Piłka nożna
II-ligowy raport transferowy
Sezon 2019/20 w II lidze zbliża się coraz to większymi krokami, pozostał raptem miesiąc do pierwszych meczów o punkty, więc i karuzela transferowa rozkręciła się na dobre i sporo klubów zdążyło już dokonać paru solidnych wzmocnień. Przyjrzyjmy się więc, jak prezentują się ruchy kadrowe w zespołach naszych ligowych rywali. Poniższy raport przedstawia wszystkie potwierdzone transfery na dzień 29 czerwca.
Bytovia Bytów
Zespół po spadku w dużej przebudowie, na ten moment odeszło już 8 zawodników, z których większość stanowiła trzon zespołu z Pomorza w ubiegłym sezonie. Z Bytowem pożegnali się: Maksymilian Hebel (29 meczów 3 bramki w ubiegłym sezonie) wrócił po wypożyczeniu do Arki Gdynia, obrońca Maciej Dampc (29 meczów 0 bramek) do ŁKS-u Łódź, pomocnik Sebastian Kamiński (7 meczów 0 goli) do Olimpii Grudziądz, bramkarz Andrzej Witan (34 mecze 1 bramka), pomocnik Bartosz Wolski (21 meczów 2 bramki), Mateusz Kuzimski (3 mecze, 8 goli) wszyscy do Chojniczanki Chojnice, a także napastnik Gracjan Jaroch (34 mecze, 2 bramki) i pomocnik Jakub Kuzdra (26 meczów, 1 bramka) obaj do Warty Poznań. Natomiast jeszcze przed zakończeniem ubiegłego sezonu karierę zakończył obrońca Łukasz Wróbel (232 mecze 8 bramek w barwach Bytovi), który pełni teraz rolę dyrektora sportowego. Lista więc naprawdę długa i jest wielce prawdopodobnie, że poszerzy się jeszcze o kilka nazwisk w najbliższych dniach.
Bytovia wzmocniła się jak na razie tylko dwoma zawodnikami. Są to Adrian Kwiatkowski (33 mecze, 6 bramek) z Błękitnych Stargard Szczeciński i 19-letni Bułgar Denislav Stanchev, który ubiegły sezon spędził w zespole z rodzimej ekstraklasy Vereya Stara Zagora. Co ciekawe udało mu się nawet zdobyć gola w przegranym 3:4 meczu z Levskim Sofia.
Garbarnia Kraków
Krakowianie wzmocnień szukają głównie w niższych ligach, skąd zakontraktowali jak dotychczas kilku całkiem ciekawych młodych zawodników. Do zespołu dołączyli między innymi dwaj piłkarze Soły Oświęcim, 23-letni napastnik Adrian Wójcik (29 meczów, 14 bramek) i pomocnik Kamil Kuczak (21 meczów, 2 bramki), a także bramkostrzelny pomocnik Krzysztof Szewczyk (32 mecze, 14 bramek) z Wiślan Jaśkowice, pomocnik Rafał Surmiak (32 mecze, 1 bramka) z Sokoła Sieniawa oraz pomocnik Grzegorz Marszalik (30 meczów, 4 bramki) z Hutnika Kraków. Warto także nadmienić, że stanowisko trenera Garbarni objął Łukasz Surma, który zastąpił Bogusława Pietrzaka, z którym nie został przedłużony kontrakt po zakończeniu ubiegłego sezonu.
Z klubu odeszli natomiast: obrońca Arkadiusz Garzeł (27 meczów 0 bramek), pomocnik Paweł Pyciak (15 meczów 0 bramek), napastnik Tomasz Ogar (28 meczów, 4 bramki) wszyscy do sąsiedniego Hutnika, ukraiński pomocnik Serhij Krykun (18 meczów, 2 bramki) do Resovii Rzeszów, obrońca Krzysztof Kalemba (20 meczów, 3 bramki) i pomocnik Wojciech Wojcieszyński (4 mecze 0 bramek), z którym nie został przedłużony kontrakt.
Błękitni Stargard
Do zespołu, który zakończył II ligowe zmagania w sezonie 18/19 na 12 miejscu nie dołączył jeszcze żaden nowy zawodnik. Klub natomiast doznał poważnych osłabień, zwłaszcza jeżeli chodzi o formację ofensywną, z której ubył najlepszy strzelec Błękitnych Przemysław Brzeziański (29 meczów, 9 bramek), napastnik Adrian Kwiatkowski (33 mecze 6 bramek) do Bytovi oraz pomocnik Mateusz Kwiatkowski (27 meczów 5 bramek). Ponadto odeszli obrońca Patryk Baranowski (27 meczów, 2 bramki) i bramkarz Patryk Brzozowski (3 mecze). Jeśli Błękitni nie uzupełnią swojej kadry kilkoma wartościowymi zawodnikami, mogą mieć bardzo poważne problemy z utrzymaniem.
Elana Toruń
Okienko transferowe w zespole z Torunia jest dość interesujące. Elana na ten moment zakontraktowała pomocnika Bartosza Machaja (26 meczów, 2 bramki) z Chrobrego Głogów, obrońcę Michała Bierzało (16 meczów, 0 bramek) z Siarki Tarnobrzeg, napastnika Krzysztofa Kołodzieja (30 meczów, 11 bramek w III lidze + 3 mecze, 0 bramek w Ekstraklasie) z Lecha Poznań oraz Jakuba Knuta (25 meczów) – młodego bramkarza z III ligowego KP Starogard Gdański.
Lista ubytków jest jednak zdecydowanie dłuższa, bo z klubem pożegnało się aż 8 zawodników. Jednym z nich jest były piłkarz “GieKSy” Krzysztof Wołkowicz (30 meczów 6 bramek), który odszedł do beniaminka Fortuna I ligi GKS-u Bełchatów. W ślady “Wołka” poszedł również obrońca Michał Kołodziejski (31 meczów, 4 bramki), który także zamienił Toruń na Bełchatów. Ponadto odeszli: Maciej Stefanowicz (31 meczów, 6 bramek) do “GiekSy”, napastnik Daniel Ciechański (7 meczów 0 bramek) do KTS-u Weszło Warszawa, a także pomocnicy Artur Lenartowski (31 meczów, 4 bramki), Mateusz Stąporski (10 meczów, 0 bramek), oraz 21-letni defensor Maciej Felsch (16 meczów, 0 bramek), z którymi klub postanowił nie przedłużać kontraktów. Ostatnim ubytkiem jest bramkarz Mateusz Mrozek, który po zakończeniu wypożyczenia wrócił do Lecha Poznań, a następnie jak wiemy, na tej samej zasadzie trafił do “GieKSy”.
Górnik Łęczna
Po nieudanym ostatnim sezonie klub z Lubelszczyzny opuściła już siódemka piłkarzy. Włodarze Górnika rozstali się m.in. ze znanym z występów w Ekstraklasie, Mateuszem Cetnarskim (6 meczów, 0 bramek). Zawodnik ten borykał się z kontuzją przez dużą część sezonu i postanowiono rozwiązać jego umowę za porozumieniem stron. Na zatrudnienie Cetnarskiego zdecydował się pierwszoligowy Stomil. Poza byłym piłkarzem Cracovii z zespołem Kamila Kieresia pożegnali się: dwaj obcokrajowcy Oleg Borodaj (11 meczów 0 bramek) i Mohamed Essam (15 meczów, 1 bramka), obrońca Robert Pisarczuk (22 meczów, 2 gole), a także pomocnicy Kacper Jodłowski (8 meczów, 0 bramek), Adrian Łuszkiewicz (25 meczów, 1 bramka) oraz Filip Szewczyk (13 meczów, 1 bramka), który został zawodnikiem Gryfa Wejherowo.
Dołączyli natomiast dwaj młodzi obrońcy: Kamil Pajnowski (11 meczów, 3 bramki) z Motoru Lublin i Jakub Zagórski (4 mecze, 0 bramek) z Puszczy Niepołomice, a także pomocnik Marcin Stromecki (10 meczów, 1 bramka) występujący ostatnio w Zniczu Pruszków oraz obrońca Paweł Baranowski (30 meczów, 0 bramek) z Odry Opole.
Górnik Polkowice
Jak dotąd beniaminek II ligi z województwa dolnośląskiego nie dokonał żadnych transferów z, jak i do klubu. Zespół po awansie w dalszym ciągu będzie prowadzony przez albańskiego trenera Enkeleida Dobiego, którego wielu kibiców z pewnością kojarzy z występów w Ekstraklasie w latach 2000-2003, kiedy to w barwach Zagłębia Lubin i Górnika Zabrze rozegrał 59 spotkań i zdobył 6 goli.
Gryf Wejherowo
Jeżeli chodzi o transfery do zespołu Zbigniewa Szymkowicza, to oprócz wspomnianego wyżej Filipa Szewczyka z Górnika Łęczna do Gryfa trafili również trzej defensorzy występujący do tej pory w III lidze: Igor Biedrzycki (26 meczów, 4 gole) z Huragana Morąg, Tomasz Wojcinowicz (10 meczów, 1 bramka) i Maciej Prusinowski (30 meczów, 3 bramki) obaj z Ursusa Warszawa, a także na zasadzie wypożycznia 20-letni obrońca ŁKS-u Łódź – Oskar Koprowski.
Klub opuściło niestety wielu zawodników stanowiących trzon drużyny w ubiegłym sezonie. Można wręcz odnieść wrażenie, że małego rozbioru Gryfa dokonał były trener tego klubu pracujący obecnie w Sokole Ostróda, czyli Jarosław Kotas. Znany ze swoich barwnych wywiadów szkoleniowiec sprowadził do siebie obrońcę Pawła Brzuzego (33 mecze, 0 bramek), pomocnika Piotra Kołca (29 meczów, 5 bramek) oraz napastnika Krzysztofa Wickiego (27 meczów 9 bramek). Największą stratą jest jednak transfer 22-letniego środkowego pomocnika Macieja Koziary do Miedzi Legnica, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią w zespole z Pomorza, notując 11 bramek i 7 asyst. Klub opuścili także młodzieżowiec Paweł Ewertowski (18 meczów 0 bramek), który przenosi się do Olimpii Grudziądz oraz doświadczony Robert Chwastek (33 mecze,1 bramka).
Lech II Poznań
Ciężko komentować tu jakiekolwiek ruchy transferowe, bo jak wiadomo skład “dwójki” Lecha będzie oparty na zawodnikach z drużyn młodzieżowych oraz tych, którzy w dany weekend nie załapią się do kadry na mecz w Ekstraklasie.
Legionovia Legionowo
W zespole, który jako ostatni wywalczył sobie promocję do II ligi, doszło jak na razie tylko do jednej zmiany kadrowej. Z klubu odszedł do Górnika Zabrze najlepszy strzelec zespołu Piotr Krawczyk (34 mecze, 26 bramek). Warto również dodać, że Legionovia dopiero kilka dni temu otrzymała licencję upoważniającą do występów w II Lidze w sezonie 2019/20.
Olimpia Elbląg
Klub z Elbląga zasilił swój skład jak dotąd jedynie napastnikiem występującym ostatnio w ROW-ie Rybnik Przemysławem Brychlikiem (33 mecze, 5 bramek), natomiast z zespołem pożegnało się już trzech piłkarzy: napastnik Michał Fidziukiewicz (27 meczów, 5 bramek) do Stali Stalowa Wola, pomocnik Bartosz Nowicki (30 meczów, 0 bramek) powrót z wypożyczenia (Arka Gdynia) oraz obrońca Wojciech Jurek (14 meczów, 0 bramek).
Pogoń Siedlce
Rewelacja rundy wiosennej poprzedniego sezonu zakontraktowała dopiero tylko jednego zawodnika. Mowa o młodziutkim pomocniku Jakubie Romanowiczu (18 lat), który trafi do Siedlec na zasadzie wypożyczenia. Z klubu odeszli za to dwaj pomocnicy: Mateusz Bochnak (30 meczów, 3 bramki) i Sebastian Pociecha (12 meczów, 0 bramek), którzy wrócili z wypożyczeń do swoich macierzystych klubów (Bochnak do Pogoni Szczecin, a Pociecha do Piasta Gliwice). Ponadto klub nie zdecydował się na przedłużenie wygasających umów z Tomaszem Zającem (9 meczów, 0 bramek), Dariuszem Brągielem (23 mecze, 0 bramek) i Kacprem Szymankiewiczem (11 meczów, 0 bramek).
Resovia
Bardzo aktywnym graczem na rynku transferowym jest zespół prowadzony przez trenera Szymona Grabowskiego. Klub z podkarpacia zdążył już podpisać umowy z pięcioma nowymi piłkarzami. Uwagę zwraca zwłaszcza transfer Adriana Dziubińskiego (27 meczów, 8 bramek), najlepszego strzelca Stali Stalowa Wola z poprzedniego sezonu, który powinien być sporym wzmocnieniem formacji ofensywnej Resovii. Poza Dziubińskim do ekipy z Rzeszowa dołączyli: Serhij Krykun z Garbarni, pomocnik Krzysztof Gancarczyk (20 meczów, 3 bramki), a także dwójka zawodników Siarki Tarnobrzeg – Dawid Kubowicz (28 meczów, 2 bramki) i Grzegorz Płatek (33 mecze, 2 bramki).
Z klubem pożegnali się za to 20-letni napastnik Kamil Antonik (27 meczów, 5 bramek), który spróbuje swoich sił w Ekstraklasie w barwach Arki Gdynia, a także obrońca Sebastian Zalepa (27 meczów, 3 gole) do Wigier Suwałki. Poza tymi dwoma zawodnikami Resovia nie przedłuzyła kontraktów z Mirosławem Kmiotkiem (6 meczów, 0 bramek) i Michałem Ogrodnikiem (20 meczów, 1 bramka), a z wypożyczeń do macierzystych klubów wrócili Bartłomiej Benek i Przemysław Pyrdek.
Skra Częstochowa
W Częstochowie na chwilę obecną trwają spore porządki kadrowe. Klub nie przedłużył kontraktów z obrońcą Karolem Tomczykiem (11 meczów, 0 bramek) i trzema pomocnikami: Sławomirem Ogłazą (5 meczów, 0 bramek), Łukaszem Kowalczykiem (8 meczów, 0 bramek), Sebastianem Siwkiem (22 mecze, 2 bramki). Ten ostatni jest bardzo blisko angażu w III ligowym Ruchu Chorzów. Natomiast po zakończonych wypożyczeniach do swoich klubów wrócili bramkarz Łukasz Krzczuk (13 meczów), pomocnik Michał Kieca (33 mecze, 4 bramki), Konrad Poprawa (11 meczów, 0 bramek) i Paweł Kaczmarczyk (2 mecze, 0 bramek). Do tej listy prawdopodobnie dołączy także najskuteczniejszy zawodnik Skry w ostatnim sezonie, czyli Damian Nowak (33 mecze, 9 bramek), który aktualnie przebywa na testach w beniaminku I ligi Radomiaku Radom.
Częstochowianie nie zakontraktowali oficjalnie jeszcze nikogo, ale na testach pojawiło się już kilku zawodników m.in napastnik Damian Niedojad (27 meczów, 3 bramki) z Rozwoju Katowice.
Stal Rzeszów
Beniaminek z Rzeszowa po emocjonującej końcówce sezonu, kiedy to w ostatniej kolejce zwycięstwem u siebie z Podhalem Nowy Targ zapewnił sobie awans do II ligi, rozpoczął okienko transferowe od dwóch wzmocnień. Do Stali trafił najlepszy strzelec Podhala – Artur Pląskowski (33 mecze, 18 bramek), a także obrońca Radosław Sylwestrzak (17 meczów, 3 bramki) z Widzewa Łódź. Pozytywną informacją dla kibiców klubu z podkarpacia z pewnością jest przedłużenie kontraktu o kolejny rok z najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu Tomaszem Płonką, który w poprzednich rozgrywkach zanotował, aż 20 trafień i 8 asyst.
Z klubem rozstał się jak do tej pory jedynie młody obrońca Szymon Kobusiński (11 meczów, 2 bramki).
Stal Stalowa Wola
Zespół Stali dokonał jak na razie trzech transferów, po jednym do każdej formacji nie wliczając bramki. Obronę wzmocnił zawodnik Olimpii Grudziądz – Piotr Witasik (23 mecze, 2 bramki), do grona pomocników dołączył Michał Płonka (27 meczów, 3 gole) z Rozwoju Katowice, a nowym napastnikiem będzie Michał Fidziukiewicz z Olimpii Elbląg.
Z klubem kontrakt do 30 czerwca 2021 roku przedłużył m.in. wychowanek “GieKSy” – Bartek Sobotka.
Barw “Stalówki” oprócz Grzegorza Janiszewskiego, którego będziemy mieli okazję oglądać przy Bukowej w nowym sezonie, nie będą już reprezentować: napastnicy Adrian Dziubiński i Sebastian Łętocha (28 meczów, 5 bramek), a także utalentowany 22- letni pomocnik Michał Trąbka (34 mecze, 4 bramki), który spróbuje swoich sił w beniaminku Ekstraklasy ŁKS-ie Łódź.
Widzew Łódź
Najgorętsze lato z pewnością obserwować możemy w największym przegranym ubiegłego sezonu, czyli Widzewie Łódź, gdzie doszło już nawet do jednej wręcz absurdalnej decyzji. Mowa oczywiście o zwolnieniu trenera Zbigniewa Smółki, który zdążył przepracować w klubie z Łodzi zaledwie miesiąc! Decyzja ta jest następstwem zmiany w gabinecie prezesa Widzewa, gdzie Jakuba Kaczorowskiego — człowieka odpowiedzialnego za zatrudnienie Smółki wespół z dyrektorem sportowym Łukaszem Masłowskim, zastąpiła Martyna Pajączek, która od początku swojej kadencji zapowiedziała natychmiastowe zmiany w pionie sportowym Widzewa. Ofiarą całego zamieszania padł więc niestety niczemu winny były trener Arki Gdynia. Wróbelki ćwierkają, że w poniedziałek nowym trenerem Widzewa ogłoszony będzie aktualny trener Termaliki-Marcin Kaczmarek, którego kontrakt wygasa już w niedzielę.
Pomijając całe zamieszanie w strukturach klubu, do Widzewa trafiło na ten moment czterech piłkarzy: napastnik Przemysław Kita (29 meczów, 11 bramek) z Olimpii Grudziądz, pomocnik Marcel Gąsior (24 mecze, 0 bramek) ze Stali Mielec, napastnik Christopher Mandiangu (12 Meczów, 5 bramek) z bułgarskiego Septemwri Sofia oraz nasz stary znajomy Łukasz Zejdler (24 mecze, 1 bramka).
Z klubem rozstali się natomiast: bramkarz Michał Humerski, pomocnik Dario Kristo (25 meczów, 5 bramek) do GKS-u Tychy, pomocnik Mateusz Michalski (32 mecze, 10 bramek) do Radomiaka Radom, pomocnik Simonas Paulius (9 meczów, 0 bramek), obrońca Radosław Sylwestrzak do Stali Rzeszów, napastnik Daniel Świderski (19 meczów, 3 bramki), obrońca Tomasz Wełna (15 meczów, 0 bramek) i pomocnik Marek Zuziak (17 meczów, 2 bramki).
Znicz Pruszków
Zespół, z którym przyjdzie nam się zmierzyć na inaugurację w II lidze, pozyskał na chwilę obecną trzech nowych zawodników. Jednym z nich jest obrońca Martin Baran znany kibicom z występów w Ekstraklasie w barwach Jagielloni Białystok, który ostatni sezon spędził w III-ligowym Podhalu Nowy Targ, gdzie w 16 meczach udało mu się zdobyć jednego gola. Poza Baranem klub z Pruszkowa zatrudnił także innego piłkarza Podhala – Petera Drobňáka (28 meczów, 1 bramka) oraz pomocnika Karola Noiszewskiego (6 meczów, 0 bramek) z Rakowa Częstochowa.
Szeregi klubu opuścili natomiast: pomocnik Marcin Stromecki (10 meczów, 1 bramka) do Górnika Łęczna, pomocnik Kacper Smoleń (12 meczów, 1 bramka) powrót po wypożyczeniu do Sandecji Nowy Sącz, pomocnik Adrian Małachowski (29 meczów, 2 bramki) do GKS-u Bełchatów, napastnik Tomasz Chałas (4 mecze, 0 bramek), pomocnik Marcin Smoliński (17 meczów, 2 bramki), obrońca Bartłomiej Gajda, obrońca Przemysław Kocot (4 mecze, 0 bramek) i pomocnik Mateusz Długołęcki (22 mecze, 3 bramki).
* w nawiasach podane statystyki z sezonu 2018/19
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















StoczeK
1 lipca 2019 at 14:06
A to nie jest tak że na tym poziomie rozgrywkowym rezerwy Lecha muszą mieć zatwierdzona kadrę przed sezonem? To chyba nie jest już tak że mogą zabrać pół składu z pierwszej drużyny?
pablo eskobar
1 lipca 2019 at 15:19
Jesli gracz rozegra iles tam meczy w pierwszym skladzie to niemoze juz grac w rezerwach poczytaj sobie regulamin bo dokladnie tam wszystko pisze na poczatku rozgrywek to moga nawet dac caly pierwszy sklad do rezerw jak beda chcieli
Arcadiomorales
1 lipca 2019 at 16:29
Wygląda to tak: Zawodnik traci prawo do gry w drużynach niższych klas po rozegraniu 2/3 oficjalnych spotkań mistrzowskich w danym sezonie w drużynie wyższej klasy (przepis ten nie dotyczy zawodników uczestniczących w rozgrywkach młodzieżowych)