Dołącz do nas

Piłka nożna

Beniaminek – skazany na spadek czy walka o coś więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po przeanalizowaniu sytuacji w klubach, które spadły z ekstraklasy nadszedł czas na drużyny, które wywalczyły awans z II Ligi. W tym sezonie w roli beniaminków będziemy oglądać: Zagłębie Sosnowiec, MKS Kluczbork oraz Rozwój Katowice. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że w tym sezonie będziemy mieć więcej meczy derbowych. Po spadku GKS-u Tychy do II Ligi, dwa śląskie zespoły awansowały na zaplecze ekstraklasy. Do I Ligi wróciła także drużyna MKS-u Kluczbork z, którą niedawno GieKSa miała okazję zmierzyć się w sparingu. Żadna z tych drużyn nie jest na pewno z góry skazywana na pożarcie i będzie chciała powalczyć o coś więcej niż utrzymanie.

 

Drużyna MKS-u Kluczbork w poprzednim sezonie wygrała rozgrywki II Ligi z bilansem: 16 zwycięstw, 11 remisów oraz 7 porażek uzyskując w 34 spotkaniach liczbę 59 punktów. Kluczbork w pierwszej lidze po raz ostatni grał w sezonie 2010/11. Obecnie trenerem drużyny MKS-u jest Andrzej Konwiński (od 27 maja 2012).

W zespole panuje duża rotacja zawodników. Do składu dołączyło na razie 5 zawodników w tym były bramkarz GieKSy Krystian Rudnicki. Wartym uwagi jest także transfer znanego z boisk I Ligi Macieja Kowalczyka. Oto lista zawodników którzy dołączyli do zespołu MKS-u:

Sebastian Deja (P – Odra Opole),

Maciej Kowalczyk (N – GKS Tychy),

Radosław Kursa (P – Lublinianka Lublin),

Krystian Rudnicki (B – GKS Katowice),

Szymon Sobczak (N – ROW 1964 Rybnik).

Z zespołem pożegnało się na razie 6 zawodników:

Piotr Burski (N – ?)

Jakub Grzegorzewski (P – ?),

Wojciech Hober (P – ?),

Michael Komor (P – ?),

Oskar Pogorzelec (B – Legionovia Legionowo),

Marcin Tomaszewski (O – Nadwiślan Góra),

Krzysztof Wolkiewicz (P – ?).

Obecnie skład MKS-u Kluczborki liczy 23 zawodników. Tak na dzień dzisiejszy prezentuję się kadra bieniaminka pierwszej ligi:

bramkarze:
Oskar Pogorzelec 09.05.95 182/78 Siarka Tarnobrzeg 0-0
Krystian Rudnicki 20.04.94 186/77 GKS Katowice 0-0
Michał Sarna 17.09.98 173/71 UKS Kluczbork 0-0
Grzegorz Wnuk 28.06.94 196/88 Motor Lublin 0-0
obrońcy:
Łukasz Ganowicz 23.05.81 188/90 Oderka Opole 0-0
Paweł Gierak 14.05.83 187/77 WKS Wieluń 0-0
Adam Orłowicz 06.05.86 182/74 Odra Opole 0-0
Łukasz Uszalewski 27.04.88 185/75 Concordia Elbląg 6-0
pomocnicy:
Mateusz Arian 09.05.92 185/81 Wisła Kraków 1-0
Sebastian Deja 26.12.91 178/68 Odra Opole 0-0
Piotr Kasperkiewicz 12.02.88 194/85 Miedź II Legnica 7-1
Radosław Kursa 12.01.89 191/83 Lublinianka Lublin 5-0
Kamil Nitkiewicz 07.05.87 170/68 GKS Tychy 0-0
Rafał Niziołek 19.03.89 178/68 Miedź II Legnica 0-0
Marcin Nowacki 12.03.81 168/66 Miedź Legnica 157-14
Tomasz Swędrowski 25.11.93 173/65 Warta Sieradz 0-0
napastnicy:
Piotr Giel 08.12.89 189/75 Zagłębie Sosnowiec 0-0
Michał Kojder 05.02.90 177/76 Lechia Zielona Góra 1-0
Maciej Kowalczyk 06.03.77 181/76 GKS Tychy 113-13
Miłosz Reisch 15.09.97 179/67 UKS Kluczbork 0-0
Szymon Sobczak 07.12.92 181/74 Energetyk ROW Rybnik 5-0

MKS rozegrał na razie 3 spotkania sparingowe:

GKS Bełchatów 0-2 MKS Kluczbork
Piotr Giel 49, Michał Kojder 92

GKS Katowice 3-1 MKS Kluczbork
Rafał Pietrzak 51, 90 (k), Grzegorz Goncerz 54 (k) – Szymon Sobczak 8

MKS Kluczbork 6-0 Ślęza Wrocław
Rafał Maćkowski 8, Kamil Nitkiewicz 12, Paweł Gierak 16, Piotr Giel 44, 48, 55

W Sosnowcu panuje naturalna selekcja zawodników. Sztab szkoleniowy drużyny Zagłębia urządził podczas tego okresu przygotowawczego  prawdziwy casting na napastnika. Było sprawdzanych wielu graczy, ale na angaż w zespole mogło liczyć na razie tylko trzech zawodników. W Zagłębiu dalej poszukiwany jest bramkostrzelny napastnik. Na razie zakontraktowani zostali następujący zawodnicy:

Tomasz Margol (P – Flota Świnoujście),

Martin Pribula (P – Limanovia Limanowa),

Łukasz Sołowiej (O – Flota Świnoujście.

Sztab szkoleniowy pożegnał się z sześcioma zawodnikami:

Sławomir Jarczyk (O – ?),

Arkadiusz Koprucki (O – ? ),

Daniel Kutarba (O – Polonia Bytom),

Sławomir Musiolik (P – Nadwiślan Góra),

Mateusz Wrzesień (P – GKS Bełchatów, GKS Katowice),

Kamil Zalewski (P – Polonia Bytom)

 Wśród zawodników, którzy opuścili Sosnowiec jest przymierzany do GieKSy Mateusz Wrzesień.

 Kadra Zagłębia Sosnowiec na dzień dzisiejszy liczy 26 zawodników. Trenerem Zagłębia jest Romuald Szukiełowicz (od 11 czerwca 2015). W Zagłębiu grają zawodnicy dobrze znani przy Bukowej – Michal FarkašGrzegorz Fonfara i Krzysztof Markowski.

Kadra Zagłębia wygląda następująco:

bramkarze:
Adrian Czaplak 08.02.97 194/87 Górnik Piaski (Czeladź) 0-0
Wojciech Fabisiak 31.01.95 187/83 UKP Zielona Góra 0-0
Szymon Gąsiński 08.07.83 196/92 ŁKS Łódź 23-0
Patryk Kujawa 21.01.98 184/80 0-0
Mateusz Matracki 16.02.94 185/75 Legionovia Legionowo 0-0
obrońcy:
Konrad Budek 08.11.95 180/75 Legia II Warszawa 0-0
Michal Farkaš 10.03.85 178/74 Ruch Radzionków 0-0
Arkadiusz Koprucki 12.12.84 192/80 Stomil Olsztyn 0-0
Krzysztof Markowski 24.09.79 185/82 Kolejarz Stróże 81-5
Jovan Ninković 25.07.87 182/79 Bogdanka Łęczna 4-0
Łukasz Sołowiej 11.10.88 189/84 Flota Świnoujście 0-0
pomocnicy:
Sebastian Dudek 19.01.80 182/76 Zawisza Bydgoszcz 129-12
Grzegorz Fonfara 08.06.83 176/70 Energetyk ROW Rybnik 176-4
Tomasz Margol 17.04.89 185/77 Flota Świnoujście 0-0
Łukasz Matusiak 07.05.85 187/85 Polonia Bytom 3-0
Przemysław Mizgała 22.10.92 183/67 Legia Warszawa 0-0
Patryk Mularczyk 01.06.98 169/58 MOSiR Mysłowice 0-0
Martin Pribula 29.11.85 168/62 Limanovia Limanowa 0-0
Dawid Ryndak 12.03.89 177/68 Legionovia Legionowo 1-0
Marcin Sierczyński 12.04.91 178/69 Janina Libiąż 0-0
Karol Słomski 17.06.98 179/62 0-0
Tomasz Szatan 19.09.88 172/64 8-0
Konrad Zaradny 03.06.97 175/70 Unia Warszawa 0-0
napastnicy:
Jakub Arak 02.04.95 183/78 Legia II Warszawa 0-0
Łukasz Tumicz 01.03.85 180/77 GKS Tychy 16-4
Hubert Tylec 25.02.94 176/64 MUKP Dąbrowa Górnicza 0-0

Tak natomiast prezentują się wyniki sparingów Zagłębia Sosnowiec podczas letnich przygotowań.

Zagłębie Sosnowiec 0-1 LKS Czaniec
Dawid Rzeszutko 26

GKS Tychy 3-2 Zagłębie Sosnowiec
Damian Szczęsny 7, Marcin Radzewicz 53, Mariusz Zganiacz 85 (k) – Grzegorz Fonfara 75 (k), Dawid Witkowski 87

Wisła Kraków 1-1 Zagłębie Sosnowiec
Maciej Jankowski 20 – Łukasz Tumicz 49

GKS Katowice 1-2 Zagłębie Sosnowiec
Víctor Zapata 76 – Łukasz Matusiak 45, Tomasz Szatan 88

Górnik Wojkowice 0-10 Zagłębie Sosnowiec
bramka samobójcza 13, Milan Dajić 17, 57, Przemysław Mizgała 37, Konrad Zaradny 48, Łukasz Tumicz 53, 60, 78, 83, Jovan Ninković 80

  Dla drużyny Rozwoju awans na zaplecze ekstraklasy jest historycznym wynikiem ponieważ zespół z ul. Zgody nigdy nie grał na tak wysokim poziomie. Jesteśmy ciekawi jak drużyna Rozwoju poradzi sobie na pierwszoligowych boiskach oraz nie możemy doczekać się już „derbów Katowic” z tą drużyną aby udowodnić kto sportowo rządzi w Katowicach! Trenerem Rozwoju jest  Marek Motyka (od 25 czerwca 2015) dobrze znany ze swojej „szarańczy”.

 Rozwój podpisał na razie kontrakty z czterema nowymi zawodnikami:

Kamil Cholerzyński (P – GKS Katowice),

Wojciech Król (P – Górnik Zabrze),

Robert Menzel (O – Legionovia Legionowo),

Bartosz Modlich (P – Przyszłość Ciochowice).

 Dla Rozwoju w tym sezonie będzie grał wychowanek GieKSy Kamil Cholerzyński. Kamilowi życzymy powodzenia w nowych barwach oraz sezonu bez kontuzji. Wartym uwagi jest też fakt, że do Rozwoju wraca Wojciech Król. Jego talent nie eksplodował tak jak kiedy przyjaciela Arka Milika. Jesteśmy ciekawi czy po powrocie na stare śmieci ten zawodnik pokaże się jeszcze z dobrej strony.

 W tym sezonie w barwach Rozwoju na pewno nie zagrają:

Piotr Azikiewicz (P – Zagłębie Lubin, Kotwica Kołobrzeg),

Maciej Budka (B – ?),

Damian Gacki (P – ?),

Mateusz Mazurek (P – GKS Katowice, Nadwiślan Góra),

Przemysław Szkatuła (P – ?),

Daniel Tanżyna (O – GKS Tychy, ROW 1964 Rybnik).

 W Rozwoju mamy prawdziwą kolonię byłych zawodników GieKSy. W tym sezonie przy Bukowej będziemy mogli oglądać aż pięciu byłych naszych graczy.  Są to:

Szymon Kapias,

Damian Mielnik,

Kamil Cholerzyński,

Tomasz Wróbel,

Sebastian Gielza.

 Pełna kadra zespołu Rozwoju Katowice wygląda następująco:

bramkarze:
Bartosz Gocyk 14.03.91 188/78 Polonia Łaziska Górne 0-0
Bartosz Golik 06.02.98 187/86 0-0
Bartosz Soliński 27.06.92 190/83 Polonia Bytom 0-0
obrońcy:
Przemysław Bella 08.04.89 177/70 Ruch Zdzieszowice 0-0
Dawid Domański 24.02.83 186/78 LZS Piotrówka 0-0
Przemysław Gałecki 21.12.82 185/81 Walka Makoszowy (Zabrze) 0-0
Mikołaj Grzelak 20.06.91 180/71 Omega Kleszczów 2-0
Szymon Kapias 12.06.84 182/75 Zagłębie Lubin 8-0
Łukasz Kopczyk 27.09.81 185/76 GKS Tychy 0-0
Karol Króliczek 02.07.90 185/82 Polonia Łaziska Górne 0-0
Robert Menzel 14.02.91 192/80 Legionovia Legionowo 2-0
Damian Mielnik 02.09.85 183/79 GKS Katowice 8-0
Adrian Świerczyński 11.02.89 178/74 Beskid Skoczów 0-0
Łukasz Winiarczyk 28.08.90 175/68 Skałka Żabnica 0-0
pomocnicy:
Kamil Cholerzyński 05.12.88 178/75 GKS Katowice 0-0
Wojciech Król 28.01.94 175/70 Górnik Zabrze 0-0
Patryk Kun 20.04.95 165/54 Vęgoria Węgorzewo 0-0
Bartosz Modlich 27.09.97 / Przyszłość Ciochowice 0-0
Bartosz Nowotnik 23.09.97 178/76 0-0
Robert Tkocz 13.09.87 170/65 Pniówek Pawłowice Śląskie 0-0
Rafał Wawrzyńczok 28.08.86 186/76 Orzeł Babienica/Psary 0-0
Tomasz Wróbel 10.07.82 168/60 GKS Katowice 171-15
napastnicy:
Sebastian Gielza 18.07.80 186/79 Skałka Żabnica 0-0
Filip Kozłowski 11.07.95 185/76 Pogoń Szczecin 5-0
Adam Żak 23.12.94 184/80 0-0

 W kadrze znajduję się 25 zawodników. Trener Rozwoju zapowiedział jeszcze poszukiwanie jednego napastnika, który będzie odpowiedzialny za zdobywanie bramek.

 W grach kontrolnych Rozwój prezentował się tak:

Puszcza Niepołomice 2-2 Rozwój Katowice
Michał Mikołajczyk 61, Konrad Furtak 68 – Przemysław Gałecki 30, Adam Duda 88

Poroniec Poronin 3-2 Rozwój Katowice
Janusz Wolański 17, Dawid Bartos 27, Rafał Gadzina 62 (k) – Przemysław Gałecki 33, Patryk Kun 50

Puszcza Niepołomice 0-0 Rozwój Katowice

Ruch Chorzów 0-1 Rozwój Katowice
Joshua Balogun Kayode 32

BKS Stal Bielsko-Biała 3-0 Rozwój Katowice
Marcin Kocur 28, Karol Lewandowski 62, Filip Wiśniewski 89

 Mamy nadzieję, że każdy z tych zespołów dostarczy nam nie zapomnianych wrażeń w tym sezonie i nie będzie dostarczycielem punktów jak w tamtym sezonie Widzew Łódź oraz dokończą sezon bez problemów. Zapowiada się ciekawa walka o awans oraz o utrzymanie.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    xyz

    13 lipca 2015 at 20:14

    „Po spadku GKS-u Tychy do II Ligi, dwa śląskie zespoły awansowały na zaplecze ekstraklasy. Do I Ligi wróciła także drużyna MKS-u Kluczbork…”
    Z tymi dwoma śląskimi zespołami to bym nie przesadzał, no chyba, że zakładamy, że Kluczbork to Śląsk Opolski

  2. Avatar photo

    Kamel

    14 lipca 2015 at 13:34

    genau-2 gornoslonske kluby(geograficznie):Rozwoj,Kluczborg + polski Sosnowiec(prestizowy spiel ale we zodnym momyncie niy idzie no to pedziec derby)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga