumentów, którymi próbowali wygrać tę wojnę. Owoce ziemi radomskiej (Wolski pochodzi z Głowaczowa, Nowak z Radomia) pokazały, że nawet w tłumie południowców to oni mogą przypiąć sobie ordery najlepszego technika.

Nowak cudnie dograł piłkę na głowę Arkadiusza Jędrycha, który z piątki wpakował ją do siatki. Tak GieKSa wyrównała, bo wcześniej ładnie, elegancko, z dystansu przymierzył Elves Balde. To jednak nic w porównaniu z uderzeniem z dalszej odległości lidera GKS Katowice. Nowak ustawił piłkę daleko, mniej więcej na trzydziestym piątym metrze i postanowił zaskoczyć bramkarza, dokręcając piłkę tak, że zdjął pajęczynę z siatki. Filip Majchrowicz nie miał co z tym zrobić, ustawił się dobrze, liczył na dośrodkowanie. Po prostu tego nie dało się sięgnąć.

gol24.pl – GKS Katowice pokonał Radomiak Radom. Piękne gole i kontrowersje sędziowskie

Ależ to był mecz. GKS Katowice pokonał Radomiaka Radom 3:2 (2:2) w piątkowym hicie 7. kolejki PKO Ekstraklasy. Goście mieli pretensje z powodu uznania decydującej bramki i odwołaniu tej, która po niej nastąpiła. Sędzia Tomasz Kwiatkowski przekonywał jednak, że błędów nie popełnił. W każdym razie ozdobą spotkania z pewnością był gol Bartosza Nowaka z rzutu wolnego.

Dzięki wygranej GieKSa opuściła strefę spadkową. Odbyło się to jednak w dość kontrowersyjnych okolicznościach, a przynajmniej to sugerowali przyjezdni. Radomiak reklamował choćby faul na Rafale Wolskim, po którym padła decydująca bramka. Potem sędzia anulował tę wyrównującą Abdoula Tapsoby, bo na VAR dostrzeżono spalony (słusznie). Były też pretensje o brak karnego po rzekomym faulu na Mauridesie.

– Mnie jest szkoda, że nadchodzi przerwa na reprezentację. Ja taką Ekstraklasę chciałbym co trzy dni, tak jak europejskie puchary. „Meczycho!”. Wspaniałe gole, interwencje, dużo też złych emocji, a to jest część futbolu. Ogromne gratulacje dla GieKSy za transformację. Brawa też dla Radomiaka, bo tam jest mnóstwo jakości – podsumował w Canal+ Sport Kamil Kosowski.

To był festiwal pięknych goli. GieKSa decydującą strzeliła po urokliwym woleju Marcina Wasielewskiego. Wcześniej prosto z wolnego trafił Bartosz Nowak. Była też tradycyjna już główka Arkadiusza Jędrycha. Przepiękna była też bramka dla Radomiaka, autorstwa Elvesa Balde, która rozpoczęła strzelanie przy Nowej Bukowej.

sportowy24.pl – GKS Katowice lepszy od Radomiaka w drugim piątkowym meczu Ekstraklasy

Tydzień wcześniej katowiczanie doznali bolesnej derbowej porażki, przegrywając na wyjeździe z Górnikiem Zabrze 0:3. W piątkowy wieczór trener Rafał Górak dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Po wyleczeniu urazu do wyjściowej „jedenastki” wrócił obrońca Alan Czerwiński. Z trybun obserwował nowych kolegów norweski pomocnik Eman Marković, pozyskany w piątek ze szwedzkiego IFK Goeteborg.

Goście przyjechali do Katowic po remisie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza 1:1, jako piąty zespół tabeli. Katowiczanie chcieli uciec ze strefy spadkowej i w lepszych humorach spędzić reprezentacyjną przerwę.

W podstawowym składzie GKS było dwóch obcokrajowców, u rywali – czterech Polaków.

Sytuacjami podbramkowymi z pierwszej połowy można byłoby obdzielić kilka ligowych spotkań. Zdecydowanie więcej stworzyli ich gospodarze, ale – głównie dzięki postawie Filipa Majchrowicza w radomskiej bramce – po 45 minutach był remis 2:2.

Katowiczanie zaatakowali od początku i… stracili gola po niespełna kwadransie. Szybką kontrę gości z własnej połowy zakończył precyzyjnym strzałem w długi róg Elves Balde.

Potem nadal trwał napór GKS, bramkarz rywali obronił potężne uderzenie Mateusza Kowlaczyka, a po „główce” Adama Zrelaka z bliska piłkę z linii bramkowej wybił Adrian Dieguez. Te ataki przyniosły wyrównanie. Po dośrodkowaniu Bartosza Nowaka niemal z narożnika boiska głową do siatki trafił Arkadiusz Jędrych.

Miejscowi kibice mieli kolejny powód do radości w 38. minucie, kiedy Nowak przymierzył w „okienko” z rzutu wolnego i wyprowadził GKS na prowadzenie. Radość trwała krótko, gdyż koronkowa akcja Radomiaka zakończyła się uderzeniem z pierwszej piłki niepilnowanego w polu karnym Rafała Wolskiego.

To nie był koniec emocji w tej części, bowiem Majchrowicz obronił jeszcze kolejne uderzenie Nowaka z rzutu wolnego i strzał Kowalczyka z trzech metrów.

Po zmianie stron początkowo nie było już tylu okazji do zmiany wyniku, trwała za to ostra walka na całym boisku, co przyniosło sporo fauli i przerw w grze.

W 60. minucie Dawid Kudła poradził sobie z uderzeniem Capity Capemby. 12 minut później golkipera przyjezdnych widowiskowym strzałem zza linii pola karnego pokonał Marcin Wasielewski. Chwilę potem mogło być 4:2, gdyby Adrian Błąd trafił w bramkę z bardzo dobrej pozycji.

Goście nie rezygnowali, atakowali i 86. minucie rezerwowy Abdoul Tapsoba pokonał nawet Kudłę, jednak – po analizie VAR gol nie został uznany, z racji „spalonego”.

Do końca jeszcze kilka razy było bardzo „gorąco” na polu karnym gospodarzy, którzy jednak obronili korzystny wynik i wygrali drugi mecz w sezonie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga