Dołącz do nas

Piłka nożna

[KONFERENCJA] Trenerzy o spotkaniu w Chojnicach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Spotkanie z Chojniczanką Chojnice zakończyło się porażką GieKSy. Poczytajcie jaką opinię po tym spotkaniu mieli trenerzy obu drużyn.

Paszulewicz: Myślę, że kibice zobaczyli bardzo dobre spotkanie i poziom tego widowiska stał na wysokim poziomie. Obydwa zespoły dążyły do rozstrzygnięcia spotkania na swoją korzyść. Oba zespoły chciały wygrać – Chojnice, bo grały u siebie, my, bo po ostatnich spotkaniach chcieliśmy się odbudować po dwóch porażkach. Myślę, że zagraliśmy dobre spotkanie i jak na ironię podnosząc jakość gry ofensywnej, jesteśmy karani porażką. Uważam, że kluczowe były dziś dwa momenty – strata pierwszej bramki oraz czerwona kartka Poczobuta. To zadecydowało, że nie mamy punktów dzisiaj w mojej opinii. Za walkę do końca i jakość w grze dziękuje zespołowi. Brakuje nam ciągle punktów i jest to niepokojące. Kolejny raz wypromowaliśmy bramkarza do 11- stki kolejki.

Cecherz: Cieszymy się z wygranej dzisiaj. Dobrze weszliśmy w mecz przez pierwsze parę minut, mieliśmy bardzo dobrą okazję na zdobycie bramki. Zaraz po tej sytuacji straciliśmy bramkę na 0:1. Muszę powiedzieć, że nasze założenia nie działały, bo mieliśmy za dużo błędów indywidualnych. Przez takie błędy nie potrafiliśmy złapać rytmu gry. Chcieliśmy grać piłką i rozgrywać ją, a to się nie udawało. Do przerwy nie wyglądało to dobrze, ale po przerwie zespół dobrze zareagował, udały nam się zmiany, udał nam się plan na drugą połowę, czyli skracanie podań i akcji, chcieliśmy od tego momentu szybko zmieniać stronę grania.  Mecz się zrobił ciekawy od tego momentu i bardziej otwarty. Postawiliśmy w przodzie na dużo ruchu i wymianę pozycji napastników. Potrafiliśmy odwrócić spotkanie i takie spotkania budują zespół.

Pytania od redakcji GieKSa.pl:

Panie trenerze czy nasz zespół nie jest za bardzo skupiony na defensywnym graniu, zapominając o ataku? Dziś przy stanie 1:1 udało się atakować i sam Michalik mógł strzelić trzy bramki. 

Spotkanie wyglądało inaczej niż z Jastrzębiem. Dziś rywal był wymagający i gra kombinacyjna nie była prosta. Wiedzieliśmy o tym, że tak będzie. Plan dziś realizowaliśmy bardzo dobrze do momentu straty gola. Mecz wyglądał tak, jak sobie go zaplanowaliśmy. Michalik jest po kontuzji, do momentu straty gola chcieliśmy zrobić inną zmianę. Mając tak doświadczony zespół, można było liczyć, że utrzymamy wynik i na koniec strzelimy drugą bramkę, gdy rywale się otworzą. Mieliśmy takie okazje w końcówce. Nie uważam, że graliśmy dziś defensywnie.

Dziś tylko jedna zmiana z Pana strony, trener Cecherz zmianami odmienił zespół a czy my za długo z nimi nie czekaliśmy i dwa czy nie było ich za mało? 

Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz to dopóki był wynik 1:0 system i cała gra funkcjonowała dobrze. Chojniczanka nie stwarzała sobie groźnych okazji. Nie chcieliśmy robić zmian, by nie psuć naszej gry. Dodatkowo Chojniczanka dobrze wykonuje stałe fragmenty gry i potrzebowaliśmy wzrostu w polu karnym. Niestety mimo tego, że ten wzrost na boisku był, to nie ustrzegliśmy się straty gola.

 

30 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

30 komentarzy

  1. Avatar photo

    Rafał

    1 września 2018 at 20:35

    Mówiłem i będę to dalej mówił. PASZULEWICZ WON!!!!! nie widzę żadnych pozytywów a wręcz negatywy za brzęczka lepiej grali i zremisowali podajże 3-3 a tu przegrali 2-1 to jaki postęp. Chłopie nie rób siary i odejdź bo już na to co robisz patrzeć się nie da. Prezes kiedy wylejesz tego patałacha?????????

  2. Avatar photo

    Arek,P

    1 września 2018 at 20:43

    Tu musi się zmienić cały zarząd kto wpadł na pomysł i zatrudnił bartnika chybabędziemy walczyc ale o utrzymaniem

  3. Avatar photo

    OKo

    1 września 2018 at 20:53

    Paszul do widzenia !!!!!!!!!!!!!1

  4. Avatar photo

    kasia

    1 września 2018 at 21:09

    A nie mowiłam ze nic z tego nie bedzie. Paszul musi odejsc to oczywiste ale nie tylko on. Pierwszy ma odejsc Janicki typowo bezjajeczny typ czyli cygan II.

  5. Avatar photo

    Zenek

    1 września 2018 at 21:21

    W 2 lidze beda pasma zwyciestw! za slabi jestesmy na 1, wszyscy nas leja, przykre

  6. Avatar photo

    coco

    1 września 2018 at 22:34

    Trenera bronia wyniki
    Wiec…co ten nieudacznik
    Tu jeszcze robi?
    Na nastepny mecz
    Frekwencja bedzie ok.500
    Po kolejnej porazce chyba nikt
    O zdrowych zmyslach juz na bukowa nie przyjdzie.
    Za 15 zeta to lepiej isc na spacer
    I calej rodzinie zafundowac lody.
    Paszulewicz wyp………j!!!

  7. Avatar photo

    kuba

    1 września 2018 at 22:50

    i tyle gksa to my nasze tradycje historia wspomnienie i ciagla wiara ze kiedys bedzie lepiej tylko qrwa czy dozyje tego czasu brak slow brak slow z samej ambicji podali by sie do dymysji janicki bartnik i paszul poprostu tak wypada panowie ale waddlug ciebie paszul jest oki hihihihihi szkoda czasu na klikanie pozdro giksiarze

  8. Avatar photo

    Fridek

    2 września 2018 at 00:35

    Paszulewicz bier swoje zabawki i bartnika i wypierdalajcie. Mom 43 lata ale takiego gowna nie bylo. No ale jak prezydentem jest kupa to co sie dziwic. Przepraszam krupa ale to jedno. On ma w dupie GKS i mieszkancow wazne ze tam gdzie mieszka ma lad i porzadek

  9. Avatar photo

    GieKSiorz

    2 września 2018 at 03:00

    Mnie już nie zrobicie w ciuła,miarka się przebrała, nie jestem kibicem sukcesu,ale kurwa mam dość tej błazenady, robienia ludzi w huja, robienia z nas pośmiewiska i wstyd mi! pociąłem kartę kibica żeby mnie już kurwa nie podkusilo,klub zawsze będzie w moim sercu,ale to co robi towarzystwo wzajemnej adoracji tzn.miasto, władze przyprawia mnie o zygi

  10. Avatar photo

    GieKSiorz

    2 września 2018 at 03:13

    Rzygi miało być, jestem tak wkurwiony, że huj mnie strzeli, kiedyś by dostali wp..pl, była by manifestacja pod um,a teraz huj nic się nie stało, jest ok itd.moze my pasujemy do tej 2 ligi?, kibicowsko też nie jest dobrze, kiedyś GieKSa była znana z opraw na wysokim poziomie, teraz kiepsko a tylko się zbiera na oprawy, frekwencja upada,ale to zrozumiałe , ludzie tyle lat są w huja robieni że mają dość, i jeszcze kwestia z fanami, wiem że frajersko smrody to zagrały,ale raz jak można było dopuścić do tego, wiedząc że te kurwy takie akcje mogą odpoerdolic,dwa nie ma odzewu,a cała Polska się nabija,bo te kurwy ino medialne propagandy robią,ale robią przy naszej biernej postawie i to idzie w świat, pozdrawiam

  11. Avatar photo

    artur

    2 września 2018 at 07:48

    Pisałem to już wiele razy, że zwalniać trenera albo żądać wyjaśnień od zarządu trzeba było gdy deklarowali o co grają na początku sezonu. W kilku wywiadach padło zdanie, że grają o najwyższe cele, unikają słowa AWANS. Wiec trener jest przynajmniej słowny… Nie ma innej rady jak tylko najazd na urząd i domaganie się awansu od prezydenta a jak go nie będzie to rozliczenia Janickiego. Takie to proste ale nie w Katowicach.

  12. Avatar photo

    Arek,P

    2 września 2018 at 09:50

    To tak jest Bieze się Wawrzyniaka ktury czeka na propozycje z innych klubów ale jak niema żadnej to ostatnią deskom ratunku jest gieksa i wszyscy się cieszom atak naprawdę ktury klub poważnie myślący o awansie robi transfery za pięć dwunasta

  13. Avatar photo

    Mario

    2 września 2018 at 10:05

    Gieksa się kończy.Klubem żądza ludze którym nie zalezy na awansie,na wypromowaniu wychowanka,na zapełnieniu stadionu.Niestety ale mamy coraz mniej kibiców. Wy starczy popatrzeć na filmiki z meczów 10 lat wstecz.

  14. Avatar photo

    Wierny

    2 września 2018 at 10:07

    Kolego piszesz o dopingu pytam jaki doping przecież nie ma go prawie wcale blaszok swoje 4 swoje tak to wygląda myślę że powoli to jest koniec tej całej fartyw klubie

  15. Avatar photo

    Wierny

    2 września 2018 at 12:06

    Tu by się przydał trener Jan Urban albo Leszek Olzynski

  16. Avatar photo

    GieKSiorz

    2 września 2018 at 12:09

    Dokładnie ,mecz z jastrzębiem np., doping żenada, jastrzębie w 400 przekrzykiwali blaszok ,ok rozumiem chujowa gra,ale kiedyś nie było tego, popatrzcie na mecz z jastrzębiem teraz a 10lat nazot, niebo a ziemia,ten klub jest chyba celowo zajeżdżamy, przynajmniej piłka chopow, najpierw uszok,teraz Krupa zajeżdżają , nie wiem co myśleć już o tym,może za ruchem są bo nie umiem tego wytłumaczyć racjonalnie że miastu nie zależy na piłce,jeśli dalej będzie tak jak jest to będzie koniec klubu,już staliśmy się klubem prowincjonalnym tak jest,bez stadionu,bez celów,ambicji,mający kibiców w dupie,których coraz mniej, płakać się chce ale to prawda

  17. Avatar photo

    1964

    2 września 2018 at 12:43

    Dla mnie trener jest spalony!A czerwone kartki mają KrUPA i JANICKI!Chcieliśmy przewietrzenia szatni,I co dalej to samo czyli wielka kupa!Coś jest w tym klubie nie tak.Jak pisze GieKSiorz komuś zależy na zarżnięciu sekcji piłki nożnej mężczyzn!Co do trenera chłop nie nadaje się i tyle w temacie.Czy raków ma lepszą kadrę od GieKSy?Wątpie,czy ma lepszy budżet wątpie!Trzeba zmienić trenera ale nie wiem czy nie najlepiej byłoby zciągnąc trenera z osiągnięciami z Czech czy Słowacji.Polski rynek trenerski jest tak przesiąknięty pseudotrenerami że szkoda gadać!Ewentualnie dałbym szansę trenerowi związanemu kupe lat z GieKSą albo np.trenera Kościelniaka który jesr katowiczaninem!Ja widziałbym to tak Kościelniak 1 trener,Koniarek i Dziółka 2 trenerzy,Jojko trener bramkarzy!

  18. Avatar photo

    kasia

    2 września 2018 at 13:40

    Widzę ze zaczynacie rozumiec gdzie jest zrodlo problemu. Niestety z janickim nic sie nie uda. Problem tylko w tym ze miasto sie boi zarzadzajacego z prawdziwego zdarzenia. Mam nadzieje ze mecza juz zaczyna tez rozumiec. Trzeba pozbyc sie janickiego w pierwszej kolejnosci a potem paszulewicza. To samo bartnik. Nie widac zadnych efektow jego pracy

  19. Avatar photo

    kasia

    2 września 2018 at 13:52

    Takie sa efekty zarzadzania nieudacznikow. Kibicow na trybunach brak bo kto bedzie to ogladal za wlasne pieniadze. Infrastruktury brak bo nie wiadomo czemu. Trener dramat pod kazdym wzgledem. Bez pomyslu na zespol popelniajacy kardynalne bledy. Zatrudnil go znawca tematu Janicki do wspoly z bartnikiem. Zamiast pilkarzy zakupiono zawodnikow ruggby i wielkie zdziwienie ze to nie wystarczy by grac z sukcesem w pilke. Teraz to juz sie tylko modlic o utrzymanie. Natychmiast nalezy przeprowadzic gruntowne zmiany bo gorzej byc nie moze. Ogłosic konkurs na Prezesa i dac mu dobre zarobki. Konkurs niech przeprowadzi firma hr wybrana przez kibicow a nie przez cwaniaczkow z miasta. Dograc ten sezon do konca i utrzymac sie a potem zrobic rzetelny przeglad kadr przez trenera z papierami a nie dyletanta. Zostawic tych co maja umiejetnosci i ambicje i uzupelnic sklad podobnymi. Rozwiazac kontrakty z drwalami bo im sie dyscypliny pomylily. Zatrudnic oresta lenczyka albo bobo kaczmarka. To nie sa dyletanci.

  20. Avatar photo

    Mecza

    2 września 2018 at 14:49

    Obawiam się, że jednak może być gorzej… co do trenerów którzy zostali wymienieni niżej to Lenczyk powiedział kiedyś że wstydzi się że trenował kiedyś GKS a Bobo jest już na emeryturze, prędzej jego syn.

  21. Avatar photo

    kasia

    2 września 2018 at 15:15

    Powiedzial nie powiedzial nawiazac kontakt moze ktorys sie zgodzi wejsc do tego szamba

  22. Avatar photo

    Zorientowany

    2 września 2018 at 18:49

    GieKSiorz trafiłeś Krupa jest za ruchem.

  23. Avatar photo

    Rafał

    2 września 2018 at 20:24

    TU potrzeba trenera z jajami który pokaże że niemożliwe jest do zrobienia a na cuda potrzeba więcej czasu. Taki trener to tylko ze Ślaska i może już w latach 90 pracował w GKS. A Jutro chce przeczytać że PASZULEWICZA ZWOLNILI to jedyny pozytyw był by od początku sezonu. PANIE PREZESIE MASZ PAN JAJA TO ZACZNIJ DZIAŁAĆ I WYLEJ PASZULEWICZA TEGO SIĘ DOMAGAMY!!!!!!

  24. Avatar photo

    3 kolory

    2 września 2018 at 20:48

    Orest Lenczyk albo Bobo Kaczmarek
    …nawet tego kurwa nie komentuje

  25. Avatar photo

    3 kolory

    2 września 2018 at 20:56

    Był Brzęczek …źle tu trzeba trenera z jajami tylko Mandrysz .Był Mandrysz …źle bo nie żyje meczem nie biega przy lini itp. Zmiana trenera co pół roku nic nie da choć zatrudnienie Paszulewicza było błędem a raczej zwolnienie Mandrysza

  26. Avatar photo

    3 kolory

    2 września 2018 at 20:59

    Tak weźmy Kościelniaka na trenera…bo jest katowiczaninem …super kryterium wyboru ????

  27. Avatar photo

    kasia

    2 września 2018 at 21:08

    3 kolory a masz lepszych kandydatow co do ktorych kompetencji mozna miec zaufanie. Smialo slucham

  28. Avatar photo

    KosaEir

    2 września 2018 at 22:09

    Tu trzeba zmiany zacząć od góry aż do paszula

  29. Avatar photo

    GieKSiorz

    2 września 2018 at 22:45

    Dokładnie,tu trzeba od góry zmiany,od prezesa zacząć, zresztą Krupa też się zdeklaruje konkretnie jakie cele,stadion kiedy,bo na razie nas robią w ciula , nie wspominając o wstydzie.przeczytalem ostatnio w dzienniku zachodnim artykul o Gieksie”rewolucja pożre swoje dzieci”, piszą tam że transfery na ostatnią chwilę bo klub wypadł z obiegu ,jest niezbyt atrakcyjny,że jest presją i źle opinie byłych zawodników,a może każdy piłkarz mający ambicje wie że jest zakaz awansu i woli iść tam gdzie są perspektywy? coś tu śmierdzi,jebie wręcz,powoli te gówno wypływa,ile lat idzie ludziom kit wciskać panie Krupa, Janicki, Bartnik, wcześniej Cygan, który w Katowicach nie dał rady awansować,a w Częstochowie jest na najlepszej drodze,bo miasto chce i tu jest problem u nas

  30. Avatar photo

    Grześ_Żory_64

    3 września 2018 at 11:38

    Kolejny złotousty – czy u nas kiedyś coś się zmieni? 🙁

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga