Piłka nożna
[WIDEO] Nie daliśmy rady
Po spotkaniu GKS Katowice ze Stalą Rzeszów w półfinałowym barażu o awans do pierwszej ligi oficjalna telewizja klubowa zebrała wypowiedzi trenerów: Marcina Wołowca i Rafała Góraka oraz zawodników: Grzegorza Goncerza i Adriana Błąda.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Galeria Piłka nożna
Rollercoaster na Nowej Bukowej
GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.


Kejta
29 lipca 2020 at 05:00
Trenerze ja to rozumie ze chlopcy ale graja ze soba juz rok wiec kurwa powinni sie juz na tyle znac zeby umiec cos zagrac, spiac gacie w szatni, wkurwic sie i wygrac jeden jebany mecz z trzech ostatnich!!! A to co? Wychodza jak cipy z gownem w gaciach! Sorry ale to nie jest twoja wina! Taka lige wygrywaja pilkarze, trener to 10% trzeba miec ekipe w ktorej jeden zapierdala za drugiego i pilkarzy ktorzy potrafia stanac na wysokosci zadania.
Gks Jastrzębie
29 lipca 2020 at 05:42
Karma powraca co roku.
Patyk TzN
29 lipca 2020 at 06:15
Chciałbym podziękować piłkarzom: dziękuję, że przegraliście i nie będę musiał oglądać drugiego meczu i się znów wstydzić… bo czułem się jakby ktoś gwoździe mi do oczu wbijał…
A moim zdaniem, do trenera Góraka nie powinniśmy mieć pretensji… Już nie pamiętacie radości, że to właśnie on nas objął? Ze w 2. lidze nic lepszego nas nie mogło spotkać? Ja dalej tak uważam. Pokażcie lepszego trenera w tej lidze co z niczego coś potrafi wycisnac. Jakie miał wyniki z Elana a gdzie oni są po jednym sezonie bez niego? To nie jego wina że ma 3 piłkarzy i resztę statystów co byśmy ich na orliku ograli…
Jeżeli ktoś mówi że ch**owe zmiany zrobił itp.. to powiedzcie kogo na to boisko ma wpuścić jak samych amatorów ma na ławce? Myślę że podobnie jest z taktyka… coś tam trenuja, jakieś warianty rozegrania, ustawienia ale jak piłkarze są upośledzeni to i tak swoje będą odpierdalac na boisku bo większość gra w piłkę parzy: nie podawaj do mnie bo zadupie, a jak już ma piłkę to podać byle gdzie żeby się pozbyć, niech ktoś inny straci żeby nie było na mnie… mamy skład na 3 lige… gdyby był awans to za rok byłby spadek…
Piko
29 lipca 2020 at 08:50
A kto tych pożal się Boże piłkarzy wybierał ? Kto odpowiada za sprowadzenie tego szrotu ? Pytam bo nie wiem .
Piko
29 lipca 2020 at 08:55
Czyim pomysłem był Janiszewski ? Kurbiel ? Urynowicz ? Dampc ? Że wymienię tylko większych wirtuozów
Postronny.
29 lipca 2020 at 09:31
Patyk uwazam ze masz racje,trener Gorak to b.dobry trener.Mowie to a nie jestem kibicem GKS.Powiem wiecej,druzyna na prawde nie gra zle,zabraklo troche typowego szczescia pilkarskiego lub pecha bylo ciut za duzo.Uwazam ze jesli dacie troche czasu jeszcze tej ekipie to po minimalnych zmianach kosmetycznych ta druzyna osiagnie sukces.Najgorsze co moze Was spotkac to kolejna zawierucha to niczemu nie posluzy.Pozdrawiam.
Bastek
29 lipca 2020 at 07:35
Po meczu ze Stalą Stalowa Wola było widać że GKS nie chce awansu i to było dla mnie już jasne. Spadkowicz do ligi niżej wygrywa z nami jak chce na naszym stadionie. w Katowicach jest niepotrzebny awans. Może jak będzie stadion .
Piko
29 lipca 2020 at 08:10
nie daliśmy rady …. no i co ?
dalej będziemy kompromitować kibiców , miasto i pisać kolejny rozdział historii upadku GKS Katowice ?
co jeszcze ? porażki z rezerwami Śląska i Lecha ? walka o utrzymanie w przyszłym sezonie – pewnie przegrana w ostatnim decydującym meczu- bo nie dacie rady ?
Co jeszcze ?
Czy ktoś wreszcie coś z tym nieszczęściem jest w stanie zrobić ???
majck
29 lipca 2020 at 08:17
klub ,pseudo prezes (od marszów równości) …nie chcieli awansu a piłkarze zrobili fajny teatr bo takie mieli zalecenia…….BRAWO….. oszczędności .
jezyk
29 lipca 2020 at 09:09
Górak mam nadzieje ze nowy sezon juz bedzie bez ciebie
Afera
29 lipca 2020 at 10:15
Jeżyk zobacz ty tępa pało gdzie jest teraz elana bez Górska,a rok temu była tak jak GieKSa,no chyba że chcesz łazić na szpile poza ligi centralne,pomyśl jak masz jeszcze czym INO GIEKSA????
jezyk
29 lipca 2020 at 10:30
Afera ty ciezki debilu to wszystko wyglada tak dzieki takiemu rozumowaniu jak twoje. Idz do szefa w robocie i powiedz ze spierdoliles projekt i popros go o przedłuzenie umowy. Niestety ludzie ktorzy zawodza musza odejsc a na ich miejsce bierze sie takich ktorzy sa w stanie osiagnac sukces czy tobie sie to podoba czy nie
Patyk TzN
29 lipca 2020 at 11:20
poziom niektórych wypowiedzi jeszcze niższy od umiejętności naszych piłkarzy… Trener Gorak wybierał z tego co mógł, dostał do wyboru piłkarzy których nigdzie nie chcą i są za darmo lub za czteropak do wzięcia, i wybierał wśród nich najmniejsze zło. Nie mógł wybierać przecież kogo chciał, bo tak to by sobie zabral np Boruca zamiast Mrożka. U nas nikt kto potrafi kopnąć piłkę prosto nie chce grać.
Język – jeżeli szef Ci każe zrobić coś w excelu ale nie udostępni Ci komputera, i tego nie zrobisz bo nie masz na czym, to będzie Twoja wina?
Afera
29 lipca 2020 at 13:00
Jeżyk ty ciężki debilu z tego co wiem,to nie był żaden projekt tylko budowa drużyny po rozsypce,a w tym roku ma być awans,ciemno maso sam się zwolnij,a Górska zostaw w spokoju.
Afera
29 lipca 2020 at 13:17
Jeżyk ileż to my już trenerów zwalniali i co masz z tego,ale nie przegadasz masakra????
jezyk
29 lipca 2020 at 16:09
Afera to sumie mozna zwolnic trenera i żadnego nie zatrudniac na to samo wyjdzie jak nie bylo wynikow tak nie bedzie. Ty naprawde jestes tak mocno ograniczony umyslowo ze takich rzeczy nie rozumiesz.Na tym swiecie juz tak jest ze kazdy za cos odpowiada a lider/trener za wyniki. I niestety ktos kto wynikow nie ma musi odejsc bo ktos taki nikomu nie jest potrzebny. No ale jesli takie poglady prezentujesz to nie dziw sie ze przez tyle lat nic pozytywnego sie nie wydarzylo. I powiem ci wiecej ze przy takim podejsciu nie zdarzy sie nic co mozna nazwac sukcesem.
Patyk TzN co ty wypisujesz Górak dostał możliwość zbudowania zespołu i miał wszystkie narzedzia do tego potrzebne. skład miał też wyjatkowo silny jak na II Lige. Tylko widzew miał silniejszy skład ale Łęczna juz nie.
Patyk TzN
29 lipca 2020 at 19:02
Jezyk… naprawdę czytaj to co piszesz zanim wyślesz… i proszę nie unoś się tak…
Z Twojego postu wynika że trener Góral mógł wybierać kogo chce ale zamiast piłkarzy z Ligi mistrzów wolał z B klasy? Wybierał z tego co mógł… czyli z amatorow.
jezyk
29 lipca 2020 at 19:17
Patyk https://www.onet.pl/sport/onetsport/gks-katowice-znow-nie-wytrzymal-presji-klub-odpadl-z-barazy-o-i-lige/n4t3cfw,d87b6cc4 Ty masz chyba problem z rozumieniem czegokolwiek. Ja napisałem że miał silny skład personalny drugi w lidze i to on go kompletował. JeZeli ty chcesz miec zawodnikow z ligi mistrzow by awansowac do I ligi to idz sie leczyc
Rafał
30 lipca 2020 at 01:49
Może trener powinien zmienić współpracowników bo widocznie są hamulcowymi niż rozwojowymi i pomocnymi którzy wspomogą trenera w działaniach. A zmiany zacząć od trenera bramkarzy i asystentów to najpierw. Później wziąć się zakopaczy i połowie podziękować, a ustalić trzon drużyny i do nich pościągać walecznych i nastawionych na wyniki młodych i ambitnych to może się uda sklecić odpowiednia drużynę. Tylko działania już by musiały być podjęte przez klub i prezesa.
Loki
30 lipca 2020 at 01:53
Ekipa nic nie warta przegrali awans na wlasne zyczenie stalowka becki widzew remis i wystarczylo ograc resovie bo zydy zas wdupily rece opadaja