Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Do Opola z optymizmem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego spotkania Odra Opole – GKS Katowice.

 

1liga.org – Zapowiedź 10. kolejki Fortuna 1 Ligi

Nie ma czasu na odpoczynek. W ostatnich dniach zespoły rywalizowały w Fortuna Pucharze Polski, a zaraz przyjdzie im się zmierzyć w walce o ligowe punkty. W 10. kolejce Fortuna 1 Ligi nie powinno zabraknąć ciekawych spotkań. Lider podejmować będzie GKS Katowice, Wisła Kraków zmierzy się ze swoją imienniczką z Płocka. Przed nami także derby Rzeszowa.

[…] Odra Opole – GKS Katowice, sobota 30 września, godz. 17:30

Lider Fortuna 1 Ligi podejmować będzie GKS Katowice. Odra na swoim koncie ma 20 punktów, a jej najbliższy rywal sześć mniej. W ostatniej kolejce gier opolanie odnieśli zwycięstwo, które na pewno dodatkowo podniosło ich morale. Drużyna prowadzona przez Adama Noconia pokonała bowiem w Legnicy Miedź (2:1). Katowicznie przegrali natomiast dwa ostatnie spotkania ligowe i zapewne jak najszybciej chcą przerwać tę złą passę. Zapowiada się więc bardzo ciekawy pojedynek.

 

sportdziennik.com – Do Opola z optymizmem

[…] Zadanie postawione przed drużyną Rafała Góraka z pewnością nie będzie proste. Wliczając środową porażkę z Górnikiem Zabrze, katowiczanie nie wygrali od czterech spotkań. Co ważniejsze, w ostatnich dwóch meczach stracili aż 9 bramek. Jest to pewien powód do niepokoju dla kibiców GKS-u, którzy mimo wszystko wierzą w swój zespół.

Po pojedynku pucharowym ekipa z „Blaszoka” zaprosiła pod swój sektor piłkarzy i przekazała pewne wiadomości, w tym wyrazy wsparcia i potwierdzenie tego, że GieKSa gra w tym sezonie w dwunastu. Zaznaczmy, że na meczu pucharowym pojawiło się 5794 widzów, w tym kibice Górnika, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Przy Bukowej wciąż czuć w powietrzu optymizm. Fragmenty spotkania z Górnikiem również mogły być odebrane pozytywnie przez sztab szkoleniowy GKS-u oraz fanów. Niejednokrotnie w bramce musiał wykazać się golkiper zabrzan Michał Szromnik, ale bramki strzelić się nie udało. Gra GieKSy jest więc czymś, na co z przyjemnością się patrzy, jednak ostatnie wyniki zupełnie tego nie potwierdzają.

[…] Brak skuteczności to jeden z problemów, z którym muszą zmierzyć się katowiczanie. Jednak trudno stwierdzić, czy na takie kłopoty można zaradzić z dnia na dzień. Brak odpowiedzi na to pytanie powoduje, że przed spotkaniem z Odrą nikt nie jest pewny tego, co się wydarzy. Tym bardziej że opolanie zaczęli sobie naprawdę dobrze radzić w lidze. Znajdują się w zupełnie innym miejscu niż GKS. W spotkaniach pierwszej ligi są niepokonani od sześciu kolejek.

Dopiero gdy we wtorek na stadionie przy Oleskiej zameldowali się piłkarze ekstraklasowej Stali Mielec, Odra poległa. To jednak niewiele zmienia. Katowiczanie będą gośćmi u lidera ligi, który naprawdę radzi sobie niezwykle dobrze w ostatnich tygodniach. O tym mówił Jakub Arak po rywalizacji w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze.

– Myślę, że w Opolu czeka nas zupełnie inny, trudniejszy mecz. Nastawiony będzie na fizyczną grę. Odra jest zespołem, który bazuje mocno na grze jeden na jeden na swojej połowie. Przez to ścieżki poruszania się w ataku muszą być na wysokim poziomie, żebyśmy mogli kreować sobie przestrzenie. Odra jest na pewno na fali, dobrze punktuje, ale jedziemy tam pełni wiary i optymizmu, bo stać nas na zwycięstwo – stwierdził napastnik GKS-u.

Historyczny bilans meczów GKS-u z Odrą Opole sprzyja katowiczanom. Zespoły rozegrały ze sobą w przeszłości 32 spotkania, w których GieKSa odniosła 13 zwycięstw, 9 razy przegrywała, a 10 pojedynków zakończyło się remisem. Ostatnim razem, gdy ekipa Rafała Góraka zawitała do Opola, wygrała 1:0 po bramce Arkadiusza Jędrycha. Jednak gdy podczas rundy rewanżowej sezonu 2022/2023 w kwietniu opolanie przyjechali do stolicy województwa śląskiego, nie mieli litości. Wygrali 0:2, przedłużając tym samym serię GieKSy do ośmiu meczów bez zwycięstwa. Dopiero po tej porażce katowiczanie się odblokowali i w następnej kolejce pokonali przy Bukowej Górnika Łęczna.

 

radio.opole.pl – Podtrzymać dobrą passę. Odra Opole podejmuje GKS Katowice

W meczu 10. kolejki rozgrywek piłkarskiej Fortuna 1. Ligi lider tabeli Odra Opole podejmie przed własną publicznością GKS Katowice. ”Niebiesko-czerwoni” mają w dorobku 20 punktów. Rywal ze stolicy Górnego Śląska zgromadził do tej pory sześć punktów mniej i plasuje się na 9. miejscu w tabeli.

– Chcemy wygrać i podtrzymać dobrą passę w lidze – mówi Jakub Antczak, pomocnik opolskiej drużyny.

– Gramy u siebie. Mamy swoich kibiców, więc pozytywnie na to patrzymy. Myślę, że na spokojnie wywalczymy trzy punkty u siebie. Na skrzydłach mamy dobrą jakość. Pokazujemy to od pierwszej kolejki. Chcemy utrzymać ten poziom i punktować w każdym kolejnym spotkaniu. Bo naprawdę nieważne, czy grasz z niżej notowanym przeciwnikiem, czy notowanym wyżej, to naprawdę są wymagające i ciężkie mecze, na ciężkich terenach. Najlepiej czujemy się u siebie, bo myślę, że przy swoich kibicach gra się najlepiej.

 

odraopole.pl – Sprostać roli faworyta

Po raz drugi w tym tygodniu na stadion przy Oleskiej 51 wybiegną niebiesko-czerwoni. Dzisiejszego popołudnia lider Fortuna 1 ligi podejmować będzie GKS Katowice.

[…]Gieksiarze po 9 kolejkach mają na swym koncie 14 punktów. Wygrali dotychczas 4 spotkania, dwa razy remisowali, trzy-krotnie kończyli mecz bez punktów. W ostatniej kolejce nie sprostali rozpędzającej się Lechii Gdańsk ulegając w Trójmieście 1:5. Przegrali natomiast dwa ostatnie spotkania ligowe i zapewne jak najszybciej chcą przerwać tę złą passę.

Najskuteczniejszym ofensywnym zawodnikiem Gieksy jest urodzony we Wrocławiu Sebastian Bergier. Ten 23–letni napastnik ma w tym sezonie 5 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (3+2). 5 i 6 lat temu swoją skutecznością zdobywał korony króla strzelców Centralnej Ligi Juniorów.

Za jego plecami po boisku biega Mistrz Polski z Piastem Gliwice – ofensywny pomocnik Mateusz Mak. W tej ligowej kampanii zdobył już 3 gole. Urodzony w Suchej Beskidzkiej piłkarz do Gieksy trafił w letnim okienku transferowym ze Stali Mielec, z którą Odra mierzyła się we wtorkowym spotkaniu I rundy Pucharu Polski. W Ekstraklasie zanotował on 161 występów.

Trzecim piłkarzem, który przyciąga uwagę w ofensywie katowiczan jest urodzony w Lubinie, a piłkarsko ukształtowany w Zagłębiu Adrian Błąd. Ten doświadczony zawodnik w Katowicach występuje od 2017 roku. Wcześniej zarabiał na życie grając w barwach Zagłębia Lubin, skąd dwukrotnie udawał się na wypożyczenia – do Bydgoszczy (Zawisza) i Gdyni (Arka). To w właśnie w barwach nadmorskiego klubu odniósł swój największy drużynowy sukces – wywalczył wraz z kolegami Puchar Polski w 2017 roku.

Zespół z Katowic, podobnie jak większość naszych ligowych rywali, wyceniany jest drożej niż nasi niebiesko–czerwoni. Katowiczanie mają piątą najdroższą kadrę w lidze, ale… Wystarczy spojrzeć na tabelę – to nie pieniądze decydują o wynikach spotkań i zdobywanych punktach!

Na sektor gości bilety zakupili kibice GKSu. Tradycyjnie do Opola wybierają się w dobrej liczbie szczelnie zapełniając sektor H.

 

polsatsport.pl – Fortuna 1 Liga: Odra Opole – GKS Katowice

[…] Odra Opole zwyciężyła w tym sezonie w sześciu z dziewięciu dotychczasowych spotkań. Na swojej drodze „Niebiesko-Czerwoni” pokonali najpierw dwa kluby z Rzeszowa – Stal (5:2) oraz Resovię (3:0).

Potem zwyciężali także Podbeskidzie Bielsko-Biała (1:0), Wisłę Kraków (3:1), Arkę Gdynia (1:0) oraz ostatnio Miedź Legnica (2:1). W trakcie sezonu zremisowali także bezbramkowo w dwóch meczach – z Zagłębiem Sosnowiec i Lechią Gdańsk. Jedyna porażka Odry miała miejsce w trzeciej kolejce z GKS Tychy (0:2).

Mieszaną formą sezon rozpoczął GKS Katowice. Na inaugurację przegrał 0:1 z Miedzią Legnica, a następnie nie przegrał kolejnych sześciu spotkań, remisując zaledwie dwa razy po 1:1 – z Motorem Lublin i Podbeskidziem.

W ostatnich dwóch spotkaniach opolanie przegrali dwukrotnie. Najpierw 0:1 z Zagłębiem Sosnowiec, a ostatnio zostali rozbici przez Lechię Gdańsk 1:5.

W ubiegłym sezonie obie drużyny grały ze sobą dwukrotnie. Najpierw 1:0 w Opolu triumfował GKS, a następnie Odra zrewanżowała się, wygrywając w Katowicach 2:0. Jak będzie tym razem?

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga