Piłka nożna
[SKRÓT] Dokąd zmierzasz trenerze?
Zestawiając słowa trener po meczu z tym co zobaczycie w skrócie, ciężko wam będzie zrozumieć tok rozumowania Piekarczyka. Katowiczanie grają przewidywalnie, niedokładnie a obrona dziurawa jest jak ser szwajcarski. Nawet trener Skowronek w tym krótkim czasie zdołał rozpracować naszą drużynę i zdobyć upragnione punkty.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Piynciok na Arenie Katowice!
W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.
Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.
W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!
GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.
23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

uchodzca
20 września 2015 at 00:16
Jak po ty meczu nie bedzie jakiejs ostrej reakcji,i nie mowie tutaj o decyzjach zarzadu tylko tutaj musi wkroczyc rada nadzorcza albo miasto. Bo o tym ze posade straci defensywny trener Piekarczyk to juz chyba nie musze pisac.Tak tragicznie grajacej GieKSy nigdy nie widzialem zreszta chyba żaden kibic GKS-u nie widział.
Masiek
20 września 2015 at 03:18
Przynajmniej 4 bramek nie stracili…
kibic
20 września 2015 at 07:38
zadnej zmiany w klubie nie bedzie jestesmy a raczej za Cygana stalismy sie klubem kolesiowskim,awans bedzie za rok,ale z 2 ligi do 1 jesli nic nie zrobimy,powinnismy zbojkotowac mecz z rozwojem niech te dziady wreszcie wezna sie do roboty
kibic
20 września 2015 at 08:24
a i znowu paru gosci moze tu namnie wypisywac glupoty i obrazac od smierdzieli,ale mnie niestety jak was to boli zalezy na mym klubie i chce zeby nasze miejsce bylo w ekstraklasie a nie w 1 lidze i ogrywane przes jakies wiochy ,Proksa i Piekarczyk musza odejs w poniedzialek a za nimi do rezerw Jorkowski,Wolkowicz,Ciechanski,na szybko znales dobrego trenera i 2 napastnika i pohgonic tych dziadow do roboty bo kadrowo nie wyglada to az tak zle ze mamy grac o utrzymanie w 1 lidze,a po rundzie jesiennej zmienic caly sztab szkoleniowy i zaczac budowac druzyne od rezerw bo tu tez jest tragedia,zaden zawodnik z rezerw nie przeszed do 1 skladu a sportowo sie cofaja ,przyklad Bedkowski mial byc liderem druzyny a gdzie jest,nastepne przyklady Januszkiewicz,Duda i jeszcze kilka nazwisk by sie znalazlo a kto gra a raczej udaje ze gra Wolkowicz,Jurkowski,Pietrzak,Bebenek,Ciechanski i paru jeszcze a le oni z ich forma nadaja sie do rezerw i to na lawe i mozecie tu pierdolic i pisac bzdury ale zato wine ponosza Proksa i trener i choc mam do nich szacunek musza a raczej jak maja honor w poniedzialek podac sie do dymisji i odejs zmiany musza byc ktos tych nierobow grajkow pogonic do roboty musi niestety ta 2 tego nie zrobi wiec zmiany musza nastapic
lukasz
20 września 2015 at 08:48
kibic wiekszosc z tego co piszesz to racja, ale kurwa mac jaka gwarancje masz ze kolejne juz zmiany cos dadza? znalezc na szybko nowego dobrego trenera? Czy Ty rozumiesz o czym piszesz? Myslisz ze to jest jak z radiem? idziesz do sklepu kupisz model lepszej marki odpalasz w domu i gra? Teraz juz jest tak naprawde po robocie jak do konca rudny nic nie zmieni sposobu gry to na pewno potrzeba bedzie zmiany. I moze uda sie utrzymac.
uchodzca
20 września 2015 at 10:05
lukasz@ nie mozna czekac do konca rundy tutaj trzeba zmienic styl gry,nie moze byc tak ze gramy z ostatnia druzyna ligi i stwarzamy sobie 2 akcje bramkowe,gramy u siebie i tych akcji praktycznie wogole nie ma .Z calym szacunkiem do trener ale nie wierze zeby zmienila sie jego taktyka my potrzebujemy trenera z ofensywnym nastawieniem.Moim zdaniem najwiekszym bledem bylo zwolnienie Moskala ale trzeba bylo zrobic to co chca kibice.Zatrudnienie Proksy to tez zagranie by miec po swojej stronie kibicow choc lubie i szanuje Pana Grzegorza ale co moze wiedziec bokser o piłce noznej.Rozmawialismy z Matuszkiem(Dolcan) Kedziora(Piast) Kwiek(Gornik) podobno wszystkich mielismy na wyciagniecie reki i co z tego wyszlo to kazdy dobrze wie.A sciagnelismy Iwana z kontuzja tylko po to aby znowu przypodobac sie kibicom.Wiec zadam pytanie moze tu wina lezy nie po stronie pilkarzy i ich braku umiejetnosci??
kibol
20 września 2015 at 12:06
PROKSA I PIEKARCZYK MIEJCIE HONOR !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
kibic67
20 września 2015 at 12:45
Wstyd się przyznać że jest się kibicem GKS-y po takich meczach.Od kilku lat czekam na analizę zarządu po każdej nie udanej rundzie-niema,bo nikt siebie nie będzie obwiniał.A jak to wygląda od strony kibica.Kolesiostwo,nepotyzm i dziwne transfery (kto na nich korzysta bo nie GKS). Osobnym tematem to szkolenie i dobór młodzieżowców do pierwszej i rezerw gdzie powinni się ogrywać,ale czego się spodziewać po ludziach którzy od lat nie potrafią wprowadzić żadnego gracz do ligi . Mam nadzieje że w PP wystąpi kilku młodzieżowców z rezerw ale nie typu Szołtys,Witek ,Ciechański – bo to że są w kadrze dla wielu jest niezrozumiałe . Wynik z Crakowią jest dla mnie nie tak ważny jak to czy w klubie zmieni się coś czy dalej po staremu -awans albo śmierć dla kibiców a reszta do kasy . 14 miejsce brawo .
kibic
20 września 2015 at 15:33
Do Luksz wiem o czym pisze a temat trenera opisalem przed sezonem ja nie chodze na szpile na i GKS ani 5,10 ,20 lat tylko dluzej stalismy sie klubem kolesiowsskim i to trzeba zmienic nie nerwuje cie to ze w skladzie brak wychowankow,ze sie ich pozbywaja a sciagaja kogo wstyd pomysl co dalej bedzie z naszym ukochanym klubem przy takim zarzadzaniu,mieszkam za granica a jestem teoretycznie na kazdym meczu,zobacz frekfencje sektor B srodek mlyna pusty na sektorze a gdzie jestem zawsze te same tare geby i juz maja dosc oszustw Cygana,Proksy i stylu gry druzyny kiedys czekalismy na trenera i pilkarzy po 1 nie udanym meczu a teraz co ty piszesz i ci podobni dobry prezes ,dyrektor sportowy ,trener kiedy zmienicie zdanie i zaczniecie ich bojkotowac w 2 lidze jak bedzie za pudzno odp
hajna
21 września 2015 at 14:47
Problem GKSu to brak profesjonalnego trenera bo P.Piekarczyk nim nigdy nie był a ci którzy jak ją oglądali na żywo GKS w pucharze UEFA wiedzą że obecny trener miał do dyspozycji kolegów z którymi wtedy grał potem było tylko gorzej.Ale problem jest szerszy i tyczy specjalnego kolesiostwa w klubie które powoduje że odgrywa się takich zawodników jak Ciechanski a własnch grających lepiej zniechęca się do gry w gieksie.Wydalenie lub zerwanie z takimi ludźmi jak J.Furtok czy J.Jojko oraz zmiana Proxy na profesjonaliste od skautingu to konieczne zmiany,a ściąganie do klubu kontuzyjnego B.Iwana czy też Ciechanskiego który jest wyjątkowym beztalenciem
Porównując bogaty GKS do biedaków z Rozwoju to prowadzenie klubu skauting odgrywanie swoich zawodników przemawia bezsprzecznie za Rozwojem i gdyby tak funkcjonowała gieksa byli byśmy w ekstraklasie.
Anton Borussia
21 września 2015 at 15:45
Co ma piernik do wiatraka? Tyle samo co zarzad do sekcji pilkarskiej. W GKSIE nie ma od lat zadnej koncepcji po ktorej widac by bylo zamiary klubu i tez osiagniecia. Co roku to samo, dlaczego ? bo rzadzi sie emocjami a nie prawami prowadzenia klubu pilkarskiego.Nie trener, nie pilkarze sa odpowiedzialni lecz atmosfera w klubie. Przeciez jakby bylo w klubie dobrze i wszyscy widzieli by ze sie ma kierunek, ze sie robi w tym wszystko wyniki bylyby inne. W zadnym klubie zarzad nie wtraca sie w sekcje sportowa lecz umozliwia najlepsze prace dla niej. Kto sportowo w GEKSIE wie jak to trzeba? Nikt, kiedys tylko liczylem na Jasia Furtoka bo od kuchni byl. Jakie zarzad stwarza warunki rozwoju takie sa wyniki.
Anton Borussia
21 września 2015 at 15:52
Moim zdaniem trener i druzyna jest dobra zeby pograc w 1 lidze ale jak maja oni lepsze wyniki miec skoro w druzynie nie szanuje sie trenera, nie szanuje sie innych kolegow, nie rozmawia sie z pilkarzami.Jezeli ktos mysli ze tylko przez wymagania sie cos osiagnie ,bo sie im za to placi to prosze pomyslec jak to jest u innych z praca? Do dobrej pracy musi byc stworzona dyscyplina i atmosfera gdzie wszyscy wszystko z siebie dadza na boisku.
Tyle jest do zrobienia ale jak sie wie jak to zrobic.Dajcie mi Furtoka i z nim poukladam to wrescie w GEKSIE.