Siatkówka
Mecz za „sześć” punktów przed katowiczanami
MKS BĘDZIN – GKS KATOWICE 11 lutego (niedziela) godz. 14.45
{RZECZYWISTOŚĆ}
GKS czeka teraz „czteropak” meczowy… bardzo ważnych meczów kolejno z MKS-em Będzin, Espadonem Szczecin, Dafi Społem Kielce oraz BBTS-em Bielsko-Biała. Na dobry (?) początek starcie w… Sosnowcu.
Trzy porażki z rzędu, z Łuczniczką, z ONICO oraz z Treflem znów stawiają naszych siatkarzy pod ścianą. W meczu z Treflem ponownie powtórzyła się sytuacja, gdy tak naprawdę GiekSa zagrała tylko jeden set na przyzwoitym poziomie. Zaczyna już być denerwująca ta powtarzająca się przypadłość, na którą wciąż nasz sztab szkoleniowy nie potrafi znaleźć skutecznego lekarstwa. W tym tygodniu wybrano w końcu nowego selekcjonera reprezentacji Polski (został nim Belg Vital Heynen), więc może wreszcie Piotr Gruszka skupić się w pełni na pracy jaką ma do wykonania w GKS-ie Katowice. W ostatnim meczu z Treflem troszkę niespodziewanie posadził na ławce rezerwowych Emanuela Kohuta. Słowak po słabszym początku w naszej drużynie, potem spisywał się coraz lepiej i jest obecnie najlepiej punktującym graczem na pozycji środkowego. Być może z racji swojego bogatego doświadczenia nasz trener wymaga od niego znacznie więcej i stąd ta roszada. Zastępujący go Bartłomiej Krulicki nie wykorzystał szansy, więc być może Piotr Gruszka wróci po swego podstawowego ustawienia?
W czterech tegorocznych kolejkach MKS (podobnie jak nasz zespół) wygrał tylko jedno spotkanie, ale jakże ważne w kontekście sytuacji w tabeli (z Łuczniczką 3:1). Teraz mecz, jak się to potocznie mówi „za sześć punktów”, bo będzinianie tracą do naszego zespołu 3 punkty. Spotkanie rozegra się w dużej mierze w sferze mentalnej, bo to że mamy lepszą drużynę, to nie podlega żadnej dyskusji, ale nasi siatkarze już dawno temu stracili pewność siebie. MKS Będzin to w tej chwili praktycznie dwóch graczy, Rafael Araujo i Marcin Waliński plus libero Michał Potera. Na pozostałych pozycjach-miejscach w zespole nikt nie prezentuje jakiejś super dyspozycji. Stąd też ciągłe roszady trenera Stelio De Rocco, poszukującego gracza, który będzie najlepiej dysponowany w dniu meczowym. Skuteczne „zatrzymanie” tych dwóch siatkarzy, zapewne mocno ułatwi odniesienie wygranej w tym spotkaniu, choć i tak kluczem do wszystkiego jest (będzie) własna dyspozycja, z utrzymaniem dobrego poziomu gry w jak najdłuższym wymiarze czasowym.
Czeka nas ciężkie spotkanie w Sosnowcu, aczkolwiek nikt z kibiców nie wyobraża sobie innego scenariusza jak naszego zwycięstwa i to za trzy punkty. Sami nasi siatkarze, skomplikowali sobie sytuację w tabeli, więc teraz trzeba pokazać, że się ma j… i sprostać zadaniu, aby (odpukać w niemalowane) nie dopuścić do nerwowej końcówki sezonu.
Przewidywane wyjściowe szóstki:
GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Mariański (libero).
Będzin: Seif, Araujo, Ratajczak, Kowalski, Waliński, Klobucar, Potera (libero).
{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}
mksbedzin.pl – Czas na wielki rewanż!
(…) Po raz ostatni obydwa zespoły spotkały się 18 października w Szopienicach. Wówczas katowiczanie wygrali 3:0 (25:21, 25:23, 26:24), choć w każdym z setów nasi siatkarze prowadzili przynajmniej trzema „oczkami”. – O porażce zadecydowały przestoje, w których bardzo szybko traciliśmy punkty seriami, jednak były także dobre momenty, gdy dominowaliśmy nad rywalami – wspominał Stelio DeRocco, trener MKS-u. W minionych tygodniach ekipa ze stolicy Górnego Śląska nie miała wielu powodów do radości. Z ostatnich jedenastu spotkań przegrała aż dziesięć i w konsekwencji spadła na dwunaste miejsce w tabeli (21 pkt – 7 zwycięstw, 12 porażek). W poprzedniej kolejce GKS przegrał przed własną publicznością z Treflem Gdańsk 0:3 (29:31, 19:25, 21:25). – Cieszę się, że chłopaki cały czas szukają, chcą i walczą. Czekam na to zwycięstwo przede wszystkim dla nich, żeby przełamali się i uwierzyli, że możemy grać w siatkówkę – mówił, na łamach „Strefy Siatkówki”, Piotr Gruszka, szkoleniowiec ubiegłorocznego beniaminka PlusLigi. Zespół z Będzina legitymuje się takim samym bilansem zwycięstw i porażek, jak niedzielny rywal, choć w PlusLigowym układzie sił traci do niego trzy punkty. Zajmujący trzynastą lokatę MKS cały czas próbuje się wydostać ze strefy barażowej i niewykluczone, że ten cel uda mu się zrealizować już 11 lutego, kosztem GKS-u. Warunek jest jeden – wygrać za trzy punkty! Atutem zagłębiowskiego zespołu będzie z pewnością własna hala, w której zwycięstwa przychodzą mu znacznie łatwiej, niż poza nią. (…)
{HALA SPORTOWA}
Mecz odbędzie się w hali – HWS „Sosnowiec” mogącej pomieścić 1400 osób. MKS Będzin w zeszłym sezonie w meczach domowych miał bilans 7 wygranych przy 9 przegranych. W obecnej kampanii MKS osiągnął następujące wyniki: z Czarnymi 1:3, z ONICO 3:2, z Espadonem 3:2, z BBTS-em 3:1, ze Skrą 0:3, z Jastrzębskim 3:2 i z AZS-em Olsztyn 3:1. W nowym roku z Cuprum 1:3 i z Łuczniczką 3:1.
GKS jak wiadomo w zeszłym sezonie grał dobrze „na wyjazdach”, bilans był remisowy, po 8 zwycięstw i porażek. A w obecnym sezonie GieKSa na inaugurację pokonała Czarnych 3:1, potem przegrała z ONICO 1:3, następnie zwyciężyła Trefla Gdańsk 3:0, potem pokonała Espadon Szczecin 3:2 i BBTS Bielsko-Biała 3:1, by wreszcie przegrać ze Skrą 0:3 i z Jastrzębskim 1:3 oraz z AZS-em Olsztyn 2:3. W nowym roku GieKSa przegrała z Łuczniczką 1:3.
{HISTORIA}
Drużyna z Będzina nie leżała nam w poprzednim sezonie w dwóch meczach GieKSa ugrała tylko jednego seta!
Pierwszy mecz odbył się w HWS „Sosnowiec” w dniu 29 października 2016 roku i MKS wygrał z GKS-em 3:1 (25:22, 22:25, 25:21, 25;17). Punktowali w tym spotkaniu, dla MKS-u: Araujo 20, Waliński 12, Roberts 9, Ratajczak 9, Rejno 8, Kozub 4, Peszko 4, Seif 1, Piotrowski 1. Dla GKS-u: Kapelus 11, Van Walle 11, Butryn 10, Kalembka 9, Sobański 8, Pietraszko 6, Falaschi 4, Krulicki 1.
Rewanż odbył się w Szopienicach 11 lutego 2017 roku i ponownie lepsza okazała się ekipa z Będzina, wynik – 0:3 (20:25, 22:25, 23:25). Punkty zdobywali, dla GieKSy: Sobański 14, Butryn 11, Van Walle 5, Krulicki 3, Kalembka 3, Stelmach 2, Błoński 1, Kapelus 1, Pietraszko 1. Dla MKS-u: Araujo 16, Waliński 15, Rejno 11, Jordanow 8, Ratajczak 4, Seif 1.
Trzeci mecz w tej rywalizacji bieżącego sezonu odbył się dnia 18 października 2017 roku w Szopienicach i w końcu nastąpiło przełamanie, bo GKS wygrał 3:0 (25:21, 25:23, 26:24). Punktowali w tym spotkaniu, dla GieKSy: Quiroga 11, Butryn 10, Pietraszko 9, Komenda 7, Kohut 6, Witczak 5, Kapelus 5. Dla MKS-u: Waliński 16, Jordanow 10, Ratajczak 6, Grzechnik 6, Araujo 2, Kozub 1, Seif 1, Peszko 1, Faryna 1.
{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – BĘDZIN}
[Bilans meczów] – 1:2
[Bilans punktów] – 3:6
[Bilans setów] – 4:6
[Bilans małych punktów] – 226:240
[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Butryn, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Stelmach, 2- Krulicki, Falaschi, Błoński, Fijałek, Van Walle, Sobański, Stańczak, 1- Mariański, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Będzin: 3- Waliński, Ratajczak, Seif, Potera, Araujo, 2- Rejno, Kozub, Peszko, Jordanow, 1- Roberts, Piotrowski, Grzechnik, Przybyła, Faryna,
[Rozegrane sety – 10] – GKS: 10 – Pietraszko, 9- Butryn, Kapelus, Kalembka, 7- Falaschi, Sobański, Mariański, 6- Stańczak, 5- Van Walle, Stelmach, 4- Błoński, Fijałek, 3- Krulicki, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Będzin: 10- Waliński, Ratajczak, Seif, Potera, Araujo, 7- Rejno, Kozub, 6- Jordanow, 4- Roberts, Peszko, 3- Grzechnik, 2- Faryna, 1- Piotrowski, Przybyła,
[Czas trwania spotkań] – 171:102 = łącznie 273 minuty
[Widzów] – 1250:1300
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 72 – Będzin 73
[Ilość zdobytych punktów] – GKS 154 – Będzin 167
GKS – Butryn 31, Sobański 22, Kapelus 17, Van Walle 16, Pietraszko 16, Kalembka 12, Quiroga 11, Komenda 7, Kohut 6, Witczak 5, Falaschi 4, Krulicki 4, Stelmach 2, Błoński 1,
Będzin – Waliński 43, Araujo 38, Rejno 19, Ratajczak 19, Jordanow 18, Roberts 9, Grzechnik 6, Kozub 5, Peszko 5, Seif 3, Piotrowski 1, Faryna 1,
[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 43 – Będzin 60
GKS – Sobański 8, Butryn 8, Komenda 5, Pietraszko 5, Quiroga 5, Van Walle 4, Kalembka 3, Witczak 2, Falaschi 1, Stelmach 1, Kapelus 1,
Będzin – Araujo 11, Waliński 11, Rejno 9, Ratajczak 9, Jordanow 5, Roberts 3, Kozub 3, Seif 3, Grzechnik 3, Peszko 2, Faryna 1,
[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 111 – Będzin 107
GKS – Butryn 23, Kapelus 16, Sobański 14, Van Walle 12, Pietraszko 11, Kalembka 9, Kohut 6, Quiroga 6, Krulicki 4, Witczak 3, Falaschi 3, Komenda 2, Błoński 1, Stelmach 1,
Będzin – Waliński 32, Araujo 27, Jordanow 13, Rejno 10, Ratajczak 10, Roberts 6, Grzechnik 3, Peszko 3, Kozub 2, Piotrowski 1,
[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 55 – Będzin 67
GKS – Butryn 19, Sobański 7, Van Walle 5, Kohut 5, Komenda 4, Pietraszko 4, Witczak 3, Kalembka 3, Falaschi 2, Krulicki 2, Stelmach 2, Kapelus 2, Quiroga 2, Stańczak -1, Błoński -4,
Będzin – Rejno 18, Waliński 18, Ratajczak 14, Araujo 13, Jordanow 7, Kozub 4, Grzechnik 3, Roberts 1, Piotrowski 1, Seif -3, Faryna -4, Potera -5,
[Ilość zagrywek] – GKS 227 – Będzin 239
GKS – Pietraszko 32, Sobański 28, Kalembka 27, Kapelus 27, Butryn 20, Falaschi 19, Komenda 17, Van Walle 16, Quiroga 15, Błoński 6, Kohut 6, Krulicki 5, Fijałek 5, Stelmach 2, Witczak 2,
Będzin – Ratajczak 43, Waliński 39, Araujo 38, Jordanow 26, Rejno 25, Kozub 20, Seif 17, Roberts 12, Grzechnik 8, Peszko 6, Faryna 3, Piotrowski 2,
[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 46 – Będzin 41
GKS – Pietraszko 11, Kalembka 6, Sobański 5, Van Walle 5, Butryn 5, Komenda 3, Krulicki 2, Kapelus 2, Quiroga 2, Błoński 2, Falaschi 1, Witczak 1, Kohut 1,
Będzin – Araujo 12, Waliński 6, Seif 5, Ratajczak 5, Jordanow 4, Roberts 3, Grzechnik 2, Peszko 2, Kozub 1, Faryna 1,
[Ilość asów serwisowych] – GKS 16 – Będzin 10
GKS – Sobański 6, Komenda 3, Quiroga 3, Kalembka 1, Van Walle 1, Butryn 1, Pietraszko 1,
Będzin – Araujo 2, Rejno 2, Ratajczak 2, Peszko 1, Seif 1, Waliński 1, Jordanow 1,
[Ilość przyjęć] – GKS 198 – Będzin 181
GKS – Kapelus 58, Sobański 48, Quiroga 28, Mariański 24, Błoński 20, Stańczak 9, Falaschi 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kohut 2, Krulicki 1, Komenda 1, Kalembka 1,
Będzin – Waliński 73, Potera 46, Jordanow 35, Roberts 15, Peszko 10, Grzechnik 2,
[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 10 – Będzin 16
GKS – Sobański 3, Quiroga 3, Kapelus 1, Falaschi 1, Błoński 1, Stańczak 1,
Będzin – Waliński 7, Potera 5, Jordanow 3, Grzechnik 1,
[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 44,25% – Będzin 45%
GKS – Stelmach 100%, Mariański 63%, Kohut 50%, Quiroga 50%, Kapelus 48,5%, Stańczak 33%, Sobański 31,5%, Błoński 20%, Pietraszko 0%, Krulicki 0%, Falaschi 0%, Komenda 0%, Kalembka 0%,
Będzin – Waliński 51,75%, Potera 51,5%, Grzechnik 50%, Roberts 40%, Jordanow 36%, Peszko 12,5%,
[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 22,75% – Będzin 24,75%
GKS – Stelmach 50%, Kohut 50%, Mariański 49%, Quiroga 25%, Kapelus 18,75%, Stańczak 11%, Błoński 10%, Sobański 9,5%, Pietraszko 0%, Krulicki 0%, Falaschi 0%, Komenda 0%, Kalembka 0%,
Będzin – Grzechnik 50%, Potera 33,5%, Waliński 25,5%, Jordanow 21,5%, Roberts 7%, Peszko 6,5%,
[Ilość ataków] – GKS 264 – Będzin 269
GKS – Kapelus 53, Butryn 48, Sobański 35, Van Walle 29, Pietraszko 22, Quiroga 21, Kalembka 17, Witczak 9, Kohut 9, Falaschi 7, Błoński 6, Krulicki 5, Komenda 2, Stelmach 1,
Będzin – Waliński 76, Araujo 69, Jordanow 38, Roberts 21, Ratajczak 18, Rejno 13, Peszko 10, Faryna 9, Grzechnik 8, Kozub 3, Seif 3, Piotrowski 1,
[Ilość błędów w ataku] – GKS 21 – Będzin 18
GKS – Kapelus 7, Butryn 4, Van Walle 3, Sobański 2, Quiroga 2, Kalembka 1, Błoński 1, Witczak 1,
Będzin – Waliński 7, Araujo 6, Roberts 2, Faryna 2, Jordanow 1,
[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 22 – Będzin 25
GKS – Sobański 5, Kapelus 5, Van Walle 3, Butryn 3, Kalembka 2, Quiroga 2, Błoński 1, Pietraszko 1,
Będzin – Araujo 7, Waliński 5, Roberts 3, Peszko 3, Jordanow 3, Faryna 2, Seif 1, Rejno 1,
[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 113 – Będzin 135
GKS – Butryn 26, Kapelus 17, Van Walle 14, Sobański 14, Pietraszko 11, Quiroga 8, Kalembka 7, Kohut 6, Krulicki 3, Witczak 2, Falaschi 2, Błoński 1, Stelmach 1, Komenda 1,
Będzin – Waliński 39, Araujo 35, Jordanow 17, Rejno 10, Ratajczak 10, Roberts 9, Grzechnik 5, Peszko 4, Kozub 3, Seif 1, Piotrowski 1, Faryna 1,
[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 42,5% – Będzin 47,5%
GKS – Stelmach 100%, Krulicki 75%, Kohut 67%, Butryn 53,75%, Pietraszko 51%, Komenda 50%, Van Walle 48,5%, Sobański 40%, Quiroga 38%, Kalembka 35,5%, Kapelus 28,75%, Witczak 22%, Falaschi 16,5%, Błoński 10%,
Będzin – Kozub 100%, Piotrowski 100%, Rejno 77%, Grzechnik 63%, Ratajczak 56,75%, Waliński 50,5%, Seif 50%, Jordanow 46%, Peszko 44%, Roberts 43%, Araujo 38%, Faryna 11%,
[Ilość bloków punktowych] – GKS 25 – Będzin 22
GKS – Kalembka 4, Butryn 4, Pietraszko 4, Witczak 3, Komenda 3, Falaschi 2, Sobański 2, Van Walle 1, Krulicki 1, Stelmach 1,
Będzin – Rejno 7, Ratajczak 7, Waliński 3, Kozub 2, Araujo 1, Seif 1, Grzechnik 1,
[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 6 – Będzin 13
[MVP] – GKS 1: Mariański 1.- Będzin 2: Araujo 1, Rejno 1,
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze