Piłka nożna
Brzęczek: Nie było widać, że walczymy o ekstraklasę
Po meczu z liderem z Nowego Sącza odbyła się konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy Sandecji i GieKSy – Radosław Mroczkowski i Jerzy Brzęczek.
Radosław Mroczkowski (trener Sandecji Nowy Sącz):
Ważne punkty dla nas, bo wiemy że stworzyliśmy sobie fajną szansę i jest blisko, ale są jeszcze cztery spotkania i też na to tak patrzymy. Jeśli zdobędziemy punkty, to możemy myśleć bardzo optymistycznie. Natomiast przykrym epizodem jest kontuzja Maćka Korzyma i kolejny zawodnik nam wypada z kadry, która nie jest zbyt liczna. Tak trochę żartuję, że rozgrywamy ostatnie mecze na takiej rezerwie. Dobrze jednak, że skutecznie, z punktami i oby nas do końca omijały kontuzje, to będzie pozytywnie.
Jerzy Brzęczek (trener GKS Katowice):
Gratuluję drużynie Sandecji, która dzisiejszym zwycięstwem zrobiła bardzo duży krok, by awansować do ekstraklasy. Odnośnie meczu i tego, co zaprezentowaliśmy to tylko ostatnie 12-14 minut to był moment, w którym było widać zaangażowanie, agresję i chęć. Jako całość nie podjęliśmy agresywnej gry, zbyt dużo razy po odbiorze piłki rozgrywaliśmy niedokładnie i na dzisiejszego przeciwnika to było za mało. Z drugiej strony jeśli są takie mecze, musimy mieć na uwadze, aby takiego spotkania nie przegrać. Bramka, którą straciliśmy – po części asystę zrobił nasz zawodnik i to zostało bezwzględnie wykorzystane. Jeszcze raz gratuluję Sandecji – zwycięstwa i myślę, że awansu.
Pytanie redakcji GieKSa.pl do trenera Brzęczka:
Bilans czterech punktów u siebie na wiosnę i tego, że wszystkie kluczowe mecze GKS przegrał, dzisiaj grając chyba najgorzej to jedna sprawa. Pytanie dotyczy tego, dlaczego tak długo i jak długo jeszcze będziemy grali w dziesiątkę – chodzi o wystawianie Grzegorza Goncerza w momencie, gdy dużo lepszy Lebedyński siedzi na ławce?
Nie zgadzam się z opinią, że gramy w dziesiątkę. W dzisiejszym spotkaniu cała drużyna zagrała fatalnie z wyjątkiem tych 12-14 minut. Każdy z zawodników popełniał dużo błędów, więc na pewno to nie wynika z tego, że Grzesiek jest winowajcą i tym zawodnikiem, który nie brał udziału w spotkaniu. Zostały nam cztery spotkania i nie wszystko jest od nas zależne, ale my się nie poddajemy i będziemy walczyć o to, żeby ciągle w tej grze pozostać. Jednak jeśli chcemy awansować, to musimy zadać sobie pytanie, dlaczego na naszym stadionie zdobyliśmy tylko cztery punkty. To spotkanie dzisiejsze było najsłabsze, ale w poprzednich na naszym stadionie graliśmy dobrą piłkę, ale przegrywaliśmy. Czegoś brakuje jeszcze tej drużynie, aby w meczach stykowych, w których na wiosnę gra się już zupełnie inaczej niż na jesień, takie mecze przełamać na swoją korzyść. Zdajemy sobie sprawę, że dzisiaj mogliśmy sprawić, aby nasza sytuacja wyglądała bardzo dobrze, po tym co osiągamy na boiskach przeciwników. Pozostały nam dwa spotkania na naszym stadionie, który musimy odczarować. Z drugiej strony mamy dwa wyjazdy z bardzo trudnymi przeciwnikami. Dzisiaj rozgoryczenie jest bardzo duże, bo zabrakło ognia i nie było widać, że walczymy o ważne trzy punkty i awans do ekstraklasy.
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















tomek
12 maja 2017 at 21:16
brzeczek nie pierdol juz tych glupot. Jestes miernota wielka miernota. Wypad z Gks. To ty dobierales taktyke i sklad. To ty pajacu ponosisz za te wszystkie kleski odpowiedzialnosc. Spierdlaj do olimpi turkolasy bo tam twoje miejsce.
psz
12 maja 2017 at 21:19
Nie mamy w zespole lidera z charakterem i umiejętnościami…
tomek
12 maja 2017 at 21:24
No i obowiazkowo Cygan ma wyperdalac. Gosc o wyrazie twarzy debila nie moze zarzadzac klubem. obiecal ze odejdzie jak nie bedzie ekstraklasy wiec niech juz zaczyna pakowac graty. jak nie to mu pomozemy. taczka juz czeka
krajacz
12 maja 2017 at 21:28
brzeczek pakoj swoj majdan i wypierdalaj z Katowic jeżdża na mecze od 21 lat ale takiej padliny nie widziałem
krajacz
12 maja 2017 at 21:30
a druga sugestia to tako że goncerz dostoł kontrakt marzenie i pierdoli grać i pirdoli klub
krajacz
12 maja 2017 at 21:32
chuj z psełdo grajkami i działaczami GKS JESTEŚMY Z WAMI
dr_chang
12 maja 2017 at 21:40
GKS co się u was dzieje ! jestem po drugiej stronie barykady ale u was tez coś nie gra !!!
krajacz
12 maja 2017 at 21:45
kaj jest GieKSa zarząd kaj jest ta GieKSa miał być awans a jest wieki CHUJ
tombotleg
12 maja 2017 at 21:49
Coś nie gra to mało powiedziane, mamy ciepły kurwidołek dla bandy nieudaczników, przeszli koło meczu, trener wuefista, Goncerz dziś piękna akcja dla Sandecji rozjebałeś mi system, trzeba go było trzymać do końca może by jeszcze co odjebał Pan gwiazdor, gdzie był Panie Brzęczek do chuja wafla Wisio??? ty jesteś jakiś nietryb serio, zero logiki w tej twojej trenerce, ciekawe ile ludzie to jeszcze strzimią..
tomassi
12 maja 2017 at 21:53
jedno pytanie mi się nasuwa:
czy my zasługujemy na Ekstraklase?
pamiętacie jak Arka z nami grała, gdzie jest Arka dziś, o co walczy?
dwie klasy nas dzielą od tego
po co nam ten awans z taką grą
Irishman
12 maja 2017 at 22:11
Panie trenerze!!! Facet Ty serio tego nie widzisz (czy tylko udajesz?), że faktycznie zaczęliśmy coś grać w końcówce PO TYM JAK ZSZEDŁ GONCERZ I NASZE USTAWIENIE OFENSYWNE ZACZĘŁO BYĆ DOPIERO OD TEGO MOMENTU GROŹNE DLA PRZECIWNIKÓW?????
Szczerze mówiąc to ja już nie wiem czy chcę tego awansu. Przecież z tym trenerem to będziemy w Ex dostarczycielem punktów.
Wierzę jednak, że choć to przeciętny trener, to wie co to honor i jeśli nie awansujemy to odejdzie? Dziś tylko tego od niego oczekuję.
Berol
12 maja 2017 at 22:23
w chuj cieżka ta miłośc do tego klubu zawsze w ryj jak serce zyje nadzieja na lepsze jutro, brak słów …………..Nic to serce nie sługa tak wbrało i tak zostanie ale poza koncówka jak Sandecja prowadziła co nasi grali ? to było jeżdzenie dupą po boisku by wyszarpac wynik ?…. czy jakas chujnia totalna bez sytuacji ? Sandecją w pierwszej połowie nic nie grała w drugiej stwierdzili ze obciach by z tak bezjajeczna druzyna nic nie ukulac wiec strzał i wyruchanie nas u nas szkoda komentowac ch… ze przegrali ok bywa i tak ale z ta gra w tak waznym meczu to strzał w ryj . I to dupienie do faji że zależy im na awansie …. Murowany kur.. kandydat tak jak tam ktos wczesnies napisał jestesmy na teraz od lat ciepłym kurwidołkiem dla kolejnej bandy nieudaczników prowadzonych jeszcze tak nieudolnie ze kto do nas przychodzi z jakims poziomem gry po paru meczach gra jak reszta stada baranów i tak od lat w tym bagnie .GKS to my kibice nie wiekszosc tych wkładów z naszym herbem biegajacych i robiacych nam tylko wstyd
Marcin
12 maja 2017 at 22:23
żygać mi się chce jak widze tych naszych partaczy i to miał być szpil o ekstraklase a te pierdolone panienki 70 min se kurwa mać spacerowały po trawce wypierdalać z nzszej GIEKSY pierdolone baletnice
radek
12 maja 2017 at 22:28
OD poczatku sezonu twierdziłem że ten szrot tych szmaciarzy nic nie zwojuje,nie potrzebnie pompujemy sobie balonik i robimy nadzieje a potem jest posmiewisko.te kopacze nie maja umiejetnosci żeby awansowac-kolega wyzej dobrze napisał PARTACZE I PANIENKI.
radek
12 maja 2017 at 22:31
JESZCZE JEDNO OBUDZMY SIE W KOŃCU- EKSTRAKLASU DŁUGO NIE BEDZIE JESZCZE W KATOWICACH.
wojtek
12 maja 2017 at 22:36
GieKSa zaczęła grać dopiero jak wszedł Lebedyński i Jóżwiak. Mam szacunek dla Gonza, ale jego czas minął, nie mam do niego pretensji bo to TRENER BRZĘCZEK go wystawił i tak poukładał taktykę na mecz, że nic się nie kleiło. Już któryś z kolei mecz jest taki, że dopiero jak Mikołaj, Jóżwiak, Andrea wchodzą to się zaczyna coś dziać. Szacunkiem darzę też Brzęczka, ale jako piłkarza, jako trener powinien spakować walizki już dzisiaj, szanse się skończyły, powinien odejść teraz. Niech sezon dokończy Łajczak jako trener. Koniec, kropka. Jurku Brzęczku, proszę, odejdź.
doolni
12 maja 2017 at 22:51
a ja powiem jedno – nie awansujesz z kopaczami którzy tego nie chcą.
proste.
który z naszych obecnych piłkarzy nadaje sie na e-klase?
oni to wiedza
więc – po co mam awansowac ? zeby stracic robote? w miare dobrze platna?
przecie to logiczne jest
a do tego u buka zarobie jeszcze
zyc nie umierac frajerzy…
a Wy chodźcie na mecze.. zdzierajcie gardlo dla bandy niedorobów bez ambicji
średnio ogarniety kopacz po okręgówce powie Wam jak to naprawdę wyglada i o co w tym chodzi.
tombotleg
12 maja 2017 at 23:11
To wychodzi na to że we wtorek mamy mecz o wszystko, jak dostaniemy oklep od juniorów KSG to mamy fajrant w tym sezonie, Brzęczek koniecznie musi zostać na nstepny sezon a dla Goncerza duża podwyżka za zasługi i murujemy dalej do usranej śmierci.
kris
12 maja 2017 at 23:39
Po dzisiejszym meczu na bank wiem że ekstraklasy nie bedzie,czułem to już od jakiegos czasu po tych niby fajnych pechowych porażkach,ale ile to może trwać,powinno się wyciągać jakieś wnioski a tu huj,ich stać na dobrą gre umią poklepać,ale cóż jak od górnie ustalone że jeszcze nie w tym sezonie mają awansować.Inne kluby które wczesniej awansowały pare sezonów się zgrywały miały stabilną kadre a u nas wszystko na szybko powypożyczali zawodników na sezon{sapała,józwiak]na huj mi oni,dopiero tacy mają olewke takim to na niczym zależy{przez to teraz józwiak wiecej siedzi na ławie}nowych z niższych lig jest co niemiara którzy nie wytrzymują ciśnienia i presji, taki sezon może być fajny do zgrywania się ekipy ale nie PIERDOLENIA DLA KIBICÓW ŻE JUŻ TERZ IDZIEMY NA AWANS,a my się łudzimy i na ta padline patrzymy i się wkurwiamy.Bardzo ciekawe jest też to że taka Sandecja 6 kolejek przed końcem rozgrywek dopiero załatwia sobie[gdzie zagra jak awansuje oni to muszą być zaskoczeni tym obrotem sprawy,jaja czyste jajca]a trener Olimpi Paszulewicz niedawno w wywiadzie mówił że mają już dość punktów na utrzymanie a tu masz i może być awans.NO COMENTS.
kris
12 maja 2017 at 23:51
A tak poza tym Goncerz były Chorzowski nam taka siare robi że huj,może on dał cynk gdzie znajdują się nasze fany,i do gry się nie przykłada???????
Irishman
12 maja 2017 at 23:57
No już bez przesady Kris, już zaś nie pieprz takich głupot. Gonzo jest bez formy ale szacunek mu się należy za wszystko co zrobił dla GieKSy!!! Zaś o to, że gra i osłabia przez to drożynę to tylko i wyłącznie wina Brzęczka!
GieKSiorz
13 maja 2017 at 00:38
już mi brakuje slow,jak można tak spierdolic taki bliski awans?zaczelo się od przerwy zimowej zero trafionych transwerow,na jesien mielismy dużo szczęścia i dobra sytuacje wyjsciowa,ale zostało to spierdolone!!!nie chcecie awansować powiedzcie od razu a nie ludzi mamicie a potem strzal w ryj!ja jestem za tym żeby postawić na mlodziez,zatrudnic trenera,scouta dobrego co by umial z niższych lig wyszukać talenty,nawet 1 sezon by się zgrywali ale zaloze się ze by był charakter i wola walki,a 2 sezon by grali o awans.w polskiej lidze nie trzeba gwiazd trzeba zaangażowania,walki w każdym meczu.byl A.Nawałka i umial wyszukać zawodnikow z niższych lig,bylby caly sezon to mysle ze by awansowal to jest klasa trenerska,Jurku mam szacunek do Ciebie ale musisz jeszcze długo dsie uczyc tego fachu,ale gdzie indziej.
kris
13 maja 2017 at 00:39
No bo to musi być ślepy i głuchy trener że nie widzi lub nie chce widzieć jak chłop słabo gra wszyscy na forach o tym trąbią że z nim to tak jakby w 10 grać a potem są wyniki jakie są.No o tych fanach to mnie troche poniosło ale dziwny traf że ktos wiedział gdzie dokładnie uderzyć po nie i się chłopy obłowili,dziwny sposób krojenia fan jak na te czasy.
Berol
13 maja 2017 at 01:42
złodziejstwo kurestwo …. my mozemy sie wkurwiac ale lans pójdzie w swiat smierdzieli jeszcze plus ich scierwiarskie bajkopisarstwo na necie i dupienie do faji udało sie im to nic ze objebali w nocy bez honoru czysty włam nic nie majacy z kibicowaniem ale smierdziele mistrzowie propagandy i tak dobrze to sprzedadza
Romanox
13 maja 2017 at 02:41
GieKSiorz dobrze prawi ale…
Spierdolone to zostało na 1 kolejkę i 2 awansem czyli czy kolejki rundy jesiennej 🙁 Było do zrobienia z teoretycznie słabszymi 9 oczek zrobili 3 🙁
Na tamte czasy robiliśmy jeszcze punkty u siebie a i defensywa nie spisywała się najgorzej bo zespół tracił mało bramek i mało też strzelał…
Pozycje wyjściową na wiosne mieliśmy bardzo dobrą a gdyby nie te ostatnie mecze jesienne rozgrywane awansem mogło być idealnie
Z racji że dużo nie strzelaliśmy a Gonzalo Higuan miał już wtedy tylko przebłyski priorytetem było sprowadzenie w okienku napadziora z prawdziwego zdarzenia lecz został sprowadzony obrońca w podeszłym wieku w bardzo wątpliwej formie a co za tym idzie spowodowało to myśle jakiś konflikt bo obrona mało tracoca obecnie traci bramek masakralne ilości 🙁
Kolejny piłkarz hmm… grajek co przychodzi z Górnika to choć papiery na gre ma lecz w Górniku wiecej na L4 przesiedział jak i teraz u nas niż grał i cokolwiek wnosił wiecznie się lecząc 🙁
Teraz zagadka… ilu w dniu wczorajszym grało w wyjściowej jedenasce nominalnych skrzydłowych a dodam że mamy ich nawet dobrych i szybkich?
Odpowiedż brzmi ZERO !!! Abramowicz to drewniany obrońca jedyną jego zaletą są wyrzuty z autu i z drugiej strony grał Fosa gdzie sie wiecznie dusi jak jest ustawiany bo to człowiek środka pola jest !!!
Coś mi się wydaje że pan przez Pryzmat zakręcony Brzeczek już się w tym wszystkim sam gubi a efekty tej nie udolności my oglądamy 🙁
Ja bardzo bym chciał tego awansu ale coś mi sie wydaje że dopóki nie powstanie nowy stadion doputy będą z nami pogrywać i nas robić w chuja!!!
Nowy stadion przy A4 moze być dobrym nośnikiem dla reklamodawców problem w tym czy on wogóle powstanie bo jak pamiętamy już nas Uszok tak ciulał jak obecnie pan Krupa… Obym się kurwa mylił !!!
Tomiko76
13 maja 2017 at 08:47
Dlaczego trener widząc że Lebedyński dobrze sobie radzi w grze głową i zgrywa piłki to wystawia Goncerza to już jak się upierać na grę Goncerza niech zagra Lebedyński a wtedy może zagrać Cerimgic jako piłkarz spoza UE a w okolicach 60 min mozemy zmienic Cerimagica na Prokica a Goncerza dać na skrzydło. Czy to jest aż tak trudne? Kolejna sprawa to nasz obrońca Olivier..wymaga pracy sztabu z podwójną ilością zajęć..A ja i tak sądzę że GKS awansuje z 2 miejsca..czego Wam życzę
Irishman
13 maja 2017 at 08:59
Z tymi transferami to faktycznie też można było lepiej wykombinować. No ale po fakcie to się łatwo krytykuje. Na papierze Wisio i Cerimagić wyglądali nieźle, a uważam, że Jóźwiak był wzmocnieniem. Po co mięliśmy ściągać napastnika skoro było ich już trzech?
Ale to nie transfery są powodem przegranego po raz kolejny awansu (tak, tak wiem, mamy jeszcze szansę k…a jego m…ć!). Powtarzam raz jeszcze – popełnialiśmy szkolne, elementarne, fundamentalne (nie wiem jak to jeszcze dosadniej określić) w ustawieniu drużyny, które notorycznie i z uporem maniaka popełniał nasz trener – jakby ślepy na to co się dzieje!
A najgorsze jest to, że los dawał nam ciągle szanse ich naprawy! Ciągle mięliśmy szanse, bo przeciwnicy tracili punkty. Paradoksalnie nawet jeszcze w przerwie wczorajszego meczu też mogliśmy (I POWINNIŚMY!!!) dokonać innych zmian, zmienić ustawienie. Ale k…a NIE! Brzęczek chyba postanowił wbrew wszystkiemu pokazać, że to on jest genialnym trenerem, że to on ma rację! No i tak pokazał… że się płakać chce!
I tej klęsce ma tez swój udział prezes Cygan. Bo dobry prezes, bo tak fatalnym początku rundy powinien jakoś zareagować, a ostatecznie pożegnać trenera, który sobie nie radzi. No ale po co? Lepiej się miło uśmiechać, w końcu kasa z Miasta jak leciała tak leci. Po co burzyć ta miła i spokojna przystań, gdzie wszyscy są zadowoleni (z kilkoma ważnymi „kibicami” włącznie).
kibic bce
13 maja 2017 at 12:12
Zas w ryj. Z cieciem ogladalem mecz, ktory jest starszym gosciem z Sosnowca.
Cytuje: z takim budzetem, zarzadzaniem jestescie lepsi od Sosnowca ale z gry ani wy Gks a ni my Zaglebie nie zasluguja na gre w ekstraklasie. 10 lat kiblujecie w tej lidze i nie macie swoich grajacych wychowankow. Potrzebni sa ludzie tu z regionu do grania w pilke a nie z Warszawy, Poznania czy Krakowa. Trener Brzeczek jest slepy i nie potrafi ustawic zespolu. Sklad mamy najmocniejszy w lidze na papierze jak sie wam Gornik podlozy to moze bedzie cos z tego.
To ja sie k… pytam gdzie jest do ch… p. Cygan?
Gorol mi mowi takie rzeczy. Wyleczyl mnie z moich fantazji o ekstraklasie.
Irishman
13 maja 2017 at 12:22
@kibic bce, nic dodać nic ująć!
hajna
13 maja 2017 at 23:06
Cyganowi i Krupie awans w tym roku nie pasuje to i Brzęczka nikt nie zwolni Krupa myśli tylko przyszłorocznymi wyborami stąd kasa na medal w hokeju nawet szachy zgarnął.Jak GKSa zrobi teraz awans to koszta wzrosną a co jak spadnie przed wyborami i kibice będą mieć pretensje które przy urnie uwala spółkę Uszok & Krupa wsparta Godlewskim.Brzeczek to trenerskie dno które pasuje właścicielowi zaś prezesa interesuje synekura w PZPN nie gra powierzonego mu klubu.Obym się mylił ale wszystko wskazuje na grę kibicami jak robił to Uszok.
Irishman
14 maja 2017 at 07:28
@Hajna też mi to chodzi po głowie. Ale w takim razie jest szansa, może niewielka ale jednak, że po sezonie Brzęczek wyleci z klubu szybkością światła (a jak Motała chce, to też droga wolna) i zatrudnimy doświadczonego trenera oraz piłkarzy, którzy ten awans w końcu za rok zrobią. Tylko w tym jest nasza nadzieja!
I niech tam sobie Prezydent i cała RM wygrają dzięki temu wybory – nie mam nic przeciwko temu! W końcu na tym polega sponsorowanie sportu, że sponsor coś z tego ostatecznie ma!
Irishman
14 maja 2017 at 07:31
A, no i oczywiście połowa drużyny jak nie 75% też wylot!!! Z etykietka – „frajerzy pięćdziesięciolecia GKS Katowice”!
Mecza
14 maja 2017 at 07:38
Dlaczego wszyscy piszą że koszty w ektraklasie znacznie wzrosną? Tak ale dochody jeszcze bardziej i lepsza perspektywa finansowa. Miasto mniej może wykładać kasy. Tylko trzeba zarządzać optymalnie.