Piłka nożna
Noty i opisy po Puszczy
Po raz kolejny rzygać się chce na myśl o opisywaniu tej bandy pajaców przywdziewających koszulki z herbem GKS Katowice. Niestety nie możemy nic na to zaradzić, nie możemy zamknąć strony. Więc tradycyjnie kilka słów o tych miernotach…
Sebastian Nowak – 5
Niby jakoś bramek nie zawala, niby kiksów nie robi, ale coś nam mówi, że wsadzi kiedyś zespół na minę. To raczej przeczucie, ale ten golkiper nie gwarantuje spokoju. W meczu puścił dwa gole, bez większej winy. Jednak spektakularna interwencja.
Tomasz Mokwa – 2
Nie wiemy naprawdę, jak ten człowiek utrzymał się przez kilkadziesiąt spotkań w ekstraklasie. On jest słaby, zwyczajnie, po ludzku słaby. Nie umie grać 1 na 1. Nie udziela się w ogóle w ofensywie. Po prostu jedna wielka piłkarska bieda. Przy pierwszym golu wyskakiwał z rywalem do piłki, ale jest za niski, by cokolwiek zrobić. Niestety to nie wszystko. Przy drugim golu skompromitował się najpierw zupełnym nieogarnięciem tego co się dzieje na skrzydle, ale gdy zaasekurował go Midzierski, jego psim obowiązkiem było gonienie Ryndaka. Niestety Mokwa sobie poczłapał w pole karne. Chłopie, jak ci się nie chce biegać, to po prostu spadaj z tego klubu…
Mateusz Kamiński – 4
To nie był Kamiński z Legnicy. Obaj stoperzy grali słabo. Przy pierwszym golu nie było Kamińskiego zupełnie w centrum wydarzeń. Przy wspomnianej interwencji Nowaka dał się przeskoczyć rywalowi. A mogło być dobrze, bo miał sytuację bramkową w pierwszej połowie. Słabo.
Tomasz Midzierski – 4,5
Podobnie jak Kamińskiego, i Midzierskiego nie było w tych miejscach, w których być powinien. Nie zdołał skutecznie zaasekurować także przy drugiej bramce. Bardzo przeciętnie.
Mateusz Mączyński – 3,5
Objechany jak dziecko przy pierwszej bramce. Jest trochę lepszy od Mokwy, ale to akurat po pierwsze żaden wyczyn, a po drugie nic wielkiego. Nie dał nic zespołowi.
Paweł Mandrysz – 5,5
Tradycyjnie – średni mecz i zrobiony gol. Gdyby nie Paweł mielibyśmy zero po stronie zysków. Znów się rozpędził i zrobił 50-metrowy rajd. Podanie niecelne, ale w efekcie prowadzące do zdobycia gola.
Lukas Klemenz – 3
Graliśmy z Puszczą bez tego zawodnika. Zagubiony, nie daje jakości ten drużynie, miota się, nie daje nic w defensywie ani ofensywie. Bieda.
Rafał Kuliński – 5
W pierwszej połowie najlepszy w zespole, zarówno w grze, jak i dobrze wykonywał stałe fragmenty. Naprawdę mógł się podobać. W drugiej się popsuł i zagrał żenadę. Odpuścił kompletnie Orłowskiego, który wbiegał w pole karne, a wyjściowo był za naszym zawodnikiem.
Andreja Prokić – 4
Jeśli trener twierdzi, że Andreja jest lepszy na skrzydle niż w ataku i tu go ciągle wystawia, to ktoś z nas dwóch źle ocenia możliwości Serba. Piłkarz gra chaotycznie, choć kilka razy próbował dośrodkować po ziemi, ale robił to nieprecyzyjnie, a i koledzy mu nie pomagali. Zmieniony w przerwie. Ten zawodnik jak gra, to musi grać w ataku.
Grzegorz Goncerz – 5,5
Powrót do składu okraszony golem. Plus nawet solidna walka. Ale poza tym średnio, a w drugiej połowie już słabo
Jakub Yunis – 3
Efektywności zero i za chwilę się okaże, że mamy jakieś drewno w drużynie. Zawodnik trochę na siłę znalazł się w GieKSie i to widać. Na razie nie podniósł ani trochę jakości beznadziejnej formacji ofensywnej z zeszłego sezonu.
Armin Cerimagić (grał od 46. minuty) – 2
Beznadziejny występ. Nic nie dał zespołowi i jeszcze spartaczył stałe fragmenty.
Wojciech Kędziora (grał od 74. minuty) – niesklas.
Dziadek nie wniósł nic pozytywnego do gry zespołu i nie zapamiętaliśmy go z żadnej okazji.
Dawid Plizga (grał od 77. minuty) – niesklas.
Podobnie jak Kędziora, Dawid wszedł i ch… zrobił.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

obiektywny
12 sierpnia 2017 at 08:33
Kiedy ocenicie Cygana?
Ksawery
12 sierpnia 2017 at 09:04
Niechce bronić tu grajków ale trener Mandrysz nie jest tu bez winy. W meczu u siebie z beniaminkiem wychodzimy jednym napastnikiem. W składzie mamy 5 obrońców z czego się śmiali nawet komentatorzy polsatu. W każdym meczu na 0:0 a tracimy po 2 gole u siebie. Nie podoba mi się ten trenejro.
Ksawery
12 sierpnia 2017 at 09:06
Za tydzień w dupe na Rakowie. Zawodnicy i trenejro już pewnie robią kupsko w gacie 😉
obiektywny
12 sierpnia 2017 at 09:10
Ksawery uważaj bo Cię zaraz zjadą, że obwiniasz trenera. Dla niektórych to bóg ale za kilka kolejek będą sami go zwalniać, narazie obrywa sie piłkarzom, ciekawe kiedy zaczną bluzgać na Ciamajdę.
bce
12 sierpnia 2017 at 11:09
Kura… co to za oceny. Max 5- Mandrysz, 4-Kuliński, 3-Gonzo. Reszta niech wypierdala. Trenera będe na razie bronił a kim ku.. ma on grać skoro Motałą mu sprowadził de.. . Wypierdolić Motałę. Cygan firmuje cały GKS Katowice. Bale, Siate, Hokej i Szachy. A chu.. oddawać za bilety. Jestem sadomasochistą i będe jeździł dalej na szpile i mam prawo ich jebać za to płace. Będzie dobrze to i brawa są. Gonzo weź z powrotem opaskę kapitana bo ten ciul na to nie zasługuje. Jest poprawa mała w twojej grze. Z kim my chcemy wygrać w tej lidze?
Dawid
12 sierpnia 2017 at 11:30
Wszyscy śmiali się i wyszydzali Foszmańczyka i Zejdlera, a gdy ich zabrakło to nie mieliśmy już nawet pół sytuacji bramkowej. Sytuacja jest obecnie taka że naprawdę nie ma kto grac w tej drużynie. W bramce można i w zasadzie należy wystawić Abramowicza bo Nowak jest tak drewniany, że każde jego podanie nogą to herzklekot na trybunach. Na bokach obrony kompletne zera – najlepiej by było jakby i z lewej i prawej grał Frańczak, który jest też przeciętny ale i tak dużo lepszy od Mokwy i Mączyńskiego. Na stoperach muszą grać Midzierski i Kamiński bo innych po prostu nie ma. Środek pomocy jak z zeszłego sezonu – Foszmańczyk, Zejdler, Kalinkowski. Na bokach Mandrysz i może ten młody Skrzecz. W ataku Prokić. Ten skład i tak ni zagwarantuje nic więcej jak 10-12 miejsce
Max von Ogon
12 sierpnia 2017 at 11:41
Ocenić Cygana! Menda i pornogrubas. Wyp…. Boczek z Kiepskich
mariusjno
12 sierpnia 2017 at 12:15
A może by tak na jakiś czas zrezygnować z tych not i opisów a tylko opisywać po każdym meczu zawodnika który byl wyróżniający się od wszystkich.bo dla was redakcji mniej czasu zajmie wypisywanie tym wypocin na temat każdego z osobna i wkurwia… Sie na tym co wydarzyło sie podczas meczu.
lukasz
12 sierpnia 2017 at 12:53
Emocje biorą nad wami góre. Nademna też bo patrzac wczoraj na gre boli wszystko. Po pierwsze boli to ze strzelamy gola mimo ze uczciwie przyznajac jestesmy slabsi, i po tym golu nagle sie cofamy. Cofamy jak dzieci ktore nie rozumieja ze skoro rywal naciska przez caly mecz (Wzorowy pressing Puszczy przez niemal caly mecz) to kurwa w koncu ta bramke strzeli. Nasi kopacze w koncu oczywoscie stracili bramke i dopier owtedy troszke poszli pressingiem do przodu. KURWA – to sa zdaje sie inteligentni ludzie i nie potrzebuja zeby ktos im z boku podpowiadal takie proste rzeczy !!! Drugi gol to kompletne kuriozum – polowa druzyny przyglada sie jak Puszcza urzadza sobie rajd na lewej stronie … To wrecz niemozliwe ze Ci pilkarze sa zawodowcami. Nie chce z nich juz szydzic ale problem jest powazny – WSROD NICH NIE MA PRZYWODCY, oni sami nie wiedza jak maja grac na boisku. ZERO INTELIGENCJI BOISKOWEJ, woli zwyciestwa, wiary w siebie, oni nie beda dobrze grac poki do szatni nie wejdzie ktos kto im w glowie pouklada. Trener to jedno, ale mam nadzieje ze wzmianka Midzierskiego w wywiadzie odnosnie psychologa to prawda. Oby tak bylo ze ktos zatrudni wachowca bo nie jestem w stanie uwierzyc ze chlop ktory jest ograny jak na nasze warunki w ekklasie (Mokwa) czy ktos kto jest solidnym graczem 1 ligowym (Klemenz Midzierski Plizga) i kilku tych co pozostalo nie sa w stanie prosto kopna pilki.
lukasz
12 sierpnia 2017 at 13:12
A po koncowym gwizdku widac kto ma jaja w tej druzynie … Ten co przyszedl do nas miesiac temu. I za to szacunek dla niego. Ale reszta ?
hajna
12 sierpnia 2017 at 14:07
Jakoś nie widzę za co ta 5 dla tego drewna Nowaka 3 max Mączyński 2 Mokwa 2 za grę obronną 4 za konstruowanie akcji Kamiński 3 lepszy Klemens na tej pozycji dla Kamińskiego ława lub prawa obrona o ile wyrobi sie tam kondycyjnie.Jojko i dyrektor sportowy wypad z klubu pierwszy foruje drugi rok drewnoNowaka drugi za fatalne zakupy i brak przygotowania kondycyjnego po zaciągu do Gieksy smierdziela.
tomek
12 sierpnia 2017 at 15:10
Trzeba wyjeba Ciamajde Cygana i motale natychmiast
antyGrzyb
12 sierpnia 2017 at 19:41
Cała ta banda nie zasługuje na żadną ocene niż ZERO. A temu całemu niby trenerowi to tylko WPIERDOL. Cyganowi za barierki jak na Krakowskim Przedmieściu tez WPIERDOL PISOWSKIEJ KURWIE
Greg
12 sierpnia 2017 at 20:57
Co wy pierdolicie Mandrysz juz robił nie jeden awans chop ma poukładane w głowie i doświadczenie
Zejdźcie na ziemie Klopp przyjdzie do Gieksy tu trzeba motale wyjebac za 2 sezon nieudanych transferów
Zawodnicy są marni nie maja umiejętności na awans i żadne ciśnienie tego nie zmieni nasza Gieksa jest średniakiem w tej śmiesznej lidze i awansu nie będzie trzeba dać spokojnie trenerowi pracować
Mario1964
12 sierpnia 2017 at 22:36
Nowak 5 wez sie chopie ogarnij za te 2 cioty co wpuscił 😀 !!!! Abramowicz na bramke a tego ciamajde na ławe!!! Pozdro
Berol
13 sierpnia 2017 at 02:40
tylko po ch… ta transmisja i znów wstyd na cały kraj my do tego kału juz przywyklismy ale po co znów robic polewe z tego klubu na cały kraj ,uszy w dół upokorzen ciag dalszy to sie w pale nie miesci…brak słów serio brak mi słów….
