Piłka nożna
Lech odjeżdża, Nowak kradnie show
Bartosz Nowak skompletował hat-tricka, Lech Poznań umocnił się na pozycji lidera, a Raków odwrócił losy spotkania z Pogonią Szczecin. 13. kolejka PKO BP Ekstraklasy przyniosła również przełamanie Radomiaka, kolejną porażkę Śląska i bezbramkowy remis Górnika z Legią. Co jeszcze wydarzyło się na ligowych boiskach?
Rozgrywki zaczęły się w Krakowie przy ulicy Kałuży, gdzie Pasy podejmowały Motor Lublin. Ciekawie było zwłaszcza w pierwszej połowie. Szybko na prowadzenie wyszli gospodarze. Mimo że mieli oni kilka świetnych sytuacji, to stracili prowadzenie. Motor wyrównał w 23. minucie, a na prowadzenie wyszedł tuż przed przerwą. Druga połowa była wyrównana i więcej bramek nie było. Motor potwierdził, że pucharowa porażka z Rakowem była tylko wpadką i zaliczył piąty ligowy mecz z rzędu bez przegranej. Wieczorny mecz Górnika z Legią miał być hitem kolejki. Skończyło się dużym rozczarowaniem bo padł bezbramkowy remis, a statystykach celnych strzałów zapisano okrągłe zero. Górnik pomimo dużej przewagi i aż osiemnastu prób nie zdołał pokonać Hindricha.
W sobotę Wisła Płock podejmowała Piasta Gliwice. Kibice w Płocku obejrzeli kompletnie różne połowy. Do przerwy dwoma bramkami prowadzili goście. Druga zaś należała do Nafciarzy, którzy odrobili straty i zdołali wyrównać. Mecz zakończył się wynikiem 2:2. Wieczysta Kraków podejmowała Jagiellonię. Białostoczanie potwierdzili, że kryzys już mają za sobą i zwyciężyli pewnie 3:1. Zwłaszcza na końcu totalnie dominując rywali. Potknięcie Górnika wykorzystał Lech Poznań, który zdobył trzy punkty w meczu z Wisłą Kraków. Do przerwy nie padły żadne bramki, co było zasługą defensywy Wisły, która dzielnie powstrzymywała szybkie ataki Kolejorza. Worek z bramkami rozwiązał się po zmianie stron. Najpierw Bengtsson świetnie odnalazł w polu karnym Kozubala, który otworzył wynik spotkania. Dwie minuty później wyrównał strzałem głową Krzyżanowski. Na odpowiedź Lecha nie trzeba było długo czekać. Bo już po jednej minucie Walemark pokonał Łubika. W 64. minucie na 3:1 strzelił Agnero, ale nie był to koniec emocji. Przed szansą na gola kontaktowego stanął Rodado, jednak poślizgnął się przy strzale z jedenastu metrów i strzelił nad bramką Lisa. Lech po kolejnym zwycięstwie umocnił się na pozycji lidera będąc już trzy punkty nad Górnikiem i mając w zanadrzu jeden mecz zaległy. Ciekawie było przy Nowej Bukowej. Trzykrotnie Bartosz Nowak umieścił futbolówkę w bramce Drągowskiego i gdy wydawało się że ten mecz już jest zamknięty, to w 70. i 74. minucie goście strzelili dwa gole i mieliśmy emocje do samego końca. Zawodnicy Rafała Góraka byli jednak bardzo odpowiedzialni i dotrzymali zwycięstwo do końca. Widzew natomiast potwierdził, że dalej jest w dużym kryzysie. Bilans trenera Stolarskiego na ławce Widzewa to zero zwycięstw, cztery remisy i dwie porażki.
W niedzielę z racji dnia Wszystkich Świętych nie odbył się żaden mecz, za to w poniedziałek mieliśmy wyjątkowo aż trzy spotkania. Radomiak grał ze Śląskiem i już w piątej minucie wyszedł na prowadzenie po strzale nie do obrony z dalszej odległości, którego autorem był Donis. Błyskawicznie odpowiedział Śląsk, a na 1:1 trafił Banaszak. Do przerwy był remis, a po zmianie stron błysnął Grzesik, który strzelił dwa gole i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Tym samym Radomiak przerwał serię pięciu ligowych porażek z rzędu. Po meczu od prowadzenia drużyny odsunięty został trener Śląska, Ante Simundza. W meczu Zagłębia Lubin z Koroną Kielce minimalnie lepsi byli gospodarze, a jedyne trafienie przypisane zostało Arielowi Mosórowi jako bramka samobójcza. Raków Częstochowa podejmował Pogoń Szczecin. Portowcy wyszli na prowadzenie już w piątej minucie, gdy fenomenalnym strzałem akcje wykończył Churlinov. W 40. minucie rzut karny zmarnował Diaby-Fadiga i do przerwy było 0:1. Tuż po zmianie stron wrzutkę wykorzystał Makuch, a w 73. minucie powtórzył to Racovitan. W samej końcówce z boiska za drugą żółtą kartkę wyrzucony został Willen, a w następnej akcji Cojocaru faulowal Makucha poza polem karnym i też został ukarany czerwoną kartką. Jako że Pogoń wykorzystała już wszystkie zmiany, to między słupkami stanął obrońca – Keramitsis. Jeden z ostatnich ataków wykorzystał Pieńko i Raków zwyciężył 3:1 zdobywając upragnione trzy punkty.
Cracovia – Motor Lublin 1:2
Górnik Zabrze – Legia Warszawa 0:0
Wisła Płock – Piast Gliwice 2:2
Wieczysta Kraków – Jagiellonia Białystok 1:3
Lech Poznań – Wisła Kraków 3:1
GKS Katowice – Widzew Łódź 3:2
Radomiak Radom – Śląsk Wrocław 3:1
Zagłębie Lubin – Korona Kielce 1:0
Raków Częstochowa – Pogoń Szczecin 3:1
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna
Górak: Siadła nam siła rażenia
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy Górnika Łęczna i GKS Katowice – Luiz Mołodecki (asystent trenera Szatałowa) i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zakończyła się przygoda z Pucharem Polski w tym sezonie, piękna w Katowicach w sezonie poprzednim, okraszona wtedy wielkimi spektaklami. Dzisiaj przegraliśmy po bardzo słabym naszym meczu, nie zdobyliśmy ani jednej bramki, oddaliśmy dwa celne strzały. To jest zbyt mało, by cokolwiek zrobić. Nieważne czy się gra z przeciwnikiem z twojej ligi czy z ligi niższej. Trzeba realizować swoje zadania i budować swoją grę. Przegraliśmy trzeci mecz 0:1 i to jest sytuacja, która bardzo nas niepokoi, bo nie zdobywamy bramek, gdzieś nam to wszystko energetycznie siadło. W związku z tym będzie trzeba bardzo mocno wykonać pracę do meczu sobotniego, bo przyjeżdża Widzew Łódź i skala trudności – z całym szacunkiem dla rywala, któremu ogromnie gratuluję – będzie diametralne inna i spotkanie będziemy musieli rozegrać całkowicie inaczej. Każdy z zawodników i trenerów musi taką porażkę wziąć na klatę, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że zawiedliśmy i rozczarowaliśmy. Natomiast życie idzie dalej, trzeba zacząć od siebie, powiedziałem zawodnikom, żeby głów nie spuszczali, bo sprawa jest poważna. Każdy chce wygrywać, radować się, zdobywać punkty, czy jechać za swoją drużyną na drugi koniec Polski i też się cieszyć ze zwycięstwa. Dziś zawiedliśmy i tych, którzy poczuli się urażeni mogę tylko przeprosić. My również nie jesteśmy szczęśliwi i jest nam z tym źle. Życie płynie dalej i musimy najbliższy czas dobrze przepracować, bo trzy porażki po 0:1 są dla nas momentem trudnym, z którego musimy wyjść.
Luiz Mołodecki (asystent trener Górnika Łęczna):
Cieszy nas zwycięstwo z czołową drużyną ekstraklasy, awans do kolejnej rundy. Cieszy nas postawa drużyny, zaangażowanie, co było widać na boisku – jeden pomagał drugiemu. Ale też to, że przyjeżdża drużyna z ekstraklasy, ale gramy jak równy z równym, a nawet my stworzyliśmy więcej sytuacji. W drugiej połowie powinniśmy ten wynik podwyższyć. Szkoda, że nie podwyższyliśmy, bo do końca była nerwówka, ale drużyna pokazała charakter i skończyło się bardzo dobrze.







































Najnowsze komentarze