Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: Pan piłkarz Bartosz Nowak zabawił się w Niecieczy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego meczu Bruk-Bet Termalica Nieciecza – GKS Katowice 0:3 (0:1).

gazetakrakowska.pl – Bruk-Bet Termalica w coraz gorszej sytuacji. GKS Katowice wypunktował niecieczan

[…] „Słonie” w poprzedniej kolejce przerwały serię porażek (remis u siebie z Zagłębiem Lubin) i teraz liczyły na kolejny krok, który pomógłby im wyjść z kryzysu. Porażka jeszcze go pogłębiła. GKS wygrał zasłużenie, choć gospodarzom nie brakowało okazji do odwrócenia losów spotkania.

Bruk-Bet Termalica znów popełniał błędy w obronie. GKS to wykorzystał

Katowiczanie pierwszy cios zadali w 13 min. Po ciekawej akcji przed bramką „Słoni” powstało zamieszanie. Adrian Chovan kapitalnie obronił dwa strzały rywali z bliska, ale trzecia szansa została przez rywali wykorzystana, gdy Lukas Klemenz trafił ze środka z kilku metrów. Sędziowie jeszcze przejrzeli zapis wideo, aby upewnić się, czy wszystko przebiegło zgodnie z przepisami. Spalonego nie było i goście objęli prowadzenie.

Bolączką niecieczan ostatnio są gole tracone w „pakiecie”, w krótkim odstępie czasu. Podobnie mogło być w tym spotkaniu, lecz po chwili po ładnym uderzeniu z dystansu Kacpra Łukasiaka Chovan końcówkami palców sparował piłkę na słupek.

Przed przerwą gospodarzom nie brakowało okazji do przynajmniej wyrównania. M.in. po wrzutce Rafał Strączek nie złapał piłki, z ostrego kąta luki szukał Krzysztof Kubica, ale został tuż przed bramką zablokowany.

Później golkiper GKS-u dobrze bronił. M.in. w 32 min odbił piłkę po strzale Kubicy, a dwie minuty później zatrzymał Igora Strzałka, który uderzył tuż zza „16”; po chwili goście wybili piłkę w zamieszaniu. W 42 min z dystansu próbował Maciej Ambrosiewicz – znów poprawnie interweniował golkiper.

Niewykorzystane okazje mogły się zemścić w doliczonym czasie I połowy. Wówczas GKS skontrował, a uderzenie Marcela Wędrychowskiego w dalszy róg było tylko nieznacznie niecelne.

Już na początku II połowy niecieczanie dali sygnał, że będą ostro walczyć. Po wyłuskaniu piłki na przedpolu rywali Morgan Fassbender uderzył zza rywala płasko w kierunku dalszego słupka, ale niecelnie. Jeszcze lepsza okazja była w 54 min – po prostopadłym zagraniu Kubica z bliska główkował, lecz za lekko, by zaskoczyć bramkarza.

Goście bardzo poważnie potraktowali te ostrzeżenia. Uszczelnili obronę, od czasu do czasu szukali szans w ofensywie. Początkowo ich okazje nie były zbyt groźne. Aż do 76 min. Wówczas Bartosz Nowak ze środka pola zagrał prostopadle między rywalami do wybiegającego na wolne pole Emana Markovicia, a ten wygrał w sytuacji sam na sam z Chovanem.

„Słonie” jeszcze walczyły. Szybko mogły złapać kontakt (79 min), lecz w zamieszaniu po kornerze piłka nie wpadła do siatki.

A w końcówce przyjezdni postawili kropkę nad „i”. Po składnym rozegraniu znów na listę strzelców wpisał się Marković (ważną rolę odegrali w tej akcji inni rezerwowi – Adriana Błąd i asystujący Ilja Szkurin).

gol24.pl – Wielki awans gości w tabeli

Bruk – Bet Termalica Nieciecza przegrała na własnym obiekcie z GKS-em Katowice 0:3 na otwarcie 14. kolejki PKO Ekstraklasy. Bramki dla gości zdobyli Lukas Klemenz i Eman Marković – dwie. Poza rozgromieniem Jagiellonii Białystok 4:0 w pierwszej kolejce, dla Termaliki nie było zbyt wielu udanych meczów. „Słoniki” tracą już cztery punkty do bezpiecznej strefy. GKS z kolei, dzięki wygranej, wskoczył na 10-te miejsce w tabeli, a przecież moment temu walczyli o utrzymanie.

Od pierwszych minut, Bruk-Bet Termalica Nieciecza chciała ruszyć do przodu, aby jak najszybciej zdobyć bramkę. Po kilku minutach przewagi, do głosu doszedł ubiegłoroczny beniaminek. Katowiczanie łatwo przeszli pod bramkę Słoników i w 13. minucie, po udanym podaniu Marcela Wędrychowskiego, strzał na bramkę zamienił Lukas Klemenz. Były stoper m.in. Wisły Kraków, strzelił już swojego trzeciego gola w tym sezonie.

Po przerwie, Termalica dalej miała więcej posiadania piłki i strzałów, choć słabych, niecelnych, lub spokojnie bronił je Rafał Strączek. GKS Katowice spokojnie przetrwał napór i po wejściu w 62. minucie Evana Markovicia, ubiegłoroczny beniaminek zaczął dominować. W 76 minucie, kolejne kapitalne podanie Bartosza Nowaka, spowodowało, że Marković wyszedł z Chovanem sam na sam, pokonując rywala.

Po tej drugiej bramce, Termalica już nie miała szans na powrót do meczu z wynikiem. Nie uratowało Słoników nawet wprowadzenie Rafała Kurzawy. W 89. minucie, mecz zamknęli rezerwowi. Adrian Błąd podał do Ilji Szkurina, a ten dograł do Markovicia, a ten ustalił wynik meczu na 0:3 dla GKS-u Katowice.

GKS Katowice dzięki wygranej, wskoczył na 10 miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Termalica nadal jest na siedemnastym miejscu, czyli przedostatnim.

weszlo.com – Pan piłkarz Bartosz Nowak zabawił się w Niecieczy

Przy pierwszym golu świetnie podawał do Adama Zrelaka. Przy drugim – kapitalnie zagrał do Emana Markovicia i zaliczył piękną asystę. Dzięki Bartoszowi Nowakowi GKS Katowice, pokonując w Niecieczy 3:0 Bruk-Bet, wygrał dziś czwarty mecz z rzędu. Natomiast Drużyna Marcina Brosza ma coraz większy problem, bo po raz ostatni zwyciężyła w lidze… 84 dni temu.

W poprzedniej kolejce bramkarz Adrian Chovan spisywał się świetnie i, gdyby nie on, Termalica raczej nie dałaby rady zremisować 1:1 z Zagłębiem Lubin. Dziś Słowak też długo robił, co mógł w meczu z GKS-em, ale to nie wystarczyło choćby do zdobycia jednego punktu. Akcja bramkowa z pierwszej połowy była tego symbolem: po świetnym podaniu Nowaka przed Chovanem znalazł się Adam Zrelak, ale Słowak obronił jego strzał, a później jeszcze dobitkę Marcela Wędrychowskiego. Piłka trafiła jednak do Lukasa Klemenza, a ten skierował ją do siatki.

Po stracie bramki gospodarze zaczęli grać trochę szybciej i to przyniosło efekt w postaci zagrożenia pod bramką GKS-u. Niebezpieczny był występujący dziś na prawym wahadle Morgan Fassbender, ale Niemcowi brakowało ostatniego zagrania. Najpierw groźnie kopnął wzdłuż bramki, ale nikt nie przeciął toru lotu piłki. Później, już w drugiej połowie, uderzał zza pola karnego, ale nie trafił w bramkę. Od mniej więcej 30. minuty to gospodarze dominowali: po dograniu Macieja Ambrosiewicza do piłki doszedł Krzysztof Kubica, ale za lekko uderzył głową.

