Dołącz do nas

Felietony

Dorośli mężczyźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wydarzenia tego tygodnia pokazały, że w klubie GKS Katowice nie ma pomysłu na drużynę piłkarską. To, co dało się gdzieś tam schować pod przytaczanymi pięknymi słowami prezydenta Marcina Krupy, okazało się zwykłą bujdą. Pogubieni są wszyscy, począwszy od prezesa, który kompletnie nie ogarnia tego burdelu, poprzez trenera, który sam sobie przeczy na konferencji prasowej, skończywszy na piłkarzach, którzy minęli się z powołaniem i w każdym innym zawodzie za taką jakość pracy, wylecieliby z roboty.

Sportowo GieKSa się sypie. Totalnie i kompletnie. To jeszcze nie jest ostateczna katastrofa i jeszcze da się z tego wyjść. Trzeba jednak radykalnych działań.

Mogliśmy się łudzić, ale dymisja Dariusza Motały udowodniła, że w klubie dzieje się źle. Niezależnie od tego czy to była jego decyzja czy klubu – nie ma to znaczenia, bo to czy on zrezygnował ze względu na bałagan czy został zwolniony – świadczy o tym, że nastąpił brak wiary w sukces tego przedsięwzięcia.

GKS Katowice zatrudnił natomiast nowego piłkarza Petera Sulka. Nikogo ten transfer na kolana w Katowicach nie powala, natomiast należy zawodnikowi dać szansę – a nuż będzie to transfer na miarę Igora Angulo… no dobra, nie galopujmy się. Co prawda gorzej niż ostatni zaciąg nie da się grać w piłkę, ale nie takie rzeczy przerabialiśmy. Niepokojące są tylko słowa trenera Mandrysza, że zawodnik „potrzebuje czasu”. GKS Katowice nie ma czasu, bo zaraz ugrzęźniemy w dole tabeli na stałe. Wiadomo, że do GKS Katowice ciężko ściągnąć zawodników, którzy będą wzmocnieniem na już i będą robić różnice, bo – umówmy się – obecnie GKS to nie jest już marka, co próbują nam niektóre osoby wciskać. Jest to klub z tradycją i historią, ze wspaniałymi i wiernymi kibicami. Ale patrząc na teraźniejszość, to piłkarze wolą grać na pipidówach niż na Bukowej, a do nas trafia ostatni szrot, takie niestrawione resztki pokarmu.

Przed GieKSą bardzo trudne spotkania. Takie trochę odbywające się w kwadracie drużyn: Puszcza, Raków, Chojniczanka. Z Puszczą już dostaliśmy bęcki, teraz dwaj następni rywale. Przy czym za cholerę nie da się zrobić jakiejś gradacji jakości tych zespołów, bo najpierw Puszcza wygrała z Chojniczanką, potem przegrała z Rakowem, a tenże Raków uległ Chojniczance. Czyli mecz meczowi nierówny można by rzec. A GKS znowu pomiędzy dwoma skandalicznymi występami u siebie, prawie wygrał w Legnicy. Bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze. Niestety mimo wszystko, można przewidywać, że psychologicznie obaj następni rywale są w lepszej sytuacji, a czysto piłkarsko – prawdopodobnie też. Chojnice wygrały ze Stomilem 3:0, Raków oprócz wspomnianej Puszczy potrafił zremisować z Miedzą. Nie są to więc ułomki.

OK, wspomnieliśmy o burdelu w klubie i to jest faktem. Nie zwalnia to jednak piłkarzy od odpowiedzialności w postaci pokazywania na boisku absolutnego minimum przyzwoitości. Choćby to miał być ostatni mecz w GKS, to niechże to minimum pokażą, a nie grają jak paralitycy. W internecie rozgorzała dyskusja na temat zawodników i ich postawy. O zgrozo, część kibiców uznała, że sa po prostu na tyle słabi, więc nie ma sensu poddawać ich większej krytyce – co jest równoznaczne z parasolem ochronny czy mówiąc bardziej dosadnie – dupochronem. To jest wielki błąd logiczny, bo przerabialiśmy już wielokrotnie odejście od krytyki i zawsze skutek był ten sam – banda żelusiów (nie mówimy o Fosie) uznawała, że Katowice to idealny kurwidołek do praktykowania hasła „czy się stoi, czy się leży”. Ci żelusie (znów nie mówimy o Fosie) odpuszczali i nie grali ambitnie. Stąd w coraz to kolejnych sezonach takie wyniki, teoretycznie poniżej potencjału drużyny. Teraz ten potencjał jest znikomy, ale mimo wszystko chyba jeszcze nie taki, by przegrywać u siebie z outsiderami.

