Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Wielosekcyjny przegląd mediów: GieKSa też pechowa
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatnich 10 dni, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Z kobiecą drużyną umowę podpisała pomocniczka Dorota Hałatek. Klub ogłosił plan przygotowań zespołu kobiet. Z sekcją pożegnała się Patrycja Michalczyk. Potwierdziły się doniesienia mediów na temat przenosin Bartosza Wolskiego do GieKSy. Klub przedstawił plan przygotowań męskiej drużyny do sezonu 2026/27. W II rundzie Ligi Konferencji UEFA GieKSa zmierzy się z przegranym w dwumeczu Hajduk Split – MŠK Žilina. Pierwsze spotkanie GKS rozegra na wyjeździe 23 lipca, drugie 30 lipca w Katowicach.
W drużynie siatkarzy na dłużej zostają: Michał Superlak, Bartłomiej Krulicki, Wojciech Włodarczyk, Gonzalo Quiroga, Damian Hudzik oraz Damian Domagała. Rozgrywający Aleksa Batak został nowym siatkarzem GieKSy.
Z hokejową GieKSą umowę podpisał obrońca Matthew Sredl. Z sekcją pożegnali się Travis Verveda i Zack Hoffman. Gieksa poznała rywali w Pucharze Kontynentalnym. W wieku 72 lat zmarł były bramkarz GKS Piotr Grobarczyk.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Dorota Hałatek nową piłkarką GieKSy
Dorota Hałatek, która po zakończeniu sezonu opuściła Górnik Łęczna, występować będzie w GKS-ie Katowice. 24-latka związała się umową obowiązującą do końca sezonu 2027/2028.
Na zasadzie wolnego transferu do GieKSy trafiła Dorota Hałatek, która podpisała umowę ważną do końca sezonu 2027/2028. 24-letnia pomocniczka od 2023 r. broniła barw GKS-u Górnika Łęczna. W klubie z województwa lubelskiego wystąpiła łącznie w 53 spotkaniach. W zakończonym niedawno sezonie Orlen Ekstraligi kobiet Hałatek zagrała w 15 meczach. W przeszłości nasza nowa piłkarka reprezentowała Czarnych Antrans Sosnowiec. W ciągu sześciu lat sięgnęła z sosnowieckim zespołem między innymi po mistrzostwo Polski oraz dwa triumfy w krajowym Pucharze.
Swoją piłkarską przygodę Hałatek rozpoczęła w Pionierze Tychy. W kolejnych latach rozwijała swoje umiejętności w APN GKS Tychy oraz Polonii Tychy. Na boiskach Orlen Ekstraligi zadebiutowała mając zaledwie 15 lat, reprezentując już wtedy barwy Czarnych Antrans Sosnowiec. Nasza nowa zawodniczka ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Polski.
tylkoslask.pl – GKS Katowice: Piłkarki startują 26 czerwca, Slavia Praga ostatnim sprawdzianem
Piłkarki GKS-u Katowice ruszają do pracy już 26 czerwca. Przed nimi intensywne przygotowania do sezonu 2026/2027 – treningi, zgrupowania w Szczyrku i Ustroniu oraz seria sparingów z krajowymi i zagranicznymi rywalkami.
Najważniejsze informacje:
Przygotowania startują 26 czerwca od badań i testów, pierwszy trening na boisku – 29 czerwca.
Zgrupowanie w Ustroniu (13-19 lipca) obejmuje trzy sparingi, w tym mecze z Banikiem Ostrawa i Ślęzą Wrocław.
Ostatni sprawdzian przed ligą to spotkanie ze Slavią Praga 25 lipca. Inauguracja Orlen Ekstraligi Kobiet – weekend 1-2 sierpnia.
Badania, testy i pierwsze kopnięcia piłki
Pierwsze dwa dni – 26 i 27 czerwca – zawodniczki spędzą na badaniach i testach. Dopiero 29 czerwca wyjdą na murawę. To standardowy rytm początku preseason, który pozwala sztabowi ocenić formę każdej piłkarki po przerwie.
Już 4 lipca czeka je pierwszy sparing. Rywalem będą Czarni Antrans Sosnowiec. Potem krótka przerwa i minizgrupowanie – 10-11 lipca w Szczyrku.
Główny obóz przygotowawczy zaplanowano na 13-19 lipca w Ustroniu. Baza drużyny to Hotel „Diament”. Przez tydzień piłkarki rozegrają trzy mecze kontrolne.
15 lipca GKS zmierzy się jednego dnia z dwoma drużynami – Banikiem Ostrawa oraz Rekordem Bielsko-Biała. Trzy dni później, 18 lipca, rywalem będzie Ślęza Wrocław.
Finałowy sprawdzian przed ligą to starcie z Slavią Praga – aktualnym wicemistrzem Czech. Mecz odbędzie się 25 lipca.
Tydzień później, w weekend 1-2 sierpnia, rozpocznie się nowy sezon Orlen Ekstraligi Kobiet.
goal.pl – Wolski odsłonił kulisy transferu do GKS-u. Kluczowa była jedna rzecz
GKS Katowice pozyskał przed nowym sezonem Bartosza Wolskiego. Były kapitan Motoru Lublin po pierwszym treningu wyjaśnił, dlaczego wybrał śląski klub i jakie ma plany.
GKS Katowice rozpoczął przygotowania do sezonu 2026/2027, a jednym z nowych zawodników w zespole Rafała Góraka jest Bartosz Wolski. 29-letni pomocnik trafił do katowickiej drużyny z Motoru Lublin, gdzie pełnił funkcję kapitana i był jedną z kluczowych postaci zespołu. Po pierwszych zajęciach w nowych barwach zawodnik nie ukrywał, że potrzebuje jeszcze czasu, aby w pełni ocenić swoje nowe otoczenie.
– Za szybko, żeby cokolwiek więcej powiedzieć na ten temat, ale mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej i będę mógł powiedzieć więcej ciepłych słów o tym miejscu – usłyszał Goal.pl od nowego gracza GieKSy.
Jednym z głównych tematów rozmowy był wybór klubu z Katowic. Piłkarz nie miał wątpliwości, że trafił do ekipy, która oferował mu najbardziej przekonującą perspektywę rozwoju. – To najbardziej stabilny projekt spośród tych, z których miałem oferty. Ludzie pracują tu ze sobą od dłuższego czasu, wiedzą, co robią i dlaczego to robią. Myślę, że będzie to bardzo dobre rozwiązanie – podkreślił Wolski.
Zawodnik został również dopytany o okoliczności rozstania z Motorem Lublin. Pomocnik przyznał, że nie otrzymał propozycji pozostania w klubie, dlatego zdecydował się na zmianę otoczenia. – Niestety nie otrzymałem propozycji nowego kontraktu. Dlatego dzisiaj jestem tutaj. GKS był bardzo zdeterminowany, żeby mnie pozyskać – powiedział pomocnik.
Nie bez znaczenia dla transferu była także pozycja, jaką Katowiczanie wypracowali sobie w ostatnich sezonach. GKS zakończył poprzednie rozgrywki na piątym miejscu i wywalczył prawo gry w europejskich pucharach, co dodatkowo zwiększyło atrakcyjność projektu. – To dodaje całemu projektowi kolejnego smaczku. Puchary były jedną z rzeczy, które jeszcze bardziej zachęciły mnie do przyjścia tutaj – mówił Wolski.
Niezwykła była reakcja kapitana drużyny Arkadiusza Jędrycha przed startem zajęć: „O k**** na naszym pierwszym treningu nigdy tylu dziennikarzy nie było. Wystarczyło awansować do europucharów” 😅#Ekstraklasa… pic.twitter.com/bsg1H2Eh8B
— Luka Pawlik 🇵🇱 🇮🇹 (@LukaPawlik) June 15, 2026
Na razie były kapitan Motoru nie chce składać odważnych deklaracji dotyczących indywidualnych osiągnięć w nowym sezonie. Jak sam zaznacza, najpierw musi poznać swoją rolę w zespole i oczekiwania sztabu szkoleniowego. – Najpierw muszę wdrożyć się w drużynę i zobaczyć, na jakiej pozycji będę funkcjonował. Wtedy będę mógł powiedzieć coś więcej – stwierdził doświadczony zawodnik.
W nowej drużynie Wolski nie będzie całkowicie anonimową postacią. Chociaż z większością zawodników spotykał się wcześniej głównie jako rywal, jednego z nich zna znacznie lepiej. – Przewijaliśmy się z zawodnikami GKS-u wielokrotnie na boisku, ale jako rywale. Z kolei z Damianem Rasakiem grałem za dzieciaka w Elanie Toruń – zdradził Wolski.
W trakcie rozmowy pojawił się również temat Bartosza Nowaka, jednego z liderów katowickiego zespołu. Wolski nie ukrywa, że obecność takiego piłkarza miała znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przeprowadzce na Bukową. – Bartek jest bardzo ważnym zawodnikiem i elementem całej tej układanki. Na pewno miał wpływ na całokształt tego projektu, który ostatecznie skierował mnie do GKS-u Katowice – zakończył zawodnik.
Katowiczanie liczą, że doświadczenie Wolskiego, zdobyte zarówno na poziomie I ligi, jak i Ekstraklasy, pomoże drużynie nie tylko utrzymać wysoką pozycję w krajowych rozgrywkach, ale również godnie zaprezentować się na europejskiej arenie. Sam zawodnik na razie tonuje nastroje, jednak już pierwsze wypowiedzi pokazują, że do nowego etapu kariery podchodzi z dużym optymizmem.
Wyceniany na 800 tysięcy euro piłkarz ma na swoim koncie blisko 70 spotkań w Ekstraklasie i ponad 150 w 1 Lidze. Z klubem z Katowic zawodnik związał się kontraktem do końca czerwca 2028 roku.
wkatowicach.eu – Wkrótce piłkarska GieKSa rozpocznie treningi. Znamy plan przygotowań do kolejnego sezonu Ekstraklasy
Piłkarze GKS-u Katowice wrócą do wspólnych treningów 15 czerwca. Przed nimi intensywny okres przygotowań do sezonu 2026/2027 oraz rywalizacji w europejskich pucharach. Z kim drużyna zagra sparingi w najbliższym czasie?
Chwila odpoczynku i pora wracać na treningi. GKS Katowice zaprezentował plan przygotowań do najbliższego sezonu Ekstraklasy, a także Ligi Konferencji UEFA.
GieKSa odniosła duży sukces w poprzednim sezonie. Sezon 2025/26 PKO BP Ekstraklasy zespół zakończył na 5. miejscu w tabeli, a to oznacza, że zyskał prawo do gry w kwalifikacjach Ligi Konferencji UEFA. Obecnie piłkarze przebywają na urlopie, ale już 15 czerwca z niego wrócą. W dniach 16-17 czerwca Katowiczanie przejdą testy motoryczne w AWF Katowice, a następie wyjadą na krótkie zgrupowaniu do Bielska-Białej, w trakcie którego odbędą jednostkę treningową obejmująca zdobycie Klimczoka.
W dniach 22.06–02.07 zespół będzie przebywał na zgrupowaniu w Opalenicy. W jego trakcie GieKSa rozegra cztery sparingi z:
KS Świt Szczecin,
Arką Gdynia,
Piastem Gliwice
oraz Miedzią Legnica.
Po powrocie drużyna trenera Rafała Góraka będzie trenować na własnych obiektach oraz rozegra mecze kontrolne ze Stalą Rzeszów (11.07) oraz Rakowem Częstochowa (16.07).
23 lipca (czwartek) GieKSa rozegra pierwszy mecz 2. rundy kwalifikacji do Ligi Europy. Naszego przeciwnika oraz miejsce rozegrania spotkania poznamy podczas losowania, które odbędzie się 17 czerwca. Start nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy zaplanowano na weekend 25/26 lipca.
Plan przygotowań GKS-u Katowice:
15.06 – powrót do treningów,
17.06 – 19.06 – zgrupowanie w Bielsku-Białej,
22.06 – 02.07 – zgrupowaniu w Opalenicy,
25.06 – sparing z KS Świt Szczecin,
28.06 – sparing z Arką Gdynia,
01.07 – sparing z Piastem Gliwice,
01.07 – sparing z Miedzią Legnica,
11.07 – sparing ze Stalą Rzeszów,
16.07 – sparing z Rakowem Częstochowa,
23.07 – pierwszy mecz kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA,
25/26.07 – pierwszy mecz PKO BP Ekstraklasy.
Losowanie UEFA 2026/2027. GKS Katowice poznało potencjalnych rywali
GKS Katowice w nadchodzącym sezonie Ligi Konferencji UEFA zagra z zespołem z pary Hajduk Split (Chorwacja) lub Žilinia (Słowacja). W środowym losowaniu II rundy kwalifikacyjnej wyłoniono potencjalnego rywala zespołu Rafała Góraka, który już pod koniec lipca rozpocznie walkę o awans do fazy ligowej rozgrywek. Dla katowiczan będzie to pierwszy krok w europejskiej przygodzie po zajęciu 5. miejsca w minionym sezonie.
GKS Katowice w sezonie 2025/26 PKO BP Ekstraklasy zajął 5. miejsce. Dzięki temu zespół już w lipcu rozpocznie zmagania w europejskich pucharach. W środę (17 czerwca) odbyło się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA. To właśnie od tego etapu grę rozpoczną piłkarze trenera Rafała Góraka.
Uczestnicy drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA zostali podzieleni na koszyki przed losowaniem. Losowanie rozpoczęło się o godz. 14:00. Rywalem GKS-u Katowice został zespół z pary Hajduk Split (Chorwacja) lub Žilinia (Słowacja). Mecze odbędą się 23 lipca (wyjazd) i 30 lipca (dom).
Kolejne ceremonie losowania przeprowadzone zostaną 20 lipca (trzecia runda kwalifikacyjna), 3 sierpnia (runda play-off) oraz 28 sierpnia, kiedy poznamy układ fazy ligowej.
Wszystkie 36 drużyn, które wystąpią w fazie ligowej, będzie musiało wywalczyć awans poprzez kwalifikacje – żaden zespół nie otrzyma bezpośredniego miejsca w tej części rozgrywek. Mecze pierwszej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane 9 i 16 lipca, drugiej rundy 23 i 30 lipca, trzeciej rundy 6 i 13 sierpnia, a spotkania rundy play-off zaplanowano na 20 i 27 sierpnia.
Faza ligowa wystartuje 15 października i potrwa do 17 grudnia 2026 roku. Następnie najlepsze zespoły przystąpią do fazy pucharowej. Mecze barażowe o awans do 1/8 finału odbędą się w lutym 2027 roku, a finał rozgrywek zaplanowano na 2 czerwca 2027 roku.
Decydujące spotkanie szóstej edycji Ligi Konferencji UEFA zostanie rozegrane na Beşiktaş Park w Stambule.
weszlo.com – Losowanie par eliminacji Ligi Konferencji. Z nimi zagrają nasi!
Wiemy już, że los postanowił nie rozpieszczać naszych przedstawicieli, którzy zawalczą w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Groźnych rywali nie ma jednak zbyt wielu w rywalizacji na poziomie eliminacji do Ligi Konferencji, gdzie powalczą wkrótce Raków Częstochowa i GKS Katowice. Z kim zagrają polskie zespoły?
[…] Zupełnie inaczej patrzą na wynik losowania w Katowicach, gdzie ugoszczą przegranego z dwumeczu Hajduka Split z MSK Żylina. Zaznaczmy na wstępie, że nadal to GieKSa powinna być według modeli statystycznych faworytem do wygranej w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji, ale w tym wariancie losowania jej szanse są najmniejsze i szacuje się je na około 61%. Z perspektywy polskiego klubu jedno jest pewne – trzeba trzymać kciuk za wygraną Hajduka, bowiem Słowacy będą rywalem wyraźnie słabszym od Chorwatów.
Bilans dzisiejszych losowań jest więc dla nas wyjątkowo skrajny. Z jednej strony Lech, Górnik i GKS trafiły możliwie najgorzej. Z drugiej – Raków czeka w II rundzie eliminacji spacerek na słonecznej Malcie.
GieKSa też pechowa. Za to Raków został zwycięzcą losowania
Raków kolejny raz pokazał wszystkim polskim drużynom, że co jak co, ale szczęście w losowaniach ma zdecydowanie największe. Po tym, jak pechowo trafiły Lech i Górnik, na wymagającego rywala trafił też GKS Katowice. Będzie nim przegrany z pary Hajduk Split – MSK Żylina.
[…] Raków nie ma prawa mieć jakichkolwiek kłopotów z pokonaniem tego przeciwnika. Znacznie gorzej trafił GKS Katowice, szczególnie gdy porównamy jego potencjalnego rywala do Maltańczyków. GieKSa zmierzy się bowiem z przegranym z dwumeczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy, a więc z Hajdukiem Split lub MSK Żylina.
Obu zespołów przedstawiać nie trzeba, szczególnie na tle Valletta FC. Kibice Hajduka podczas sezonu ligowego zasnęli z nudów. Do lidera z Zagrzebia ich ulubieńcy stracili bowiem osiemnaście punktów, a nad trzecią drużyną mieli czternaście punktów przewagi. Żadnych emocji. O nic nie walczyli. Mistrzostwo było poza zasięgiem. Trzecie miejsce też. Mogli stracić miejsce w Lidze Europy, gdyby Dinamo przegrało w Pucharze Chorwacji, ale oczywiście ani razu nie było tego bliskie.
Ich zawodnik, Kanadyjczyk Niko Sigur jest obecnie na mundialu. Wielkie nadzieje może jednak dawać niestabilność chorwackiego klubu. Od początku 2007 roku jego władze zmieniały trenerów… 42 razy. Byli wśród nich Joan Carillo i Jens Gustafsson znani z Wisły Kraków i Pogoni. Dyrektorem sportowym jest w Splicie od niedawna Polak Robert Graf. Do chorwackiego klubu wrócił zimą Dante Stiplica, którego znamy z Ruchu Chorzów, a przede wszystkim z Pogoni Szczecin. W Hajduku pełni on obecnie rolę rezerwowego bramkarza.
W lidze Hajduk od dwudziestu lat jest wiecznie drugi. Ewentualnie trzeci lub czwarty. Rzadko – piąty. W jednym jest bardzo mocny – nie schodzi poniżej pewnego minimalnego poziomu. Od 2007 roku co sezon kwalifikuje się do europejskich pucharów. To coś, co w Polsce jest wprost nie do pomyślenia. Problem w tym, jak się spisuje w rozgrywkach UEFA. Otóż od 2011 roku, gdy przegrał pięć z sześciu meczów w grupie Ligi Europy:
dwa razy odpadł w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy
pięć razy odpadł w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy
cztery razy odpadł w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy
raz odpadł w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
trzy razy odpadł w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
raz odpadł w czwartej rundzie eliminacji Ligi Konferencji
Ani razu nie dotarł zatem w tym czasie do zasadniczej fazy europejskiego pucharu. Kiedy w ostatnich latach odpadał w kwalifikacjach, czasem przeszkodą byli mocni rywale (PAOK, Villarreal, Galatasaray, FCSB czy Everton), ale często kompromitował się z takimi zespołami, jak Dinamo Tirana, Rużomberok, Toboł Kustanaj, a nawet maltańska Gzira. Tym razem będziemy jednak trzymali kciuki, by Chorwaci nie zaliczyli wywrotki. Zdecydowanie lepiej bowiem, by GKS zmierzył się z Żyliną niż Hajdukiem.
Co ciekawe, kibice Hajduka od lat mają zgodę z fanami Górnika Zabrze, którzy do niedawna bardzo dobrze żyli z fanatykami GieKSy.
Słowacki klub znamy dość dobrze, bo w zeszłym sezonie wszelkich nadziei pozbawił go Raków gromiąc Żylinę w dwumeczu aż 6:1. Przy tej okazji Michał Kołkowski opisywał ich klub filialny z Ghany. Wtedy też Jakub Radomski przeprowadził wywiad z trenerem klubu, w którym swój talent rozwinął Jakub Kiwior i w którym królem strzelców był Dawid Kurminowski. Pavol Stano wciąż prowadzi ekipę Żółto-Zielonych, którzy znów zajęli swoje ulubione czwarte miejsce w lidze. Na takiej lokacie skończyli pięć z dziewięciu ostatnich sezonów.
W Lidze Europy zagrają dzięki wygraniu Pucharu Słowacji. W Żylinie występowało łącznie aż sześćdziesięciu piłkarzy, którzy mają na koncie występy w polskich klubach. Od roku gra tam Fabian Bzdyl. W przypadku meczu z Żyliną, kibice GKS-u mieliby też jeszcze jeden powód do radości. Oba miasta dzieli bowiem w linii prostej zaledwie 117 kilometrów. Byłby to zatem najkrótszy wyjazd na mecz europejskiego pucharu w historii polskich klubów. Dotychczasowy rekord został ustanowiony w 1971 roku, gdy Zagłębie Wałbrzych grało w oddalonych o 174 czeskich Teplicach.
[…] O tym, z kim zagra GKS Katowice dowiemy się za miesiąc. Trzymamy kciuki, żeby w słowacko-chorwackim boju nie przydarzyła się niespodzianka.
SIATKÓWKA
siatka.org – Serbskie wzmocnienie GKS-u Katowice
Dotychczas GKS Katowice informował o losach siatkarzy, którzy wywalczyli szybki powrót do PlusLigi. W końcu przyszedł czas na pierwsze nowe nazwisko. Do beniaminka dołączył serbski rozgrywający Aleksa Batak. – Bardzo się cieszymy, że Aleksa Batak zasilił szeregi GKS-u Katowice. To zawodnik, który wnosi do zespołu jakość, doświadczenie i dużą siatkarską inteligencję – stwierdził Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.
GKS Katowice dzień po dniu informuje o kolejnych ruchach transferowych. Z ekipy, która zapewniła szybki powrót do PlusLigi, na pewno zostali Grzegorz Pająk, Michał Superlak, Wojciech Włodarczyk, Gonzalo Quiroga i Damian Hudzik. Drużynę nadal prowadzić będzie trener Emil Siewiorek. Z zespołem pożegnali się natomiast Maciej Wóz, Kajetan Marek, Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski i Piotr Fenoszyn. Pierwszym nowym siatkarzem, który dołączył do GKS-u Katowice jest Serb. Aleksa Batak wraz z Grzegorzem Pająkiem będzie odpowiadać za rozegranie katowickiego beniaminka.
Aleksa Batak to dwudziestosześcioletni siatkarz, który pierwsze kroki stawiał w rodzinnym Partizanie Belgrad. W sezonie 2019/2020 po raz pierwszy zdecydował się opuścić kraj i zasilił włoskie Consar Ravenna. Po dwóch sezonach wrócił do serbskiego Mladi Radnik Požarevac. Sezon 2021/2022 dokończył we francuskim AS Cannes. W 2023 roku w barwach Partizanu Belgrad sięgnął po potrójną koronę – zdobył mistrzostwo Serbii, Puchar i Superpuchar kraju. W latach 2023 – 2026 grał w niemieckim VfB Friedrichshafen. Tam miał okazję grać z obecnym liderem katowickiego zespołu – Michałem Superlakiem.
Batak występował w młodzieżowych reprezentacjach Serbii. Od 2019 roku ma szansę występować również w seniorskiej drużynie narodowej. W minionym tygodniu w serbskich barwach rywalizował podczas turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w Brazylii.
– Bardzo się cieszymy, że Aleksa Batak zasilił szeregi GKS-u Katowice. To zawodnik, który wnosi do zespołu jakość, doświadczenie i dużą siatkarską inteligencję. Wierzymy, że jego umiejętności oraz charakter będą ważnym elementem naszej drużyny i wspólnie osiągniemy cele, które stawiamy sobie na nadchodzący sezon – podkreślił Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.
Atakujący na dłużej w GKS-ie Katowice. 28-latek ugasił już niejeden pożar
GKS Katowice znów napisał historię. Klub rok po opuszczeniu PlusLigi znów melduje się w ekstraklasie. Część z graczy zostaje z drużyną, a barw GieKSy dalej będzie bronić Damian Domagała. Dla atakującego będzie to już szósty sezon w szeregach drużyny, z którą przeżył już niejeden wzlot i upadek. 28-latek w szeregach GKS-u rozegrał już 161 meczów, będąc ważnym ogniwem zespołu.
GKS Katowice przed powrotem do PlusLigi wzmacnia szeregi. Z drugie strony klub stawia też na przedłużenie współprac, czego dowodem jest nowa umowa z Damianem Domagałą. Dla 28-latka sezon 2026/2027 będzie szóstym z rzędu spędzonym na pokładzie popularnej GieKSy, z którą opłakiwał spadek, ale też świętował ostatnio upragniony awans z I ligi.
Mierzący 199 cm wzrostu siatkarz jest absolwentem Niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego SMS PZPS Spała, gdzie doskonalił swoje umiejętności. Po ukończeniu szkoły przeniósł się na dwa lata do Włoch, gdzie występował w Tonno Callipo Calabria Volley Vibo Valentia. Wyjazd ten poszerzył jego horyzonty, lecz w końcu atakujący zatęsknił za ojczyzną. W sezonie 2019/2020 zdecydował się na powrót do Polski. Wówczas na rok związał się umową z Cuprum Lubin. Następnie kolejną kampanię spędził w Asseco Resovii Rzeszów. Od 2021 roku jednak współpracuje z GKS-em Katowice, gdzie czuje się jak ryba w wodzie.
W barwach katowickiego klubu 28-latek rozegrał już 16 spotkań. Podczas rocznej przygody klubu na zapleczu Domagała zaprezentował się na boisku w 35 spotkaniach, w których łącznie zdobył 176 punktów. W ataku skończył 146 piłek, grając ze skutecznością 49%. Do tego dołożył 17 asów serwisowych i 13 oczek blokiem. Występy na najwyższym szczeblu rozgrywek w Polsce nie są dla siatkarza niczym nowym. Licząc z poprzednimi klubami na za sobą już siedem takich sezonów. Choć nie jest zwykle pierwszoplanową postacią, to zmiennikiem jest solidnym i potrafi uchronić drużynę przed stratą punktów.
– Damian Domagała jest z nami od kilku lat. Przez ten czas rozegrał wiele spotkań w naszych barwach. Dojrzał jako zawodnik i stał się bardzo ważną częścią naszego zespołu. Wierzymy, że z Damianem w składzie jesteśmy w stanie powrócić w szybkim tempie do najwyższej klasy rozgrywkowej – powiedział przed rokiem dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u, Jakub Bochenek.
HOKEJ
hokej.net.pl – GieKSa sięgnęła po amerykańskiego obrońcę. Grał w pięciu europejskich ligach
GKS Katowice odsłonił kolejną kartę przed sezonem 2026/2027. Do drużyny wicemistrzów Polski dołączył dziś Matthew Sredl. Amerykański obrońca ostatnio występował we francuskiej ekstralidze.
Sredl (185 cm, 91 kg) ma 24 lata i urodził się w Grosse Pointe Farms, w stanie Michigan. Jest mobilnym defensorem, który oprócz zadań stricte defensywnych potrafi też zawiązać akcję i przymierzyć spod linii niebieskiej.
W jego hokejowym życiorysie można znaleźć 1 spotkanie w AHL oraz 105 w ECHL. Od sezonu 2023-2024 występuje na europejskich taflach. Rozegrał 4 mecze w czeskiej Tipsport Extralidze, 15 konfrontacjiw słowackiej Tipos Extralidze, 24 w norweskiej Fjordkraft-ligaen i 14 na zapleczu DEL.
Miniony sezon spędził w barwach francuskiego Anglet Hormadi. W 38 starciachzdobył 1 bramkę i zaliczył 9 asyst. Na ławce kar spędził 12 minut.
GieKSa poznała rywali w Pucharze Kontynentalnym. Na horyzoncie starcie ze starymi znajomymi
GKS Katowice będzie w najbliższym sezonie reprezentował Polskę w Pucharze Kontynentalnym. Poznaliśmy wszystkich uczestników tych rozgrywek i dowiedzieliśmy się, kiedy wicemistrzowie Polski rozpoczną pucharową rywalizację.
Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) ogłosiła dziś listę wszystkich uczestników drugiego – obok Hokejowej Ligi Mistrzów – z europejskich pucharów. W porównaniu do zeszłego roku czeka nas kilka zmian.
W dniach 16-18 października odbędzie się pierwsza runda. Osiem zespołów zostało podzielonych na dwie grupy. W grupie A zagrają HC Mogo Ryga (Łotwa), Sokił Kijów (Ukraina), SC Energija Elektreny (Litwa) i CH Jaca (Hiszpania). W grupie B zobaczymy Coronę Braszów (Rumunia), Budapest Jégkorong Akadémia HC (Węgry), KHL Zagrzeb (Chorwacja), Viru Sputnik Kohtla-Järve (Estonia).
Polskę będzie reprezentował GKS Katowice, który do rywalizacji przystąpi jako triumfator sezonu zasadniczego TAURON Hokej Ligi. Podopieczni Jacka Płachty zmagania rozpoczną od drugiej rundy. Ta zostanie rozegrana w dniach 13–15 listopada i będzie miała formę dwóch równoległych turniejów.
GieKSa została przydzielony do grupy C, a jej rywalami będą Belfast Giants, Dragons de Rouen oraz zwycięzcą grupy A. Szczególnie interesująco zapowiada się konfrontacja z „Gigantami”, bo oba zespoły miały już bowiem okazję rywalizować ze sobą w sezonie 2019/2020. Wówczas spotkały się zarówno w trzeciej rundzie, jak i w turnieju finałowym Pucharu Kontynentalnego. Z kolei Dragons de Rouen to jeden z najbardziej utytułowanych klubów we Francji. „Smoki”przystąpią do rozgrywek jako zwycięzca sezonu zasadniczego Ligue Magnus. W fazie play-off zakończyły jednak rywalizację już na etapie półfinału.
W grupie D zagrają kazachski Nomad Astana, duński Herlev Eagles, włoski HC Asiago oraz zwycięzca grupy B.
Do Turnieju Finałowego, który odbędzie się w dniach 14-17 stycznia 2027 roku awans wywalczą po trzy drużyny. Sześć najlepszych zespołów również zostanie podzielonych na dwie grupy. Ich zwycięzcy zmierzą się w wielkim finale, drużyny z drugich miejsc powalczą o brązowy medal, a ekipy sklasyfikowane na trzecich lokatach rozegrają mecz o piąte miejsce.
Kanadyjski twardziel opuścił GieKSę. Ma już nowy klub
Zack Hoffman nie jest już zawodnikiem GKS-u Katowice. Kanadyjski obrońca, który dał się poznać jako zawodnik grający niezwykle twardo, podpisał roczny kontrakt z Dundee Stars, występującym na co dzień w brytyjskiej Elite Ice Hockey League.
[…] W minionym sezonie reprezentował barwy GKS-u Katowice, z którym sięgnął po wicemistrzostwo Polski. W 56 meczach TAURON Hokej Ligi zgromadził16 punktów za 3 gole i 13 kluczowych zagrań. Sędziowie nałożyli na niego 128 minut karnych, a jego bilans plus/minus wyniósł +21.
Kibice cenili go za charakter i poświęcenie. Filar defensywy żegna się z GieKSą!
Travis Verveda nie będzie reprezentował barw GKS-u Katowice w sezonie 2026/2027. Kanadyjski obrońca po dwóch latach opuszcza ekipę wicemistrzów Polski.
[…] 29-letni obrońca w barwach GieKSy rozegrał 114 ligowych spotkań. Zdobył w nich 10 bramek i zanotował 21 asyst. Na ławce kar spędził 72 minuty, a jego wartość dla zespołu dobrze oddaje statystyka plus/minus, w której osiągnął bardzo dobry wynik +49.
Verveda jest kolejnym zawodnikiem, który tego lata pożegnał się z katowickim klubem. Wcześniej z GKS-em rozstali się bramkarz Jesper Eliasson, obrońcy Zack Hoffman, Aleksi Varttinen i Albin Runesson oraz napastnicy Ian McNulty, Juho Koivusaari, Lauri Huhdanpää, Sam Coatta, Mateusz Bepierszcz, Jean Dupuy i Maksymilian Dawid.
Polski hokej w żałobie. Zmarł były bramkarz dwóch zasłużonych klubów
Smutna informacja napłynęła do naszej redakcji. Nie żyje Piotr Grobarczyk, były bramkarz Polonii Bydgoszcz, Baildonu Katowice oraz GKS-u Katowice. Miał 72 lata.
Piotr Grobarczyk występował w barwach Baildonu Katowice w latach 1978–1981. Następnie przeniósł się do GKS-u Katowice, którego zawodnikiem pozostawał przez pięć kolejnych sezonów, od 1981 do 1986 roku. W trakcie swojej kariery reprezentował również Polonię Bydgoszcz.
Były golkiper dał się poznać jako solidny i ambitny golkiper, który przez lata rywalizował na najwyższym poziomie krajowych rozgrywek. Jego nazwisko jest dobrze znane szczególnie starszym kibicom śląskiego hokeja.
Pogrzeb odbędzie sie w środę, 17 czerwca 2026 roku. Msza pogrzebowa rozpocznie się o godzinie 9:00 w Parafii św. Józefa w Katowicach-Załężu.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.







































Najnowsze komentarze