Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: GieKSa liczy na kolejne zwycięstwo
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Korona Kielce.
dziennikzachodni.pl – Misja Korona na Arenie Katowice!
Przed piłkarzami GKS-u kolejny mecz PKO BP Ekstraklasy na Arenie Katowice. W sobotę 25 października o godz. 20:15 drużyna trenera Rafała Góraka zmierzy się z Koroną Kielce. Kibice GieKSy mobilizują się na to spotkanie hasłem „MISJA KORONA”. Bilety na mecz ma już ponad 11500 kibiców. Warto się spieszyć z ich zakupem.
Spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie. Korona to jedna z rewelacji sezonu, a GieKSa rozegrała ostatnio wspaniały mecz w Lublinie i pokonała Motor aż 5:2. – Spodziewamy się trudnego rywala, który przyjedzie z chęcią zdobycia punktów, ale jesteśmy na to przygotowani i postaramy się naszą grą spowodować, by punkty zostały w Katowicach – zapowiada trener Górak. – Nasza gra z tygodnia na tydzień wyglądała coraz lepiej. Chcemy to kontynuować i zwycięstwo w sobotę na pewno w tym by pomogło – dodaje obrońca Lukas Klemenz.
Warto zwrócić uwagę, że sobotniemu meczowi towarzyszyć będzie akcja charytatywna. GKS Katowic wraz z zondacrypto oraz Fundacją Oko w Oko z Rakiem zapraszają na wyjątkową, różową edycję akcji „Kilometry na Pomoc”, której celem jest zebranie środków na organizację wydarzenia ratującego zdrowie i życie kobiet i mężczyzn. W godzinach 15:00 – 20:15, w specjalnie przygotowanej strefie zondacrypto przy Arenie Katowice, ustawione zostaną rowery stacjonarne. Zasady są proste – każdy przejechany kilometr to 10 ZND (tokenów zondacrypto), które zostaną przekazane na organizację Różowego Weekendu z Fundacją Oko w Oko z Rakiem. Zebrane środki mają umożliwić przeprowadzenie przynajmniej 100 bezpłatnych badań USG, konsultacji ze specjalistami oraz warsztatów profilaktyki onkologicznej.
Hasło Misja Korona to coś więcej niż zapowiedź meczu – to symbol wspólnego celu całej społeczności GieKSy. Pod tym hasłem kryje się mobilizacja, frekwencja i wsparcie – zarówno na trybunach, jak i poza nimi. Chcemy, by każdy kibic poczuł, że jest częścią tej misji. Misja Korona to wezwanie do działania – do pełnych trybun, głośnego dopingu i jedności, która zawsze była znakiem rozpoznawczym GieKSy. Mówi Rafał Bura, Dyrektor Marketingu i Promocji GKS Katowice. Mecz z Koroną Kielce to kolejny dobry moment, aby przypomnieć o profilaktycznym badaniu i dbaniu o zdrowie. Warto wspomnieć, że Klub w ostatnim czasie był bardzo aktywny na tym polu. Październik to dla nas wyjątkowy miesiąc – w ramach akcji Różowy Październik GKS Katowice angażuje się w szereg inicjatyw charytatywnych i społecznych. Mieliśmy już m.in. symboliczne różowe koszulki piłkarek, licytacje, konkursy oraz aktywacje z naszymi sponsorami. A to jeszcze nie koniec – chcemy, by nasze działania miały realny wpływ i przypominały, że sport i siła GieKSy to także odpowiedzialność, solidarność i wrażliwość – dodaje Rafał Bura.
echodnia.pl – Korona Kielce zagra z GKS Katowice w PKO BP Ekstraklasie. Żółto-czerwoni chcą pokazać sportową złość
Korona Kielce podejdzie do meczu z GKS Katowice bez kilku zawodników. Z urazem zmaga się Wiktor Długosz, którego niedawno można było zaobserwować na treningu z zespołem. Do pełnej dyspozycji ma być jednak dopiero po przerwie reprezentacyjnej. W sobotnim spotkaniu zabraknie także Marcina Cebuli oraz Kacpra Minuczyca, ale do dyspozycji trenera mają być Dawid Błanik oraz Wiktor Popow.
Na mecz z GKS do Katowic wybrać się ma aż 1500 kibiców Korony, co jest rekordem jeśli chodzi o wyjazdowe spotkania kieleckiego klubu. Wsparcie fanów ma być dla trenera i jego podopiecznych bardzo pomocne.
– To robi wrażenie, cieszymy się z tego. Czujemy ich obecność na wyjeździe, są głośni. Szykuje się dobre widowisko – powiedział na konferencji prasowej Jacek Zieliński.
– Mam nadzieję na wielki mecz na boisku. Wiem, że na trybunach będzie komplet, do tego dużo kibiców naszych. Mam nadzieję, że zrobimy dobre widowisko – dodał piłkarz Korony, Konrad Matuszewski.
GKS Katowice w tym sezonie w 12 rozegranych spotkaniach zdobył 11 punktów, co pozwala mu na zajmowanie 14. miejsca w tabeli z przewagą dwóch oczek nad otwierającą strefę spadkową Lechią Gdańsk. W ostatniej serii spotkań śląska drużyna wygrała 5:2 po emocjonującym pojedynku Motor Lublin.
– Ten mecz na każdym zrobił wrażenie, bo takie spektakularne zwycięstwa nie zdarzają się co tydzień. Ich ofensywa: Zrelak, Szkurin, Nowak – to robi wrażenie – powiedział trener Jacek Zieliński.
Korona Kielce natomiast w tabeli jest na piątym miejscu w tabeli i ma na koncie 19 punktów. W ostatnich dwóch meczach jednak nie zdobyła kompletu punktów – z Jagiellonią Białystok przegrała 1:3, a z Górnikiem Zabrze zremisowała 1:1. Zespół zaboleć mógł zwłaszcza ten drugi rezultat – rywale wynik ustalili w doliczonym czasie gry do drugiej połowy.
– Jedziemy po to, by powalczyć o pełną pulę w kontekście straty punktów z Górnikiem. Po tym meczu jest sportowa złość i chcemy ją pokazać w Katowicach – powiedział także trener Zieliński.
cksport.pl – Wykorzystać problemy defensywne rywali. Korona rusza do Katowic
W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z GKS-em Katowice. „Żółto-czerwonych” czeka rywalizacja z drużyną, która straciła już 24 gole.
Korona Kielce po dwunastu kolejkach sezonu zajmuje 5. miejsce w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 19 punktów (5 zwycięstw, 4 remisy i 3 porażki). Ekipa Jacka Zielińskiego w ostatnich dwóch konfrontacjach nie zaznała smaku zwycięstwa, ponieważ uległa Jagiellonii Białystok 1:3 i zremisowała 1:1 z Górnikiem Zabrze. Z kolei jej najbliższy rywal GKS Katowice zajmuje 14. miejsce w rozgrywkach, mając na koncie jedenaście „oczek”, zdobytych dzięki trzem zwycięstwom, dwóm remisom i siedmiu porażkom. Jednak w ostatniej serii gier zespół Rafała Góraka pokonał Motor Lublin aż 5:2.
– Na każdym ten wynik zrobił wrażenie. Taki rezultat, szczególnie na wyjeździe, nie zdarza się na co dzień. To spotkanie układało się dosyć dziwnie – GKS prowadził 2:0, by następnie pozwolić Motorowi wyrównać. Potem czerwona kartka za drugą żółtą (dla Jakuba Łabojki – przyp. red.) zatrzymała ich rywali. Trzeba jednak przyznać, że GKS w tym meczu był bardzo mocny i rozpędzony. Ich ofensywa – Adam Zrelak, Ilya Shkurin, który wszedł z ławki i zdobył dublet, a do tego jeszcze Bartosz Nowak – robi naprawdę duże wrażenie – przyznał przed potyczką Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
– Doceniam ten zespół. Praca, którą od dłuższego czasu wykonuje tam Rafał Górak, zasługuje na uznanie. GKS gra dobrą piłkę, abstrahując od tego, ile ma punktów, bo ich dorobek nie do końca oddaje poziom gry. W tym sezonie mają za sobą wiele bardzo dobrych spotkań, a porażki w końcówkach – w Warszawie czy w Łodzi – pokazują, że to naprawdę solidna drużyna. Są bardzo mocni w ofensywie. My natomiast będziemy szukać ich słabszych punktów. Jedziemy tam, żeby powalczyć o pełną pulę, zwłaszcza w kontekście ostatniego remisu z Górnikiem – dodał.
Kilka dni przed potyczką zakończyły się zapisy na wyjazd do Katowic kibiców Korony Kielce. Organizatorzy poinformowali, że cała pula miejsc została wyczerpana. W sobotę na Górny Śląsk pojedzie 1 500 fanów „żółto-czerwonych”, co oznacza rekord frekwencji wyjazdowej w historii klubu. Pozostali fani będą mogli wspólnie obejrzeć to spotkanie w kinie Helios w Galerii Echo. – Mam nadzieję, że będzie to wielki mecz na boisku, bo na trybunach na pewno. Widziałem, że ma być ponadto komplet na Nowej Bukowej, także mam nadzieję, że sprostamy oczekiwaniom. Lepiej gra się przy pełnych trybunach, w dodatku z taką grupą naszych fanów. Miejmy nadzieje, że będziemy czuć to wsparcie i zapewnimy kibicom dobrą rozrywkę – zaznaczył Konrad Matuszewski, obrońca kieleckiej ekipy.
Ekstraklasowa historia starć między tymi drużynami liczy sobie tylko dwa ligowe spotkania i w obu to Korona odniosła zwycięstwa. Zarówno w domowym jak i wyjazdowym meczu kielczanie pokonali rywala 2:1.
korona-kielce.pl – Chcemy być sobą
W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Katowice. Żółto-Czerwoni po pozostawiającym ogromny niedosyt remisie na własnym terenie z Górnikiem Zabrze chcą zainkasować w tym spotkaniu komplet punktów i odnieść tym samym drugie w tym sezonie zwycięstwo w roli gości. Pora na pokazanie siły nie tylko u siebie, ale także w delegacji!
Wypadki chodzą po ludziach. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy w ten sposób można nazwać wypuszczenie wygranej z rąk po golu straconym w 94. minucie, ale niewątpliwie to, co stało się w meczu z Górnikiem Zabrze, było swego rodzaju „wypadkiem”. Trzy punkty w pojedynku z ówczesnym liderem smakowałyby wybornie. Niestety koniec końców nie było nam dane ich zakosztować.
Mamy czego żałować, bo rozegraliśmy naprawdę dobre zawody i pokazaliśmy, że stać nas na narzucenie własnych warunków przeciwnikowi z najwyższej półki. Z drugiej jednak strony – nie możemy tego wciąż rozpamiętywać. Jak głosi stare piłkarskie porzekadło – jeśli nie możesz wygrać, to przynajmniej zremisuj. Tak też uczyniliśmy. I nie mamy się czego wstydzić. Dokładnie z takim nastawianiem udajemy się więc do Katowic, żeby stanąć w szranki z tamtejszym GKS-em.
Aktualnie GieKSa zajmuje 14. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy z 11 punktami na koncie. Nad strefą spadkową ma tylko jedno „oczko” przewagi, w związku z tym kompletnej zdobyczy w starciu z naszą Drużyną potrzebuje niczym tlenu. Podopieczni Rafała Góraka zapewne będą chcieli pójść za ciosem po efektownym wyjazdowym triumfie z Motorem Lublin (5:2) w poprzedniej serii gier i wygrać pierwsze ligowe spotkanie u siebie od 29 sierpnia.
Dla kontrastu Koroniarze ostatnie i zarazem jedyne w bieżącej kampanii zwycięstwo w delegacji odnieśli dzień później – 30 sierpnia w konfrontacji z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (3:1). Najwyższy czas zmienić coś w tym zakresie, a sportową złość, o której na przedmeczowej konferencji prasowej mówił Trener Jacek Zieliński, przekuć w sukces na murawie Areny Katowice.
– Przeanalizowaliśmy mecz z Górnikiem. Wyjaśniliśmy sobie specyficzne warunki, w jakich straciliśmy bramkę. Nie ma co tego rozpamiętywać. Nie udało się – taka jest piłka. Raz daje, raz zabiera. Nam akurat w tym momencie zabrała. Nikt już nie będzie do tego wracał, natomiast sportowa złość w nas jest i chcemy to udokumentować na boisku w Katowicach – powiedział 64-letni Szkoleniowiec.
W realizacji tego zadania z trybun stadionu przy Nowej Bukowej Scyzorów będzie wspierać rekordowa grupa 1500 kieleckich Sympatyków. Ich wielka mobilizacja zaowocowała organizacją najliczniejszego kibicowskiego wyjazdu w historii ligowych występów naszego Klubu. Można zatem śmiało zakładać, że doping – zarówno ze strony gospodarzy, jak i gości – będzie pierwszorzędny.
Co ciekawe, w ubiegłym sezonie w obu potyczkach z GKS-em na poziomie Ekstraklasy Złocisto-Krwiści wygrali 2:1 i w obu tych meczach do siatki trafiał Dawid Błanik. Powtórka takiego scenariusza? Nie mamy absolutnie nic przeciwko.
Ale żeby tak się stało, musimy być sobą. Sobą, czyli najlepszą wersją Korony Kielce, którą już wielokrotnie na przestrzeni ostatnich miesięcy podziwialiśmy na EXBUD Arenie. Sęk w tym, żeby przenieść to również na grunt wyjazdowy. Niech wszyscy wiedzą, że nie ma z nami żartów. Nie tylko w naszej Twierdzy, ale i w delegacji.
ekstraklasa.org – Z północy na południe – 13. kolejka 2025/2026 (sobota)
Sobotę z PKO Bank Polski Ekstraklasą zaczniemy w Gdyni, następnie przeniesiemy się do Szczecina, a na sam koniec dnia czeka nas mecz w Katowicach. Poza Cracovią i Koroną wszystkie zespoły znajdują się w dolnej części ligowej tabeli.
[…] GKS KATOWICE – KORONA KIELCE
SYTUACJA: Jedni są o krok od strefy spadkowej, drudzy od miejsc gwarantujących udział w europejskich pucharach. Na tę chwilę GKS i Koronę dzieli w tabeli 8 punktów.
HISTORYCZNIE: 2 mecze między nimi w najwyższej lidze – 2 zwycięstwa Korony. GKS czeka na swoje pierwsze punkty w starciu z kieleckim klubem.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Rafał Strączek nie dał się jeszcze pokonać w drugich połowach w tym sezonie. GKS tylko 37,5% goli stracił w drugich odsłonach (najmniej procentowo).
POD LUPĄ – GOŚCIE: Dawid Błanik zdobywał bramki w obu meczach z GKS w Ekstraklasie. Czy zaliczy „hat-tricka”?
PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 35,4%; Korona Kielce – 38,5%
CZY WIESZ, ŻE: Obie drużyny dokładnie połowę swoich goli strzeliły po stałych fragmentach gry (8 z 16).
GKS Katowice: jeśli wygrywa w tym sezonie to strzela minimum 3 gole (razem: 12 goli w 4 zwycięskich meczach = 4/mecz); też – 47 goli strzelonych w 17 zwycięskich meczach od początku sezonu 2024/25 (2,76/mecz)
GKS Katowice W każdym meczu, w którym u siebie zdobywał punkty w tym sezonie strzelał minimum 2 gole (2:2, 4:1 i 3:2); też – w każdym z 7 ostatnich meczów, w których zdobywał punkty u siebie, strzelał minimum 2 gole (ostatni raz mniej – 09.03.2025, 1:0 z Zagłębiem)
Piłkarze GKS Katowice oddali najwięcej celnych strzałów głową (15)
GKS Katowice: Najwięcej podań w pole karne rywali (440; w tym indywidualnie Bartosz Nowak ma najwięcej podań w pole karne w lidze – 129)
GKS Katowice: Najwyższa celność strzałów zza pola karnego (37,3%)
Bartosz Nowak i Alan Czerwiński asystowali przy 7 z 16 goli GKS Katowice w tym sezonie (4+3)
Bartosz Nowak (GKS Katowice) – najwięcej wykonywanych rzutów rożnych (72) i udanych wprowadzeń piłki z rzutu rożnego w pole karne rywali (20)
Ilja Szkurin – 9 strzałów i 22 kontakty z piłką w polu karnym w 249 min. Gry w GKS Katowice (śr. 3,25 strzału/90 min. Gry i 7,95 kontaktu z piłką w polu karnym/90 min. Gry)
Rafał Strączek (GKS Katowice) – bez gola straconego w II połowach w tym sezonie (bronił w 3 meczach)
Korona Kielce: najwięcej remisów w 2025 roku (10), w tym wyjazdowych (8)
Korona Kielce: 1 gol stracony w 5 ostatnich meczach w I połowach (wyniki do przerwy w 5 ostatnich meczach: 1:0-0:0-1:0-0:1-1:0)
Korona Kielce: Najwięcej oddanych strzałów z pola karnego rywali (128)
Korona Kielce W każdym z 3 ostatnich meczów strzelała gola po stałym fragmencie gry (2x rzut rożny, 1x rzut karny)
Korona Kielce: 9,6% podań tej drużyny było skierowanych w pole karne (najwięcej procentowo)
Korona Kielce: Najwięcej celnych wprowadzeń piłki w pole karne po rzutach rożnych (23)
Korona Kielce: najmniej goli straconych po stałych fragmentach gry (2)
Korona Kielce: Najwyższa skuteczność obronionych strzałów z pola karnego (78,4%) i Najwyższa skuteczność obronionych strzałów ogółem (81,7%)
Bartosz Nowak (GKS Katowice) i Dawid Błanik (Korona Kielce) mają najwięcej podań kluczowych po stałych fragmentach gry (po 17)
W obu meczach między nimi w Ekstraklasie Korona Kielce wygrała 2:1 i w obu gole strzelał Dawid Błanik
gol24.pl – GieKSa liczy na kolejne zwycięstwo
Mecz GKS Katowice – Korona Kielce w 13. kolejce PKO Ekstraklasy zapowiada się bardzo emocjonująco. Popularna GieKSa po serii bez zwycięstwa, wreszcie się przełamała. Natomiast Złocisto-Krwiści ostatnio złapali zadyszkę. Kto będzie górą w sobotni wieczór?
GKS Katowice po serii meczów bez wygranej, przed tygodniem sięgną po efektowne zwycięstwo, na wyjeździe z Motorem Lublin 5:2. Podopieczni Rafała Góraka z pewnością mocno podnieśli swoje morale i teraz będą chcieli zatrzymać Koronę Kielce, która ostatnio złapała zadyszkę.
Złocisto-Krwiści to jedna z rewelacji pierwszej części sezonu PKO Ekstraklasy. Jednak 2 ostatnie spotkania to zaledwie 1 zdobyty punkt przez podopiecznych Jacka Zielińskiego. Słabsza dyspozycja sprawiła, że kielczanie wypadli poza pierwszą czwórkę ligowej tabeli.
Ostatnie bezpośrednie mecze:
Korona – GKS 2:1 (05.05.2025r. – Ekstraklasa)
GKS – Korona 1:2 (04.11.2024r. – Ekstraklasa)
Korona – GKS 1:2 (14.05.2022r. – 1. liga)
GKS – Korona 1:0 (06.11.2021r. – 1. liga)
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze