Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Wszystko w naszych nogach – razem do celu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Udało się! W końcówce obgryzaliśmy paznokcie, serce biło szybciej, a nerwy osiągały granicę możliwości. Wygraliśmy jednak bardzo ważny mecz w Siedlcach. GKS spełnił swój obowiązek, zagrał dobre spotkanie, ale kosztowało nas to bardzo dużo. Nie narzekamy – liczy się efekt, a ten w postaci trzech punktów jest bardzo zadowalający. Mieli wygrać z Tychami i w Siedlcach i to zrobili. Stworzyli sobie bardzo dobrą sytuację mentalną i punktową przed następnymi meczami. Jeszcze dwie kolejki temu nie wszystko od nas zależało, bo nagle znaleźliśmy się w sytuacji straty punktowej do czołowych miejsc. Teraz już (prawie) wszystko zależy od nas. Musimy po prostu dalej robić swoje i zgarniać punkty.

Można się czepiać kilku rzeczy w meczu z Pogonią. Przede wszystkim pojawiły się przestoje w grze. Katowiczanie po początkowym w sumie szturmie (tak to można nazwać) w pewnym momencie przestali atakować. Wcześniej stworzyliśmy sobie kilka kapitalnych okazji, mieliśmy rzuty rożne i auty, po których padały strzały na bramkę Misztala. W pewnym momencie tego zabrakło, Pogoń się trochę obudziła i nie było już tak spokojnie.

To co jest bardzo ważne w tym wszystkim, to fakt, że na początku wiosny gdy GieKSa przestawała grać w piłkę, to trwało to do końca meczu i już nie było powrotu. Z bardzo dobrej gry, zaczynaliśmy grać beznadziejnie i los tylko decydował o tym, ile jeszcze bramek zdąży nam wcisnąć przeciwnik. Wczoraj również mogliśmy mieć taką obawę. Właśnie GKS przestał grać około 25. minuty i trwało do przez jakiś czas. W drugiej połowie W KOŃCU wróciliśmy do swojej gry. Znów zaczęły się pojawiać sytuacje, znów nasz zespół stwarzał duże zagrożenie pod bramką gospodarzy. Sytuacje Abramowicza, Prokića czy Lebedyńskiego powinny zakończyć się bramką. U Andreji zadecydował pech, u Dawida brak precyzji, u Mikołaja… wie chyba tylko on sam, ale dobrze że nie połamał sobie nóg przy próbie opanowania piłki.

Gola strzelić się nie udało, ale o ile wcześniej bardzo byśmy na ten fakt narzekali, tak po „trójkach” w poprzednich kilku meczach możemy uznać, że rzeczywiście ogólnie w sytuacjach podbramkowych fortuna nam nie sprzyjała. Tak, pamiętamy dobrze naszą krytykę trenera Brzęczka, który mówił po Podbeskidziu, że brakuje nam szczęścia. Wtedy to były zdania z kosmosu. Teraz przy bramkowych okazjach rzeczywiście tego szczęścia brakowało, bo albo super ustawiony i z refleksem był Misztal, albo Prokić uderzył dobrze, ale nie do końca czysto, albo wspomniany Mikołaj stracił równowagę.

Nerwówka wynikała z tego, że – co jest całkowicie zrozumiałe – pod koniec Pogoń ruszyła do przodu. Choć nie lubimy tłumaczenia się, że :taki jest sport”, to akurat w tym przypadku można to powiedzieć. Trudno, żeby słabsze drużyny nigdy nie stworzyły sobie przeciw nam żadnej sytuacji. Nie zawsze będą Puławy – mecz z Wisłą możemy oprawić w ramki jako najgorszy występ w ofensywie przeciwników przeciw GieKSie. No a Pogoń owszem – zwłaszcza po wejściu Eusebio i Burkhardta – coś tam ruszyła do przodu, jedna akcja była naprawdę bardzo groźna, ale… tyłka to nie urwało. Nie były to szturmowe ataki, tylko kilka wyizolowanych groźnych akcji, a nasz stres nie wiązał się z ich poziomem, tylko raczej doświadczeniem z poprzednich meczów, kiedy to rywal dwa razy atakował i zdobywał dwie bramki.

GieKSa zagrała więc w Siedlcach bardzo dobrze w przekroju całego meczu, z wyłączeniem okresów nerwowości i dekoncentracji. Te okresy trwały za długo to fakt. Jednak wykorzystując swoje sytuacje, można było Pogoń odprawić z bagażem kilku bramek. Te okazje stwarzaliśmy zarówno po akcjach, jak i po stałych fragmentach – wrzutach z autu czy kornerach.

Piłkarze i trener Brzęczek swoje w tych dwóch meczach zrobili. Mogliśmy się tych potyczek obawiać, ale udało się wycisnąć maksimum. Jak „dziwna” jest nasza liga niech świadczy fakt, że jeszcze przed Tychami mieliśmy trzy punkty straty do Chojniczanki, teraz mamy już trzy oczka przewagi. Nie było jeszcze sytuacji w tej rundzie, a może i całym sezonie, żebyśmy mieli taką przewagę nad głównym – do pewnego momentu – faworytem do awansu. Ciągle idziemy łeb w łeb z Zagłębiem Sosnowiec. Sandecja odskoczyła wyraźnie, ale to właśnie z nimi zagramy, więc tylko od nas zależy, czy złapiemy bliski kontakt z liderem.

Nasza sytuacja wyjściowa przed piątkowym starciem jest bardzo dobra. Jest wysokie morale i chęć awansu. Piłkarze i sztab po meczu w Siedlcach paradują w kibicowskich koszulkach, identyfikują się z hasłem „Cała GieKSa razem”. Nie można przejść obok tego obojętnie. Teraz włącza się już naprawdę w sposób niesamowity nasza rola – rola kibiców. Mecz z Sandecją będzie najważniejszy od 10 lat. Bądźmy tam, niech piłkarzom Sandecji ugną się nogi już w tunelu prowadzącym na boisko!

16 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

16 komentarzy

  1. Avatar photo

    Kolo

    7 maja 2017 at 11:53

    Shellu, jak zwykle fajny komentarz pomeczowy, ale zauważ, że wcale nie wszystko od nas zależy! Jeżeli nawet wygramy z Sandecją, i wszystko do końca, ale Sosnowiec i Sandecja też zdobędą komplet punktów w swoich meczach, to zajmiemy… 3 miejsce i kapa!!!

  2. Avatar photo

    Shellu

    7 maja 2017 at 12:14

    Oczywiście, czysto matematycznie tak, ale bardziej mam na myśli, że nie musimy odrabiać na przykład 3 punktów straty (na ten moment). Jest równa ilość, gorszy bilans z Zagłębiem, więc punkcik więcej od nich i jesteśmy w ekstraklasie 😉

  3. Avatar photo

    neutralny

    7 maja 2017 at 12:52

    jedno jest pewne wystarczy remis ze sandecją a zagłębie przegrywa na miedzi i mamy 1 pkt przewagi nad gorolami

  4. Avatar photo

    bonzo

    7 maja 2017 at 13:03

    Ani My, ani zagłębie, ani Sandecja nie wygramy wszystkich meczów do końca. To sezon wyścigu żółwi, a nie pewniaków do awansu (jak wtedy gdy Lubin gwałcił wszystkich jak leci).

  5. Avatar photo

    hajna

    7 maja 2017 at 13:07

    Wygramy mecz o trzy pkt.i to cieszy martwi to że niewiele się zmieniło słaby jak zwykle Goncerz mimo asysty przez bramce Prokicia był do zmiany już w końcówce pierwszej połowy Abramowicz na nowej pozycji pokazuje wielkie braki w wyszkoleniu walczy ale z bardzo miernym skutkiem zaś Sapala to pomyłka nawet przy słabo grającym Zejdlerze któremu brak było sił.Trener nadal nie widzi problemu a ciężkie mecze czekają

  6. Avatar photo

    ModyGzG

    7 maja 2017 at 13:32

    Zagłębie z Miedzia najlepiej remis ze względu na to ze Miedź do końca gra wszystkie mecze u siebie i przy potencjalnym ich zwyciestwie robi sie zas kwas…

  7. Avatar photo

    ula

    7 maja 2017 at 13:46

    Hajna:Dajmy spokój Abramowiczowi,strzelil gola z tychami narzekaliscie,teraz jak zmarnował owszem setke też zle,nie zapominajmy ze dobry prokic też zmarnował dwie sytuacje po wrzutach Abramowicza,a chwalimy go za gola

  8. Avatar photo

    Kolo

    7 maja 2017 at 13:50

    Do Shella: No właśnie chodzi o ten jeden punkcik „straty” do Zagłębia z powodu gorszego bilansu. Chciałbym być takim optymistą jak Ty, ale obawiam się, że będzie go trudno odrobić.Jeszcze jak potkniemy się na Sandecji to będzie cholernie ciężko. Bo mam wrażenie, że zostało nas trzech do awansu,a myślę że Sosnowiec nie odpuści.
    P.S. Mam jeszcze pytanie do Ciebie jako Naczelnego tej strony. Od czasu powstania sekcji siatkówki aktualności piłkarskie są przeplatane siatkarskimi. Trochę to wkurzające. Czy nie można zrobić osobnej zakładki dla kibiców siatkówki? Tam mogli by się podniecać swoją dyscypliną. Ja rozumiem, że „cała Gieksa razem” ale w takim razie dlaczego nie było praktycznie żadnych artykułów o hokeju?? Nawet w czasie play-offów dawaliście tylko jakieś zdawkowe informacje jakby nikogo hokej nie obchodził.Czy masz, Drogi Shellu, jakiś na to wpływ, czy może to są jakieś „zalecenia z góry”?

  9. Avatar photo

    Shellu

    7 maja 2017 at 14:02

    Kolo wszystkie newsy w ramach „aktualności” muszą się wyświetlać na głównej stronie. Jeśli zrobilibysmy zakładkę siatkówka, yo oczywiście ma to sens, ale news nie może pojawiać się tylko w zakładce, z pominięciem głównej strony.

    A co do Twojego pytania, dlaczego jest siatka, a hokeja nie ma – odpowiedz jest prozaiczna. Po prostu znalazła się bardzo zaangażowana osoba do siatkówki, fanatyk tej dyscypliny i robi kawał dobrej roboty 🙂 niestety od hokeja takiej osoby nie mamy. Czyste kwestie kadrowe. Ekipę do newsów pilkarskich też krystalizowaliśmy bardzo długo, bo mało osób chce działać za darmo.

  10. Avatar photo

    Mecza

    7 maja 2017 at 14:43

    Też uważam że wszystko zależy od nas, wygrać 5 meczów i po sprawie. Tak naprawdę chyba 11 pkt wystarczy (3 zwycięstwa u siebie i 2 remisy na wyjeździe) Trochę ostatnio mniej się denerwuję myślać sobię że jak chcą awansować to muszą wygrywać w końcu aby zasłużyć na awans a nie fartem. Co do Sosnowca to darujcie, drużyna która miała 4 czy 5 trenerów w sezonie nie może awansować. Nic nie grają i za chwilę fart się skończy.

  11. Avatar photo

    Kolo

    7 maja 2017 at 14:43

    Dzięki Shellu za odpowiedź. Jak tak być musi to niech i będzie. Poza tym chcę Ci powiedzieć, że odwalacie kupę świetnej roboty! Żałuję tylko, że nie ma już graficznych analiz goli, jak kiedyś. Ale i tak jest super. I nie przejmuj się komentarzami pod dzisiejszymi „notami i opisami”. Nie dogodzisz wszystkim.
    No i szkoda jeszcze że skończyłeś z komentowaniem meczów na radiu.
    Pozdrawiam. Dobrze, że jesteście!

  12. Avatar photo

    Shellu

    7 maja 2017 at 14:46

    Dzięki za dobre słowo, pozdrawiam!

  13. Avatar photo

    David

    7 maja 2017 at 15:40

    Ula jestes zalosna hajtnij się z abramowiczem i skończ dupe na forum truc

  14. Avatar photo

    bols

    7 maja 2017 at 20:09

    Awansu nie będzie, z Górnikiem w dupe

  15. Avatar photo

    wrogreg

    8 maja 2017 at 06:24

    Do bols. Skoro to wiesz to postaw na to całą kasę jaką masz, a nie siej defetyzmu. Wygrasz kasiore to sobie nawet Belwedera kupisz, a nie bolsem się będziesz truł. Śmierdzi to i niedobre.
    Pozdro

  16. Avatar photo

    Irishman

    8 maja 2017 at 11:30

    Wszyscy mamy swoje przemyślenia, oceny, uwagi a także albo nadzieje albo wątpliwości… Ale teraz, kiedy mimo wszystko ciągle jeszcze mamy realne szanse na awans to wszystko co negatywne trzeba schować głęboko do kieszeni. Obecnie, to już nie jest czas na krytykę, dlatego nawet jeśli mamy jakieś uwagi, to dla dobra klubu trzeba pamiętać, że „milczenie” może stać się DOSŁOWNIE złotem. Z resztą niech stanie się choćby srebrem, nie ma problemu 🙂
    Pozostaje tylko życzyć nam wszystkim, aby na koniec sezonu „marudy” pozostali marudami, a optymiści okazali się być realistami!

    Też mnie wkurzają te siatkarskie newsy, bo siatą to się bardzo chętnie zainteresuję po awansie piłkarzy. ale skoro tak być musi to trudno.

    I tez mi brakuje hokeja. To aż niewiarygodne, że wśród tylu kibiców nie ma nikogo, kto chciałby się tym zająć! Ale skoro tak, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgłosić się do współpracy (jak tylko ogarnę się trochę jeśli chodzi o zdrowie, bo tu trzeba być trochę bardziej mobilnym). Co prawda pewnie nie ze wszystkimi z Redakcji mam „po drodze” ale czego się nie robi dla GieKSy.

    Pozdrawiam

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga