Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Brak skuteczności przynosi porażkę 0:1

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W 22 kolejce przyszło nam zagrać w Sosnowcu mecz z Zagłębiem. GieKSa do tego spotkania przystępowała ze sporym niedosytem spowodowanym remisem ze Stomilem. Zagłębie w jeszcccze gorszych nastrojach po porażce 0:5 w Nowym Sączu.

Skład GieKSy nieco zmieniony ze względu na kartkę czerwińskiego – do gry pierwszy raz w sezonie wskoczył Frańczak. W środku pola za Sapałe wrócił Zejdler.

Początek spotkania to wzajemne badanie sił a pierwszą dobrą okazję do zdobycia bramki miała GieKSa, w pole karne do piłki dośrodkowanej przez Frańczaka dopadł Lebedyński, ale jego strzał głową był niecelny. W 12 minucie odpowiedziało Zagłębie po nieudanym rzucie rożnym GieKSy kontrę wyprowadzili gospodarze, ale skuteczna interwencja Kalinkowskiego zakończyła ich akcję w polu karnym. GieKSa szybko odpowiedziała niecelnym strzałem Lebedyńskiego w długi róg bramki z 13 metrów. Kolejne minuty to lekka przewaga GieKSy i dobra akcja Jóźwiaka, który wyszedł sam na sam z bramkarzem – Strzał był jednak niecelny. Po tej akcji kolejny strzał na bramkę Fabisiaka oddał Prokic, ale znowu lepszy okazał się bramkarz gospodarzy. Po tych okazjach mecz się wyrównał a na kolejną okazję musieliśmy czekać do 33 minuty. Prokic zacentrował w pole karne, do piłki doszedł Abramowicz, ale jego strzał był zbyt lekki. W końcówce znowy dobra gra GieKSy i kolejne strzały Foszmańczyka i Prokica. W ostatnich sekundach kolejny strzał Prokica, ale wynik ciągle był 0:0.

Drugą połowę lepiej rozpoczęło Zagłębie i w pierwszej akcji strzeliło bramkę. Michalak objechał Frańczaka podał w pole karne a tam bramkę z 13 metrów strzelił Fidziukiewicz. W grę GieKSy wdarła się nerwowość a trener Brzęczek próbował reagować zmianami wprowadzając Goncerza za Prokica. Po 10 minutach Cerimagic zmienił Lebedyńskiego. GieKSa nieśmiało zaatakowała, ale bez dobrych okazji w tym okresie meczu. W ostatnich 15 minutach obraz gry niewiele się zmienił, GieKSa mimo zmian nie miała argumentów do strzelenia bramki. Przegrywamy w ten sposób pierwszy mecz w roku, ale bardziej boli fakt, że jesteśmy ciągle bez wygranej.

27 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

27 komentarzy

  1. Avatar photo

    Kato

    17 marca 2017 at 22:45

    PO AWANSIE.Sił zostało na 45min.Parodia

  2. Avatar photo

    kejta

    17 marca 2017 at 22:47

    Az nie chce sie wierzyc ze po 3 meczach mamy zaledwie 2 pkt chyba kazdy Gieksierz ma dzis fatalny humor :/

  3. Avatar photo

    kris

    17 marca 2017 at 22:48

    Kupiłem karnet ale taki HUJ jak mnie tam zobaczycie na Bukowej.Totalne dno,wyjebać Brzęczka i starych ciuli Fose Wisio.Szok ale nas w huja ładują z tym awansem.My słabi a Syfnowiec jeszcze słabszy.Z CZYM DO EKSTRAKLASY PATAŁACHY.ZERO AMBICJI……..

  4. Avatar photo

    Eda67

    17 marca 2017 at 22:50

    Shellu banuj kibiców! Niech nie próbują wypisywać tu bzdur że Gieksa gra słabo, że ma sił tylko na 30 minut, że nie potrafi sklecić jednej akcji przez całą połowę, że kupiła zawodników którzy niczego nie wnoszą do zespołu. To nieprawda. Gramy jak Monaco!!!

  5. Avatar photo

    kibic

    17 marca 2017 at 22:52

    Wstyd i hanba kolejny roz nos te grajki osmieszyli,bez kondycji o brona zero do wymiany pomoc nie istnieje a napastnika jak niebylo tak niema o awansie mogymy zapomniec robia nos inop za ciulow i posmiewisko a ten Wisio chyba robi loda Brzeczkowi a ten go wystawio czyste drewno o Goncerzu nawet niema co pisac,jeszczed ino na koniec Brzeczek nos osmieszy jego glupia wypowiedzia ze bylo dobrze ino ze przegrali

  6. Avatar photo

    TOMASZ

    17 marca 2017 at 22:57

    CO WY KURWA W SZATNI ROBICIE W PRZERWIE JAJA WAM BRZĘCZYK WIĄŻE PIZDY NIE ZESPÓŁ NA EKSTRAKLASĘ LEPIEJ ZOSTANCIE ALBO SPADNIJCIE NIŻEJ BO TAM Z TAKĄ GRĄ JEST WASZE MIEJSCE

  7. Avatar photo

    stefan

    17 marca 2017 at 22:59

    Zagłębie słabe strasznie porażka i śmiech na sali jednocześnie
    tak to można opisać. Zmiany fatalne na ratunek Goncerz jak on jest bez formy jedynie podskakuje, opalony obrońca szok że on grał w podstawowym składzie.
    Brzeczek chyba się pogubił zmieniając Prokicza. Ogólnie chyba jest zagubiony jeszcze nic straconego, ale trzeba coś zmienić.

  8. Avatar photo

    Berol

    17 marca 2017 at 23:00

    Aj kurwa mac szkoda gadac ……….. serio kur.. znów wygrany mecz i znów to samo jeszcze taki prestizowy w pierwszej mogło byc 3-0 a znów kupa oj bycie kibicem GKS to sadomasochizm od kilkunastu lat myslałem moze teraz troche radosci za te wszystkie zonki i upokorzenia nic to …. znów w ryj trudno jedziemy dalej

  9. Avatar photo

    TOMASZ

    17 marca 2017 at 23:06

    DO TURCJI NIECH JADĄ ZABAWIĄ SIĘ JESZCZE W CIEPEŁKU NA WYCIECZKACH A JAK W POLSCE BĘDZIE CIEPŁO ZACZNIEMY GRAĆ A TO BĘDZIE ZA 10000LAT DZIĘKUJĘ KIBICEM JESTEM OD6ROKU ZYCIA MAM37 ALE ZAWIESZAM SYMPATIĘ DO TYCH PANÓW ZOSTAWIAM TYLKO BARWY I LOGO GKS A PANOM PRZY STOLIKU DZIĘKUJĘ NIE PATRZĘ.

  10. Avatar photo

    Pyjter

    17 marca 2017 at 23:08

    To co Wy tu wypisujecie to MASAKRA!
    Wy jesteście kibicami?Dzieci internetu,sam hejt.Ciagle wierzę z będzie dobrze,oby poradzili sobie mentalnie i psychicznie.Walczymy dalej,pozdrawiam normalnych.

  11. Avatar photo

    TOMASZ

    17 marca 2017 at 23:20

    NORMALNIE TO TAK 45MINUT I TYLE

  12. Avatar photo

    psz

    17 marca 2017 at 23:25

    To już nie do wytrzymania!!!

  13. Avatar photo

    Berol

    17 marca 2017 at 23:35

    Z mej strony zero hejtu nie o to chodzi kocham ten klub tylko troche gorycz dzis bo po tylu latach róznych sadomasochistycznych jazd liczyłem na chwile radosci trudno zas w ryj…. serce nie sługa wybór jeden na całe zycie licze ze kiedys jeszcze oprócz upokorzen jakas radosc mi ma miłosc przyniesie

  14. Avatar photo

    Markus

    17 marca 2017 at 23:52

    Nie wiem co o tym mysleć, jest chujnia i to fest.
    Gorole nie grali nic a i tak to wystarczyło na naszych grajków.
    Cos tu cholera nie gra, nie możliwe że kolejny mecz grają tylko jedną połowe.
    Zakłady czy chuj wie co??
    Jedynie możemy sie teraz napić,tyle nam zostało

  15. Avatar photo

    Berol

    18 marca 2017 at 00:09

    ten Dyja od przygotowania fizycznego to cv ma fajne ale… odkąd przyszedł graja pół czy cwierc meczu gitara ze radosc to ogladac pomijajac skutecznosc fatalna ale radocha na nich patrzec potem jakas chujnia jakby im prad zgasł to juz 3 taki mecz cos tu nie hallo ……?

  16. Avatar photo

    ula

    18 marca 2017 at 00:40

    Weź ty odwal się od Dyji,to że gramy tak samo,w każdym meczu to wcale nie oznacza że to wina Dyji,on jest świetnym trenerem,bo nawet trenował chłopaków z ekstraklasowego ruchu Chorzow,dajmy mu trochę czasu,bo jest od niedawna w naszej drużynie a ty go już z góry przekreslasz,zastanow się co ty pieprzysz?

  17. Avatar photo

    ula

    18 marca 2017 at 00:44

    Przeciez pod jego okiem trenował też Alan czerwinski,i zobacz teraz jakim on stał się piłkarzem dużego formatu skoro nawet kluby z ekstraklasy się o niego biły

  18. Avatar photo

    Berol

    18 marca 2017 at 01:18

    wszyscy sa swietni i zajebisci i gitara tylko wciaz w dupe mamy … ula nie wiem ty jak sie uwezniesz to bronisz na forum kazdego zawodnika czy z sztabu jak nie wiem co , czytam forum od deski do deski kiedy trzeba pochwalic to trzeba a kiedy zjebac to tez trzeba motywacyjnie opierdolic .Fakty sa takie ze mimo fajnej gry sporymi momentami wizualnie jest dno i kaszana jak idzie o pt, troche mamy fuksa bo w tej lidze przeciwnicy tez sie potykaja i da sie jeszcze ale to ostatni dzwonek by jebnac sie w głowe i wskrzesac motywacje że gramy o cos czy znów kolejne lata gnijemy w marazmie… Rozumie ze masz dobre serce wszystkich prawie fajnie oceniasz i bedziesz bronic jak lwica choćby nie wiem kto jaki kał na boisku odstawiał ale to nie tedy droga …. tak to sympatie w A klasowym zespole my jak mamy o cos grac to sorry … trzeba oceniac realnie a nie sercem i sympatiami bo spoko koles ktos jest …

  19. Avatar photo

    Berol

    18 marca 2017 at 01:44

    przegralismy trudno znów strzał trzeba wyciagnac wnioski i isc dalej jak pochwałka sie nalezy to nalezy jak zjeb to zjeb.. dzis zjebali po raz kolejny w prestiżowym meczu który był wiecej niz tylko walka o pt i miejsce w tabeli zwłaszcza wiec trudno byc zadowolonym bo za wrazenia artystyczne to w łyzwach figurowych nie w bala wiec dziwne nie jest ze ludzie sa wkurwieni i trudno o pochwały

  20. Avatar photo

    Berol

    18 marca 2017 at 01:58

    nie przekreslam zadnego Dyji bo pewnie jest swietnym fachowcem i ma fajne cv tylko narazie widze ze jest dno jak idzie o przygotowanie fizyczne na 90 min wiec sorki nie wiem do kogo pretensje….moze do pana leona z parkingu lub do pani kasi z kasy z marketu obok ………….. w sumie wali mnie kto ich trenuje maja grac i miec siły a widze ze im na 30 do 60 min maks sił starcza czyli cos nie teges…. kurwa ja pierdole jak raz na tydzien nie idzie w meczu 90 min zapierdalac to inna historia troche chłopy by fizycznie porobili w jakiejs fabryce czy kopalni za hajs jaki plebs zarabia to by tez inaczej chodzili ….

  21. Avatar photo

    ula

    18 marca 2017 at 02:33

    Berol tu nie chodzi o dobre serce,bo też potrafię opierdolic np wisia za spieprzony trzeci mecz z rzędu który oglądam w TV za każdym razem dno totalne D.Abramowicz to przynajmniej jeszcze coś próbował strzelić w 34 minucie spotkania które uważnie oglądałem,no cóż trzeba przełknąć ta gorzka pigułkę wziąć się do kupy i zapierdalac ile wlezie

  22. Avatar photo

    Berol

    18 marca 2017 at 03:05

    i tu sie Ula zgadzamy trudno znów w plecy trzeba przełknac i isc dalej tylko jest teraz taki moment ze mozemy isc dwa kroki do przodu badz znów wtopic sie w marazm i gnic latami w tej lidze co do D. Abramowicza akurat chłop sie stara czasem cos nie wyjdzie ale brat w bramce naprawi troche fuksa czasem ale akurat do tego zawodnika absolutnie nic nie mam bo widze ze chłop sie stara i zapierdala czasem cos nie wyjdzie ale widze ze facet walczy to cenie i do niego nie mam pretensji aluzja ze potrafisz walczyc jak lwica to ze paru piłkarzy wczesniej tez na forum tak ostre obrony niektórych naszych srednich graczy ze strach nawet byłoby cos negatywnego na nich napisac ha ha

  23. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    18 marca 2017 at 07:51

    do szanownych kibocow Ula i Berol…wyglada na to ze my kibice jestesmy chyba chorzy i musimy od 12 lat wpierdalac tabletki z goryczka porazki lub braku upragnionego awansu …ilez to juz prestizowych meczow przegralismy ,ilez to lat blakamy sie w 2 lidze gdzie piast ma nowy stadion i 1 lige od paru lat ,gdzie pier… ruch trzyma sie ligi jak rekin lawicy i wyglada ze w tym sezonie znowu sie utrzyma nie majac wiecznie kasy…a my co???CO DO PRZYGOTOWANIA FIZYCZNEG PAN dYJA STRYJA PIJA jezeli ktos bierze kase za robote ,a podejrzewam ze za 1300 Netto nie pracuej to oczekuje od niego solidnej pracy …a jezeli jego podopieczni nie umia grac 2 polowy bo nie ma sil na to wyglada tzn ze cos jest nie tak…oni mieli 3 miesiace na przygotowanie a nie 3 tygodnie a sytuacja powtarza sie dokladnie ta sama w 3 meczu ,wiec moze ktos pierdolnie sie w piers i powie ze cos nie funkcjonuje a nie wystawia brzeczacego na konferencje ktory pierdoli ze bylo dobrze ale…ale panie brzeczek to nie jazda figurowa nie ma ocen za 1 polowe tylko licza sie bramki i wygrane a juz bankowo z tak slabymi gorolami jak nigdy…slow brakuje a krew sie gotuje

  24. Avatar photo

    Jacek T.

    18 marca 2017 at 08:50

    Kolejna tragedia. Na 4 ostatnie mecze z gorolami mamy 3 porażki i remis u siebie. Brzęczek to dno nie trener. Teraz w trzech meczach zaledwie 2 pkt… nie będzie awansu.

  25. Avatar photo

    Eda67

    18 marca 2017 at 10:50

    Tę drużynę widziałem tylko raz na żywo, w Tychach. I to w zasadzie wystarczy by wyrobić sobie o nich zdanie. Mam już swój wiek i trochę meczy w życiu obejrzałem. Nie będę się tu rozpisywał o Bordeaux, Arisie czy Leverkusen. O takiej drużynie możemy już tylko pomarzyć. Chodzi raczej o to że obecni kopacze nie mają za grosz techniki, pomysłu na grę, skuteczności (brak napadziora z prawdziwego zdarzenia). W Sosnowcu stało się to samo co w Tychach. Nasi niby bez przerwy atakują i nic z tego nie wynika, rywal robi jedną akcję i oddaje jeden celny strzał i gol. Brak szczęścia? Nie. Szczęścia to można szukać w lotto albo w miłości. My nie mamy piłkarzy zdolnych do podjęcia walki na boisku. Siatkarze często przegrywają, hokeiści też ale oni kuźwa walczą do upadłego! Dziwne że jeszcze nikt tu nie skrytykował odpowiedzialnego za transfery drewnianych piłkarzyków czyli „wielkiego” fachmana Motałę. Gdyby był taki super to by go z Lecha nie wy….li. Ogólnie dno. Jak coś się zmieni to wchodzę na forum i odszczekuje wszystko co napisałem. Oby mi piłkarze dali taką szansę.

  26. Avatar photo

    Greg

    18 marca 2017 at 14:35

    Kurwa krew mnie zalewa nie ma sensu sie dalej rozpisywać
    Gdzie kurwa stadion
    Każdy kibic wierzy bo chce wierzyć ze to moze wkoncu ten rok. Będzie
    kluczowy
    Ale jak miasto to pierdoli bo są hujami bez ambicji
    To każdy widzi jak to wyglada niby chcą ale cos nie tak
    Kurwa do roboty ja sie kurwa pytam co ze stadionem
    Będzie stadion dobra infrastruktura będzie awans
    Bo huje z um nie wpompują kasy w stadion bez awansu nie będzie stadionu będzie huj nie awans kurwa
    Nie chce sie bawić w przepowiednie ale tak będzie to sie łączy jedno z drugim

  27. Avatar photo

    Greg

    18 marca 2017 at 14:39

    Kurwa kibicu Pieczynski prawo reko prezydenta ja sie pytam kurwa kiedy będzie stadion

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga