Piłka nożna
[FELIETON KIBICA] „Awans” – najczęściej powtarzane słowo w Katowicach
Docelowo chcemy aby środa była dniem, w którym na GieKSa.pl ukazują się Wasze teksty. Kibiców, a nie członków redakcji. Każdy może podesłać do nas swój tekst na maila gieksainfo[at]gmail.com. Taka swego rodzaju „trybuna kibiców” może być dobrym głosem Was wszystkich, którzy nie zawsze się z nami zgadzacie. Oddajemy łamy Irishmanowi.
Właśnie ruszył nasz 14-sty sezon z rzędu poza ekstraklasą. Gdy latem 2005 roku, po ponad dwóch dekadach rządów Dziurowiczów zaczynaliśmy od IV ligi plan był prosty – jak najszybciej wrócić tam gdzie nasze miejsce, czyli do ekstraklasy. Tak więc kiedy trzy lata później awansowaliśmy (choć nie bez trudu) do I ligi wydawało się, że wszystko idzie jak należy. Nikt z nas nie spodziewał się wtedy, że ugrzęźniemy na tym szczeblu rozgrywkowym na długie, dłuuugie lata, stając się prawie jakimś jego zakichanym symbolem. A jest to tym bardziej frustrujące, że w całej historii polskiej piłki tylko 8 klubów spędziło więcej sezonów w I lidze niż my i z całym szacunkiem dla nich, żaden nie jest tak zasłużony jak nasza GieKSa. No więc każdego z nas coraz bardziej nurtuje pytanie, ile jeszcze czasu będziemy tkwić w tym czyśćcu?
Rok temu, nasz były trener stwierdził „O awansach się nie mówi, awanse się robi”. A jednak, w minionym tygodniu, z racji zbliżającej się inauguracji rozgrywek sporo się właśnie mówiło się o tym, czy nasz klub ma szanse, aby za rok znaleźć się w ekstraklasie. Czynili to zarówno przedstawiciele miasta Katowice z naczelnikiem Wydziału Edukacji i Sportu, panem Sławomirem Witkiem na czele, jak i prezes Janicki, czy oraz dyrektor Bartnik.
Najmniej trafna, żeby nie powiedzieć, że właściwie w ogóle nie do przyjęcia była moim zdaniem niestety opinia tych, od których zależy najwięcej, bo decydują o naszym budżecie. Z tego co przedstawiono w mediach można było wysnuć wniosek, że przedstawiciele miasta uważają, że my jesteśmy zupełnie nieprzygotowani do awansu, więc nie ma co się szarpać i trzeba to jasno powiedzieć. Mam ogromną nadzieję, że intencje autorów tych wypowiedzi były zgoła inne i może nie do końca właściwie zostały przekazane. I pewnie trzeba by ich o to przy jakiejś okazji zapytać. No, bo jak przedstawiciel właściciela klubu może stwierdzić u progu sezonu, że gramy… no właściwie, że o nic nie gramy, bo dla takiego klubu jak GKS Katowice wegetacja w I lidze to jest jedno wielkie NIC! A co gorsza, taki stan ma jak rozumiem trwać do… 2021 roku, czyli do momentu wybudowania stadionu!!! Jak w tej sytuacji próbować zachęcić do podpisania kontraktów z klubem ambitnych piłkarzy, jak próbować pozyskać, czy w ogóle zatrzymać poważnych sponsorów, jak wreszcie zachęcić kibiców do przyjścia na stadion? Przecież takie słowa są dyskwalifikujące nie tylko w kontekście zarządzania klubem sportowym, ale także każdą firmą, czy w ogóle jakąkolwiek grupą ludzi! I zupełnie nie trafiają do mnie argumenty, że to byłby niby jakiś… wstyd zacząć grać w ekstraklasie przy Bukowej. Nie! Wstyd, to jest raczej fakt, że takie miasto jak Katowice nie może dorobić się drużyny na miarę ekstraklasy! Zresztą, czy wszystkie drużyny, które ostatnio awansowały czyniły to dysponując znacznie lepszymi stadionami niż ten nasz obecny? Poza tym to właśnie awans wywalczony na nim byłoby pięknym ukoronowaniem naszego odrodzenia i pewnego etapu rozwoju, nawiązującym do naszej historii. Przecież ten awans z 1982 roku, który był pierwszym krokiem do późniejszych sukcesów zrobiliśmy wtedy na jeszcze niezmodernizowanym obiekcie, nie przystającym do innych, polskich stadionów. Poza tym uważam, że nasza, kochana „Bukowa 1” zasłużyła sobie, aby na koniec właśnie tu nasz klub mógł powrócić do elity, i aby jeszcze choć raz, tak na pożegnanie mogły zagość tu najlepsze polskie drużyny! Natomiast kolejne kroki w drodze na szczyt, faktycznie możemy i powinniśmy już stawiać na nowoczesnym stadionie.
Trudno stwierdzić, jakie zdanie ma na temat możliwości awansu dyrektor Bartnik, bo on odniósł się do tego w tak „dyplomatyczny” sposób, że właściwie nie wiadomo co o tym sądzi. Natomiast najbardziej trafia do mnie opinia prezesa Janickiego, który widzi nasz awans jako nieuchronny rezultat rozwoju naszego klubu. On nie stawia jakichś ram czasowych, nie twierdzi że to ma się stać w bieżącym sezonie albo za rok czy dwa. Oczywiście powinniśmy ze wszystkich sił dążyć, aby to stało się już teraz, zapraszać do tego projektu poważnych sponsorów, pozyskiwać dobrych, ambitnych piłkarzy. Ale jednak to jest przecież w dużej mierze nieprzewidywalny sport, nieprzewidywalna piłka nożna, którą właśnie za tą nieprzewidywalność kochamy. Gdyby więc się jednak nie udało, to przecież nie można się zniechęcać tylko odwrotnie jeszcze ciężej pracować, jeszcze mocniej wierzyć, jeszcze bardziej inwestować, aż do momentu, gdy staniemy się tak silnym klubem, że ten element przypadku praktycznie wyeliminujemy. I wtedy ten upragniony awans przyjdzie! Przypomnijmy sobie jak długo starała się o znalezienie się w szeregach ekstraklasy Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Mimo zaangażowania w klub ogromnych środków, nie udawało jej się to przez kilka lat, więc z roku na rok budowano tam coraz silniejszy skład, wzmacniano struktury sportowe i organizacyjne. Dzięki temu gdy już awansowała to nie po to żeby zaraz spaść. A nawet kiedy w minionym sezonie jej się to przydarzyło to jest to obecnie tak silny klub, że z miejsca stał się niekwestionowanym faworytem rozgrywek. No i przecież o to chodzi także i nam, aby awansować do ekstraklasy i zostać tam na długo, bo ten awans, to nie ma być nasz najważniejszy cel, spełnienie wszystkich marzeń. Nie! To ma być dopiero początek drogi na szczyt. I uważam, że to co zaproponował prezes Janicki, to najlepsza droga, aby to osiągnąć.
Na koniec jeszcze tylko dodam, że to się nie uda, a przynajmniej będzie krańcowo trudne bez nas, kibiców! Dlatego powiem szczerze, że komentarze jakie czytam po sobotnim meczu, bardziej mnie dołują niż to co zobaczyłem na Bukowej w wykonaniu piłkarzy. A jak to wpływa na morale tych w dużej mierze młodych i ambitnych chłopaków to wolę nawet nie myśleć. Przecież kilku z tych, nowych nie miało nawet jeszcze okazji, aby zagrać w lidze, a ci którzy dostali tą szansę też pewnie będą znacznie lepiej się prezentować gdy trochę ze sobą pograją albo kiedy po prostu zejdzie z nich debiutancka trema. Trzeba zauważyć, że cała kolejka obfitowała w nieoczekiwane rozstrzygnięcia, bo to jest naturalne na początku rozgrywek. Smutni są dzisiaj kibice w Chojnicach, w Tychach, a nawet w Niecieczy ale tylko my GieKSiarze wiemy, że z tego już nic nie będzie. Oczywiście doskonale rozumiem pomeczowe emocje, zawiedzione nadzieję, które ktoś tam może niepotrzebnie w sobie rozbudził już na początku rozgrywek. I zdecydowanie wolę już to, niż gdybyśmy mieli przyzwolić na jakieś dziadostwo, bo… np. niby „jesteśmy nieprzygotowani do awansu”. Mimo wszystko proponuję dać sobie trochę na wstrzymanie i pozwolić trenerowi oraz naszej młodej drużynie spokojnie popracować, stojąc za nią bez względu na wyniki. Jeśli tak będzie, to wierzę, że ona w końcu za to zaufanie pięknie się nam odwdzięczy i pokaże, że jak najbardziej jesteśmy gotowi na awans – oby już w bieżącym sezonie!
Irishman
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Irishman
25 lipca 2018 at 11:27
Dzięki Panowie za taką możliwość! Powiem szczerze, że znaleźć się na stronie naszej Redakcji to dla mnie zaszczyt.
Mam nadzieję, że dołączą kolejni kibice i fajnie się to rozwinie. @Mecza, co Ty na to? Skrobniesz coś?
PS.
Kurka, czytałem to pięć razy zanim wysłałem do Redakcji, a teraz widzę, że umknęły mi jakieś drobne błędy. Sory!
Mecza
25 lipca 2018 at 14:39
Irish fajny wpis. Nikt błędów nie zauważy oprócz Ciebie. Janicki też mnie przekonuje, iż dojdziemy do takiego momentu, że nie będzie możliwości nie awansować. Będziemy za silni. Oby wszystkim starczyło cierpliwości jak włodarzom wspomnianej Niecieczy. Dzięki za zachętę ale nie skorzystam (na razie, może kiedyś) Często piszę pod wpływem chwili, emocji (później niektórych wpisów żałuję)i czasem coś dłuższego napiszę niż jedno zdanie ale jak będę musiał zastanowić się dłużej i napisać cały felieton to paraliż twórczy będzie:)
Mecza
25 lipca 2018 at 14:43
Jeszcze taka ciekawostka odnośnie nastrojów wśród kibiców. Mam dwa bilety do odstąpienia na Tychy które wygrałem w konkursie i kolega mnie pyta czy mu jeszcze dorzucę na Taxi i 4pak piwa na meczu:) Oczywiście żart ale pośmialiśmy się.
Kato
25 lipca 2018 at 17:56
Gratuluje
Świetnie napisany felieton
Popieram w 100%
Robson
25 lipca 2018 at 18:53
Po dobrym początku walnąłeś głową w drzewo. Jaki Janicki jaki trener to jest właśnie to co nas hamuje i dlatego jest zwątpienie i pustki na trybunach. Najpierw prezes z Katowic potem trener minimum ze Śląska a co do młodych chłopaków tak im dałbym szansę pod warunkiem że będą grać a takie gwiazdy jak nasi zagraniczni grajkowie z Volasiem na czele siedzieć na ławce. Tyle w temacie. Po wakacjach skrobnę coś na bank.
Mecza
25 lipca 2018 at 19:29
@Robson nie zgodzę się z Tobą. Janicki jest prezesem wielosekcyjnego klubu GKS Katowice, on powinien ale nie musi się znać na sporcie. On zatrudnia specjalistów, w realiach naszych, byłych zawodników z danej dyscypliny tzw. dyrektorów sportowych odpowiedzialnych za dany pion. OK, odpowiada za swoje decyzje personalne ale aspekt sportowy to nie jego działka. Każdy krzyknie od razu jak to?! Czy w PSG i innych podobnych klubach wymagają aby inwestor musiał się znać na piłce? Jaki właściciel z Kataru i być może prezes (nie wiem, nie śledzę bo nie moja bajka) taki trener, piłkarze (na razie chyba tak…) No to trzeba pogonić inwestora bo się nie znają, a u nas miasto. Kibice się znają. Co do regionalizacji zatrudnionych na każdym szczeblu w GKS, fajny pomysł, chciałbym ale piłka nożna i świat stał się globalny i to jest nieosiągalne. Boli mnie tylko jak Boniek z dumą mówi że klubu z Chorwacji są o wiele słabsze od tych z Polski… Wczoraj przed meczem Legia-Trnava powiedziałem że wygra Trnava i jak GKS weźmie ich dwóch najlepszych zawodników oni będą za słabi na GKS. To jest paradoks. Jeśli wszystkie Polskie kluby dogadały by się że w pierwszym zespole może wystąpić tylko 3 obcokrajowców (obojętnie czy z paszportem EU) czy byłby wyłoniony Mistrz Polski, ktoś by awansował z 1, 2 ligi? Każdy zna odpowiedź. Jeśli grałoby max tylko 3 obcokrajowców czy Polska piłka klubowa osiągałaby gorsze wyniki w pucharach? Gorzej się nie da, może być tylko lepiej ale jest potrzeba decyzji aby do reprezentacji był dopływ grajków made in PL. GKS też raczej idzie drogą PL ale widać że nie radzimy sobie i coraz więcej prób i eksperymentów, niestety. Sosnowiec m.in. dzięki temu się wybił na wiosnę. Takie realia PL.
abel
25 lipca 2018 at 21:21
Różne bzdury już czytałem ale te są wyjatkowe. Irishman pamietam twoje wypowiedzi na forum i za brzeczka i za mandrysza i wykazywales sie naiwnoscia malego dziecka. Jak mozesz popierac poglad ze prezes to za kase i ciepla wode odpowiada. To co sie dzieje od lat jest wynikiem takiego wlasnie rozumowania. W kazdej firmie niezaleznie od branzy to prezes odpowiada za wyniki i z nich jest rozliczany. W GKS jest inaczej. Tu nikt za nic nie ponosi odpowiedzialnosci. No i masz odpowiedz na proste pytanie dlaczego tu nigdy nic sie nie udaje. jakos dziurowicz nie mowil ze za nic nie odpowiada i mial wyniki. Tylko ze to byl facet z jajami. Lubicie sluchac pierdolenia o niczym a taki byl wywiad i z paszulewiczem i janickim. Troche gladkiej gadki i dzieci kupione. Tak jak bartnik ma odpowiadac za transfery i byc z nich rozliczany tak prezes za caloksztal. Nie ma wynikow to do domu. Taka swiadomosc powinna tym ludziom towarzyszyc. No ale skoro oni za nic nie odpowiadaja to pytam sie kurwa kto odpowiada. Jest ktos taki.Prosze napisac felieton o tym kto w Gks ponosi odpowiedzialnosc.Sami wspieracie te miernoty a potem zdziwko ze znowu sie nie udalo. Prezez ma odpowiadac za wynik i nadzorowac wszystko. Tak bylo zawsze i zawsze bedzie. Jesli zas jego nadzor jes nieefektywny no to coz trzeba zmienic prezesa. W Gks jest mentalnosc jak za komuny. Chuj ze nic nie potrafi ale to nasz towarzysz. Efekty wszyscy znamy. Jaka jest wina zawodnikow ze ktos z nimi podpisal kontrakty. Zadna. No chyba widzial co potrafia i za co placi. Potem pilkarze sa zli a prezesi miodzio. pytanie kto dobieral zawodnikow i podpisywal kontrakty. Dlaczego w innych klubach jakos graja a tu nie. No wlasnie tu nikt niczego nie nadzoruje i kazdy wali w preta jak sie da.
Irishman
25 lipca 2018 at 22:39
@Abel, masz rację piłkarze zawiedli. Ale piłkarki awansowały do Ex, siatkarze się w niej utrzymali, hokeiści zdobyli wicemistrzostwo Polski, a szachiści mistrzostwo. Widzę, że tu się od bardzo niedawna mocno uaktywniłeś i wykorzystując JEDEN nieudany mecz walisz we wszystko jak leci. No niestety fakty są przeciw Tobie – wielosekcyjny GKS Katowice ma się bardzo dobrze! Ciekawe zresztą co zrobisz jak to wszystko jednak ruszy do przodu? Znikniesz czy przyznasz się do błędu?
Prezes Janicki przedstawił pewną koncepcję rozwoju, która ma dać awans. Ja się z nią zgadzam, a Ty nie. No to zamiast pluć jadem i obrażać ludzi to może napisz jak sobie wyobrażasz wywalczenie tego awansy piłkarzy, poza tym, że WSZYSCY OUT!
Irishman
25 lipca 2018 at 22:51
Pozostałym dzięki za miłe słowa.
@Mecza, szkoda, że się nie dasz namówić, przecież wszyscy jesteśmy kibicami i targają nami emocje. A, Ty masz swoje, ciekawe przemyślenia, choć często kontrowersyjne. Fajnie byłoby o nich podyskutować!
artur
26 lipca 2018 at 09:38
Abel popieram, 100% racji. Polecam zobaczyć:https://www.youtube.com/watch?v=joGlG2dYyek Tak się robi awans i tak każdy pracownik klubu jest mu oddany sercem. U nas będą opowiadać bajki ale awansu nie będzie.
abel
26 lipca 2018 at 19:26
Irishman ty sie niczego nie nauczyles. jezeli nie rozumiesz prostych zaleznosci i wydaje ci sie ze cos sie robi samo to zobaczysz ze sie nie zrobi.Zauwaz ze u nas rok w rok to samo. Przypadek brak szczescia czy jakies inne kataklizmy. Nie to sie nazywa brak kompetencji. Nie ma podmiotu ktory bylby beznadziejnie zarzadzany i odnosil sukcesy.Rozumie ze nadal uwazasz ze prezes za nic nie ponosi odpowiedzialnosci w sensie osiaganych rezultatow. Jezeli tak to szczerze ci wspolczuje. Jezeli zas ktos sie nie zna na pilce to po co chce byc prezesem klubu pilkarskiego. Tobie sie wydaje ze prezesi innych firm rynkowych moga tez sie na niczym nie znac i publicznie to oglaszac. Widac ze niczym nigdy nie zarzadzales bo gdyby bylo inaczej tego typu rewelacje nawet przez mysl by ci nie przeszly. Wiesz jak wlasciciel podchodzi do prezesa w normalnej firmie. Jestes tak dlugo dopoki gwarantujesz wyniki. Jak to robisz twoja sprawa ale maja byc rezultay. Nie wyniku to nowy prezes. Proste prawda. Taki prezes robi wszystko by wynik osiagnac bo jego los jest od tego uzalezniony.W katowicach tak nie jest wiec nie ma niczego. Nie ma nadzoru nie ma posluchu nie ma specjalistow. Jak prezes nie ogarnia to musi zobie doradcow zorganizowac. Kto w gks sie zna. Trener wuefista plus bartnik ktory nie ma pojecia o dokonywaniu transferow. Bierze to co mu trener powie w sposob bezkrytyczny. Tak samo jak w bezkrytyczny sposob wywalono niektorych zawodnikow. O to chodzi. Sprowadzono lepszych. Raczej nie. I jeszcze jedno jesli komus sie wydaje ze zawodnicy surowi technicznie ale wybiegani zwojuja lige to mowie ze to niemozliwe. Wybiegani sa wszyscy prawie wiec cos musi robic roznice. A teraz mozesz mi poopowiadac o szachach pilkarkach i hokeju
Mecza
27 lipca 2018 at 09:28
Abel ale fakty są takie że Janicki nie jest prezesem klubu piłkarskiego a wielosekcyjnego. Inne sekcje odnosiły ostatnio sukcesy a więc jeśli ktoś by chciał bronić Janickiego to by mu premie jeszcze chciał dać. Daleki jest od bronienia i faktem też jest że prezes GKS zawsze będzie kojarzony z piłką nawet jeśli ktoś przyjdzie np. ze środowiska siatkówki.
Irishman
27 lipca 2018 at 11:57
@Abel, no właśnie @Mecza Ci częściowo odpowiedział.
Ja tylko dodam, że nawet już tylko koncentrując się na piłce nożnej jeśli twierdzisz, że cokolwiek dobrego przyniosą zmiany CO PÓŁ ROKU szefa – w tym wypadku raczej Bartnika niż Janickiego, który zarządza CAŁYM klubem, to jestem bardzo ciekaw jakimi to firmami zarządzałeś? Mogę się domyśleć, ze pewnie jakimiś związanymi raczej z magią albo wróżbiarstwem, niż z twardą rzeczywistością.
A jeszcze bardziej jestem ciekaw, jakich to zawodników niepotrzebnie wywalono? Choć właściwie, to nie odpowiadaj, bo chyba się domyślam, no i w takim razie dlaczego tak walisz na odlew w nasz klub.
Kato
27 lipca 2018 at 15:17
Klub jest wielosekcyjny i właścicielem jest miasto, nie pojedyncza osoba lub prywatna firma.
Tak wygląda teraźniejszość.
Duzy postęp dokonano wymieniając szatnię.
Co to da zobaczymy, oby na tak.
Nalezy budować drużynę i stadion, teraz jest ten czas.
Ciężko jest mi myśleć, że to nie powstanie i nie przyjmuje takiej wersji