Dołącz do nas

Felietony

Rozwalcie tę szatnię! (zamiast post scriptum)

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po spadku do czwartej ligi wszyscy w Katowicach podchodzili bardzo optymistycznie do przyszłości. Mieliśmy przejść szturmem czwartą, trzecią i ówczesną drugą ligę i za trzy lata zameldować się w ekstraklasie. Czwartą ligę rzeczywiście GieKSa przeszła jak burza, nie przegrywając w tamtym sezonie ani jednego meczu. W trzeciej lidze już napotkaliśmy problemy, ale po szczęśliwych barażach (wolny los) awansowaliśmy z drugiego miejsca za zaplecze ekstraklasy. Nawet najwięksi pesymiści nie przewidywali, że utkniemy w ówczesnej drugiej lidze (po roku została przemianowana na pierwszą). Rok, dwa lata… w najgorszym razie.

Mamy sezon 2015/16 – 30 kolejek za nami. Za chwilę zakończy się dziewiąty sezon „polskiej Championship”. Dziewiąty sezon pierwszoligowego marazmu, podczas którego zajmowaliśmy miejsca: dziesiąte, jedenaste, trzynaste, jedenaste, trzynaste, dziesiąte, ósme, ósme. Ilość zdobytych punktów: 43, 44, 43, 41, 39, 50, 46, 48. Obecnie katowiczanie zajmują miejsce siódme z dorobkiem 42 punktów. Na cztery kolejki przed końcem można by rzec, że jest to progres – tym bardziej, że ciągle nawet jest jakaś tam szansa na czwarte miejsce. Spieszymy jednak z wyjaśnieniem, że ta szansa na czwartą lokatę nie jest wynikiem wybitnie lepszej gry GKS w obecnym sezonie niż w poprzednich, a jedynie wyjątkowo słabej postawy całej ligi (oprócz pierwszej dwójki-trójki). Bo zakładając nawet, że GKS zdobyłby te 12 punktów do końca – miałby po 34 kolejkach 54 punkty. Z obecną formą mało to realne, ale nawet jeśli – taka ilość oczek dawałaby czwarte miejsce jedynie w dwóch poprzednich sezonach, a generalnie zapewniałaby pozycję 5-7.

W żadnym z sezonów nawet nie otarliśmy się o awans. I na przestrzeni tych dziewięciu lat tylko dwa razy mogliśmy mieć nadzieję, że cokolwiek dobrego może się wydarzyć na wiosnę po udanej jesieni. Było to za czasów Adama Nawałki, kiedy to traciliśmy do drugiego miejsca „tylko” pięć punktów oraz Kazimierza Moskala, gdy do lokaty premiowanej traciliśmy okrągłe… zero punktów. Abstrahując jednak od tego, że rundy wiosenne wspomnianych sezonów zostały klasycznie spartaczone przez „potężne” armie Moskali – Roberta i Kazimierza – to szanse na awans traciliśmy zawsze praktycznie już jesienią. Początek wiosny to były wówczas mniejsze lub większej złudzenia, oszukiwanie samych siebie, ulotna nadzieja. A końcowe sześć, siedem, osiem meczów to wakacyjna gra plażowiczów pod szyldem GKS Katowice w pierwszej lidze. Pomijamy tu oczywiście udaną walkę Adama Nawałki i zespołu o utrzymanie w sezonie 2008/09. Przypominamy natomiast Roberta Moskala i jego ekipę, która z bezpiecznego miejsca w tabeli omal nie zleciała do drugiej ligi przegrywając ostatnie sześć meczów sezonu do zera i zawdzięczając utrzymanie Kluczborkowi, który wygrał na wyjeździe z Wisłą Płock (z dwunastu punktów przewagi nad strefą spadkową, na koniec sezonu pozostały tylko trzy).

Statystyki może są dla niektórych kibiców nudne, ale wstęp ten miał miejsce po to, by nakreślić kontekst całej sytuacji, w której znajduje się teraz GKS Katowice. Kontekst, który jest wyjątkowo smutny, a jeszcze bardziej smutna jest rzeczywistość – zanosi się bowiem na to, że jeżeli między sezonami nie dokona się prawdziwa rewolucja, to w przyszłym sezonie nie czeka nas nic dobrego i za rok o tej porze znów będziemy rozgrywać sparingi majową porą…

Różne były opinie, gdy do GieKSy przychodził Jerzy Brzęczek. Wiele osób było sceptycznych, inni wychodzili z założenia, że jest to młody trener, więc na pewno ambitny. Każdemu oczywiście należy dać szansę i taki kredyt zaufania były kapitan reprezentacji Polski dostał. I początek miał naprawdę dobry – nowa miotła zadziałała i GieKSa wygrała w Bytowie i Chojnicach, a u siebie z mocnymi Dolcanem i Zawiszą. Nagle odżyły nadzieje na awans. Prawdziwym sprawdzianem miały być trzy wyjazdowe mecze z rzędu – w Płocku, Suwałkach i Sosnowcu. Liczyliśmy na 6-7 punktów, niestety po bezdyskusyjnej przegranej z Wisłą i szczęśliwym zwycięstwie z Wigrami przyszła dramatyczna porażka na Ludowym, która bardzo mocno stonowała nadzieje na promocję w tym sezonie. Mimo wszystko wierzyliśmy, że ewentualna wygrana z Arką pozwoli nam wrócić do gry, ale niestety przegraliśmy z kretesem i wiosna okazała się grą o nic.

Plan był prosty, skupić się na dobrej grze i mimo wszystko punktować. Spróbować powalczyć o trzecie miejsce, a przy okazji sprawdzać zawodników pod kątem ich przydatności do następnego sezonu. Co prawda GieKSa nie grała wybitnie, ale udało się wygrać w Kluczborku, u siebie z Pogonią i Bełchatowem. Zremisować z Miedzią, po wyjątkowo dobrej drugiej połowie. Przyszedł mecz z Sandecją i coś się załamało. Umiarkowanie chwaliliśmy zespół za pierwszą połowę w Nowym Sączu i nie ganiliśmy za – powiedzmy to sobie – klęskę 0:4.

Od tamtego czasu oglądamy niestety żenującą postawę drużyny. Podsumowując ostatnie sześć spotkań – czyli jakby nie patrzeć jedną trzecią rundy – katowiczanie grają taki dramat, że z taką postawą zlecieliby z hukiem z pierwszej ligi. Nie chodzi nawet o same wyniki – bo już one są fatalne – ale o samą grę. Wystarczy powiedzieć, że w tych sześciu meczach udało nam się strzelić tylko jedną (JEDNĄ!) bramkę po uderzeniu naszego zawodnika z akcji. Dokładając do tego mecz z Bełchatowem (gol po stałym fragmencie) – to jest tych meczów siedem. Dwa gole z Rozwojem padły po samobóju i karnym. Drugi gol z Chojniczanką po rogu. Siedem cholernych meczów – 630 cholernych minut i tylko JEDNA dobrze sfinalizowana akcja. Nie mieści się to w głowie – nie w drużynie walczącej o awans, nie w średniaku, nie w zespole walczącym o utrzymanie czy nawet spadającym z ligi. Nie mieści się to w głowie jeśli chodzi o kilkunastu dorosłych facetów dumnie nazywających siebie piłkarzami. Fakt ten jest po prostu skandaliczny i mówi aż nadto o obecnym zespole GKS Katowice.

To co się dzieje obecnej wiosny to nic nowego. W mniejszym czy większym stopniu przerabiamy to prawie co rok. Było wspomniane sześć porażek Roberta Moskala do zera (przypomnijmy wirtuozerię trenerską w wystawieniu w Kluczborku w ataku Adriana Napierały), były cztery porażki na koniec sezonu Wojciecha Stawowego (do Świnoujścia nie zabrał rezerwowego bramkarza). Była ekipa hamulcowych, która na czele z Pitrym, Fonfarą, Wróblem (brylują ostatnio w swoich klubach) wygrała 2 na 17 meczów rundy wiosennej. I chociażby poprzedni sezon – w końcówce co prawda GieKSa się obudziła i wygrała po 3:0 z Sandecją i z Tychami, ale wcześniej zawodnicy spieprzyli święta kibicom fatalnym meczem w Suwałkach, skompromitowali się z Zagłębiem 0:5 czy zagrali totalnie beznadziejny mecz w Ząbkach po stosunkowo niezłym (ale też przegranym) w Ostródzie ze Stomilem.

Trener Brzęczek mówił i mówi nadal, że obecne mecze służą przyjrzeniu się zawodnikom pod kątem przyszłego sezonu. Patrząc jednak przez pryzmat całej rundy wiosennej – nawet tych wygranych ledwo, ledwo meczów – to wniosek byłby taki, że prawie wszyscy są do odstrzelenia. Można zrozumieć, że brak gry o stawkę nie powoduje już takiej adrenaliny – psychiki się nie oszuka. Ale to, że niektórzy piłkarze ostentacyjnie wręcz przechodzą obok meczu nie starają się nawet w minimalnym stopniu (nie wszyscy) lub po prostu grają na poziomie podwórka pod blokiem sprawia, że nie można specjalnie ufać, iż nagle zaczną wiązać krawaty w pierwszej lidze, a boisko będzie się aż iskrzyć od jeżdżenia na dupie. Ba, przecież mamy doświadczenia, że mając nawet solidne szanse na awans można praktycznie oddać walkowerem rundę wiosenną – mowa o Pitrych i reszcie…

Cześć zawodników, która powinna brylować gra tak żenująco, że aż oczy bolą od patrzenia. Część się nie stara, a część to po prostu nie są zawodnicy na pierwszą ligę i GKS Katowice. Nie dają oni nadziei, że może być dobrze. Problem w tym, że liga zaczyna się za dwa miesiące i my naprawdę nie mamy czasu.

Wielu kibiców zastanawia się, czy Kuchta jest bramkarzem na walkę o awans. Paradoks polega na tym, że przy puszczanych bramkach najczęściej nie ma nic do powiedzenia, a sytuacji, które mógłby wybronić w jakiś spektakularny sposób – za wiele nie ma. Nie wybronił meczów GieKSie, może poza ostatnim z Chojniczanką. Trudno powiedzieć na co stać tego bramkarza, problem jest taki, że po sezonie i tak już go w GieKSie może nie być…

Alan Czerwiński zrobił postępy, ale nadal to jest tylko na poziomie średniaka pierwszej ligi. Bracia Makowie już go nie nękają, a reszta pierwszoligowego przeciętniactwa nie jest na tyle szybka, żeby uciec Alanowi. Ostatnio razi jego bojaźń w ofensywie. Z drugiej strony Marcin Flis – totalna przeciętność na 10. miejsce w tabeli.

Mateusz Kamiński doświadczony i ma lepsze i gorsze momenty, ale czy to jest zawodnik na awans? Czy w rywalizacji z zawodnikami powiedzmy Podbeskidzia i Górnika byłby zaporą nie do przejścia? Oliver Prażnovsky po świetnej jesieni na wiosnę zapomniał jak się odpowiedzialnie rozgrywa piłkę na swojej połowie. Młody Kochański jest pewną nadzieją na przyszłość.

Defensywni pomocnicy – marazm. Najlepszy Łukasz Pielorz tak sprzeciętniał, że ciężko go ostatnio pochwalić. Leimonas w większości meczów kaleczy grę, Sławek Duda „zmiękczał” i po początku w GKS za czasów Rafała Góraka obecnie nie jest to zawodnik na górną połówkę pierwszej ligi.

Ale o ile formacja obrony i defensywnych pomocników jest jeszcze stała (rotacje 1-2 zawodników), to prawdziwy problem tworzy się w grze stricte ofensywnej, która na ten moment po prostu nie istnieje. Nie ma takiego drugiego klubu w Polsce, który nie miałby skrzydeł, środka pomocy i napastnika. Jak na cztery kolejki przed końcem sezonu i niecałe dwa miesiące do następnego jest to po prostu sytuacja dramatyczna. Bartosz Iwan okazał się pomyłką transferową. To już nie ten zawodnik, który prostopadłymi podaniami – aż palce lizać – wielokrotnie obsłużył Krzysztofa Kaliciaka kilka lat temu. Teraz to cień piłkarza, snuje się po boisku i nie potrafi zrobić jednej ciekawej akcji. Nie dziwota, że trener Brzęczek ma już dość słabej gry Bartka. W oczach trenera Ajwen jest tak słaby, że szkoleniowiec próbował karkołomnych rozwiązań z Wołkowiczem czy Goncerzem na dziesiątce. To już naprawdę była desperacja, ale desperacja wynikająca z braku materiału ludzkiego.

Na skrzydłach w pomocy podobny dramat. Maciej Bębenek to kolejny zawodnik z serii „GieKSie strzelałem kiedyś bramki, ale jak jestem w GieKSie odstawiam żenadę”. Pomyśleć, że rok temu w meczu Sandecji na Bukowej Maciek był – mimo porażki 0:3 – najlepszym zawodnikiem nowosądeczan… Teraz podobnie jak Iwan – tak działa na nerwy Brzęczkowi, że ten zmienia go w przerwie. Ale kto w zamian? Szołtys po kilku stosunkowo udanych meczach wchodzi na boisko i jest niewidzialny. Wspomniany Wołek to symbol tego dziesiątego-dwunastego miejsca w pierwszej lidze. Zawodnik, który od czterech lat nie potrafi sobie na stałe wywalczyć miejsca w pierwszym składzie i poza regularnymi dwiema bramkami w rundzie pozostałe mecze rozgrywa na poziomie III ligi. Kiedyś takim symbolem przeciętniactwa GKS był Kamil Cholerzyński, ale w końcu zawodnik odszedł do Rozwoju. Coś tam w ofensywie czasem zdziała Adrian Frańczak, ale to ciągle za mało, by powiedzieć o tym zawodniku, że jest na tyle solidny, aby dać GieKSie jakość w walce o ekstraklasę. Jakaś tam nadzieja tkwi w Patryku Szymańskim, ale on nie pokazał na razie nic, abyśmy mogli stwierdzić, że jest to nadzieja pewna. No i liczymy oczywiście na Filipa Burkhardta, ale ten jeszcze przed kontuzją poza kilkoma dobrymi meczami, jesienią spisywał się słabo.

Atak – Grzegorz Goncerz. Co się z tym chopem stało nie wie nikt. O ile część winy można zrzucić na to, że nie ma wsparcia od pomocników, to jednak gdy już ma piłkę, nie wie za bardzo co z nią zrobić. Przecież w poprzednich rundach strzelał bramki nawet po wypracowanych przez siebie akcjach. Nie bał się uderzać, a teraz nawet jego strzałów mamy jak na lekarstwo. Biega często dość bezładnie między obrońcami (owszem czasem wywiera pożyteczny pressing), ale nie ma z tego wymiernych efektów w postaci zagrożenia bramki. Dodatkowo cały czas mamy w pamięci tę niezrozumiałą ilość spalonych w Olsztynie. Gonzo był wyraźnie w tym meczu zamulony i nieskoncentrowany… Zahorski – wydaje się, że on może tylko czasem po rogu strzelić gola i nic więcej.

Obecny stan kadry jest po prostu zatrważająco słaby. Nie ma jednego zawodnika, o który moglibyśmy z całą pewnością powiedzieć – tak, to jest piłkarz na walkę o ekstraklasę. Nie ma, po prostu ciemno, ciemno w tunelu. Bez światełka. Możemy jedynie powiedzieć, że „może”, „w pewnych okolicznościach” niektórzy zawodnicy będą mogli nam pomóc.

Może Kuchta. Może Kamiński. Może Prażnovski. Może Pielorz. Może Bębenek. Może Goncerz. Może Bury. I Kochański. Tyle, że Kuchty pewnie nie będzie. Kamyk w kluczowych sytuacjach popełnia błędy. Prażnovsky ma potencjał, jest solidny i wierzymy, że jego wiosenna elektryczność jest okresowa. Pielorz – jak mówi kolega Błażej, grałby lepiej, gdyby wokół siebie miał lepszych partnerów. Bębenek – na pewno ma spore możliwości, ale pada mocne podejrzenie, że mentalność sportowca może być jakimś dla niego problemem. Gonzo – tutaj trzeba wierzyć, że jest w stanie wrócić do skuteczności – również w przypadku lepszych partnerów.

Każdy z wymienionych zawodników ma jakieś „ale”. A ci którzy nie zostali wymienieni po prostu nie nadają się do walki o awans. Adrian Frańczak może grać o czołówkę, ale nie o dwa pierwsze miejsca, podobnie Alan Czerwiński. Patryk Szymański musi się pokazać. Reszta po prostu jest za słaba, wielokrotnie już udowodniła, że walka o czołowe lokaty to za wysokie progi. Dwie porażki z Zagłębiem, z Arką, porażka z Wisłą. W większości z tych meczów GKS był zespołem gorszym. A teraz na wiosnę grając z przeciętniakami lub drużynami broniącymi się przed spadkiem – nasz zespół również sobie nie radzi. Z czym do ludzi?

Przed każdym meczem bawimy się w przewidywanie składu, czasem uda się wytypować 100% czasem nie trafimy z dwoma, trzema zawodnikami. Trudno jednak trafnie określić zestawienie jedenastki, gdy trener jest zmuszony do wybierania co chwila mniejszego zła. Przecież wstawienie do składu Iwana czy Bębenka nie wynikało z tego, że oni są tacy dobrzy i zasługują na szansę, a z tego, że inni grali żenadę i kolejka zatoczyła koło (jakkolwiek to brzydko nie brzmi) i znów przyszedł czas na tych zawodników. Zmienieni w pierwszej połowie, to pewnie z Chrobrym wybiegną słabiacy Wołek i Szołtys. I tak w koło Macieju (nie Bębenku).

Niestety szkoleniowiec nie może skorzystać z czegoś, co powinno być zapleczem pierwszego zespołu, a mianowicie czegoś o nazwie drużyna rezerw. Jakkolwiek by ta ekipa nie grała, to porażka w ostatnim meczu z drużyną, która w 23 kolejkach zanotowała 23 porażki i straciła ponad sto bramek jest tak potężną kompromitacją, że chyba nawet cała historia pierwszego zespołu nie zna takowej.

Zachodzą też obawy o kolejną bardzo niepokojącą rzecz. Patrząc na postawę zawodników, wypowiedzi trenera i to, co się dzieje z drużyną trudno nie odnieść wrażenia powtarzalności w jeszcze jednym aspekcie. Oczywiście to teoria, ale pamiętając Moskala i Skowronka, trudno nie odnieść wrażenia, że coś jest nie tak z posłuchem trenera u piłkarzy. Brzęczek nie reaguje tak żywo jak wcześniej, a piłkarze po prostu w większości ostatnich meczach opierniczają się jak… w poprzednich rundach wiosennych. Pamiętamy sytuację, jak Kazimierz Moskal zupełnie stracił panowanie nad drużyną, Artur Skowronek chyba nigdy nie miał specjalnie szacunku u piłkarzy. Pytanie, czy podobnie nie dzieje się z trenerem Brzęczkiem? Oby nie.

Jest mowa, że okres transferowy będzie ciężką pracą dla Dariusza Motały. I tutaj pojawiają się poważne obawy. Bo jak już wspomnieliśmy zaledwie 2, 3 lub 4 zawodników z obecnego pierwszego zespołu daje nadzieję na walkę o awans. Powtarzamy – nadzieję, bo nie pewność. I to też jest problem, bo jest to na zasadzie, że „może w końcu odpalą”. Obawa dotyczy tego, że nigdy żaden trener czy prezes nie odważył się zrobić na tyle dużej rewolucji, aby wypieprzyć prawie wszystkich i zastąpić ich tymi, którzy rokują nadzieję. Zmieniało się 3-4 zawodników, przychodzili nowi – zazwyczaj szrot – i szybko okazywało się, że to żadne wzmocnienie. To straszne, że już kilkukrotnie dawaliśmy się nabrać na zaciąg solidnych piłkarzy (którzy rzeczywiście wydawali się mocni na pierwszą ligę!), a okazywało się, że grają fatalnie. Kilkukrotnie powtarzalna sytuacja każe nam się zastanowić, czy rzeczywiście GieKSa ściągała wartościowych graczy czy może ci o wysokiej jakości poszli do lepszych klubów, a nam zostały ochłapy – tylko my jeszcze o tym nie wiedzieliśmy?

Bo tak na chłopski rozum – umówmy się, środowisko piłkarskie jest zorientowane i większość zawodników zasięgnie opinii o GieKSie, chociażby u obecnych zawodników. A jaki może być ten przekaz? „Przyjdź, nie trzeba się jakoś starać, zawsze gramy o środek tabeli, nie ma specjalnej presji – kibice pokrzyczą, powyzywają i popiszą na forum, ale i tak nas dopingują, a prezes i trener są łagodni, można się opieprzać bez konsekwencji”. Oczywiście to domniemanie, ale patrząc przez pryzmat ostatnich lat trudno nie odnieść wrażenia, że GieKSa jest przytułkiem dla emerytów i rencistów.

Trudno sobie wyobrazić kolejny sezon z Dudą czy Wołkiem. Ale trudno sobie wyobrazić awans z tymi „lepszymi” zawodnikami jak Alan czy Adrian. Ja osobiście uważam, że i Kamyk czy Pielo to nie jest to, choć jak napisałem wyżej, tych zawodników bym nie skreślał. Ale żeby GieKSa mogła walczyć o awans potrzebuje nowego bramkarza, prawego i lewego obrońcy, jednego stopera, co najmniej jednego defensywnego pomocnika, lewego i prawego pomocnika, rozgrywającego i napastnika.

Jednym słowem – potrzebujemy wzmocnień na wszystkich pozycjach! Przeraża to, że to praktycznie niemożliwe, żeby ściągnąć 10 graczy lepszych niż obecnych (choć bycie od nich lepszym to nie jest jakaś sztuka). Problem jest w tym, że to mają być zawodnicy NA JUŻ i gwarantujący zdecydowanie podniesienie jakości. Dlaczego cały tekst na ten temat? Ano dlatego, że 4 czy nawet 5 transferów nic nie zmieni. Trudno się spodziewać, że ściągniemy super zawodników, którzy odmienią jakość zespołu. Wtedy owszem – czterech mogłoby znacząco podnieść jakość. Ale że przyjdą do nas zawodnicy tylko „trochę lepsi” powoduje, że po prostu trzeba tę szatnie przewietrzyć prawie kompletnie, wywalić prawie wszystkich i ściągnąć kompletnie nowych. Z 90 procent obecnych zawodników naprawdę już nic nie będzie…

Tak wiem. Mało realne. Nie znam historii, żeby jakikolwiek trener zdecydował się na taki ruch. Niestety trenerzy w Polsce są bojaźliwi i wolą utrzymać mierny status quo niż totalnie zaryzykować – w tę lub w tę stronę.

To nie jest cała runda wiosenna przed nami. Do końca sezonu pozostały tylko cztery kolejki (trzy mecze). Przeleci mega szybko podobnie jak czas między sezonami. Dodatkowo przecież trzeba drużynę zgrywać w sparingach i nowych zawodników przede wszystkim. Tu naprawdę trzeba dokonać rewolucji, rozwalić tę szatnię i stworzyć coś od podstaw. I to jest jedyna prosta rada dla trenera i zarządu. Bo w przeciwnym razie – w razie kilku kosmetycznych zmian – gwarantuję, że za rok będziemy w tym samym miejscu. Pytanie tylko, czy jeszcze z prezesem Cyganem i trenerem Brzęczkiem…

Weźcie się wszyscy w garść i rozpieprzcie to towarzystwo wzajemnej adoracji, bo przyjdzie jesień, obudzicie się z ręką w nocniku, a kibice znów będą robić sobie wycieczkę pod szatnię…

Michał Murzyn – Shellu
Redaktor naczelny GieKSa.pl

 

38 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

38 komentarzy

  1. Avatar photo

    Jarek

    13 maja 2016 at 21:52

    Tylko z kurtuazji autor nie napisał, że niektóre mecze wyglądały na ewidentnie ustawione. Ale na to trzeba dowodów. Historia zna wiele przykładów, że da się wymienić 90 % kadry i nie spaść. Zapewne skończy się na kosmetycznych zmianach, łudzeniu kibiców, i wspomnianej przez autora pobudce z ręką w nocniku. Ja, który przez ostatnie 15 lat opuściłem może z dziesięć meczów na Bukowej, nie byłem już na czterech meczach z rzędu. To zawsze będzie mój klub, ale to nie są moi piłkarze.

  2. Avatar photo

    koleś

    13 maja 2016 at 22:15

    Bez dwóch zdań to ostatni sezon dla: Leimonasa, Iwana, Zahorskiego, Jurkowskiego i Dobrolińskiego. Do tego odejdą do swoich klubów Kuchta i Flis.

    Gdybyśmy tych zawodników zamienili na prawdziwie wartościowych i dodali do tego dwóch skrzydlowych to mamy dobrą pierwszą jedenastkę i jako takich zmienników.

    Bramkarz: nowy, nowy
    Prawa obrona: Czerwiński, Bębenek
    Środek obrony: nowy, Oliver, Kamiński, Kochański
    Lewa obrona: nowy, Frańczak
    Prawa pomoc: nowy, Bębenek
    Defensywni pomocnicy: nowy, Pielorz, Duda
    Ofensywni pomocnicy: Burkhardt, nowy
    Lewa pomoc: nowy, Wołkowicz, Szołtys
    Napastnik: Goncerz, nowy

    Optymalnie 9 nowych zawodników a minimum to 6

  3. Avatar photo

    Kibic2

    13 maja 2016 at 23:00

    @Koleś nie ma znaczenia ilu sobie wymyślisz nowych, ilu chcesz zakontraktować. Bez strategicznego sponsora (prywatnego) to będzie tylko dalsza agonia. Kto niby ma pierdolnąć pięścią w stół?? Prezes, który jest na usługach UM? Nawet jak go wywalimy, to przyjdzie kolejny wskazany przez UM. Obrazisz się? nie przyjedziesz na mecz? Zaprotestujesz? To będzie jak najbardziej na rękę UM. Nie będzie musiał budować nowego stadionu, który i tak powraca jak bumerang przed wyborami. Słaba gra spowoduje mniejszą frekwencję i zainteresowanie więc dla kogo ekstraklasa? Sytuacja jest dramatyczna na chwilę obecną, gdyż zmiana piłkarzy nic nie da:( Najbardziej przykre jest to, że jesteśmy tak często oszukiwani, że niektórzy jeszcze wierzą(bądź do niedawna), że zmiana 4-5 zawodników pozwoli włączyć się o walkę w następnym sezonie. Niestety prawda jest bardziej brutalna.

  4. Avatar photo

    koleś

    13 maja 2016 at 23:12

    @kibic2 gdyby miasto chciało naszej śmierci, to nie dałoby jedną transzą 6 mln zł na spłatę długów i kilkunastu milionów w ostatnich kilku latach. Wiem, że długo czekamy na ekstraklasę, ale dopiero od roku nasza kondycja finansowa jest w miarę uporządkowana co pozwala nam myśleć o awansie. Dopóki jesteśmy w 1 lidze na prywatnego sponsora nie ma co liczyć, jesteśmy na łasce UM i nie pozostaje nam nic innego jak wierzyć w to, że UM nie chce nas wydymać.

  5. Avatar photo

    Tom

    13 maja 2016 at 23:16

    Dobry artykuł. Niestety wygląda to tak, że każdy kto do nas przyjdzie zostaje zarażony „bylejakością” – można grać na pół gwizdka bo presji (oprócz kibiców) tu nie ma.
    Od lat kisimy w tej I lidze a prezes wciąż się daję złapać na trybunie VIP jak gaworzy z piłkarzami z uśmiechem na twarzy…

  6. Avatar photo

    Kibic2

    13 maja 2016 at 23:27

    @Koleś wiesz co ja myślę? Miasto zaczęło się bawić w GKS Katowice z myślą, że szybko pojawi się jakiś inny partner do rozmów, w miarę jak sytuacja będzie stabilizować się. Niestety sytuacja jest z goła odmienna i to jest problem. Miasto raczej nie wywali kasy na awans, gdyż liga wyżej to wyższe wydatki, nawet jeśli Canal+ coś dorzuci. Jesteśmy skazani na miejsca 5-10 do usranej śmierci. Szczerze mówiąc myślę, że jeśli w ciągu kilku lat taka ilość kasy idzie na klub bez rezultatu, bez efektów sportowych, to ktoś powie dość i basta.
    ps Stadion skansen jak na warunki ekstraklasy:(((

  7. Avatar photo

    SKalpel

    14 maja 2016 at 05:28

    Do Koleś
    Zawodnikami którzy nie spełniają norm rezerwowych są jeszcze :
    – Duda , od dwóch sezonów bardzo słaby poziom , zawodnik na miarę II-III ligi
    – Wołkowicz , jeden lepszy mecz na rundę , tak jak Duda II- III liga
    – Szołtys , chłopak spalony albo posrany ? … w najlepszy wypadku wypożyczka do Poloni Bytom lub Nadwiślana , a może jego specyficzny sposób zachowania , da mu więcej radości z gry w bieszczadzkich klimatach, Czuwaj Przemyśl , Karpaty Krosno ?

  8. Avatar photo

    n.k.w.d.

    14 maja 2016 at 08:18

    Powiem krótko: Dziurowicz w grobie się przewraca jak widzi tą bylejakość.

  9. Avatar photo

    wdupia lacie

    14 maja 2016 at 10:13

    Jest powód do optymizmu, dzisiej w końcu 3 punkty

  10. Avatar photo

    Bartolo

    14 maja 2016 at 10:32

    Dwa sezony temu,za Kazika Moskala zespół na jesień wyglądał naprawdę niezle.Były duże nadzieje,że tym razem może się udać.Ścisła czołówka.Przychodzi wiosna.Pierwszy mecz na Sandecji mimo niezłej gry i walki przegrany 2-3.I przychodzi drugi mecz z Bytovią u siebie,pamiętacie?Przy stanie 0-0 mamy karnego,do piłki podchodzi Duda,krótka pogawędka z bramkarzem gości i lekki strzał w środek bramki.Kończy się 0-1 i totalnie odpuszczony mecz.Wtedy coś we mnie pękło.Póżniej szereg porażek,leci głowa kozła ofiarnego czyli trenera.Nie sądziłem,że może być jeszcze gorzej,a jest!Wiecie co,ja już nie wierze w nic,w przyszłym sezonie czeka nas spadek!Wspomnicie moje słowa.Za rok GieKSa spada do 2 ligi!!Miasto nie chce nam pomóc,chce nas tylko wydymać,wykorzystać jak dziwkę przy trasie DK1.A i przestańcie z tym Kamińskim czy Pielorzem,Frańczakiem.Oni są jak dla mnie pierwsi do wyjeb…

  11. Avatar photo

    kibic bce

    14 maja 2016 at 12:24

    Bardzo dobry artykul.
    Jest ch.. i tyle.
    Tu potrzena kogos z jajami od slonia.
    Do tego trzeba dorzucic reszte trenereow rocznikow mlodszych.

  12. Avatar photo

    Scifo

    14 maja 2016 at 12:50

    1. UM – nie jest zainteresowany lepszą GieKSą, bo wtedy trzeba zbudować stadion, może na 22 tys. a tak statystyki mówią, że chodzi średnio 1,5-2,5 tys. Można rozpisać kolejny konkurs, tak co by przed wyborami pokazać nowy projekt (perełkę na 8,5 tys).
    2. Cygan wykonuje polecenia UM, i ze spokojem prowadzi klub wielosekcyjny… można napisać o siatkówce, drużynie kobiet, przecież się dzieje… Prawie wszyscy są zadowoleni… w UM. Nawet na forum nikt nie śmie zarzucić prezydentowi złej woli, przecież dają kasę.
    3. Nie jest dla Was dziwne, że taki zawodnik jak Trochim nie chce grać w GieKSie? Wybrał Sandecję, dlaczego? Bo to jest walczak, który chce grać o wyższe cele a tu zobaczył, że gra się w ci.la. Zagrać jeden dwa lepsze mecze, potem marazm udawanie, że się chce, kasa się zgadza, polansować się w SCC.
    4 Jak już o nic nie gramy to inwestujmy w młodych. W drużynie powinna być grupa ok 5 młodych zawodników, którzy grają 2-3 w każdym meczu. Po ch.. ogrywać wypożyczonych zawodników, którzy po sezonie wrócą do swoich klubów?
    5. Nie ma świętych krów, grasz piach, to nie mieścisz się w składzie na następny mecz. Posiedzisz na trybunach, dostaniesz stawkę minimalną, to zrozumiesz, że to twoja robota.
    6. Wy..bać dla przykładu 1-2 zawodników, którzy obstawiają u buków. Obawiam się, że jest to całkiem duży problem.

  13. Avatar photo

    maxiu

    14 maja 2016 at 13:08

    scifo@ 1.Miasto nie bedzie budowac stadionu na 22 tys ani zadnej perełki na 8,5 tys jest juz konkretny plan stadion na 15 tys w pierwszym etapie 12 tys nastepnie jak bedzie potrzeba to kolejne 3tys. Juz jest zgoda wykupu dzialek od Chorzowa pod budowe.Wiec chyba cos sie w tym kierunku robi.
    2.Jezeli sie dostaje kase od miasta to chyba raczej nie mozna za bardzo kozaczyc na swój sposób.A co do siatkarzy i piłkarek to nie rozumiem dlaczego tymi sukcesami mielibyscmy sie nie chwalic.
    3.Trochim poszedl grac do Sandecji z powodów rodzinnych (podobno choroba ojca) cały czas deklaruje ze jak sie wszystko ulozy chetnie wroci do GieKSy.
    4.Nie inwesujemy w mlodych?? Szołtys,Szymański,Curyło,Sawicki??
    z tymi 4 punktami sie nie zgadzam ale z punktami 5 i 6 zgadzam sie w 100%

  14. Avatar photo

    lukasz

    14 maja 2016 at 14:59

    Mozna pisac o zmienach 9-10 zawodnikow ale ja sie spytam za co ? 10 zawodnikow gwarantujacych jakas tam jakosc – lepsza od tej ktora jest – to wydatek nawet jak na 1 lige astronomiczny. 10 zawodnikow w tym napastnik ktorego w Polsce naprawde ciezko znalezc i zachecic do gry w takim klubie jak nasz (prawdziwego GKS-u pamieta niewielu). Jestem zdania ze przecietnosc to drugie imie wiekszosci z obecnych pilkarzy i nie zgadzam sie z opinia aby Pilorz, Leimonas, Iwan, Wolkowicz, Duda, Kaminski mogli byc brani pod uwagew grze na nastepny sezon, ze moga zaskoczyc i walczyc o awans. Oni sa w klubie na tyle dlugo ze przecietniactwo maja we krwi i jak najszybciej nalezy sie z nimi pozegnac. Pamietajcie ze nowe nie znaczy lepsze – ile razy przerabiane to bylo ? Jesli rzeczywiscie jest tak ze zalezy im (pilkarzom, zarzadowi, trenerom) na awansie to niech oddzadza pilkarzy w rece psychologow. Wszystko bylo przerabiane: zmiany, wymiany, wietrzenia szatni… moze czas zaczac tlumaczyc pilkarzykom na czym polega zawod pilkarza i wogole sport ZAWODOWY. Bo z profesjonalizmem u nas cienko, zeby nie powiedziec ze takie pojecie jest obce naszym pilkarzom. Piszecie o zmianach jakby to byl pilkarski manager – to tak nie dziala, podobnie jak to ze trenera po kilku misiacach pracy nie ma z czego rozliczac. Gdzie tu logika skoro zaraz po przyjsciu bylo niezle a im dalej w las jest gorzej ?? Brzeczek to jeszcze stara szkola i wydaje mi sie ze jest przerazony whujawaleniem jakie ujrzal w tej rundzie przez naszych pilkarzy. Za jego czasow pewnie chlalo sie przed meczem ale wtedy kazdy zapierdalal na boisku tak ze nie bylo tego widac. Teraz wiekszosc pilkarzy (nie wszyscy !!!) to po prostu slabi mentalnie i fizycznie amatorzy ktorym nie chce sie pracowac a ktorym wystarczy to ze graja co seozn wlasciwie o nic. Po jakims czasie reszta tych ktorzy sa ambitni i chca rownaja do dolu a dlaczego ? Bo dryzyna to jeden organizm jesli jeden w ofensywie sie stara a dwoch ma wyjebane to w koncu tego jednego tez dopada zniechecenie – bo ile mozna biegac i walczyc skoro reszta stoi. Tu glownym problemem jest podjescie do samego zawodu – jak napisal Shellu – GKS ma opinie fajnego klubu w ktorym spokojnie mozna pograc zarobic a sie nie narobic, a wszystko pod plaszczykiem walki o awans … Zarzad jesli chce musi zmienic ale na pewno nie 10 pilkarzy bo na to nie stac nawet czolowych druzyn. Pozbyc nalezy sie tych u ktorych jak pisalem przecietniactwo stalo sie norma w zamian za nich poszukac po prostu pilkarzy rokujacych i ambitnych.

  15. Avatar photo

    1964

    14 maja 2016 at 18:16

    Panowie jest progres!3-0 z dolcanem!Myślałem że będzie pierwszy remis w tej rundzie dolcanu,który i tak na dzień dzisiejszy ma więcej strzelonych bramek!A tak na serio!brawo dla autora tekstu!Wszystko i na temat!

  16. Avatar photo

    jaro

    14 maja 2016 at 20:41

    czy to nie dziwne(podejrzane) gdzie są prawdziwi piłkarze-wojownicy: trochim,garnek,wróbel,napierała itd. wychujali ich bo co bo im zależało? bo zapierdalali jak male moto CAŁY CZAS ROBIĄ NAS W CIULAAA I MY TO MUSIMY ZMIENIC albo to bedzie tak trwac do usranej smierci!!!!!!!!!!!!!!!

  17. Avatar photo

    fanclub dortmund

    14 maja 2016 at 22:03

    dobry artykul wreszcie solidna analiza calosci jaka nas otacza…prawda jest przerazajaca….w przyszlym sezonie bedzie bardzo ciezko awansowac…wiadomo jakie cisnienie bedzie w gorniku ,nie wiadomo co z bielskiem ..ale z nimi mielismy zawsze ciezko…co bedzie jak w zaglebiu opanuja kryzys i znowu nam wpie…a..niestety moim zdaniem trener Brzeczek juz u nas nie odpali…jeslinie umie zmobilizowac druzyny do walki teraz..nie uda mu sie to w przyszlosci…a na dzien dzisiejszy my nie istniejemy na boisku…ogadanie meczow Gieksy to mordega…naprawde patrzac obiektywnie to Rozwoj walczy i prezentuje sie lepiej a graja za 1/5 stawki niz nasi…frekwencja dramat za chwile Polsat przestanie nas pokazywac bo nie bedzie czego ..gra koszmar i ludzi 1500…to inne kluby z glebokiej wsi maja tez…plakac sie chce ale niestety pilkarska polska nas zaczyna juz zapominac..i bedzie nam bardzo ciezko sie odbudowac rowniez pod wzgledem zdobycia nowych kibicow chcacych miec za wzor sportowca pilkarza z Gieksy…jak my mielismy Furtoka Koniarka Jojke Sputa Swierczewskiego Ledwonia Piekarczyka Kubisztala Nawrockiego itd….kogo mlodzi dzis maja miec za wzor?????wybaczcie ale nie widze zadnego…moze Budzilek,bo byl naprawde dobry…ale byl i sie zbyl ..Rakelas??GRAL WALCZYL ale widac ze nie mial z kim grac,bo jak odpalil w Craxie to dzis zarabia miliony..widac tam mial z kim pograc

  18. Avatar photo

    Włodek

    14 maja 2016 at 22:23

    KUrWA zgadzam sie z Jaro I BvB 09 i z kazdym MACIE RACJE . tzn że zas bydzie ciulnia u nas , szpile o nic itd itp..jak to juz ktos powiedział całkiem niedawno „nikt normalny na to nie jezdzi „.
    coż więc do zoba …

  19. Avatar photo

    maxiu

    15 maja 2016 at 09:50

    jaro@o czym ty piszesz?? Trochim Sandecja Wrobel Rozwój Gancarczyk Odra Opole Napierała koniec kariery jest asystentem trenera w Rezerwach GieKSy. Z w/w zawodników tylko mi szkoda Trochima ale to rodzinne kłopoty sprawiły ze odszedł z GieKSy a nie jak piszesz jakies ciulanie!! Po Wróblu jechaliscie jak po dzikiej Swini jak gral u nas.Dzieki takim kibicom jak ty to nie ma stadionu nie ma grajków itp!! Pierwszy projekt stadionu na 16,800 tys sie wam kurw..a nie podobal bo musi byc 23 tys zawodnicy tacy jak Wrobel,Pitry,Dudzic,i inni tez sie wam nie podobali wiec czeba wypierdoli…c a teraz wielki lament ze nikt nie chce grac u nas!! Zastanów sie dlaczego?? Przez takich kibiców jak TY!! Ktorzy maja zero wiedzy na temat ale sie wypowiada!!

  20. Avatar photo

    Stefan

    15 maja 2016 at 20:51

    Całe pisanie jest nic nie warte jeśli nie będzie prezesa który weźmie odpowiedzialność za klub w całości od aspektu sportowego po organizację , szkolenie ,frekwencję ,otoczke wokół klubu , oraz wyciaganie konsekwencji wobec jawnego grania w ciała.Narazie to nie ma nikogo takiego kto odpowiada ,bo Cygan moze stał kiedyś koło takiej osoby.Pytanie na koniec kto z Was wsadzilby np. 7 mln. i zostawił klub obecnemu prezesowi?

  21. Avatar photo

    jo

    15 maja 2016 at 22:22

    z tymi ciulami predzej spadnymy jaj awansujemy. robia nos w ciula. mecze odpuszczaja kase maja co miesiac jeszcze pewnie w zakladach graja. pitrego i wrobla wyjebali pojebany zarzad kurwa.rozpierdola ich som kurwa bo mom juz tego dosc. nikt nie bydzie lazil po boisku w tych barwach i kaleczyl. wola zeby juniorami grali w 4 lidze niz te ciule kaleczyli w 1lidze. moga przegrac ale po walce a nie lazic po boisku. u nos nikt nie miol kontuzji bo te chuje walczyc nie umia panienki jebane. bo sie jednej cipie czy drugiej ała stanie.chyba byda im musiol pokozac co to jest walka na boisku kurwa

  22. Avatar photo

    jo

    15 maja 2016 at 22:25

    i kurwa od nowego sezonu widza zapierdalanie i byda wom kurwa tetno po meczu mierzyl bo wyscie sie nawet nie zmeczyli w tym sezonie pajace w zodnym meczu. mocie tak zapierdalac ze do szatni na kolanach bydziecie schodzic bo wos naucza szacunku kurwa.jak nie mocie zamiaru zapierdalac to wypierdalac. bo nie byda juz nic pisol tylko wom to wytlumacza inaczej

  23. Avatar photo

    Irishman

    16 maja 2016 at 10:59

    Faktycznie wygląda to fatalnie. Ja jednak twierdzę, że nawet tych pięciu nowych i naprawdę dobrych, ambitnych graczy może spowodować, że i reszta zacznie grać lepiej. Spójrzcie na „sezon hamulcowych”. Jak na drużynę wpłynęło 3-4 zawodników (na jesieni in-plus na wiosnę in-minus). Gdyby teraz przyszło nawet tych 4-5 dobrych, ambitnych zawodników to wraz z Goncerzem, Praznovskym, Burym (o ile będzie mu się chciało) to jest 7-8 zawodników. Przecież ta Arka w tym, czy Nieciecza i Łęczna w poprzednim sezonie nie mieli 11 rewelacyjnych, lepszych od innych I-ligowców zawodników. Tu wystarczy mieć naprawdę silny trzon drużyny, a reszta za nim pójdzie, dostosuje się.

    Tylko niestety ja się obawiam po pierwsze, czy my jesteśmy w stanie tych 5 dobrych zawodników zakontraktować, a po drugie czy trener Brzęczek jest w stanie to ogarnąć. Niestety nasz trener coraz bardziej wygląda na człowieka, który jakby tracił kontrole nad drużyna. Aczkolwiek postawa drużyny w drugiej połowie meczu z Chojniczanką oraz rezerw w meczy z Grodźcem (w dziewięciu!) jest dla mnie takim MALUTEŃKIM światełkiem w tunelu. Może trener walnął w końcu w szatni pięścią w stół i może do niektórych WRESZCIE dotarło, że żarty się skończyły??? Zobaczymy, co będzie dalej w tych 3 naprawdę trudnych meczach I drużyny i końcówce sezonu rezerw. Tak czy inaczej bez angażu co najmniej 4-5 zawodników porównywalnych poziomem do Praznovskiego nie mamy co się łudzić, że będziemy walczyć za rok o tej porze o awans.

  24. Avatar photo

    lukasz

    16 maja 2016 at 16:09

    Najbardziej zenujacy sa Ci ktorzy wypisuja teraz zle ze nie ma juz Wrobla, Pitrego itd … najlepiej zwalic na zarzad, a prawda jest taka – jak juz napisal maxiu – ze na forum az kipialo od agresji w ich kierunku. Puknijcie Wy sie w czolo i zacznijcie myslec. Wiecznie tylko teorie spiskowe i zycie tym co bylo 20 lat temu. Kto Ci bedzie zapierdalal za 5 tysiecy jak inny klub da 8 ?? Albo trasie sie do zawodnikow i zaszczepi w nich ducha walki, chec i ambicje na osiagniecie jakiegos celu albo bedziemy w kolejnych latach „emocjonowac” sie meczami w 1 lidze …

  25. Avatar photo

    Kibic2

    16 maja 2016 at 18:24

    @lukasz piszesz „Kto Ci bedzie zapierdalal za 5 tysiecy jak inny klub da 8 ??” Słuchaj jeśli już idziemy takim tokiem myślenia, to dziwię się im, że nie chcą dobrą grą wypromować swojego nazwiska. Skoro twierdzisz, że 5 kafli mało to powiedz nam co oni robią żeby to zmienić? Odpowiedź brzmi NIC i grają piach aż oczy krwawią. Dzisiejsza piłka daje takie możliwości zarobkowe a pomimo to nikt z naszych nie stara się schylić po większe pieniądze, które leżą na chodniku. Im się po prostu nie chce a to może oznaczać, że u nas aż tak źle nie płacą;) jak na pierwszą ligę. Być może wychodzą z założenia, że przejście do innego klubu wcale nie zyskają finansowo a tak będą musieli zapierdalać bo jest prywatny właściciel. Natomiast u nas jak u Pana Boga za piecem 🙂
    p.s .zastanawiające jest to, że piłkarze w chwili obecnej robią wszystko aby za kilka lat nikt o nich nie pamiętał lub pamiętał jako tych, którzy grali antyfutbol.
    Zawsze myślałem, że niektóre porażki u każdego człowieka wywołują chęć rewanżu, zemsty ale widać u naszych piłkarzy jest inaczej. Nasza drużyna to pewnie dobry temat dla socjologów.
    Ciekaw jestem co odpowiedzieliby nasi piłkarze gdyby zadać im pytanie – „Przypomnij sobie sytuację, w której dążyłeś do celu i udało
    ci się go osiągnąć. Opisz tę sytuację.”

  26. Avatar photo

    Berol

    16 maja 2016 at 19:17

    problem u nas jest w tym że tu nie chodzi nawet o samych piłkarzyków lecz po prostu o przyzwolenie i akceptacje z góry po prostu chyba pasuje wielu wpływowym osoba by nasza Gieksa grała to co gra czyli mega przecietniactwo w słabej 1 lidze nawet jak ktos do nas sensowny przychodzi gra pare fajnych meczy potem równa do padaki reszty i o dziwo jak ktos od nas idzie w innych klubach znów gra….. czyli sprawa jest prosta u nas jest ogólne przyzwolenie na granie w chuja po prostu pasuje bysmy byli przecietniakiem słabej 1 ligi tu nie ma ambicji by cos osiagnac lecz tylko wegetowac moze nas trenowac nie wiem kto nawet nic to nie da piłkarzyki jak tylko dostana przyzwolenie ze moga grac w chuja to nie beda sie starac wypłata na koncie i tak co miesiac sie zgadza choc dla mnie to dziwne podejscie bo nawet jak jakis najemnik w dupie ma barwy i swój honor bo go jednak oglada pare tys ludzi to jednak kariera piłkarza trwa krótko i dziwne ze nawet jak ktos leje na wszystko nie chce sie sam chocby wypromowac by cos w w karierze osiagnac dziwne to….

  27. Avatar photo

    Jacaa64

    16 maja 2016 at 23:39

    Gancarczyk, Wróbel, Pitry, Napierała ! Walczaki których pozbyliście się z klubu !To byli Piłkarze którzy dawali jakość na boisku ! Było na co popatrzeć ! aż się chciało przychodzić na mecze ! teraz to jest żenada i wstyd że takie grajki jak np wolkowicz, kaminski, flis, Zahorski, bębenki grają GieKSie !

  28. Avatar photo

    Misiek

    17 maja 2016 at 03:25

    A po jaką cholerę żeście Panowie krzykacze spuścili klub do 4 ligi. W 4 snuli baśniowe opowiesci o awansie w 4 lata. Inni mają większe długi i grają w ekstraklasie.

  29. Avatar photo

    Irishman

    17 maja 2016 at 10:44

    Nie ma to jak sobie pamiętać albo dostrzegać jedynie to co się chce. Niestety prawda jest bardziej złożona.

    @Berol, może coś w tym jest, że u nas jest jakby jakieś przyzwolenie na dziadostwo? Trochę jakby w takim PRL-owskim przedsiębiorstwie, gdzie obowiązują dwie zasady: „czy się stoi czy się leży…” i „jedenaste przykazanie – nie wychylaj się”. I przykład idzie chyba z góry. Wojciech Cygan był świetnym prezesem na lata kryzysu. On potrafił zmotywować piłkarzy, aby uratowali klub od spadku pomimo, że brakowało na podstawowe rzeczy, że nie płacono na czas. Musiał być takim bardziej kumplem niż szefem. Wyszło to pięknie. Ale teraz niestety są inne realia, inne i oczekiwania, no i też metody muszą być inn, a tu pan Wojciech nie sprawdza się.
    Ale też nie jest tak do końca, że każdy kto od nas odchodzi gra świetnie. Większość naszych byłych zawodników zaczepiło się gdzieś w słabych I-ligowych albo w II-ligowych klubach. No i być może tam się sprawdzają ale z całym szacunkiem nie porównujmy ich poziomu do poziomu
    do naszej GieKSy. Zostaje Pitry, Fonfara – ale czy oni tam grali świetnie cały sezon, czy byli wiodącymi zawodnikami? Nie, zdarzyło im się zagrać kilka dobrych meczów… czyli tak jak u nas.

    @Jacaa64, no faktycznie! Szczególnie dwa lata temu na wiosnę, to walczyli, że było na co popatrzeć! A na trybunach pełno było kibiców wiwatujących, gdy oni… błyskawicznie zaprzepaszczali szansę na awans. Chłopie, przypomnij se – oni zagrali faktycznie dobrze przez dwa miesiące w całym sezonie! To wszystko na co ich było stać.

    @Misiek nie wiem do kogo adresujesz te pretensję. Jeśli nie pamiętasz to Ci przypomnę, że klub popadł w ogromne długi gdy prezesem był młody Dziurowicz. I to były długi i wobec piłkarzy i wobec ZUS-u oraz Skarbówki. Nie mieliśmy znikąd, żadnej pomocy, a długi były tak duże, że nie mieliśmy żadnych szans na otrzymanie licencji na ekstraklasę, a pewnie na I i może nawet na II ligę też nie! Jeśli masz na myśli Stowarzyszenie kibiców, to tylko dzięki nim w ogóle jeszcze istniejemy. Oni nas uratowali, to dzięki nim zaczęliśmy w III lidze ale za to bez bagażu długów, które gdyby zostały, to w końcu by nas pociągnęły na samo dno. Zgodzę się jedynie, że przez w I lidze znów nie było różowo i długi znów zaczęły rosnąć gdy rządzili klubem. Ale potem po raz drugi go uratowali gdy przeciwstawili się Królowi. No, a chyba pamiętasz jak skończyła Polonia Warszawa pod jego rządami?!

  30. Avatar photo

    kibic bce

    17 maja 2016 at 20:03

    Koledzy po co wy sie wadzicie.
    Zrobic tak jak w Baniku. Wyp… Starych( zostawic tylko Gonza, Burego, Praznovskiegi i Wierzbickiego) wziac przesunac z rezerw zawodnikow uzupelnic kilkoma mlodszymi rocznikami i git. Sciagnac 2-3 bardzo doswiadczonych aby mlodzi sie uczyli i tyle.
    Okaze sie wtedy jak to sie pracuje z mlodzieza u nas w klubie.
    Dziekuje.

  31. Avatar photo

    Kibic2

    17 maja 2016 at 20:25

    „I GKS znowu będzie budowany od nowa, znowu skończy w połowie stawki i znowu w następnym sezonie będzie liczył na awans. I tak w koło Macieju….Na przykładzie Katowic widać zasadność tego, co mówią wszyscy ci, którzy zafascynowani są klubami typu FC Basel, Sparta Praga czy Ajax Amsterdam. Sukcesu nie da się zbudować samymi chęciami, tylko trzeba go sobie wypracować od dołu, budując struktury. Ale tego przy Bukowej nie zobaczymy jeszcze przez długie lata. W końcu ekstraklasa albo śmierć”.

    Stare, prawdziwe i jakże aktualne:((

  32. Avatar photo

    pawelas197

    18 maja 2016 at 14:14

    do awansu trzeba kilku sezonow bodowa druzyny to nie chop i juz jest trzeba to robic kilka sezonow dobieranie odpowiednich zawodnikow na dana pozycje wzmacnianie co sezon a u nas co roku czystka i druzyna sie musi zgrywac od nowa tak sie nie da zrobic awansu ktos kto sie zna choc troche na fusbalu wie ze to walenie nas w ciu..a co sezon przyklad termaliki grali kilka sezonow ocierajac sie o ekstraklase az w koncu weszli panowie nic z tego nie bedzie nawet sie nie ma co ludzic nie z takim podejsciem zarzadu

  33. Avatar photo

    furti

    18 maja 2016 at 14:31

    zgnijymy w tej lidze. stadionu tez sie nie doczekomy. wszyscy nos robia w chuja. taki nasz pojebany los chopy.

  34. Avatar photo

    CIErPLIWY

    18 maja 2016 at 20:47

    Ja tam daje im jeszcze 12 miesięcy.potem idę do samego prezesa i na pluje mu w ten jego tłusty ryj.serio !

  35. Avatar photo

    Irishman

    18 maja 2016 at 22:06

    @pawelas197 masz racje z tym, że drużynę trzeba budować systematycznie. Ale zauważ, że ta drużyna właśnie jest budowana na nowo od dwóch lat. Jasne, że po tej rundzie chciałoby się ich wszystkich wywalić – nawet Goncerza i Praznovskiego. Ale nie tędy droga. Jak dla mnie oni mogą wszyscy zostać tylko trzeba ich konkretnie wzmocnić na kilku kluczowych pozycjach. Uważam, że 4-5 takich przemyślanych, konkretnych wzmocnień pozwoli reszcie, która już jest pokazać znacznie lepszą jakość.

  36. Avatar photo

    Greg

    19 maja 2016 at 01:09

    Niech Cygan wkoncu ruszy kasa bo znowu będzie wielki huj kuchta odchodzi flis tez wraca kurwa czy on nie rozumie ze mamy słaba drużyne nie nadająca sie na awans zeby chcieć potrzeba transferów bramkarz 2 obrońców min 3 pomocników napastnik

  37. Avatar photo

    Scifo

    19 maja 2016 at 01:49

    @Maxiu
    1. Jeżeli jest plan budowy stadionu to proszę wrzuć linka, chętnie go zobaczę. A może projekt też już widziałeś? Ja widziałem kilka projektów, pierwsze jeszcze za Uszoka, na które trzeba było czekać ok 3 lat i poszły do kosza…
    Nie ma planu ani projektu budowy stadionu a jedynie powstał zespół ds. przyszłości Bukowej! W tym roku jest na ten cel 2,3 mln zł i może zostanie rozpisany konkurs… Taka jest prawda kolego i nie zaklinaj rzeczywistości, bo w tym roku nie zobaczymy nic.
    Ręce mi opadają jak czytam, że „już jest zgoda na wykup działek”, naprawdę już? A gdzie jest ta zgoda i jaką ma postać, co z niej wynika? Nic? Czyli kolejna pusta deklaracja miłościwie nam panującego prezydenta.
    W jakim kierunku się coś robi, ile to trwa? Tychy zaczęły myśleć o stadionie później od nas, a od zeszłego roku grają na nowym, pięknym stadionie na 15,3tys (to więcej niż UM Katowice planuje docelowo).

    2. Jeżeli UM daje kasę, to szachuje. Nie można wyrażać opinii, bo to kogoś w UM dotknie. Płacę podatki w Katowicach i będę głośno mówił czego oczekuję. Dla mnie najważniejsza jest piłka nożna, potem hokej. Nie mam nic przeciwko innym dyscyplinom, pamiętam jak zapaśnicy GKS każdego roku dominowali polską ligę i wtedy byłem dumny. Uwielbiam wszystkie gry zespołowe, handbal, siate ale wolałbym, żeby najpierw piłkarze zagrali w ekstraklasie. Teraz robimy dużo ale byle jak, trudno szukać dyscypliny gdzie się liczymy (Katowice).

    3. „Trochim poszedł grac do Sandecji z powodów rodzinnych”, może masz rację. Fakty są takie, że odszedł zawodnik, który na boisku zostawiał serducho i za to go ceniłem, wielka szkoda. Nie widzę innego zawodnika w GKS, który gra z takim zaangażowaniem jak Wojtek.

    4. „Nie inwesujemy w mlodych??”
    Zupełnie nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. Aktualnie nie gramy o nic więc warto dać szansę młodym zawodnikom. Szołtys (19 lat) gra w miarę regularnie pewnie dlatego, że przepisy wymuszają grę młodzieżowca. Szymański ma 23 lata więc tylko w polskiej lidze może być młodym obiecującym. Sawicki wystąpił chyba w końcówce jednego meczu, więc trochę mało. Curyło nie wystąpił, w ani jednym meczu, podając jego nazwisko potwierdzasz jedynie to co napisałem wcześniej. Można dorzucić kilku innych (Kostępski, Juraszczyk) którzy są w drużynie ale nie grają!

    U pachnących inaczej, w ostatnich meczach wystąpił 16 letni Bargiel…

  38. Avatar photo

    furti

    19 maja 2016 at 13:50

    litwin powiedziol ze walcza o 9 punktow.ty sie leimonas pierdolnij w leb kurwa pajacu i co kurwa mom sie cieszyc ze bydziecie walczyc?teraz walczycie? wy kurwa walczyc nie umiecie. te kurwa wypowiedzi mnie tak wkurwiaj jak oni to nie walcza. komu wy chcecie oczy mydlic kurwa jak wyscie sie w zodnym meczu nie zmeczyli. przyda na trening i zoboczycie co to jest walka a nie grac jak panienki.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga