Dołącz do nas

Hokej Podcasty

[RELACJA] Mistrz pokonany – GieKSa niepokonana

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po zdobyciu kompletu punktów w pierwszych trzech meczach Polskiej Hokej Ligi, w których rywalami były drużyny typowane do miejsc w dolnej połowie tabeli, w niedzielę hokeistów GKS-u Katowice czekało znacznie trudniejsze zadanie – w Jastrzębiu zmierzyli się z aktualnym mistrzem Polski i uczestnikiem Hokejowej Ligi Mistrzów. Mecz z JKH rozpoczął się o 17:00.

Od początku spotkanie było rozgrywane na dużej intensywności, ponieważ obie drużyny wiedziały, że o zwycięstwo nie będzie łatwo. W 4. minucie z kontrą ruszył Wronka, ale jego próba wycofania krążka do obrońcy została przeczytana przez Kasperlika, który pognał z krążkiem w drugą stronę i groźnie uderzył na bramkę Murray’a. Niebezpiecznie strzelał także Jarosz po podaniu Jassa spod własnej bramki. Na naciski gospodarzy spróbował odpowiedzieć Fraszko, ale po jego pociągnięciu z nadgarstka Nechvatal pewnie wyłapał krążek. Ostatecznie i tak drużyna, która do tej pory częściej była w defensywie, wyszła na prowadzenie. Szybki atak GieKSy precyzyjnym strzałem z klepy wykończył Maciej Kruczek. Jastrzębianie chcieli szybko wyrównać, ale ułatwiło to drużynie gości kontrowanie. W 15. minucie Eriksson kąśliwie wystrzelił z nadgarstka, jednak zabrakło mu dokładności. Chwilę później zaskoczyć bramkarza spróbował także Nechvatal. Dobrą okazję do strzału wypracował sobie Lehtonen, ale spróbował zmylić defensywę gospodarzy i jeszcze dograć do partnera, zostało to jednak przeczytane. Po 20. minutach GieKSa prowadziła 1:0.

Wysokie tempo meczu zostało podtrzymane w drugiej tercji. Już w pierwszej minucie Pasiut spróbował zaskoczyć Nechvatala, który był źle ustawiony po poprzedniej interwencji. Po chwili Eriks Sevcenko ofiarnie zatrzymał kontrę 2 na 1 w wykonaniu Lehtonena i Erikssona. Gospodarze mieli problem ze złożeniem akcji w tercji ofensywnej, GieKSie przychodziło to znacznie łatwiej. Możemy żałować, że Michalski minął się z krążkiem po dograniu Monto. W 27. minucie Musioł groźnie wrzucił krążek w stronę bramki – choć nikt go skutecznie nie trącił, to Horzelski otrzymał w tej sytuacji karę. Nieco ponad minutę później Jarosz sfaulował Wronkę i przez kilkadziesiąt sekund GieKSa mogła grać 5 na 3. Nie wykorzystaliśmy jednak tej podwójnej przewagi tak, jak byśmy tego chcieli. Już podczas gry 5 na 4 wydawało się, że Wronka skutecznie dobił krążek z bliska, a sędzia po analizie wideo potwierdził nasze przypuszczenia. Mimo prowadzenia 2:0 kolejne dobre sytuacje na gole były także autorstwem GieKSy – najpierw Eriksson sam próbował wykończyć akcję, a za drugim razem zostawił krążek Lehtonenowi. W obu przypadkach górą był jednak bramkarz. W 32. minucie gospodarze złapali kontakt. Razgals oszukał Patryka Wajdę na niebieskiej, a następnie umieścił krążek przy słupku. Po chwili pierwszy raz w tym spotkaniu musieliśmy bronić w osłabieniu, bo Krężołek niepotrzebnie sfaulował rywala w tercji ofensywnej. Od 36. minuty ponownie graliśmy w czwórkę – popełniliśmy błąd przy zmianie formacji. Na 35 sekund przed końcem kary technicznej Wanacki wystrzelił krążek bezpośrednio poza lodowisko, co oznaczało kolejne wykluczenie. Bezbłędnie spisały się nasze formacje do bronienia osłabień. W ostatniej minucie tercji po kolejnej kontrze GieKSy świetną sytuację miał Krężołek, lecz spudłował. Przed trzecią tercja GieKSa wciąż była na prowadzeniu, a wynik brzmiał 2:1.

Trzecia odsłona spotkania nie mogła się zacząć lepiej dla GieKSy. Po minucie gry przepiękną indywidualną akcję przeprowadził Anthon Eriksson, a na sam koniec wyminął Nechvatala i upadając, umieścił krążek w bramce. Ponownie jednak JKH szybko odzyskało kontakt. Górny wjechał do tercji i w niegroźnej sytuacji uderzył na bramkę, a Murray przepuścił ten strzał między parkanami. Po chwili Eriksson został ukarany za spowodowanie upadku przeciwnika. Kilkukrotnie zrobiło się gorąco pod naszą bramką, ale zawodnicy JKH nie zdołali skierować krążka do bramki. Na szczególną uwagę zasługuje interwencja Wanackiego, który rzucił się pod dobitkę na pustą bramkę. W 48. minucie w polu bramkowym Murray’a znalazło się tylu zawodników obu drużyn, ile fizycznie było możliwe, ale krążek nie przekroczył linii bramkowej. Dwie minuty później Radosław Nalewajka sfaulował Pasiuta w tercji ofensywnej. Na 40 sekund przed końcem kary Nalewajki Kasperlik ostro zaatakował Erikssona na niebieskiej, wrzucając go na bandę, za co otrzymał karę meczu. Chcąc wykorzystać fakt gry w podwójnej przewadze, a następnie jeszcze przez ponad 4 minuty w 5 na 4, trener Płachta poprosił o czas. Już po powrocie Nalewajki na lód Wronka dobrze wypatrzył Bepierszcza, ale ten trafił w bramkarza. Katowiczanie nie byli w stanie wypracować sobie dogodnej sytuacji na wykorzystanie długiego okresu gry w przewadze. Na niecałe 3 minuty przed końcem tercji sędziowie przez chwilę chcieli odesłać Wajdę na ławkę kar, jednak po konsultacji postanowili zmienić swoje zdanie. W 58 minucie i 41 sekundzie podczas przerwy w grze trener Kalaber wykorzystał swój czas. Nechvatal został już w swoim boksie, a na lodzie pojawił się dodatkowy napastnik. Kilka sekund później Kruczek popełnił ten sam błąd, co Wanacki w poprzedniej tercji i musiał zostać za to ukarany. Na 37 sekund przed końcem tercji dołączył do niego Hudson i w samej końcówce GieKSa musiała bronić korzystnego wyniku w 3 przeciwko 6. Wydawało się, że Razgals doprowadził do wyrównania, ale była to jedynie boczna siatka. Pełen emocji mecz zakończył się zwycięstwem GieKSy 3:2.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 2:3 (0:1, 1:1, 1:1)
0:1 Maciej Kruczek (Bartosz Fraszko, Patryk Wronka) 12:30
0:2 Patryk Wronka (Grzegorz Pasiut) 28:36 5/4
1:2 Frenks Razgals (Maris Jass) 31:14
1:3 Anthon Eriksson 41:01
2:3 Kamil Górny 42:56

JKH GKS Jastrzębie: Nechvatal (Kieler) – Górny, Bryk, Kasperlik, Rac, Sevcenko A. – Sevcenko E., Bogoleisha, Urbanowicz, Mlynarovic, Pelaczyk – Jass, Kamenev, Kalns, Pavlovs, Razgals – Gimiński, Horzelski, Nalewajka R., Jarosz, Nalewajka Ł.

GKS Katowice: Murray (Miarka) – Wajda, Kruczek, Fraszko, Pasiut, Wronka – Hudson, Wanacki, Errikson, Lehtonen, Krężołek – Rompkowski, Jakimienko, Bepierszcz, Monto, Michalski – Musioł, Krawczyk, Lebek, Smal, Mularczyk.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Kato

    19 września 2021 at 19:21

    Wygrali !
    GKS GKS GKS KATOWICE !
    Wspaniałe zwycięstwo !

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga