Piłka nożna
[KONFERENCJA] Górak: „Nikt mi celu baraży nie dał”
Po bardzo słabym spotkaniu GieKSy z Arką Gdynia odbyła się konferencja prasowa, w której wzięli udział trenerzy obu drużyn: Ryszard Tarasiewicz i Rafał Górak.
Ryszard Tarasiewicz: Potwierdziło się to, co mówiłem po meczach u nas w Gdyni. Nieźle się prezentujemy, stwarzamy sobie wystarczającą ilość sytuacji, żeby zdobywać bramki. Dziś mieliśmy tego potwierdzenie. Mimo że ułatwiło nam grę wykluczenie zawodnika, to do tego czasu powinniśmy już bramkę strzelić. Wiemy, że mamy deficyt punktowy i każde prowadzenie przy przewadze wywołuje taką emocję niezrównoważoną. Wiemy, że jesteśmy skazani na zwycięstwo, ale musimy być czujni o grę w defensywie. GieKSa bardzo dobrze i odpowiedzialnie gra. Oczywiście jeszcze raz chcę podkreślić, że jeden mniej zawodnik to nie jest taka różnica, jak w hokeju. Uważam, ze fajnie się skończyło i cieszymy się ze zwycięstwa. Gratuluję zawodnikom trzech punktów.
Pytanie: Czy mimo wszystko się pan czegoś w ofensywie nie spodziewał więcej po rywalu?
Tarasiewicz: Wie pan, ja raczej ocenę przeciwnika zostawiam na lokalnym podwórku. Ja nie jestem od oceniania gry przeciwnika.
Pytanie: Ostatnio dużo mówiło się o gorącym krześle, jest ulga?
Tarasiewicz: Tak, bardzo. Z jakiego powodu mi pan zadał pytanie? Kto tak pisał? Nie wybierajmy sobie ofiar. Nie będę mówił, jaka jest moja sytuacja w stosunku do mediów. Dzisiaj mamy 8. kolejkę i ja nie uważam, żeby w jakimś meczu, byliśmy słabsi od rywala. My powinniśmy mieć 20 punktów, a po 4. kolejce powinniśmy wygrać 100. mecz. Później znowu słaby mecz. Ja przepraszam, że tak odpowiadam. Nikt nie jest przywiązany. Tutaj jest zupełny absurd z takimi pytaniami. Arka Gdynia nie jest mistrzem świata.
Pytanie: Z czego wynika dysonans w meczach wyjazd-dom?
Tarasiewicz: Może tak jest. Jesteśmy u siebie zmuszeni do szybkiego rozwiązania kwestii bramek, a mecz trwa 90 minut. Uważam, że naprawdę nie jest tak, że jest Arka Gdynia, a reszta ligi walczcie o drugie miejsce.
Pytanie: Chciałbym wrócić z pytaniem: czy trener odetchnął z ulgą?
Tarasiewicz: Mi chodzi o co innego. Jest dziewięć kolejek do końca i można coś wyprostować. Nie klei się w ogóle gra, punktujemy sporadycznie. Nie zawsze dobra gra odpowiada dorobkowi punktowemu. Tutaj naprawdę powiem panu: „tak, odetchnąłem”.
***
Rafał Górak: Zasłużone zwycięstwo Arki. Bardzo słabe 25 minut, które zaważyło o tym, jak to się potoczyło. Przed czerwoną wydawało mi się, że wracamy na właściwe tory. Z taki zespołem jak Arka w dziesięciu gra się bardzo ciężko. To było najsłabsze 25 minut od kiedy pamiętam. Wydaje mi się, że ten progres, który jest widoczny, przyniesie jeszcze taką gorzką pigułkę. Ja tym jestem rozczarowany, ale muszę to wziąć na klatę.
Pytanie odnośnie braku jednego zawodnika w stosunku do wypowiedzi Tarasiewicza.
Górak: Chętnie bym się zamienił z nim, jak tak twierdzi.
Pytanie dotyczące Repki i jego wypowiedzi.
Górak: Jeżeli chodzi o Oskara, to trzeba jego wypytać. Ja nawet tego nie czytałem i nie wiem. Cel? Cel w piłce, możemy dużo opowiadać. Jak będziecie szczęśliwi z tego powodu, to mogę powiedzieć, że baraże. Nikt mi takiego celu nie dał, więc muszę zadać takie pytanie.
Pytanie: Czy możemy napisać, że gramy co najmniej o baraże?
Górak: GieKSa chciała dziś wygrać i chcemy wygrywać w każdym meczu. Co znaczy co najmniej? Musimy być cierpliwi. Jeżeli dziś powiemy, że celem jest gra o baraże, bo nikt mi z góry nie powiedział tego. Ma być progres i coraz lepsza drużyna. Mamy robić coraz więcej, że ta drużyna będzie gotowa do wygrania z przeciwnikiem. Nie chcę uciekać od niczego.
Pytanie: Odczucie kibiców jest takie, że w związku z bojkotem, że przez brak celu drużyny kibice mogą nie przychodzić na stadion.
Górak: Kibiców, jeżeli tylko mogę, to zapraszam na stadion i do tego, żeby oglądali każdy mecz. Dla mnie to, co pan mówi, jest uproszczeniem. Jeżeli ja miałbym każdego kibica zapewnić, nie chciałbym żadnego z kibiców oszukiwać. Jesteśmy w procesie, który ma doprowadzić do tego, żeby GieKSa miała drużynę w Ekstraklasie. Nie będę zapewniać o tym. Wiem, jaka jest sytuacja i wiem, co jest za moimi plecami. Repka czy Błąd nie odcinają się od tego, żeby drużyna skończyła na najwyższym poziomie w tabeli.
Pytanie o Broda, dlaczego nie gra?
Górak: Ja za to decyduje, dzisiaj nasza kadra wygląda tak, że gdyby nie przepis, to by żaden z młodzieżowców nie zagrałby. Alan zagrał w dwóch spotkaniach dobrze, w trzecim gorzej. Ja mam nad nim parasol ochronny i go mocno pilnuję. We wtorek już mamy wypad do Szczecina.
Pytanie z forum o wywiad. Problemem jest liczna meczów w krótkim czasie, a dzisiaj zawodnicy po przerwie człapali po boisku.
Górak: Przewaga drużyny przeciwnej doprowadza do tego, że zespół jest cofnięty. Bramki można było uniknąć i być może wtedy w tabeli, wyglądałoby to inaczej. Zdaję sobie sprawę, że przeciwnicy nas zamknęli. Teraz mieliśmy czas, ale trzeba zrozumieć, że wtedy po tych meczach w krótkim czasie, spotkanie z Sandecją było dla nas bardzo trudne. Dzisiaj drużyna była normalnie przygotowana i w pełni chęci, żeby grać. Jeśli ktoś tak mówi, to takie ma odczucie. Przeciwnik też ma swoje umiejętności, ja mam największy żal o te 25 minut.
Pytanie: Jakie nastawienie przed Pucharem Polski?
Górak: Mamy ogromny problem ze zdrowiem i tyczy się to wielu zawodników. Będę musiał zebrać wszystkie siły. Nie jest tajemnicą, że mieliśmy od kilku sezonów wielki handicap, że problemu ze zdrowiem nie było. Teraz tak jest i nie jest to dobre dla funkcjonowania zespołu.
Pytanie. Jak z Błądem?
Górak: Z Błądem i z Figlem jest po prostu kiepsko. Zawodnicy grają na swoje ryzyko. Doprowadzamy ich do takiej funkcjonalności, żeby mogli grać, bo chcą pomóc, ale grają tak na 60-70 proc. funkcjonalności. Każdy dzień wpływa na korzyść. Rafał zagrał cały mecz, jeśli jutro w stanie łóżka, to będzie dobrze. Ma pękniętą kość policzkową.
Pytanie: Jak z Repką?
Górak: Zaczepił gołą stopą o kafelki po odnowie biologicznej i ma zerwany paznokieć. Banalna rzecz, a jednak nam się przydarzyła.
Pytanie o zmianę Kościelniaka.
Górak: Uraz stopy i zmiana taktyczna. Wydaje mi się, że trochę mógł więcej grać, więc zmiana taktyczna.
Pytanie o Roginicia.
Górak: Roginić gra po dużej gorączce, był bardzo odwodniony, od dwóch dni jest w treningu.
Pytanie: Trenera muszą wkurzać momenty straty bramki?
Górak: Summa summarum, mimo że od 30. minuty graliśmy jednego zawodnika mniej. Zagraliśmy jedno ze słabszych spotkań. Nauczka dla zespołu, który uwierzył, że brak wyznaczenia celu jest wyznacznikiem. Wszystkiego żeśmy się uczyli, w tym sezonie nie będę o tym mówić i irytuje taka strata bramki.
Pytanie: O celu się pan wypowiedział, a może jest nim temat PJS?
Górak: Jeżeli chodzi o PJS jest to u mnie na ostatnim miejscu. Jest to sztuczne, przepis o młodzieżowcu jest przepisem skostniałym i złym.
Pytanie: Zarotujecie mocno w Szczecinie składem?
Górak: Zobaczymy, jak ze zdrowiem. Od pewnego czasu w zasadzie rotujemy, więc ciężko to porównać.
Pytanie: Może zagra Szczuka?
Górak: Być może w Szczecinie będzie jego moment, bo jest bardzo utalentowanym bramkarzem.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kato
28 sierpnia 2022 at 15:51
A gdzie duch sportowy, co to znaczy że nikt nie wyznaczył takich a takich celów.
Czekają nas dwa, trzy lata grania o nic. Może tylko dramatyczna obrona przed spadkiem. Realia władzy.
dębiana
28 sierpnia 2022 at 16:30
przecież to było fatalne ….
AP
28 sierpnia 2022 at 16:30
Głupie pier… zawsze gra się o zwycięstwo, o awans. Jeśli tak nie jest to powinno się takie osoby wywalic z klubu. Pierwszy powinien dostać kopa szkodnik szczer…
as
28 sierpnia 2022 at 17:21
Nie nabierajcie się na te bajki. W tamtym roku uczyliśmy się tej ligi, w tym gramy o najwyższe cele czyli o nic. Jak spadniemy zmienią trenera i zaś od nowa dostanie 2 lata na awans. Ludzie ileż można tak nas upokarzać? Będziemy jeszcze większym pośmiewiskiem jak ruch awansuje choćby przez baraże a my nadal będziemy wierzyli w tych ludzi. Cały ten protest też wydaje się dziwny, czy bojkotem coś osiągniecie?
Kato
28 sierpnia 2022 at 17:35
Z trybun więcej osiągniemy przy jednym zdaniu wszystkich kibiców.
Co z tego że nie kupimy i nie przyjdziemy na mecz skoro władza ma kasę z naszych podatków bo to miejski klub i bilety to jest tylko jakiś procent.
Lepiej gdyby kibice z Blaszoka kupili bilety na główną, blisko władzy.
Rick
28 sierpnia 2022 at 20:20
Rad bym poznać zamierzenia właściciela , miasta Katowice co do dalszych działań . Przecież to jest cyrk . Wizerunkowo – katastrofa . Promocja miasta ???????
3kolory
28 sierpnia 2022 at 20:28
Też uważam że ten bojkot nic nie da ….(na szpile nie chodzę teraz jak tak niby lepiej) ale …
Co dla szczerbatego za różnica jak teraz nie oszukujmy się jest kibiców ok 1000 osób mniej i to wszystko.
Irishman
29 sierpnia 2022 at 06:45
Oczywiście, że dla prezesa bojkot to jakiś problem skoro przez niego finanse się pogorszą. Nie przy spadku frekwencji w jednym czy drugim meczu ale w kontekście całego sezonu, wszystkich sekcji to już tak.
Pytanie jest jednak inne. Co o tym wszystkim myśli ten, od kogo realnie zależą losy klubu czyli właściciel? Bo to on będzie musiał wyrównać stratę lub/oraz zgodzić się na gorsze wyniki, które w końcu nadejdą… Jeśli już nie nadchodzą, a zobaczymy jak się będą prezentować hokeiści i siatkarze, którzy jeszcze nie rozpoczęli przecież sezonu.
Chociaż te „ambitne” cele jak choćby co najmniej CZWARTE MIEJSCE DLA MISTRZA POLSKI w lidze, w której liczy się tak naprawdę 5 drużyn to chyba jednak uda się zrealizować ; ; 😉
Łukasz Z.
29 sierpnia 2022 at 08:38
Mam pytanie do osób decyzyjnych jaki jest pomysł na ten przedłużający się i jak na razie nic pozytywnego nie przynoszący protest. Wizerunku klubu to w żaden sposób nie poprawia, sponsorów nie przyciąga,drużynie nie pomaga a jeśli miasto jest po stronie prezesa to jego też się nie pozbędziemy.
Kato
29 sierpnia 2022 at 10:09
Sam nie odejdzie i nie zostanie odwołany. Władza daje jasne sygnały. Kibice z za płotu nic nie uzyskają, bo to miejskie pieniądze a nie prywatnego inwestora.
Więcej można uzyskać z trybuny głównej przez odpowiednio skierowany doping i nacisk na rozwiązanie tego sporu. Tak mi się wydaje.
Irishman
29 sierpnia 2022 at 11:08
Czy, aby na pewno ten bojkot do niczego nie prowadzi??? Nagle dziwnym trafem można sprzedawać bilety na mecze GieKSy w centrum miasta, na Rynku w Regionalnego Centrum Informacji Turystycznej prowadzonym przez Wydział Promocji Urzędu Miasta Katowice. Można zorganizować prezentacje drużyny Mistrza Polski na stadionie. Zdaje się, że ruszyły też jakieś inne akcje promujące nasze mecze. A więc jednak się da!
Natomiast też się na tym zastanawiałem na ile bardziej skuteczniejsze byłoby, szczególnie podczas transmisji telewizyjnej okazywanie naszej dezaprobaty z trybun?
Kato
29 sierpnia 2022 at 12:15
Blaszok też jest w centrum a jednocześnie jest sklepem kibica.
Bez porównania,
Blaszok jest najlepszy.
Inicjatywy prezentacji dla kibiców bez kibiców zostawiam bez komentarza.
Najmilej wspominam spontan spod Spodka, najlepsze bo szczere od serca świętowanie zdobycia majstra.
To co organizuje władza zostawiam bez komentarza.
macgyver179
29 sierpnia 2022 at 14:36
Nie ma celu to będą sobie pykać, raz za czasu wygrają żeby nie było i tak nas będą w h… robić następne kolejne sezony. W tabeli są 4 zespoły (w tym dwóch beniaminków),które są przed nami w tabeli, które w zeszłym roku nie grały w 1 lidze?? To co one nie muszą się uczyć tej ligi??
A może one mają postawiony jasny CEL. Według Góraka jak zajmiemy 7 miejsce to będzie progres i sukces. Super myślenie. Ciekawe jak długo będą nas jeszcze w h… robić.
Solski
29 sierpnia 2022 at 15:04
Zero ambicji. Taki typowy Polski minimalizm. Ja to już nie pamiętam kiedy ostatnio GieKSa wygrała różnicą 3-4 bramek. Gramy z przewagą 1 zawodnika (Bruk-Bet, Resovia) i co? I zamiast zamknąć wynik to pozwalamy grac przeciwnikowi i „zobaczymy co będzie”. Przed sezonem były zapowiedzi, ze ma być lepiej niż w minionym sezonie. Tzn co ma być lepiej? Więcej zdobytych punktów, więcej zdobytych bramek? (nie grozi), mniej straconych bramek? Co ma być lepiej? Bo dla każdego kibica lepiej, tzn co najmniej baraże. Już mnie powoli przestają interesować opowieści trenera na konferencjach. Bo z ostatniej wyszedł właśnie minimalizm, czyli widocznie wszystko jest ok nie stawiając sobie żadnych sportowych celów bo nikt trenerowi „nie kazał”
Kato
29 sierpnia 2022 at 18:39
Jeżeli nie kazali, to znaczy że co… Nie wymagają, bo tak jest dobrze i władzy chyba to pasuje.
A więc dopiero po oddaniu nowego stadionu zaczną grać i dostaniemy zielone światło.
Tak to obecnie widzę.