Piłka nożna
Konferencja prasowa przed sezonem- [RELACJA]
W dniu dzisiejszym odbyła się konferencja na murawie stadionu przy ulicy Bukowej 1. Uczestniczyli w niej prezes Cygan oraz dyrektor Janicki. Następnie głos zabrali „szefowie” pionu sportowego w osobie Piotra Piekarczyka, Grzegorza Proksy oraz Grzegorza Goncerza, który wraz z innymi nowymi zawodnikami zaprezentował nowe dedykowane koszulki. Po konferencji dla dziennikarze dostępni byli zarówno piłkarze jak i prezesi. Przeczytajcie co mieli do powiedzenia na konferencji osoby związane z klubem.
Prezes Cygan: Chcielibyśmy by takie konferencje stały się małą tradycją w GieKSie. Wczoraj odbyło się spotkanie w radzie miasta, przedstawiliśmy tam dokument strategii rozwoju klubu w latach 2015-2020. Ten dokument pokazuje jak wyglądała sytuacja w klubie i co udało się zrobić. Dalsza prezentacja zawierała rzeczy, które chcemy osiągnąć w przyszłości. Przede wszystkim chcemy skupić się na aspekcie sportowym. Zarząd postawił cel- jest nim awans do ekstraklasy w przeciągu 2wóch sezonów. Nie oznacza to, że najbliższy sezon jest sezonem odpoczynku. Chcemy go osiągnąć jak najszybciej, po to właśnie zrobiliśmy zmiany w zespole. O pucharze nie chce mówić, na razie koncentrujemy się na meczu z Rozwojem. Dokument, który złożyliśmy dotyczy sekcji piłkarskiej. Jeśli chodzi o wielo-sekcyjność to w przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie prezesów klubów, które chcą włączyć się w spółkę GieKSy. Wielo-sekcyjność zaprezentujemy też na prezentacji piątkowej.
Prezes Janicki: W strategii są cele marketingowe. Pierwszym z nich jest poprawa frekwencji, drugi to rozwój biznesu, ostatni to rozwój kolekcji casualowej. Jesteśmy zachęceni sprzedażą kolekcji i chcemy to kontynuować. Jeśli chodzi o frekwencję to zakładamy jej wzrost. Liczmy na dział sportu, na wyniki piłkarskie, bo tego nam brakuje. Dodatkowo podjęliśmy decyzję o obniżce cen na karnety i bilety, utrzymaliśmy system zwrotów za remisy i porażki. Chcielibyśmy zachęcić do sprzedaży karnetów. Chciałbym również doprecyzować informacje o karnetach, bo pojawiały się niejasne informacje. Wszystkie osoby, które kupią karnet na nowy sezon pierwszy mecz w PP będą miał darmowy. Apeluję również do kibiców by licznie stawili się na Bukowej podczas meczów. Jeśli chodzi o prezentację to widzimy się w piątek o 18 na Bugli. Prowadzącym będzie Bożydar Iwanow. Dla kibiców posiadających karty kibica wstęp będzie darmowy. Chcemy tam pokazać inne sekcje GieKSy. Będzie siatkówka, zapasy i szachy. Jeśli chodzi o biznes to chcemy utrzymać ilość podmiotów w klubie biznesu, chcemy zwiększyć aktywność tej dziedziny, planujemy śniadania biznesowe dla członków, wyjazdy na mecze GieKSy. Jednym z celów jest również pozyskanie sponsora strategicznego, który będzie widniał na koszulkach GieKSy. Rozmowy nie są jednak proste. W sprawie kolekcji casualowej zachęceni wynikami sprzedaży chcemy rozwinąć tą gałąź, planujemy gadżety z GieKSikiem, w tygodniu będzie dostępny sklep internetowy, od dzisiaj w sprzedaży będą koszulki na sezon 2015/2016, która jest dedykowana dla naszego klubu.
Dyrektor Sportowy-Grzegorz Proksa: Nasz zespół się zmienia, dokonaliśmy kilku zmian w drużynie. Pracuje 6 miesięcy w klubie, dziękuje za wsparcie zarządu i wszystkim, którzy pracują w klubie dla GieKSy. Myślę, że ważną zmianą jest nowy kapitan. Wszyscy byliśmy zgodni, co do tej zmiany i osoby. Mam nadzieję, że będzie to nowa, jakość również, jeśli chodzi o wyniki.
Piekarczyk: Sam okres przygotowawczy był dobry, założenia są zrealizowane, cieszymy się, że nie ma kontuzji. Wszyscy kontuzjowani po meczu z Bełchatowem są gotowi do treningu. Ocena sparingów była po każdym meczu, pierwszą jedenastkę oceniam dobrze, jestem zadowolony z gry, liczę na to, że pokażemy to w meczach ligowych. Mecz z Rozwojem? Wiadomo derby to zawsze święto dla kibiców. Wiemy, jaka jest waga tego meczu, taka rywalizacja przyda się w Katowicach.
Goncerz: Zostałem wybrany kapitanem, bardzo się cieszę z tego, jestem dumny i wierzę, że sprostam tej roli. Spotykamy się u progu nowego sezonu, czeka nas już w sobotę spotkanie pucharowe. Jest ono dla nas bardzo istotne. Chcemy przejść do kolejne fazy pucharu polski. Cieszymy się, że jest to Rozwój. Chcieliśmy z nimi zagrać, będziemy grać 3 mecze u siebie. Liczę, że kibice od początku sezonu będą nas wspierać. Jeśli chodzi o wzmocnienia to wierzę, że jest to zespół, który będzie walczyć o coś więcej niż o 8 miejsce. Mam nadzieję, że tą grupę będzie stać na wielkie rzeczy, oczywiście liga ma 34 mecze, sezon jest długi a kandydatów do awansu jest kilku. Jestem dobrej myśli.
Po konferencji do dyspozycji dziennikarzy byli trenerzy, zawodnicy oraz prezesi. My zapytaliśmy trenera Piekarczyka czy szuka jeszcze środkowego obrońcy czy przewiduje tam grę Pielorza bądź Leimonasa w razie problemów z tą pozycją.
Piekarczyk: Nie widzę potrzeby by szukać środkowego obrońcy. Cała czwórka potwierdziła w sparingach, że mogą występować na tej pozycji. Spisywali się dobrze, ich parametry motoryczne również są na dobrym poziomie.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

kibic
21 lipca 2015 at 12:09
kolejne bajki opowiadane przes zarzad i Prokse gdzie te wzmocnienia z ekstraklasy,gdzie srodkowy obronca co z tym napastnikiem do pierwszego skladu naobiecaliscie a potem jak zwykle klamiecie mam nadzieje ze trener posklada druzyne i omina nas kontuzje i kartki bo inaczej bedzie tragedia kto zagra w ataku obok Goncerza,a co sie stanie jesli Goncerz dostanie kontuzji lub dostanie Kartki,kolejny raz wyporzyczenia i wzmocnienia rezerw,katastrofa w polityce kadrowej pod wzgledem sportowym druzyna jest ciagle oslabiana,czy to celowe dzialanie Cygana i zarzadu,mam nadzieje ze nie a poprostu sie do tego nie nadaja
griszag
21 lipca 2015 at 13:45
kibic (?)- przecież napastnikiem do pierwszego składu jest Goncerz- nie gramy dwoma napastnikami naraz. Wypożyczony jest ten młodzieżowiec z Gliwic (Ciechanowski czy jakoś tak) aby ewentualnie wskoczył za Goncerza. Powiedz, jaki napastnik, który będzie na poziomie Goncerza, przyjdzie do nas aby siedzieć na ławie i być zmiennikiem Grześka?
