Piłka nożna
[LIVE] GKS Katowice – Znicz Pruszków
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.
Galeria Piłka nożna
Szkurin show w Zabrzu!
Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

KruchY
27 sierpnia 2016 at 18:00
Tylko zwycięstwo !
forer
27 sierpnia 2016 at 18:17
Radio cos wam nie lazi tylko jakies brzęczenie
szwejk
27 sierpnia 2016 at 18:31
za tą frekwencję to CYGAN powinien wisieć za jaja
Berol
27 sierpnia 2016 at 18:34
co sie dzieje z Olivierem ? Prażnowski jeszcze jakis czas temu grał jak profesor w obronie uwazałem ze to jeden z naszych najlepszych transferów od lat od pewnego czasu gra jednak wielka padake i jeden z najmniej pewnych w naszej słabej obronie niech sie chłop ogarnie . Dzis TYLKO ZWYCIESTWO!!!!
Berol
27 sierpnia 2016 at 18:39
Może wreszcie sie chłop odblokuje wreszcie Grzes cos trafił 🙂 bez napastnika nie da sie jedziemy dalej dzis tylko 3 pt
fanclub dortmund
27 sierpnia 2016 at 18:47
kurwa znicz osiaga przewage,,,,,,,znowu slaby przeciwnik i znowu mecz do dupy
o frekwencji lepiej nie wspominac….dzieki bogu tego nie transmituja,,,ale wstyd
Berol
27 sierpnia 2016 at 18:56
jeest… a co do frekfencji spora zasługa w tym idiotycznych kart nie da sie wejsc na dowód jak wszedzie prawie wiec namów tu kogo na szpil…. nie moze wejsc jak biały człowiek wejdzie na 2 połowe po formalnosciach zobaczy padake i podziekuje zostana fanatycy jak jest teraz przykro mi to pisac ale znam w chuj osób które kiedys jezdziły na Katowice teraz jezdza na tychy np w moim regionie gdzie ida na dowód wiem ze pikniki i w oczach prawdziwych kibiców smiecie czy tam zwał jak zwał ale to robi frekwencje nie przyciagniesz Januszy nie ma frekwencji plus zrazenie starych kibiców Jak jest antyreklama by nie przychodzic ciezko kogos wciągnąc
PaderewaTerrorizen
27 sierpnia 2016 at 18:56
Grzegorz już jest wypalony to że trafił to piłka mu na głowe spadła hmm dobrze że go znajduje piłka 😉
Berol
27 sierpnia 2016 at 19:10
szczerze pare lat temu gdy jezdziłem zawsze bralismy młodych czy tam znajomych róznych na szpile kazdy prawie dziekował po pierwszej wizycie u nas w kasach wejscie pod koniec 1 połowy padaka gra w drugiej i kazali sie wiecej pałowac a nie truc im dupy z takimi imprezami widzac burdel sam kiedys pojechałem bez wczesniejszego biletu kolejka z 30 osób czyli nijaka to pipki zamotane w kasie takie ruchy ze weszłem na koniec 1 połowy
fanclub dortmund
27 sierpnia 2016 at 19:49
berol ma racje pomysl z placeniem na stadionie tylko karta to idiotyzm ,jak mozna przyjsc na mecz z dzieckiem lub kobita i tlumaczyc ze w przerwie sie nie napije i nie zje np kielbasy bo trzeba kombinowac z nabijaiem karty majac w kieszeni gotowke!!!!naprawde ciezko to wytlumaczyc ze majac kase w rece i chcac ja wydac …sie nie da!!!!NO KURWA NA BVB gdzie na kazdym meczu jest 80000 luda nie ma takiego pomyslu ,ale widac komus to pasuje…a co do obslugi pod kasami to brakuje slow i zadne pierdolenie ze trzeba kupowac bilety wczesniej!!!PRZYJEZDZAM NA MECZ GODZ WCZESNIEJ I PRZY frekwencji 3000 wchodze na koniec 1 polowy to standard…ktos w tym zarzadzie i obsludze naprawde jest albo slepy albo kompletny imbecyl bez wyobrazni
Berol
27 sierpnia 2016 at 19:58
Dobre i 2-0:) sa 3 pt najsłabszy zespół w lidze nas tym razem nie oklepał mimo okazji jest ok :)gramy dalej o srodek tabeli jak zawsze bo wiecej z tym trenerem i zespołem raczej nie bedzie
kosa
27 sierpnia 2016 at 22:05
Na stadionie od dawna można płacić i kartą kibica, i gotówką.
Może zacznijcie chodzić na mecze wreszcie…
Irishman
28 sierpnia 2016 at 09:38
No i z tymi kolejkami pod kasami też już się chyba poprawiło, bo jak przechodzę obok, to nie jest tak źle. Więc faktycznie ruszcie cztery litery w końcu na Bukową, a nie tylko narzekajcie na wszystko. Tym bardziej jak nie wiecie jak to faktycznie wygląda.
fanclub dortmund
28 sierpnia 2016 at 09:45
jasne przyjezdzac bedziemy 1000km zeby widziec takie gowno jak w zeszlym sezonie ,zero zaangazowania a ja mam zapierdalac zeby pilkarzyki mialy mnie w dupie a miasto pensje kopaczom w terminie placilo
spojrzcie na frekwencje kibicow ktorzy zostali na miejscu!!!!! Gieksa jako klub opanowala wiele nowych dzielnic lub miast w poblizu a mimo to frekwencja to dno kompletne!!!!dalej to nikomu nic nie mowi”!!!?????oszukujcie sie dalej sami i wmawiajcie ze jest super i zadna akcja z wpuszczaniem mlodych do 18 za darmo nic nie da ,co bylo dokladnie widac w sobote,tu trzeba zaczac calkowicie na nowo budowac fukcjonowanie klubu a nie tylko kase z miasta brac i wszystko miec w dupie
RUDZIOL GKS
28 sierpnia 2016 at 13:12
Trzeba cos zrobic z ta frekwencja na szpilach,miasto wojewodzkie,klub z tradycjami a frekwencja jak na pipidowie w 3 lidze.
Irishman
28 sierpnia 2016 at 16:21
@Dortmund, no chwała ci za to, ze masz ciągle GieKSę w sercu!
No ale nie pieprz głupot, jak siedzisz se w Niemcach i nie wiesz jak to teraz wygląda! A wygląda całkiem inaczej niż w poprzednim sezonie. Tak dla porównania powiem Ci, że Goncerz zapieprza tak samo jak wcześniej, a mimo to jest jednym z najsłabszych na placu. Daje Ci to do myślenia?
fanclub dortmund
28 sierpnia 2016 at 21:01
do myslenie to mi daja wyniki druzyny ,styl w jakim graja oraz liczba kibicow na meczu ….chyba ze tobie co innego daje do myslenia….w tamtym sezonie po absolutnie wielkiej mobilizacji i staraniach wszytskich na mecz z gorolami nie umielismy zapelnic stadionu do konca….mimo ze bylo jakies 8000 ludzi …w srode na meczu ile bylo???????CZY DAJE CI TO COS DO MYSLENIA??? bo mnie wiele Stara Gwardie odsuneliscie calkowicie od glosu a mlodzi wyraznie sobie nie radza i tyle w temacie
pawelas197
28 sierpnia 2016 at 22:17
ekipa sie zmienia wiec nie miej za zle tej co teraz jest takie zycie co do frekwenci beda wyniki beda ludzie chodzic juz dosc maja tego gowna w 1 lidze idzie ku dobremu teraz 3 punkty w bielsku i bedzie super