Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [27] – Dwa oblicza GKS-u w Spodku i kolejna porażka
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Jastrzębskim trwał 116 minut, z czego I set 23 min. – II set 23 min. – III set 27 min. – IV set 30 min. – V set 13 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 32: zagrywka 24, atak 7, siatka 1, inne 0.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 24: zagrywka 13, atak 9, siatka 1, inne 1.
Ilość zdobytych punktów – GKS 64: Quiroga 16, Butryn 14, Pietraszko 13, Kohut 10, Sobański 8, Kapelus 1, Witczak 1, Fijałek 1,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 20: Pietraszko 7, Butryn 4, Kohut 4, Quiroga 3, Fijałek 1, Sobański 1,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 44: Quiroga 13, Butryn 10, Sobański 7, Pietraszko 6, Kohut 6, Kapelus 1, Witczak 1,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 28: Pietraszko 10, Quiroga 10, Butryn 8, Kohut 8, Fijałek -2, Sobański -2, Kapelus -4,
Ilość zagrywek – GKS 96: Kohut 19, Pietraszko 18, Quiroga 18, Fijałek 14, Sobański 12, Butryn 9, Kapelus 3, Witczak 2, Komenda 1,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 13: Fijałek 3, Butryn 2, Kapelus 2, Pietraszko 2, Kohut 2, Sobański 1, Quiroga 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 6: Pietraszko 3, Fijałek 1, Kohut 1, Sobański 1,
Ilość przyjęć – GKS 83: Sobański 27, Quiroga 27, Mariański 18, Kapelus 6, Kohut 3, Witczak 1, Butryn 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 9: Sobański 5, Kapelus 2, Witczak 1, Quiroga 1,
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 43%: Kohut 67%, Quiroga 63%, Mariański 39%, Sobański 33%, Kapelus 17%, Witczak 0%, Butryn 0%,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 34%: Quiroga 48%, Mariański 39%, Kohut 33%, Sobański 22%, Kapelus 17%, Witczak 0%, Butryn 0%,
Ilość ataków – GKS 113: Butryn 36, Quiroga 33, Kohut 13, Sobański 13, Pietraszko 10, Kapelus 5, Witczak 2, Fijałek 1,
Ilość błędów w ataku – GKS 9: Butryn 3, Sobański 3, Quiroga 2, Pietraszko 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 5: Quiroga 2, Butryn 1, Kapelus 1, Sobański 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 50: Quiroga 16, Butryn 13, Sobański 7, Pietraszko 6, Kohut 6, Witczak 1, Kapelus 1,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 44%: Pietraszko 60%, Sobański 54%, Witczak 50%, Quiroga 48%, Kohut 46%, Butryn 36%, Kapelus 20%, Fijałek 0%,
Ilość bloków punktowych – GKS 8: Pietraszko 4, Kohut 3, Butryn 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 1: Butryn 1,
Początek pierwszego seta był bardzo słaby w naszym wykonaniu, bo zaczęliśmy od wyniku 2:6. Potem na chwilę gra się poprawiła (8:9), ale kolejny przestój w grze – 5 punktów z rzędu straconych (8:14) – praktycznie ustawił cały przebieg seta i nie byliśmy już wstanie odrobić tych strat. Skuteczność w ataku – GKS miał 52% przy 62% Jastrzębskiego – w punktach wyszło 14:13. W asach i blokach klęska 0:5! Błędy własne – GieKSa miała 7 przy 6 jastrzębian. Przyjęcie lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 44% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 39% do 19%. Punktowanie rozłożyło się na cały zespół.
Drugi set to praktycznie kalka pierwszego, zaczęło się od prowadzenia gości 2:5 i potem brakowało nam po prostu argumentów siatkarskich aby zniwelować tę stratę, która utrzymała się aż do stanu 18:21, by powiększyć się w samej końcówce. Skuteczność w ataku – GKS miał 40% przy 44% Jastrzębskiego – w punktach wyliczono 13:19 – to przepaść! W tej partii były tylko asy serwisowe – 1:2 dla gości. Błędy własne – GieKSa miała 4 przy 5 jastrzębian. Przyjęcie ponownie lepsze po stronie przeciwnika – dokładne na poziomie 40% do 44%, a perfekcyjne na poziomie 30% do 38%. Najlepiej punktował Sobański 5 oczek przy 100% skuteczności!
Trzecia partia zaczęła się podobnie jak wcześniejsze (3:6) i wydawało się w tym momencie że nic nie uchroni nas przed porażką w trzech setach. Na szczęście przełom nastąpił, gdy siatkarze GKS-u pierwszy raz w tym meczu wyszli na prowadzenie! (9:8). Od tego momentu nasza gra nabrała wartości i dość szybko zaczęliśmy budować swą przewagę. Zaczęło się od 12:9 poprzez 14;10 aż do 19:15. Wtedy to goście doszli nas na jedno oczko (20:19), ale w samej końcówce pilnowaliśmy już tej skromnej przewagi (22:19) doprowadzając do zwycięstwa. Skuteczność w ataku – GKS miał 50% przy 55% Jastrzębskiego – w punktach wyszło 12:17 – a więc spore straty. W asach i blokach 6:1 – w końcu zaczęliśmy grać w tych elementach gry. Błędy własne – GieKSa miała 4 przy 7 jastrzębian. Przyjęcie słabe, ale troszkę lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 33% do 30%, a perfekcyjne na poziomie 28% do 17%. Tym razem za punktowanie wzięli się Quiroga i Butryn zdobywając po 6 oczek (przy skuteczności – odpowiednio 75% i 50%).