Mecza
13 sierpnia 2017 at 09:26
Na tą chwilę wyklarował się drugi kandydat do spadku. Najlepiej aby wszystkie mecze grali na wyjeździe, tam są mniejsze oczekiwania i większa szansa na jakieś punkty. Ciekawe czy udźwigną presję walki o pozostanie.
obiektywny
13 sierpnia 2017 at 09:29
Greg jak dasz Mandryszowi spokojnie pracować to przyzwolisz na jeszcze większą kompromitację klubu, ileż można dawać czasu i szansy. Człowieku my już od 10 lat budujemy ekipę na ekstraklasę.Przed nami wchodziły ekipy, które wcale nie miały mocnych drużyn może tylko Lubin. Czy ktoś myślał rok temu, że Sandecja wejdzie? Mandrysz właśnie ma za spokojnie i dlatego nawet sparingu nie wygrał ze słabymi klubami.
lukasz
13 sierpnia 2017 at 10:02
obiektywny co Ty piszesz? Mandrysz mial czs? 1,5 miesiaca w klubie a Ty piszesz ze ona mial czas? Wywalcie go i potem zatrudnijcie nie wiem kogo i za miesiac znowu wypad bo hujowe wyniki. Eksperci od FM-a do kurwy nedzy. Popierdolilo juz niektorych, usiadz ochlon i przestan pierdolic. Widac ze jest hujnia ale jak zwolnisz trenera to myslsiz ze to cos da ? Kurwa gosciu na jakim swiecie Ty zyjesz i wszyscy ktorzy podzielacie taka opinie. To nie jest fabryka srubek. Zobacz najpierw prsonalnie jak to wyglada – slaby Yunis, slaby Kedziora, Gonzo widac ze wychodzi z mega dolka (oby) ale ataku praktycznie nie ma. Skrzydla (Prokic) niby jest wiatr ale efektu nie za wiele, no i obrona i pomoc – chaos i niepewnosc pilkarzy ktorzy wczesniej grali juz nawet poziom wyzej. Trzeba czasu, oby tylko sie utrzymali a drugiej szansy i tak im nie dam bo zmarnowali ja jakies 4 czy 5 lat temu…
obiektywny
13 sierpnia 2017 at 14:23
Mandrysz ma takich piłkarzy jaki sobie sprowadził. 1,5 miesiąca to mało?, w innych klubach przebudowali całe drużyny i mieli tyle samo czasu więc o co Ci chodzi? Łukasz ochłoń, nie piszę nic o zwolnieniu trenera. Spokojnie pracować pozwolił właśnie Ciamajda i stąd taki efekt.
tomek
13 sierpnia 2017 at 15:12
zwolnic Ciamajde
MARCIN
13 sierpnia 2017 at 16:53
.. Dla mnie to jest też dziwne że taki np . Furtok nie ma gdzieś znajomości za granicą, jakichś starych znajomych żeby nam kogoś sensownego polecili. W dupie to ma czy co?
Stefan
13 sierpnia 2017 at 21:33
Marcin ,z piłkarzy których oferowano GieKSie sprowadzono jedynie Plizge.Niestety Motala z Cyganem ,albo nie chcieli albo nie mają za co wziąść lepszych?a nazwiska były naprawdę konkretne .Szkoda zwlasza tych zagranicznych graczy bo z Polakami nic nie wyjdzie.S9
Hanys
13 sierpnia 2017 at 22:11
Cała gra kopaczy z kontraktami GKS jest adekwatna do przywdziewanych przez nich szmat z pseudo herbem naszego ukochanego klubu. Chyba, że miłościwie nam panujący prezesina Cygan zmienił w przerwie ligowej barwy i herb (likwidując zieleń w barwach i herbie). Dlatego nie martwi mnie gra tych patałachów, tylko działania prezesiny i prazytencika Krup-ka który zmienia barwy i herb naszej ukochanej GKS-y.
MARCIN
14 sierpnia 2017 at 17:01
Przydali by się nam tacy jak np; Augustyniak, Bonin, Łobodziński, Trochim tacy doświadczeni !