Po 60. minucie nie działo się zbyt wiele. Najciekawsze zdarzenia? Rezerwowy GKS-u Ilia Szkurin, który w poprzednich meczach trafiał do siatki, tym razem wyróżnił się zdzieleniem w twarz Arkadiusza Kasperkiewicza. Żółta kartka. Upomniany został też Kamil Zapolnik, który zamiast próbować strzelić gola, ostro faulował Kacpra Łukasiaka. Gospodarze byli coraz bardziej bezradni z przodu. To zdecydowanie nie był mecz Zapolnika.

Było to za to kolejne bardzo dobre spotkanie Nowaka. W 76. minucie nie potrzebował zbyt wiele miejsca, by fantastycznie podać do Markovicia. Norweg wykorzystał niepewność Chovana, który zwlekał z wybiegnięciem do przodu, i lekkim strzałem posłał piłkę do siatki.

Było po meczu. A w końcówce Marković „ukąsił” jeszcze po raz drugi, kiedy po stracie Igora Strzałka piłkę wyłożył mu Szkurin.

Dla GKS-u, licząc również Puchar Polski, to czwarta kolejna wygrana. Po słabym początku sezonu zespół Góraka zaczyna nawiązywać do ubiegłych rozgrywek. A Bruk-Bet? Tu mamy odwrotny trend. Była wygrana 4:0 w Białymstoku w pierwszej kolejce, po której sugerowano, że beniaminek może być jedną z rewelacji rozgrywek. 8 sierpnia zespół z Niecieczy wygrał 1:0 w Zabrzu z Górnikiem, ale to był klasyczny przykład tego, że w piłce nożnej drużyna wyraźnie słabsza piłkarsko może odnieść zwycięstwo. Od tego czasu w lidze – siedem porażek i trzy remisy.

Dziś zasłużone 0:3.

Marcin Brosz ma o czym myśleć.

ekstraklasa.org – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 0:3 GKS Katowice – Strasznie dobra forma

GKS Katowice strzelił trzy gole w Niecieczy i dzięki temu wygrał trzeci mecz z rzędu. W pięciu ostatnich meczach drużyna trenera Góraka zdobyła dziesięć punktów.

W 19 zwycięskich meczach od początku sezonu 2024/25 GKS Katowice strzelił 51 goli (śr. 2,68/mecz). W Niecieczy miał swoje problemy, ale wątpliwości rozwiał Eman Marković, który zaliczył dublet. W 3 ostatnich spotkaniach tej drużyny już dwóch zmienników strzelało po dwa gole (wcześniej: Ilia Szkurin). Cieszyć może się też Rafał Strączek, który wciąż nie stracił w tym sezonie bramki w II połowach (i zachował drugie czyste konto z rzędu).

termalica.brukbet.com – Podsumowanie statystyczne spotkania z GKS-em Katowice

Podstawowe liczby meczu z katowiczanami są dla nas druzgocące. Zero bramek, zero punktów, aż trzybramkowa porażka. Wchodząc jednak głębiej w tę ranę, możemy znaleźć nieco więcej niuansów. Przyjrzyjmy się im dokładniej.

Nasz zespół miał dziś przygniatającą przewagę w aspekcie posiadania piłki. Zawodnicy „Słoni” operowali nią aż przez 66% czasu gry! Przełożyło się to na 18 prób uderzeń. Co trzecie było celne, zmuszając do interwencji golkipera gości, Rafała Strączka. Niestety, żadne nie wpadło do siatki, co odróżnia nas od znacznie skuteczniejszych zawodników z Katowic. Ich siedem celnych strzałów przerodziło się w trzy bramki, które konsekwentnie odbierały nadzieje naszemu zespołowi.

dziennikzachodni.pl – Beniaminek nie przełamał się z GieKSą

W piątek 31 października 2025 roku w meczu 14. kolejki PKO Ekstraklasy Bruk-Bet Termalica Nieciecza przegrała z GKS-em Katowice 0:3 (0:1). Dla GieKSy to druga wygrana na wyjeździe w tym sezonie. Dwa gole zdobył Eman Markovic.

Beniaminek z Niecieczy oraz GKS Katowice na tym etapie sezonu są zaplątane w walkę o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Przed 14. kolejką drużyna trenera Marcina Brosza zajmowała przedostatnie miejsce z 10 punktami, a GieKSa była na 15. pozycji (pierwszej bezpiecznej) – 14 punktów. O wiele lepsze nastroje były w katowickim obozie – drużyna Rafała Góraka w lidze wygrała dwa mecze z rzędu, dorzucając jeszcze awans w STS Pucharze Polski po zwycięstwie w Łodzi nad ŁKS-em 2:1. Natomiast „Słonie” do meczu z GieKSą przystąpiły z serią dziewięciu ligowych spotkań bez wygranej (od 8 sierpnia – 1:0 w Zabrzu z Górnikiem), ale ostatnio zremisowały z Zagłębiem Lubin 1:1. Termalica nie miała w tym sezonie ani jednej wygranej u siebie.

W drużynie z Katowic brakowało Mateusza Kowalczyka i Sebastiana Milewskiego, których wykluczyły drobne urazy.

W 13. minucie kibice GieKSy obecni na trybunach stadionu w Niecieczy cieszyli się z gola, ale potem przed dłuższy czas w niepewności oczekiwali na „werdykt” sędziów, bo sytuacja była analizowana przez VAR. Decyzja zapadła w… 18. minucie i była korzystna dla katowiczan. Jak padła bramka? Bartosz Nowak zagrał w pole karne. Adrian Chovan obronił strzał z bliska Adama Zrelaka, następnie dobitkę Marcela Wędrychowskiego, który odegrał do Lukasa Klemenza, a ten z sześciu metrów wpakował piłkę do siatki. VAR analizował, czy nie było spalonego w momencie podania Nowaka.

W 19. minucie było bardzo blisko drugiego gola dla gości. Kacper Łukasiak strzelił zza pola karnego i Chovan popisał się świetną interwencję i zdołał sparować piłkę na słupek.

Gospodarze po pierwszym szoku, też zaczęli szukać swoich szans. W 32. minucie Krzysztof Kubica strzelił z rzutu wolnego i Rafał Strączek odbił piłkę. Dwie minuty później bramkarza GieKSy z trudem obronił uderzenie Igora Strzałka. W tym momencie zespół z Katowic dał się zepchnąć do obrony. W 43. minucie Maciej Ambrosiewicz huknął z daleka i znów bramkarz GKS-u musiał interweniować.

W pierwszej doliczonej minucie katowiczanie wyprowadzili kontrę i Wędrychowski posłał piłkę minimalnie niecelnie obok słupka.

GieKSa od początku drugiej połowy robiła wszystko, aby to do niej należała inicjatywa. W 51. minucie to jednak Termalica stworzyła groźną sytuację, kiedy Morgan Fassbender strzelił tuż przy słupku. Dwie minuty później katowiczanie odpowiedzieli celnym strzałem Nowaka. W 54. minucie Kubica zmarnował dobrą okazję główkując za lekko i wprost do rąk Strączka.

W 76. minucie GKS zadał drugi cios. Nowak posłał prostopadłe podanie i rezerwowy Eman Markovic wygrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy.

Zespół z Niecieczy jeszcze ruszył na bramkę katowiczan, ale stracił trzeciego gola. Po przejęciu piłki Adrian Błąd zagrał w okolice 16 metra, Ilja Szkurin odegrał do Markovica, który spokojnie kopnął piłkę obok bramkarza.

W doliczonym czasie Strączek nie pozwolił na honorowego gola dla gospodarzy, broniąc główkę Kamila Zapolnika.

GKS odskoczył od strefy spadkowej, a Termalica zaliczyła 10 z rzędu mecz bez wygranej!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga