Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Solidne strzelanie w sparingu GKS-u Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

 

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Mistrzynie Polski w piłce nożnej kobiet przygotowując się do rozgrywek sezonu 2023/24 rozegrały przedostatnie spotkanie kontrolne przed starem ligi z Rekordem Bielsko-Biała. W meczu padł remis 3:3, do przerwy prowadziły piłkarki GieKSy 3:1. W ostatnim sparingu przed startem ligi piłkarki zagrają 12 sierpnia ze Slavią Praga. Spotkanie zostanie rozegrane w Vyskovie o godzinie 14:00. Piłkarze rozegrali trzecie spotkanie nowego sezonu, z Motorem Lublin 1:1. Nasz zespół prowadził do przerwy 1:0. Prasówkę po tym spotkaniu znajdziecie TUTAJ. Kolejny mecz piłkarze rozegrają w piątek, 11 sierpnia o godzinie 20:30 ze spadkowiczem Wisłą Płock. Siatkarze wrócą do treningów 10 sierpnia. Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie, którzy rozpoczęli treningi przed nowym sezonem, zmienili terminy rozgrywania meczy sparingowych. W sobotę 19 sierpnia zostanie rozegrany sparing z ukraińskim klubem Sokół Kijów. Mecz zostanie rozegrany w Tychach, jednocześnie mecz kontrolny z Zagłębiem Sosnowiec zaplanowany na 30 sierpnia został odwołany. Sam Marklud został zawodnikiem hokejowej GieKSy.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Solidne strzelanie w sparingu GKS-u Katowice

Powoli dobiega końca letni okres przygotowawczy GKS-Katowice przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024 Orlen Ekstraligi. Aktualne mistrzynie Polski dzisiaj rozegrały swój przedostatni mecz sparingowy.

Trzy poprzednie mecze kontrolne GieKSa rozgrywała na obcym terenie, a były to spotkania ze Spartakiem Myjava, TME SMS-em Łódź oraz Medykiem POLOmarket Konin. Dzisiejsza gra kontrolna była pierwszym letnim sprawdzianem rozgrywanym na własnym obiekcie, przy ul. Bukowej. Przeciwniczkami katowiczanek były piłkarki Rekordu Bielsko-Biała, beniaminka Orlen Ekstraligi.

Mecz od samego początku układał się zgodnie ze spodziewanym scenariuszem, mianowicie to zawodniczki GieKSy nadawały ton tej rywalizacji. Katowiczanki mogły zaliczyć naprawdę mocne wejście w to spotkanie, bowiem już po dziesięciu minutach mogły wygrywać 2:0, gdyby więcej szczęścia przy finalizacji akcji miały Dżesika Jaszek i Julia Włodarczyk. Wynik spotkania otworzyła Nicola Brzęczek, która bardzo dobrze wykończyła dośrodkowanie autorstwa Kamili Tkaczyk. Kolejna szansa przed GieKSą pojawiła się dziesięć minut później, tym razem jednak nowa bramkarka Rekordu, Jessica Ludwiczak, wyszła obronną ręką z pojedynku z Nicolą Brzęczek. Po chwili niepotrzebna strata w środkowej części boiska miała dla katowiczanek bardzo nieprzyjemny finał, gdyż po przejęciu piłki wprost na bramkę popędziła Daria Długokęcka i skutecznym strzałem pokonała Weronikę Klimek. Końcowe minuty pierwszej części gry należały do wyróżniającej się w ostatnich spotkaniach Dżesiki Jaszek. Najpierw świetnie zachowała się w polu karnym mijające bramkarkę Rekordu i umieszczając piłkę w pustej bramce, chwilę później wyprowadziła zespół na dwubramkowe prowadzenie, dobrze kończąc akcję zapoczątkowaną przez Anitę Turkiewicz.

Druga część spotkania miała podobny przebieg jak pierwsza, przeważała GieKSa, ale to zawodniczka z Bielska-Białej strzeliły bramkę kontaktową. W 63. minucie gry w zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazła się Roksana Gulec, nowa zawodniczka, która wczoraj podpisała z Rekordem dwuletni kontrakt. W katowickim zespole zagrożenie pod bramką bielszczanek stwarzały kolejno Dominika Misztal, Anita Turkiewicz i Julia Włodarczyk, która była najbliżej zdobycia bramki po efektownym dryblingu w 68. minucie meczu. W samej końcówce spotkania szczęście uśmiechnęło się do piłkarek beniaminka Orlen Ekstraligi, po faulu Kamili Tkaczyk podyktowany został rzut karny, który na bramkę zamieniła Karolina Czyż. Spotkanie zakończyło się remisem, który z przebiegu meczu można by było określić jako remis ze wskazaniem na GKS Katowice.

bts.rekord.com.pl – GKS Katowice – Rekord Bielsko-Biała 3:3 (3:1)

To był najtrudniejszy z dotychczasowych sprawdzianów, naprzeciw stanęły aktualne mistrzynie kraju.

Zgodnie z przewidywaniami mecz toczony był przy przewadze gospodyń spotkania. – Ale też nie było tak, że daliśmy się katowiczankom zdominować! – zastrzega Mateusz Żebrowski, trener bielszczanek. – Mieliśmy swój plan na ten mecz, staraliśmy się go realizować, aczkolwiek dwóch indywidualnych błędów, skutkujących utratą gola, się nie ustrzegliśmy. Finalnie osiągnęliśmy niezły wynik, po dobrej i konsekwentnej grze – podsumowuje szkoleniowiec beniaminka Orlen Ekstraligi.

To jeszcze słów kilka o golach dla „rekordzistek”, acz podkreślić również warto niezły występ obu bramkarek biało-zielonych – Jessiki Ludwiczak i testowanej zawodniczki, która błysnęła interwencjami przy uderzeniach m.in. Dominiki Misztal i Anity Turkiewicz.

Do wyrównania na 1:1 doprowadziła po solowej akcji Daria Długokęcka. Przy drugim trafieniu dla Rekordu przytomnością i refleksem w polu karnym GKS-u wykazała się Roksana Gulec, której w zdobyciu gola nie przeszkodziło spore zamieszanie. Ta sama zawodniczka została pod koniec meczu sfaulowana w „szesnastce” przez Kamilę Tkaczyk. Z 11-u metrów celnie przymierzyła Karolina Czyż.

sportdziennik.com – Czy to dopiero przedsMAK?

Lepszego debiutu przy Bukowej Mateusz Mak chyba nie mógł sobie wymarzyć. Pojawił się na boisku w drugiej połowie meczu z Chrobrym i 4 minuty po wejściu na murawę już miał na swoim koncie 2 gole.

Były to niezwykle ważne trafienia, bo GKS do tego momentu remisował z głogowianami 1:1. Tym samym Mak nie tylko udowodnił swoją przydatność w zespole, ale również zagwarantował swojej nowej drużynie pierwsze trzy punkty w sezonie.

Mak pojawił się w Katowicach po nieco gorszym sezonie w ekstraklasowej Stali Mielec. Współpracę z trenerem Górakiem zaczął doskonale, ale szkoleniowiec przypomniał, że to nie pierwszy raz, kiedy spotyka się z ofensywnym zawodnikiem w swojej karierze. Bracia Mak (Michał i Mateusz) poznali aktualnego szkoleniowca GKS-u już na samym początku swojej kariery w dorosłym futbolu.

– Oni przeze mnie zostali wyciągnięci ze Stadionu Śląskiego i trafili do seniorskiej piłki do Ruchu Radzionków. To był piękny okres, kiedy ci młodzi chłopcy wchodzili do dużej piłki. Wiadomo, że ta bramka (strzelona z Chrobrym, przyp. red.) spowodowała we mnie wybuch, może nie euforii, ale radości – powiedział na pomeczowej konferencji Rafał Górak.

Dzięki takim występom, jak ten w poniedziałek, zostaje się ulubieńcem publiczności. Kibice GKS-u żywiołowo zareagowali na obie strzelone przez Maka bramki. I choć w dwóch pierwszych kolejkach sezonu wchodził na boisko z ławki, teraz trudno jest sobie wyobrazić, że nie znajdzie się dla niego miejsce w pierwszym składzie. Tym bardziej, że zawodnik otwarcie mówi o tym, jakie ma plany na ten sezon.

– Cieszę się z dwóch bramek, z tego, że mogłem pomóc drużynie. Nie ukrywam, że przyszedłem po to, żeby strzelać gole. Chcę jak najwięcej pomagać i pokazać, że mam ochotę wrócić do ekstraklasy, tam gdzie jest moje miejsce. Tym samym chcę zapracować razem z GieKSą na to, żeby ten klub też się tam znalazł – stwierdził 31-letni piłkarz.

W ostatnich sezonach w GieKSie być może brakowało kogoś takiego, z tak dużym doświadczeniem w ekstraklasie. Choć Mak nie był najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem w swoich ostatnich klubach, to w czasach, gdy grał w I lidze, liczba jego bramek w sezonie sięgała nawet „dwucyfrówki”. Dublet w debiucie przy Bukowej jakby był potwierdzeniem tego, że na zapleczu Mak jest jeszcze groźniejszy, niż gdy gra w ekstraklasie.

Na to, że nowy nabytek GKS-u stanie się liderem formacji ofensywnej nie liczą tylko kibice, ale wierzy w to również jego bliskie, klubowe otoczenie.

– Myślę, że jest wartością dodaną do szatni. Fajnie się wprowadził i sami widzimy – zdobył dwie bramki i oby takich więcej – opisał pierwsze tygodnie współpracy z Makiem kapitan zespołu Arkadiusz Jędrych.

– Ogromnie się cieszę, że Mateusz strzelił te gole i że jest z nami. To będzie na pewno duże wzmocnienie naszego zespołu – stwierdził natomiast szkoleniowiec katowiczan.

Przed GKS-em jeszcze mnóstwo meczów w tym sezonie. Jednak już teraz można się zacząć zastanawiać, na co będzie stać podopiecznych Rafała Góraka w tym sezonie? Wydaje się, że najbliższe spotkanie z Motorem Lublin może wyjaśnić to, w jakim miejscu znajdują się aktualnie „Trójkolorowi” z Katowic.

MATEUSZ MAK

ur. 14 listopada 1991

Mecze/gole w ekstraklasie 161/27

Mecze/gole w I lidze 99/25

Oś czasu:

2010-2012 Ruch Radzionków

2012-2015 GKS Bełchatów

2015-2019 Piast Gliwice

2019-2023 Stal Mielec

2023– GKS Katowice

SIATKÓWKA

sportdziennik.com – Ciekawa kompozycja

W połowie zmieniony zespół z Katowic rozegra przed nowym sezonem PlusLigi dziesięć meczów kontrolnych. Do sezonu przygotowuje się również Łukasz Kozub.

Siatkarska „GieKSa” do potentatów finansowych PlusLigi nie należy, ale działacze oraz trenerzy co sezon starają się stworzyć zespół na miarę możliwości. Trzeba powiedzieć, że wychodzi im to całkiem zgrabnie, bo przez przewinęło się przezeń wielu zawodników, którzy znaleźli się w kadrze narodowej i w niej zadebiutowali (m.in. Jan Firlej czy Karol Butryn). A ponadto w zespole jest dwóch tegorocznych kadrowiczów: przyjmujący Jakub Szymański oraz środkowy Sebastian Adamczyk.

– Stworzyliśmy zespół na miarę naszych możliwości budżetowych. Będzie w nim występowało wielu siatkarzy o wysokich umiejętnościach – przekonuje dyrektor sekcji, Jakub Bochenek. – Mamy kilku młodych zawodników, przed którymi tworzy się okazja na debiut oraz zdobycie doświadczenia w PlusLidze. Eksperci twierdzą, że mamy ciekawą drużynę, zdolną do zrobienia niejednej niespodzianki w rozgrywkach ligowych. To jednak rozważania czysto teoretyczne. Na razie przed nami przygotowania do trudnego sezonu oraz seria meczów kontrolnych.

Drużyna zmieniła się w połowie, ale najistotniejsze roszady nastąpiły na pozycjach rozgrywających oraz środkowych. Łukasz Kozub, 25-letni rozgrywający, mistrz świata kadetów (2015), mistrz Europy (2016) i świata juniorów (2017; zdobywał również nagrody indywidualne), po roku gry we francuskim Stade Poitevin Poitiers, powraca na ligowe parkiety.

Kozub, rzeszowianin z urodzenia, zaczynał karierę w AKS-ie Resovia. Potem przeszedł szkolenie w SMS-ie Spale, a w lidze występował w Treflu Gdańsk. Gdy Lukas Kampa zdecydował się na przenosiny z Jastrzębia do Gdańska, wówczas wybrał grę we Francji. Nowy rozgrywający GKS-u miał okazję debiutu w reprezentacji podczas Ligi Narodów w 2022 roku i zdobył z nią brązowy medal. Jego zmiennikiem będzie 27-letni Piotr Fenoszyn (KPS Siedlce), mający za sobą grę na I-ligowych parkietach.

Do duetu przyjmujących: Szymański – Wiktor Mielczarek dołączył duet: Marcin Waliński – Lukas Vasina. Ten pierwszy ma bogate doświadczenie w PlusLidze i powinien być solidnym punktem drużyny trenera Grzegorza Słabego. Z kolei reprezentant Czech ma spore ambicje sportowe i chciałby znacznie zaznaczyć swoją obecność w PlusLidze. Do środkowego Adamczyka dołączyli: powracający z Resovii Bartłomiej Krulicki oraz 26-letni Łukasz Usowicz, mający za sobą grę w Norwidzie Częstochowa i ostatnio w MKS-ie Będzin, oraz niespełna 23-letni Maciej Wóz (ZAKSA Strzelce Op.).

Drużyna po raz pierwszy zbierze się 10 sierpnia, a dzień później przejdzie badania w katowickiej AWF. Po kilku treningach w siłowni oraz na piasku 16 sierpnia wyjedzie na turniej siatkówki plażowej PreZero Grand Prix do Gdańska. Zespół GKS-u w grupie zagra z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, Immergasem Warszawa (pod taką nazwą wystąpi w tej imprezie Projekt), Barkomem Każany Lwów. Dopiero po tym turnieju siatkarze przystąpią do właściwych przygotowań do sezonu. Za przygotowanie fizyczne nadal jest odpowiedzialny trener Piotr Karlik, zaś od strony siatkarskiej duet Słaby – Emil Siewiorek. Ten ostatni jest nową twarzą w zespole, podobnie jak statystyk Maciej Barczyński.

W połowie września GKS rozpoczyna cykl meczów towarzyskich, w sumie będzie ich 10. GKS zmierzy się u siebie sparingi z beniaminkiem PlusLigi Exact Systems Norwidem Częstochowa (15.09.), Asseco Resovią (16.09.), PGE GiEK Skrą Bełchatów (6 i 7.10.) oraz Eneą Czarnymi Radom (12 i 13.10.). Z kolei na wyjazdach siatkarze z Katowic spotkają z Projektem (22 i 23.09. w Błoniach pod Warszawą) oraz Cuprum Lubin (29 i 30.09.).

W 1. kolejce ligowej GKS zagra 20 października na własnym parkiecie z Treflem Gdańsk.

siatka.org – Jakub Bochenek: stworzyliśmy zespół na miarę naszych możliwości budżetowych

GKS Katowice w przerwie między sezonami zbudował ciekawy zespół. W drużynie zostało kilku graczy z poprzedniego sezonu, a do nich dołączą nowi siatkarze z potencjałem. Włodarzom klubu z Katowic udało się zatrzymać dwóch kadrowiczów: Jakuba Szymańskiego oraz Sebastiana Adamczyka. Z nowych zawodników, duże nadzieje wiąże się z transferem Łukasza Kozuba, który wraca do PlusLigi po rocznej przerwie.

Oprócz Łukasza Kozuba, na rozegraniu zobaczymy Piotra Fenoszyna, który ma za sobą grę głównie na parkietach pierwszoligowych. Ciekawa rywalizacja zapowiada się na pozycji przyjmującego. Do Jakuba Szymańskiego i Wiktora Mielczarka dołączą w tym sezonie Marcin Waliński i Lukas Vasina. Wzmocnień nie zabrakło również na pozycji środkowego. Obok Sebastiana Adamczyka na środku siatki zobaczymy Bartłomieja Krulickiego, który ostatnio reprezentował barwy Asseco Resovii Rzeszów. Oprócz niego, nowymi środkowymi zostali również Łukasz Usowicz i Maciej Wóz.

Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki w GKS-ie, cieszy się z tego, jaką drużynę udało się zbudować. – Stworzyliśmy zespół na miarę naszych możliwości budżetowych. Będzie w nim występowało wielu siatkarzy o wysokich umiejętnościach. Mamy kilku młodych zawodników, przed którymi tworzy się okazja na debiut oraz zdobycie doświadczenia w PlusLidze. Eksperci twierdzą, że mamy ciekawą drużynę, zdolną do zrobienia niejednej niespodzianki w rozgrywkach ligowych. To jednak rozważania czysto teoretyczne. Na razie przed nami przygotowania do trudnego sezonu oraz seria meczów kontrolnych – zaznacza Jakub Bochenek.

GKS Katowice rozpocznie przygotowania do sezonu 10 sierpnia. Pierwszym etapem będą treningi na piasku, bo już 16 sierpnia zespół uda się do Gdańska na turniej PreZero Grand Prix. Po turnieju siatkarze wrócą do Katowic, by rozpocząć przygotowania do rozgrywek PlusLigi.

HOKEJ

hokej.net – Marklund dołączył do GieKSy. Grał w młodzieżowych reprezentacjach

Sam Marklund został nowym zawodnikiem GKS-u Katowice. 30-letni napastnik, który w przeszłości występował w młodzieżowych reprezentacjach Szwecji, związał się z ekipą mistrza Polski rocznym kontraktem.

Marklund (183 cm, 86 kg) może grać zarówno na środku ataku, jak i na lewym skrzydle. Nie boi się ciężkiej pracy po obu stronach tafli oraz twardej i ofiarnej gry. Jest też zawodnikiem kreatywnym.

Zdecydowaną większość swojej kariery spędził w swojej ojczyźnie, gdzie miał okazję rozegrać 34 mecze w SHL, w której zdobył 2 gole. Z drużyną Växjö Lakers dane było mu rywalizować w Hokejowej Lidze Mistrzów (7 meczów, 2 asysty).

Dużo lepiej radził sobie w Hockey Allsvenskan, stanowiącym bezpośrednie zaplecze szwedzkiej ekstraligi. Wystąpił tam łącznie w 379 meczach, gromadząc w nich 70 goli i 89 asyst. Sędziowie nałożyli na niego 296 minut karnych.

Sam Marklund ostatni sezon spędził w brytyjskiej Elite Ice Hockey League, reprezentując barwy Guildford Flames. „Płomienie” zajęły drugie miejsce po fazie zasadniczej, ale grę w play-offach zakończyły już na etapie ćwierćfinału. 30-letni napastnik rozegrał w sumie 54 mecze, w których strzelił 21 bramek i zanotował 26 kluczowych zagrań. Na ławce kar spędził w sumie 57 minut.

– Sam to napastnik, który może występować zarówno na pozycji centra, jak i skrzydłowego. Charakteryzuje go ciężka praca po obu stronach tafli oraz umiejętność wykończenie akcji ofensywnej zarówno golem, jak i asystą, co pokazał ubiegły sezon. Liczymy na to, że pokaże pełnię swoich umiejętności w naszym zespole – powiedział Roch Bogłowski, dyrektor hokejowej sekcji GKS-u Katowice.

GieKSa testuje trzech wychowanków Naprzodu

Szefostwo GKS Katowice jest w trakcie zamykania kadry swojego zespołu na nadchodzący sezon TAURON Hokej Ligi. Z ekipą mistrza Polski trenuje trzech młodych graczy, występujących ostatnio w zespole SMS-u Katowice, którzy są wychowankami Naprzodu Janów.

Chodor Błażej to 17-letni obrońca, który ostatnie dwa sezony spędził w SMS-ie PZHL Katowice, występując w Młodzieżowej Hokej Lidze. Wcześniej natomiast jeden sezon spędził w 1. lidze w Naprzodzie Janów, rozgrywając tam 7 spotkań i notując w nich 3 bramki i 2 asysty.

Pierwszy sezon spędzony w SMS-ie zakończył z 20 spotkaniami i 14 punktami za 6 bramek i 8 asyst. W minionym sezon natomiast rozegrał 33 mecze, w których zdobył 30 punktów, na co złożyło się 13 trafień i 17 kluczowych zagrań. Na ławce kar spędził natomiast 67 minut.

Był też reprezentantem Polski do lat 18 i 20. Na obu turniejach mistrzowskich zdobył jedynie asystę na MŚIB U18. W klasyfikacji plus/minus wypadł łącznie z kolei na -5.

Drugim z nich jest Karol Moś, który również był zawodnikiem SMS-u PZHL Katowice. 18-letni napastnik już od sezonu 2019/20 zbiera doświadczenie w Młodzieżowej Hokej Lidze. Przez pierwsze dwa sezony występował jedynie w Naprzodzie Janów, ale potem częściej gościł w barwach SMS-u.

W minionym sezonie zespole SMS-u wystąpił 34 razy,. Na jego koncie pojawiło się 28 punktów za12 bramek i 16 asyst. Na ławce kar w tym czasie spędził jedynie 12 minut.

Ostatnim testowanym graczem jest z kolei Jakub Musioł. Ma on19 lat i podobnie jak jego koledzy ostatnio szlifował swoją formę w katowickim SMS-ie, gdzie występował od sezonu 2021/22.

Wychowanek Naprzodu Janów w sezonie 2022/23 rozegrał 32 mecze dla SMS-u. Napastnik zaksięgował w nich aż 38 punktów. 15-krotnieumieściłkrążekw bramce i 23 razy asystował

Płachta: Odeszło od nas kilku hokeistów, ale to normalna rzecz

Od tygodnia na lodzie są już hokeiści GKS-u Katowice, którzy przygotowują się do nadchodzącego sezonu 2023/2024 TAURON Hokej Ligi. W tym tygodniu ekipa mistrza Polski rozpocznie pracę nad taktyką zespołu. – Pokażemy, co chcemy grać zwłaszcza nowym zawodnikom, których w naszych szeregach nie brakuje – przekonuje Jacek Płachta, trener GieKSy.

– Powrót na lód to fajne uczucie. Letnie treningi to dla chłopaków ciężka praca, a więc powrót na lód jest czymś pozytywnym – zaznaczył Jacek Płachta, trener mistrzów Polski.

– Pierwszy tydzień naszej pracy to typowe oswojenie się z lodem. Musimy pojeździć i złapać timing, a od przyszłego tygodnia będziemy pracować nad taktyką. Pokażemy, co chcemy grać zwłaszcza nowym zawodnikom, których w naszych szeregach nie brakuje – dodał.

Warto zaznaczyć, że katowiczanie pierwszy sparing rozegrają już w najbliższy czwartek, a ich rywalem będzie czeski pierwszoligowiec HC RT Torax Poruba.

W swoim planie mają też zmagania z Lausitzer Füchse z DEL2, a zamiast konfrontacji z Zagłębiem Sosnowiec, która pierwotnie miała odbyć się 30 sierpnia, zagrają z Sokiłem Kijów w Tychach. Ten mecz został zaplanowany na 19 sierpnia.

– Jak kontraktowaliśmy sparingpartnerów, to nie myśleliśmy o Pucharze Kontynentalnym, ale chcieliśmy się zmierzyć z innym stylem – podkreślił 54-letni szkoleniowiec.

Przypomnijmy również, że katowiczanie pożegnali się z takimi hokeistami jak Brandon Magee, Matias Lehtonen czy Juraj Šimek. Pozyskali natomiast dotąd siedmiu nowych zawodników, a w tym gronie znaleźli się bramkarz Michał Kieler, obrońcy Santeri Koponen i Noah Delmas oraz występujący w ataku Olli Iisakka, Sam Marklund, Ben Sokay i Mateusz Michalski.

– Dla nas ważne było, aby pasowali do naszego stylu. Pasowali do drużyną charakterem i myślę, że znaleźliśmy zawodników, którzy na pewno dobrze wkomponują się do naszego zespołu. Odeszło też kilku hokeistów, ale jest to normalna rzecz – zakończył.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga