Piłka nożna kobiet Prasówka
Katowiczanki remisują z mistrzem Słowacji
WZapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Sponsorem wszystkich sekcji klubu został STS.
Piłkarki przygotowując się do rozgrywek sezonu 2023/24 rozegrały dwa mecze sparingowe. W pierwszym z nich zremisowały z mistrzyniami Słowacji, zespołem Spartaka Myjava 2:2 (2:1), w drugim pokonały trzecią drużyną ubiegłego sezonu Orlen Ekstraligi, drużynę TME SMS Łódź 3:0 (2:0). Do żeńskiej drużyny dołączyła Oliwia Malesa, na zgrupowanie Goalkeeper PRO zostały powołane dwie bramkarki GieKSy. W drużynie męskiej pozyskano nowych zawodników, niestety nie przełożyło się to na liczbę punktów zdobytych w rozpoczętym sezonie, piłkarze przegrali pierwsze spotkanie ze spadkowiczem z ekstraklasy, drużyną Miedzi Legnica 0:1 (0:1). Prasówkę po tym spotkaniu znajdziecie TUTAJ.
Siatkarze rozpoczną przygotowania do zbliżającego się sezonu PlusLigi 10 sierpnia.
W drużynie Mistrzów Polski w hokeju na lodzie podpisano nowe kontrakty z zawodnikami.
KLUB
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice pozyskał dużego sponsora. Będzie wspierał wszystkie cztery sekcje klubu
GKS Katowice pozyskał dużego sponsora nawiązując współpracę z STS-em. Lider rynku bukmacherskiego w Polsce został oficjalnym sponsorem wszystkich czterech sekcji GieKSy tj. klubu mistrzyń Polski w piłce nożnej kobiet, mistrzów Polski w hokeju na lodzie, sekcji siatkówki oraz pierwszoligowego GKS-u Katowice w piłce nożnej mężczyzn. Umowę zawarto na rok z możliwością jej przedłużenia.
GKS Katowice pozyskał dużego sponsora. Będzie wspierał wszystkie cztery sekcje klubu
Logo bukmachera w trakcie rundy jesiennej pojawi się na froncie koszulek w sekcji żeńskiej piłki nożnej, a wiosną zgodnie z zapisem w umowie znajdzie się na rękawku. Dodatkowo logotyp STS przez cały sezon będzie znajdował się na rękawkach koszulek mistrzów Polski w hokeju na lodzie oraz w sekcjach siatkówki i piłki nożnej mężczyzn.
Ponadto znak STS widoczny będzie m.in. na bandach LED, ściankach sponsorskich oraz innych elementach ekspozycyjnych stadionu przy ul. Bukowej, w hali Ośrodka Sportowego Szopienice i lodowisku „Satelita”. Współpraca obejmie także działania digital (w mediach społecznościowych, na stronie www i newsletterach). STS planuje również specjalne aktywacje skierowane do kibiców – zarówno online, jak i offline.
– Jako lider branży bukmacherskiej, który wyznacza trendy na rynku postanowiliśmy zaangażować się w regionalny projekt, jakim jest wielosekcyjny GKS Katowice. Jesteśmy przy tym pierwszym bukmacherem w Polsce, który został sponsorem drużyny kobiet, który nota bene jest aktualnym mistrzem Polski – mówi Paweł Rabantek, Chief marketing officer w STS. – Współpraca z wielosekcyjnym GKS-em Katowice to dla nas kolejny etap skutecznie i szeroko realizowanej od lat strategii wspierania rodzimego sportu, a w tym przypadku również lokalnego sportu, bo od wielu lat STS jest nierozerwalnie związany właśnie z Katowicami, gdzie znajduje się nasza główna siedziba. Gramy razem z mistrzami i mistrzyniami Polski w swoich dyscyplinach, co jest dla STS rzeczą naturalną, gdyż pokrywa się z naszymi aspiracjami jako niekwestionowanego lidera rynku bukmacherskiego w Polsce – dodaje.
– Bardzo cieszę się z zaufania, jakim STS obdarzył GKS Katowice. Jestem przekonany, że wspólnie wypracowana umowa z wielosekcyjnym klubem, a także jej aktywacja będzie dobrym przykładem partnerstwa dla całego otoczenia biznesowego. Wierzę, że sponsor o ogólnopolskim zasięgu, który ma swoją siedzibę w Katowicach, to sygnał dla wszystkich, że GieKSa jest gotowa na współpracę z dużymi firmami – mówi Karol Kuśka, Business Development Manager GKS-u Katowice.