Jeżeli chodzi o środkowego obrońce- Orzech nie widzi potrzeby aby szukać kolejnego bo ma 4 ludzi na tą pozycję. Skoro trener nie chce to dlaczego zarząd ma mu na siłę szukać?
ziga
21 lipca 2015 at 15:50
brac jeszcze hanzela i wrzesnia i bede zadowolony!!!!!wrzesien i hanzel przyjda za nieiwelkie pieniadze a sie przydadza
misiek
21 lipca 2015 at 16:09
Oby nie doczekali czasów ze aby ogladac pilka w Katowicach to trzeba bedzie jeździć na Brynów… Te pajace (zarzad + piłkarzyki) nic nie zrobią… I dalej dla GieKSy byle wiocha bedzie wymagającym przeciwnikiem…
kibic
21 lipca 2015 at 16:50
Do Misiek niestety masz racje te pajace z zarzadu zniszcza druzyne,glupie wypowiedzi awans za 2 lata nie predzej,to poco chodzic na mecze o nic aby dalej ogladac wstyd i ogrywanie przes wiochy Cygan ,zarzad <proksa niech podaja sie do dymisji,przeczytajcie wypowiedzi Proksy jak klamie na temat rozmow z Napastnikami o mocnych nazwiskach a ktos podrzuca nam kolejnego malolata do rezerw i na lawke,klubem rzadza ludzie co znaja sie na wyciaganiu druzyny z dlugow,ale jak poprostu splacaja kasa dostajaca z miasta a sami nic nie robia,jesli juz robia nas za ciulow to przynajmniej niech obierza jedna wersje oszustwa,mialem szacunek do Proksy niestety juz nasiagnol tym gownem i wciagnol sie z nimi w te oszustwa,niechce byc zlej mysli ale zeby znowu po paru kolejkach na mecze przychodzilo po 800 ludzi do 1000 bo kto chce ogladac mecze o nic wstyd do naszego klubu,
krzys137
21 lipca 2015 at 17:28
Ludzie napastnika i jeszcze raz napastnika
Gieksiarz
21 lipca 2015 at 21:17
zaś niektórzy narzekają tymi komentarzami – spierdzielać na ruch jak się nie podoba abo jeszcze kaj indziej. Jak mamy takich kibiców jak kibic to napewno nic nie zwojujemy ” …i tylko GieKSa na dobre i na złe i tylko…” Jesień nasza a na wiosnę ekstrklasa 🙂
kibic
21 lipca 2015 at 21:24
do gieksiarz co ty wygadujesz Cygan juz przekreslil sezon gramy o nic i ogrywamy zawodnikow innym klubom,oni sportowo sprowadzaja klub na sredniaka 1 ligi bo tak im pasuje maja nas kibicow za nic i robia nas za idiotow
Misiek
21 lipca 2015 at 23:21
Na ruch to gdy Ty na gowno mowiles papu to jeździło się na wyjazdy i po punkty. Sytuacja gdy z Dumy stolicy Górnego Śląska robi się pośmiewisko, nie każdemu pasuje. Człowieku ten zespół z Barceloną prowadził 2-0. Ogrywał Zizu, Lizarazu, a Benfike miał na kolanach po akcji Wolnego. I tylko od nas zależy na co się godzimy. Teraz że spuszczonymi głowami w pośpiechu opuszczamy wiochy. Grajki mają zapierdalac, oddychać rękawami po meczu i skończyć się ośmieszać. Siebie i kibiców.
Marcin
22 lipca 2015 at 07:53
Cześć,
czytam Wasze komentarze i aż musiałem dodać swój, choć nigdy tego nie robię. Jestem kibicem od 30 lat (żeby komuś nie przyszło pisać, że jestem jakiś małolat), chodzę na prawie wszystkie mecze domowe (od paru dobrych lat siedzę na rodzinnym), na wyjazdy kiedyś jeździłem, teraz obowiązki ojcowskie i zawodowe mi na to nie pozwalają.
Ale do rzeczy…
Wiadomo kibic wymaga i to rozumiem, ale czy Wy chcecie zrobić z nas bankruta – trzeba liczyć siły na zamiary. Jak chcecie wydawać pieniądze, których nie macie? Pewnie pamiętacie czasy, kiedy na Bukowej nie było nawet ciepłej wody – ja wtedy się wstydziłem, nie teraz kiedy widzę w końcu, że mamy zarząd, który myśli, który wie ile ma i ile może wydać – to jest normalne w biznesie myślenie (choć jako kibic niekiedy kraja mi się serce z osiąganych wyników). Wolę aby moja drużyna grała jeszcze przez 10 lat w 1 lidze niż dostać się do ex i po roku znów zaczynać z niczym od 4 ligi.
PS. Nie będziemy mieć pieniędzy póki nie będzie sponsorów, a sponsorów nie będzie, póki nie będzie czysto w kasie! – i wierzcie mi wiem co piszę.
A i jeszcze jedno nie jestem żadną rodziną zarządu 🙂
Pozdrawiam wszystkich kibiców!
Gieksiarz
22 lipca 2015 at 11:49
do Misiek
kibicuję drużynie od 1986 roku 🙂 i to nie jest rok moich narodzin 🙂
Misiek
22 lipca 2015 at 14:54
Są wyniki…
Za tym idą sponsorzy…
Sukces robi pieniądz…
Transmisje, puchary i tak się to kręci…
Innym myśleniem do końca świata i o jeden dzień dłużej dziadostwo i wiochy będące bardzo wymagającymi przeciwnikami. Ale ok jeżeli mamy być klubikiem gdzie woda w kranie to sukces i powód do euforii…
Nie mam zamiaru nikogo obrażać. Ciężko jednak że spokojem patrzeć na to dziadostwo. Jeżeli mamy grać o pietruszke to czemu tego nie robić wychowankami.
kibic
22 lipca 2015 at 16:22
Jesli tyle ludzi ma tak zle zdanie o kierownictwie naszej druzyny,to pokazmy to im na prezentacji i dajmy im do zrozumienia ze nie damy sie juz robic za idiotow a nasz klub za slabeusza do grania z wiochami i ogrywania innym zawodnikow,jest wstyd ze Cygan i Proksa oraz paru kolesi kibicowskich twierdzi ze tak musi byc ,oni zapraszaja na mecze i mowia o wiekszej frekfencji a jak sie dowiadujemy miedzy soba na dzielnicach to ludzie co maja w sercach gks nie przyjda na prezentacje a do tego na pierwszy mecz bo wola jechac odpoczac niz ogladac dziadostwo wszyscy twierdza ze lepiej skonczyc puchar juz na tej rundzie bo niema sensu grac dalej takim skladem a utrzymac ta druzyne do gry w lidze aby choc tam jakos grala i nie przynosila wstydu jak zeszlego sezonu,niewiem kto odpowiada za budowanie druzyny ale co runda jest wymienienia po 7,8 zawodnikow to pytam czy to jest budowanie druzyny czy tlko takie klepisko bo to co wyprawia Cygan Proksa to wstyd do naszego klubu
tomassi
22 lipca 2015 at 18:14
kibic”to ludzie co maja w sercach gks nie przyjda na prezentacje a do tego na pierwszy mecz bo wola jechac odpoczac niz ogladac dziadostwo wszyscy twierdza ze lepiej skonczyc puchar juz na tej rundzie bo niema sensu grac dalej ”
Tak masz w sercu GKS że piszesz go z małej???
Dobrze ci Marcin napisał,są jakieś konkretne pieniądz? to z ci…. zrobisz te wzmocnienia. Siejesz głupio propaganda i tyla.
Jedz sie nad woda i tam opowiadej jak to jest zle.
griszag
22 lipca 2015 at 18:16
„kibic”- jak na razie to jest was dwóch- ty i misiek. Więc śmiało, pokażcie na prezentacji co sądzicie o zarządzie.
Misiek
22 lipca 2015 at 18:44
Ok. Dajmy grajkom się wykazać…
Po paru „świetnych” występach zobaczymy dalszą wiarę co niektórych w cud… I frekfencje która rzuci na kolana…
Jedyna nadzieja w trenerze. Jest dziadostwo więc żaden sponsor się nie pcha, bo co ma opłacać… Wywalać kasę na drużynę, która wtapia na wsi która ciężko na mapie znaleźć. Niedługo to większość zacznie myśleć, że lepszy grill i piwko niż na GieKSie pośmiewisko….
Tomasz
22 lipca 2015 at 19:24
Ja uważam za ogromny sukces kondycje finansową klubu, organizację. Panowie Licencja w pierwszej turze! Jasne jak każdy ja też widzę Naszą GieKSe jeden poziom rozgrywkowy wyżej- w ekstraklasie. Uwagi, że brakuje nam paru graczy owszem są słuszne, ale nasciągać „nazwisk” i placic im 2 lata za granie w rezerwach też mija się z celem.
Za wyniki są odpowiedzialne osoby, które będą rozliczane ze swoją pracę przez zarząd no i przez Nas…
Nie siać destrukcji, kupować karnety, zapisywać się na wyjazdy.
Do zobaczenia na Derbach!
Gieksiarz
22 lipca 2015 at 21:36
Misiek – w GieKSie jest lepiej niż było jeszcze kilka lat temu ale nie jest tak świetnie jak w latach 90-tych i 80-tych. Ktoś kiedyś zburzył GKS. Ogólnie wiadomo, że prościej jest coś rozwalić niż zbudować. W GieKSie widać progres i z pewnością nie jest to czego byśmy chcieli ale nie od razu Rzym zbudowano. Marcin ma racje a z tobą Misiek (szanując twoje zdanie i poglądy) chciałbym się tu spotkać np. po 10 kolejce 🙂
Irishman
23 lipca 2015 at 07:10
@kibic, racja – to jest katastrofa! To jest TOTALNA KATASTROFA to co tu wypisujesz.
Od niedzieli gramy o powrót tam gdzie nasze miejsce, a jak ktoś woli wybrać się w tym czasie „odpocząć” na grilla….. cóż, to jego wybór. Ino, niech do pozór, coby mu się to „serce dla GieKSy” na tym fojerze nie zjarało.
Tyle w temacie.
kibic
23 lipca 2015 at 10:04
wszyscy teraz krytykuja mnie oby po paru kolejkach ci sami nie chcieli po meczu isc pod szatnie i robic dym po slabych meczach bo w tedy bedzie za puzno,a po 2 czytajcie dokladnie moje wpisy,poprostu twierdze ze Cygan,Proksa i zarzad nas oszukuje kolejny raz,czy ktos widzial aby co runde wymieniano po 10 zawodnikow bo transfery byly nie udane,klub moze i wychodzi powoli na prosta ale to nie dzieki tym gosciom a tylko z przelewow z miasta,jak prezes przed sezonem moze muwic ze ten sezon gramy o nic to jest glupota taka wypowiedz,po 3 tez nie rozumie gosci co wola sie zabawic a nie isc na szpil,ale gdy sie spotyka starych znajomych i dowiaduje sie czemu nie chodza na mecze to musi przyznac im troche racji,druzyna jest coraz slabsza,brak skalta do transferow bierzemy to co nam ktos podrzuci z calym szacunkiem do Proksy ale on niema zadnych znajomosci w swiadku pilkarskim a niestety kierownik druzyny musi byc z tego kregu,a po zatym mam dosc patrzenia na mecze z wiochami czy wy nie uwazacie ze nasze miejsce jest w ekstraklasie a po za tym wartosc klubu nie zalezy tylko od stanu konta i sumy dlugu a od wartosci druzyny a z ta jest coraz gorzej wartosc druzyny poznamy po pierwszych 3 meczach mam nadzieje ze beda wygrane bo nie widze mozliwosci innych wynikow,bo jesli tak nie bedzie to w tedy tu nie bedzie tych gosci co teraz mnie krytykuja szkoda ze nikt nie widzi ze zle jest prowadzona druzyna zle transfery i ciagle nas oszukiwanie
Misiek
23 lipca 2015 at 15:27
Kibic. I właśnie to cały ból. Niektórzy przywykli do syfu i zamiast wołać jeszcze jeden, czy 1,2,3,4 mało. Już przywykli do wiecznego nic się nie stało. Zamiast cisnac z dziadostwem i robić presje przyzwyczajają się do tego co jest, więc całą reszta: zarząd, grajki też mają to gdzieś bo nic się nie stało. Na starej koszulce jest ekstraklasa albo śmierć… I ile to lat temu było. Dziś dzięki paru, którzy dalej myślą nic się nie stało na ten sezon i poprzednie warto wypuścić reedycję uaktualnioną na kolejne lata. Ekstraklasa albo smiech.