Dołącz do nas

Felietony

Dorośli mężczyźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wydarzenia tego tygodnia pokazały, że w klubie GKS Katowice nie ma pomysłu na drużynę piłkarską. To, co dało się gdzieś tam schować pod przytaczanymi pięknymi słowami prezydenta Marcina Krupy, okazało się zwykłą bujdą. Pogubieni są wszyscy, począwszy od prezesa, który kompletnie nie ogarnia tego burdelu, poprzez trenera, który sam sobie przeczy na konferencji prasowej, skończywszy na piłkarzach, którzy minęli się z powołaniem i w każdym innym zawodzie za taką jakość pracy, wylecieliby z roboty.

Sportowo GieKSa się sypie. Totalnie i kompletnie. To jeszcze nie jest ostateczna katastrofa i jeszcze da się z tego wyjść. Trzeba jednak radykalnych działań.

Mogliśmy się łudzić, ale dymisja Dariusza Motały udowodniła, że w klubie dzieje się źle. Niezależnie od tego czy to była jego decyzja czy klubu – nie ma to znaczenia, bo to czy on zrezygnował ze względu na bałagan czy został zwolniony – świadczy o tym, że nastąpił brak wiary w sukces tego przedsięwzięcia.

GKS Katowice zatrudnił natomiast nowego piłkarza Petera Sulka. Nikogo ten transfer na kolana w Katowicach nie powala, natomiast należy zawodnikowi dać szansę – a nuż będzie to transfer na miarę Igora Angulo… no dobra, nie galopujmy się. Co prawda gorzej niż ostatni zaciąg nie da się grać w piłkę, ale nie takie rzeczy przerabialiśmy. Niepokojące są tylko słowa trenera Mandrysza, że zawodnik „potrzebuje czasu”. GKS Katowice nie ma czasu, bo zaraz ugrzęźniemy w dole tabeli na stałe. Wiadomo, że do GKS Katowice ciężko ściągnąć zawodników, którzy będą wzmocnieniem na już i będą robić różnice, bo – umówmy się – obecnie GKS to nie jest już marka, co próbują nam niektóre osoby wciskać. Jest to klub z tradycją i historią, ze wspaniałymi i wiernymi kibicami. Ale patrząc na teraźniejszość, to piłkarze wolą grać na pipidówach niż na Bukowej, a do nas trafia ostatni szrot, takie niestrawione resztki pokarmu.

Przed GieKSą bardzo trudne spotkania. Takie trochę odbywające się w kwadracie drużyn: Puszcza, Raków, Chojniczanka. Z Puszczą już dostaliśmy bęcki, teraz dwaj następni rywale. Przy czym za cholerę nie da się zrobić jakiejś gradacji jakości tych zespołów, bo najpierw Puszcza wygrała z Chojniczanką, potem przegrała z Rakowem, a tenże Raków uległ Chojniczance. Czyli mecz meczowi nierówny można by rzec. A GKS znowu pomiędzy dwoma skandalicznymi występami u siebie, prawie wygrał w Legnicy. Bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze. Niestety mimo wszystko, można przewidywać, że psychologicznie obaj następni rywale są w lepszej sytuacji, a czysto piłkarsko – prawdopodobnie też. Chojnice wygrały ze Stomilem 3:0, Raków oprócz wspomnianej Puszczy potrafił zremisować z Miedzą. Nie są to więc ułomki.

OK, wspomnieliśmy o burdelu w klubie i to jest faktem. Nie zwalnia to jednak piłkarzy od odpowiedzialności w postaci pokazywania na boisku absolutnego minimum przyzwoitości. Choćby to miał być ostatni mecz w GKS, to niechże to minimum pokażą, a nie grają jak paralitycy. W internecie rozgorzała dyskusja na temat zawodników i ich postawy. O zgrozo, część kibiców uznała, że sa po prostu na tyle słabi, więc nie ma sensu poddawać ich większej krytyce – co jest równoznaczne z parasolem ochronny czy mówiąc bardziej dosadnie – dupochronem. To jest wielki błąd logiczny, bo przerabialiśmy już wielokrotnie odejście od krytyki i zawsze skutek był ten sam – banda żelusiów (nie mówimy o Fosie) uznawała, że Katowice to idealny kurwidołek do praktykowania hasła „czy się stoi, czy się leży”. Ci żelusie (znów nie mówimy o Fosie) odpuszczali i nie grali ambitnie. Stąd w coraz to kolejnych sezonach takie wyniki, teoretycznie poniżej potencjału drużyny. Teraz ten potencjał jest znikomy, ale mimo wszystko chyba jeszcze nie taki, by przegrywać u siebie z outsiderami.

Presja na zespole była, jest i będzie. Nie możemy jej zdejmować z zawodników. Oczywiście wyzywanie ich od kurew niekoniecznie jest dobrym pomysłem, ale z drugiej strony frustracja kibiców po poprzednim kompromitującym sezonie i początku obecnego jest wielka. Niezależnie jednak od wyzwisk i oddawania koszulek, to na boisku mamy dorosłych mężczyzn i po pierwsze – to oni doprowadzili kibiców do takiej frustracji i muszą wziąć za to odpowiedzialność, a po drugie – muszą sobie najzwyczajniej z tym poradzić. Sabotowanie i strajk (powiedzmy włoski) nie mają prawa mieć miejsca. Mają zawód narażony na takie sytuacje, mają do dyspozycji psychologów – obecnie w klubie, ale mogą też szukać na własną rękę – stać ich. Jeśli ktoś powie, że piłkarz gra słabo, bo załamał się wyzwiskami kibiców i całą otoczką – to ja nie chcę widzieć tak słabej osoby w klubie. Każdy człowiek ma prawo mieć dołek psychiczny, ale jego odpowiedzialnością (jeśli nie jest chory psychicznie) jest szukanie pomocy i wsparcia.

Teraz Raków Częstochowa. Każdy mecz to kolejna bomba, jeśli chodzi o reakcje kibiców. Nie wystarczy też jeden dobry mecz, chociażby taki jak w Legnicy (choć w sumie dobry nie był, tylko słaby, ale była walka). Tutaj nastroje będą kreowane ciągle i systematycznie, co pokazało spotkanie z Puszczą i elaboraty pisane przez kibiców.

Trener Mandrysz ma przed sobą najtrudniejsze zadanie w karierze. Jako szkoleniowiec musi ogarnąć ten burdel, który ma w drużynie i sklecić coś sensownego. Tak jak pisaliśmy – na razie jest pogubiony jak cała reszta. Ale jeśli nie on, to kto?

20 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

20 komentarzy

  1. Avatar photo

    Tomek

    17 sierpnia 2017 at 13:37

    Sama prawda tylko dlaczego kluczowy temat jest zgrabnie pomijany czyli Cygan i jego zasługi dla obecnego stanu rzeczy. Ja nie wierze że z tym sternikiem cokolwiek może sie udać. To nie jet człowiek sukcesu (głodny sukcesu). On uprawia telewizje trwam. On nie ma nawet honoru choc próbował symulowac że go ma. Niestety ustawka z Krupą została przez nas przewidziana zanim stała sie faktem. Nie mogę też juz słuchac bzdur wypowiadanych przez co niektórych medrców ze Prezes za to nie odpowiada bo ma fachowców. Przyjmijcie to do wiadomości Prezes odpowiada za całokształt i ma realne instrumenty aby zmieniać rzeczywistość. Stosując logikę niektórych z forum należałoby stwierdzić że Prezes firmy komputerowej nie ponosi odpowiedzialności za sprzedaż oprogramowania z błędami i straty finansowe wizerunkowe itd. Błedy wszak popełnili programisci testerzy itd. Właściciel nawet nie bedzie pytał o programistów tylko w łeb dostanie Prezes a on o ile przezyje to starcie bedzie wiedzial co robic. No chyba ze jest ciamajda jak nasz Prezes i nie reaguje na nic. Bardzo też chciałbym zobaczyc umowy które zawiera Cygan. Myśle że tam jest klucz do rozwiązania części zagadek. Trzeba by było sie zastanowić czy nie mozna wykorzystać ustawy o dostępie do informacji publicznej w celu pozyskania kontraktów do analizy. Pakiet większościowy ma podmiot prawa publicznego i kontrakty płacone są ze środków publicznych. Społeczeństwo ma więc prawo wiedzieć jak to wygląda. O wpływie Cygana na polityke transferowa szkoda gadac bo widac ze nie ma ani wplywu ani polityki

  2. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 17:16

    W poprzednim sezonie Górnik w pierwszych 6 meczach zdobył tylko 6 punktów. Wydaje się mało ale chyba teraz My taką zdobycz wzięlibyśmy w ciemno (czyli następne mecze: zwycięstwo, remis, remis)

  3. Avatar photo

    Set

    17 sierpnia 2017 at 17:33

    Zara,zara jak to nie mówimy o fosie????? Shellu zapomniałeś jak ta pizda sie zachowała po grudziądzu udzielając wywiadu????? Po za tym gra tylko w pierwszej połowie, w drugiej wrzuca wsteczny.Nie bronie reszty bo wszyscy zawodnicy włącznie z pizdusiem Foszmańczykiem!!!!! to co pokazuja, to czyste frajerstwo(tylko proszę nie piszcie o Meczu z Miedzią).Zero-AMBICJI-Zero Nul….

  4. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 17:42

    @Set, widziałeś żel u Fosy:)? Z drugiej strony jedziecie po nim a to był najbardziej efektywny zawodnik w ofensywie poprzedniego sezonu. Kiedyś z Wróbla zrezygnowano który miał ileś tam bramek i asyst. Fosa to (niestety) 70% ofensywy GKS, widać to było w piątek.

  5. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 17:43

    Co do Wróbla pewnie w sobotę nam znowu bramkę ciulnie.

  6. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 18:10

    @Mecza

    No fest to widać. Gra Fosa = chuja gramy z przodu. Nie gra Fosa = chuja gramy z przodu. Piszesz tak jakby pod jego obecność GieKSa wygrywała i grała pięknie. A gra tak samo żenująco, jak bez niego.

  7. Avatar photo

    sajmonczan

    17 sierpnia 2017 at 18:18

    Konstruktywna krytyka a wyzwiska to różnica. Nie wszystko jest czarne albo białe a w Katowicach albo się wychwala albo wyzywa.

  8. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 18:50

    @kosa, ja to widzę. Fosa jest najlepszy w punktacji kanadyjskiej za zeszły rok, niech pojawi się lepszy…Jak przeczytałem o kontuzji pomyślałem, że przy takiej atmosferze pewnie będzie dochodził do siebie przez 3 miesiące czekając kto lepszy się pojawi. Nie ma takiego w kadrze. Nie analizowałem jego kariery ale w wywiadzie Cygan stwierdził że miał najlepszy sezon w karierze jeśli chodzi o statystyki. Pamiętam tylko, że jak do nas przyszedł stwierdziłem że o kilka lat na za późno bo z Radzionkowa miał do nas trafić a nie do Warty. Oczekujecie od niego cudów a on Messi nie jest i po prostu nie ma z kim w piłkę pograć. Jestem przekonany że nawet Messi nie dałby nam awansu przy tej kadrze bo z kim miałby grać w piłkę?

  9. Avatar photo

    MARCIN

    17 sierpnia 2017 at 19:02

  10. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 19:55

    @Mecza to prześledź.

  11. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 20:43

    @kosa, życiówka w poprzednim sezonie- 9bramek, 5asyst, spodziewałeś się więcej?

  12. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 21:18

    @Mecza chodzi mi o to, że on w poprzednich klubach pokazywał się ze średniej strony.

    U nas mówisz – 9 goli i 5 asyst.

    Nie wiem, jak te asysty, ale 3 gole były z karnych. Zostaje więc 6. Jeden z nich strzelony w Grudziądzu w meczu o nic. Zostaje 5. Jeden strzelony na 2:0 Zniczowi. Zostają 4 bramki, które miały naprawdę znaczenie. Z Górnikiem, Chojniczanką i Stomilem u siebie i wyjazdowa w Bielsku.

    Dla mnie mało.

  13. Avatar photo

    Mecza

    17 sierpnia 2017 at 21:34

    Jako jeden z nielicznych ma lepsze statystyki niż w poprzednich klubach. Nie zapłaciliśmy za niego ale PSG za Neymara (zachowując proporcje) aby oczekiwać od pomocnika 20oczek w kanadyjskiej. To są fakty. Co do karnych trzeba umieć strzelać.

  14. Avatar photo

    kosa

    17 sierpnia 2017 at 21:40

    @Mecza ja myślę, że przyszedł tutaj po to, by środek pola funkcjonował. A on leży.

  15. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 07:49

    Jeden zawodnik nie jest w stanie tego zrobić gry obok biegają jeszcze słabsi. Jak Zejdler był w formie to i Fosa był inaczej odbierany. Kalinkowski prezentuje poziom 2 ligowy, skrzydłowego mamy jednego z przebłyskami tylko Mandrysz – jak ta linia ma funkcjonować? Piotr Zieliński z Napoli by sobie nie dał rady na miejscu Fosy.

  16. Avatar photo

    tyta

    18 sierpnia 2017 at 12:27

    …nic nie umniejszając Alanowi miejcie piłkarze przynajmniej jego na wzór bo widać warto http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/lotto-ekstraklasa,alan-czerwinski-chce-podazyc-sladami-lukasza-piszczka,artykul,807426,1,728.html

  17. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 13:57

  18. Avatar photo

    kosa

    18 sierpnia 2017 at 14:18

    @Mecza ale 100 CV, to znaczy mniej więcej tyle, że 95-99 było do śmietnika. Taki jest właśnie wskaźnik. Wiem, bo sam nie raz rekrutowałem ludzi. Na stanowiska kierownicze potrafią startować ludzie bez doświadczenia, bez skończonej szkoły. Wysyłają jak leci.

  19. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 17:00

    @kosa masz rację, to żaden wyznacznik ale z drugiej strony mogło być z 5 poważnych kandydatów. Mam dużo sympatii do prezesa Cygana (nie znam go osobiście)i chciałbym aby odniósł sukces. To był najlepszy prezes jakiego można było sobie wyobrazić w ostatnich latach, w latach wychodzenia na normalność i do tego osoba zaufana dla miasta. Miasto takiej osoby potrzebowało. Na dzisiaj uległem chyba tej histerii i zaczynam się zastanawiać czy na następne lata to jest najlepszy kandydat. Teraz trzeba innych predyspozycji, umiejętności zarządzania zespołem poprzez stawianie celów i wymaganie. Doświadczenia prezes nie ma i ostatnie 2-3 lata potwierdzają że nie ma postępu. Wg mnie miasto powinno już teraz ogłosić że w czerwcu 2018 będą wybory na nowego prezesa (bez względu na wynik sportowy) Określić kryteria kandydatów i niech wybiorą najlepszego. Oczywiście prezes Cygan też niech startuje a gdyby cudem GKS zrobił awans miałby szansę na ponowną reelekcję. Miasto powinno wprowadzić kadencję np. co 4lata. Stagnacja nas cofa.

  20. Avatar photo

    Mecza

    18 sierpnia 2017 at 17:18

    @tyta, zastanawia mnie jedno. Skoro Dyja wywindował Czerwińskiego na najlepszego zawodnika GKS, na zawodnika którego chciała ekstraklasa a przez kilka sezonów z powodzeniem pracował w Chorzowie co poszło nie tak w przygotowaniu fizycznym na wiosnę całej drużyny? Podejrzewam, że być może 80% kadry GKS nie nadaje się na takie obciążenia albo im się już nie chce, są po drugiej stronie rzeki. Druga strona medalu jest taka że Dyja może nie poznał się szybko na zawodnikach i nie zróżnicował obciążeń. Może byli tacy co musieli zajarać sobie w przerwie a po meczu do upadłego upić aby wynik sportowy robić, przecież to też normalne przy poziomie równym 0.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga