Dołącz do nas

Piłka nożna

Media po meczu GieKSa – Lechia: Szaleństwo w Katowicach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0).

1liga.org – Niedziela w F1L: trwa seria GKS-u Katowice

Niedzielne zmagania w Fortuna 1 Lidze namieszały trochę w tabeli. Motor Lublin pokonał 3:1 Wisłę Kraków. W Katowicach bohaterem meczu został Arkadiusz Jędrych, który w doliczonym czasie gry zdobył bramkę na wagę zwycięstwa. Stal okazała się lepsza od Znicza wygrywając 2:0.

[…] Starcie GKS-u Katowice z Lechią Gdańsk zapowiadało się na prawdziwy hit, lecz gorąco zrobiło się dopiero w drugiej połowie. W 74. minucie po weryfikacji VAR z boiska został wyrzucony Marten Kuusk. Gospodarze zmuszeni byli do gry w osłabieniu, ale nie przeszkodziło im to w kreowaniu kolejnych sytuacji bramkowych. Bohaterem spotkania został Arkadiusz Jędrych, który w doliczonym czasie gry zdobył swoją dziesiątą bramkę w tym sezonie i zapewnił trzy punkty swojej drużynie.

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice wygrał z Lechią Gdańsk! Zespół Rafała Góraka pokazał charakter, a kibice oprawę.

GKS Katowice pokonał Lechię Gdańsk po golu w doliczonym czasie gry, gdy grał w dziesiątkę! Kibice też dali z siebie wszystko.

Piłkarze GKS Katowice na mecz z Lechią Gdańsk wychodzili z serią pięciu zwycięstw z rzędu, rywale mieli ich sześć. Spotkanie na Bukowej było więc nie lada konfrontacją, a dla gospodarzy stanowiło klucz do włączenia się do walki o bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy.

Zespół Rafała Góraka rozpoczął z animuszem. Przez pierwsze 20 minut na bramkę gości sunął atak za atakiem, później gdańszczanie zdołali zbalansować układ sił, ale do przerwy nie padła żadna bramka.

W drugiej połowie Lechia wyglądała zdecydowanie lepiej, ale w powietrzu wisiał remis. W 74 minucie równowaga została zachwiana, bo Marten Kuusk wyleciał z boiska za faul i goście zwietrzyli szansę. GKS bronił się spokojnie i przyczaił do zadania ciosu. Doczekał się w trzeciej minucie doliczonego czasu gry! Bartosz Jaroszek uratował akcję zgarniając piłkę tuż przed linią końcową i wrzucił ją w pole karne, a tam Arkadiusz Jędrych głową dał GieKSie bezcenne zwycięstwo!

gdansk.pl – Lechia bezzębna w Katowicach, przegrała mecz i straciła pozycję lidera Fortuna 1. Ligi

Nie tak miało to wyglądać. Po serii sześciu wygranych z rzędu, remis w wyjazdowym starciu z GKS Katowice był planem minimum – tym bardziej, że gdańszczanie buńczucznie zapowiadali walkę o zwycięstwo. Tymczasem Lechia przegrała 0:1, co jest tym bardziej zdumiewające, że bramkę straciła grając w przewadze. Rywale od 73. minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę z powodu czerwonej kartki za niebezpieczny faul.

W tym meczu, w ciągu regulaminowych 90 minut, nie było wielkich emocji. Jeśli ktoś groźnie atakował, byli to gospodarze. Gdańszczanie byli bezzębni w napadzie, rozgrywali piłkę zbyt wolno i zbyt schematycznie. Czasem Lechia próbowała strzelać z dystansu – zwykle wysoko nad poprzeczką bramki.

W 93. minucie GKS Katowice przeprowadził atak. Piłka znalazła się z lewej strony bramki, tuż przy linii końcowej – skrzydłowy gospodarzy dopadł do niej i bez namysłu dośrodkował, wprost na głowę Arkadiusza Jędrycha, kapitana katowiczan. To był strzał z czterech, góra pięciu metrów. Uderzona w kozioł piłka przeleciała między obrońcami Lechii i wpadła do siatki obok próbującego interweniować bramkarza, Bohdana Sarnavskiego.

Statystyki tego meczu:

posiadanie piłki – 56 proc. dla Lechii, 44 proc. dla GKS Katowice

strzały na bramkę – 11 GKS Katowice, 7 Lechia

strzały celne – 3 GKS Katowice, 1 Lechia

rzuty rożne – 4 GKS Katowice, 2 Lechia

rzuty wolne – 9 GKS Katowice, 14 Lechia

żółte karki – 1 GKS Katowice, 3 Lechia

watch-esa.pl – Minimalizm wykroczył poza skalę, czyli GKS Katowice – Lechia 1:0

Gdańszczanie mogli trochę zapomnieć, jak smakuje porażka. Seria ligowych spotkań bez przegranej trwała bowiem 113 dni. Jak doskonale wiemy, wszystko kiedyś się kończy. Aczkolwiek trzeba przyznać, że Lechia zasługiwała na stratę trzech punktów w Katowicach. Od początku widać było, że Biało-Zieloni przyjechali tam, aby grać na remis. Zabrakło praktycznie wszystkiego. Nie było widocznej walki, zaangażowania, chęci, a przede wszystkim pomysłu na grę. Samo spotkanie momentami przypominało bardziej partyjkę szachów, niż mecz piłkarski. Gol zdobyty przez katowiczan w doliczonym czasie drugiej połowy jest idealną karą za minimalizm, jaki zaprezentowali podopieczni Szymona Grabowskiego.

Porażki zdarzają się najlepszym. W związku z tym nie mam zamiaru ubolewać, że Biało-Zieloni przegrali. Ba, napisałbym, że należy podziękować za walkę. Problem w tym, że tej walki nie było. Skupmy się bardziej na samym stylu, bowiem wiele pozostawiał on do życzenia. Nie ma co się oszukiwać, że jeden punkt gdańszczanie z Katowic wzięliby z wielką chęcią. Przyjechali mierzyć się z drużyną, która notuje podobną serię, co oni. Trzeba natomiast odróżnić zadowolenie z remisu, a grę na remis. Na boisku Lechiści nie posiadali za dużych chęci, aby przynajmniej zawalczyć o zgarnięcie trzech punktów.

Od początku meczu odniosłem wrażenie, że piłkarze Lechii nie wyszli z szatni. Gospodarze wyprowadzali ataki, co doprowadziło niejednokrotnie do chwil grozy pod bramką Sarnawskiego.

[…] Choć w pierwszej połowie „GieKSa” zaprezentowała się lepiej od Lechii, to także nie grała porywająco. Zapowiadał nam się hit kolejki, a dostaliśmy typowy mecz na bezbramkowy remis.

Trzeba wspomnieć o grze gdańszczan przez ostatnie dwadzieścia minut meczu. W 74. minucie bowiem z boiska wyleciał Marten Kuusk. Katowiczanie grali więc w osłabieniu. Lechia do tego momentu wciąż grała poniżej oczekiwań. Można było myśleć natomiast, że przewaga jednego zawodnika zapali lampkę w głowach Biało-Zielonych i ruszą oni do ataku. A jak było faktycznie? Tak samo, jak wcześniej. Być może gracze nie wiedzieli, że ich rywale mają mniej piłkarzy na murawie… Minimalizm był widoczny z każdej możliwej strony. Sił chyba nie brakowało. Na placu gry zameldowali się: Jakub Sypek, Łukasz Zjawiński i Louis D’Arrigo. W ostatnich minutach regulaminowego czasu wpuszczony został Luis Fernandez, a razem z nim Filip Koperski. Swoją drogą, nie jestem w stanie pojąć, dlaczego Australijczyk co mecz wybiega z ławki. Jego gra nie oferuje na ten moment praktycznie nic, co przydałoby się Lechii.

sportowefakty.wp.pl – Szaleństwo w Katowicach. GKS pokonał lidera

Stadion w Katowicach oszalał, bo grający w osłabieniu GKS pokonał Lechię Gdańsk 1:0 po golu Arkadiusza Jędrycha w doliczonym czasie gry. Gospodarze wygrali siódmy mecz z rzędu, z kolei dla gdańszczan były to pierwsze stracone punkty w 2024 roku.

Trzecia minuta doliczonego czasu. Dośrodkowanie Christiana Alemana na aferę z rzutu wolnego, piłkę przy linii końcowej odegrał Bartosz Jaroszek, a kapitan zespołu Arkadiusz Jędrych odnalazł się w dużym tłoku w polu karnym i zapewnił GKS-owi Katowice niezwykle istotne zwycięstwo z Lechią Gdańsk. To było już dziewiąte trafienie Jędrycha w tym sezonie, a przecież mówimy o środkowym obrońcy.

Co więcej, katowiczanie grali wtedy o jednego zawodnika mniej, bo na około kwadrans przed końcem z boiska usunięty został Marten Kuusk.

Ale – paradoksalnie – to podziałało na piłkarzy z Katowic mobilizująco. W ogóle nie było widać, że Lechia gra z przewagą. Wręcz przeciwnie. Goście nie byli w stanie nic wykreować. Cały czas sprawiali wrażenie, że remis ich urządza. I zostali za to skarceni. W niedzielę minimalizm się nie opłacił.

Inna sprawa, że samo spotkanie stało na beznadziejnym poziomie. Miał być hit, a wyszło w zasadzie nie wiadomo co. No ale w Katowicach raczej nikt nie narzeka.

Jedni i drudzy podeszli do siebie ze zdecydowanie zbyt dużym respektem. To znaczy, GKS próbował jeszcze atakować, były akcje oskrzydlające, próby strzałów, natomiast brakowało konkretów. A Lechia? Nerwowa od pierwszych minut, niedokładna. Ofensywne wypady można było policzyć na palcach jednej ręki. Celnych uderzeń nie stwierdzono, a jedyna warta odnotowania próba Tomasza Neugebauera z dystansu okazała się bardzo niecelna (a i tak byłaby to sytuacja, która pewnie nie znalazłaby się w skrócie meczu).

Zresztą po przerwie wcale nie było lepiej. Tu spudłował Christian Aleman, tu katowiczanie popsuli kontratak. Lechia odpowiadała sporadycznie. Wydawać by się mogło, że goście ruszą po czerwonej kartce Kuuska (brutalny faul na Jakubie Sypku), ale nic takiego nie miało miejsca.

Zanosiło się na 0:0 po bezbarwnej, jakby to powiedział klasyk. Ale gospodarze grali do końca. Wykazali się dużą determinacją i przedłużyli fantastyczną serię zwycięstw. W tym momencie GKS traci do Lechii pięć punktów.

eska.pl – Szok przy Bukowej. Grający w osłabieniu GKS Katowice pokonał lidera z Gdańska. Jędrych bohaterem

[…] Nie tak zapewne wyobrażali sobie niedzielny wypad do Katowic piłkarze Lechii Gdańsk zwłaszcza, że w końcowej fazie meczu z GKS-em grali z przewagą jednego zawodnika. W 74. minucie czerwoną kartkę zarobił Estończyk Marten Kuusk. Do tego momentu na tablicy widniał bezbramkowy remis i wydawało się, że gdańszczanie, niczym statek na morzu, złapią wiatr w żagle i przechylą szalę zwycięstwa na swoją korzyć. Jak się jednak okazało, katowiczanie grając bez jednego zawodnika nic praktycznie nie stracili na swojej jakości.

GKS nie tylko dzielnie się bronił, ale też próbował atakować. Przez praktycznie cały mecz bezskutecznie, aż nie nadeszła 3 minuta doliczonego czasu i piłkę do siatki wpakował Arkadiusz Jędrych po asyście Bartosza Jaroszka. Zwycięstwo z dotychczasowym liderem sprawiło, że GKS Katowice wspiął się na 3. miejsce Fortuna 1. Ligi tym samym zbliżając się do czoła tabeli i zwiększając swoje szanse w walce o bezpośredni lub poprzez play-offy awans do Ekstraklasy.

lechia.net – Lechia przegrywa w Katowicach

[…] Pierwszą groźną okazję w niedzielnym spotkaniu mieli piłkarze gospodarzy – w trzeciej minucie jeden z zawodników uderzał na bramkę, jednak po rykoszecie i zespół egzekwował rzut rożny. Po internwencji Chindrisa nie stworzyli jednak większego zagrożenia ze stałego fragmentu. Dwie minuty później znów było groźnie – niepewnie interweniował Olsson. W ósmej minucie niemal stuprocentową sytuację miał Adrian Błąd.=, jednak się pomylił. Pierwsze fragmenty spotkania były na korzyść gospodarzy. W 10. minucie gdańszczanie pierwszy raz zbliżyli się do bramki Dawida Kudły – strzał Kapicia został jednak zablokowany. W 13. minucie najpierw z obrońcami próbował się zabawić Sarnawski, a chwilę później Neugebauer przepuścił piłkę tak, że ta trafiła pod nogi rywala. Na szczęście obyło się bez zagrożenia. W 19. minucie Camilo Mena rozpędził się z prawej strony, zagrał do Bugaja, jednak ten przewrócił się w polu karnym. W 24. minucie najpierw w polu karnym przewrócił się jeden z graczy „Gieksy”, później Lechia kontynuowała akcję, jednak po chwili została ona przerwana.

[…] Lechia miała w dalszym ciągu problemy i po 30 minutach to gospodarze wyglądali lepiej. W 35. minucie ładnie w pobliżu pola karnego odnalazł się Tomasz Neugebauer i oddał minimalnie niecelny strzał. Było to pierwsze uderzenie gdańszczan w meczu. Do przerwy więcej działo się na trybunach – oprawę zaprezentowali fani gospodarzy i mecz był przerwany. Po 45 minutach na tablicy wyników był bezbramkowy remis.

Po zmianie stron Lechiści wyprowadzili akcję, po której w polu karnym padł Tomas Bobcek. Gwizdek arbitra jednak milczał. W 54. minucie okazję bramkową miał Adrian Błąd, jednak uderzał niecelnie. Trzy minut później próbował Mena, ale trafił w bramkarza. Kilka minut później czwartą żółtą kartkę w trwającym sezonie obejrzał Maksym Chłań i nie zagra on podobnie jak Żelizko w kolejnym meczu. Z minuty na minutę lepiej wyglądał Camilo Mena. W 73. minucie sędzia Tomasz Marciniak pokazał czerwoną kartkę Martenowi Kuuskowi i Lechia przez 20 minut grała w przewadze.

Kiedy wydawało się, że wynik nie ulegnie zmianie, ale Lechia wywiezie z Katowic punkt, Arkadiusz Jędrych w doliczonym czasie gry zdobył bramkę i zapewnił gospodarzom trzy punkty.

goal.pl – GKS Katowice walczy o awans, Lechia straciła punkty w hicie

GKS Katowice w hicie 26. kolejki Fortuna 1 Ligi pokonał w roli gospodarza Lechię Gdańsk (1:0). Dzięki tej wygranej Żółto-zielono-czarni na dobre włączyli się do gry o awans do elity.

[…] W pierwszej połowie w rywalizacji zabrakło goli, ale to nie znaczy, że na obiekcie przy ulicy Bukowej wiało nudą. Wręcz przeciwnie. Odważna postawa gospodarzy mogła imponować. Swoje próby podejmowali Sebastian Bergier czy Aleksander Komor. Pierwszy oddawał strzały, drugi natomiast błysnął w 28. minucie rajdem, w którego trakcie minął czterech rywali i dopiero przez piątego został zatrzymany faulem.

Goście dopiero w ostatnich fragmentach pierwszej części gry zaczęli konstruować zagrożenie pod bramką rywali. Swoich sił próbował między innymi Maksym Klhan. Defensywa gospodarzy była jednak szczelna jak tama przeciwpowodziowa. Świętnie dyrygował obroną GieKSy przede wszystkim Marten Kuusk, który w trakcie zimowego okna transferowego trafił do zespołu z Katowic. Estończyk szybko stał się mocnym punktem zespołu.

W drugiej części spotkania oba zespoły postawiły na ostrożną grę, dając do zrozumienia postronnym obserwatorom, że lepszy będzie zdobyty punkt niż nic. Szczególnie, że końcowe rozstrzygnięcie meczu może mieć znaczenie na finiszu rozgrywek. Sytuacja gospodarzy skomplikowała się jednak w 74. minucie, gdy czerwoną kartką za faul ukarany został Kuusk.

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, to w doliczonym czasie gry bramkę zdobył Arkadiusz Jędrych i trybuny na obiekcie przy Bukowej eksplodowały z radości.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga