Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Wielosekcyjny przegląd mediów: Wicemistrzowie Polski pozyskali obrońcę
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Klub ogłosił plan przygotowań kobiecej sekcji piłki nożnej. Klaudia Maciążka podpisała nowy kontrakt, a Anna Konkol ponownie będzie reprezentować barwy GieKSy. Do drużyny dołączyła również reprezentantka Słowacji – pomocniczka Martina Šurnovská. W pierwszym sparingu zremisowaliśmy z Czarnymi Sosnowiec 1:1 (1:1). Runda jesienna w Orlen Ekstralidze Kobiet rozpocznie się w weekend 1-2 sierpnia, a zakończy 14-15 listopada.
W dwóch ostatnich sparingach na obozie w Opalenicy drużyna męska przegrała z Piastem 0:1 i wygrała z Miedzią 2:0. W sobotę 11 lipca zmierzymy się ze Stalą Rzeszów. Drużynę opuścił Dawid Kudła.
Siatkarze rozpoczną sezon 17 października, kiedy przed własną publicznością zmierzą się z Aluron CMC Wartą Zawiercie.
Obrońca Joona Huttula będzie reprezentował hokejową GieKSą w najbliższym sezonie.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Plan przygotowań GKS-u Katowice [2026/2027]
Piłkarki GKS-u Katowice w ramach przygotowań do nowego sezonu rozegrają pięć spotkań kontrolnych. Brązowe medalistki ubiegłego sezonu wyjadą na dwa zgrupowania.
Podopieczne Karoliny Koch, która przedłużyła kilka dni temu kontrakt z GieKSą, 26 czerwca wróciły do treningów i przeszły badania oraz testy.
Pierwszy trening na boisku katowiczanki mają zaplanowany na 29 czerwca, a już w czwartek 4 lipca rozegrają mecz kontrolny z Czarnymi Antrans Sosnowiec. W dniach 10–11 lipca zespół wyjedzie na zgrupowanie do Szczyrku, a od trzynastego do dziewiętnastego lipca szlifować będzie formę podczas zgrupowania w Ustroniu.
Na 15 lipca sztab szkoleniowy zaplanował dwa spotkania kontrolne. GieKSa rozegra spotkanie z piątym zespołem ekstraklasy czeskiej – Banikiem Ostrava oraz Rekordem Bielsko-Biała. Trzy dni później formę trzeciego zespołu ubiegłego sezonu Orlen Ekstraligi przetestuje beniaminek najwyższej klasy rozgrywkowej Ślęza Wrocław, a 25 lipca rywalem GKS-u będzie mistrz Czech Sparta Praga.
Plan przygotowań GKS-u Katowice:
26.06 – powrót do treningów
26-27.06 – badania i testy
29.06 – pierwszy trening na boisku
04.07 – Czarni Antrans Sosnowiec
10-11.07 – zgrupowanie w Szczyrku
13-19.07 – zgrupowanie w Ustroniu
15.07 – Banik Ostrawa
15.07 – Rekord Bielsko-Biała
18.07 – Ślęzą Wrocław
25.07 – Slavia Praga
Klaudia Maciążka przedłużyła kontrakt z GKS-em Katowice
Klaudia Maciążka przedłużyła kontrakt z GKS-em Katowice. 25-letnia zawodniczka związała się umową obowiązującą do czerwca 2028 roku.
Maciążka do GieKSy trafiła w 2020 roku z Rysów Bukowina Tatrzańska. W barwach trzeciego zespołu Orlen Ekstraligi rozegrała dotychczas 120 spotkań i zdobyła w nich 56 goli. Z GKS-em Maciążka zdobyła dwa mistrzostwa Polski, wicemistrzostwo i brązowy medal Orlen Ekstraligi. Wraz z koleżankami z drużyny dwukrotnie świętowała zdobycie Pucharu Polski. W minionym sezonie 25-latka wystąpiła w szesnastu ligowych spotkaniach i zdobyła w nich siedem goli. W rozgrywkach Orlen Pucharu Polski rozegrała pięć spotkań i strzeliła w nich cztery bramki.
Znamy terminarz rundy jesiennej sezonu 2026/27 Orlen Ekstraligi
Czas odliczać do startu nowego sezonu ORLEN Ekstraligi. Runda jesienna rozpocznie się w pierwszy weekend sierpnia i potrwa do połowy listopada, a pełny terminarz spotkań jest już znany.
Sezon 2026/27 ORLEN Ekstraligi wystartuje nieco ponad tydzień wcześniej niż w ubiegłym roku, kiedy rozgrywki rozpoczęły się 9 sierpnia – inaugurację zaplanowano na pierwszy weekend sierpnia. W pierwszej serii gier mistrzynie kraju, Czarni Sosnowiec zagrają u siebie z Grot SMS-em Łódź. Wicemistrzynie ze Szczecina pojadą natomiast na teren beniaminka, Legii Ladies. Pojedynek mistrza z wicemistrzem przypada natomiast na 9. kolejkę, która odbędzie się 31 października. Ostatnia seria gier rundy jesiennej przypada natomiast na połowę listopada 2026.
1. kolejka (1/2 sierpnia)
GKS Katowice – Rekord Bielsko-Biała
2. kolejka (8/9 sierpnia)
Lech UAM Poznań – GKS Katowice
3. kolejka (15/16 sierpnia)
GKS Katowice – Czarni Sosnowiec
4. kolejka (22/23 sierpnia)
Ślęza Wrocław – GKS Katowice
5. kolejka (29/30 sierpnia)
GKS Katowice – Grot SMS Łódź
6. kolejka (26/27 września)
GKS Katowice – Legia Ladies
7. kolejka (3/4 października)
Górnik Łęczna – GKS Katowice
8. kolejka (17/18 października)
GKS Katowice – KS Uniwersytet Jagielloński Kraków
9. kolejka (31 października)
Śląsk Wrocław – GKS Katowice
10. kolejka (7/8 listopada)
GKS Katowice – AP 2010 Orlen Gdańsk
11. kolejka (14/15 listopada)
Pogoń Szczecin – GKS Katowice
Anna Konkol wraca do GKS-u Katowice!
GKS Katowice oficjalnie ogłosił powrót Anny Konkol. 24-letnia obrończyni ponownie będzie reprezentować barwy mistrzyń Polski, podpisując kontrakt obowiązujący do czerwca 2027 roku.
Dla kibiców GieKSy to doskonale znana postać. Konkol była związana z katowickim klubem w latach 2018–2024 i przez ten czas stała się jedną z najważniejszych zawodniczek drużyny.
Do Katowic trafiła z ROW-u Rybnik, gdzie wcześniej świętowała awanse do II oraz I ligi.
Swój debiut w barwach GKS-u zanotowała 4 sierpnia 2018 roku. W kolejnych sezonach regularnie występowała zarówno w ORLEN Ekstralidze, jak i rozgrywkach Pucharu Polski. Na swoim koncie ma również występy w kwalifikacjach do Ligi Mistrzyń UEFA.
Podczas pierwszego pobytu w Katowicach rozegrała aż 128 spotkań i zdobyła cztery bramki. To wynik, który do dziś daje jej trzecie miejsce w klasyfikacji zawodniczek z największą liczbą występów w historii kobiecej drużyny GKS-u Katowice. Razem z zespołem sięgnęła po mistrzostwo Polski w sezonie 2022/23 oraz Puchar Polski w rozgrywkach 2023/24.
Latem 2024 roku jej kariera została na pewien czas przerwana. Obrończyni zdecydowała się zawiesić sportową działalność z powodu ciąży. Po urodzeniu dziecka wróciła jednak do treningów i ponownie pojawiła się na boiskach. W styczniu 2026 roku związała się z Czarnymi Antrans Sosnowiec, gdzie dokończyła sezon zakończony zdobyciem mistrzostwa Polski.
Teraz Konkol wraca do klubu, w którym spędziła najważniejsze lata swojej dotychczasowej kariery. Jej powrót oznacza dla GKS-u pozyskanie zawodniczki doskonale znającej środowisko klubu, posiadającej duże doświadczenie na poziomie ORLEN Ekstraligi oraz mogącej wzmocnić defensywę przed kolejnym sezonem walki o najwyższe cele.
Martina Šurnovská w GKS-ie Katowice
Reprezentantka Słowacji Martina Šurnovská podpisała kontrakt z GKS-em Katowice. 27-latka związała się umową obowiązującą do czerwca 2028 roku.
Šurnovská od lipca 2020 roku występowała w czeskiej Slavii Praga. Podczas swojej sześcioletniej przygody ze Slavią 83-krotna reprezentantka Słowacji czterokrotnie zdobywała mistrzostwo Czech i tyle samo razy sięgnęła po krajowy puchar.
W 2024 roku pomocniczka zajęła trzecie miejsce w plebiscycie na „Piłkarkę Roku na Słowacji”. W przeszłości zawodniczka występowała w HK Slovan Duslo Šaľa, Partizanie Bardejov, Slovanie Bratysława oraz cypryjskim Apollonie.
W minionym sezonie Surnovska wystąpiła w osiemnastu ligowych spotkaniach i zdobyła w nich piętnaście goli.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice rywalizował z Piastem Gliwice na zakończenie obozu w Opalenicy. Zobacz kto był lepszy. Później Katowiczanie zagrali z Miedzią
W środę 1 lipca GKS Katowice rywalizował w meczu kontrolnym z Piastem Gliwice. Obie drużyny PKO Ekstraklasy z naszego regionu przebywają na zgrupowaniu w Opalenicy. Zobacz kto wygrał śląskie starcie w Wielkopolsce. Po południu Katowiczanie zmierzyli się jeszcze na zakończenie obozu z Miedzią Legnica.
Piłkarze GKS Katowice w Opalenicy przebywają od 22 czerwca i mecz z Piastem był ich trzecim meczem kontrolnym podczas tego zgrupowania. Wcześniej podopieczni trenera Rafał Góraka rozgromili w Wielkopolsce Świt Szczecin 7:0 oraz pokonali Arkę Gdynia 2:0.
Środowe spotkanie dwóch śląskich drużyn z PKO Ekstraklasy rozgrywane było w strugach deszczu. W pojedynku z Piastem Katowiczanie stracili pierwszą bramkę w sparingu na obozie. Jej strzelcem był Jason Lokilo, który wykończył dokładne dośrodkowanie Jakuba Łabojko. Jak się okazało był to jedyny gol w tym spotkaniu i GKS poniósł pierwszą porażkę podczas przygotowań do nowego sezonu.
Gliwiczanie do Opalenicy przyjechali 29 czerwca i w Wielkopolsce przebywać będą do 9 lipca. Potyczka z GieKSą była ich pierwszą na tym obozie, a drugą podczas letnich przygotowań, bo w sobotę przegrali w Częstochowie z Rakowem 0:2. Na miejscu czekają ich jeszcze sparingi z Banikiem Ostrawa i Miedzią Legnica.
Katowiczanie grali praktycznie przez całe spotkanie jedną jedenastką, bo po południu mieli zaplanowany jeszcze jeden mecz kontrolny z Miedzią Legnica. Piłkarze Góraka najlepszą okazję do zdobycia gola mieli po strzale Emana Markovicia, który zszedł na prawą nogą i mierzył w okienko. Piłka przeleciała jednak tuż nad poprzeczką.
Piast przejął inicjatywę w końcówce pierwszej połowy. Maciej Kikolski zdołał obronić uderzenie głową Macieja Kucharskiego z najbliższej odległości, lecz po kolejnym dośrodkowaniu z lewej strony i uderzeniu pochodzącego z Belgii, lecz mającego kongijskie korzenie Lokilo bramkarz GKS był już bezradny.
Piast w drugiej połowie wystawił do gry nową jedenastkę z testowanym bramkarzem. W końcówce Gliwiczanie mogli podwyższyć prowadzenie, bo podaniu Leandro Sanki sam na sam z bramkarzem był Andréas Katsantónis, ale przegrał pojedynek z Kikolskim. GKS odpowiedział uderzeniem Jesse Boscha z 16 m w środek bramki.
Katowiczanie zagrali w Miedzią na koniec obozu
W środę po południu GKS Katowice zagrał z Miedzią Legnica na zakończenie obozu w Opalenicy. Katowiczanie pokonali I-ligowca. Wynik spotkania już w 9 minucie otworzył Ilja Szkurin wykorzystując dobre podanie Mateusza Wdowiaka. Zwycięstwo GieKSy przypieczętował w 32. minucie Szymon Bartlewicz. Uderzona przez niego piłka po dotknięciu przez obrońcę rywali Mateusza Grudzińskego wpadła do siatki. Piłkarze trenera Góraka mieli w tym meczu zdecydowaną przewagę i mogli wygrać wyżej, ale dobrych okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystali Erik Jirka i Arkadiusz Jędrych.
sportowefakty.wp.pl – Z Ekstraklasy do III ligi. Odchodzi z klubu po pięciu latach
Dawid Kudła nie jest już bramkarzem GKS-u Katowice. 34-latek na zasadzie transferu definitywnego przenosi się do Zagłębia Sosnowiec.
Co prawda kontuzjowany jest Rafał Strączek i do gry wróci dopiero za kilka miesięcy, ale GKS Katowice pozyskał tego lada dwóch bramkarzy: Gabriela Kobylaka i Macieja Kikolskiego.
W związku z tym Dawid Kudła nie mógł liczyć na regularną grę i musiał odejść.
Kudła miał ważny kontrakt jeszcze przez rok, ale w poniedziałek GKS poinformował, że 34-letni bramkarz przenosi się na zasadzie transferu definitywnego do Zagłębia Sosnowiec.
Kudła trafił do GKS-u latem 2021 roku. W tym czasie rozegrał 142 mecze i był ważną postacią drużyny, która wywalczyła awans do Ekstraklasy.
W poprzednim sezonie wystąpił w trzynastu spotkaniach.
Zagłębie Sosnowiec to spadkowicz z Betclic II ligi. Kudła związał się z tym klubem trzyletnim kontraktem. Trafia do Zagłębia po raz trzeci w karierze.
SIATKÓWKA
siatka.org – Kiedy poznamy mistrza Polski? Terminarz PlusLigi 2026/2027
Poznaliśmy wstępny terminarz PlusLigi na sezon 2026/2027. Rozgrywki rozpoczną się w połowie października. Runda zasadnicza potrwa do końca marca. Pod koniec kwietnia rozpocznie się walka o medale. Mistrza Polski poznamy najwcześniej 5 maja.
Podobnie jak w minionych rozgrywkach, również w sezonie 2026/2027 siatkarze PlusLigi do gry wejdą w drugiej połowie października. Mistrzostwa Polski będzie bronić Aluron CMC Warta Zawiercie. Co ciekawe w przyszłym sezonie mistrz Polski również zagra w dwóch halach. Większość spotkań rundy zasadniczej w roli gospodarza rozegra w hali w Zawierciu. Zgodnie z opublikowanym terminarzem tylko mecze z Asseco Resovią Rzeszów (18. kolejka), PGE Projektem Warszawa (24. kolejka) i Bogdanką LUK Lublin (26. kolejka) odbędą się w Arenie Sosnowiec. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Barkom Każany Lwów tym razem rozgrywać swoje mecze będzie w Jastrzębiu-Zdroju. GKS Katowice po raz pierwszy w PlusLidze będzie grał w swojej nowej hali – Arena Katowice (Katowiczanie grali tam już w poprzednim sezonie w PLS 1. Lidze).
Rozgrywki rozpoczną się 17 października. Podobnie jak w poprzednim sezonie będziemy mieli do czynienia z kilkoma kolejkami środowymi, które zostaną rozdzielone na dwa terminy. Wstępnie dwie kolejki zaplanowano na okolice tradycyjnej przerwy świątecznej (26 grudnia i 2 stycznia) a ostatnia kolejka rundy zasadniczej wypada w Wielką Sobotę. Nie ma za to zaplanowanych meczów na 24 stycznia, więc najprawdopodobniej wtedy rozpocznie się turniej finałowy Pucharu Polski.
HOKEJ
hokej.net – Wicemistrzowie Polski pozyskali obrońcę. Doświadczony Fin
GKS Katowice kontynuuje kompletowanie składu przed sezonem 2026/2027. Szeregi wicemistrzów Polski zasilił Joona Huttula, doświadczony fiński obrońca, który posiada w swoim dorobku mistrzostwo Finlandii i 172 mecze w tamtejszej Liidze.
Huttula (185 cm, 90 kg) ma 29 lat i urodził się w Tampere. To obrońca, który wyróżnia się odpowiedzialną grą we własnej tercji, dobrze czyta grę, nie unika fizycznych pojedynków i potrafi też wyprowadzić krążek z własnej tercji.
W jego CV można znaleźć 172 spotkania w fińskiej Liidze, w których zdobył 4 bramki i zaliczył 15 asyst. Z zespołem Kärpäta Oulu, już na początku seniorskiej kariery, sięgnął po mistrzostwo Finlandii. Dodajmy, że miałoto miejsce w sezonie 2017/2018.
Rozegrał też 96 konfrontacje w czeskiej ekstralidze (2 bramki, 10 kluczowych zagrań), a ostatnie dwa sezony spędził w brytyjskiej Elite Ice Hockey League. W zespole Sheffield Steelers wystąpił w sumie w 111 ligowych meczach i zanotował 41 punktów. Dziesięciokrotnie wpisał się na listę strzelców, a 31 razy asystował. Na ławce kar spędził 62 minuty.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarze: Connor LaCouvee i Michał Kieler
Obrońcy: Pontus Englund, Ethan Cap, Matthew Sredl, Joona Huttula, Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Joona Monto, Miro Ruokonen, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman i Jakub Hofman.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Piynciok na Arenie Katowice!
W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.
Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.
W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!
GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.
23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Najnowsze komentarze