W czwartej partii to GKS prowadził od samego początku i tylko trzykrotnie mieliśmy wynik remisowy, co pokazuje naszą przewagę i kontrolę nad wydarzeniami. Fatalny początek w wykonaniu gości (plus oczywiście nasza o wiele lepsza gra), kiedy to skończyli zaledwie jedną! własną akcję, dał nam już sporą przewagę 13:7. Następnie gra falowała, bo gdy rywale nas dochodzili z wynikiem (15:13), to znów szybko odzyskiwaliśmy przewagę (19:13), by za chwilę znów ją częściowo utracić (19:16) i za kolejną falą doprowadzić do remisu w meczu. Skuteczność w ataku – GKS miał 37% przy 46% Jastrzębskiego – w punktach wyszło 10:13. W asach i blokach 5:1 dla naszego zespołu. Błędy własne – GieKSa miała 6 przy 10 jastrzębian. Przyjęcie znacznie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 56% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 38% do 38%. Punktowanie znów rozłożyło się na cały zespół.
Tie-break to prawdziwa katastrofa w wykonaniu naszego zespołu. To był bez wątpienia najsłabszy set w całej historii GKS-u w PlusLidze! W naszej grze nie funkcjonowało nic! Zaczęło się wyniku 1:9, a pierwszy punkt po własnej skutecznej akcji zdobyliśmy dopiero przy stanie 3:11! No nie ma co komentować… liczby są ośmieszające! Skuteczność w ataku – GKS miał 9%!!! przy 54% Jastrzębskiego – w punktach wyszło 1:7!!! W asach i blokach 2:5. Łącznie po własnych akcjach wynik brzmiał 3;12!!! Błędy własne – GieKSa miała 3 przy 4 jastrzębian. Przyjęcie lepsze po naszej stronie, ale co z tego? – dokładne na poziomie 45% do 29%, a perfekcyjne na poziomie 36% do 29%. „Historyczne” 3 punkty w tie-breaku zdobyli Kohut 2 i Pietraszko 1. Żenujące statystyki!!!
Ogólnie to był znów rollercoaster w naszym wykonaniu. Pierwsze dwa sety słabe, potem dwa lepsze ze wskazaniem na ten drugi (czwarty w kolejności) i na koniec prawdziwy „rarytas” w postaci tie-breaka, na który praktycznie nasi siatkarze w ogóle nie wyszli na parkiet! Widziałem już sporo meczów siatkarskich, ale „czegoś” takiego z udziałem naszego zespołu, nie chciałbym oglądać już nigdy więcej. WSTYD… Panowie siatkarze!!! Skuteczność w ataku – GKS miał 44% przy 59% Jastrzębskiego – w punktach wyszło 50:69. W asach serwisowych 6:9 i w blokach punktowych 8:5. Łącznie po skończeniu własnych akcji punktacja wyszła 64:83. Błędy własne – GieKSa miała 24 przy 32 jastrzębian (w tym aż 24 w zagrywce). Przyjęcie troszkę lepsze było po naszej stornie, ale kompletnie nie przełożyło się to na naszą jakość gry – dokładne na poziomie 43% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 34% do 28%. W sumie w tym przeciętnym spotkaniu najlepiej zapunktował Quiroga 16 oczek (przy 48% skuteczności), solidnie zagrali znów obaj środkowi – Pietraszko i Kohut (13 i 10 punktów) – do których można mieć najmniej pretensji za ostatnich kilka spotkań ligowych. Cieszy na pewno „powrót” do gry w tym meczu GKS-u i w sumie zdobycie tego jednego punktu, bo mogło zakończyć się to znacznie gorzej. Natomiast sam styl gry wciąż pozostawia wiele do życzenia… czy jest jeszcze nadzieja na poprawę w tej końcówce sezonu?
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 27 meczach (102 sety)
Bilans meczów łącznie – 12:15 – Bilans punktów – 35:46 – Bilans setów – 46:56 – Bilans małych punktów – 2236:2304
Bilans meczów „u siebie” – 5:9 – Bilans punktów – 15:27 – Bilans setów – 20:31 – Bilans małych punktów – 1105:1166
Bilans meczów „na wyjeździe” – 7:6 – Bilans punktów – 20:19 – Bilans setów 26:25 – Bilans małych punktów – 1131:1138
Rozegrane mecze – 27: Komenda, Butryn, Kapelus, Quiroga, 26: Witczak, Pietraszko, Kohut, Mariański, 21: Fijałek, 20: Sobański, 17: Stelmach, 16: Stańczak, 15: Krulicki, 14: Kalembka,
Rozegrane sety – 101: Quiroga, 95: Butryn, 94: Komenda, 92: Kohut, 88: Pietraszko, 86: Mariański, 81: Kapelus, 58: Witczak, 54: Fijałek, 53: Stańczak, 52: Sobański, 28: Krulicki, Stelmach, 27: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 20.410:20.120
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 2550 minut, z czego I set 656 min. – II set 679 min. – III set 690 min. – IV set 433 min. – V set 92 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 663: zagrywka 393, atak 200, siatka 33, inne 37.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 694: zagrywka 454, atak 176, siatka 25, inne 39.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1573: Butryn 372, Quiroga 333, Pietraszko 197, Kohut 196, Kapelus 181, Witczak 90, Sobański 77, Komenda 54, Krulicki 29, Kalembka 29, Fijałek 10, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 533: Butryn 124, Quiroga 98, Pietraszko 74, Kohut 69, Kapelus 55, Komenda 40, Witczak 24, Sobański 22, Krulicki 11, Kalembka 6, Fijałek 6, Stelmach 4,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1040: Butryn 248, Quiroga 235, Kohut 127, Kapelus 126, Pietraszko 123, Witczak 66, Sobański 55, Kalembka 23, Krulicki 18, Komenda 14, Fijałek 4, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 597: Butryn 180, Quiroga 144, Kohut 116, Pietraszko 95, Kapelus 47, Witczak 37, Krulicki 15, Kalembka 4, Sobański 3, Stelmach 3, Komenda -2, Stańczak -7, Fijałek -8, Mariański -30.
Ilość zagrywek – GKS 2238: Quiroga 394, Pietraszko 325, Butryn 314, Kohut 281, Komenda 255, Kapelus 250, Witczak 107, Sobański 105, Fijałek 76, Kalembka 69, Krulicki 57, Stelmach 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 454: Pietraszko 77, Butryn 73, Kohut 66, Quiroga 58, Komenda 48, Kapelus 46, Sobański 20, Kalembka 19, Witczak 18, Fijałek 17, Krulicki 10, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 147: Quiroga 33, Pietraszko 29, Butryn 27, Kohut 17, Komenda 12, Witczak 9, Kapelus 8, Fijałek 5, Krulicki 3, Sobański 2, Stelmach 1, Kalembka 1,
Ilość przyjęć – GKS 1909: Quiroga 674, Kapelus 451, Mariański 418, Sobański 201, Stańczak 99, Kohut 18, Pietraszko 17, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 6, Butryn 3, Fijałek 2, Witczak 2,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 148: Quiroga 43, Kapelus 36, Mariański 30, Sobański 20, Stańczak 7, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 3, Fijałek 1, Kalembka 1, Witczak 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 397: Quiroga 137, Kapelus 100, Mariański 76, Sobański 52, Stańczak 21, Pietraszko 3, Kohut 3, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 483: Quiroga 176, Mariański 127, Kapelus 101, Sobański 46, Stańczak 21, Kohut 3, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 50%, Butryn 33%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 30%, Quiroga 26%, Sobański 23%, Kapelus 22%, Stańczak 21%, Krulicki 17%, Kohut 17%, Pietraszko 12%, Komenda 0%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 2627: Butryn 699, Quiroga 654, Kapelus 383, Kohut 239, Pietraszko 203, Witczak 179, Sobański 161, Kalembka 37, Krulicki 33, Komenda 31, Fijałek 5, Stelmach 3,
Ilość błędów w ataku – GKS 176: Butryn 65, Quiroga 49, Sobański 16, Kapelus 15, Witczak 13, Pietraszko 7, Kohut 5, Komenda 3, Kalembka 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 198: Butryn 54, Quiroga 39, Kapelus 37, Witczak 21, Sobański 18, Pietraszko 15, Kohut 9, Kalembka 3, Komenda 2,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1234: Butryn 323, Quiroga 283, Kapelus 158, Kohut 141, Pietraszko 127, Witczak 77, Sobański 66, Kalembka 23, Krulicki 16, Komenda 13, Fijałek 4, Stelmach 3,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Stelmach 100%, Fijałek 80%, Pietraszko 63%, Kalembka 62%, Kohut 59%, Krulicki 48%, Butryn 46%, Witczak 43%, Quiroga 43%, Komenda 42%, Kapelus 41%, Sobański 41%,
Ilość bloków punktowych – GKS 192: Pietraszko 41, Kohut 38, Komenda 29, Butryn 22, Quiroga 17, Kapelus 15, Krulicki 10, Sobański 9, Kalembka 5, Witczak 4, Stelmach 1, Fijałek 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 25: Kohut 6, Butryn 5, Quiroga 4, Komenda 4, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 12: Komenda 5, Butryn 3, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, Sobański 1,
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 14: Butryn 7, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 1, Witczak 1, Pietraszko 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze