Dołącz do nas

Piłka nożna

Paszulewicz odchodzi, Dziółka trenerem tymczasowym

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Niedawno dostaliśmy oficjalną informację z klubu, iż Jacek Paszulewicz przestał pełnić obowiązki pierwszego trenera. Tymczasowym szkoleniowcem pierwszej drużyny został Jakub Dziółka, który pełnił dotychczas rolę drugiego trenera.

Poniżej prezentujemy wywiad z dyrektorem sportowym GKS Katowice Tadeuszem Bartnikiem dla oficjalnej telewizji klubowej.

.
Dziękujemy trenerowi Jackowi Paszulewiczowi za pracę w naszym klubie i profesjonalizm w kontaktach z redakcją GieKSa.pl. Życzymy powodzenia w dalszej karierze.

28 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

28 komentarzy

  1. Avatar photo

    Kolo

    20 września 2018 at 17:22

    a miała być ekstraklasa paszul bajbaj ,pora się gdzieś dokształcić gdzieś w 3 lidze

  2. Avatar photo

    Robson

    20 września 2018 at 17:26

    Uff nareszcie aż kamień z serca spadł.

  3. Avatar photo

    Koza

    20 września 2018 at 17:49

    Tylko pytanie kto za niego?? Przyjdzie nowy trener zaś odejdzie 8/10 zawodników bo będzie chciał ściągnąć swoich i tak się będzie te pierdolone koło kręcić bez przerwy. W tym klubie nie było nie ma I nie będzie nigdy stabilizacji..

  4. Avatar photo

    Wierny i wytrwaly

    20 września 2018 at 18:14

    Czy to coś da ja uważam że wina jest głęboko w klubie tu czeba ludzi o danych klubowi co umiejom kierowac i znaiom się na piłce jak prezes ktury nie zna się na piłce może kierować tym klubem dlatego to tak wygląda

  5. Avatar photo

    Alex

    20 września 2018 at 18:22

    Mam pytanie o duże sukcesy Paszulewicza i to co on wniósł do zespołu, które w wywiadzie powyżej dyrektor sportowy Bartnik wspomina?
    Nie wiem czy za sukces można nazwać wszystkie przegrane derby w tamtym sezonie czy przegrana w tym sezonie z Jastrzębiem.

    Niech leiej pan dyrektor się nie ośmiesza i odejdzie bo aż wstyd go słuchać jakie on banialuki gada wciskając kibicom ciemnotę.

  6. Avatar photo

    kejta

    20 września 2018 at 18:27

    Nawałka przybywaj czekamy :DD

  7. Avatar photo

    carra23

    20 września 2018 at 19:03

    Zidane jest wolny!!!

  8. Avatar photo

    kasia

    20 września 2018 at 19:43

    No i prosze czego sie dowiadujemy janicki i bartnik sa super. Wszystko maja przymyslane nawet diolke przewidzieli. Coz oni na to moga ze paszulewicz wszystko zjebal. Problem w tym ze to nie ma nic wspolnego z prawda. Kto zatrudnil paszulewicza bez nalezytej oceny jego kwalifikacji. Sam sie zatrudnil. Przyjechal i nie chcial odejsc. Szczyt bezczelnosci. Kto dokonywal biezacej oceny pracy trenera. Sam sie ocenial czy jak. Kto zakupil zapasnikow zamiast pilkarzy. paszulewicz. To on ich z wlasnych pieniedzy oplacal czy jak. Co to za pierdolenie. Paszulewicz owszem jest wspolwinny ale w najmniejszym zakresie. najwieksza wine ponosi bezzjajeczny janicki. ktory na wszystko sie zgadza bo on wszak nic nie wie i wiedziec nie chce. W dalszej kolehnosci krasomowca bartnik. W pierwszej kolejnosci te osoby powinny poleciec a na koncu paszul. Wybiora teraz kolejnego zbawce trenerskiego z kapelusza a za pol roku powiedza ze no trudno ale znowu sie ktos nie spisal. Z tym panami nic juz dalej nie ma sensu

  9. Avatar photo

    Patyk TzN

    20 września 2018 at 19:47

    To normalne, ze w profesjonalnym klubie na oficjalnej www nie ma do teraz ani wzmianki o tym, ze trener juz nie bedzie dalej trenowac pierwszej druzyny, skoro wszedzie od polowy dnia o tym pisza? Naoficjalna strone wchodze raz na 3 miesiace a tutaj raz na godzine:)

  10. Avatar photo

    Rafał

    20 września 2018 at 19:50

    jeden darmozjad pożegnany to jeszcze dwóch zostało, kolejny to Bartnik do wywalenia i Janicki i im prędzej tym lepiej. A może duet trenerski z Furtoka i Piekarczyka ciekawie by było???

  11. Avatar photo

    Pershing

    20 września 2018 at 20:03

    Tylko Darek Wdowczyk ! Potrzeba tutaj goscia takiego jakim byl Nawalka – doswiadczonego trenera z charyzma. Nie zadnego co sie bedzie dopiero uczyl , tylko konkretnego czlowieka. Licze na to ze bedzie to Darek

  12. Avatar photo

    kosa

    20 września 2018 at 20:08

    @Patyk Tzn na oficjalnej była wzmianka – zaraz po ogłoszeniu decyzji. Szybciej niż u nas. Jest do teraz 🙂

  13. Avatar photo

    Dziadek

    20 września 2018 at 20:36

    Cóż się stało? Grajki zwolniły następnego trenera? Zwolnili Brzęczka, Mandrysza, teraz Paszulewicza. Dobrze im w 1 lidze. Szczególnie w Gieksie, która płaci na czas. Gdzie znajdą drugi taki kur**dołek… Na pewno nie w ekstraklasie. Będzie im się chciało zapierniczać to będą przy każdym trenerze, nie będą chcieli to nawet Zidane nie pomoże. To zawodowcy, sorry, źle się wyraziłem, to zawodowi 1 ligowcy. Dbają o swój stan posiadania, aby na koncie się zgadzało i kontrakt był. Teraz tracą pkt bo przeanalizowali, że jak będą zbyt dobrze grać to potem trzeba będzie kombinować. A ci co teraz grają dobrze wiosną będą pkt tracić, Gieksa nadrobi, skończy na bezpiecznym 5-6 i odtrąbią sukces oraz świetne posunięcie zarządu w kwestii zmiany trenera. Nie podniecajcie się więc. Są za dobrzy by spaść, ale niekoniecznie chcą awansu.

  14. Avatar photo

    lwyszo

    20 września 2018 at 20:46

    kurde chopy zwolnili paszula teraz niektorzy chca glowy bartnika potem janickiego zmienmy jeszcze raz 20 pilkarzy. Kurwa co Wy w gre jakas gracie na playstation? Dobrze ze zostal Dziółka moze spojrzy swiezo na to moze cos drgnie, huj juz wie czy ktos chce czy nie chce awansu ja w to nie wierze ze kolejna ekipa wali w huja i zwalnia trenera. Prawda jest taka ze w ciagu dwoch miesiecy wiekszosc nas wyobrazala sobie ze paszul z 2o nowych pilkarzy zrobi ekipe na awans. Jeli ktos mam minimalne pojecie o sporcie i graniu w pilke to sobie zda sprawe ze do konca to takie proste nie jest. Co seozn rewolucja co sezon domagamy sie krwi. Zgadzam sie ze Janicki to miekki gosc bo uwazam ze za slabe mecze powinny byc kary finansowe dla kopaczy np a tego nie ma, wogole nie ma reakcji. Ale bez czasu nie zbuduje sie tu niczego o druzynie na ekstraklase nie mowiac.

  15. Avatar photo

    achim

    20 września 2018 at 21:23

    Był czas, że chcieli my Paszulewicza (jeszcze był w Grudziondzu) mioł chycić szatnia. Był i nic.
    Wspomnijcie se poprzedników np.
    Skowronek, Brzenczek, Mandrysz ? trynerzy różnych typów i co ? Nic! To niy kwestia trenera!

  16. Avatar photo

    Bce

    21 września 2018 at 00:10

    No i dostałem po ryju od lubej za mecz????.
    K… dawać jakiegoś trenera z jajem bądź małolata jak Nagelsmann w Hoffenheim. Ku.. wygrany mecz i pizda.

  17. Avatar photo

    Robson

    21 września 2018 at 00:13

    Przestańcie pierdolić ! Paszulawicz miał wypierdalać już w zeszłym sezonie po kompromitacji z smrodami max! Janicki też co mógł zrobił teraz czas na kogoś z jajami i GieKSą w sercu ! Dziułka to nasz człowiek i wierzę że coś się powoli będzie zmieniać byle by nie zatrudniali następnego nieudacznika jak Paszul wybór trenera musi być dobrze przemyślany i taki by gość nie zabierał ze sobą więcej niż 2-3 piłkarzy i grał tymi co na bo jest potencjał tylko trzeba prawdziwego trenera który poukłada.

  18. Avatar photo

    Mecza

    21 września 2018 at 08:31

    Przede wszystkim rozmowy z potencjalnym trenerem trzeba zacząć od zdania „zimą nie będzie żadnych transferów do klubu, masz radzić sobie z tym co jest wchodzisz w to albo nie” Kadra jest za szeroka wg mnie i za dużo niezadowolonych którzy tylko pobierają pensje. Nie zgadzam się, że do klubu przyszli zapaśnicy, być może Paszul z nich chciał zapaśników zrobić a oni tymczasem mają inną charakterystykę. Zresztą naszła mnie pewna myśl odnośnie treningów u „kata” To jest 2 liga Polska (a ekstraklasa jest jedną z najsłabszych lig w Europie) zawodnicy na tym szczeblu nie mogą tak ciężko pracować na treningach bo w meczu nie ma pary i radości z gry, może tu być problem. Zaraz ktoś napisze że to zawodowcy, ok ale taka jest mentalność Polskiego piłkarza nie przystosowanego do ciężkiej pracy. Przypomnijcie sobie słowa Grzesika jak mówił o Blutschu, przyszedł trener z zachodu który myślał że jesteśmy zawodowcami, podkręcił treningi i wyniki były słabe. No kurcze jak Gieksa z lat 80/90 nie miała zawodników profesjonalnych to co mówić o obecnej ekipie.

  19. Avatar photo

    Sali

    21 września 2018 at 12:16

    o jakich on kurwa duzych sukcesach mowi ? chyba ze duzym sukcesem bedzie utrzymanie w lidze ??? ale chyba o to to kurwa nie mielismy walczyc!!!!!

  20. Avatar photo

    Irishman

    21 września 2018 at 12:39

    Możesz mieć racje @Mecza z tymi treningami.

    Natomiast nowy trener, faktycznie nie będzie mógł nikogo już zakontraktować do lata. Ale przecież zawodników ma takich, o jakich niektórzy mogą tylko pomarzyć. Coby nie mówić o Paszulewiczu i Bartniku, to kadrę zbudowali świetną.
    Tylko teraz chodzi o to, aby tego nie zmarnować. Dlatego rozwalają mnie normalnie pomysły eksperymentów typu Góralczyk. Kurcze, jak jakaś stajnie F1 za ciężkie pieniądze kupuje świetny bolid, to nie sadza za kierownicą niedoświadczonego kierowcy, bo go rozwali na pierwszym zakręcie!!!

    My potrzebujemy nareszcie S T A B I L I Z A C J I, normalnie jak gleba deszczu po kilkumiesięcznej suszy! Dlatego ten czas do zimy powinien być wykorzystany na poszukiwania konkretnego fachowca, nawet za bardzo dobrą kasę, który będzie miał komfort co najmniej półtorarocznej pracy.

  21. Avatar photo

    Irishman

    21 września 2018 at 12:42

    Jak tego nie rozumieją prezes Janicki albo dyrektor Bartnik, to serio szkoda na nich naszej miejskiej kasy, która będzie tylko marnowana przez kolejne lata.

  22. Avatar photo

    Mecza

    21 września 2018 at 12:55

    Dzisiejszy tytuł w sporcie „Więcej piłki w… piłce” „W czwartkowe popołudnie Jakub Dziółka poprowadził trening na bocznym boisku przy Bukowej. Uczestnicy środowej gry mieli de facto rozbieganie. Reszta – normalne zajęcia. Bywalcy treningów zauważyli wszakże, że więcej w nich… po prostu futbolu: gierek, ćwiczeń strzeleckich oraz gry na utrzymanie przy piłce. Tego ostatniego elementu – podobno – do tej pory bywało niewiele” Trafione w punkt wg mnie,zamiast treningów w piłkę ich zajeżdżał.

  23. Avatar photo

    mzG

    21 września 2018 at 14:36

    Ja tylko przypominam, że to nie prezes biega po boisku i nie DS nie potrafi przerwać groźnej akcji rywala.

    • Avatar photo

      Mecza

      21 września 2018 at 17:53

      Przy wyrównanym poziomie gdzie ostatnia drużyna może wygrać z pierwszą liczy się właśnie trener i mądrość taktyczna. To nie jest gra na placu że rzuca się bale i się gra jak się umie. Duże boisko wymusza odpowiednie przesuwanie itd, wszytsko związane z taktyką, bez tego ani rusz jak widać.

  24. Avatar photo

    PanGoroli

    21 września 2018 at 19:54

    @mzG, dej se już spokój, bo to głupie argumenty. Jak Ci kobieta rogi przyprawi, to nie jej wina, ino cipka łajdaczka, tak?

  25. Avatar photo

    pablo eskobar

    21 września 2018 at 23:48

    Przesuwanie zawodnikow kieruje sie do srodka bojska w zaleznosci na ktorym boku jest pilka tak sie gra juz w okregowce druzyna ma byc blisko pilki a nie tam gdzie jej niema proste

  26. Avatar photo

    Irishman

    22 września 2018 at 05:22

    @mzG za piłkarzy odpowiada trener, za trenera dyrektor, a za niego prezes. To Bartnik wpakował nas w Paszulewicza, a przy okazji w koszty jakie trzeba było ponieść spłacając Mandrysza. Jak teraz znowu źle wybierze trenera to nie tylko stracimy przez niego bieżący i następny sezon ale znowu masę pieniędzy wydaną na tych drogich piłkarzy, których naściągał.
    Oby tak się nie stało, oby dyrektor jednak wybrał dobrego trenera, który stworzy z tych naprawdę dobrych piłkarzy silną drużynę. Gdyby jednak nie to wtedy będzie to już także wina prezesa, który pozwolił na taką rozrzutność! I mam nadzieje, że wtedy do akcji wkroczy Miasto.

  27. Avatar photo

    PanGoroli

    22 września 2018 at 14:38

    A jak dla mnie, to ten Dziółka serio daje mi nadzieję. Wygląda mi on na kogoś takiego, kogo właśnie nasza GieKSa teraz potrzebuje. Kto wie, a może się okaże, że będzie ktoś na dłużej? No, wszyscy by na tym skorzystali. Kurcze, paka jest, ja wierzę w tych chłopaków. Trochę szlifu, wiary w siebie, a od tego jest trener!, i może jeszcze być fajnie. Nawet ten sezon nie jest dla mnie jeszcze stracony. Uważam, że ta ekipa potrafi to nadrobić jeszcze. 3, 4 wygrane. i mamy środek. Kolejne kilka, i jesteśmy w czubie.
    Musimy pamiętać, jaki bajzel pozostawili po sobie Cygan i Motała. To widać, że teraz jest wszystko stawiane na nogi. Już dawno GieKSa tak dobrze nie wyglądała, pod każdym względem. Ok, Bartnik się mocno pomylił z Paszulewiczem. Ale z innych zadań wywiązuje się świetnie. Jeśłi komuś tu trzeba dać kredyt zaufania, to wg mnie przede wszystkim piłkarzom, następnie dyrektorowi i prezesowi, mimo wszystko. Podjęli i wykonali w tym roku wiele świetnych decyzji, i wierzę, ze efekty w końcu przyjdą. Może i jestem niepoprawnym optymistą, ale takie moję święte, kibicowskie prawo! 🙂 Pyrsk!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga