Piłka nożna
[KONFERENCJA] Górak: „Nikt mi celu baraży nie dał”
Po bardzo słabym spotkaniu GieKSy z Arką Gdynia odbyła się konferencja prasowa, w której wzięli udział trenerzy obu drużyn: Ryszard Tarasiewicz i Rafał Górak.
Ryszard Tarasiewicz: Potwierdziło się to, co mówiłem po meczach u nas w Gdyni. Nieźle się prezentujemy, stwarzamy sobie wystarczającą ilość sytuacji, żeby zdobywać bramki. Dziś mieliśmy tego potwierdzenie. Mimo że ułatwiło nam grę wykluczenie zawodnika, to do tego czasu powinniśmy już bramkę strzelić. Wiemy, że mamy deficyt punktowy i każde prowadzenie przy przewadze wywołuje taką emocję niezrównoważoną. Wiemy, że jesteśmy skazani na zwycięstwo, ale musimy być czujni o grę w defensywie. GieKSa bardzo dobrze i odpowiedzialnie gra. Oczywiście jeszcze raz chcę podkreślić, że jeden mniej zawodnik to nie jest taka różnica, jak w hokeju. Uważam, ze fajnie się skończyło i cieszymy się ze zwycięstwa. Gratuluję zawodnikom trzech punktów.
Pytanie: Czy mimo wszystko się pan czegoś w ofensywie nie spodziewał więcej po rywalu?
Tarasiewicz: Wie pan, ja raczej ocenę przeciwnika zostawiam na lokalnym podwórku. Ja nie jestem od oceniania gry przeciwnika.
Pytanie: Ostatnio dużo mówiło się o gorącym krześle, jest ulga?
Tarasiewicz: Tak, bardzo. Z jakiego powodu mi pan zadał pytanie? Kto tak pisał? Nie wybierajmy sobie ofiar. Nie będę mówił, jaka jest moja sytuacja w stosunku do mediów. Dzisiaj mamy 8. kolejkę i ja nie uważam, żeby w jakimś meczu, byliśmy słabsi od rywala. My powinniśmy mieć 20 punktów, a po 4. kolejce powinniśmy wygrać 100. mecz. Później znowu słaby mecz. Ja przepraszam, że tak odpowiadam. Nikt nie jest przywiązany. Tutaj jest zupełny absurd z takimi pytaniami. Arka Gdynia nie jest mistrzem świata.
Pytanie: Z czego wynika dysonans w meczach wyjazd-dom?
Tarasiewicz: Może tak jest. Jesteśmy u siebie zmuszeni do szybkiego rozwiązania kwestii bramek, a mecz trwa 90 minut. Uważam, że naprawdę nie jest tak, że jest Arka Gdynia, a reszta ligi walczcie o drugie miejsce.
Pytanie: Chciałbym wrócić z pytaniem: czy trener odetchnął z ulgą?
Tarasiewicz: Mi chodzi o co innego. Jest dziewięć kolejek do końca i można coś wyprostować. Nie klei się w ogóle gra, punktujemy sporadycznie. Nie zawsze dobra gra odpowiada dorobkowi punktowemu. Tutaj naprawdę powiem panu: „tak, odetchnąłem”.
***
Rafał Górak: Zasłużone zwycięstwo Arki. Bardzo słabe 25 minut, które zaważyło o tym, jak to się potoczyło. Przed czerwoną wydawało mi się, że wracamy na właściwe tory. Z taki zespołem jak Arka w dziesięciu gra się bardzo ciężko. To było najsłabsze 25 minut od kiedy pamiętam. Wydaje mi się, że ten progres, który jest widoczny, przyniesie jeszcze taką gorzką pigułkę. Ja tym jestem rozczarowany, ale muszę to wziąć na klatę.
Pytanie odnośnie braku jednego zawodnika w stosunku do wypowiedzi Tarasiewicza.
Górak: Chętnie bym się zamienił z nim, jak tak twierdzi.
Pytanie dotyczące Repki i jego wypowiedzi.
Górak: Jeżeli chodzi o Oskara, to trzeba jego wypytać. Ja nawet tego nie czytałem i nie wiem. Cel? Cel w piłce, możemy dużo opowiadać. Jak będziecie szczęśliwi z tego powodu, to mogę powiedzieć, że baraże. Nikt mi takiego celu nie dał, więc muszę zadać takie pytanie.
Pytanie: Czy możemy napisać, że gramy co najmniej o baraże?
Górak: GieKSa chciała dziś wygrać i chcemy wygrywać w każdym meczu. Co znaczy co najmniej? Musimy być cierpliwi. Jeżeli dziś powiemy, że celem jest gra o baraże, bo nikt mi z góry nie powiedział tego. Ma być progres i coraz lepsza drużyna. Mamy robić coraz więcej, że ta drużyna będzie gotowa do wygrania z przeciwnikiem. Nie chcę uciekać od niczego.
Pytanie: Odczucie kibiców jest takie, że w związku z bojkotem, że przez brak celu drużyny kibice mogą nie przychodzić na stadion.
Górak: Kibiców, jeżeli tylko mogę, to zapraszam na stadion i do tego, żeby oglądali każdy mecz. Dla mnie to, co pan mówi, jest uproszczeniem. Jeżeli ja miałbym każdego kibica zapewnić, nie chciałbym żadnego z kibiców oszukiwać. Jesteśmy w procesie, który ma doprowadzić do tego, żeby GieKSa miała drużynę w Ekstraklasie. Nie będę zapewniać o tym. Wiem, jaka jest sytuacja i wiem, co jest za moimi plecami. Repka czy Błąd nie odcinają się od tego, żeby drużyna skończyła na najwyższym poziomie w tabeli.
Pytanie o Broda, dlaczego nie gra?
Górak: Ja za to decyduje, dzisiaj nasza kadra wygląda tak, że gdyby nie przepis, to by żaden z młodzieżowców nie zagrałby. Alan zagrał w dwóch spotkaniach dobrze, w trzecim gorzej. Ja mam nad nim parasol ochronny i go mocno pilnuję. We wtorek już mamy wypad do Szczecina.
Pytanie z forum o wywiad. Problemem jest liczna meczów w krótkim czasie, a dzisiaj zawodnicy po przerwie człapali po boisku.
Górak: Przewaga drużyny przeciwnej doprowadza do tego, że zespół jest cofnięty. Bramki można było uniknąć i być może wtedy w tabeli, wyglądałoby to inaczej. Zdaję sobie sprawę, że przeciwnicy nas zamknęli. Teraz mieliśmy czas, ale trzeba zrozumieć, że wtedy po tych meczach w krótkim czasie, spotkanie z Sandecją było dla nas bardzo trudne. Dzisiaj drużyna była normalnie przygotowana i w pełni chęci, żeby grać. Jeśli ktoś tak mówi, to takie ma odczucie. Przeciwnik też ma swoje umiejętności, ja mam największy żal o te 25 minut.
Pytanie: Jakie nastawienie przed Pucharem Polski?
Górak: Mamy ogromny problem ze zdrowiem i tyczy się to wielu zawodników. Będę musiał zebrać wszystkie siły. Nie jest tajemnicą, że mieliśmy od kilku sezonów wielki handicap, że problemu ze zdrowiem nie było. Teraz tak jest i nie jest to dobre dla funkcjonowania zespołu.
Pytanie. Jak z Błądem?
Górak: Z Błądem i z Figlem jest po prostu kiepsko. Zawodnicy grają na swoje ryzyko. Doprowadzamy ich do takiej funkcjonalności, żeby mogli grać, bo chcą pomóc, ale grają tak na 60-70 proc. funkcjonalności. Każdy dzień wpływa na korzyść. Rafał zagrał cały mecz, jeśli jutro w stanie łóżka, to będzie dobrze. Ma pękniętą kość policzkową.
Pytanie: Jak z Repką?
Górak: Zaczepił gołą stopą o kafelki po odnowie biologicznej i ma zerwany paznokieć. Banalna rzecz, a jednak nam się przydarzyła.
Pytanie o zmianę Kościelniaka.
Górak: Uraz stopy i zmiana taktyczna. Wydaje mi się, że trochę mógł więcej grać, więc zmiana taktyczna.
Pytanie o Roginicia.
Górak: Roginić gra po dużej gorączce, był bardzo odwodniony, od dwóch dni jest w treningu.
Pytanie: Trenera muszą wkurzać momenty straty bramki?
Górak: Summa summarum, mimo że od 30. minuty graliśmy jednego zawodnika mniej. Zagraliśmy jedno ze słabszych spotkań. Nauczka dla zespołu, który uwierzył, że brak wyznaczenia celu jest wyznacznikiem. Wszystkiego żeśmy się uczyli, w tym sezonie nie będę o tym mówić i irytuje taka strata bramki.
Pytanie: O celu się pan wypowiedział, a może jest nim temat PJS?
Górak: Jeżeli chodzi o PJS jest to u mnie na ostatnim miejscu. Jest to sztuczne, przepis o młodzieżowcu jest przepisem skostniałym i złym.
Pytanie: Zarotujecie mocno w Szczecinie składem?
Górak: Zobaczymy, jak ze zdrowiem. Od pewnego czasu w zasadzie rotujemy, więc ciężko to porównać.
Pytanie: Może zagra Szczuka?
Górak: Być może w Szczecinie będzie jego moment, bo jest bardzo utalentowanym bramkarzem.
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Kato
28 sierpnia 2022 at 15:51
A gdzie duch sportowy, co to znaczy że nikt nie wyznaczył takich a takich celów.
Czekają nas dwa, trzy lata grania o nic. Może tylko dramatyczna obrona przed spadkiem. Realia władzy.
dębiana
28 sierpnia 2022 at 16:30
przecież to było fatalne ….
AP
28 sierpnia 2022 at 16:30
Głupie pier… zawsze gra się o zwycięstwo, o awans. Jeśli tak nie jest to powinno się takie osoby wywalic z klubu. Pierwszy powinien dostać kopa szkodnik szczer…
as
28 sierpnia 2022 at 17:21
Nie nabierajcie się na te bajki. W tamtym roku uczyliśmy się tej ligi, w tym gramy o najwyższe cele czyli o nic. Jak spadniemy zmienią trenera i zaś od nowa dostanie 2 lata na awans. Ludzie ileż można tak nas upokarzać? Będziemy jeszcze większym pośmiewiskiem jak ruch awansuje choćby przez baraże a my nadal będziemy wierzyli w tych ludzi. Cały ten protest też wydaje się dziwny, czy bojkotem coś osiągniecie?
Kato
28 sierpnia 2022 at 17:35
Z trybun więcej osiągniemy przy jednym zdaniu wszystkich kibiców.
Co z tego że nie kupimy i nie przyjdziemy na mecz skoro władza ma kasę z naszych podatków bo to miejski klub i bilety to jest tylko jakiś procent.
Lepiej gdyby kibice z Blaszoka kupili bilety na główną, blisko władzy.
Rick
28 sierpnia 2022 at 20:20
Rad bym poznać zamierzenia właściciela , miasta Katowice co do dalszych działań . Przecież to jest cyrk . Wizerunkowo – katastrofa . Promocja miasta ???????
3kolory
28 sierpnia 2022 at 20:28
Też uważam że ten bojkot nic nie da ….(na szpile nie chodzę teraz jak tak niby lepiej) ale …
Co dla szczerbatego za różnica jak teraz nie oszukujmy się jest kibiców ok 1000 osób mniej i to wszystko.
Irishman
29 sierpnia 2022 at 06:45
Oczywiście, że dla prezesa bojkot to jakiś problem skoro przez niego finanse się pogorszą. Nie przy spadku frekwencji w jednym czy drugim meczu ale w kontekście całego sezonu, wszystkich sekcji to już tak.
Pytanie jest jednak inne. Co o tym wszystkim myśli ten, od kogo realnie zależą losy klubu czyli właściciel? Bo to on będzie musiał wyrównać stratę lub/oraz zgodzić się na gorsze wyniki, które w końcu nadejdą… Jeśli już nie nadchodzą, a zobaczymy jak się będą prezentować hokeiści i siatkarze, którzy jeszcze nie rozpoczęli przecież sezonu.
Chociaż te „ambitne” cele jak choćby co najmniej CZWARTE MIEJSCE DLA MISTRZA POLSKI w lidze, w której liczy się tak naprawdę 5 drużyn to chyba jednak uda się zrealizować ; ; 😉
Łukasz Z.
29 sierpnia 2022 at 08:38
Mam pytanie do osób decyzyjnych jaki jest pomysł na ten przedłużający się i jak na razie nic pozytywnego nie przynoszący protest. Wizerunku klubu to w żaden sposób nie poprawia, sponsorów nie przyciąga,drużynie nie pomaga a jeśli miasto jest po stronie prezesa to jego też się nie pozbędziemy.
Kato
29 sierpnia 2022 at 10:09
Sam nie odejdzie i nie zostanie odwołany. Władza daje jasne sygnały. Kibice z za płotu nic nie uzyskają, bo to miejskie pieniądze a nie prywatnego inwestora.
Więcej można uzyskać z trybuny głównej przez odpowiednio skierowany doping i nacisk na rozwiązanie tego sporu. Tak mi się wydaje.
Irishman
29 sierpnia 2022 at 11:08
Czy, aby na pewno ten bojkot do niczego nie prowadzi??? Nagle dziwnym trafem można sprzedawać bilety na mecze GieKSy w centrum miasta, na Rynku w Regionalnego Centrum Informacji Turystycznej prowadzonym przez Wydział Promocji Urzędu Miasta Katowice. Można zorganizować prezentacje drużyny Mistrza Polski na stadionie. Zdaje się, że ruszyły też jakieś inne akcje promujące nasze mecze. A więc jednak się da!
Natomiast też się na tym zastanawiałem na ile bardziej skuteczniejsze byłoby, szczególnie podczas transmisji telewizyjnej okazywanie naszej dezaprobaty z trybun?
Kato
29 sierpnia 2022 at 12:15
Blaszok też jest w centrum a jednocześnie jest sklepem kibica.
Bez porównania,
Blaszok jest najlepszy.
Inicjatywy prezentacji dla kibiców bez kibiców zostawiam bez komentarza.
Najmilej wspominam spontan spod Spodka, najlepsze bo szczere od serca świętowanie zdobycia majstra.
To co organizuje władza zostawiam bez komentarza.
macgyver179
29 sierpnia 2022 at 14:36
Nie ma celu to będą sobie pykać, raz za czasu wygrają żeby nie było i tak nas będą w h… robić następne kolejne sezony. W tabeli są 4 zespoły (w tym dwóch beniaminków),które są przed nami w tabeli, które w zeszłym roku nie grały w 1 lidze?? To co one nie muszą się uczyć tej ligi??
A może one mają postawiony jasny CEL. Według Góraka jak zajmiemy 7 miejsce to będzie progres i sukces. Super myślenie. Ciekawe jak długo będą nas jeszcze w h… robić.
Solski
29 sierpnia 2022 at 15:04
Zero ambicji. Taki typowy Polski minimalizm. Ja to już nie pamiętam kiedy ostatnio GieKSa wygrała różnicą 3-4 bramek. Gramy z przewagą 1 zawodnika (Bruk-Bet, Resovia) i co? I zamiast zamknąć wynik to pozwalamy grac przeciwnikowi i „zobaczymy co będzie”. Przed sezonem były zapowiedzi, ze ma być lepiej niż w minionym sezonie. Tzn co ma być lepiej? Więcej zdobytych punktów, więcej zdobytych bramek? (nie grozi), mniej straconych bramek? Co ma być lepiej? Bo dla każdego kibica lepiej, tzn co najmniej baraże. Już mnie powoli przestają interesować opowieści trenera na konferencjach. Bo z ostatniej wyszedł właśnie minimalizm, czyli widocznie wszystko jest ok nie stawiając sobie żadnych sportowych celów bo nikt trenerowi „nie kazał”
Kato
29 sierpnia 2022 at 18:39
Jeżeli nie kazali, to znaczy że co… Nie wymagają, bo tak jest dobrze i władzy chyba to pasuje.
A więc dopiero po oddaniu nowego stadionu zaczną grać i dostaniemy zielone światło.
Tak to obecnie widzę.