Dołącz do nas

Piłka nożna

[PRE SCRIPTUM] Pamiętajmy o historii Moskala!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice staje przed bardzo trudnym wyzwaniem. W sobotę w wyjazdowym pojedynku derbowym zmierzymy się z GKS Tychy. Spotkanie bardzo ważne, prestiżowe, ale też ze względu na pewną historię – takie, na które należy uważać i włączyć wszelkie środki ostrożności.

Katowiczanie pod wodzą Kazimierza Moskala trzy lata temu przegrali co prawda jego debiutancki mecz z Łęczną, ale potem przyszła seria 9 spotkań bez porażki. Moskal wygrał sześć spotkań, trzykrotnie remisując. Teraz nasz zespół ma podobną serię – również 9 pojedynków z punktami, z tym że obecnie jest to pięciokrotny triumf i cztery razy podział punktów. Dlaczego o tym piszemy? Wówczas ekipa Moskala, aby serię bez porażek podciągnąć do dwóch cyfr pojechała na wyjazdowy mecz z GKS Tychy. Co prawda tyszanie swoje mecze rozgrywali w Jaworznie, a GKS prowadził. Faktem jest, że na tym spotkaniu seria się zakończyła, bo Tychy wygrały ten mecz 3:1. Teraz znów mamy te dziewięć meczów, znów świetna seria i znów wyjazdowe Tychy. Chociażby ze względu na to, że raz miało to już miejsce, należy nie dopuścić do tego, aby historia się powtórzyła.

Miejmy nadzieję, że kłopoty kadrowe będą omijać GieKSę szerokim łukiem, a mecz ze Stalą Mielec był ostatnim, w którym trener Brzęczek pozwalał sobie na eksperymenty z zestawieniem zawodników. Wracają dwa kluczowe ogniwa zespołu – Zejdler i Czerwiński. Umówmy się – gra skrzydłami ze Stalą kulała i po części był to brak Alana, ale też słaba forma Prokića oraz dziwne decyzje trenera o długim trzymaniu Mandrysza na ławce i usilnym graniu Foszmańczykiem na flance. Teraz takich historii zapewne nie będzie i w ofensywie zagramy najsilniejszym składem, choć mając do dyspozycji Prokića, Foszmańczyka, Mandrysza, Lebedyńskiego i Goncerza, któryś z nich będzie musiał usiąść na ławce. Na pewno nie będzie to Fosa, ani Gonzo. W każdym razie można liczyć, że zmiany w trakcie meczu nie będą już tak bezproduktywne.

GKS Tychy to drużyna w większości remisowa. Jedyne dwa ligowe zwycięstwa zostały odniesione w samej końcówce. Zaczęło się od meczów w Pucharze Polski – wygrana w Łomży 3:2 (Grzeszczyk 2xkarny, Mączyński) i porażka w Zambrowie 1:2 (gol Mączyńskiego, stracona bramka na 1:2 w 90. minucie). Wkrótce była już liga i nieoczekiwana porażka u siebie z Pogonią Siedlce 0:1. Potem nastąpiła seria 7 meczów bez porażki. Remis 1:1 w Nowym Sączu (Świerczok), wygrana 2:1 z Górnikiem 2:1 (Świerczok i Mańka w 90. minucie). Następnie 3 remisy 1:1 – w Kluczborku (Boczek), u siebie z Olimpią (Szumilas) i w Bytowie (Grzeszczyk). Potem znów wygrana w samej końcówce z Wigrami 2:1 (Tanżyna, Bukowiec), remis w Głogowie 2:2 (Świerczok, Szumilas) i w końcu dwie porażki – z Chojniczanką u siebie 0:2 i w Olsztynie 0:4.

Warto przytoczyć wypowiedzi trenera Kamila Kieresia po dwóch ostatnich porażkach. Po Chojniczance – oprócz dość wyraźnej krytyki poczynań sędziego – mówił:

Mamy dzisiaj smutny wieczór – 7 meczów bez porażki i ta seria się zakończyła. Chcemy teraz budować kolejną serię punktową (…) Każdy po ostatnich spotkaniach narzekał, że „znowu remis”, a ja chciałbym dzisiaj mieć ten remis.

Oto zapis całej konferencji po meczu z Chojnicami:

Tak jak zostało wspomniane – nowa seria punktowa nie rozpoczęła się w Olsztynie – wręcz przeciwnie, zespół poniósł klęskę, ale szkoleniowiec nie szukał dziury w całym:

Wynik 4:0 sugeruje, że było to jednostronne widowisko, a moim zdaniem tak nie było, gdyż my jako goście stworzyliśmy sobie dużo sytuacji.

Poniżej od ok. 2:12 możecie posłuchać całej wypowiedzi trenera.

Na kogo należy zwrócić baczniejszą uwagę w zespole Tychów?

Mateusz Bukowiec w wieku 16-17 lat był ochrzczony nowym Lubańskim. Niestety na zapowiedziach się skończyło. Zawodnik zagrał tylko 15 meczów i zdobył 1 gola w ekstraklasie w barwach Górnika. Potem bronił barw takich klubów jak Koszarawa Żywiec, LZS Leśnica czy Ruch Zdzieszowice. W Tychach występuje od kilku lat.

Seweryn Gancarczyk co prawda zagrał jak dotychczas tylko w jednym meczu ligowym (właśnie ze Stomilem), ale warto o nim wspomnieć ze względu na jego karierę – przez 8 lat występował na Ukrainie w Wołyniu Łuck, Arsenale Kijów i Metaliście Charków, w barwach którego w europejskich pucharach występował przeciw takim klubom jak Everton, Hertha, Galatasaray, Benfica czy Sampdoria, a Besiktasowi nawet strzelił bramkę. W Lechu Poznań zdobył mistrzostwo Polski i również grał w pucharach, ale już nie przeciw tak renomowanym rywalom. Ogólnie w ekstraklasie w barwach Lecha, ŁKS i Górnika rozegrał 100 meczów i strzelił 1 gola. W reprezentacji Polski zagrał 7 razy i zdobył… gola samobójczego dla Słowacji pieczętującego na opustoszałym Stadionie Śląskim awans tej ekipy do Mundialu w RPA.

Tomasz Górkiewicz to wieloletni zawodnik Podbeskidzia – 79 meczów i 5 goli w ekstraklasie (m.in. Legii na wyjeździe).

Łukasz Grzeszczyk okresowo jest to najlepszym, to najgorszym zawodnikiem Tychów. Epizodycznie zagrał w ekstraklasie – 1 raz w Wiśle Płock, 2 mecze w Widzewie, 4 spotkania z GKS Bełchatów.

Stepan Hirskyj to Ukrainiec, który grywał już przeciw Szachtarowi czy Dynamo Kijów.

Wydawało się, że większą karierę zrobi Jakub Świerczok, który po dobrym czasie w Polonii Bytom trafił do 1.FC Kaiserslautern, tam jednak zagrał tylko 6 meczów i to głównie w niepełnym wymiarze czasowym, a potem grywał w rezerwach. W polskiej ekstraklasie zaliczył 47 meczów i 11 bramek w barwach Piasta, Zawiszy i Łęcznej, ale co ciekawe – aż siedem bramek strzelił w poprzednim sezonie, w meczu z Koroną Kielce popisując się nawet hat-trickiem. Uwaga na tego zawodnika! W 2011 roku jako zawodnik Polonii Bytom popisał się hat-trickiem w wygranym przez bytomian 4:2 meczu z GieKSą. Jak strzelił bramki zawodnik możecie zobaczyć w naszym skrócie sprzed pięciu lat:

GKS Tychy awansował do pierwszej ligi z trzeciego miejsca. Końcówka poprzedniego sezonu nie była usłana różami, ale w ostatniej kolejce tyszanie wygrali ze Stalą Mielec i zapewnili sobie promocję, a na uwagę zasługiwał wynik 8:1 odniesiony na boisku Rakowa Częstochowa.

GKS Katowice mimo kilkukrotnej gry przeciw tyskiemu zespołowi nie miał okazji zagrać już bardzo dawno na wyjeździe, a już na pewno nie na nowym stadionie. Przypomnijmy, że w czwartej lidze rywale nie zorganizowali meczu i oddali spotkanie walkowerem. Pozostałe spotkania w ostatnich latach miały miejsce w Jaworznie – na czele z praktycznie zrzucającym rywali do drugiej ligi meczu sprzed dwóch sezonów, który GieKSa wygrała 3:0 po hat-tricku Grzegorza Goncerza.

GieKSa gra ostatnio dobrze, wygrywa swoje mecze, do tego czekają nas derby, w końcu na nowym tyskim stadionie, z kilkusetosobową ekipą Żółtej Armii na sektorze gości. W sobotnie popołudnie zapowiada nam się prawdziwe piłkarskie święto, w którym to nasz zespół jest faworytem, ale UWAGA! Nie może to uśpić nikogo w zespole, bo jak pokazały spotkania z Wigrami i Górnikiem – Tychy grają do końca. Do tego zespół Kieresia jest podrażniony dwiema ostatnimi porażkami, a naszemu zespołowi ma coś do udowodnienia.

32 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

32 komentarze

  1. Avatar photo

    Tyski71

    29 września 2016 at 14:15

    TYLKO GKS KATOWICE!

  2. Avatar photo

    cichy

    29 września 2016 at 14:32

    Jebać tyskie kurwy jazda…lololololoooo!!!

  3. Avatar photo

    Bartolo

    29 września 2016 at 16:37

    Dobry tytuł,ale trzeba go odnieść do całego sezonu z wiosną włącznie.3 lata
    temu po jesieni też wydawało się,że musi się udać,a na wiosnę kopacze posprzedawali-odpuścili niemal wszystkie mecze!

  4. Avatar photo

    kibic bce

    29 września 2016 at 16:51

    Ja licze na dobry mecz na tyskich dzbanach i dobra frekwencje. Czemu tak malo biletow nam dali. Stadion okazaly a biletow jak kot naplakl. Jedna jest Gieksa ta z Katowic. Dzbany jak to dzbany do polowy pelny do polowy pusty.

  5. Avatar photo

    Tyski71

    29 września 2016 at 18:40

    Cichy to ze szkoly wyniosłes czy jeszcze jej nie skonczyles

  6. Avatar photo

    Tyski71

    29 września 2016 at 18:45

    Biletow i tak dużo dostaliscie biorąc pod uwagę mecz podwyszonego ryzyka pamiętajcie że ludzie idą oglądać mecz dopingować ale jak najmniej bluzgania tez było by ok czas dorosnąć derby derbami ale kultura tez musi być i nie dajcie się sprowokować psom jebanym bo mogą was podpuscic jak goroli z Radomia a chyba nie chcecie dorównać gorolom bo byście się okazali ciulami anie hanysami niech wygra leprzy i żeby było widowisko

  7. Avatar photo

    kibic bce

    29 września 2016 at 20:21

    Tyski dobrze godosz. Lepiej pokazac sie z dbrej strony niz te ciule z legly warszawa. Wlasny klub udupiaja. Bluzgi poleca to wiecej niz pewne. Byle nie lac sie po mordach. Wojewoda jest dziwny. Nie potrzebne nam zakazy stadionowe. Wygra lepszy i to my bedziemy. O psach juz cos wiemy niech siedza w budzie. Jestem ciekaw frekwencji? Promocja dla waszego miasta.

  8. Avatar photo

    Anonim bul

    29 września 2016 at 20:46

    Cichy w izytówka Katowic

  9. Avatar photo

    gieksiarz

    29 września 2016 at 21:37

    Nie trza jebać tyskich kurew, styknie 1:0 na placu. Na co te wyzwiska, zostowmy je na Legia w przyszłym sezonie. Hanys do Hanysa mo być z szacunkiem. Cichy, zachowujesz sie jak ciul.Chyba żeś je jeszcze młody szczaw coś mi się zdaje.

  10. Avatar photo

    Tyski71

    29 września 2016 at 21:52

    Żeby sędziowie jeszcze dobrze sędziowali bo to kolejne sprzedawczyki frefrencja myślę rekord będzie pobity

  11. Avatar photo

    Tyski71

    29 września 2016 at 21:56

    Juz ponad 9 tysi biletów poszlo zostało jeszcze 3 tysie a najwięcej biletów się sprzedaje na koniec w dniu meczowym

  12. Avatar photo

    cichy

    29 września 2016 at 22:14

    Zoden mlody szczaw nie jestem a wam sie chyba cos pojebalo ze z tym tyskim sie tak po jajach lizecie.To my sie na nich tak napinamy od zawsze czy oni na nas do chuja? Sztama se zróbcie może jeszcze z nimi.Z reszta kim wy jestescie zeby o tym decydować i mi dopierdalac broniąc jakiegos tyskiego dzbana

  13. Avatar photo

    Tyski71

    29 września 2016 at 22:26

    Ino GIEKSA!

  14. Avatar photo

    POLONIA

    29 września 2016 at 22:30

    POLONIA BYTOMSKA NAJWIĘKSZA KURWA ZE ŚLĄSKA

  15. Avatar photo

    ŚWIĘTOKRZYSKIE

    29 września 2016 at 22:34

    TEŻ mnie to bawi . Mieszkają nieraz 10 km od siebie Chodzą do jednych szkół Nieraz razem robią w robocie a na necie czy stadionie 300 debili obrzuca się gnojem . To trzeba być osłem gonić się po osiedlach a pitać każdy osobno przed Legią

  16. Avatar photo

    cichy

    29 września 2016 at 22:35

    Widze,że bardzo was interesuje GieKSa,że tu siedzicie i komentujecie.Kompleksy?

  17. Avatar photo

    POLONIA

    29 września 2016 at 23:28

    Nie. Od dziecka kocham cyrk

  18. Avatar photo

    Titu

    29 września 2016 at 23:31

    Wstyd mi, że jestem kibicem GKS Tychy, bo opuszczamy nasze wyjazdy, by jechać do Katowic i się napinać.

  19. Avatar photo

    cichy

    29 września 2016 at 23:47

    Lubisz cyrk? To w Polonii jest niepowtarzalny

  20. Avatar photo

    lucky TYSKI GKS

    30 września 2016 at 11:02

    Tyż prowda lepiej siły na goroli zachować a oni już niegługo do nas mają zajechać ,jutro pewnie miło nie bydzie ale może nie najgorzej.TYLKO Katowicki GKS.

  21. Avatar photo

    Mati

    30 września 2016 at 13:49

    Ino GieKSa! Jak chopcy zagraja swoje byda 3 pkt.tyskie sa słabiutkie.Do naszych kibiców nie róbcie głupot żeby zas jakiś zakazow nie było.

  22. Avatar photo

    m

    30 września 2016 at 16:45

    wy tak serio interesujecie się GieKSą, że musicie komentować na naszym portalu swoje wypociny? >.<
    Ja na przykład, jak i pewnie większość osób w Polsce, nie mam w zwyczaju sapać się na czyimś forum/portalu, że mój zespół rozjedzie ich team.

    tychy 0:4 GieKSa, zapamiętajcie 😉

  23. Avatar photo

    Tyski71

    30 września 2016 at 16:54

    Chopy,chopki i czopki KRÓLOWIE ŚLĄSKA GKS Katowice

  24. Avatar photo

    Marcin

    30 września 2016 at 22:14

    Na wielu meczach tyskiego GKSu bywałem, ale ino na Bukowej była tak świetna atmosfera. Czy coś się w Katowicach zmieniło?

  25. Avatar photo

    Marcin

    30 września 2016 at 22:47

    Możecie se to cenzurować ale nie wstyd wam,że wśród was są ludzie (romowie),którzy wysyłają swoje matki żeby okradały katowiczan?

  26. Avatar photo

    Marcin

    30 września 2016 at 23:33

    Na wielu meczach tyskiego GKSu bywałem, ale ino na gksie romów widziałem i to szalikowców! Czy coś się w Katowicach zmieniło?

  27. Avatar photo

    Mati

    1 października 2016 at 08:30

    tyskie z kompleksami!nigy drużyny nie mieli i kibicow garstka-wszystko to udowodnili jak grali w Jaworznie frekwencja nie przekraczala 350osób.Teraz jest Moda bo stadion a za sezon lub dwa znowu bedzie miernota

  28. Avatar photo

    Tyski71

    1 października 2016 at 11:31

    Mati miernota to mosz w portkach zaraz przestaniemy tu pisać i będziecie mieć tu swoją ciszę upragniona a co do stadionu chialbym zobaczyć ilu was by jeździło za granicę kibicować myślę że że Stachu srączka z krwią i moczem i każdy z matką i wałek +tluczek bo syn cipa

  29. Avatar photo

    Tyski71

    1 października 2016 at 11:32

    A po 2 wole niebieskie katowice

  30. Avatar photo

    Tyski71

    1 października 2016 at 11:32

    Żółty to mocz

  31. Avatar photo

    cichy

    1 października 2016 at 13:02

    Tyski kompleksiarz i tyle.Jebać cie tyska palo

  32. Avatar photo

    Tyski71

    2 października 2016 at 18:43

    Cichy pale to se do ryja wsadz bo to lubisz wypij się zabola

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga