Piłka nożna kobiet Prasówka
Katowiczanki remisują z mistrzem Słowacji
WZapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Sponsorem wszystkich sekcji klubu został STS.
Piłkarki przygotowując się do rozgrywek sezonu 2023/24 rozegrały dwa mecze sparingowe. W pierwszym z nich zremisowały z mistrzyniami Słowacji, zespołem Spartaka Myjava 2:2 (2:1), w drugim pokonały trzecią drużyną ubiegłego sezonu Orlen Ekstraligi, drużynę TME SMS Łódź 3:0 (2:0). Do żeńskiej drużyny dołączyła Oliwia Malesa, na zgrupowanie Goalkeeper PRO zostały powołane dwie bramkarki GieKSy. W drużynie męskiej pozyskano nowych zawodników, niestety nie przełożyło się to na liczbę punktów zdobytych w rozpoczętym sezonie, piłkarze przegrali pierwsze spotkanie ze spadkowiczem z ekstraklasy, drużyną Miedzi Legnica 0:1 (0:1). Prasówkę po tym spotkaniu znajdziecie TUTAJ.
Siatkarze rozpoczną przygotowania do zbliżającego się sezonu PlusLigi 10 sierpnia.
W drużynie Mistrzów Polski w hokeju na lodzie podpisano nowe kontrakty z zawodnikami.
KLUB
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice pozyskał dużego sponsora. Będzie wspierał wszystkie cztery sekcje klubu
GKS Katowice pozyskał dużego sponsora nawiązując współpracę z STS-em. Lider rynku bukmacherskiego w Polsce został oficjalnym sponsorem wszystkich czterech sekcji GieKSy tj. klubu mistrzyń Polski w piłce nożnej kobiet, mistrzów Polski w hokeju na lodzie, sekcji siatkówki oraz pierwszoligowego GKS-u Katowice w piłce nożnej mężczyzn. Umowę zawarto na rok z możliwością jej przedłużenia.
GKS Katowice pozyskał dużego sponsora. Będzie wspierał wszystkie cztery sekcje klubu
Logo bukmachera w trakcie rundy jesiennej pojawi się na froncie koszulek w sekcji żeńskiej piłki nożnej, a wiosną zgodnie z zapisem w umowie znajdzie się na rękawku. Dodatkowo logotyp STS przez cały sezon będzie znajdował się na rękawkach koszulek mistrzów Polski w hokeju na lodzie oraz w sekcjach siatkówki i piłki nożnej mężczyzn.
Ponadto znak STS widoczny będzie m.in. na bandach LED, ściankach sponsorskich oraz innych elementach ekspozycyjnych stadionu przy ul. Bukowej, w hali Ośrodka Sportowego Szopienice i lodowisku „Satelita”. Współpraca obejmie także działania digital (w mediach społecznościowych, na stronie www i newsletterach). STS planuje również specjalne aktywacje skierowane do kibiców – zarówno online, jak i offline.
– Jako lider branży bukmacherskiej, który wyznacza trendy na rynku postanowiliśmy zaangażować się w regionalny projekt, jakim jest wielosekcyjny GKS Katowice. Jesteśmy przy tym pierwszym bukmacherem w Polsce, który został sponsorem drużyny kobiet, który nota bene jest aktualnym mistrzem Polski – mówi Paweł Rabantek, Chief marketing officer w STS. – Współpraca z wielosekcyjnym GKS-em Katowice to dla nas kolejny etap skutecznie i szeroko realizowanej od lat strategii wspierania rodzimego sportu, a w tym przypadku również lokalnego sportu, bo od wielu lat STS jest nierozerwalnie związany właśnie z Katowicami, gdzie znajduje się nasza główna siedziba. Gramy razem z mistrzami i mistrzyniami Polski w swoich dyscyplinach, co jest dla STS rzeczą naturalną, gdyż pokrywa się z naszymi aspiracjami jako niekwestionowanego lidera rynku bukmacherskiego w Polsce – dodaje.
– Bardzo cieszę się z zaufania, jakim STS obdarzył GKS Katowice. Jestem przekonany, że wspólnie wypracowana umowa z wielosekcyjnym klubem, a także jej aktywacja będzie dobrym przykładem partnerstwa dla całego otoczenia biznesowego. Wierzę, że sponsor o ogólnopolskim zasięgu, który ma swoją siedzibę w Katowicach, to sygnał dla wszystkich, że GieKSa jest gotowa na współpracę z dużymi firmami – mówi Karol Kuśka, Business Development Manager GKS-u Katowice.
STS aktywnie angażuje się we wspieranie polskiego sportu, będąc największym prywatnym podmiotem na rodzimym rynku sponsoringu. Firma oprócz GKS-u Katowice sponsoruje także reprezentację Polski w piłce nożnej, mistrza Polski – Raków Częstochowa, Koronę Kielce, Jagiellonię Białystok, Zagłębie Lubin oraz Widzew Łódź.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – PZPN zwiększył limity piłkarek spoza Unii Europejskiej
Dotychczas na poziomie Orlen Ekstraligi jednocześnie na boisku w drużynie mogły przebywać dwie piłkarki bez paszportu kraju będącego członkiem Unii Europejskiej. Od nowego sezonu limit ten został zwiększony. Zmiany dotyczą także niższych poziomów rozgrywkowych w Polsce.
Jak potwierdził na swojej stronie internetowej SMS Łódź od teraz w Orlen Ekstralidze w jednym zespole będziemy jenocześnie mogli oglądać w akcji aż cztery zawodniczki spoza Unii Europejskiej. W Orlen 1 lidze limit ten będzie wynosił dwie piłkarki, a w 2 lidze – jedną.
Oprócz piłkarek posiadających paszport z kraju Unii Europejskiej, do limitu nie będą się wliczać również obywatelki państw członkowskich Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (Islandia, Liechtenstein, Norwegia i Szwajcaria). W związku z wybuchem wojny za naszą wschodnią granicą, od lutego ubiegłego roku poza limitami są również obywatelki Ukrainy.
Kolejny transfer Mistrza Polski
Występująca ostatnio w zespole HydroTrucku Radom Oliwia Malesa podpisała kontrakt z GKS-em Katowice.
19-letnia zawodniczka w minionym sezonie Orlen Ekstraligi wystąpiła w 21 spotkaniach, w których zdobyła cztery gole. Ostatecznie zespół z Radomia zajął ostatnie miejsce w tabeli i spadł z ligi.
Wychowanka Mazowsza Grójec jest siódmą zawodniczką, która dołączyła w letnim okienku transferowym do zespołu mistrzyń Polski. Nowymi zawodniczkami zespołu z południa kraju zostały dotychczas: Klaudia Słowińska (AP Orlen Gdańsk), Julia Włodarczyk (AP Orlen Gdańsk), Dżesika Jaszek (Czarni Antrans Sosnowiec), Natalia Kulig (Śląsk Wrocław), Aleksandra Nieciąg (AZ UJ Kraków) oraz Karolina Bednarz (Resovia Rzeszów).
Malesa szansę debiutu w oficjalnym spotkaniu będzie miała 19, bądź 20 sierpnia gdy GKS zmierzy się na własnym stadionie z Czarnymi Antrans Sosnowiec.
Sparing: Katowiczanki remisują z mistrzem Słowacji
Przygotowujący się do startu Orlen Ekstraligi i eliminacji Ligi Mistrzyń GKS Katowice zremisował w meczu towarzyskim z mistrzem Słowacji Spartakiem Myjava 2:2.
Mistrzynie Polski wyszły na prowadzenie w czwartej minucie po bramce Julii Włodarczyk, a w 33. minucie prowadzenie drużyny z Katowic podwyższyła inna nowa piłkarka GieKSy, Dżesika Jaszek. W ostatnich sekundach pierwszej części Spartak zdobył bramkę kontaktową.
W drugiej połowie mistrzynie Słowacji doprowadziły do wyrównania i spotkanie dwóch uczestników eliminacji UEFA Women’s Champions League zakończyło się remisem2:2.
W drużynie z Katowic zadebiutowały wszystkie zakontraktowane tego piłkarki, czyli Aleksandra Nieciąg, Dżesika Jaszek, Julia Włodarczyk, Oliwia Malesa, Natalia Kulig, Karolina Bednarz oraz Klaudia Słowińska.
Sparing: pewna wygrana Mistrzyń Polski
W rozegranym w Kleszczowie spotkaniu sparingowym GKS Katowice pokonał 3:0 TME SMS Łódź.
Spotkanie idealnie rozpoczęło się dla zespołu mistrzyń Polski, który już w trzeciej minucie wyszedł na prowadzenie po golu Dżesiki Jaszek. Przed przerwą prowadzenie Katowiczanek podwyższyła Marlena Hajduk, która wykorzystała podanie od Kamili Tkaczyk i uderzeniem głową pokonała Monikę Sowalską. Wynik spotkania w 70. minucie ustaliła wprowadzona po przerwie Nicola Brzęczek.
Kolejne spotkanie sparingowe GKS Katowice rozegra 29 lipca z Medykiem POLOmarket Konin.
Powołania na sierpniowe zgrupowanie Goalkeeper PRO
Polski Związek Piłki Nożnej opublikował listę bramkarek powołanych na zbliżające się zgrupowanie Goalkeeper PRO. Odbędzie się ono w Siedlcach.
Zgrupowanie najzdolniejszych bramkarek kraju potrwa od 2 do 4 sierpnia. Stawi się na nim dziesięć zawodniczek. Cztery z nich mają już za sobą debiut w Ekstralidze. Są to Kinga Seweryn z GKS-u Katowice, Sandra Urbańczyk z Górnika Łęczna, Julia Woźniak z Medyka POLOmarket Konin oraz Kinga Rabinek, która w minionym sezonie spadła z najwyższego szczebla razem ze Sportisem KKP Bydgoszcz.
Mistrzynie Polski z Katowic na zgrupowanie wyślą dwie bramkarki. Oprócz wspomnianej Seweryn, w Siedlcach stawi się także Zuzanna Błaszczyk.
mojekatowice.pl – Shun Shibata w GKS Katowice. Pierwszy Japończyk w historii piłkarskiej sekcji klubu
Sensacyjny nowy nabytek w GKS-ie Katowice. Do składu na zasadzie transferu definitywnego ze Stomilu Olsztyn przeszedł pomocnik Shun Shibata. To pierwszy pochodzący z Japonii piłkarz, który zasilił szeregi piłkarskiej sekcji klubu.
26-latek związał się z GieKSą dwuletnim kontraktem z opcją przedłużenia. Shibata to wychowanek japońskiej drużyny Nagoya Grampus. W 2016 roku trafił do niemieckiego SV 1919 Gonsenheim, a następnie do FK Auda grającej w najwyższej klasie rozgrywkowej Łotwy.
Zimą 2020 roku został zawodnikiem Olimpii Zambrów, z którą grał do końca sezonu 2020/2021. Później znalazł się w Stomilu Olsztyn, gdzie spędził ostatnie trzy lata, występując na poziomie eWinner 2 ligi, a także w Fortuna 1 Lidze. W ostatnim sezonie można było go zobaczyć w 32 meczach, w których strzelił w nich 2 bramki i zaliczył 6 asyst. Teraz trafił do dziesiątej drużyny Fortuna 1. Ligi minionego sezonu.
Japończyk Shun Shibata w GKS Katowice
Od kilku tygodni pracowaliśmy nad transferem do naszego Klubu Shuna Shibaty, który miał obowiązujący kontrakt ze Stomilem Olsztyn. Zależało nam na pozyskaniu zawodnika na pozycję środkowego pomocnika, który zwiększy rywalizację sportową w drużynie. Shun Shibata od blisko 3,5 roku występuje w polskich rozgrywkach ligowych, co było dla nas korzystne przy realnej ocenie jego potencjału i umiejętności sportowych. Zawodnik był wiodącą postacią w drużynie Stomilu Olsztyn, z którym w ubiegłym sezonie doszedł do baraży o udział w rozgrywkach 1 Ligi, a także wyróżniającym się zawodnikiem rozgrywek 2 Ligi – wyjaśnia Dawid Dubas, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
Władze GKS-u liczą na to, że fakt długiego przebywania w Polsce ułatwi nowemu zawodnikowi adaptację w katowickim klubie.
Cieszę się, że Shun dołączył do naszego zespołu i wierzę, że będzie dobrze czuł się w Katowicach – przekonuje Dawid Dubas.
Do tej pory w ramach między sezonowego okna transferowego GieKSa pozyskała takich zawodników jak Mateusz Mak (transfer ze Stali Mielec), Adrian Danek (wcześniej Korona Kielce) czy Aleksander Komor (przejście z Resovii Rzeszów).
gornikzabrze.pl – Bartosz Baranowicz przechodzi do GKS-u Katowice
W sezonie 2023/2024 Bartosz Baranowicz będzie występował w barwach GKS-u Katowice. Młody zawodnik odchodzi z Górnika Zabrze na zasadzie transferu definitywnego.
Urodzony w 2003 roku Baranowicz pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Gwieździe Ruda Śląska. Jako 11-latek trafił do Rozwoju Katowice, gdzie przechodził przez kolejne szczeble juniorskie. W seniorach zadebiutował w wieku 15 lat (mecz rozgrywek II ligi: Znicz Pruszków 3-3 Rozwój Katowice/19.05.2018).
W sezonie 2022/2023 defensywny pomocnik występował w pierwszoligowej Skrze Częstochowa (wypożyczenie, 25 meczów/1611 minut).
SIATKÓWKA
siatkowka.gkskatowice.eu. – Terminarz przygotowań do sezonu 2023/2024
Siatkarze GKS-u Katowice rozpoczną przygotowania do nowego sezonu PlusLigi 11 sierpnia.
Siatkarska drużyna GieKSy pod wodzą trenera Grzegorza Słabego spotka się po raz pierwszy przed nadchodzącym sezonem 10 sierpnia, a dzień później przejdzie ona testy motoryczne w siedzibie Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Następnie zespół GKS-u Katowice odbędzie dwa treningi na siłowni oraz na piasku, by 16 sierpnia wyruszyć do Gdańska na towarzyski turniej siatkówki plażowej PreZero Grand Prix (17-20 sierpnia br.). W fazie grupowej zmagań nad morzem GKS zagra z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, Projektem Warszawa oraz VC Barkomem Każany Lwów.
Po powrocie z Gdańska siatkarze naszego Klubu rozpoczną opracowany przesz sztab trenerski cykl przygotowań do sezonu 2023/2024 PlusLigi. Zawodnicy będą trenowali w hali OS Szopienice, w siedzibie Fabryki Formy w CH 3 Stawy (ul. Pułaskiego 60), a także na stadionie lekkoatletycznym Ośrodka Sportowego przy ul. Asnyka. 15 września rozpocznie się cykl meczów towarzyskich siatkarzy GKS-u Katowice. W chwili obecnej wciąż ustalane są szczegóły dotyczące rywali oraz terminów sparingów; pełna informacja dotycząca spotkań towarzyskich siatkarskiego GKS-u zostanie podana w późniejszym terminie.
GKS Katowice rozegra pierwszy mecz nowej edycji PlusLigi u siebie, a jego rywalem będzie Trefl Gdańsk. Start nowego sezonu jest zaplanowany na 20 października 2023 roku.
HOKEJ
hokej.net – Urodzinowy kontrakt. Kieler wraca do GieKSy!
Michał Kieler podjął decyzję. 28-letni golkiper po trzech sezonach zdecydował się wrócić do GKS-u Katowice, z którym podpisał roczny kontrakt.
Kieler pochodzi z Sosnowca, a swoje pierwsze hokejowe kroki stawiał w miejscowym Zagłębiu. To właśnie w jego barwach zadebiutował w naszej ekstralidze
Później grał dla MH Automatyki Gdańsk, Orlika Opole, GKS-u Katowice, Stoczniowca Gdańsk i JKH GKS-u Jastrzębie.
Pierwsza przygoda Michała Kielera z ekipą GieKSy rozpoczęła się w sezonie 2018/19 i trwała dwa lata. Wówczas katowiczanie zdobyli dwa brązowe medale.
– Michał to doświadczony bramkarz. Mamy nadzieję, że stworzy z Johnem Murrayem zdrową rywalizację działającą na korzyść zespołu. Dobrze wspominamy wcześniejszy pobyt Michała w GKS-ie Katowice. Dobrze zna nasze środowisko i na pewno szybko się zaaklimatyzuje – wyjaśnia Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja GKS-u Katowice.
Nowa umowa Hitosato. Zostaje w GieKSie
Shigeki Hitosato jest kolejnym zawodnikiem, który zdecydował się pozostać w drużynie GKS-u Katowice. 28-letni napastnik złożył podpis pod nowym, rocznym kontraktem.
Hitosato (168 cm, 77 kg) jest graczem niezwykle dynamicznym i uniwersalnym. Te cechy zaprezentował w poprzednim sezonie i dołożył ważną cegiełkę do zdobycia przez GieKSę tytułu mistrzowskiego.
Japończyk rozegrał 57 spotkań, zdobywając w nich 21 punktów za 8 bramek i 13 asyst. Na ławce kar spędził 20 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +3.
– Cenimy sobie wkład Shigekiego w odniesiony przez drużynę sukces w poprzednim sezonie. To dynamiczny zawodnik, który może funkcjonować w każdej piątce. Poza tym jest dobrym duchem naszej szatni, budując pozytywną atmosferę. Cieszy się także popularnością wśród kibiców GKS-u, więc liczymy na to, że w kolejnym sezonie ciągle będzie dostarczał dużo dobrych momentów zarówno na lodzie, jak i poza nim – zaznaczył Roch Bogłowski, dyrektor sportowy hokejowej sekcji GKS-u Katowice.
Shigeki Hitosato jest też etatowym reprezentantem Japonii. Ponadto jest pierwszym Japończykiem w historii katowickiego klubu i trzecim graczem z „Kraju Kwitnącej Wiśni”, który do tej pory grał w Polskiej Hokej Ligi. Przed nim barwy polskiego klubu reprezentowali Jo Araya (Polonia Bytom) i Denis Akimoto (Zagłębie Sosnowiec, GKS Tychy).
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!

Najnowsze komentarze