Felietony Piłka nożna
Trenerze Górak – oto lista do poprawy w trakcie przerwy
Za nami kolejna kolejka ligowych zmagań, w których GieKSa zanotowała kolejny remis. Tym razem nie udało się wygrać z tyskim GKS-em. Bilans punktowy GieKSy nie jest może najgorszy, ale do „mitycznych” baraży ciągle czegoś brakuje.
Jako że czeka przerwa na reprezentację, to można nieco dłużej potrenować i dopracować kilka elementów w grze GieKSy. Po meczu z Łęczną trener Górak przyjął uwagę na temat treningów strzeleckich dla Araka, więc nie omieszkamy przedstawić kolejnych uwag, które naszym zdaniem należałoby poprawić przed powrotem na ligowe boiska.
Treningi strzeleckie – najlepiej 3-4 w tygodniu. Skoro już Marco Roginic potrenował sobie na bramce, to może należy w końcu dać mu więcej szans na treningach strzeleckich. Bilans dwóch podstawowych napastników w 1/3 rozgrywek jest wręcz dramatyczny i ogranicza się do dwóch trafień Chorwata. Wielki transfer Jakub Arak bez gola. Może więc czas na solidniejszy trening, a nie tylko zachwycanie się dobrą zmianą czy umiejętnościami gry tyłem do bramki. Mamy super napastników tylko bramek nie potrafią strzelać – tak można by rzecz, póki co.
Stałe fragmenty gry – czas na solidniejszy trening tego elementu. W drugiej lidze był to nasz solidny atut, po którym zdobywaliśmy wiele bramek. Po awansie było dobrze, ponieważ również udawało się stwarzać zagrożenie pod bramką rywali. W tym sezonie coś się jednak zacięło i coś nam się wydaje, że to przez te wszystkie stare schematy, które nie zmieniają się od dawna. Trenerze, na Boga, cała liga już jest przygotowana na lekką wrzutkę w formie balona na stojącego z boku pola karnego Jędrycha czy też Kołodziejskiego (Jaroszka). To jest tak oczywiste, że ciężko tego nie zauważyć. Pomijamy fakt, że jest to tak czytelne, że każdy zespół spokojnie to broni. Czy naprawdę musimy tak rozgrywać każdy stały fragment? Czy nie można uświadczyć solidnego, mocnego dośrodkowania w światło bramki?
Rozmowa z Jędrychem – co miał w głowie Jędrych, kiedy postanowił się końcówce zabawić z napastnikiem Tychów i nabić go piętką jako ostatni obrońca, wie tylko sam kapitan. Idiotyczne zachowanie mogło nas kosztować utratę bramki. Nie byłby to pierwszy błąd Jędrycha, ponieważ spotkanie wcześniej, to jego słabe wybicie zadecydowało o stracie bramki. Poważna rozmowa o braku koncentracji mile widziana. I jeszcze jedno trenerze – nie zgadzamy się, że bez Jędrycha nie zrobimy postępu. Zrobimy, tylko trzeba zapukać do drzwi dyrektora sportowego i popracować nad transferem solidnego środkowego obrońcy, a nie… kontuzjowanego.
Więcej kreacji – trzy podania i piękna bramka. Kto wie, czy w ostatnim czasie gol na 1:1 nie był najładniejszym, jeśli chodzi o zespołowość. Z Sosnowcem również pokazaliśmy, że potrafimy budować akcje. Dlaczego więc robimy to tak rzadko? Dlaczego brakuje w rozegraniu trójkątów tworzonych przez zawodników? Dlaczego brakuje wychodzenia na pozycje? Dlaczego tego jest tak mało trenerze? Czwarty rok pracy w GieKSie i dwie solidne zespołowe akcje w ostatnim czasie, to zdecydowanie za mało. Oczekujemy więcej i wierzymy, że można grać przez większą część spotkania tak, jak przy golach z Tychami czy Sosnowcem.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Kibice Piłka nożna Wideo
Stadion znowu eksplodował
W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.
Piłka nożna
Oceny za wyszarpanie z Cracovią
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.
Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.
Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.
Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.
Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.
Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.
Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.
Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.
Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.
Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.
Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.
Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.
Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.
Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.
Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.
Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.
Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.


Sas
20 września 2022 at 06:58
Górak cel stawiają Ci kibice. Minimum baraże. Inaczej udowodnisz, że jesteś przeciętnym trenerem.
tomek
20 września 2022 at 10:03
To kiepski trener
tomek
20 września 2022 at 10:10
Nigdy nie byłem zwolennikiem tego trenera ze względu na niskie jego kwalifikacje. Słabo mu wychodzi dobór zawodników. Motywatorem wybitnym też nie jest. Najlepiej mu wychodzi puste gadanie z którego i tak za wiele nie wynika. Gdyby nie GKS nikt by go nie wziął na poziom 1 ligi. W II lidze miał bardzo dobry skład a awansował w wymęczony sposób dopiero przy drugim podejściu. W mojej ocenie z tym trenerem nie osiągniemy nic więcej jak okolica 10 ,11 miejsca. On teraz ma zamiar 10 lat sie uczyc tej ligi. No nic ja na to wpływu nie mam żadnego wiec nie ma sensu się denerwować ale wygląda to tak jakby wszystkim układ z Górakiem pasował. Mało ambitnie ale stabilnie
Marek
20 września 2022 at 10:26
jebac cie koszecka kurwo cwelu jebany. wszyscy an mecz, jebac koszeckiego kurwe.
GKS
20 września 2022 at 12:38
Trenerze Górak może by Jędrych spoczął kilka meczów?
Irishman
20 września 2022 at 13:13
Tomek, kwalifikacje zawsze można podnieść.
Trener Górak nie jest z pewnością wybitny w swoim fachu ale ambitny jest. Czyli pierwszy, niezbędny warunek, aby się rozwijać spełnia. Niestety w moim przekonaniu nie jest zbyt odważny. Ja tam jakoś przełknąłem to jego gadanie o „uczeniu się I ligi”, bo jakiś w tym niewielki sens od biedy był. Aczkolwiek też nam sąsiedzi pokazują, że wcale nie trzeba się tej ligi uczyć żeby sobie ODWAŻNIE wyznaczyć ambitne cele i skutecznie je realizować. Co by szkodziło, gdyby trener powiedział otwarcie – chcemy spróbować powalczyć w tym sezonie o awans? Nawet jak mu tego z góry ani niezbyt ambitny jak się okazuje właściciel, ani wykonawca jego woli prezes nie nakazuje. A tak, to skoro właściciel klubu, prezes, a nawet trener są zachwyceni 8-mym miejscem w I lidze, a za cel stawiają sobie to, aby szybko zapewnić sobie utrzymanie to niby po co, wbrew temu także i piłkarze mieliby walczyć o coś więcej? No i mamy po derbach Adriana Błąda wesolutkiego, pomimo że zmarnował dwie kapitalne sytuacje czy Arka Jędrycha, który beztrosko sobie chciał pokazać gieksiarską brassilianę pustym trybunom, mając przeciwnika na plecach.
Panie trenerze. To nie było wcale takie złe, aby się uczyć I ligi, tak aby mieć przygotowaną drużynę nie tylko do awansu ale później do utrzymania się w ekstraklasie. Ale uczenie się polega na rozwoju, na stawianiu sobie ambitnych celów, a nie siedzeniu kilka lat w tej samej klasie i tylko pilnowaniu, aby nas nie wyrzucili ze szkoły! Dlaczego tak się Pan boi postawić na młodzież? Przecież przykład Szwedzika pokazał, że czasem warto zaryzykować! Tymczasem mamy kolejnego wychowanka Alana Bróda, którego Pan „chroni” i „umiejętnie wprowadza do gry”. Kuchnia, no jeśli Pan nie chce walczyć o awans to niech Pan przynajmniej spróbuje zrobić z kilku młodzików wartościowych piłkarzy. Grając dla przykładu ciągle takim Jędrychem, który ciągle, co jakiś czas popełnia śmieszne błędy, to może Pan i utrzyma się w lidze ale NIC WIĘCEJ NIE OSIĄGNIE! Ostatnio mieliśmy problem z kontuzjami, no i miał Pan ból głowy. Ale może byłby on mniejszy gdyby Pan w ubiegłym sezonie po Stomili postawi na dublerów sprawdzając co są warci? Ale Pan wolał stawiać na przykład na Szymczyka, pomimo, że przecież wiadomo było, że odejdzie. No i osiągnął Pan „sukces” zajmując 8-me miejsce w lidze, tylko co z tego???
Panie trenerze, więcej odwagi! Powodzenia!
Marco
20 września 2022 at 13:54
Ja osobiście uważam za aktualnie nie stać nas na więcej z tą kadrą i tym prezesem.
Trener z pewnością robi co może i potrafi. Czy stać nas na więcej?
Tak, ale to również sprawa mentalności i siły charakteru naszych piłkarzy..
Kato
20 września 2022 at 14:32
Za dwa/trzy lata trener pokarze co potrafi albo odejdzie. Za dwa lata, bądźmy cierpliwi. Na razie możemy sobie spokojnie pooglądać niezwykłe wyczyny i zwroty akcji na boisku.
Nie ma się czym irytować, po prostu wykonujemy solidnie przygotowany plan na przyszłe lata.
Będzie nowy stadion (o ile będzie)
Będzie awans i feta w Katowicach.
Nowa miotła na już!
20 września 2022 at 16:11
Jak coś to wuefista Górak a nie trener Górak. Wy tego jeszcze nie widzicie?
Irishman
20 września 2022 at 17:05
Kato, nie wiem skąd ta wiara w jakąś mityczną wręcz moc nowego stadionu? No ludzie! Awans się nie zrobi jeśli nie będziemy mieli przygotowanej do tego drużyny! A tej nie zbudujemy na licząc np. na rozwój leciwego już Arka Jędrycha czy ściągając jeszcze starszego Tanżynę i to z kontuzja, z której nie potrafi się wyleczyć od marca!
Spójrz sobie na Motor Lublin, który mają nowy, piękny, nowoczesny stadion a za chwilę będą na nim grać derby z Lublinianką w III lidze. Spójrz na Tychy, na ŁKS, przypomnij sobie jak Widzew musiał się męczyć żeby ten awans zrobić pomimo nowego stadionu!
No i ja właśnie o tym przecież piszę. Jak mamy teraz nie awansować to przynajmniej wzmacniajmy stopniowo drużynę, najlepiej młodymi, którzy nam ten awans za kilka lat dadzą. Nie zrobimy tego stawiając na weteranów i to chorych!
Irishman
20 września 2022 at 17:09
Dodam jeszcze, że właśnie tego m.in. chcą kibice od prezesa! Rozwoju klubu! Choć właściwie to błędnie to adresują, bo powinni wymagać tego od właściciela klubu czyli Magistratu. Prezes jest tu tylko wykonawcą ich woli.
Kato
21 września 2022 at 06:11
Irishman
Kierujesz kibiców z postulatami do magistratu, jako że jest właścicielem. Ten sam magistrat buduje nowy stadion i jednocześnie daje poparcie zarządowi klubu w sporze z kibicami. Drużyna uczy się drugi rok ligi po dwóch latach przeznaczonych na powrót do pierwszej ligi. Za dwa lata planowane jest oddanie nowego stadionu. To nie jest moja wiara, tylko analiza faktów.
Irishman
21 września 2022 at 06:50
Ja nie twierdzę, że nie masz racji co do planów Magistratu tylko pokazuję, że takie myślenie jest pozbawione sensu. Bo to czy będziesz miał stadion czy nie nic nie zmieni jeśli nie będziesz miał drużyny. A ta nie zbuduje się ot tak – pstryk, czary-mary i teraz mamy super-ekipę walczącą o awans.
Poza tym sam mi przyznałeś rację, że to w Magistracie, od którego wszystko zależy leży problem, a nie w prezesie. Dlatego chyba już nawet nie ma sensu, aby kibice prowadzili z nim jakieś choćby nawet trójstronne rozmowy tylko trzeba porozmawiać z przedstawicielami miasta. A jeśli tam uważają, że z kibicami się nie rozmawia (bo może np. to ktoś gorszy?) to trzeba to zrobić jako mieszkańcy Katowic i wyborcy.
Zresztą nie byłoby tego całego, niepotrzebnego zamieszania, gdyby wykazano odrobinę dobrej woli. Ale to czasem trzeba, aby ktoś się zachował jak mąż stanu, potrafiący się wznieść ponad pewien przyziemny poziom.
Kato
21 września 2022 at 08:17
Irishman
Czasami drużyna grająca w Ekstraklasie domaga się nowoczesnego stadionu, bo go nie posiada. A czasami gdy jest nowoczesny stadion wymaga się od drużyny awansu do Ekstraklasy, bo są warunki ku temu. Każdy klub funkcjonuje w innych realiach.
U nas nie ma obecnie celów do awansu co powiedziano, więc drużyna gra jak gra. Stadion powstanie (oby) za co najmniej dwa/trzy lata, zależy to od dalej pogarszających się warunków na rynku. Więc nikt oprócz kibiców nie ma ciśnienia co do jakichkolwiek zmian. Możemy mieć olbrzymią wiarę w poprawę sytuacji i oby w końcu nastała.
Ale po prostu tak to obecnie widzę, to są moje osobiste przemyślenia. Po grze naszej drużyny (bezpieczny środek tabeli) i tylko się w nich upewniam.
Irishman
21 września 2022 at 23:32
Ja też tego nie rozumiem dlaczego jesteśmy traktowani jako zło konieczne. Ala w takim razie, to chyba wszyscy są zadowoleni, że nie ma nas na trybunach?
I tylko, mała poprawka – młodsi koledzy nie siedzą w ciepłych domach tylko stoją pod płotem podczas meczów. Mnie niestety zdrowie już na to nie pozwala więc… cóż, faktycznie zostaję w domu. Trudno, jak trzeba to trzeba, skoro chodzi o dobro klubu!
Irishman
22 września 2022 at 20:28
Pdw
Jeśli twierdzisz, że przez bojkot jakaś duża liczba kibiców została „wciągnięta w ruch” to znaczy, że jesteś zupełnie oderwany od rzeczywistości. I dyskusja z Tobą to niestety strata czasu.
A bojkot właśnie się nasila i właśnie dołączyli do niego kibice z Zabrza.
Kto następny?
Już niedługo będzie o Katowicach głośno w całej sportowej Polsce. Szkoda, że nie dlatego, ze walczymy o awans do ekstraklasy i tym bardziej szkoda, że tak to musi wyglądać….. Piszę to nie tylko jako kibic ale chyba nawet bardziej jako katowiczanin, bo po prostu mi wstyd za nasze miasto.
Kato
23 września 2022 at 08:33
Irishman
Akurat rozgłos i pusty stadion w PP może przynieść odwrotny skutek.
To kibice uważają że coś to da.
Może być inaczej. Bojkot w tej formie może wywołać i spowodować weryfikację wielu spraw w magistracie względem Gieksy. A miasto jest obecnie głównym właścicielem i płatnikiem całej wielo sekcyjnej Gieksy.
Długo trwający impas i rozgłos medialny (od lat głównie
nam nieprzychylny), to nie jest nic dobrego. I bardzo się obawiam, bo czasy są ciężkie a będą jeszcze gorsze gospodarczo i finansowo, o to co się może jeszcze wydarzyć.
Oglądanie się w kibiców Zabrza, gdzie Górnik gra w Ekstraklasie na nowym (choć jeszcze nie dokończonym) stadionie z dużą frekwencja,której nam brakuje. No cóż… tylko z pełnych trybun możliwe jest skuteczne przekazanie manifestu wobec zarządu klubu. To pokazują pełne trybuny kibiców w innych klubach.
A tak, to czas pokarze co w obecnych realiach przyniesie tak prowadzony bojkot. Tylko żeby analizującym historię w przyszłości, nie wpadło olśnienie że majstra w hokeju od 52lat zdobyliśmy pod zarządem znienawidzonego prezesa , przeciw któremu kibice prowadzą bojkot i opuszczają obiekty. Oby tych majstrów było więcej i nie był tylko ten jedyny, i tylko w sekcji hokeja, tego życzę sobie i innym.
firek
23 września 2022 at 09:00
już to pisałem w komentarzu pod innym artykułem: jeśli bojkot się nie zakończy, to cały obecny skład się rozpadnie. Żaden piłkarz nie chce grać przy pustych trybunach – dostaną propozycję z klubu, w którym kibice niosą dopingiem, to nie będą się zastanawiali ani chwili.
druga kwestia jest taka, że każdy tu marudzi na „bezpieczny środek tabeli”, a w moim odczuciu z kibicami mogłoby być kilka pkt. więcej. Te kilka pkt oznaczałoby przy spłaszczonej tabeli okolice lidera
Wracając do meritum artykułu, czyli rad do trenera: Panie trenerze – więcej odwagi! Czemu jak tylko wychodzimy na prowadzenie, cała drużyna cofa się na 40-metr i broni 1:0 do końca?;/ w tym sezonie wygraliśmy 2 mecze różnicą więcej, niż jednej bramki, przy czym ten z Sosnowcem to też była obrona Częstochowy i jakoś udało się strzelić. Grajmy przez 90 minut swoją piłkę, a jak trafimy na kogoś słabszego, to wygrajmy to 3, czy 4:0, a nie starajmy się dowieźć jednobramkowego prowadzenia do końca, bo to się zawsze może źle skończyć…
Kato
23 września 2022 at 13:00
firek
Oby to nie nastąpiło, bo mecz tej rangi, przy pustych trybunach w PP może być tym przysłowiowym gwoździem.
No i jeszcze wspaniale grający hokeiści, gdy zobaczą puste trybuny w satelicie…
Łukasz Z.
23 września 2022 at 21:39
Kato
Ja właśnie się tego boję, że puste trybuny na meczach piłkarzy i hokeistów właśnie doprowadzi do tego,że miasto wycofa się z finansowania Naszego Klubu i skończymy w A klasie. Ja się pytam czy o to nam chodzi? Bo może racja jest po naszej stronie,ale jeśli nie masz alternatywnego rozwiązania (czytaj:kasy) to upoważnia cię do zarżnięcia Gieksy? Naprawdę musimy iść śladem Zawiszy? Były gorsze czasy Gieksy i nie było takich akcji jak ta. Teraz jest najgorszej od 20 lat? A dlaczego nie wcześniej? Usuwanie komentarzy to nie rozwiązanie.
Irishman
24 września 2022 at 09:22
Czyli co, jeśli dobrze rozumiem to albo kibice staną na baczność przed prezesem albo skończymy w A-klasie???
Wielkie słowa i ja nawet nie chcę myśleć co by się działo zanim by do tego doszło.
A wystarczy tak niewiele – usiąść i porozmawiać. I jestem w 100%, że doszlibyśmy do porozumienia, bo na tym zamieszaniu nikomu nie zależy. Tylko Magistrat musi też wysłuchać tego co mówią kibice, a nie tylko tego co mówi prezes.
Łukasz Z.
24 września 2022 at 11:18
Nic nie pisałem o stawaniu na baczność, tylko o tym , że bez pieniędzy z miasta hokejowa Gieksa przestanie po prostu istnieć a piłkarze będą się błąkać gdzieś w niższych ligach. To miliony z miasta dają życie temu klubowi, może w sekcji piłkarskiej szare ale jednak na zapleczu ekstraklasy. Tak ciężko zrozumieć, że nie ma na horyzoncie nikogo z wielką kasą kto by podniósł nasz poziom o tyle by już teraz był pewny awans i szansa na dobre wyniki poziom wyżej? Jeżeli miasto wycofa finansowanie to będzie oznaczało upadek czego tu nie rozumieć?
Kato
24 września 2022 at 11:49
Irishman
Cel słuszny, metody już nie. Mało skuteczne jak do tej pory widać i niosące dużo ryzyka i niepewności.
O tym piszemy
Łukasz Z.
24 września 2022 at 13:43
Potęga Gieksy z końca lat 80 i większości 90 wynikała z mądrości prezesa Dziurowicza,ale przede wszystkim z tego że nasz Klub był w trójce najbogatszych klubów w Polsce. Za naszych najlepszych piłkarzy którzy wyjeżdżali na zachód byli sprowadzani najlepsi piłkarze z ligi polskiej i tak się to kręciło! Teraz jest inny etap naszej historii i trzeba się do niego dostosować a nie żyć marzeniami!
Irishman
25 września 2022 at 09:18
Łukasz, piszesz: „Tak ciężko zrozumieć, że nie ma na horyzoncie nikogo z wielką kasą kto by podniósł nasz poziom o tyle by już teraz był pewny awans i szansa na dobre wyniki poziom wyżej?”
Nie ma czegoś takiego jak pewny wynik sportowy, bez względu na to jaką kasę wpompujesz w drużynę. Bo to jest nieprzewidywalny i dlatego tak fascynujący sport!
I ja nawet nie chciałbym, tego wpompowywania kasy! Zdecydowanie wolę stopniowy rozwój, który jest z reguły trwalszy. Tylko, że my po awansie do I ligi po prostu stanęliśmy w miejscu i wręcz zaczęliśmy się cofać. Transferujemy jakichś słabych piłkarzy, którzy i tak nie mają szansy na grę, wiekowych, kontuzjowanych. Poprzedłużano umowy z zawodnikami, którzy nie rokują już rozwoju, a nawet gdyby to po co mieliby się rozwijać skoro stawia się przed nimi jakieś śmieszne cele? No i czekamy na ten stadion jak na jakiegoś Świętego Gralla, który rozwiąże wszystkie nasze problemy! To jest droga donikąd!
No i bardzo dobrze pamiętam to jak za prezesa Dziurowicza staliśmy się z kopciuszka jednym z czołowych klubów w Polsce. I raczej BARDZO mocno wątpię, abyśmy wtedy, w połowie lat 80-tych byli w trójce najbogatszych klubów w Polsce! Natomiast byliśmy znakomicie zarządzani! I takiego zarządzania naszym klubem, choćby tylko w części pragną kibice. Tak bardzo, że skoro ludzie, którzy mogli zrobić coś w tej sprawie pozostawali na nich głusi zdecydowali się na bojkot.
PS.
I tylko nie piszcie proszę, że przecież mamy mistrza w hokeju! Moim zdaniem to trafiliśmy jak pełną pulę w totka z tym, że na pracę u nas zdecydował się Jacek Płachta i stąd to mistrzostwo. Oczywiście doceniam też to, że miasto Katowice zapewniło mu do tego warunki. Niestety w męskiej piłce nożnej to jest to tylko niedoścignione marzenie, aby tak było 🙁 🙁 🙁
Łukasz Z.
25 września 2022 at 12:52
Przecież trenera Płachtę ktoś zatrudnił. A sukces w hokeja bierze się z tego że nie odstajemy finansowo od najlepszych z tej ligi. Uważam, że dobry poziom finansowania oraz dobre zarządzanie daje sukces sportowy. Nie pewny sukces bo czegoś takiego w sporcie nie ma,ale duże prawdopodobieństwo. Ja też z wieloma rzeczami się nie zgadzam i pisałem o tym często. Denerwuje mnie na przykład promowanie piłkarzy innych klubów zamiast stawianie na swoją młodzież co na pewno nie przyczynia się do naszego rozwoju. Te transfery też do dupy, szczególnie Tanzyny, wiek nie ten i kontuzja w pakiecie ale tu wychodzi nasza słabość finansowa. Mylisz, że trener czy dyrektor sportowy nie chcieli by lepszych piłkarzy i że nie wiedzą którzy to są? Wiedzą tylko nas na nich nie stać! Powtórzę to jeszcze raz, obecna forma protestu jest niewłaściwa i szkodzi mojemu ukochanemu Klubowi i nie mogę milczeć gdy zamiast korzystać z sukcesów które ewidentnie ostatnimi czasy są walczymy z prezesem i rozwalamy to co udało się stworzyć .