Felietony Kibice Stadion
List kibica GieKSy do redaktor Anity Gargas
„Magazyn śledczy” wyemitowany w TVP, w którym rzekomo skupiono się na „miejskim układzie” pod wodzą prezydentów Uszoka i Krupy, a tak naprawdę poświęcono go głównie torpedowaniu budowy nowego stadionu miejskiego, na którym miałby grać nasz klub, wywołał dużo emocji wśród GieKSiarzy. Poniżej prezentujemy list jednego z fanów GKS Katowice do redaktor Anity Gargas.
Szanowna Pani Redaktor!
Jestem Pani fanem. Aczkolwiek nie wiem, czy nie powinienem napisać „byłem”? Chodzi o Pani ostatni program o Katowicach. Powiem szczerze, że gdybym zobaczył tylko sam środek materiału, to nigdy w życiu bym nie uwierzył, że jest on Pani autorstwa. Ale do rzeczy. Ja oczywiście nigdy nie broniłbym niczego, co jest niezgodne z prawem itp. Tylko że Pani materiał właściwie nic takiego nie pokazał, a jedynie przedstawił efekty działań prezydentów Uszoka i Krupy. I to niestety w sposób dość jednostronny, prezentując zdanie raczej osób krytykujących. Tymczasem mam wrażenie, że ogromna większość mieszkańców mojego miasta ma na ten temat odwrotne zdanie. W końcu nieprzypadkowo obaj prezydenci zdobywali tak wysokie poparcie w kolejnych wyborach. I absolutnie nie chodzi o to, że zamierzam tu bronić personalnie panów Krupy czy Uszoka, ale efektów ich działań już tak.
No więc po kolei:
Galeria handlowa. Fakt, z lotu ptaka wygląda to co najmniej nieciekawie. Ale stojąc przed nią już nie tak źle, a tym bardziej gdy ma się w pamięci ohydny, śmierdzący spalinami plac autobusowy, który był w tym miejscu, a szczególnie obrzydliwy, brudny dworzec PKP, rodem z PRL, który widniał w tle. Dziś mamy nowoczesny dworzec kolejowy, podziemny dworzec autobusowy, podziemne parkingi, na których można sobie postawić ZA DARMO samochód, na krótki czas, wystarczający, aby załatwić jakieś sprawy w centrum. I oczywiście może się to nie podobać jakimś zafiksowanym na tle ostatnio modnej do granic absurdu ekologii. Ale ja, osoba, która ma trudności z poruszaniem się, akurat bardzo sobie to cenię!
Rynek. Czy można go było przebudować jakoś inaczej? Może i tak, bo osobiście zburzyłbym te wstrętne post PRL-owskie domy handlowe i biura, a następnie odbudował na tym miejscu kamienice na wzór tych, które zostały zniszczone przez komunę. Ale koszty czegoś takiego byłyby niebotyczne, a grono krytykujących zapewne znacznie, znacznie większe. Po prostu tu bardzo trudno było naprawić to, co zniszczyły władze PRL. Natomiast co do szaletów, to one DZIĘKI BOGU zasłoniły ten postsocjalistyczny widok na długą aleję, rodem jakby z ZSRR, czy NRD, zamknęły w pewien sposób rynek, czyniąc go właśnie „rynkiem”. Poza tym jeśli ktoś nie wie, że to są akurat szalety, to pewnie mu to aż tak bardzo nie przeszkadza.
Festiwale. Nie znam szczegółów akurat tego krytykowanego w Pani programie. Ale muszę powiedzieć, że na mnie, katowiczaninie z urodzenie ogromne wrażenie robi to, jak moje miasto postawiło na kulturę, za czasów tak prezydenta Uszoka, jak i Krupy. Katowice były w zamyśle komunistycznych władz jedynie „sypialnią” dla tak zwanych „mas parujących” w okolicznych hutach czy kopalniach. Ja doskonale pamiętam, jak tu życie zamierało około godziny 21. Obecnie w Katowicach, tylko samych większych i mniejszych festiwali muzycznych odbywa się blisko 30 w roku, do tego liczne wydarzenia teatralne, czy inne. Cóż, jeśli któreś z tak wielu akurat nie wypaliło, to oczywiście trzeba to przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Mimo wszystko jednak działania miasta w sferze kultury wychodzą zdecydowanie na ogromny plus!
Poza tym wszystkim, aby rzetelnie ocenić ten nasz katowicki „zabetonowany układ” to wypadałoby wspomnieć także o jego niewątpliwych sukcesach jak choćby przebudowa ronda, stworzenie Katowickiej Strefy Kultury z piękną siedzibą Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia oraz wspaniałą nową siedzibą Muzeum Śląskiego, wybudowanie obok Centrum Kongresowe, wyremontowanie siedziby Filharmonii Śląskiej, uczynienie z Katowic miasta przyjaznego turystyce rowerowej z całą, potężną siecią wypożyczalni rowerów miejskich itp.