STS aktywnie angażuje się we wspieranie polskiego sportu, będąc największym prywatnym podmiotem na rodzimym rynku sponsoringu. Firma oprócz GKS-u Katowice sponsoruje także reprezentację Polski w piłce nożnej, mistrza Polski – Raków Częstochowa, Koronę Kielce, Jagiellonię Białystok, Zagłębie Lubin oraz Widzew Łódź.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – PZPN zwiększył limity piłkarek spoza Unii Europejskiej
Dotychczas na poziomie Orlen Ekstraligi jednocześnie na boisku w drużynie mogły przebywać dwie piłkarki bez paszportu kraju będącego członkiem Unii Europejskiej. Od nowego sezonu limit ten został zwiększony. Zmiany dotyczą także niższych poziomów rozgrywkowych w Polsce.
Jak potwierdził na swojej stronie internetowej SMS Łódź od teraz w Orlen Ekstralidze w jednym zespole będziemy jenocześnie mogli oglądać w akcji aż cztery zawodniczki spoza Unii Europejskiej. W Orlen 1 lidze limit ten będzie wynosił dwie piłkarki, a w 2 lidze – jedną.
Oprócz piłkarek posiadających paszport z kraju Unii Europejskiej, do limitu nie będą się wliczać również obywatelki państw członkowskich Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (Islandia, Liechtenstein, Norwegia i Szwajcaria). W związku z wybuchem wojny za naszą wschodnią granicą, od lutego ubiegłego roku poza limitami są również obywatelki Ukrainy.
Kolejny transfer Mistrza Polski
Występująca ostatnio w zespole HydroTrucku Radom Oliwia Malesa podpisała kontrakt z GKS-em Katowice.
19-letnia zawodniczka w minionym sezonie Orlen Ekstraligi wystąpiła w 21 spotkaniach, w których zdobyła cztery gole. Ostatecznie zespół z Radomia zajął ostatnie miejsce w tabeli i spadł z ligi.
Wychowanka Mazowsza Grójec jest siódmą zawodniczką, która dołączyła w letnim okienku transferowym do zespołu mistrzyń Polski. Nowymi zawodniczkami zespołu z południa kraju zostały dotychczas: Klaudia Słowińska (AP Orlen Gdańsk), Julia Włodarczyk (AP Orlen Gdańsk), Dżesika Jaszek (Czarni Antrans Sosnowiec), Natalia Kulig (Śląsk Wrocław), Aleksandra Nieciąg (AZ UJ Kraków) oraz Karolina Bednarz (Resovia Rzeszów).
Malesa szansę debiutu w oficjalnym spotkaniu będzie miała 19, bądź 20 sierpnia gdy GKS zmierzy się na własnym stadionie z Czarnymi Antrans Sosnowiec.
Sparing: Katowiczanki remisują z mistrzem Słowacji
Przygotowujący się do startu Orlen Ekstraligi i eliminacji Ligi Mistrzyń GKS Katowice zremisował w meczu towarzyskim z mistrzem Słowacji Spartakiem Myjava 2:2.
Mistrzynie Polski wyszły na prowadzenie w czwartej minucie po bramce Julii Włodarczyk, a w 33. minucie prowadzenie drużyny z Katowic podwyższyła inna nowa piłkarka GieKSy, Dżesika Jaszek. W ostatnich sekundach pierwszej części Spartak zdobył bramkę kontaktową.
W drugiej połowie mistrzynie Słowacji doprowadziły do wyrównania i spotkanie dwóch uczestników eliminacji UEFA Women’s Champions League zakończyło się remisem2:2.
W drużynie z Katowic zadebiutowały wszystkie zakontraktowane tego piłkarki, czyli Aleksandra Nieciąg, Dżesika Jaszek, Julia Włodarczyk, Oliwia Malesa, Natalia Kulig, Karolina Bednarz oraz Klaudia Słowińska.
Sparing: pewna wygrana Mistrzyń Polski
W rozegranym w Kleszczowie spotkaniu sparingowym GKS Katowice pokonał 3:0 TME SMS Łódź.
Spotkanie idealnie rozpoczęło się dla zespołu mistrzyń Polski, który już w trzeciej minucie wyszedł na prowadzenie po golu Dżesiki Jaszek. Przed przerwą prowadzenie Katowiczanek podwyższyła Marlena Hajduk, która wykorzystała podanie od Kamili Tkaczyk i uderzeniem głową pokonała Monikę Sowalską. Wynik spotkania w 70. minucie ustaliła wprowadzona po przerwie Nicola Brzęczek.
Kolejne spotkanie sparingowe GKS Katowice rozegra 29 lipca z Medykiem POLOmarket Konin.
Powołania na sierpniowe zgrupowanie Goalkeeper PRO
Polski Związek Piłki Nożnej opublikował listę bramkarek powołanych na zbliżające się zgrupowanie Goalkeeper PRO. Odbędzie się ono w Siedlcach.
Zgrupowanie najzdolniejszych bramkarek kraju potrwa od 2 do 4 sierpnia. Stawi się na nim dziesięć zawodniczek. Cztery z nich mają już za sobą debiut w Ekstralidze. Są to Kinga Seweryn z GKS-u Katowice, Sandra Urbańczyk z Górnika Łęczna, Julia Woźniak z Medyka POLOmarket Konin oraz Kinga Rabinek, która w minionym sezonie spadła z najwyższego szczebla razem ze Sportisem KKP Bydgoszcz.
Mistrzynie Polski z Katowic na zgrupowanie wyślą dwie bramkarki. Oprócz wspomnianej Seweryn, w Siedlcach stawi się także Zuzanna Błaszczyk.
mojekatowice.pl – Shun Shibata w GKS Katowice. Pierwszy Japończyk w historii piłkarskiej sekcji klubu
Sensacyjny nowy nabytek w GKS-ie Katowice. Do składu na zasadzie transferu definitywnego ze Stomilu Olsztyn przeszedł pomocnik Shun Shibata. To pierwszy pochodzący z Japonii piłkarz, który zasilił szeregi piłkarskiej sekcji klubu.
26-latek związał się z GieKSą dwuletnim kontraktem z opcją przedłużenia. Shibata to wychowanek japońskiej drużyny Nagoya Grampus. W 2016 roku trafił do niemieckiego SV 1919 Gonsenheim, a następnie do FK Auda grającej w najwyższej klasie rozgrywkowej Łotwy.
Zimą 2020 roku został zawodnikiem Olimpii Zambrów, z którą grał do końca sezonu 2020/2021. Później znalazł się w Stomilu Olsztyn, gdzie spędził ostatnie trzy lata, występując na poziomie eWinner 2 ligi, a także w Fortuna 1 Lidze. W ostatnim sezonie można było go zobaczyć w 32 meczach, w których strzelił w nich 2 bramki i zaliczył 6 asyst. Teraz trafił do dziesiątej drużyny Fortuna 1. Ligi minionego sezonu.
Japończyk Shun Shibata w GKS Katowice
Od kilku tygodni pracowaliśmy nad transferem do naszego Klubu Shuna Shibaty, który miał obowiązujący kontrakt ze Stomilem Olsztyn. Zależało nam na pozyskaniu zawodnika na pozycję środkowego pomocnika, który zwiększy rywalizację sportową w drużynie. Shun Shibata od blisko 3,5 roku występuje w polskich rozgrywkach ligowych, co było dla nas korzystne przy realnej ocenie jego potencjału i umiejętności sportowych. Zawodnik był wiodącą postacią w drużynie Stomilu Olsztyn, z którym w ubiegłym sezonie doszedł do baraży o udział w rozgrywkach 1 Ligi, a także wyróżniającym się zawodnikiem rozgrywek 2 Ligi – wyjaśnia Dawid Dubas, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
Władze GKS-u liczą na to, że fakt długiego przebywania w Polsce ułatwi nowemu zawodnikowi adaptację w katowickim klubie.
Cieszę się, że Shun dołączył do naszego zespołu i wierzę, że będzie dobrze czuł się w Katowicach – przekonuje Dawid Dubas.
Do tej pory w ramach między sezonowego okna transferowego GieKSa pozyskała takich zawodników jak Mateusz Mak (transfer ze Stali Mielec), Adrian Danek (wcześniej Korona Kielce) czy Aleksander Komor (przejście z Resovii Rzeszów).
gornikzabrze.pl – Bartosz Baranowicz przechodzi do GKS-u Katowice
W sezonie 2023/2024 Bartosz Baranowicz będzie występował w barwach GKS-u Katowice. Młody zawodnik odchodzi z Górnika Zabrze na zasadzie transferu definitywnego.
Urodzony w 2003 roku Baranowicz pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Gwieździe Ruda Śląska. Jako 11-latek trafił do Rozwoju Katowice, gdzie przechodził przez kolejne szczeble juniorskie. W seniorach zadebiutował w wieku 15 lat (mecz rozgrywek II ligi: Znicz Pruszków 3-3 Rozwój Katowice/19.05.2018).
W sezonie 2022/2023 defensywny pomocnik występował w pierwszoligowej Skrze Częstochowa (wypożyczenie, 25 meczów/1611 minut).
SIATKÓWKA
siatkowka.gkskatowice.eu. – Terminarz przygotowań do sezonu 2023/2024
Siatkarze GKS-u Katowice rozpoczną przygotowania do nowego sezonu PlusLigi 11 sierpnia.
Siatkarska drużyna GieKSy pod wodzą trenera Grzegorza Słabego spotka się po raz pierwszy przed nadchodzącym sezonem 10 sierpnia, a dzień później przejdzie ona testy motoryczne w siedzibie Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Następnie zespół GKS-u Katowice odbędzie dwa treningi na siłowni oraz na piasku, by 16 sierpnia wyruszyć do Gdańska na towarzyski turniej siatkówki plażowej PreZero Grand Prix (17-20 sierpnia br.). W fazie grupowej zmagań nad morzem GKS zagra z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, Projektem Warszawa oraz VC Barkomem Każany Lwów.
Po powrocie z Gdańska siatkarze naszego Klubu rozpoczną opracowany przesz sztab trenerski cykl przygotowań do sezonu 2023/2024 PlusLigi. Zawodnicy będą trenowali w hali OS Szopienice, w siedzibie Fabryki Formy w CH 3 Stawy (ul. Pułaskiego 60), a także na stadionie lekkoatletycznym Ośrodka Sportowego przy ul. Asnyka. 15 września rozpocznie się cykl meczów towarzyskich siatkarzy GKS-u Katowice. W chwili obecnej wciąż ustalane są szczegóły dotyczące rywali oraz terminów sparingów; pełna informacja dotycząca spotkań towarzyskich siatkarskiego GKS-u zostanie podana w późniejszym terminie.
GKS Katowice rozegra pierwszy mecz nowej edycji PlusLigi u siebie, a jego rywalem będzie Trefl Gdańsk. Start nowego sezonu jest zaplanowany na 20 października 2023 roku.
HOKEJ
hokej.net – Urodzinowy kontrakt. Kieler wraca do GieKSy!
Michał Kieler podjął decyzję. 28-letni golkiper po trzech sezonach zdecydował się wrócić do GKS-u Katowice, z którym podpisał roczny kontrakt.
Kieler pochodzi z Sosnowca, a swoje pierwsze hokejowe kroki stawiał w miejscowym Zagłębiu. To właśnie w jego barwach zadebiutował w naszej ekstralidze
Później grał dla MH Automatyki Gdańsk, Orlika Opole, GKS-u Katowice, Stoczniowca Gdańsk i JKH GKS-u Jastrzębie.
Pierwsza przygoda Michała Kielera z ekipą GieKSy rozpoczęła się w sezonie 2018/19 i trwała dwa lata. Wówczas katowiczanie zdobyli dwa brązowe medale.
– Michał to doświadczony bramkarz. Mamy nadzieję, że stworzy z Johnem Murrayem zdrową rywalizację działającą na korzyść zespołu. Dobrze wspominamy wcześniejszy pobyt Michała w GKS-ie Katowice. Dobrze zna nasze środowisko i na pewno szybko się zaaklimatyzuje – wyjaśnia Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja GKS-u Katowice.
Nowa umowa Hitosato. Zostaje w GieKSie
Shigeki Hitosato jest kolejnym zawodnikiem, który zdecydował się pozostać w drużynie GKS-u Katowice. 28-letni napastnik złożył podpis pod nowym, rocznym kontraktem.
Hitosato (168 cm, 77 kg) jest graczem niezwykle dynamicznym i uniwersalnym. Te cechy zaprezentował w poprzednim sezonie i dołożył ważną cegiełkę do zdobycia przez GieKSę tytułu mistrzowskiego.
Japończyk rozegrał 57 spotkań, zdobywając w nich 21 punktów za 8 bramek i 13 asyst. Na ławce kar spędził 20 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +3.
– Cenimy sobie wkład Shigekiego w odniesiony przez drużynę sukces w poprzednim sezonie. To dynamiczny zawodnik, który może funkcjonować w każdej piątce. Poza tym jest dobrym duchem naszej szatni, budując pozytywną atmosferę. Cieszy się także popularnością wśród kibiców GKS-u, więc liczymy na to, że w kolejnym sezonie ciągle będzie dostarczał dużo dobrych momentów zarówno na lodzie, jak i poza nim – zaznaczył Roch Bogłowski, dyrektor sportowy hokejowej sekcji GKS-u Katowice.
Shigeki Hitosato jest też etatowym reprezentantem Japonii. Ponadto jest pierwszym Japończykiem w historii katowickiego klubu i trzecim graczem z „Kraju Kwitnącej Wiśni”, który do tej pory grał w Polskiej Hokej Ligi. Przed nim barwy polskiego klubu reprezentowali Jo Araya (Polonia Bytom) i Denis Akimoto (Zagłębie Sosnowiec, GKS Tychy).
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze