Felietony Kibice Stadion
List kibica GieKSy do redaktor Anity Gargas
„Magazyn śledczy” wyemitowany w TVP, w którym rzekomo skupiono się na „miejskim układzie” pod wodzą prezydentów Uszoka i Krupy, a tak naprawdę poświęcono go głównie torpedowaniu budowy nowego stadionu miejskiego, na którym miałby grać nasz klub, wywołał dużo emocji wśród GieKSiarzy. Poniżej prezentujemy list jednego z fanów GKS Katowice do redaktor Anity Gargas.
Szanowna Pani Redaktor!
Jestem Pani fanem. Aczkolwiek nie wiem, czy nie powinienem napisać „byłem”? Chodzi o Pani ostatni program o Katowicach. Powiem szczerze, że gdybym zobaczył tylko sam środek materiału, to nigdy w życiu bym nie uwierzył, że jest on Pani autorstwa. Ale do rzeczy. Ja oczywiście nigdy nie broniłbym niczego, co jest niezgodne z prawem itp. Tylko że Pani materiał właściwie nic takiego nie pokazał, a jedynie przedstawił efekty działań prezydentów Uszoka i Krupy. I to niestety w sposób dość jednostronny, prezentując zdanie raczej osób krytykujących. Tymczasem mam wrażenie, że ogromna większość mieszkańców mojego miasta ma na ten temat odwrotne zdanie. W końcu nieprzypadkowo obaj prezydenci zdobywali tak wysokie poparcie w kolejnych wyborach. I absolutnie nie chodzi o to, że zamierzam tu bronić personalnie panów Krupy czy Uszoka, ale efektów ich działań już tak.
No więc po kolei:
Galeria handlowa. Fakt, z lotu ptaka wygląda to co najmniej nieciekawie. Ale stojąc przed nią już nie tak źle, a tym bardziej gdy ma się w pamięci ohydny, śmierdzący spalinami plac autobusowy, który był w tym miejscu, a szczególnie obrzydliwy, brudny dworzec PKP, rodem z PRL, który widniał w tle. Dziś mamy nowoczesny dworzec kolejowy, podziemny dworzec autobusowy, podziemne parkingi, na których można sobie postawić ZA DARMO samochód, na krótki czas, wystarczający, aby załatwić jakieś sprawy w centrum. I oczywiście może się to nie podobać jakimś zafiksowanym na tle ostatnio modnej do granic absurdu ekologii. Ale ja, osoba, która ma trudności z poruszaniem się, akurat bardzo sobie to cenię!
Rynek. Czy można go było przebudować jakoś inaczej? Może i tak, bo osobiście zburzyłbym te wstrętne post PRL-owskie domy handlowe i biura, a następnie odbudował na tym miejscu kamienice na wzór tych, które zostały zniszczone przez komunę. Ale koszty czegoś takiego byłyby niebotyczne, a grono krytykujących zapewne znacznie, znacznie większe. Po prostu tu bardzo trudno było naprawić to, co zniszczyły władze PRL. Natomiast co do szaletów, to one DZIĘKI BOGU zasłoniły ten postsocjalistyczny widok na długą aleję, rodem jakby z ZSRR, czy NRD, zamknęły w pewien sposób rynek, czyniąc go właśnie „rynkiem”. Poza tym jeśli ktoś nie wie, że to są akurat szalety, to pewnie mu to aż tak bardzo nie przeszkadza.
Festiwale. Nie znam szczegółów akurat tego krytykowanego w Pani programie. Ale muszę powiedzieć, że na mnie, katowiczaninie z urodzenie ogromne wrażenie robi to, jak moje miasto postawiło na kulturę, za czasów tak prezydenta Uszoka, jak i Krupy. Katowice były w zamyśle komunistycznych władz jedynie „sypialnią” dla tak zwanych „mas parujących” w okolicznych hutach czy kopalniach. Ja doskonale pamiętam, jak tu życie zamierało około godziny 21. Obecnie w Katowicach, tylko samych większych i mniejszych festiwali muzycznych odbywa się blisko 30 w roku, do tego liczne wydarzenia teatralne, czy inne. Cóż, jeśli któreś z tak wielu akurat nie wypaliło, to oczywiście trzeba to przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Mimo wszystko jednak działania miasta w sferze kultury wychodzą zdecydowanie na ogromny plus!
Poza tym wszystkim, aby rzetelnie ocenić ten nasz katowicki „zabetonowany układ” to wypadałoby wspomnieć także o jego niewątpliwych sukcesach jak choćby przebudowa ronda, stworzenie Katowickiej Strefy Kultury z piękną siedzibą Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia oraz wspaniałą nową siedzibą Muzeum Śląskiego, wybudowanie obok Centrum Kongresowe, wyremontowanie siedziby Filharmonii Śląskiej, uczynienie z Katowic miasta przyjaznego turystyce rowerowej z całą, potężną siecią wypożyczalni rowerów miejskich itp.
Ale żeby nie było tak słodko! Jedna rzecz kładzie się moim zdaniem (i zdaniem wielu podobnie myślących katowiczan) dużym cieniem na moim mieście i jego władzach. Jest nim brak porządnej infrastruktury sportowej. OK, mamy Spodek… tylko że on swoje najlepsze lata świetności ma już daleko za sobą i już zdecydowanie przegrywa z nowoczesnymi, budowanymi obecnie halami. Poza tym to naprawdę wstyd, aby tej wielkości miasto nie miało porządnego basenu, a przede wszystkim STADIONU! Owszem jest Stadion MIEJSKI (kiedyś GKS Katowice), na którym swoje mecze rozgrywa GieKSa, a kiedyś grał tam także wspomniany w reportażu Rozwój Katowice. Tylko że ten stadion, który w obecnym kształcie powstał ponad 30 lat temu, tak naprawdę nigdy nie został dokończony! No, a już nawet wręcz niezręcznie mi wspominać o przy stadionowym „parkingu”, który nie dość, że nie mieści wszystkich chętnych do obejrzenia meczów na Bukowej (nawet przy tej obecnie takiej sobie frekwencji), to wręcz urąga dzisiejszym standardom. Powtórzę, ten stadion, w obecnym kształcie to jest WSTYD dla tej wielkości europejskiego miasta!!! Niestety środowiska sportowe, które pominęła Pani w swoim programie, od lat bezskutecznie walczą o jego modernizację i są zwodzone przez władze Katowic. Kilka lat temu powstał nawet projekt takiego zmodernizowanego stadionu, który niestety trafił do miejskich szuflad, a z nim kilka milionów złotych, które pochłonął. Pani Redaktor, dziś to trzeba by zrobić magazyn śledczy, dlaczego ten stadion jeszcze nie powstał, a nie odwrotnie!!!
Mam też niestety trochę uwag do rzetelności argumentów, które padły w Pani programie:
1. Porównanie kwot wydanych na budowę stadionów w Tychach czy Bielsku-Białej do tej, która ma być wydana w Katowicach, jest po prostu bez sensu! Tam wybudowano jedynie stadion (i to kilka lat temu, gdy koszty budowy było o 10-15% mniejsze!!!), a w Katowicach ma zostać wybudowany cały KOMPLEKS SPORTOWY z halą sportową, boiskami treningowymi, ścieżkami rowerowymi i to na nieuzbrojonym, dziewiczym, naruszonym przez szkody górnicze terenie, gdzie dziś po prostu rośnie las. Szczerze mówiąc, nie tylko mnie ta lokalizacja trochę zdziwiła, ale rozumiem, ze autorzy tego pomysłu chcieli przy okazji przywrócić do życia, tą trochę zapomniana część miasta.
2. Po co miastu stadion, skoro jest Stadion Śląski w Chorzowie? Tylko że na ten stadion jest niedaleko z każdego miasta Metropolii Śląskiej, a jednak nowe stadiony w Gliwicach, Zabrzu, Tychach już stoją, budowa stadionu w Sosnowcu właśnie ruszyła. Mało tego, nawet Chorzów planuje budową nowego stadionu! A dlaczego? No bo niestety trzeba się popisać niezłą ignorancją tematu, aby nie brać pod uwagę np. kosztu organizacji meczu na takim molochu jak Stadion Śląski, który pochłonąłby lwią część budżetu każdego klubu, który miałby tam rozgrywać swoje mecze!
3. Nie wiem skąd twierdzenie, że Katowice budują klubowi stadion? Jak już wspomniałem powyżej: GKS Katowice już dziś nie ma swojego stadionu, a tym na którym występuje, administruje dzisiaj katowicki MOSiR, a klub jest tu jedynie świadczeniobiorcą. To ma być stadion miejski, na którym oprócz meczów mogłyby się odbywać także imprezy pozasportowe, jak to jest na całym świecie!
4. Pieniądze, które miasto wykłada dziś GKS Katowice, są przeznaczone nie tylko na II-ligową sekcję piłki nożnej, ale także na ekstraklasowy hokej i siatkówkę, o czym nie wspomniano w Pani programie. Nawiasem mówiąc miasto, przejmując we władanie klub, po prostu naprawiło swój wcześniejszy, ogromny błąd, gdy kilka lat temu oddało go w ręce niejakiego Ireneusza Króla. Ten człowiek mało nie zniszczył GKS Katowice, tak jak niestety później zniszczył Polonię Warszawa.
5. Niestety wybrała sobie Pani bardzo nieprzychylnych, żeby nie powiedzieć wrogich klubowi rozmówców, jak choćby pan radny Durał. Hitem było jego stwierdzenie, że on nie jest przeciw stadionowi miejskiemu, tylko przeciw stadionowi dla GKS-u Katowice. Czyli rozumiem, że jeśli takowy jakimś cudem w końcu jednak powstanie, to będzie mógł grać na nim każdy klub tylko nie GieKSa???
Poza tym dziś tak, jak każda firma, także każde miasto potrzebuje dobrej promocji, aby pozyskać dla siebie mieszkańców, przyciągnąć biznes itp. Najlepszym tego narzędziem jest sport, a już szczególnie piłka nożna! No więc osobiście nie rozumiem tych bezpardonowych ataków na prosportowe działania także miasta Katowice!
Szanowna Pani Redaktor, naprawdę, aby zachować obiektywizm, wypadałoby oddać głos także drugiej stronie, czyli w tym wypadku zwolennikom budowy stadionu. Liczę gorąco, że tak dobra dziennikarka jak Pani jakoś naprawi ten błąd.
Pozdrawiam serdecznie łącząc wyrazy szacunku
Grzegorz Adam Czerwiński
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Marcin z Wełnowca
29 stycznia 2020 at 21:15
Dobry tekst.Gratuluję.
Suporterwnc
29 stycznia 2020 at 22:13
No widzisz. Musial byc program o „ukladzie” w Katowicach, zebys przejrzal na oczy. Nie kumam, jak mozna napisac, ze jest sie fanem tej- pozal sie Boze- dziennikarzyny- choc i to pewnie jest obraza dla dziennikarzyn.
Jesli chodzi o strone merytoryczna Twojego tekstu to trudno sie nie zgodzic z przedstawionymi argumentami. Choc- jak wielu z Was- i mi noz sie otwiera w kieszeni jak slysze od tylu lat ta sama spiewke z ryjow magistrackich- inaczej sie nie da nazwac – ciaglego robienia nas w huja.
Mam nadzieje, ze teraz, wywolani do tablicy- chocby na przekor- wezma sie w koncu porzadnie do roboty w temacie stadionu.
Pozdro
Silence
30 stycznia 2020 at 08:50
Ciekawe co dawny prezydent Uszok zrobił z łopatą.Ile to już lat walczymy My jako kibice o stadion.Za niedługo będziemy obchodzić 60 lecie klubu a nasza stara Bukowa jak stała tak stoi.
1964 GKS
30 stycznia 2020 at 10:22
Budować tylko nowy stadion miejski za te 300 baniek a resztę się dobuduje( hala na siatkę i boiska treningowe) ewentualnie jak będzie boom na siatkę, tak jak było na Bukowej, była trybuna Północna, były mecze w pucharach ale jak skończyła się era „Magnata” to trybunę wyburzono. A co do rowerów, gość w tym programie chce więcej ścieżek rowerowych ale kibic piłkarski już nie może chcieć nowego stadionu… żenada do potęgi n-tej
Kibic
30 stycznia 2020 at 14:41
Czlowieku nie wiem z jakiego pokolenia jesteś ale chyba cos z tobą nie tak i ktoś bardzo cie skrzywdził. Toaleta na środku rynku bardzo ci sie podoba to tam wrzuć ten twój list. Od lat my kibice jestesmy nabijani w butelkę ze stadionem. Wybory projekt łopata kosz. Nie wiem kiedy ludzie przejrzą na oczy i zarzadaja rozliczenia od władz . Stara gwardia trzyma się krzeseł i łatwo ich nie póści. Dopóki ludzie sie nie zmobilizują to nic w tym miescie sie nie zmieni. A Ty pupilu władców jedz z listem do warszawy i oddaj panią Gargas do sądu to bedzie was dwoje. Pan radny nie pała miłością do GKS-u. Polecam kolejny jego pomysł warto poczytać w infokatwice.
A
30 stycznia 2020 at 15:47
Co do Pana Radnego to zgadzam sie w 100%. Jest to osoba ktora pragnie zniszczyc GKS. Jest to osoba szukajaca rozglosu dlatego tez ma coraz glupsze pomysly.
mekail
30 stycznia 2020 at 20:14
Pytanie z emigracji do tych co są na miejscu i kumają lokalne układy:
skoro TVPiS wzięło na celownik stadion to znaczy, że coś się zmieniło i funkcjonująca przez lata sztama Uszok(ałeś nas) i Krupy z PiSem to już przeszłość?
Niech ktoś wyjaśni czym Krupa sobie przeskrobał, że Kurski poszczuł władze Katowic psami, znaczy „niezależnymi i obiektywnymi dziennikarzami śledczymi”?
Grzegorz
31 stycznia 2020 at 16:10
Szkoda słów układ jest był I będzie a stadion wystarczy 2000 krzesełek góra 2500 bo frekfencja jaka jest każdy widzi a jeszcze jedno kolego wazeliny to masz cały kibel Katowice miasto ogrodów nie miasto przyjazne dewloperom.
do mekail
3 lutego 2020 at 00:18
PiSlamiści tak serwują propagandę jak im wygodnie. Jak trzeba było poparcia to nawet zwolennik lgbt i przyjmowania nielegalnych imigrantów czyli krupa był przyjacielem. Pamiętasz chorzowską fankę czyli Blidę jak się zastrzeliła? Dzień wcześniej właśnie gargasówka nadała w reportaż o „mafii węglowej”.