Ale żeby nie było tak słodko! Jedna rzecz kładzie się moim zdaniem (i zdaniem wielu podobnie myślących katowiczan) dużym cieniem na moim mieście i jego władzach. Jest nim brak porządnej infrastruktury sportowej. OK, mamy Spodek… tylko że on swoje najlepsze lata świetności ma już daleko za sobą i już zdecydowanie przegrywa z nowoczesnymi, budowanymi obecnie halami. Poza tym to naprawdę wstyd, aby tej wielkości miasto nie miało porządnego basenu, a przede wszystkim STADIONU! Owszem jest Stadion MIEJSKI (kiedyś GKS Katowice), na którym swoje mecze rozgrywa GieKSa, a kiedyś grał tam także wspomniany w reportażu Rozwój Katowice. Tylko że ten stadion, który w obecnym kształcie powstał ponad 30 lat temu, tak naprawdę nigdy nie został dokończony! No, a już nawet wręcz niezręcznie mi wspominać o przy stadionowym „parkingu”, który nie dość, że nie mieści wszystkich chętnych do obejrzenia meczów na Bukowej (nawet przy tej obecnie takiej sobie frekwencji), to wręcz urąga dzisiejszym standardom. Powtórzę, ten stadion, w obecnym kształcie to jest WSTYD dla tej wielkości europejskiego miasta!!! Niestety środowiska sportowe, które pominęła Pani w swoim programie, od lat bezskutecznie walczą o jego modernizację i są zwodzone przez władze Katowic. Kilka lat temu powstał nawet projekt takiego zmodernizowanego stadionu, który niestety trafił do miejskich szuflad, a z nim kilka milionów złotych, które pochłonął. Pani Redaktor, dziś to trzeba by zrobić magazyn śledczy, dlaczego ten stadion jeszcze nie powstał, a nie odwrotnie!!!
Mam też niestety trochę uwag do rzetelności argumentów, które padły w Pani programie:
1. Porównanie kwot wydanych na budowę stadionów w Tychach czy Bielsku-Białej do tej, która ma być wydana w Katowicach, jest po prostu bez sensu! Tam wybudowano jedynie stadion (i to kilka lat temu, gdy koszty budowy było o 10-15% mniejsze!!!), a w Katowicach ma zostać wybudowany cały KOMPLEKS SPORTOWY z halą sportową, boiskami treningowymi, ścieżkami rowerowymi i to na nieuzbrojonym, dziewiczym, naruszonym przez szkody górnicze terenie, gdzie dziś po prostu rośnie las. Szczerze mówiąc, nie tylko mnie ta lokalizacja trochę zdziwiła, ale rozumiem, ze autorzy tego pomysłu chcieli przy okazji przywrócić do życia, tą trochę zapomniana część miasta.
2. Po co miastu stadion, skoro jest Stadion Śląski w Chorzowie? Tylko że na ten stadion jest niedaleko z każdego miasta Metropolii Śląskiej, a jednak nowe stadiony w Gliwicach, Zabrzu, Tychach już stoją, budowa stadionu w Sosnowcu właśnie ruszyła. Mało tego, nawet Chorzów planuje budową nowego stadionu! A dlaczego? No bo niestety trzeba się popisać niezłą ignorancją tematu, aby nie brać pod uwagę np. kosztu organizacji meczu na takim molochu jak Stadion Śląski, który pochłonąłby lwią część budżetu każdego klubu, który miałby tam rozgrywać swoje mecze!
3. Nie wiem skąd twierdzenie, że Katowice budują klubowi stadion? Jak już wspomniałem powyżej: GKS Katowice już dziś nie ma swojego stadionu, a tym na którym występuje, administruje dzisiaj katowicki MOSiR, a klub jest tu jedynie świadczeniobiorcą. To ma być stadion miejski, na którym oprócz meczów mogłyby się odbywać także imprezy pozasportowe, jak to jest na całym świecie!
4. Pieniądze, które miasto wykłada dziś GKS Katowice, są przeznaczone nie tylko na II-ligową sekcję piłki nożnej, ale także na ekstraklasowy hokej i siatkówkę, o czym nie wspomniano w Pani programie. Nawiasem mówiąc miasto, przejmując we władanie klub, po prostu naprawiło swój wcześniejszy, ogromny błąd, gdy kilka lat temu oddało go w ręce niejakiego Ireneusza Króla. Ten człowiek mało nie zniszczył GKS Katowice, tak jak niestety później zniszczył Polonię Warszawa.
5. Niestety wybrała sobie Pani bardzo nieprzychylnych, żeby nie powiedzieć wrogich klubowi rozmówców, jak choćby pan radny Durał. Hitem było jego stwierdzenie, że on nie jest przeciw stadionowi miejskiemu, tylko przeciw stadionowi dla GKS-u Katowice. Czyli rozumiem, że jeśli takowy jakimś cudem w końcu jednak powstanie, to będzie mógł grać na nim każdy klub tylko nie GieKSa???
Poza tym dziś tak, jak każda firma, także każde miasto potrzebuje dobrej promocji, aby pozyskać dla siebie mieszkańców, przyciągnąć biznes itp. Najlepszym tego narzędziem jest sport, a już szczególnie piłka nożna! No więc osobiście nie rozumiem tych bezpardonowych ataków na prosportowe działania także miasta Katowice!
Szanowna Pani Redaktor, naprawdę, aby zachować obiektywizm, wypadałoby oddać głos także drugiej stronie, czyli w tym wypadku zwolennikom budowy stadionu. Liczę gorąco, że tak dobra dziennikarka jak Pani jakoś naprawi ten błąd.
Pozdrawiam serdecznie łącząc wyrazy szacunku
Grzegorz Adam Czerwiński
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Marcin z Wełnowca
29 stycznia 2020 at 21:15
Dobry tekst.Gratuluję.
Suporterwnc
29 stycznia 2020 at 22:13
No widzisz. Musial byc program o „ukladzie” w Katowicach, zebys przejrzal na oczy. Nie kumam, jak mozna napisac, ze jest sie fanem tej- pozal sie Boze- dziennikarzyny- choc i to pewnie jest obraza dla dziennikarzyn.
Jesli chodzi o strone merytoryczna Twojego tekstu to trudno sie nie zgodzic z przedstawionymi argumentami. Choc- jak wielu z Was- i mi noz sie otwiera w kieszeni jak slysze od tylu lat ta sama spiewke z ryjow magistrackich- inaczej sie nie da nazwac – ciaglego robienia nas w huja.
Mam nadzieje, ze teraz, wywolani do tablicy- chocby na przekor- wezma sie w koncu porzadnie do roboty w temacie stadionu.
Pozdro
Silence
30 stycznia 2020 at 08:50
Ciekawe co dawny prezydent Uszok zrobił z łopatą.Ile to już lat walczymy My jako kibice o stadion.Za niedługo będziemy obchodzić 60 lecie klubu a nasza stara Bukowa jak stała tak stoi.
1964 GKS
30 stycznia 2020 at 10:22
Budować tylko nowy stadion miejski za te 300 baniek a resztę się dobuduje( hala na siatkę i boiska treningowe) ewentualnie jak będzie boom na siatkę, tak jak było na Bukowej, była trybuna Północna, były mecze w pucharach ale jak skończyła się era „Magnata” to trybunę wyburzono. A co do rowerów, gość w tym programie chce więcej ścieżek rowerowych ale kibic piłkarski już nie może chcieć nowego stadionu… żenada do potęgi n-tej
Kibic
30 stycznia 2020 at 14:41
Czlowieku nie wiem z jakiego pokolenia jesteś ale chyba cos z tobą nie tak i ktoś bardzo cie skrzywdził. Toaleta na środku rynku bardzo ci sie podoba to tam wrzuć ten twój list. Od lat my kibice jestesmy nabijani w butelkę ze stadionem. Wybory projekt łopata kosz. Nie wiem kiedy ludzie przejrzą na oczy i zarzadaja rozliczenia od władz . Stara gwardia trzyma się krzeseł i łatwo ich nie póści. Dopóki ludzie sie nie zmobilizują to nic w tym miescie sie nie zmieni. A Ty pupilu władców jedz z listem do warszawy i oddaj panią Gargas do sądu to bedzie was dwoje. Pan radny nie pała miłością do GKS-u. Polecam kolejny jego pomysł warto poczytać w infokatwice.
A
30 stycznia 2020 at 15:47
Co do Pana Radnego to zgadzam sie w 100%. Jest to osoba ktora pragnie zniszczyc GKS. Jest to osoba szukajaca rozglosu dlatego tez ma coraz glupsze pomysly.
mekail
30 stycznia 2020 at 20:14
Pytanie z emigracji do tych co są na miejscu i kumają lokalne układy:
skoro TVPiS wzięło na celownik stadion to znaczy, że coś się zmieniło i funkcjonująca przez lata sztama Uszok(ałeś nas) i Krupy z PiSem to już przeszłość?
Niech ktoś wyjaśni czym Krupa sobie przeskrobał, że Kurski poszczuł władze Katowic psami, znaczy „niezależnymi i obiektywnymi dziennikarzami śledczymi”?
Grzegorz
31 stycznia 2020 at 16:10
Szkoda słów układ jest był I będzie a stadion wystarczy 2000 krzesełek góra 2500 bo frekfencja jaka jest każdy widzi a jeszcze jedno kolego wazeliny to masz cały kibel Katowice miasto ogrodów nie miasto przyjazne dewloperom.
do mekail
3 lutego 2020 at 00:18
PiSlamiści tak serwują propagandę jak im wygodnie. Jak trzeba było poparcia to nawet zwolennik lgbt i przyjmowania nielegalnych imigrantów czyli krupa był przyjacielem. Pamiętasz chorzowską fankę czyli Blidę jak się zastrzeliła? Dzień wcześniej właśnie gargasówka nadała w reportaż o „mafii węglowej”.