Dołącz do nas

Piłka nożna

GieKSa urwała punkty liderowi

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Dzięki odśnieżaniu boiska od godzin porannych mecz z Arką Gdynia w ogóle się odbył. Mimo że o 13:00 murawa była bardzo dobrze odśnieżona, to już równo z pierwszym znowu zaczęło sypać. Arbiter spotkanie rozpoczął punktualnie o godzinie 15:00.

Od początku spotkania na boisku panował totalny chaos, co nikogo z obecnych na Bukowej nie dziwiło. Kapitalną okazję do zdobycia bramki miał Czubak w 10. minucie, który będąc w okolicach piątego metra od bramki katowiczan, oddał strzał, ale po kilku rykoszetach piłka spadła wprost pod ręce Kudły. Kilka minut później świetną szansę miał Kobecki, ale już w polu karnym uderzył z pierwszej wysoko nad bramką. Ten sam zawodnik nie pomylił się w 19. minucie, wykorzystał dogranie partnera z zespołu i wpakował piłkę do siatki między nogami interweniującego na linii Wasielewskiego. Piłka po drodze minęła kilku naszych zawodników. W 27. minucie po interwencji Jędrycha w polu karnym piłka odbiła się od słupka bramki GieKSy, ale na szczęście wróciła do kapitana trójkolorowych, który zażegnał niebezpieczeństwa. W 45. minucie oglądaliśmy akcję dla koneserów pierwszej ligi. Kudła wybiegł poza pole karne, mimo że było pewne, że rywal będzie pierwszy. Nasz bramkarz został minięty, a rywale dobrze zagrali na piąty metr, ale Czubak uderzył fatalnie i piłkę odbił wracający Kudła. Ciężko było nie parsknąć śmiechem. Jedyne zagrożenie w pierwszej połowie ze strony GieKSy miało miejsce na Blaszoku, kiedy kibice rzucali się śnieżkami. Katowiczanie nie oddali strzału na bramkę Lenarcika.

Żaden z trenerów nie zdecydował się na zmiany w przerwie. To też nie zmieniło obrazu tego chaosu, który oglądaliśmy w pierwszej połowie. Pierwszy strzał na bramkę rywala katowiczanie oddali w 56. minucie, kiedy Repka uległ presji trybun i będąc w dobrej pozycji, strzelił prosto w Lenarcika, który nie miał problemu z poprawną interwencją. Minutę później świetne podanie z głębi pola otrzymał Shibata, ale sam wygonił się do lewej strony i jego strzał z trudem obronił golkiper Arki. W 60. minucie gdynianie zabawili się z katowicką defensywą i Repka ostatecznie sfaulował rywala na linii piątego metra, co poskutkowało rzutem karnym. Jedenastkę pewnie obronił Kudła, co dało nadzieję na korzystny rezultat w tym spotkaniu. Kolejną okazję do zdobycia bramki miał Czubak w 68. minucie, ale po jego strzale głową piłka nieznacznie minęła słupek bramki GieKSy. Trzy minuty później kapitalną akcję na lewej flance przeprowadził Mateusza Marzec – trzech rywali minęło się ze wślizgiem, a po dalszym rozegraniu Wasielewski został sfaulowany i arbiter drugi raz w tym meczu wskazał na wapno, tym razem dla katowiczan. Jędrych pewnie wykonał jedenastkę i wyrównał stan spotkania. Do końca regulaminowego czasu nie wydarzyło się nic konkretnego pod bramkami. Mieliśmy natomiast festiwal błędów spowodowanych ciężkimi warunkami. Doliczony czas gry przyniósł żółtą kartkę dla trenera Góraka.

2.12.2023, Katowice
GKS Katowice – Arka Gdynia 1:1 (0:1)
Bramki:  Jędrych (73-k) – Kobacki (19).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Jaroszek, Komor, Rogala – Błąd (64. Marzec), Kozubal (90. Baranowicz), Repka (64. Aleman), Shibata – Pietrzyk (56. Mak).
Arka Gdynia: Lenarcik- Dobrotka, Milewski (87. Bednarski), Kobacki, Czubak, Adamczyk (75. Borecki), Azatskyi, Stolc, Lipkowski, Gol, Gojny.
Żółte kartki: Marzec, Jędrych.
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa).
Widzów: 2360 (w tym 8 kibiców gości).
W 62. minucie Adamczyk nie wykorzystał rzutu karnego (Kudła obronił).

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    dzbanek

    3 grudnia 2023 at 00:14

    Szczesliwy remis,dobre i to.
    Kudła zrehabilitowal sie swoim niefortunnym wyjsciem do piłki broniąc karnego.
    Adrian Błąd ma spory spadek formy i może pauza na 1-2 mecze dobrze by mu zrobiła?!
    Na plus Komor, kolejny mecz, w której pociska zespół do przodu.
    Jedrych i Jaroszek stabilnie.
    Podsumowanie
    Jest duza szansa na utrzymanie sie w tej lidze.

    • Avatar photo

      janjan

      4 grudnia 2023 at 13:46

      swietna analiza dokladnie potwierdza moje spostrzezenia ,wazny punkt w walce o utrzymanie sie w lidze tytul artykulu tez odzwierciedla podejscie redaktora to nie Gieksa grala o zwyciestwo tylko o fartowne urwanie punktow liderowi ktory jeszcze 2 miesiace temu mial potezne problemy organizacyjne i druzyna grala licho…super panowie pilkarze bravo panie trenerze jest duza szansa ze przezimujemy na bezpiecznym miejscu …cel zrealizowany, nasz plan 21 letni-na awans jest pod pelna kontrola

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga