Piłka nożna
[TRANSFER] Kolejny nowy piłkarz w GieKSie
Słowak Dalibor Pleva podpisał kontrakt z GKS-em Katowice. Umowa obowiązywać będzie do końca obecnego sezonu.
Pleva to 33-letni pomocnik, który od sezonu 2011/2012 reprezentował barwy Termaliki Nieciecza. Na swoim koncie ma ponad 40 występów w polskiej Ekstraklasie oraz 178 w najwyższej klasie rozgrywkowej na Słowacji.
Witamy na pokładzie i życzymy powodzenia!
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Gliwic
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Gliwic, gdzie GieKSa zjawiła się w nadkomplecie, a dokładnie w 1154 osoby, w tym 6 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Zdjęcia nadesłane przez kibiców.
Felietony Piłka nożna
Igrzyska Myśliwca z katowicką obroną
Czasem trzeba – jak to się mówi – przespać się po danym meczu. Po to, żeby podejść do niego bardziej spokojnie, znaleźć jakieś pozytywy i ogólnie nie popaść w zły nastrój. Nie pykło. Tym razem patrząc już z lekkiego dystansu, czyli sobotniego poranka, mam obraz gorszy niż bezpośrednio po meczu. Powiedzmy sobie wprost – to było fatalne spotkanie naszego zespołu.
Nie mam tym razem irytacji, tak jak po meczu z Motorem. Może z powodu dyspozycji dnia. Ale nie zespołu, tylko mojej. Ot, GieKSa pokazała swoją specyfikę od tej złej strony, ale nie jest to nic nowego, znamy to doskonale. Tym razem wyszło na minus.
To co jest niestety specyfiką tej drużyny i co (póki co) nie pozwala jej wejść na stałe do czołówki ligi to jej kompletna losowość. Abstrahując oczywiście od tej różnicy u siebie i na wyjeździe. Ale zasadniczo wygląda to tak, że co nam danego dnia wylosuje maszyna losująca, tak będzie wyglądał mecz w naszym wykonaniu. Nie ma czegoś takiego, że przed meczem ze stosunkowo dużym prawdopodobieństwem jesteśmy w stanie stwierdzić, że GieKSa zagra dobre solidne spotkanie, będzie lepsza od rywala albo przynajmniej równa, a wynik – choć to suma wielu wypadkowych – również z pewnym prawdopodobieństwem będzie korzystny. Nie. W przypadku GKS mamy wręcz orła i reszkę – jak wypadnie jedno to mamy ekipę walczącą, kapitalnie grającą w piłkę, stwarzającą zagrożenie. Jeśli drugie – drużynę bezradną i… grającą w obronie w tak kuriozalny sposób jak wczoraj. Ale jest to sposób znany. Także z tego sezonu. Jak zawieje – tak zagramy.
Zanim przejdę do obrony (dla porządku, chodzi o obronną grę całego zespołu), słówko o innych aspektach. Zapytałem trenera na konferencji o wyciąganie wniosków z rywalizacji z Piastem, przede wszystkim z jesieni z poprzedniego sezonu. Bo miałem małe déjà vu z tego meczu, gdy chyba dopiero w swoim drugim starciu jako trener Piasta przyjechał na Nową Bukową Daniel Myśliwiec. Wtedy używałem takiej metafory, że piłkarze Piasta „pobili” naszych zawodników. Bo już wtedy zameldowali się bardzo szybko w kościach naszych zawodników, którzy nie byli na to przygotowani. I goście wtedy zdominowali ten mecz fizycznością i agresją, do tego strzelili w krótkim czasie dwie bramki i było po meczu. I wczoraj mieliśmy podobny vibe Piasta, przy czym tym razem z dyscyplin olimpijskich trener Myśliwiec nie postawił na boks, tylko na sprint. Nie wiem, jakim cudem przekonał swoich piłkarzy, zwłaszcza tych zagranicznych, jaka jest waga meczu z GieKSą, ale grali oni, jakby nałykali się szaleju. Byli dzicy, z pianą na ustach, walczyli, jakby to była wojna, a nie mecz piłkarski. Tak jak mówię – tym razem objawiało się to w szybkości, pokazywaniu się na pozycję i niesamowitym parciu do przodu. Utrzymywali przy tym naprawdę dyscyplinę taktyczną, to nie były ataki chaotyczne. W tym kontekście trafiliśmy na przeciwnika niesamowicie dobrze dysponowanego.
Trener mówił po meczu, że w drugiej połowie to GKS przejął inicjatywę. No jasne, ale przecież Piast prowadził już 2:0, więc to turbodoładowanie nie było już im do niczego potrzebne. Poza tym bądźmy konsekwentni – bo narracja jest taka, że gdy my się cofamy do niskiej obrony, to jest to przemyślana taktyka, a jeśli przeciwnik – to znaczy, że ich zdominowaliśmy i rywal miał kłopoty…
No nie. Piast intencjonalnie oddał nam piłkę, może nie do końca dla siebie w sposób idealny, na co zwracał uwagę trener rywali. Ale gospodarze bardzo umiejętnie się bronili i GKS choć stworzył sobie ostatecznie dość sporo sytuacji, to trudno powiedzieć, żeby któraś z nich naprawdę była wielką szansą na zdobycie gola. Wydaje mi się, że najlepszą miał Mateusz Wdowiak w pierwszej połowie, ale i tak jednak musiał uderzać z takiej krótkiej nogi. Owszem – powinien to trafić, ale sytuacja idealna nie była. Mateusz Kowalczyk z szesnastu metrów – to też powinno zakończyć się dużo lepszym uderzeniem (znaczy nie wprost w bramkarza). Sytuacja Marcina Wasielewskiego po kapitalnym podaniu Nowaka była trudna, bo nasz zawodnik uderzał już będąc bardzo blisko bramkarza, szanse powodzenia były minimalne. Ilja po podaniu Bartka strzelał bardzo efektownie i był blisko, ale była to trudna sytuacja.
Poza tym nasze sytuacje były słabe, podwójne uderzenie Bartka nie miało też większych szans.
Jeśli chcemy porównać – naprawdę dobre szanse to miała Wisła Płock w Katowicach. Mimo, że przegrała 0:5, na początku meczu, kiedy ratował nas Ilja, a potem w drugiej połowie, gdy sam na sam wyszedł Hamulić. To są prawdziwe groźne sytuacje, a nie te, które my stworzyliśmy w Gliwicach.
Daniel Myśliwiec jak nikt inny widać zna atuty i słabości GieKSy. Nikt w tej lidze nie potrafi nas zneutralizować w taki sposób. I najwidoczniej trener wygrał ten mecz już przed meczem. Wiedział jaką taktykę przyjąć i jak nastawić swoich zawodników. I to wystarczyło. Plus dodajmy pewien aspekt układu gwiazd. Oprócz tego, że Piast był lepszy zarówno w obronie i w ataku, to trzeba powiedzieć, że absolutnie wszystko im wychodziło, a nam absolutnie nic. Takie mecze też się zdarzają.
Przede wszystkim trenerzy rywali wiedzą (i my niestety też), że gdy się nasz zespół naciśnie, to gubimy się niemożebnie. Recepta na GieKSę – wprowadzić trochę szybkości i chaosu w naszych szeregach, to prawdopodobieństwo zdobycia bramki znacząco wzrasta. Co lepsza (a nawet i nie) drużyna z tego korzysta. Na naszym tle zadziwiająco często drużyny przeciwników wyglądają na rozpędzone i grające mecz sezonu…
No ale wracając do tej defensywy. Problem mamy wielki i to nie jest tylko kwestia tylko tego sezonu. Na ten moment mamy rozegranych 10 meczów i 15 straconych bramek. To daje średnią 1,5 traconej bramki na mecz – taka sama średnia wychodzi zarówno w lidze, jak i czterech meczach pucharowych. Mamy w dziesięciu meczach tego sezony zaledwie jedno czyste konto, a w ostatnich osiemnastu spotkaniach – tylko dwukrotnie nie straciliśmy bramki.
Ale tu nie chodzi nawet o samą liczbę, bo choć jest ona spora, to nie jest jeszcze jakaś totalnie dramatyczna. Ale dramatyczny jest sposób, w jaki te bramki tracimy. I w jakich momentach czy odstępach. Patrząc na ten sezon. I rozpoczynając od meczu w Żylinie. Mieliśmy kilka fatalnych zachowań w pierwszej połowie, bramek nie traciliśmy, ale gubiliśmy się wtedy strasznie, podając do przeciwników. Natomiast z pola karnego wybić piłki nie umieliśmy i był rzut karny. Na Wiśle dwie bramki stracone w trzy minuty, a mogły być trzy w pięć czy sześć minut, ale trzecia nie została uznana. Z Radomiakiem podajemy w polu karnym prosto na nogę przeciwnika. Hapoel – wiadomo przedziwny przerzut Borjy, a potem strata Arka. W rewanżu z drużyną z Tel Awiwu jakieś uchylanie się od główek i rywal wychodzi sam na sam. Z Górnikiem w 80 sekund tracimy dwa gole. No i jedna z wisienek na torcie – mecz z Piastem.
Choć déjà vu to miałem też z Miszkolcem…
Trudno zrozumieć, co tu się wczoraj wydarzyło. To że rywale przeprowadzili kontrę to jedno. Ale jak jeden Sanca może się zatrzymać na szesnastym metrze, przekładać sobie nogę nad piłką, a nasi zawodnicy dosłownie jak tyczki – nieruchomo powbijani w ziemię. To się absolutnie nie ma prawa wydarzyć, a nawet jeśli stoją – to niech przynajmniej zasłonią bramkę. Drugi gol to zupełnie bierne zachowanie naszych zawodników – ponownie powbijanych w ziemię – i przeciwnik zza pleców trzech GieKSiarzy wbiega i bez problemu strzela bramkę. I powiem tak – do obejrzenia skrótu myślałem, że trzeci gol to po prostu czyste stadiony świata. Ale jak zobaczyłem, jak nasz kapitan uchyla się niemal do ziemi, odsłaniając tym samym drogę piłce do bramki, to sam klęknąłem. Przecież jakby Arek został spionizowany, to piłka by trafiła dokładnie w niego.
A co do tej drugiej bramki jeszcze – to przecież dosłownie dwie akcję poprzedzające – w ciągu 2-3 minut – to były wyjścia Piasta sam na sam lub niemal sam na sam – raz był spalony, a za drugim razem rzut rożny, po którym padł gol. Podania na skrzydła, takie na dobieg, nokautowały nas w tym meczu.
I tak jak trener mówi, efektywność w obronie i ataku była po stronie Piasta. Raz, że Piast był lepszy, ale dwa – że my byliśmy po prostu bardzo słabi. Nie tylko w obronie i nie tylko w wykończeniu. My sobie nie wykreowaliśmy sytuacji tak groźnych, żeby mieć większe szanse na gola. A czasu na to mieliśmy w drugiej połowie mnóstwo, kiedy Piast oddał nam piłkę.
Cóż, zdarzyło się. Dużo gorzkich słów tu padło i w węższym, ale przede wszystkim szerszym aspekcie, trzeba coś z tą grą obronną zrobić, bo tak naprawdę mamy z nią problem od samego awansu do ekstraklasy. Bywały krótkie serie – kilku meczów – kiedy nasi piłkarze wznosili się na wyżyny, notowali czyste konta, potrafili nawet 2-3 mecze z rzędu zagrać bardzo dobrze w defensywie. Ale potem znów przychodziły, kiksy, babole i niezrozumiałe zachowania. Znaczy kiksy… Co do kiksów to ja nawet nie mam pretensji. Na przykład do takiej bramki samobójczej Arka w Łodzi w Pucharze Polski. Tam to był czysty pech, coś co po prostu się zdarza. Ale jak widzę irracjonalne zachowania zawodników, to to jest już powód – czasem do wkurzenia, czasem niepokoju.
Jeśli ta drużyna chce się rozwijać, to musi poprawić defensywę. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że Bartek Nowak da ciasteczka, a Ilja Szkurin będzie miał dzień konia. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że strzelimy więcej bramek od przeciwnika, który nam strzela. My mamy umieć przepchnąć kolanem mecz, w którym nam się ofensywa nie układa, mamy mało sytuacji lub jesteśmy nieskuteczni – ale pakujemy tę jedną bramkę i wygrywamy, bo obrona spisała się na medal i nie dopuściła do utraty gola.
Nie jesteśmy drużyną idealną. Naprawdę, gdyby nie te aspekty, o których wspomniałem, bylibyśmy w czołówce ligi i pewnie bili się o mistrzostwo. Ale mamy swoje mankamenty i jesteśmy w takim miejscu jak jesteśmy. Nadal bardzo dobrym miejscu. Ale musimy się rozwijać.
Za tydzień ostatni z trzech meczów wyjazdowych – Lubin. Jeśli tam zapunktujemy za jeden – będzie można powiedzieć, że minimum w tym trójmeczu osiągnęliśmy. Jeśli wygramy – to będzie bardzo dobry wyjazdowy wynik. Nie ma co więc płakać nad rozlanym mlekiem, a tak jak powiedziałem – docenić też bardzo należy drużynę Piasta.
Na koniec powiem, że po meczu dziennikarz Łukasz Pawlik powiedział, że jakby kiedyś zakończył pracę w GKS trener Górak, to to byłby godny następca. Zgadzam się w stu procentach. Nie wiem, co ten szkoleniowiec w sobie ma, ale widać, że ma warsztat, gdziekolwiek nie jest to ma wyniki, potrafi z niczego zrobić coś. Do tego jest skromny, trochę cichy, a jednocześnie widać, że ma ten błysk w oku. Wydaje mi się, że to całkiem spoko człowiek, który jednocześnie swoje przeszedł, zarówno w sporcie, jak i poza nim.
Ale to teoretyczne rozważanie. Teraz trwa projekt firmowany przez Rafała Góraka i niech trwa jak najdłużej, po przysparza nam on masę radości, a GieKSa jest w tym pięknym miejscu. Tak więc dalej pracujmy nad budowaniem wielkiej GieKSy, jak trzeba to poklepmy się po plecach, a jak trzeba to solidnie opie…olmy. Ale tylko po to, by iść do przodu.
Z niecierpliwością czekamy na Lubin!

Guido
31 sierpnia 2017 at 09:20
Trener Mandrysz się tylko pogrąża. Kolejny obrońca, kolejny dziad i to bez ogrania bo Termalica odstawiła go już w czerwcu. Kiedy niby ma sie odbudować na końcówke ligi? jak bedzie miał 34 lata i sie skończy kontrakt?
Guido
31 sierpnia 2017 at 09:21
A potem nowego ściągnie podobnego? Żenada.
Paweł
31 sierpnia 2017 at 09:55
Trener Mandrysz mnie rozczarował. W nowoczesnej piłce nie można się przywiązywać do nazwisk i ściągać ”swoich” piłkarzy. Mam na myśli piłkarzy zaawansowanych wiekowo, którzy zostali odstawieni na boczny tor i pozostało im odcinać kupony do zakończenia kariery. Do nas trafiają emeryci bądź piłkarze po kontuzjach, potrzebujący się odbudować. Do tego wypożyczamy młodzieżowców, których innym klubom ogrywamy.
Polityka odnośnie transferów katastrofalna. Czy w zamian nie można było pozyskać 5 graczy, którzy zapewniliby nam solidność, przyszłość i spokój na każdej pozycji?
Brzęczek w porównaniu z Mandryszem wydaje mi się bardziej postępowym trenerem. Patrzącym w przyszłość i mającym świeże podejście. Oczywiście trener Mandrysz ma w swojej trenerskiej karierze większe sukcesy. Tylko, że wydaj mi się, że jego wizja futbolu się przestarzała. Trenerzy nie są jak wino. Im starci to są słabsi. Starsi trenerzy próbują obstawiać się ”swoimi” graczami. Tylko, ze czas nie stoi w miejscu a nazwiska nie grają.Trener Mandrysz zaczyna przypominać zagubioną łódeczkę wśród fal.
Za rok czeka nas kolejna przebudowa zespołu. Ten sezon z Mandryszem jest stracony.
Narzekałem po minionym sezonie. Teraz tęsknie za Brzęczkiem.
Guido
31 sierpnia 2017 at 10:13
@Paweł – Dokładnie jak piszesz. Tak samo jestem zawiedziony Mandryszem. Uważam że trzeba się go pozbyć jeszcze przed zimą żeby ktoś nowy sprowadził lepszych grajków. Niemożna kurczowo bronić bramki i liczyć że coś tam wpadnie w tak słabej lidze w zasadzie pół-amatorskiej. Nawet chorzów z 4-to ligowcami walczy i przegrywa jedną bramką…
stefan
31 sierpnia 2017 at 12:04
Brzeczek miał prawie 2 lata i spierdolił awans koncertowo . Mandrysz jest od czerwca , ale znawcy futbolu tesknia za Brzeczkem.
Kurwa jedzcie dop Płocka i oglądajcie co się tam dzieje.
Górnik – Płock 4 -0 , jak ja tesknie za takimi wpierdolami
Guido
31 sierpnia 2017 at 12:47
@Stefan Nikt nie mówi że Brzęczek był dobry a tylko to, że był lepszy od Mandrysza. Obaj sie nie nadają do GieKSy. Podobają Ci sie takie transfery? Do czego one mają doprowadzić? Do utrzymania GKS? No super.
Irishman
31 sierpnia 2017 at 12:52
Ale pieprzycie 🙂 🙂 🙂
Guido
31 sierpnia 2017 at 12:59
@Irishman – Ciebie cieszy jak do klubu trafia zawodnik który ma 33 lata, jest kolejnym obrońcą, niegrał 3 miechy? Kiedy on będzie gotowy? Co to ma być.
Deutsches_Reich
31 sierpnia 2017 at 13:17
Pamiytejcie o jednyj fest waznyj kwesti…
Nowy Stadion …
UM zaplanowol na 2021 , a niy dzieje sie nic ,
tako tyz jest polityka klubu kierowano z UM
a my zawsze w rzić i nasze marzenia pynkajom jak bańki mydlane
GKS Für Immer und Ewig !!!!
obiektywny
31 sierpnia 2017 at 16:25
Minimalistów cieszy wszystko, oni nawet w psich odchodach dopatrzą się sztuki.Czas płynie, zmieniają się Skowronki, Moskale, Brzęczki, zmieniają się Pitry, Fonfary itp. a my jesteśmy wiecznym 1 ligowcem a tacy minimaliści wciąż mantrują „dajmy mu szanse”, „poczekajmy niech zbuduje druzynę”, „za 2 lata awans”. Tradikomedia, czy jeszcze komuś zależy na tym klubie?
Berol
31 sierpnia 2017 at 23:10
teoretycznie po nazwiskach i cv mamy niezły i szeroki skład ale co z tego ….graja padake jaka graja …. dwa ciut minimalnie lepsze szpile i zas strzał w ryj na zatrybke ze trzeba tkwic w gównie ….trudno ta niemoc wyjasnic 🙁 O CO TU KAMAN ?
Paweł
1 września 2017 at 00:13
@Irishman – Takie są fakty. Transfery bez pomysłu. Był czas i można było sprowadzić 5-6 konkretnych grajków. Kto według Ciebie jest z tego szrotu wartościowym piłkarzem na lata?
Dziadek Kędziora, któremu o dziwo jeszcze się chce. Czy wypalony do zera Plizga. Nowy kapitan? To też piłkarz już zaawansowany wiekowo i jak dotąd przeciętny zakup. Jedyny plus, że zrehabilitował się w ostatniej minucie z Odrą. Tak byłaby trzecia porażka na własnym stadionie.
Może Klemenz, którego strach wstawić do składu lub Mokwa, którego kręcą jak trampkarza. Do tego nerwowy Mączyński, który jest nerwowy i chaotyczny w grze. Do tego piłkarze po kontuzjach lub z ”odstawki”, którzy stanowią niewiadomą. Oni mają gwarantować jakość? Pozostają jeszcze młodzieżowcy. Nie rozumiem polityki wypożyczania takiego Yunisa, który wiadomo, że nie stanowi wzmocnienia. Zero jakości. W dodatku inteligencji też brak, co pokazał swoim brutalnym wejściem w meczu z Chojnicami.
Broniłem Mandrysza. Dawałem mu kredyt zaufania. Trzeba być jednak ślepym, aby nie widzieć ”jego” zaciągu emerytów, z którymi miał styczność i których w większości pewnie sam chciał w kadrze.
Zrobił kadrę opartą na podstarzałych emerytach, rekonwalescentach (Fosa do nich dołączył) oraz młodzieżowcach, którzy odejdą po sezonie. Jednym słowem drużyna bez przyszłości! Przykre, ale prawdziwe.
Niestety Irishman nie jest to pieprzenie, ale prawdziwy obraz drużyny Mandrysza.
Mecza
1 września 2017 at 07:50
@obiektywny wyłożysz 30mln do końca sezonu aby poczuć się mocny w tej lidze? z czym do ludzi z 7mln gdzie ponad połowa ma przynajmniej 5mln? Obudź się bo nie jesteśmy żadnym potentatem a jednym z wielu. Tak naprawdę dopiero drugi sezon prawdopodobnie będziemy walczyć o awans bo wcześniej przez 8 lat myliśmy za malutcy finansowo bo trzeba było najpierw przetrwać a później długi spłacać.
Michałio
1 września 2017 at 08:42
Panie Mandrysz bier pan ten szrot i podej sie pan do dymisji wstydu oszczędz sobie i nom
obiektywny
1 września 2017 at 13:33
@Mecza a powiedz nam ile miała Sandecja kasy, że awansowała? Jeśli jest jak piszesz to tym gorzej świadczy to o klubie, bo po co zapowiadali szumny awans w 2 lata, teraz robią to samo. Jeśli kasa decyduje to niech określą jakie są obiektywne cele na ten rok.Moim zdaniem nie mając dużych pieniędzy można zebrać wartościowych chłopaków jak np w poprzednim sezonie Wigry czy Olimpia.
Mecza
1 września 2017 at 14:27
@obiektywny, taka Sandecja mogła się zdarzyć podobnie jak Leicester rok temu, mimo wszystko to jest sport. Dlaczego w Katowicach tak to wygląda? Już nie jedna osoba pisała, brak spokoju aby budować drużynę. Musi być tu i teraz i nam nie wychodzi. Nie ma transferów – Cygan gdzie transfery, są transfery – Cygan do bani takie coś. Gdyby Cygan powiedział – naszym celem jest budowa perspektywicznego zespołu zostałby ukamieniowany. Niestety nawet jak awansujemy większość z nich już się nie będzie nadawać do gry w Ekstraklasie a więc możliwe że pod koniec sezonu będzie powtórka z tego roku.
obiektywny
1 września 2017 at 16:34
Mecza, ciągle bronisz Cygana. Mieli 2 lata, budowali drużynę, ogłosili że będzie awans. Jeśli się składa takie deklaracje to chyba trzeba przewidzieć plan awaryjny, wiedzieć za jakie pieniądze itd. Minął pierwszy rok awansu nie było więc nikt się nie rzucał bo był jeszcze rok drugi. Brzęczek budował drużynę, tyle tylko, że w drugim roku jeszcze nie zbudował, odpadliśmy z pucharu, w pierwszych kolejkach był falstart, nie byliśmy tak silni jak powinnismy a przecież inne drużyny bez chęci awansu i bez rocznego budowania zespołu ogrywały nas bez problemu. W takim razie Cygan robi sobie z Nas jaja a Ty go bronisz.
obiektywny
1 września 2017 at 16:43
Brak spokoju? Ten sport wiąże się z oczekiwaniami, każdy chce wygrywać,nie rozumiem obecnej mody, cel „spokojne utrzymanie”, albo „budowanie zespołu”, kto wymyśla takie nonsensy. Gra się o mistrza, awans.Efekt taki, że my gramy nie wiadomo o co, chłopaki mają umowy, robią sobie sesje filmowe, PR klubowy w pełnym natarciu a my piłkarsko stajemy się pośmiewiskiem kraju.Taka to polityka, a pytam dlaczego nie gramy sparingu?
Tom
1 września 2017 at 16:55
Co ty dupisz za fleki Michaljo spokojnie dajmy mandryszowi popracować bo jest dobrym fachowcem
Co do transferów mamy to na co nas stać chyba źe znasz jakiegoś milionera co wpompuje nam kilka milionów w transfery i stadion
Michałio
1 września 2017 at 18:49
Tom ile tego czasu trzeba? inni graja a my co posmiewisko na cało Polska,nastepne okienko transferowe bydzie wymieni 10ciu i zaś powiesz ze czasu potrzeba
Mecza
1 września 2017 at 20:22
@obiektywny, o sparingu z Cracovią wiadomo od kilku dni.
Mecza
1 września 2017 at 20:25
Gra się o mistrza? OK, 1/3 ligi będzie o to walczyć, czas gdzie wystarczyło płacić na czas i się robiło awans dzięki takiej hojności dawno minął albo… wykłada się budżet x 4 większy od innych i wtedy można mieć oczekiwania aby wygrać tą ligę bez problemowo. Nawet w ekstraklasie Legia z ledwością mistrza zrobiła bijąc wszystkich finansowo.
Mecza
1 września 2017 at 20:26
Nie mogę napisać dłuższego wpisu bo nie przechodzi, już kasowałem nazwisko Cygan wpisując prezes i to samo, ciekawe jak teraz.
Mecza
1 września 2017 at 20:32
mimo kolejnych prób nic więcej nie dodam sensownego
obiektywny
1 września 2017 at 20:57
To chyba system szwankuje, bo to nie ma znaczenia czy piszesz o Cyganie czy nie raz wpada raz nie.
Mecza
1 września 2017 at 21:50
Napewno, przed chwilą pisałem z telefonu i też nie przeszło.
Edi
1 września 2017 at 22:54
@Mecza – pisz Ciamajda to przejdzie 😀
Gerald
1 września 2017 at 23:01
@Mecza, Edi – Ciamajda i wszystko jasne!!!:)
kosa
2 września 2017 at 16:01
Jest jakiś problem, że dłuższe komentarze nie przechodzą. Ostatnio miał tak samo Irishman.
Mecza
2 września 2017 at 17:19
@kosa, dzięki za info. W innym miejscu też o to pytałem. Najgorsze jest to że chyba każdy długi komentarz przechodzi pod nowym artykułem ale kolejny już nie, naprawdę wygląda to jak cenzura. Oczywiście bez wulgaryzmów i już pomyślałem że słowem kluczowym jest Cygan albo Prezes.