Dołącz do nas

Felietony Kibice Stadion

List kibica GieKSy do redaktor Anity Gargas

Avatar photo

Opublikowany

dnia

„Magazyn śledczy” wyemitowany w TVP, w którym rzekomo skupiono się na „miejskim układzie” pod wodzą prezydentów Uszoka i Krupy, a tak naprawdę poświęcono go głównie torpedowaniu budowy nowego stadionu miejskiego, na którym miałby grać nasz klub, wywołał dużo emocji wśród GieKSiarzy. Poniżej prezentujemy list jednego z fanów GKS Katowice do redaktor Anity Gargas.

Szanowna Pani Redaktor!

Jestem Pani fanem. Aczkolwiek nie wiem, czy nie powinienem napisać „byłem”? Chodzi o Pani ostatni program o Katowicach. Powiem szczerze, że gdybym zobaczył tylko sam środek materiału, to nigdy w życiu bym nie uwierzył, że jest on Pani autorstwa. Ale do rzeczy. Ja oczywiście nigdy nie broniłbym niczego, co jest niezgodne z prawem itp. Tylko że Pani materiał właściwie nic takiego nie pokazał, a jedynie przedstawił efekty działań prezydentów Uszoka i Krupy. I to niestety w sposób dość jednostronny, prezentując zdanie raczej osób krytykujących. Tymczasem mam wrażenie, że ogromna większość mieszkańców mojego miasta ma na ten temat odwrotne zdanie. W końcu nieprzypadkowo obaj prezydenci zdobywali tak wysokie poparcie w kolejnych wyborach. I absolutnie nie chodzi o to, że zamierzam tu bronić personalnie panów Krupy czy Uszoka, ale efektów ich działań już tak.

No więc po kolei:

Galeria handlowa. Fakt, z lotu ptaka wygląda to co najmniej nieciekawie. Ale stojąc przed nią już nie tak źle, a tym bardziej gdy ma się w pamięci ohydny, śmierdzący spalinami plac autobusowy, który był w tym miejscu, a szczególnie obrzydliwy, brudny dworzec PKP, rodem z PRL, który widniał w tle. Dziś mamy nowoczesny dworzec kolejowy, podziemny dworzec autobusowy, podziemne parkingi, na których można sobie postawić ZA DARMO samochód, na krótki czas, wystarczający, aby załatwić jakieś sprawy w centrum. I oczywiście może się to nie podobać jakimś zafiksowanym na tle ostatnio modnej do granic absurdu ekologii. Ale ja, osoba, która ma trudności z poruszaniem się, akurat bardzo sobie to cenię!

Rynek. Czy można go było przebudować jakoś inaczej? Może i tak, bo osobiście zburzyłbym te wstrętne post PRL-owskie domy handlowe i biura, a następnie odbudował na tym miejscu kamienice na wzór tych, które zostały zniszczone przez komunę. Ale koszty czegoś takiego byłyby niebotyczne, a grono krytykujących zapewne znacznie, znacznie większe. Po prostu tu bardzo trudno było naprawić to, co zniszczyły władze PRL. Natomiast co do szaletów, to one DZIĘKI BOGU zasłoniły ten postsocjalistyczny widok na długą aleję, rodem jakby z ZSRR, czy NRD, zamknęły w pewien sposób rynek, czyniąc go właśnie „rynkiem”. Poza tym jeśli ktoś nie wie, że to są akurat szalety, to pewnie mu to aż tak bardzo nie przeszkadza.

Festiwale. Nie znam szczegółów akurat tego krytykowanego w Pani programie. Ale muszę powiedzieć, że na mnie, katowiczaninie z urodzenie ogromne wrażenie robi to, jak moje miasto postawiło na kulturę, za czasów tak prezydenta Uszoka, jak i Krupy. Katowice były w zamyśle komunistycznych władz jedynie „sypialnią” dla tak zwanych „mas parujących” w okolicznych hutach czy kopalniach. Ja doskonale pamiętam, jak tu życie zamierało około godziny 21. Obecnie w Katowicach, tylko samych większych i mniejszych festiwali muzycznych odbywa się blisko 30 w roku, do tego liczne wydarzenia teatralne, czy inne. Cóż, jeśli któreś z tak wielu akurat nie wypaliło, to oczywiście trzeba to przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Mimo wszystko jednak działania miasta w sferze kultury wychodzą zdecydowanie na ogromny plus!

Poza tym wszystkim, aby rzetelnie ocenić ten nasz katowicki „zabetonowany układ” to wypadałoby wspomnieć także o jego niewątpliwych sukcesach jak choćby przebudowa ronda, stworzenie Katowickiej Strefy Kultury z piękną siedzibą Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia oraz wspaniałą nową siedzibą Muzeum Śląskiego, wybudowanie obok Centrum Kongresowe, wyremontowanie siedziby Filharmonii Śląskiej, uczynienie z Katowic miasta przyjaznego turystyce rowerowej z całą, potężną siecią wypożyczalni rowerów miejskich itp.

Ale żeby nie było tak słodko! Jedna rzecz kładzie się moim zdaniem (i zdaniem wielu podobnie myślących katowiczan) dużym cieniem na moim mieście i jego władzach. Jest nim brak porządnej infrastruktury sportowej. OK, mamy Spodek… tylko że on swoje najlepsze lata świetności ma już daleko za sobą i już zdecydowanie przegrywa z nowoczesnymi, budowanymi obecnie halami. Poza tym to naprawdę wstyd, aby tej wielkości miasto nie miało porządnego basenu, a przede wszystkim STADIONU! Owszem jest Stadion MIEJSKI (kiedyś GKS Katowice), na którym swoje mecze rozgrywa GieKSa, a kiedyś grał tam także wspomniany w reportażu Rozwój Katowice. Tylko że ten stadion, który w obecnym kształcie powstał ponad 30 lat temu, tak naprawdę nigdy nie został dokończony! No, a już nawet wręcz niezręcznie mi wspominać o przy stadionowym „parkingu”, który nie dość, że nie mieści wszystkich chętnych do obejrzenia meczów na Bukowej (nawet przy tej obecnie takiej sobie frekwencji), to wręcz urąga dzisiejszym standardom. Powtórzę, ten stadion, w obecnym kształcie to jest WSTYD dla tej wielkości europejskiego miasta!!! Niestety środowiska sportowe, które pominęła Pani  w swoim programie, od lat bezskutecznie walczą o jego modernizację i są zwodzone przez władze Katowic. Kilka lat temu powstał nawet projekt takiego zmodernizowanego stadionu, który niestety trafił do miejskich szuflad, a z nim kilka milionów złotych, które pochłonął. Pani Redaktor, dziś to trzeba by zrobić magazyn śledczy, dlaczego ten stadion jeszcze nie powstał, a nie odwrotnie!!!

Mam też niestety trochę uwag do rzetelności argumentów, które padły w Pani programie:
1. Porównanie kwot wydanych na budowę stadionów w Tychach czy Bielsku-Białej do tej, która ma być wydana w Katowicach, jest po prostu bez sensu! Tam wybudowano jedynie stadion (i to kilka lat temu, gdy koszty budowy było o 10-15% mniejsze!!!), a w Katowicach ma zostać wybudowany cały KOMPLEKS SPORTOWY z halą sportową, boiskami treningowymi, ścieżkami rowerowymi i to na nieuzbrojonym, dziewiczym, naruszonym przez szkody górnicze terenie, gdzie dziś po prostu rośnie las. Szczerze mówiąc, nie tylko mnie ta lokalizacja trochę zdziwiła, ale rozumiem, ze autorzy tego pomysłu chcieli przy okazji przywrócić do życia, tą trochę zapomniana część miasta.

2. Po co miastu stadion, skoro jest Stadion Śląski w Chorzowie? Tylko że na ten stadion jest niedaleko z każdego miasta Metropolii Śląskiej, a jednak nowe stadiony w Gliwicach, Zabrzu, Tychach już stoją, budowa stadionu w Sosnowcu właśnie ruszyła. Mało tego, nawet Chorzów planuje budową nowego stadionu! A dlaczego? No bo niestety trzeba się popisać niezłą ignorancją tematu, aby nie brać pod uwagę np. kosztu organizacji meczu na takim molochu jak Stadion Śląski, który pochłonąłby lwią część budżetu każdego klubu, który miałby tam rozgrywać swoje mecze!

3. Nie wiem skąd twierdzenie, że Katowice budują klubowi stadion? Jak już wspomniałem powyżej: GKS Katowice już dziś nie ma swojego stadionu, a tym na którym występuje, administruje dzisiaj katowicki MOSiR, a klub jest tu jedynie świadczeniobiorcą. To ma być stadion miejski, na którym oprócz meczów mogłyby się odbywać także imprezy pozasportowe, jak to jest na całym świecie!

4. Pieniądze, które miasto wykłada dziś GKS Katowice, są przeznaczone nie tylko na II-ligową sekcję piłki nożnej, ale także na ekstraklasowy hokej i siatkówkę, o czym nie wspomniano w Pani programie.  Nawiasem mówiąc miasto, przejmując we władanie klub, po prostu naprawiło swój wcześniejszy, ogromny błąd, gdy kilka lat temu oddało go w ręce niejakiego Ireneusza Króla. Ten człowiek mało nie zniszczył GKS Katowice, tak jak niestety później zniszczył Polonię Warszawa.

5. Niestety wybrała sobie Pani bardzo nieprzychylnych, żeby nie powiedzieć wrogich klubowi rozmówców, jak choćby pan radny Durał. Hitem było jego stwierdzenie, że on nie jest przeciw stadionowi miejskiemu, tylko przeciw stadionowi dla GKS-u Katowice. Czyli rozumiem, że jeśli takowy jakimś cudem w końcu jednak powstanie, to będzie mógł grać na nim każdy klub tylko nie GieKSa???

Poza tym dziś tak, jak każda firma, także każde miasto potrzebuje dobrej promocji, aby pozyskać dla siebie mieszkańców, przyciągnąć biznes itp. Najlepszym tego narzędziem jest sport, a już szczególnie piłka nożna! No więc osobiście nie rozumiem tych bezpardonowych ataków na prosportowe działania także miasta Katowice!

Szanowna Pani Redaktor, naprawdę, aby zachować obiektywizm, wypadałoby oddać głos także drugiej stronie, czyli w tym wypadku zwolennikom budowy stadionu. Liczę gorąco, że tak dobra dziennikarka jak Pani jakoś naprawi ten błąd.

Pozdrawiam serdecznie łącząc wyrazy szacunku

Grzegorz Adam Czerwiński

9 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

9 komentarzy

  1. Avatar photo

    Marcin z Wełnowca

    29 stycznia 2020 at 21:15

    Dobry tekst.Gratuluję.

  2. Avatar photo

    Suporterwnc

    29 stycznia 2020 at 22:13

    No widzisz. Musial byc program o „ukladzie” w Katowicach, zebys przejrzal na oczy. Nie kumam, jak mozna napisac, ze jest sie fanem tej- pozal sie Boze- dziennikarzyny- choc i to pewnie jest obraza dla dziennikarzyn.
    Jesli chodzi o strone merytoryczna Twojego tekstu to trudno sie nie zgodzic z przedstawionymi argumentami. Choc- jak wielu z Was- i mi noz sie otwiera w kieszeni jak slysze od tylu lat ta sama spiewke z ryjow magistrackich- inaczej sie nie da nazwac – ciaglego robienia nas w huja.
    Mam nadzieje, ze teraz, wywolani do tablicy- chocby na przekor- wezma sie w koncu porzadnie do roboty w temacie stadionu.
    Pozdro

    • Avatar photo

      Silence

      30 stycznia 2020 at 08:50

      Ciekawe co dawny prezydent Uszok zrobił z łopatą.Ile to już lat walczymy My jako kibice o stadion.Za niedługo będziemy obchodzić 60 lecie klubu a nasza stara Bukowa jak stała tak stoi.

  3. Avatar photo

    1964 GKS

    30 stycznia 2020 at 10:22

    Budować tylko nowy stadion miejski za te 300 baniek a resztę się dobuduje( hala na siatkę i boiska treningowe) ewentualnie jak będzie boom na siatkę, tak jak było na Bukowej, była trybuna Północna, były mecze w pucharach ale jak skończyła się era „Magnata” to trybunę wyburzono. A co do rowerów, gość w tym programie chce więcej ścieżek rowerowych ale kibic piłkarski już nie może chcieć nowego stadionu… żenada do potęgi n-tej

  4. Avatar photo

    Kibic

    30 stycznia 2020 at 14:41

    Czlowieku nie wiem z jakiego pokolenia jesteś ale chyba cos z tobą nie tak i ktoś bardzo cie skrzywdził. Toaleta na środku rynku bardzo ci sie podoba to tam wrzuć ten twój list. Od lat my kibice jestesmy nabijani w butelkę ze stadionem. Wybory projekt łopata kosz. Nie wiem kiedy ludzie przejrzą na oczy i zarzadaja rozliczenia od władz . Stara gwardia trzyma się krzeseł i łatwo ich nie póści. Dopóki ludzie sie nie zmobilizują to nic w tym miescie sie nie zmieni. A Ty pupilu władców jedz z listem do warszawy i oddaj panią Gargas do sądu to bedzie was dwoje. Pan radny nie pała miłością do GKS-u. Polecam kolejny jego pomysł warto poczytać w infokatwice.

  5. Avatar photo

    A

    30 stycznia 2020 at 15:47

    Co do Pana Radnego to zgadzam sie w 100%. Jest to osoba ktora pragnie zniszczyc GKS. Jest to osoba szukajaca rozglosu dlatego tez ma coraz glupsze pomysly.

  6. Avatar photo

    mekail

    30 stycznia 2020 at 20:14

    Pytanie z emigracji do tych co są na miejscu i kumają lokalne układy:
    skoro TVPiS wzięło na celownik stadion to znaczy, że coś się zmieniło i funkcjonująca przez lata sztama Uszok(ałeś nas) i Krupy z PiSem to już przeszłość?
    Niech ktoś wyjaśni czym Krupa sobie przeskrobał, że Kurski poszczuł władze Katowic psami, znaczy „niezależnymi i obiektywnymi dziennikarzami śledczymi”?

  7. Avatar photo

    Grzegorz

    31 stycznia 2020 at 16:10

    Szkoda słów układ jest był I będzie a stadion wystarczy 2000 krzesełek góra 2500 bo frekfencja jaka jest każdy widzi a jeszcze jedno kolego wazeliny to masz cały kibel Katowice miasto ogrodów nie miasto przyjazne dewloperom.

  8. Avatar photo

    do mekail

    3 lutego 2020 at 00:18

    PiSlamiści tak serwują propagandę jak im wygodnie. Jak trzeba było poparcia to nawet zwolennik lgbt i przyjmowania nielegalnych imigrantów czyli krupa był przyjacielem. Pamiętasz chorzowską fankę czyli Blidę jak się zastrzeliła? Dzień wcześniej właśnie gargasówka nadała w reportaż o „mafii węglowej”.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga