Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Wychowawca Piszczka bierze Akademię
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
W ubiegłym tygodniu pierwsze drużyny piłkarskie GieKSy powróciły do treningów: piłkarze 30 czerwca, piłkarki wczoraj – 4 lipca. W obu drużynach trwają intensywne ruchy kadrowe: drużynę kobiet opuściły Zofia Buszewska i Kinga Kozak (obie podpisały kontrakty z Czarnymi Sosnowiec), z kolei do piłkarzy dołączyli Dawid Kudła i Filip Szymczak. Do drużyny hokeja dołączył Mateusz Rompkowski, a do drużyny siatkarzy dołączył z kolei środkowy Marcin Kania.
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – Plan letnich przygotowań GKSu Katowice
Już w niedzielę 4 lipca wracają do pracy zawodniczki GKS-u Katowice. Wtedy przejdą badania na miejscowym AWFie. Dzień później wrócą do treningów.
Od 8 do 13 lipca piłkarki Witolda Zająca będą trenować na zgrupowaniu w Siedlcach. Zagrają tam z Mistrzem Litwy FK Gintra-Universitetas oraz Mistrzem Polski Czarnymi Sosnowiec.
Po powrocie do Katowic GieKSa zagra jeszcze z Respektem, Śląskiem i ROWem Rybnik.
Pierwsza kolejka Ekstraligi zaplanowana została na weekend 14/15 sierpnia.
Plan przygotowań:
4 lipca – start przygotowań, testy na AWF Katowice
8-13 lipca – zgrupowanie w Siedlcach
9 lipca – mecz z FK Gintra-Universitetas
12 lipca – mecz z Czarnymi Sosnowiec
25 lipca – mecz z Respektem Myślenice
31 lipca – mecz ze Śląskiem Wrocław
7 sierpnia – mecz z ROW-em Rybnik
sportdziennik.com – Początek nowego rozdziału
W nadchodzącym sezonie bramki pierwszoligowego beniaminka z Bukowej strzec będzie Dawid Kudła, uniewinniony w tym miesiącu z zarzutu o gwałt. W klubie chcą też zatrzymać dotychczasowego rezerwowego golkipera.
Dawid Kudła został nowym bramkarzem GieKSy. Z klubem z Bukowej związał się dwuletnią umową z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
29-latkowi wygasł kontrakt z Górnikiem Zabrze, w którym spędził dwa ostatnie sezony. Czas w klubie, któremu kibicuje od dziecka, stał pod znakiem dramatycznych wydarzeń w jego życiu prywatnym. Jesienią 2019 został wraz z przyjacielem oskarżony o gwałt i tymczasowo aresztowany. W ostatnich dniach oczyszczono go z tego zarzutu.
[…] Kudła przez 2 lata nie zdołał zaliczyć ekstraklasowego debiutu w barwach Górnika. Jego licznik gier w elicie zatrzymał się na liczbie 64, wypracowanej w Pogoni Szczecin (2014-17) i Zagłębiu Sosnowiec (2018-19). W minionym sezonie wystąpił w pucharowych spotkaniach w Ostrowcu Świętokrzyskim (3:2) i Bełchatowie (2:4 z Rakowem), w marcu zaliczył też spotkanie III-ligowych rezerw z Zagłębiem II Lubin (1:4). Niepodważalną pozycję w bramce Górnika miał Martin Chudy, śrubujący serię kolejnych meczów w ekstraklasie, dlatego Kudle tym trudniej było zaistnieć. Tego lata przymierzano go też do powrotu do Sosnowca, ale ostatecznie pochodzący z Rudy Śląskiej bramkarz wyląduje w Katowicach.
GKS szukał golkipera, jako że po 2 latach pożegnał się z wypożyczonym z Lecha Poznań młodzieżowcem Bartoszem Mrozkiem. Mrozek pierwszy rok miał przeciętny, drugi – świetny, ale ostatnia prosta walki o awans ominęła go z powodu kontuzji. Wtedy katowickiej bramki strzegł Patryk Królczyk, wypożyczony zimą z Piasta Gliwice. Umowa transferu czasowego kończy się 30 czerwca, ale klubowi z Bukowej zależy, by zatrzymać Królczyka. A za Kudłą przemawia jeszcze fakt, że został zawodnikiem GieKSy na stałe, nie będąc wypożyczony. Symbolicznie kończy się zatem okres, w którym między słupkami katowickiej „świątyni” stał młodzieżowiec. Tak było przez większość sezonu w II lidze, w której jest wymóg gry dwoma młodzieżowcami. Po awansie GKS „schodzi” na obligatoryjnego jednego.
Dziś [30.06.2021-przyp. Red.] drużyna spotka się na pierwszym treningu po urlopach. Już wcześniej zakontraktowano defensywnego pomocnika Oskara Repkę z Pogoni Siedlce. Przedłużone zostały umowy ważnych postaci ofensywnych, Marcina Urynowicza i Arkadiusza Woźniaka, rozstano się z kolei z Michałem Gałeckim, Piotrem Kurbielem i wspomnianym Mrozkiem. Do klubu ma trafić napastnik z ekstraklasy, by wzmocnić rywalizację i stanowić konkurencję dla Filipa Kozłowskiego. Przy Bukowej pracowali też nad zawodnikami, którym kończyły się umowy. Prolongowany będzie pobyt stopera Grzegorza Janiszewskiego. Korzystając z prawa pierwokupu, definitywnie z LKS-u Goczałkowice sprowadzony zostanie Zbigniew Wojciechowski, przez dwa ostatnie sezony jedynie wypożyczany. Nie wiadomo natomiast, co z Patrykiem Grychtolikiem, który grał niewiele i możliwe, że zmieni otoczenie.
Latem katowiczanie zagrają 4 sparingi – z Sandecją Nowy Sącz (10.07.), GKS-em Bełchatów (14.07.), Zagłębiem Sosnowiec (17.07.) i LKS-em Goczałkowice (24.07.).
Zarząd GKS GieKSa Katowice S.A. informuje, iż w dniu 28 czerwca 2021 r. Rada Nadzorcza Emitenta podjęła uchwałę o powołaniu na kolejną kadencję Prezesa Zarządu Pana Marka Szczerbowskiego – ogłosił GKS Katowice w komunikacie giełdowym. Szczerbowski na czele wielosekcyjnego klubu z większościowymi udziałami miasta stoi od 26 sierpnia 2019 roku.
Będzie sześć nowych twarzy?
GieKSa w 21-osobowym składzie i z dwoma zakontraktowanymi w ostatnich dniach zawodnikami rozpoczęła przygotowania do pierwszego od 2 lat sezonu na zapleczu ekstraklasy.
[…] Nie było w tym gronie Michała Kołodziejskiego i Szymona Kiebzaka. Środkowy obrońca oraz skrzydłowy dochodzą jeszcze do pełni sił po urazach, do dyspozycji trenera Rafała Góraka mają być od początku przyszłego tygodnia. Z zespołem do rozgrywek przygotowywać się także nie będą Mateusz Broda i Patryk Grychtolik. Kontrakt tego drugiego wygasł wczoraj i szuka nowego pracodawcy. W II lidze grał niewiele. Niewykluczony jest jeszcze scenariusz, że ostatecznie podpisze nową umowę, ale od razu zostanie wypożyczony.
Ważny kontrakt ma z kolei Broda. On także występował mało, jego rozwój wyhamowała długa przerwa spowodowana kontuzją. Przyszły sezon spędzić ma na wypożyczeniu – możliwe, ze do jednego z klubów IV grupy III ligi. Brak Brody sprawia, że w kadrze GKS-u zostało trzech nominalnych środkowych obrońców: Arkadiusz Jędrych, wspomniany Kołodziejski oraz Grzegorz Janiszewski, który przedłużył umowę.
Przy Bukowej nie wykluczają pozyskania stopera, ale też tego, że zostaną z tymi, których mają – i świadomością, że do obrony mogą też być przesunięci nominalni defensywni pomocnicy Bartosz Jaroszek bądź Oskar Repka.
[…] Zgodnie z zapowiedziami do sztabu szkoleniowego w roli asystenta dołączył Tomasz Włodarek. 33-latek zastąpił Dawida Szwargę, po którego sięgnął Raków Częstochowa. Odejść zawodników do wyżej notowanych klubów tego lata przy Bukowej nie przewidują. W lipcu GKS rozegra cztery sparingi – z Sandecją, Bełchatowem, Zagłębiem Sosnowiec i Goczałkowicami.
Trener Górak nie przewiduje, by mieliby w nich być testowani potencjalni kandydaci do gry w drużynie. W dniach 5-10 lipca odbędzie się zgrupowanie. Ciekawostka jest taka, że zespół zostanie zakwaterowany w jednym z hoteli w… Katowicach. Uznano, że boiska przy Bukowej są w tak dobrym stanie, iż grzechem byłoby z nich nie korzystać i szukać bazy treningowej poza domem.
Bramkarska karuzela
Katowiczanie po awansie na zaplecze ekstraklasy nie będą wystawiali w bramce młodzieżowca. Zakontraktowali Dawida Kudłę, przedłużają wypożyczenie Patryka Królczyka z Piasta Gliwice.
[…] Wygląda na to, że podstawowym bramkarzem katowiczan w nadchodzących rozgrywkach będzie Dawid Kudła. 29-latek z ekstraklasowym i I-ligowym doświadczeniem przez ostatnie 2 sezony był zmiennikiem Martina Chudego w Górniku Zabrze. Pochodzi z Rudy Śląskiej, co jest jego dodatkowym atutem.
[…] Z Kudłą rywalizować będzie Patryk Królczyk. 27-latek trafił na Bukową zimą na zasadzie krótkiego wypożyczenia z Piasta Gliwice. Załatał lukę powstałą wskutek odejścia Szymona Frankowskiego do Zagłębia Sosnowiec. Przy Mrozku był rezerwowym, ale w obliczu jego kontuzji zagrał w ostatnich 5 meczach, gdy ważyły się losy awansu. Teraz jego wypożyczenie z Piasta będzie prolongowane.
– Patryk zdał egzamin. Wiosną wykonał robotę, którą miał do wykonania. Świetnie znosił tę sytuację, że broni Bartek Mrozek. A sam bronił bardzo dobrze, gdy Bartka nie było. Bardzo mi pasuje. Gdy kluby dojdą do porozumienia w sprawie jego gry u nas, to będę z tego zadowolony – podkreśla szkoleniowiec GKS-u.
Grzegorz Janiszewski na dłużej w GKS-ie Katowice
Grzegorz Janiszewski podpisał nową umowę z GieKSą. Kontrakt będzie obowiązywał do 30 czerwca 2022 roku.
25-latek występujący na pozycji obrońcy jest związany z klubem z Katowic od lata 2019 roku. W ciągu dwóch sezonach był ważnym ogniwem drużyny. Wystąpił w 33 meczach, w których strzelił cztery gole.
Wychowawca Piszczka bierze Akademię
Po ćwierćwieczu rozstał się z Gwarkiem Zabrze, by wznieść na wyższy poziom jakość szkolenia w Katowicach. Mariusz Pańpuch został nowym dyrektorem Akademii Młoda GieKSa.
Niewielkie owoce szkolenia i skandalicznie mała liczba wychowanków przebijająca się do I zespołu – efekty pracy akademii to sól w oku wszystkich tych, którym leży na sercu dobro GieKSy i katowickiego futbolu. Klub nr 1 z tak wielkiej aglomeracji mógł pod tym względem z zazdrością zerkać w stronę biedniejszego sąsiada z południa miasta, czyli Rozwoju. Czy teraz to się zmieni? Nowym dyrektorem Akademii Młoda GieKSa – a konkretnie sekcji piłkarskiej chłopców – został Mariusz Pańpuch, wcześniej przez ćwierćwiecze związany z Gwarkiem Zabrze.
O takiej możliwości informowaliśmy na naszych łamach już na przełomie stycznia i lutego. Wtedy to zmieniono zarząd Fundacji Sportowe Katowice, prowadzącej Akademię Młodej GieKSy (szkolącej piłkarzy, piłkarki, hokeistów, siatkarzy czy tenisistów). Podziękowano Marcinowi Ćwikle, Tomaszowi Rogalskiemu i Markowi Oględzińskiemu, na ich miejsce powołując Łukasza Czopika, od połowy 2019 roku pełniącego zarazem rolę dyrektora zarządzającego GKS-u. Pańpuch do zarządu nie wchodzi, ale to on będzie teraz jedną z twarzy Akademii.
[…] Obrazem lat zaniedbań jest to, że trener Rafał Górak nawet w II lidze nie dysponował za bardzo wychowankami, których można było rzucić na głęboką wodę. A gdzie tam liga pierwsza… Okres przygotowawczy do I-ligowego sezonu zaczęli co prawda z zespołem juniorzy Kacper Pietrzyk i Bartosz Wodnicki, ale nikt nie ma wątpliwości, że grać będą młodzieżowcy „z zewnątrz”.
Juniorzy starsi GKS-u w bólach uratowali się przed spadkiem z I ligi śląskiej, juniorzy młodsi z I ligi śląskiej spadli, a to, że coś w Akademii drgnęło, pokazują tylko trampkarze starsi, którzy jesienią awansowali do Centralnej Ligi Juniorów U-15, by wiosną się w niej utrzymać – m.in. kosztem Rozwoju. Nim jednak rocznik 2006 zacznie wchodzić na poważnie do seniorskiej piłki, jeszcze trochę czasu minie, a po drodze wielu tych chłopaków może przecież ruszyć z Katowic z Polskę…
O to martwić się już będzie m.in. dyrektor Pańpuch.
– Obejmuję to stanowisko z nadziejami na bardzo dobrą pracę – i bardzo dobre jej efekty. Mam nadzieję, że będę wykonywał swoje obowiązki w sposób jak najbardziej rzetelny i obie strony będą zadowolone. Najważniejsza w pracy z młodzieżą jest uczciwość, rzetelność, dobre podejście i masa, masa cierpliwości. Tu nic nie dzieje się od razu. Wymagane są działania, które na przestrzeni czasu trzeba rozłożyć dość obszernie. Jeśli jest talent i mnóstwo pracy, to w przyszłości może to przynieść dobre owoce – mówi Pańpuch, Od 1997 roku związany był z Gwarkiem Zabrze. Cieszył się w tym czasie z tytułów mistrzowskich i wicemistrzowskich juniorów starszych oraz młodszych. Wychował reprezentantów Polski, Łukasza Piszczka, Pawła Olkowskiego, Tomasza Bandrowskiego czy Szymona Żurkowskiego. Dysponuje licencją UEFA A.
– W GKS-ie przeszedłem na przełomie lat 80. i 90. cały cykl szkolenia. Wspólnie spędziliśmy tu 11 lat, potem nasze drogi się rozeszły. Historia po dość długim czasie zatacza koło – uśmiecha się dyrektor Akademii Młoda GieKSa. Jej rozwój pilotuje miasto.
[…] Filip Szymczak to trzeci zawodnik zakontraktowany tego lata przez GKS. 19-letni napastnik został wypożyczony na Bukową z Lecha Poznań. W poprzednim sezonie grał w ekstraklasie, Lidze Europy, Pucharze Polski i II-ligowych rezerwach „Kolejorza”. Łącznie w 22 występach uzbierał 6 bramek. W Katowicach o miejsce na pozycji nr 9 rywalizować będzie z Filipem Kozłowskim. Mocno przemawiać będzie za nim status młodzieżowca.
SIATKÓWKA
sportdziennik.com – Zamiana miejsc
Aluron CMC Warta Zawiercie i GKS Katowice wymienili się środkowymi. Do Zawiercia przyszedł Miłosz Zniszczoł, w drugą stronę powędrował Marcin Kania.
[…] Zniszczoła w GKS-ie zastąpi Marcin Kania, dotychczas zawodnik… Aluronu CMC Warty.
– Marcin bardzo dobrze wpisuje się w charakterystykę naszej drużyny. Jest zawodnikiem mającym doświadczenie w PlusLidze, a ponadto jest waleczny oraz ambitny i z całą pewnością będzie chciał pokazać swoją wartość w GieKSie – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji katowickiego klubu, Jakub Bochenek.
Kania, grając w Zawierciu, miał okazję występować dwukrotnie w finałach Pucharu Polski oraz w rozgrywkach europejskiego Pucharu CEV, a także zająć na koniec sezonu 2018/19 czwarte miejsce w ligowej klasyfikacji.
HOKEJ
hokej.net – Dwuletni kontrakt Miarki
Maciej Miarka zostaje w ekipie GKS-u Katowice. 20-letni golkiper podpisał z GieKSą nową, dwuletnią umowę.
– GKS Katowice to klub, który ma dobre perspektywy i daje szansę na rozwój. Ponadto do klubu trafił bardzo uznany bramkarz, od którego będę mógł się sporo nauczyć i którego oglądanie w akcji z pewnością będzie dla mnie wartościowe – stwierdził Maciej Miarka, który o miejsce między słupkami powalczy z Johnem Murrayem.
Golkiper, który urodził się w Łodzi, w poprzednim sezonie rozegrał w sumie 8 ligowych spotkań, a 4 z nich rozegrał od pierwszej minuty. Bronił ze skutecznością oscylującą w granicach 88,7 procent i wpuszczał średnio 2,5 bramki na mecz.
Kolejne licencje
GKS Tychy, Re-Plast Unia Oświęcim, GKS Katowice i Comarch Cracovia otrzymały licencje na grę w Polskiej Hokej Lidze w sezonie 2021/2022.
Rompkowski dołączył do GieKSy
Mateusz Rompkowski, zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami, przenosi się do GKS-u Katowice. 35-letni defensor podpisał roczny kontrakt.
„Rompek” w poprzednim sezonie występował w barwach Stoczniowca Gdańsk, którego jest wychowankiem. Należał do kluczowych zawodników ekipy znad Bałtyku (35 meczów, gol, 12 asyst). Szefostwo gdańskiego klubu w lutym wycofało się z rozgrywek i rozwiązało wszystkie kontrakty z zawodnikami.
Starszy z braci Rompkowskich rozegrał na polskich taflach 16 sezonów. Wystąpił w sumie w 775 meczach, zdobywając w nich 273 punkty za 63 gole i 210 asyst. Na ławce kar spędził 484 minuty. W swoim dorobku ma sześć medali mistrzostw Polski: dwa złote, trzy srebrne i jeden brązowy.
Przypomnijmy, że Mateusz Rompkowski zapisał też ładną kartę w reprezentacji Polski. Z orzełkiem na piersi rozegrał aż 153 spotkania (13 goli) i wystąpił w dziesięciu turniejach Mistrzostw Świata.
Kubalík przenosi się do Francji
Tomáš Kubalík, który w poprzednim sezonie miał okazję bronić barw GKS-u Katowice, znalazł nowy klub. Czeski skrzydłowy przenosi się na zaplecze francuskiej ekstraligi.
Z transferem Czecha wiązano w Katowicach spore nadzieje. W CV Kubalíka można było znaleźć grę w młodzieżowej i seniorskiej reprezentacji Czech oraz w silnych ligach: NHL, AHL, KHL, fińskiej Liidze, niemieckiej DEL i czeskiej ekstralidze.
Dobrze zbudowany napastnik (190 cm, 92 kg) nie dał zespołowi takiej jakości, na jaką liczyli katowiccy trenerzy, jak i działacze. W 16 meczach zdobył 7 punktów za 2 bramki i 5 asyst. Na ławce kar spędził 14 minut.
Kiriłł Lamin wraca do KHL
Występujący w ostatnim sezonie w GKS-ie Katowice Kiriłł Lamin znalazł nowy klub. Rosyjski obrońca wraca do KHL.
[…] 35-letni obrońca zaczął poprzedni sezon w Spartaku, w którym wystąpił 2 razy, później rozegrał 4 mecze w KHL dla Dynama Moskwa. W żadnym z tych spotkań nie zdobył punktu. Do Katowic trafił w styczniu. W sezonie zasadniczym PHL rozegrał w drużynie GKS-u 8 meczów i strzelił 1 gola. W play-offach zagrał 11 razy, raz trafił do siatki i dwukrotnie asystował.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Najnowsze komentarze