Presja na zespole była, jest i będzie. Nie możemy jej zdejmować z zawodników. Oczywiście wyzywanie ich od kurew niekoniecznie jest dobrym pomysłem, ale z drugiej strony frustracja kibiców po poprzednim kompromitującym sezonie i początku obecnego jest wielka. Niezależnie jednak od wyzwisk i oddawania koszulek, to na boisku mamy dorosłych mężczyzn i po pierwsze – to oni doprowadzili kibiców do takiej frustracji i muszą wziąć za to odpowiedzialność, a po drugie – muszą sobie najzwyczajniej z tym poradzić. Sabotowanie i strajk (powiedzmy włoski) nie mają prawa mieć miejsca. Mają zawód narażony na takie sytuacje, mają do dyspozycji psychologów – obecnie w klubie, ale mogą też szukać na własną rękę – stać ich. Jeśli ktoś powie, że piłkarz gra słabo, bo załamał się wyzwiskami kibiców i całą otoczką – to ja nie chcę widzieć tak słabej osoby w klubie. Każdy człowiek ma prawo mieć dołek psychiczny, ale jego odpowiedzialnością (jeśli nie jest chory psychicznie) jest szukanie pomocy i wsparcia.

Teraz Raków Częstochowa. Każdy mecz to kolejna bomba, jeśli chodzi o reakcje kibiców. Nie wystarczy też jeden dobry mecz, chociażby taki jak w Legnicy (choć w sumie dobry nie był, tylko słaby, ale była walka). Tutaj nastroje będą kreowane ciągle i systematycznie, co pokazało spotkanie z Puszczą i elaboraty pisane przez kibiców.

Trener Mandrysz ma przed sobą najtrudniejsze zadanie w karierze. Jako szkoleniowiec musi ogarnąć ten burdel, który ma w drużynie i sklecić coś sensownego. Tak jak pisaliśmy – na razie jest pogubiony jak cała reszta. Ale jeśli nie on, to kto?

20 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

20 komentarzy

  1. Avatar photo

    Tomek

    17 sierpnia 2017 at 13:37

    Sama prawda tylko dlaczego kluczowy temat jest zgrabnie pomijany czyli Cygan i jego zasługi dla obecnego stanu rzeczy. Ja nie wierze że z tym sternikiem cokolwiek może sie udać. To nie jet człowiek sukcesu (głodny sukcesu). On uprawia telewizje trwam. On nie ma nawet honoru choc próbował symulowac że go ma. Niestety ustawka z Krupą została przez nas przewidziana zanim stała sie faktem. Nie mogę też juz słuchac bzdur wypowiadanych przez co niektórych medrców ze Prezes za to nie odpowiada bo ma fachowców. Przyjmijcie to do wiadomości Prezes odpowiada za całokształt i ma realne instrumenty aby zmieniać rzeczywistość. Stosując logikę niektórych z forum należałoby stwierdzić że Prezes firmy komputerowej nie ponosi odpowiedzialności za sprzedaż oprogramowania z błędami i straty finansowe wizerunkowe itd. Błedy wszak popełnili programisci testerzy itd. Właściciel nawet nie bedzie pytał o programistów tylko w łeb dostanie Prezes a on o ile przezyje to starcie bedzie wiedzial co robic. No chyba ze jest ciamajda jak nasz Prezes i nie reaguje na nic. Bardzo też chciałbym zobaczyc umowy które zawiera Cygan. Myśle że tam jest klucz do rozwiązania części zagadek. Trzeba by było sie zastanowić czy nie mozna wykorzystać ustawy o dostępie do informacji publicznej w celu pozyskania kontraktów do analizy. Pakiet większościowy ma podmiot prawa publicznego i kontrakty płacone są ze środków publicznych. Społeczeństwo ma więc prawo wiedzieć jak to wygląda. O wpływie Cygana na polityke transferowa szkoda gadac bo widac ze nie ma ani wplywu ani polityki

  2. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 17:16

    W poprzednim sezonie Górnik w pierwszych 6 meczach zdobył tylko 6 punktów. Wydaje się mało ale chyba teraz My taką zdobycz wzięlibyśmy w ciemno (czyli następne mecze: zwycięstwo, remis, remis)

  3. Avatar photo

    Set

    17 sierpnia 2017 at 17:33

    Zara,zara jak to nie mówimy o fosie????? Shellu zapomniałeś jak ta pizda sie zachowała po grudziądzu udzielając wywiadu????? Po za tym gra tylko w pierwszej połowie, w drugiej wrzuca wsteczny.Nie bronie reszty bo wszyscy zawodnicy włącznie z pizdusiem Foszmańczykiem!!!!! to co pokazuja, to czyste frajerstwo(tylko proszę nie piszcie o Meczu z Miedzią).Zero-AMBICJI-Zero Nul….

  4. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 17:42

    @Set, widziałeś żel u Fosy:)? Z drugiej strony jedziecie po nim a to był najbardziej efektywny zawodnik w ofensywie poprzedniego sezonu. Kiedyś z Wróbla zrezygnowano który miał ileś tam bramek i asyst. Fosa to (niestety) 70% ofensywy GKS, widać to było w piątek.

  5. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 17:43

    Co do Wróbla pewnie w sobotę nam znowu bramkę ciulnie.

  6. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 18:10

    @Mecza

    No fest to widać. Gra Fosa = chuja gramy z przodu. Nie gra Fosa = chuja gramy z przodu. Piszesz tak jakby pod jego obecność GieKSa wygrywała i grała pięknie. A gra tak samo żenująco, jak bez niego.

  7. Avatar photo

    sajmonczan

    17 sierpnia 2017 at 18:18

    Konstruktywna krytyka a wyzwiska to różnica. Nie wszystko jest czarne albo białe a w Katowicach albo się wychwala albo wyzywa.

  8. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 18:50

    @kosa, ja to widzę. Fosa jest najlepszy w punktacji kanadyjskiej za zeszły rok, niech pojawi się lepszy…Jak przeczytałem o kontuzji pomyślałem, że przy takiej atmosferze pewnie będzie dochodził do siebie przez 3 miesiące czekając kto lepszy się pojawi. Nie ma takiego w kadrze. Nie analizowałem jego kariery ale w wywiadzie Cygan stwierdził że miał najlepszy sezon w karierze jeśli chodzi o statystyki. Pamiętam tylko, że jak do nas przyszedł stwierdziłem że o kilka lat na za późno bo z Radzionkowa miał do nas trafić a nie do Warty. Oczekujecie od niego cudów a on Messi nie jest i po prostu nie ma z kim w piłkę pograć. Jestem przekonany że nawet Messi nie dałby nam awansu przy tej kadrze bo z kim miałby grać w piłkę?

  9. Avatar photo

    MARCIN

    17 sierpnia 2017 at 19:02

  10. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 19:55

    @Mecza to prześledź.

  11. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 20:43

    @kosa, życiówka w poprzednim sezonie- 9bramek, 5asyst, spodziewałeś się więcej?

  12. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 21:18

    @Mecza chodzi mi o to, że on w poprzednich klubach pokazywał się ze średniej strony.

    U nas mówisz – 9 goli i 5 asyst.

    Nie wiem, jak te asysty, ale 3 gole były z karnych. Zostaje więc 6. Jeden z nich strzelony w Grudziądzu w meczu o nic. Zostaje 5. Jeden strzelony na 2:0 Zniczowi. Zostają 4 bramki, które miały naprawdę znaczenie. Z Górnikiem, Chojniczanką i Stomilem u siebie i wyjazdowa w Bielsku.

    Dla mnie mało.

  13. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 21:34

    Jako jeden z nielicznych ma lepsze statystyki niż w poprzednich klubach. Nie zapłaciliśmy za niego ale PSG za Neymara (zachowując proporcje) aby oczekiwać od pomocnika 20oczek w kanadyjskiej. To są fakty. Co do karnych trzeba umieć strzelać.

  14. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 21:40

    @Mecza ja myślę, że przyszedł tutaj po to, by środek pola funkcjonował. A on leży.

  15. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 07:49

    Jeden zawodnik nie jest w stanie tego zrobić gry obok biegają jeszcze słabsi. Jak Zejdler był w formie to i Fosa był inaczej odbierany. Kalinkowski prezentuje poziom 2 ligowy, skrzydłowego mamy jednego z przebłyskami tylko Mandrysz – jak ta linia ma funkcjonować? Piotr Zieliński z Napoli by sobie nie dał rady na miejscu Fosy.

  16. Avatar photo

    tyta

    18 sierpnia 2017 at 12:27

    …nic nie umniejszając Alanowi miejcie piłkarze przynajmniej jego na wzór bo widać warto http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/lotto-ekstraklasa,alan-czerwinski-chce-podazyc-sladami-lukasza-piszczka,artykul,807426,1,728.html

  17. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 13:57

  18. Avatar photo

    kosa

    18 sierpnia 2017 at 14:18

    @Mecza ale 100 CV, to znaczy mniej więcej tyle, że 95-99 było do śmietnika. Taki jest właśnie wskaźnik. Wiem, bo sam nie raz rekrutowałem ludzi. Na stanowiska kierownicze potrafią startować ludzie bez doświadczenia, bez skończonej szkoły. Wysyłają jak leci.

  19. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 17:00

    @kosa masz rację, to żaden wyznacznik ale z drugiej strony mogło być z 5 poważnych kandydatów. Mam dużo sympatii do prezesa Cygana (nie znam go osobiście)i chciałbym aby odniósł sukces. To był najlepszy prezes jakiego można było sobie wyobrazić w ostatnich latach, w latach wychodzenia na normalność i do tego osoba zaufana dla miasta. Miasto takiej osoby potrzebowało. Na dzisiaj uległem chyba tej histerii i zaczynam się zastanawiać czy na następne lata to jest najlepszy kandydat. Teraz trzeba innych predyspozycji, umiejętności zarządzania zespołem poprzez stawianie celów i wymaganie. Doświadczenia prezes nie ma i ostatnie 2-3 lata potwierdzają że nie ma postępu. Wg mnie miasto powinno już teraz ogłosić że w czerwcu 2018 będą wybory na nowego prezesa (bez względu na wynik sportowy) Określić kryteria kandydatów i niech wybiorą najlepszego. Oczywiście prezes Cygan też niech startuje a gdyby cudem GKS zrobił awans miałby szansę na ponowną reelekcję. Miasto powinno wprowadzić kadencję np. co 4lata. Stagnacja nas cofa.

  20. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 17:18

    @tyta, zastanawia mnie jedno. Skoro Dyja wywindował Czerwińskiego na najlepszego zawodnika GKS, na zawodnika którego chciała ekstraklasa a przez kilka sezonów z powodzeniem pracował w Chorzowie co poszło nie tak w przygotowaniu fizycznym na wiosnę całej drużyny? Podejrzewam, że być może 80% kadry GKS nie nadaje się na takie obciążenia albo im się już nie chce, są po drugiej stronie rzeki. Druga strona medalu jest taka że Dyja może nie poznał się szybko na zawodnikach i nie zróżnicował obciążeń. Może byli tacy co musieli zajarać sobie w przerwie a po meczu do upadłego upić aby wynik sportowy robić, przecież to też normalne przy poziomie równym 0.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga