Felietony
„Szanuj kibica swego, bo możesz nie mieć żadnego”
Skończyła się nasza męczarnia. Problem w tym, że przed nami nie przerwa zimowa, a zaledwie letnia. A to oznacza, że już za niespełna dwa miesiące wrócimy – niestety – do rozgrywek ligowych.
Nie ma co mówić, wielu kibicom – w tym mnie – te mecze zbrzydły. Najzwyczajniej w świecie zbrzydły. I powiem tak – rok temu przy starcie sezonu zastanawiałem się, czy nie rzucić tym udzielaniem się w GieKSiarskich mediach w diabły. Po poprzedniej rundzie wiosennej czułem się oszukany, ale to jeszcze pół biedy. Czułem, że to moje działanie nie ma wielkiego sensu, bo mamy w składzie nadal zawodników, którzy i rok temu zrobili wszystko, żeby nie awansować. Łudziłem się, że po pewnych zmianach kadrowych (choć rdzeń piłkarskiego nowotworu w szatni został) jesteśmy w stanie cokolwiek zdziałać.
Jutro dowiemy się, kto w GieKSie zostanie, a z kim się pożegnamy. Nie ukrywamy, że tak naprawdę na noszenie barw GKS Katowice nie zasługuje prawie nikt z tego zespołu, niestety jednak z kilkoma piłkarzami będziemy musieli się znów użerać. Na szczęście już na Twitterze pożegnał się Foszmańczyk. Choć znając cynizm naszych zawodników, nie zdziwilibyśmy się, jakby to był żart.
Problem jest taki, że na ten moment nie dostaliśmy absolutnie żadnego sygnału z klubu, że poza kwestią sportową (czyli jakość piłkarska zawodników) istnieje jakikolwiek problem pozasportowy (zaangażowanie, gierki pozaboiskowe). Żaden z piłkarzy, trener, dyrektor i prezes nie zająknęli się, że powtarzająca się sytuacja sprzed roku to jakaś reguła, a nie kwestia przypadku. Że awans został przegrany poza boiskiem, a nie na nim. Z drugiej strony mamy 95% kibiców, którzy mecze GieKSy oglądają od lat dziesięciu, dwudziestu czy trzydziestu, którzy doskonale potrafią odróżnić walkę i zaangażowanie od przechodzenia obok meczu i całego sezonu – i doskonale widzieli, co się wydarzyło.
Na ten moment, wszyscy w klubie robią z nas idiotów.
Mało tego. Tak naprawdę po raz kolejny okazuje się, że to kibice są winni. Niby między słowami, a w innych miejscach bardziej oficjalnie. Tymczasem nie ma w Polsce drugiej tak bardzo wyrozumiałej ekipy kibicowskiej ekipy, jak GKS Katowice. W Warszawie wystarczy kilka słabszych meczów, żeby kibice pojawili się na treningu i dali oklep. W Poznaniu kilka słabych meczów w grupie mistrzowskiej i mamy przerwany mecz. Przykłady można mnożyć.
Ilość frustracji, którą przeżywają kibice GKS Katowice to jest bicie światowych rekordów. Jaki bowiem klub z tak wielkimi aspiracjami co sezon, dodatkowo mający wszelkie dane sportowe by osiągnąć sukces zalicza:
a) jedenasty sezon w lidze bez awansu
b) dwie porażki ze znienawidzonym derbowo rywalem, z czego drugi mecz z większością nastolatków w jego składzie, którego leją wszyscy jak leci i z hukiem spada z ostatniego miejsca.
c) dwie klęski z innym derbowym rywalem
d) mając autostradę i mecze z dołem tabeli przegrywa prawie wszystko
e) daje się dogonić innemu znienawidzonemu rywalowi, podczas gdy ten w połowie rundy ma sześć punktów straty i jeden mecz więcej rozegrany.
I w trakcie tej całej błazenady mamy bardzo dobry liczebnie wyjazd do Olsztyna, wsparcie z Podbeskidziem, a po klęsce z Ruchem ani słowa, ani transparentu, tylko normalny doping. Zresztą to samo było rok temu, kiedy GKS zawalał awans z Sandecją i Górnikiem i piłkarze nie słyszeli, że mają spadać, tylko ciągle mobilizujące „chcemy awansu”. Już wtedy pisaliśmy, że nie zasłużyli na takie wsparcie, a jednak je dostali. I teraz je dostali po raz kolejny.
I w tym momencie na białym koniu wjeżdża prezes Janicki, który mówi:
„Uważam, że brakuje nam wzajemnego szacunku. Choćby szacunku kibiców wobec zawodników oraz na poziomie wewnętrznym, w klubie. To problem, który zdiagnozowałem, i na pewno będę chciał z nim walczyć. Uważam, że minimum szacunku się należy. Nie wyobrażam sobie bowiem, żeby zawodnik GKS-u Katowice był obrażany, nazywany zerem, wkładem do koszulki… To być może spotka się z negatywnym odbiorem części tutejszej społeczności czy kibiców, ale ja się z tym liczę. To są moi pracownicy i na pewno będę o nich dbał”.
Powiem szczerze, że gdy przeczytałem tę wypowiedź, naprawdę się załamałem. Dla mnie wypowiedź prezesa jest bezczelna, bo tyle ile kibice wkładają serca raz w działanie, a dwa w to, żeby jednak to minimum szacunku do piłkarzy utrzymać, również ociera się o jakąś abstrakcję. I mówi to prezes klubu, którego zawodnicy choćby w jednym procencie nie robią nic, by pokazać, że ten szacunek do kibiców mają. Mamy olewanie meczów, zwłaszcza najważniejszych meczów derbowych, mamy jakieś gesty Klemenza do publiczności, dzisiaj mieliśmy wypowiedź Abramowicza, który powiedział, że „jadą na zasłużony odpoczynek”. Rok temu mieliśmy taneczne kółko w Grudziądzu. A po meczu z Ruchem na jesieni, gdy wszyscy byliśmy czerwoni z nerwów i rozpaczy, a w Chorzowie była feta, nasi zawodnicy zaopatrywali się na stacji w alkohol na imprezkę i wpieprzali hot-dogi.
Więc chłopie, o jakim szacunku Ty mówisz? Do tych ludzi, którzy raz po raz kpią sobie ze swoich PRACODAWCÓW?
Niestety, to tylko pokazuje, że prezes również mocno odlatuje i pojawia się znak zapytania, czy z taką mentalnością sternika GKS jesteśmy w stanie gdziekolwiek zajść. Dodam, że prezes już jesienią posądzał mnie o to, że w jakimś minimalnym procencie, ale jednak – moje teksty mogą mieć wpływ na drużynę. Okej, załagodziłem wtedy swój ton. Nawet jeśli posądził mnie również o to, że cieszę się z porażek…
Dużo na ten moment do nauczenia się ma trener Paszulewicz, bo jeżeli on nie potrafi zrozumieć, dlaczego dzisiaj mieliśmy pusty Blaszok, to naprawdę, ale nadal nie rozumie specyfiki tego klubu. Tak naprawdę wychodzi na to, że nie rozumie tej specyfiki żaden trener czy prezes oraz wielu zawodników. Jest natomiast w kadrze kilka osób z grona wspomnianego „piłkarskiego nowotworu”, które jednak nauczyły się tym środowisku funkcjonować tak, aby wyłapać dla siebie jak najwięcej. Problem w tym, że zarażają oni chorobowymi komórkami tych, którzy przychodzą do klubu i niektórzy w rekordowym tempie również zaczynają prezentować katowicką mentalność, ale tę „szatnianą”.
Uważam że jeżeli nie wyleci prawie cała kadra, to wiele się nie zmieni. I nie chcę już słuchać tekstów typu „nie można wymienić całej kadry, bo trzeba ją jakoś zastąpić”. Jakby to ode mnie zależało, zostawiłbym może dwóch zawodników. A niestety ci, którzy mają szanse teoretycznie zostać, to są zawodnicy, którzy zawalili dwa awanse. I nie obchodzi mnie, czy ktoś zagrał dobrą czy słabą rundę, bo już dawno ustaliliśmy, że kwestia formy jest w dużej mierze kontrolowana. I jakby awans był na „niebezpiecznie” bliskim dystansie, to tym „najlepszym” by ta forma nagle siadła, odnieśliby kontuzję lub zarobili głupią żółtą czy czerwoną kartkę. Byli przecież tacy, co to wykluczyli się ze spotkania z Ruchem.
Boję się, że kilku zawodników zostanie. Przede wszystkim oczywiście mający ważny kontrakt Mateusz Kamiński. Tak, to jeden z tych zawodników, który mógłby zagrać rundę na miarę Sergio Ramosa, a i tak uważam, że klub powinien się z nim pilnie pożegnać. Kamiński już rok temu był, a teraz jest jeszcze większym symbolem sportowo-moralnego upadku GKS Katowice. Powiedziałbym, że bardziej nawet moralnego niż sportowego. Jeśli ktoś uważa, że Kamiński powinien w GKS Katowice zostać, to powiem to, co znakomicie sformułował nasz nowy kolega redakcyjny Mayek – taki ktoś po prostu zasługuje na takie wyniki, jakie serwuje mu GKS Katowice.
Rok temu pisałem w felietonie przed jeszcze tanecznym popisem w Grudziądzu:
„Przeraziło mnie ze strony kibiców zdejmowanie odpowiedzialności z piłkarzy i właśnie zrzucanie jej tylko na trenera. Przeraziło mnie to, że wiele osób wymieniając tych kopaczy, którzy powinni zostać w klubie, wymieniło ich naprawdę sporo, na przykład siedmiu z podstawowej jedenastki. Ktoś inny napisał, że powinni mieć szansę odkupienia swoich win…
Powiem tak – wiadomo, że wietrzenia szatni nie będzie. Większość zostanie. I po prostu mam spory ból i dylemat, bo dla mnie oni są po prostu skreśleni. Przeraża mnie, że kibice wygłaszając takie twierdzenia i obwiniając głównie trenera, sankcjonują wszystko to, co robili piłkarze na boisku! Czyli grę bez ambicji, tragiczny poziom czysto techniczny, bardzo słabą psychikę (czasem jedna dobra akcja rywala potrafiła zmienić obraz gry). Kibice przyjmują tych piłkarzy, mimo że prawie każdy przyczynił się do zniszczenia naszych marzeń w sposób bezczelny, a swoją postawą działał na szkodę klubu. Dla mnie to postawa nie do przyjęcia. Brak instynktu samozachowawczego kibiców. Przygotowywanie pola pod kolejną druzgocącą klęskę i wielkie rozczarowanie”.
Niestety moje słowa okazały się prorocze. Zostały te wszystkie Kalinkowskie, Zejdlery, Foszmańczyk, Kamiński, Goncerz. I mieliśmy totalne deja vu, czyli wzbudzone nadzieje i znów strzał w pysk. I ja się w pewnym momencie dałem znów na to nabrać. Znów zaufałem tej zdradzającej dziewczynie, a ona z uśmiechem na ustach zrobiła to jeszcze bardziej cynicznie niż wcześniej. A przecież trzeba było zaufać doświadczeniu z końcówki zeszłego roku i po prostu się nie nastawiać, że może być inaczej.
Co do dzisiejszego meczu z Łęczną, to dodam jeszcze, że to zadowolenie trenera plus wypowiedź Abramowicza przypomina też co do joty zeszłoroczny Grudziądz. Bo oprócz tańca był jeszcze tweet Goncerza „Moje pierwsze zwycięstwo w Grudziądzu”, a trener Jojko dziękował zawodnikom za walkę i zaangażowanie.
I znów powtórzę, to co kilka akapitów wcześniej – ludzie w Katowicach czerwoni ze złości, a w klubie zadowolenie z dobrego meczu i dobrze zapowiadających się wakacji. Przegraliśmy awans, ale jak to powiedział Abramowicz w wywiadzie „taka jest piłka, taki jest sport, widzimy się w następnym sezonie”.
Jak tutaj k… ma być dobrze, jak mamy taki psychiatryk na Bukowej?
Czekamy na jutrzejsze decyzje. Sprawa jest jasna, trzeba wyciąć piłkarski nowotwór z wielkim marginesem. Ten nowotwór dotyczy albo tych, których podejrzewamy o wałki, ale także tych, którzy są po prostu bardzo słabi, ale się zasiedzieli od lat. Jeśli w klubie zostanie któryś z zawodników: Nowak (pamiętamy Kluczbork), Frańczak, Kamiński, Midzierski, Kalinkowski, Mandrysz, Zejdler, to będzie można ogłosić koniec sezonu 2018/19 już przed jego rozpoczęciem. Choć ja uważam, że większość niewymienionych tu zawodników, również powinna opuścić klub, ale ci wymienieni to absolutna konieczność. Nie mam zaufania praktycznie do nikogo, na ten moment również ze struktur klubu. Zbyt dużo się podziało. Jeszcze mam cień nadziei, że Bartnik z Paszulewiczem to ogarną, ale to takie marzenie ściętej głowy, bo też wątpię, czy pan Tadeusz będzie miał na tyle cojones, żeby walnąć pięścią w stół, bo dotychczas jego wypowiedzi – zarówno po jesieni, jak i ostatniej konferencji – były mocno poddające w wątpliwość jego możliwości zdecydowanego działania.
Boję się, że te rewolucyjne zmiany, o których tak wszyscy pięknie mówią, w pierwszej kolejności dotkną zawodników tak naprawdę mało kluczowych jak Mokwa. A ostatnie się kilka osób z rdzenia. To będzie oznaczało także dla naszej redakcji zapewne jakieś modyfikacje. Bo opisywanie ustawionych meczów merytorycznie, ocenianie zawodników „jak grali” naprawdę mija się wtedy z celem i jest robieniem z siebie samych i kibiców durniów.
Kibice mają dość tej spleśniałej szatni. I jeśli znaczące kroki ku wyczyszczeniu szatni, ale tak NAPRAWDĘ nie zostaną poczynione, to w przyszłym sezonie mogą być naprawdę pustki na stadionie, a pusty Blaszok będzie regułą, a nie wyjątkiem.
I pamiętajcie panowie trenerzy i działacze, że jeśli zarzucacie kibicom brak szacunku po tym, co oni pokazali wspierając drużynę w ostatnich dwóch sezonach – sami pokazujecie brak szacunku do tych kibiców. I ten brak szacunku pokażecie również, jeśli utrzymacie w kadrze tych, co nigdy nie powinni w niej mieć miejsca.
Jest takie powiedzenie: „Szanuj kibica swego, bo możesz nie mieć żadnego”.
Lepiej pamiętajcie o tym, bo znów będzie płacz i dymisje w środku rundy jesiennej.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.
Galeria Piłka nożna
GieKSa zagrała na piątkę
GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Mariusz
3 czerwca 2018 at 20:37
Jak zwykle świetny artykuł. Shellu jesteś głosem rozsądku w tym szambie.
Paszulewicz niech się weźmie za szatnie a nie opowiada bzdury, jak to się ciężko gra przy pustych trybunach! Jeżeli trener nie rozumie frustracji kibiców, którzy drugi raz z rzędu zostali zrobieni w wała to powinien odejść.
Prezes Janicki wypowiada się o szacunku do siebie i wszystkich pracowników klubu. Oburza się na nazywanie pseudokopaczy ”wkładami do koszulek”!
Jak inaczej można nazwać ludzi, którzy nie mają ambicji i oddają bez walki mecz z odwiecznym rywalem, który spadł z ligi.
Bartolo
3 czerwca 2018 at 21:08
Za te słowa, to Janicki powinien dostać ostro po mordzie,śmierdzący h.j
Katowiczanin
3 czerwca 2018 at 21:10
Do jednego z wkładów który się tu wypisał, za nim został (słusznie) usunięty:
Jestem z klubem od dekad. Marazmu, stagnacji i żałości, przekrętów z królem i innymi frajerami widziałem w chuj, a jestem z klubem dalej na każdym meczu. Przez cały ten czas dawałem z siebie wszystko na każdym meczu, zdzierając gardło przez 90 minut na Bukowej i obcych stadionach, tracąc głos na kilka dni co szpil, a ty ile z siebie dałeś?
Można przegrać mecz, czy sezon, ale po ambitnej walce do samego końca, dając z siebie wszystko, tak jak my dajemy z siebie wszystko na blaszoku, a nie przechodząc wielokrotnie obok meczu, śmiejąc się do tego w ryj za to, że stworzyliśmy wam miejsca pracy ratując ten klub i płacąc wam z naszych katowickich podatków przez cały ten czas. Pieśń jest dalej aktualna, tylko wy, wkłady będąc debilami nie potraficie zrozumieć, że nie do was się ona odnosi.
Oczekiwaliście pozytywnego dopingu i go dostaliście. Nie daliście nic w zamian. Scenariusz pozytywny mamy więc sprawdzony, teraz będzie tylko gorzej.
Oleg
3 czerwca 2018 at 21:35
Shellu jak zwykle piszesz prawdę. I nareszcie zaczynasz dostrzegać że ten klub nie gnije tylko od strony boiska ale i gabinetów. A w pracy robi się tyle ile wystarczy szefowi. Niestety Janicki to ta sama klika i towarzystwo wspólnej arogancji co P.Cygan (mimo całej sympatii i szacunku do Pana Wojciecha). Nawet gorzej, bo gorol z Poznania, który ma Nas tak naprawdę w rzici. Jemu niestety również „szef” na to pozwala. Jeśli nie kibice, My, którzy ratowaliśmy ten klub wielokrotnie, nie zdecydowane działania, protest a nawet strajk wobec tego co się dzieje, podejrzewam, że nic i nikt nie jest w stanie owej kliki rozwalić, co zwiastuje kolejne stracone lata…
Oleg
3 czerwca 2018 at 21:36
*adoracji (arogancji również)
fan
3 czerwca 2018 at 21:41
Chodzę na GKS od lat osiemdziesiątych. Prawda jest taka, że tak słabego GKSu jak w ostatnich latach nie pamiętam. Budujecie kadrę na awans ile lat ? Jeżeli nie potraficie zatrudnić odpowiednich ludzi prezesów, dyrektorów sportowych,trenerów i w końcu wykonawców – piłkarzy to mamy duży problem. Panie Prezydencie Krupa ma Pan władzę, zatrudnij Pan odpowiednich ludzi !!!
GieKSiorz
3 czerwca 2018 at 21:53
Jo powiem tak,Gieksa zawsze w moim sercu ale nie ta dzisiuejszo zarządzano przez goroli bez ambicji,pilkarzyn bez honoru itd.2 sezon tak potraktować kibicow to jest dno!!!Panie prezesie Janicki o co pretensje do kibicow?!robicie nos w ciula kolejny roz,jeszcze my sa najgorsi,zoboczcie u siebie co wy robicie,Panie trenerze będą puste trybuny bo ludzie maja dość tych upokorzen drugi roz z rzedu,porazek w derbach ze smrodami co im cisna po 6-0 a my z nimi w rzić,byly szpile co ludzie przyłazili ale zescie ti zdupcyli,jo i dużo moich znajomych nie będzie lazic na szpile w następnym sezonie,bo ten rak toczy naszo Gieksa a ludzie co nia zadza nic nie widza.karnetu już nie kupia,nie dom się nabrać zescie nos tak upokorzyli to h… wam w dupa.mi jest wstyd i czuja się upokorzony,ida za Gieksa i jest w moim sercu ale ta z lot 80-90 co chopcy mieli ambicja i honor!!!zegnam
GieKSiorz
3 czerwca 2018 at 22:15
Chopy mom pomysl,zrobmy tako inicjatywa lazemy tłumnie na mecze naszych Kobitek w Ekstarlidze,puste trybuny na meczach wkladow bez ambicji!!!
Irishman
3 czerwca 2018 at 22:37
Jeszcze poczekajmy do jutra.
Ale jeśli jutro znowu winowajcy naszego upodlenia ostaną się na kolejne lata, to będzie oznaczało, że dla nas kibiców jest ZERO(!!!) szacunku w GieKSie! I w takim przypadku pozostaje nam już tylko BOJKOT meczów i manifestacje pod UM, bo z Janickim nie będzie sensu rozmawiać!
Hmh
3 czerwca 2018 at 22:44
Po odejściu wkładów niech klub opublikuje dane z ich GPSów które w tym sezonie mieli na plecach. Przynajmniej część.
Tomi
3 czerwca 2018 at 22:56
Panowie wszyscy się znamy na piłce oczywiście piszę to z przekąsem .Trener robi robotę ale potrzebuje piłkarzy transfer najlepszy od lat Pan Bartek Poczotuk zobaczcie jak facet gra jak od pierwszego meczu w Gieksie walka zaangażowanie pasja chęć woła walki ten facet wystarczy na cały skład
Irishman
3 czerwca 2018 at 22:59
Nie znam drugiego, tak upodlającego nas sezonu w historii GKS Katowice!
Tylko dwa razy w historii zdarzyło się, że przegraliśmy dwa razy w sezonie z chorzowskim!
1. Sezon 1998/1999.
Spadliśmy ale wtedy wywalczyliśmy 1 punkt w derbach z Górnikiem i po 4 z Odrą W. i Ruchem Radzionków!
2.Sezon 1966/1967
I wtedy dostaliśmy także łomot w derbach z Górnikiem. i Polonią B., wygrywając tylko raz z Szombierkami.
Ale wtedy zlaliśmy resztę Polski i zrealizowaliśmy nasz podstawowy cel, jakim było utrzymanie!
Obecnie nie tylko mamy wstyd po derbach z chorzowskimi ale także Tychami!
Irishman
3 czerwca 2018 at 23:00
Ale to kibice powinni okazywać szacunek zawodnikom!
PANIE JANICKI, PYTAM SIĘ ZA CO?!?!?!?!?!?!?!?!?!?
Fridek76
3 czerwca 2018 at 23:37
Lepiej bym tego nie napisał. Brawo
mekail
3 czerwca 2018 at 23:51
Dlatego właśnie, żeby się więcej nie frustrować przez „Panów piłkarzy” w koszulach GKS Katowice proponuję sympatie skierować na hokej w Satelicie, a na fussball jeździć do Zabrza i/lub Ostrawy.
Rafał
4 czerwca 2018 at 00:23
Zmienić trenera, chłopaków do drużyny znaleść w śród kibiców i odpowiedniego trenera i efekt był by lepszy niż przy tych pseudo piłkarzy za 3gr. i trenera który nieumi ustawić drużyny ani zmotywować. Nowy trener i chłopaków z podwórka którzy walczą i dają serducho w ten klub.
jarek
4 czerwca 2018 at 00:29
Trener żenada , O Abramowiczu nie wspomne.
Najgorszy mój sezon od 30 lat.
Sk
4 czerwca 2018 at 00:54
Nowak midzierski kaminski foszmanczyk zejdler kalinkowski WYPIERDALAC!!!
kejta
4 czerwca 2018 at 05:41
4 czerwiec wklady do koszulek WYPIERDOLAC z GieKSy !!!
Kato
4 czerwca 2018 at 08:12
SZACUNEK DLA KIBICÓW!
Derby grać dla Kibiców!
Gra bez walki to gańba!
Paweł
4 czerwca 2018 at 09:37
Foszmańczyk, Nowak, Kamiński – hamulcowi z ubiegłego sezonu.
Goncerza już nie wspomnę.
Frańczak, Kalinkowski, Mokwa, Volas, Wierzbicki.
WSZYSCY WYPIERDALAĆ!!!!
Zejder do rezerw!
Budować drużynę wokół piłkarzy pokroju Poczobuta. To jemu należy się opaska kapitana.
gosc
4 czerwca 2018 at 09:37
Panowie zastanowcie sie komu a moze jakiemu klubowi najbardziej zalezy zeby GIEKSA nie awansowała bo moga potracic i tak juz ostatnich sponsorów jakich maja a i kibicowsko by na tym tracili Moze warto sie zastanowic czy czasem nasi pilkarze nie byli zastraszani bo jest mi to bardzo podejzane ze ostatnie mecze ze słabymi druzynami juz drugi sezon z rzedu przegrywamy bo moze to te k…y pilkarzy zastraszaja po nich wszystkiego sie mozna spodziewac bo to k…y i szmaty To jest takie moje przemyslenie byc moze sie myle ale wszystko mozliwe
Paweł
4 czerwca 2018 at 09:41
Zapomniałem jeszcze o tak ”ważnym” pseudokopaczu, jak Midzierski. Szrot niechciany w Legnicy u Nas został wybrany kapitanem. Cień piłkarza. Drewno bojące się własnego cienia. Kpina i plucie kibicom w twarz.
Midzierski WYPIERDALAJ!
Paweł
4 czerwca 2018 at 09:53
Najśmieszniejsze jest to koło wzajemnej adoracji – Prezydent Krupa, Prezes Janicki oraz człowiek widmo – Bartnik. Brakuje tylko zaproszenia na śniadanie u Krupy i wzajemnego lizania się po kroczach. Czemu Prezydent nie zaprosił ”wkładów do koszulek”????
Byli już u Krupy hokeiści, choć hali z prawdziwego zdarzenia w Katowicach brak, siatkarze też nie mają swojego adresu. W ubiegły poniedziałek piłkarki. To wszystko to nic innego tylko zagrywki polityczne przed zbliżającymi się wyborami.
Wszyscy chcieli awansu a tak na prawdę interes się kręci. Władze chcą mieć pełny stadion i ułożonych kibiców, którzy ”będą szanowali piłkarzy”. Tylko, ze na szacunek trzeba zasłużyć tego pan Prezes Janicki chyba nie zrozumiał.
Tak, jak trener Paszulewicz do dziś nie zrozumiał czym była porażka z Ruchem. Dla nich to zwykłe mecze. Dlatego trudno o jakiś optymizm.
PołudnioweK-ce
4 czerwca 2018 at 12:55
Dobrze że już mamy to za sobą.Najgorszy sezon jaki pamiętam a wiele ich było.Wiadomo były spadki itd. i nawet nie ten kolejny brak awansu frustruje ale te 4 porażki z tychami i chorzowem..tego sie nie da zapomnieć..zwłaszcza ta na cichej.Teraz nowy sezon dajmy Paszulowi wolną ręke niech się wykaże a na koniec roku go rozliczymy.A i należy chyba wspomnieć o prezesie.Chyba będe oryginalny bo wcale mnie nie dziwią jego słowa broniące piłkarzy przed nami.Panowie przyjelibyscie się do firmy gdzie jej szef na pierwszym spotkaniu powiedziałby Wam że jak coś pójdzie nie tak to możecie dostać po pysku itd. i że to popiera??Przecież to jest oczywiste że tego zrobić nie może z kilku przyczyn a zwłaszcza z takiej że za chwile takowe rozmowy kwalifikacyjne będzie przeprowadzał..oby było ich wiele chyba wszyscy tego chcemy..
gosc
4 czerwca 2018 at 14:04
ja panowie bym jeszcze zrobił jedno na miejscu zarzadu i kibiców panowie wariograf i po koleji kazdego z tych grajków a ktory sie nie zgodzi wynocha i ogłosic to w mediach zeby go juz nikt nie zatrudnił
misiek
4 czerwca 2018 at 14:41
Ja mam inne odczucie. Oczywiście, mecze z ruchem przegrane fatalnie… totalny brak zrozumienia przez większość piłkarzy jak wazne to mecze dla nas…
Jednak w zakresie awansu to aby myśleć o awansie to należy wydać kasę i zatrudnić najlepszych… a my od lat kogo mamy za piłkarzy? Tych co to byli niechciani w innych klubach?
Czy w tym sezonie byliśmy przed sezonem w gronie faworytów? NIE NIE NIE. To były nasze marzenia… Może jestem naiwny ale uważam że nie było tu sprzedawania, po prostu jakich kopaczy (właśnie kopaczy a nie piłkarzy) zatrudniono… takie wyniki. Taka Miedź miała skład wiele silniejszy i nie tylko Miedź.
Jeśli kogoś wywalają z klubu za brak zaangażowania to po co on do GIEKSY? Odpowiedź prosta, bo na innego Klubu nie było stać…
Dopóki nie będziemy mieli sponsora z prawdziwego zdarzenia i piłkarzy z prawdziwego zdarzenia to będziemy się kisić w tej lidze i oglądać kopaczy na boisku…
Krzysztof
4 czerwca 2018 at 14:59
Ludzie czy wy nierozumiecie że tu chodzi o kase,jakby awansowali to wszystkich prawie wszystkich grajków trzeba wymienić,a kto przyjdzie messi ,neymar?Stadion też pozostawia wiele do życzenia,dlatego kazano im nie awansować.
Robson
4 czerwca 2018 at 21:33
Ja widzę że Janicki nie rozumie co to jest Śląski charakter i jakim klubem kieruje 🙁 Niech już się synek poda do dymisji i wraca do Poznania tam na pewno go przyjmą z otwartymi rękami 🙁
Robson
4 czerwca 2018 at 21:54
A za Paszodupka zatrudnić właśnie Dawida Plizgę (którego tak gnoił) jako grającego trenera niech zbiera chłopków z 1,2 3 ligi ze szkółek piłkarskich Śląskich klubów itd.. Niech grają GieKSiarze rozumiejący znaczenia derbów a prezesem niech będzie Jasiu,{iotrek Piekarczyk,Piotrek Świerczewski, Kaziu Węgrzyn jakiś symbol GieKSy albo jak potrzebujemy dobrego Menadżera niech to będzie GieKSiarz który udowodnił że potrafi jak np Michał Marcinkowski który od bajtla chodzi na bukową a z Tauzena jako prezes zrobił najpiękniejsze osiedle w kraju! lub ktoś inny ale GieKSiarz !!!
Pamiętacie jak było jak ratowaliśmy klub ? Rządzili GieKSiarze jak umieli grali GieKSiarze i był pełny stadion i awans za awansem !
Robson
4 czerwca 2018 at 21:56
I Shellu jeszcze raz wielki SZACUN za to że piszesz to co wszyscy czujemy !
PołudnioweK-ce
5 czerwca 2018 at 00:55
Robson..Plizga jako trener??..może i jest Gieksiarzem z Tauzena zaczynajacym swoją przygode z piłką w stadionie Ślaskim..ale prosze Cie nie kazdy się do wszystkiego nadaje delikatnie napisze.A co do naszych wspomnianych byłych legend/piłkarzy to prawdopodobieństwo że tu wrócą w jakiejkolwiek formie jest mniej więcej takie same jak powrót Nawałki..innymi klockami już się bawią
Robson
5 czerwca 2018 at 11:48
Chodziło mi o to że ze swoim GieKSiarskim sercem był by z niego na pewno lepszy pożytek niż z Paszulewicza. A podstawa to GieKSiarz trener ktoś kto u nas kiedyś grał rozumie klimaty i znaczenie derbów. Dlaczego Darek Dudek trenuje Zagłębie a nie nas ? Dlaczego prezesina się nie stara właśnie o takich ludzi ? Bo sam jest gorolem i nigdy tego nie zrozumie 🙁
PołudnioweK-ce
5 czerwca 2018 at 23:51
Mam wątpliwości czy metodą na sukces jest koniecznosc zatrudnienia człowieka który czuje i utożsamia się z klubem..gdzie jest ruch i niedawny ich trener legenda Warzycha..wszyscy wiemy..my też mieliśmy Jasia Furtoka, Grzesia Prokse (znamy ich kolor serca i krwi) w klubie..nic to nie dało niestety.Wątpie a nawet nie wierze że Darek Dudek poradziłby sobie z ekipą i marazmem jaki u nas panował/panuje.Wstrzelił się w punkt, miał dużo szczęścia, źle jemu osobiscie nie życze ale mam przeczucie że długo tam nie będzie pracował
PołudnioweK-ce
6 czerwca 2018 at 00:06
Nam potrzeba ludzi którzy chcą osiągnąć sukces mają parcie do przodu i mają jaja, nie pekają przed presją..myśle że z dwie z tych cech ma nasz obecny trener..ludzie dla których awans z GieKSą do ekstraklasy będzie nie szczytem lub zakończeniem a jedynie jedną z pozytywnych kart sportowej kariery