Dołącz do nas

Felietony

Wojna na Ludowym!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wiadomo było, że początek rundy wiosennej będzie dla nas nie lada wyzwaniem. Trzy pierwsze mecze – wyjazd do Chojnic i Sosnowca, przedzielony spotkaniem ze Stomilem u siebie. Jesteśmy po dwóch spotkaniach i tak naprawdę zamiast rozjaśnić nam trzymiesięczne niewiadome – postawiły kolejne znaki zapytania.

Nie wiadomo jak całościowo oceniać mecze z Chojniczanką i Stomilem. Ilość punktów nie jest zadowalająca – zaledwie dwa oczka furory nie robią. Powiedzielibyśmy nawet, że lepiej by było raz wygrać i raz przegrać, ale fakt, że odebraliśmy punkty Chojnicom powoduje, że te dwa remisy są tyle wartościowe, co porażka w Chojnicach i wygrana ze Stomilem.

Trudno przewidzieć, jak będzie gra GieKSy wyglądała dalej i jakie rezultaty będziemy osiągać. Kwestie piłkarskie mocno się bowiem przeplatają z psychologicznymi, motywacyjnymi. Tak jak pisaliśmy – w kwestii typowej gry ofensywnej postęp jest u naszego zespołu aż nadto widoczny w temacie konstruowania akcji, szwankuje natomiast skuteczność. Pogorszyła nam się defensywa, która nie radzi sobie dobrze i gdyby nie ratunek Mateusza Abramowicza, to być może mielibyśmy zero po stronie zysków. No i przede wszystkim fakt, że GieKSa w którymś momencie przestaje grać. O ile w Chojnicach po części było to winą naszego zespołu, ale w większej mierze zasługą gospodarzy, to ze Stomilem stało się to wybitnie na własne życzenie – zamiast dobić wyjątkowo słabego przeciwnika, przestaliśmy atakować, a na koniec pozwoliliśmy, aby sam nas zdominował. W Chojnicach graliśmy przez 35 minut, ze Stomilem powiedzmy godzinę z kawałkiem.

W piątek czeka nas wojna i mecz o sześć punktów z Zagłębiem Sosnowiec. W przypadku wygranej gospodarzy, wyprzedzą nas oni w tabeli. Jeśli wygra GieKSa, to oddali się od sosnowiczan na komfortową odległość sześciu punktów. Jest więc o co grać, ale nie chodzi tu tylko o punkty, ale także o nastawienie na dalszą część rozgrywek. Pamiętamy przecież, jak to było za czasu Kazimierza Moskala – wiadomo – była ekipa hamulcowych, ale kto wie, czy pierwsze spotkania – przegrane z Sandecją i przede wszystkim u siebie z Okocimskim nie spowodowały lawiny zdarzeń, która doprowadziła do klęski zespołu w tamtym zestawieniu. Teraz mamy o co grać właśnie w tym kontekście, że wygrywając w Sosnowcu, nie tylko robimy sporą przewagę punktową, ale obniżamy morale i wiarę w sukces naszemu przeciwnikowi na następne spotkania. Pamiętajmy, że Zagłębie poniosło klęskę w Nowym Sączu, wcześniej w ostatniej minucie uratowało remis ze Stomilem, więc porażka z GieKSą może być tym momentem, który mentalnie wyłączy rywali z walki o awans. I dodajmy, że nie tylko my mamy trudny kalendarz – Zagłębie w następnej kolejce powinno grać z Górnikiem w Zabrzu, ale mecz został przełożony. Można więc już do końca marca ułożyć sobie naprawdę niezłą sytuację z rywalem, który na początku sezonu wydawał się najgroźniejszy.

Do tego jednak niezbędne jest zwycięstwo na Stadionie Ludowym. GieKSa pokazała naprawdę świetne momenty w obu pierwszych meczach, momenty godne zajmowania czołowych dwóch miejsc w tabeli pierwszej ligi. Nie zostało to jednak zdyskontowane wygranymi. O tym, nad czym trzeba popracować pisaliśmy już w innym felietonie – przede wszystkim trzeba utrzymać poziom przez całe spotkanie i wyzbyć się głupich błędów w obronie. Umówmy się – większość zespołów w tej lidze nie za bardzo umie atakować, więc utraty bramek często są po prostu na własne życzenie.

Możemy się zastanawiać, jak zestawi skład trener Jerzy Brzęczek. Za kartki wypada Alan Czerwiński i jest to ogromna strata, bo bardzo by się przydał w takim meczu. Zastąpić go może Adrian Frańczak, Damian Garbacik i Łukasz Pielorz. Jeśli trener wybierze wariant bardziej ofensywny, postawi na Frańczaka. Pielorz zagra jeżeli będziemy zabezpieczać defensywę, ale wtedy praktycznie tracimy skrzydło, bo Tomasz Foszmańczyk nie jest urodzonym bocznym pomocnikiem. Być może trener będzie kombinował z kwestiami ustawienia lewa/prawa i może nas czymś zaskoczyć.

Zastanawiamy się też czy po słabych występach Tomasza Wisio nie zastąpi Oliver Prażnovsky. Wisio nie ma udanego wejścia w GieKSę i pojawia się pytanie, czy dostanie szansę na Ludowym czy już szkoleniowiec postanowi inaczej.

Jeśli chodzi o zawodników ofensywnych, to raczej zmian się nie spodziewamy – wszyscy z pierwszej jedenastki spisali się w sumie bardzo dobrze.

Z Zagłębiem Sosnowiec spotkamy się w najnowszej historii czwarty raz i nie wygraliśmy ani jednego spotkania. Rok temu na Bukowej przegraliśmy, a w Sosnowcu po dramatycznym meczu przegraliśmy 1:2. To właśnie wtedy Zagłębie w ciągu kilku minut zrobiło to, co my powinniśmy zrobić teraz. Prowadząc 1:0 zrównaliśmy się punktami z rywalami. Po porażce tej przewagi zrobiło się sześć oczek.

Trochę (ale tylko trochę) Bozia oddała nam to w obecnych rozgrywkach. Co prawda GKS był na Bukowej lepszy, ale to rywale mieli w końcówce rzut karny, którego przestrzelił Sebastian Dudek.

Dodatkowym aspektem, w związku z którym warto wygrać to fakt, że to ostatni pojedynek pomiędzy GKS, Zagłębiem i Chojniczanką w tym sezonie. Wszystkie pięć dotychczasowych spotkań zakończyło się remisami. W przypadku wygranej (choć również i bramkowego remisu) będziemy mieli lepszy bilans bezpośrednich meczów z oboma rywalami – to zawsze jedno wirtualne oczko więcej na koniec sezonu.

Zagłębie Sosnowiec na logikę wydaje się rozbitym zespołem. Kwestia Piotra Mandrysza na jesieni, zwolnienie go przez szatnię, rządy piłkarzy w tejże szatni. Dodatkowo kompromitacja w Nowym Sączu. Wydaje się, że rywal chwieje się na nogach i trzeba zadać mu nokautujący cios. Wydaje się…

Natomiast dla wszystkich, którzy twierdzą, że Zagłębie jest podrażnione i wyjdzie podwójnie zmotywowane możemy powiedzieć, a GieKSa? Przecież to my powinniśmy byli wygrać dwa mecze, a dwa razy daliśmy sobie zabrać wygraną, z czego ze Stomilem w dość frajerski sposób. Więc kto tu ma być podrażniony? Zagłębie, które oddało mecz bez walki?

To nie znaczy, że przeciwnika należy zlekceważyć. Trzeba po prostu wyjść i zagrać swoje – jeśli tak będzie, chyba nie ma się czego obawiać. Zagłębie bywało już dużo lepsze w poprzednim oraz obecnym sezonie. Teraz to taka Rumunia w eliminacjach do MŚ…

No i pamiętajmy o słowach Adama Łopatko, trenera Stomilu Olsztyn, który powiedział, że kibice GieKSy lepiej dopingują i robią lepszą atmosferę od tych z Zagłębia. Mimo wszystko i na ten aspekt trzeba uważać, bo o ile kibice Zagłębia mają problem ze skompletowaniem młyna, to jednak – pamiętając, że jest to wróg – trzeba im oddać, żę w poprzednim listopadzie potrafili się na ten jeden mecz z GieKSą zmobilizować i stworzyli małe piekiełko. Tym bardziej było żal, że nie udało się wygrać.

Niestety zwyczajem jest, że pierdzący w stołek śmieszny urzędas na kilka dni przed meczem wydaje zakaz wpuszczenia kibiców gości – zarówno na mecz w Katowicach, jak i Sosnowcu. Nie chce nam się już komentować tej żenady, bo tak naprawdę wszyscy wiedzieli od miesięcy, że dokładnie tak się stanie.

Liczymy na bardzo dobrą grę piłkarzy, sensowny skład i ustawienie i przede wszystkim dobry poziom przez cały, a nie tylko część meczu.

Tylko trzy punkty z Zagłębiem!

22 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

22 komentarze

  1. Avatar photo

    Łowca Hanysow

    15 marca 2017 at 15:22

    Jazda kurwami na Ludowym !!!! Pokażemy wam Hanysy gdzie wasze miejsce

  2. Avatar photo

    Greg

    15 marca 2017 at 15:26

    Ty kurwa gorolu co najwyżej możesz swojemu koledze obciągnąć
    Po szalu albo nastawić dupe tej drugiej kurwie z warszawy

  3. Avatar photo

    Jarosław

    15 marca 2017 at 15:42

    Ty łowco z patologicznego syfnowca dostaniecie łomot i na zawsze w pierwszej lidze. Stadion ,,ludowy,, faktycznie lata 60-siąte. INO GIEKSA.

  4. Avatar photo

    Łowca Hanysow

    15 marca 2017 at 15:43

    Jebać was w mordę chu ???????????? Gieksa i aASa dostaniecie w piątek kutasa buda buda łańcuch pies Katowice Katowice gejkaes

  5. Avatar photo

    Łowca Hanysow

    15 marca 2017 at 15:46

    Redaktorku nie wiem co ćpasz ale ogarnij dupę bo pier farmazony my już się mobilizujemy cioty 3 punkty zostają w Sosnowcu pogudzcie się z tym panienki z Katowic ????????????

  6. Avatar photo

    Berol

    15 marca 2017 at 16:06

    wypierd… błaznie lody warszawiakom robic . Tylko zwyciestwo nad tym smiesznym klubikiem by uciszyc ryje takim własnie cwaniakom . Dadza nasi rade 🙂

  7. Avatar photo

    Łowca Hanysow

    15 marca 2017 at 16:13

    Wy cioty byłem na waszym słynnym blaszoku wygląda jak bym wchodził zamiast na trybunę to do marketu ???????????????? a te ogrodzenie jak w więzieniu Gejksa może za 6 będziecie mieli nowy stadion o ile go nie zakopia waszym pseudo gwiazdą łącznie z chłopaczkiem juźwiakiem nużki będą się trzasły zgotujemy waszym piłkarzyki piekło!!!!

  8. Avatar photo

    Berol

    15 marca 2017 at 17:18

    no i na blaszoku pewnie chciałes łowic hanysów:)moze i byłes z przyczajki zobaczyc 3 razy pewnie w trakcie szpilu pieluchy zmieniajac by cie ktos nie obczaił ,dobra wez nie cpaj misiek bo ci szkodzi i potem sny ci sie z realem pieprza a teraz juz spieprzaj na swe forum synek 🙂

  9. Avatar photo

    Jooo

    15 marca 2017 at 18:15

    Gorole czemu po raz kolejny piszecie do wojewody ze się boicie nas wielkiej Gieksy heh śmieszni jesteście patalachy

  10. Avatar photo

    MilowiceZS

    15 marca 2017 at 18:43

    Znowu bedzie katowicki fc gornika plakal ze przegrali jak zwykle z Wielkim Zaglebiem.

  11. Avatar photo

    Łowca Hanysow

    15 marca 2017 at 20:29

    Milowice zs dokładnie będą płakać bo foszmańczyk wisio juźwiak to cioty jebane są za dużo gejksa gwiazdorzy trzeba im dojebac z 2 lub 3 bramy to się nie będą psnoszyc nie zapomnę tego zachowania piłkarzy Gieksy na naszym stadionie w kierunku naszych kibiców i gieksa zostanie zmieszana u nas z błotem a straszyć to sobie możecie wruble a nie nas kibiców Zagłębia że nam barwy skroicie

  12. Avatar photo

    Łowca Hanysow

    15 marca 2017 at 20:34

    Jooo my się was nie boimy sami piszecie że nas chcecie skroic więc zapraszamy żywi nie wyjdedziecie z Sosnowca bo już chłopaczek od was się sprzedał że będziecie jeździć i kroić barwy hahahaha chyba na wózkach inwalidzkich pizdeczki górnika

  13. Avatar photo

    Marcin

    15 marca 2017 at 21:47

    zagłębie sosnowiec prostytutka legii warszawa, pionki dla warszawki hehehe..

  14. Avatar photo

    Marcin

    15 marca 2017 at 21:51

    .. w sumie to nawet szkoda pisać na temat tych goroli bo to typowe wieśmaki a jeden z nich tu trochę się popisał, teksty typowe dla jakiegoś niedorozwoju !

  15. Avatar photo

    Jarosław

    15 marca 2017 at 22:18

    łowco komarów boli wpierdol od sandecji. wielkie pany przyjechały do nowego sącza. łowco idź lekcje odrób i napisz zwolnienie z wf-u

  16. Avatar photo

    yno GieKSa

    15 marca 2017 at 22:26

    No no no – zagłebie dostanie 1-4, „3” pewne punkty dla K.A.T.O.W.I.C.
    jazda z k#$%@*! GieKaeS, jazda z k&%#@*^!!!!!!!!!!!!
    stadion za mały żeby pomieścić KATOWICKICH KIBICÓW ………
    podzro z Pszczyny
    Aro

  17. Avatar photo

    Greg

    16 marca 2017 at 15:35

    Ten łowca komarów to serio taki przyjebany. Czy udaje chyba jednak nie udaje mentalność goroli jebac ich w piątek tylko zwycięstwo

  18. Avatar photo

    Łowca Hanysow

    16 marca 2017 at 16:32

    Greg to się okaże jutro kto kogo będzie iebał

  19. Avatar photo

    Jaca

    17 marca 2017 at 06:25

    Naucz sie gorolu pisać po polsku, jak żes jest taki anty-hanys

  20. Avatar photo

    Jaca

    17 marca 2017 at 06:46

    niy pisze sie „wruble” yno „wróble”, niy „pogudźcie” yno „pogódźcie”, niy „nużki” yno „nóżki”. Niy znosz swojigo jynzyka, ciulu?
    Jaki katowicki fan club Górnika? Pogiyło cie?
    FCB i GKS!

  21. Avatar photo

    PAOLO

    17 marca 2017 at 11:58

    Heja.

    ZS po co się napinacie na forum GIEKSY.
    Dzisiaj pójść na stadion i kibicować.

    ps. Zagłębie nie chce wejść w tym sezonie do ekstraklapy. Nie chce miasto więc Gieksiarze macie jednego rywala do awansu mniej.

    ps. ZNOWU REMIS 1:1 😉

  22. Avatar photo

    tombotleg

    17 marca 2017 at 15:27

    Jak ktoś może nie chcieć awansować do ekstraklapy?, weź nie pierdol chopie, wieczorem zobaczymy kto bardziej chce hehh, 1-2 do GieKSY !!!.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga