Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Prezes w zawieszeniu, piłkarze odchodzą, jest chociaż trener
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie i siatkówki GieKSy.
Piłkarze, hokeiści i siatkarze zakończyli rozgrywki – w dwóch ostatnich sekcjach trwają rozmowy z zawodnikami, czas rozstań już raczej się skończył, trwają rozmowy z potencjalnymi zawodnikami, podpisywane są kontrakty. Trochę „ruszyło się” w męskiej sekcji piłki nożnej – dwa tygodnie po spadku do II ligi został podpisany kontrakt z „nowym/starym” trenerem Rafałem Górakiem. Na pozostałe decyzje dalej czekamy… Piłkarki, zremisowały w przedostatniej kolejce rozgrywek Ekstraligi Kobiet, na wyjeździe z drużyną AZS PWSZ Wałbrzych 2:2 (0:2).
PIŁKA NOŻNA
weszlo.com – Górak w GieKSie. Prezes w zawieszeniu, piłkarze odchodzą, jest chociaż trener
Śmiali się kibice GKS-u Katowice, że zostały niecałe dwa miesiące do pierwszego spotkania w drugiej lidze, a w GieKSie jak w lesie. Prezes do dyspozycji zarządu, trenera nie ma, sztab pozostał taki sam jak za Dariusza Dudka, piłkarzy zostało raptem kilkunastu, a transferów na horyzoncie nie widać. Więcej: piątkowe spotkanie rady nadzorczej zostało przerwane z zapowiedzią, że rozmowy będą kontynuowane po weekendzie. Dopiero dziś coś ruszyło – powoli bo powoli, ale jednak! – gdyż nowym trenerem został Rafał Górak. Niemniej jednak trzeba przyznać, że katowiczanie budują drużynę dość specyficznie. Zatrudniają trenera, choć właściciel (miasto), nie zdecydowało, co stanie się z prezesem, mimo że zapowiadało w specjalnym oświadczeniu, iż na początku czerwca przedstawi szczegółową wizję dalszego funkcjonowania klubu.
[…] Tym samym Rafał Górak wchodzi do GKS-u w trudnym momencie. Klub jest rozbity, nikt nic nie wie, albo za wiele nie wie, a jakiegoś przemyślanego planu na horyzoncie nie widać. Nawet wśród kibiców GieKSy pojawiają się opinie, że dokonano wyboru stricte pod fanów. Ot, bo Górak, który ostatnio prowadził z powodzeniem Elanę Toruń, pracował w Katowicach w latach 2011-2013. Był ostatnim szkoleniowcem, którego kibice nie wywozili na taczkach, gdy odchodził, lecz mu nawet dziękowali. Dla niego to, wiadomo, spora szansa, zdaniem kibiców dobry ruch, ale nie zazdrościmy warunków, jakie zastał.
No, chyba że w GieKSie za chwilę nastanie normalność, ale dotychczasowe wydarzenia po spadku – że tak to ujmiemy – nie wskazują, iż stanie się to szybko.
sportdziennik.com – Komentarz „Sportu”. Ciszy w GieKSie ciąg dalszy. Szeryfie, co tu się dzieje?
– Ze strony osób faktycznie odpowiedzialnych za spadek zabrakło mi wypuszczonego w eter prostego „przepraszam” wobec wszystkich tych, którym dobro drużyny z Bukowej leży na sercu – pisze w swoim felietonie o ciszy w GKS-ie Katowice, Maciej Grygierczyk.
Z pewną dozą zdumienia obserwuję to, co dzieje się w GKS-ie Katowice; a raczej to, co się nie dzieje. Od spadku do II ligi minęło już 16 dni, a kibice wciąż nie wiedzą, kto w przyszłym sezonie będzie prezesem, dyrektorem sportowym i trenerem – nie mówiąc o tym, kto (i za jakie pieniądze) będzie biegał po boisku. Najpierw pewien paraliż decyzyjny spowodował urlop prezydenta Marcina Krupy. Potem datą graniczną miał być ostatni dzień maja, na który wyznaczono posiedzenie rady nadzorczej. Nie zapadły na nim jednak żadne decyzje, jakimi można by natychmiast pochwalić się opinii publicznej.
[…] Odnośnie wizerunku – sam GKS po spadku zareagował nawet korzystnie. Był treściwy materiał wideo z kulisami przegranego meczu z Bytovią, rozmowa z Adrianem Błądem, podziękowania dla kibiców i sponsorów czy film z wypowiedziami kilku postaci związanych z GieKSą, zawierający wzruszający monolog pana Franka Sputa.
Ze strony osób faktycznie odpowiedzialnych za spadek zabrakło mi jednak wypuszczonego w eter prostego „przepraszam” wobec wszystkich tych, którym dobro drużyny z Bukowej leży na sercu. A już zupełnie kuriozalne było to, o czym opowiadano w radiu WeszłoFM. Na antenę chciano zaprosić tam zdymisjonowanego dyrektora sportowego Tadeusza Bartnika. Ten odparł jedynie, że nie jest już pracownikiem GKS-u i w związku z tym nie czuje się uprawniony do udzielania wypowiedzi. Przypomnę, że to ten sam dyrektor Bartnik, o którym zimą mówiono, że zostaje w Katowicach, bo chce wziąć za zaistniałą sytuację odpowiedzialność. Jeśli tak wygląda to branie odpowiedzialności, to tylko pogratulować.
[…] Po środowisku krąży wieść, że prezesa GieKSy bardzo chętnie przygarnęłaby Warta Poznań, mająca od niespełna roku nowego właściciela, którego jednym z zamiarów jest postawienie na wielosekcyjność. A w prowadzeniu takiego klubu Janicki – nota bene poznaniak – ma już doświadczenie. Zauważmy, że kilkanaście dni temu MJ został wiceprezesem Pierwszej Ligi Piłkarskiej. Trudno wyobrazić sobie, by zachował to stanowisko, mając prowadzić na co dzień klub drugoligowy. Opcja Warty rozwiązywałaby ten problem.
Nie wyobrażam sobie, abyśmy wyników tych katowickich równań z niewiadomymi nie poznali w tym tygodniu. Inna rzecz, że uciekający czas w większym stopniu chyba godzi dziś w wizerunek GieKSy niż to, jak na tle swoich przyszłych ligowych rywali spisywać się będzie od lipca.
GKS Katowice ma nowego trenera!
Na dwa lata GKS Katowice podpisał kontrakt z nowym trenerem. Jest nim Rafał Górak.
[…] Swoją karierę szkoleniową rozpoczął w Ruchu Radzionków, z którym trzykrotnie awansował doprowadzając zespół na zaplecze Ekstraklasy. Następnie trafił do GKS-u Tychy, a w czerwcu 2011 r. został trenerem GieKSy. Pod wodzą trenera Góraka, który pracował w przy Bukowej ponad dwa lata, katowiczanie zajmowali 13. i 10. miejsce w 1 lidze. W latach 2014-2017 prowadził BKS Stal Bielsko-Biała, a następnie objął funkcję trenera Elany Toruń. Z tą drużyną awansował do 2 ligi, a w poprzednich rozgrywkach do samego końca bił się o kolejny w swojej karierze awans na zaplecze Ekstraklasy. Z klubu z Torunia odszedł za porozumieniem stron.
sportslaski.pl – Z Elany do Katowic. „To były trójstronne rozmowy”
[…] Rafał Górak od kilkunastu dni był głównym kandydatem na stanowisko trenera spadkowicza z I ligi. Wcześniej klub podjął rozmowy z m.in. Marcinem Prasołem, a w kręgu zainteresowań pojawili się również Bogdan Zając i Mirosław Smyła. Ostatecznie na Bukową trafia jednak szkoleniowiec, który jeszcze niedawno walczył o awans na zaplecze Ekstraklasy z Elaną Toruń.
[…] „GieKSa” mocno zabiegała o „wyciągnięcie” Góraka z Torunia. Mocno na tyle, że prawdopodobnie musiała zapłacić Elanie za umożliwienie rozwiązania ważnej do końca czerwca 2021 roku umowy 46-letniego szkoleniowca. Nieoficjalnie mówi się nawet o sześciocyfrowych kwotach, ale prezes torunian, Jarosław Więckowski nie chce zdradzać szczegółów.
– Trener Górak miał z nami ważny kontrakt, więc resztę można sobie dopowiedzieć – ucina z uśmiechem sternik Elany pytany o to, czy jego klub „zarobił” na przenosinach szkoleniowca do Katowic.
W Toruniu potrzebowali kilku dni na pogodzenie się ze stratą człowieka, który wprowadził drużynę z Grodu Kopernika na szczebel centralny.
– To były trójstronne rozmowy. Czy byłem rozczarowany? Rozumiem argumenty trenera. Jest ze Śląska, chce być bliżej rodziny. Pojawiła się taka możliwość i starał się ją wykorzystać. Dziękujemy panu Górakowi za awans do II ligi. Czas, który był z nami napędził rozwój klubu. Zabrakło nam przecież jednej bramki do tego, by być w I lidze. To była owocna współpraca – chwali na odchodne Góraka prezes Więckowski.
Wiadomo, że w Katowicach Górak ma powalczyć o szybki awans na zaplecze Ekstraklasy.
dziennikzachodni.pl – Rafał Górak został trenerem GKS-u Katowice. Prezes wciąż w zawieszeniu
Władze Katowic wciąż nie podjęły strategicznych decyzji dotyczących GKS-u. Rada Nadzorcza przerwane w miniony piątek posiedzenie ma wznowić w piątek najbliższy. Nowym trenerem został Rafał Górak.
Zasadniczym pytaniem w kontekście funkcjonowania klubu jest obsada stanowiska prezesa. Marcin Janicki oddał się do dyspozycji Rady Nadzorczej tuż po przegranym meczu z Bytovią, ale chociaż minęły od tego czasu ponad dwa tygodnie żadna decyzja jeszcze nie zapadła.
Rada Nadzorcza rozpoczęła swoje posiedzenie w ubiegły piątek, ale zostało ono przerwane. Powody nie są jasne, wcześniej wszystko wskazywało na pozostawienie obecnego prezesa, ale nieoficjalne wieści mówiły o pojawieniu się nowej kandydatury (najczęściej wymienia się byłego dyrektora Stadionu Śląskiego, Marka Szczerbowskiego). Obrady mają zostać wznowione dopiero w najbliższy piątek, chociaż niewykluczone jest zwołanie posiedzenia wcześniej, w trybie nagłym.
sportowefakty.wp.pl – Koniec ciszy w GKS-ie Katowice. Rafał Górak nowym trenerem
Dwa tygodnie po spadku GKS-u Katowice do II ligi zapadły pierwsze decyzje dotyczące nowego sezonu. Na stanowisku trenera zatrudniony został Rafał Górak, który poprzednio pracował w Elanie Toruń.
[…] – Mam ogromny sentyment do tego klubu i poczucie, że bardzo dużo mam tutaj do zrobienia. GKS to specjalne miejsce w moim życiu. Zazwyczaj mówi się, że dwa razy się do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale ja kiedyś GKS traktowałem jako strumyczek, to teraz się do tej wielkiej rzeki nie boję wejść – powiedział Górak w rozmowie z klubową telewizją.
Górak nie chce mówić o celach, ale kibice w Katowicach nie wyobrażają sobie innego zakończenia sezonu niż awansu do Fortuna I ligi.
– Chcę stworzyć podwaliny i taką drużynę, która będzie się biła o najwyższe cele. Chcielibyśmy, aby w GKS-ie było trochę radośniej – dodał szkoleniowiec.
2×45.info – Rafał Górak po sześciu latach ponownie na Bukowej. To on ma dać GieKSie powrót do I ligi
Nie ma jeszcze pewności, kto zostanie prezesem GKS-u Katowice, w klubie nie ma dyrektora sportowego, tymczasem teraz oficjalnie zostało potwierdzone, że nowym trenerem GieKSy zostanie Rafał Górak. Kolejność zatem dość pokrętna, ale przynajmniej w jednej kwestii przy Bukowej mamy już jasność. Cel dla 46-letniego szkoleniowca wydaje się być oczywisty: awans do I ligi.
[…] W Toruniu z pracy urodzonego w Bytomiu trenera byli bardzo zadowoleni, czego efektem był przedłużony w październiku zeszłego roku kontrakt aż do 30 czerwca 2021 roku. Teraz jednak umowa została rozwiązana za porozumieniem stron, a włodarze Elany nie chcieli blokować rozstania. Górak zresztą za pośrednictwem oficjalnej strony toruńskiego klubu pożegnał się z kibicami i częściowo wytłumaczył powody swojej decyzji:
– O zmianie zadecydowało wiele czynników i nie chciałbym ich tutaj wszystkich wymieniać, bo zabrakłoby na to czasu. Nie są to tylko kwestie organizacyjne czy sportowe, ale również rodzinne. Tak naprawdę wiele, wiele detali.
Do Katowic przychodzi z misją awansu. Spadek GKS-u do II ligi był przykrą niespodzianką i chyba nikt nie wyobraża sobie, aby klub z Bukowej na trzecim szczeblu rozgrywkowym mógł spędzić dłużej niż rok. Z drugiej strony, po degradacji z Ekstraklasy w sezonie 2004/05 także nie podejrzewano, że GieKSa będzie miała aż takie problemy z awansem do elity. A teraz jeszcze zaliczyła spadek z I ligi. Wygląda na to, że katowiczan czeka kolejna żmudna droga.
kobiecapilka.pl – Podsumowanie 26. kolejki
[…] » Swojego pierwszego gola w Ekstralidze strzeliła Nicola Brzęczek z GKS Katowice.
» GKS Katowice, choć przegrywał już 0:2 w Wałbrzychu to zdołał doprowadzić do wyrównania i zremisował z AZS PWSZ 2:2.
walbrzych24.com – Ekstraliga: AZS PWSZ Wałbrzych – GKS Katowice 2:2
Prowadząc do przerwy 2:0 piłkarki AZS-u PWSZ chyba za wcześniej uwierzyły w wygraną z GKS-em Katowice w ostatnim przed własną publicznością spotkaniu Ekstraligi. W drugiej odsłonie beniaminek tego szczebla skutecznie odgryzł się akademiczkom odrabiając straty do czwartej ekipy ligi i w rezultacie zdobywając punkt na Ratuszowej.
Do przerwy sobotniego pojedynku nasze panie niepodzielnie rządziły na stadionie przy ulicy Ratuszowej. Wynik już w 5 minucie otworzyła Klaudia Miłek, która najprzytomniej znalazła się w polu karnym rywalek i miejscowe wygrywały 1:0. Później gra toczyła się pod dyktando wałbrzyszanek, jednak na kolejne trafienie czekaliśmy do doliczonego czasu pierwszej połowy. Jedna z rywalek dotknęła piłki ręką, co skutkowało rzutem karnym tradycyjnie wykorzystanym przez Małgorzatę Mesjasz.
Wydawało się, iż podopieczne Kamila Jasińskiego są na najlepszej drodze po 3 punkty, gdy tymczasem po zmianie stron skuteczną postawą błysnęły katowiczanki. W 60 minucie kontaktowego gola zdobyła Nicola Brzęczek, ale potraktowaliśmy to jako wypadek przy pracy, gdyż gra wciąż toczyła się pod znakiem przewagi miejscowych. Niestety, zamiast trzeciego gola, w 75 minucie piłkarki GKS-y doprowadziły do remisu – Jagodę Sapor pokonała Aleksandra Noras. W ostatnim kwadransie akademiczki ambitnie walczyły o zwycięskie trafienie, jednak ostatecznie wynik rywalizacji już się nie zmienił.
sportowy-walbrzych.pl – Ekstraliga: Ciekawostki z meczu AZS PWSZ Wałbrzych vs GKS Katowice
[…] Bylo to trzecie w historii starcie PWSZ vs GIEKSA. W 3 kolejce na stadionie Podlesianki zwyciężył nasz team 2:1 (Katarzyna Rozmus 62′, Anna Zając 78′ – Joanna Olszewska 64′). W rewanżu na Ratuszowej, w 14 kolejce rundy zasadniczej również triumfował PWSZ 1:0 (Klaudia Fabova 71′).
SIATKÓWKA
siatka.org – Resovia potwierdziła transfer Tomasa Rousseaux
Do Asseco Resovii w przyszłym sezonie dołączy nowy przyjmujący, Tomas Rousseaux. Belgijski siatkarz związał się z rzeszowskim klubem dwuletnim kontraktem.
[…] Ostatnie dwa sezony spędził w AZS-ie Indykpol Olsztyn i GKS-ie Katowice. W ubiegłym sezonie w barwach klubu ze śląska wystąpił w 26 meczach zdobywając łącznie 363 punkty.
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Skokan zostaje. Na trzy lata
Tomasz Skokan to kolejny zawodnik, który zdecydował się kontynuować swoją karierę w Tauronie KH GKS-ie Katowice. Niespełna 21-letni defensor podpisał trzyletni kontrakt.
[…] W poprzednim sezonie młody defensor rozegrał w ekipie GieKSy 51 meczów, w których zdobył 2 bramki i zaliczył 6 asyst. Rozegrał też 8 spotkań w drużynie Kadry PZHL U23, notując w nich 1 asystę.
Jaśkiewicz wybrał Katowice
Oskar Jaśkiewicz, jeden z najlepiej zapowiadających się polskich defensorów, przenosi się z TatrySki Podhala Nowy Targ do Tauronu KH GKS-u Katowice. Z naszych informacji wynika, że „Jasiek” złożył już podpis pod dwuletnim kontraktem. Niespełna 23-letni zawodnik należał do najlepszych obrońców „Szarotek” w poprzednim sezonie. Rozegrał 57 meczów, w których zdobył 13 bramek i zanotował 11 asyst. Więcej bramek od niego zdobyło tylko dwóch innych obrońców: Joona Tolvanen i Dušan Devečka.
Sawicki na dwa lata
Radosław Sawicki to kolejny zawodnik, który zdecydował się kontynuować swoją karierę w Tauronie KH GKS-ie Katowice. Niespełna 24-letni środkowy podpisał nowy dwuletni kontrakt.
[…] Wychowanek sanockiego hokeja spędził w GieKSie trzy ostatnie sezony. Zdobył z tym klubem srebrny i brązowy medal mistrzostw Polski, a także zajął trzecie miejsce w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego.
W barwach GieKSy rozegrał w sumie 132 ligowe spotkania, w których zdobył 80 punktów za 31 bramek i 49 asyst. Grał wyjątkowo czysto, bo na ławce kar spędził zaledwie 20 minut.
Pot poleje się strumieniami
W najbliższy poniedziałek, 3 czerwca, przygotowania do sezonu rozpoczną hokeiści Tauronu KH GKS-u Katowice. W tej chwili w kadrze brązowych medalistów poprzedniego sezonu jest 13 graczy.
Pierwszy etap potrwa siedem tygodni i zakończy się 19 lipca. Później zawodnicy udadzą się na dziesięciodniowe urlopy.
Potem przyjdzie czas na treningi na lodzie, mecze kontrolne, a także – co jest nowością – spotkania Pucharu Wyszehradzkiego.
Podczas tych konfrontacji Risto Dufva będzie mógł dokładnie sprawdzić dyspozycje poszczególnych graczy. Za pewnik można przyjąć, że doświadczony fiński szkoleniowiec sprowadzi do Katowic swoich rodaków. Będzie to ciekawy zespół.
Bramkarz:
Michał Kieler
Obrońcy:
Damian Tomasik, Patryk Wajda, Oskar Jaśkiewicz, Oskar Krawczyk, Tomasz Skokan.
Napastnicy:
Grzegorz Pasiut, Mikołaj Łopuski, Kamil Paszek, Patryk Krężołek, Mateusz Michalski, Radosław Sawicki i Szymon Mularczyk.
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze