Felietony
Straciłem wiarę w polskie społeczeństwo…
W Knurowie z pewnością doszło do morderstwa. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, aby na podstawie materiału video czy zdjęć dojść do takiego wniosku. Przekaz video jest jasny – grupa chuliganów powoli zmierza pod sektor kibiców zasiadających na trybuny, w pewnym momencie jeden z nich podbiega w okolice płotu. Ustawieni kilkanaście metrów dalej policjanci ewidentnie i bez żadnych wątpliwości celują w niego, w wyższe partie ciała – okolice głowy i barków – czego efektem jest postrzelenie go w szyję, a skutkiem śmierć.
Sam jestem przeciwnikiem używania broni do stłumienia aktów chuligańskich w ogóle. Zawsze istnieje ryzyko, że taka broń dostanie się w ręce kogoś nieodpowiedzialnego. W tym przypadku nie wiem, czy ktoś może być na tyle nieodpowiedzialny i najzwyczajniej w świecie głupi, żeby celując z kilkunastu metrów w głowę nie liczyć się z tym, że zabije człowieka. W każdym razie z filmu wynika, że użycie tej broni było absolutnie nieuzasadnione, a już strzelanie z kilkunastu metrów w głowę pojedynczego człowieka, który hasa sobie po murawę… jak inaczej zakwalifikować to niż jako morderstwo?
Słyszymy w mediach brednie żywcem wyjęte z czasów PRL-u, że interwencja była uzasadniona, bo w przeciwnym wypadku mogłoby dojść do większej liczby ofiar śmiertelnych. Jak żyję, to nie przypominam sobie, aby w obrębie stadionu podczas jakiejkolwiek akcji chuligańskiej zginął człowiek. Najczęściej zresztą takie akcje były tłumione w zarodku i bezpośrednich spięć pomiędzy kibicami nie dochodziło. Teraz wydarzył się pierwszy taki śmiertelny wypadek – z rąk policjanta, który – powtórzę to – z kilku metrów z premedytacją strzelił człowiekowi w szyję. Nie strzelał do tłumu, nie strzelał w nogi. Strzelał do pojedynczego celu i teoretycznie każda myśląca osoba powinna liczyć się z tym, że może to wywołać skutek śmiertelny.
Czy chciał zabić czy po prostu jest głupi, a może był w tym momencie po prostu niepoczytalny i stracił kontrolę nad swoim zachowaniem? Nie wiadomo. Widać na filmiku jednak pełną celowość i premedytację. Tak naprawdę wystarczyło rozpylić gaz, albo inaczej się ustawić. Cokolwiek. Jednak funkcjonariusze poszli na łatwiznę i strzelali do człowieka jak do tarczy.
Tak naprawdę jednak nie o działaniu policji ma być ten artykuł, choć wstęp wyszedł mocno przydługi. Działanie policji zbulwersowało wiele osób. Oto okazało się bowiem, że stosunkowo niewielkie przewinienie można przypłacić życiem. Ten kibic (nazywajcie sobie jak chcecie – kibol, chuligan) nie popełnił jakiegoś strasznego przestępstwa. Nikogo nie zabił, nie zgwałcił. Być może jego celem było wdać się w bójkę. OK. Nie przeczę i nikt z osób zbulwersowanych sprawą też nie przeczy temu, że złamał prawo i regulamin i mógłby z tego tytułu ponieść konsekwencje. Nie znam się na prawie i nie chce mi się w to wgłębiać, ale jego przewinienie na pewno było stosunkowo tak niewielkie, że mógłby dostać zakaz stadionowy, grzywnę, areszt. Na murawie mógłby zostać potraktowany gazem i skuty w kajdanki. Tak, z tym mógł się ów kibic liczyć i zapewne zdawał sobie sprawę z ewentualnych tego typu konsekwencji. Ale w żadnym wypadku nie spodziewał się, że skończy się to dla niego w taki sposób – czyli zastrzeleniem przez człowieka w mundurze.
Cała sprawa odbiła się szerokim echem. I niestety tutaj odczułem osobiście największy ból. Bo dla mnie naturalną i normalną reakcją na takie wydarzenie jest zbulwersowanie. Złość na to, że w tym kraju nikłe przewinienie można przypłacić życiem. Moje rozgoryczenie i utrata wiary w ludzi wiąże się z dziesiątkami, setkami, tysiącami komentarzy, które pojawiły się w internecie, które… chwaliły policję za tę akcję. Przy okazji taki wysyp ironii i nienawiści do kibiców, taki jad sączący się z wpisów internautów, takie zezwierzęcenie jest po prostu czymś, czego nie mogę i nigdy nie zaakceptuję. Sam mam negatywne zdanie o chuligaństwie i jestem bardzo krytycznie nastawiony do akcji chuligańskich, o co nieraz wdawałem się w dyskusję. Jednak to co wyczytałem w internecie tak naprawdę przekonuje mnie, że to nie kibice (kibole, chuligani – wybierz sobie) są najbardziej agresywną grupą, tylko ci, którzy ich atakują. Kibice bowiem dochodzą do starć głównie między sobą. Nie mieszają w to innych (oczywiście w każdej grupie znajdą się i tacy, którzy tego nie spełniają, ale mówimy o regule).
Zacznijmy może od łagodnego argumentu, który pojawił się wiele razy, a który jest bardzo łatwo obalić. Czyli, że gdyby „siedział na dupie” to nic by mu się nie stało. Pewnie to jest prawda, ale to jest argument typu, że jakby ktoś nie jeździł samochodem, to by nie miał wypadku. Każdy w życiu mniej lub bardziej łamie przepisy. Jedni jeżdżą na gapę, inni (każdy!) jeździ z niedozwoloną prędkością, inni jeżdżą pijani, jeszcze inni kradną lub zabijają. Każda z tych osób może i powinna liczyć się z konsekwencjami adekwatnymi do popełnionego czynu. Tutaj akurat ktoś przekroczył regułę, biegając po murawie. Zdecydowanie nie jest to wystarczające do wyroku śmierci i jeżeli ktoś obwinia tego kibica za jego własną śmierć, obwinia tym samym kobietę, że została zgwałcona, bo niepotrzebnie chodziła o 22 po mieście, a także pijanego studenta, który został potrącony przez samochód (notabene za szybko jadącego). Odwrócenie roli sprawca-ofiara w tym przypadku jest zupełnie nieuzasadnione. Kibic mógł się liczyć z konsekwencjami, ale to, że został zastrzelony, to nie jest ani w jednym procencie jego wina. Wina leży w stu procentach po stronie policjanta, który zachował się zupełnie nieadekwatnie do zagrożenia.
Fala nienawiści, jaka zalała internet jest po prostu szokująca. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod dowolnym artykułem, aby natknąć się na takie wypowiedzi:
Gdzieś ktoś tam pisał, że ten łysol osierocił dziecko. To ja się zapytam, jaka normalna kobieta z czymś takim się związuje?
Stadionowy bandzior nie jest człowiekiem. Policja powinna strzelać z ostrej amunicji.
Prać te łyse pały aż będzie się dymiło bo to są bezmózgowce i wewnątrz głowy nie ma nic.
Do bandytów kiboli którzy zagrażają bezpieczeństwu niewinnych ludzi i demolują mienie publiczne powinno się jak najbardziej strzelać broni gładkolufowej te gnoje rzucają czym popadnie w policje nawet butelkami z łatwopalnym płynem to powinni oddać im z nawiązką,aresztować to bydło
Za tzw komuny milicja wiedziała jak się traktuje chuliganów. najpierw by ich spacyfikowali na boisku poprawkę by mieli na komisariacie. jak któryś by protestował miał by 3 pałowanie gratis.
Prawidłowo postąpiła policja. Brawo, oby więcej takich interwencji jeśli się nie potrafią zachować normalnie.
Prokuratura powinna postawić policji zarzut zbyt łagodnego obchodzenia się ze śmieciami… Policja powinna skasować najmniej trójkę.
Gdyby nie latał po mieście jak małpa to by żył… Jednego śmiecia mniej.
Jednego agresywnego śmiecia mniej. Pula genetyczna ludzkości tylko na tym zyskała.
Wszystkich powinni zastrzelić, którzy weszli na boisko .To jest impreza sportowa a nie spektakl dla kiboli szukających zaczepki.
Dać ostrą amunicję , wystrzelać trochę hołoty i wreszcie może będzie można pójść bezpiecznie na mecz. Biedny ten 27 lat co zginął trafiony kulą, szedł grzecznie po meczu do domu, a tu napadli go i zastrzelili. Toż to męczennik i bohater narodowy.
—-
Więcej nie będę przytaczał, bo to nie ma sensu. Każdy, kto chce może sobie wejść w dowolny artykuł w internecie i przeczytać naprawdę setki czy nawet tysiące takich komentarzy.
Załamałem się. Autentycznie się załamałem. Poziomem żenującego polskiego społeczeństwa. Rozumiem złość na kibiców, rozumiem brak akceptacji, rozumiem nawet nienawiść. Każdy ma prawo do swoich uczuć i odczuć. Ale te wszystkie teksty o strzelaniu do bydła z ostrej amunicji, o pałowaniu na kilka razy, o śmieciach, z których jednego jest mniej… Naprawdę ciężko przejść nad tym do porządku dziennego.
Poziom komentarzy, które na potrzeby tego artykułu zostały doszlifowane ortograficznie i interpunkcyjnie (bo językowo osoby je wygłaszające są dramatyczne – co też jest obrazem społeczeństwa), po prostu jest poniżej rynsztoka i wszelkiej godności ludzkiej. Nawoływanie policji do strzelania do ludzi, do zabijania i eliminowania śmieci jest po prostu tak tragiczny, że nie wiadomo, jak to ująć w słowa. Wcześniej użyłem słowa „zezwierzęcenie”. Pomyliłem się. Zwierzęta prezentują zdecydowanie wyższy poziom.
Zastanawiam się, jaka jest tego przyczyna. Czy w końcu nadszedł moment leczenia frustracji? Powiem szczerze u żadnego kibica (kibola, chuligana) ja osobiście nie spotkałem się z aż takim jadem i nienawiścią. Oczywiście, że są agresywni, oczywiście że uczestniczą w bójkach. Ale te opinie, które wyczytałem przekroczyły wszelkie granice i przyznam szczerze, że wolę mieć za kolegę czy przyjaciela nawet agresywnego kibola, który jednak ma jakiekolwiek zasady, niż takich – teraz ja to napiszę – bezmózgów, idiotów i debili, których jedyną receptą jest strzelanie z ostrej amunicji.
Naprawdę obraz polskiego społeczeństwa w moich oczach stracił bardzo dużo na wartości. Wiem na szczęście, że jest masa osób, które myślą i mimo że są bardzo antykibicowsko nastawione, to jednak całą sprawę z zastrzeleniem uważają za skandal i powrót do czasów ZOMO. Niestety większość społeczeństwa to bezrefleksyjni idioci, których przykłady mamy w internecie na pęczki.
Oczywiście, że ich opinie nie są ich własnymi (choć im się tak wydaje) tylko tymi wciskanymi przez wiele lat przez media. Czyli między wierszami, że kibol to ścierwo, gnój i należy go zabić. Media co prawda dosłownie tak tego nie przedstawiają, ale mają przecież swoje sposoby manipulacji, bo są tak naprawdę nie tyle czwartą władzą, co pierwszą. I taka wielotysięczna (wielomilionowa?) banda idiotów chłonie, chłonie, chłonie, a później daje wyraz tego typu tekstami i postawą.
Chociażby taki tekst ze wstępu do artykułu na którymś z portali:
Tłem powtarzających się od soboty ulicznych starć stała się śmierć 27-letniego kibica, który zginął w sobotę trafiony gumowym pociskiem wystrzelonym przez policjanta podczas tłumienia burd na miejscowym stadionie.
—-
Taki niewinny wstęp, a już ukryta mega-manipulacja. Przecież ten tekst sugeruje, że kibice naparzali się między sobą, policja próbowała zaprowadzić porządek, więc strzelała gdzieś w tłum i przypadkiem raniła jedną osobę. Przecież to jest takie przekłamanie, że głowa boli. Nie ma się co dziwić, że po setkach takich artykułów czy materiałów w TV ludzie nie mający nigdy nic do powiedzenia sensownego, nagle zaczynają „błyszczeć” – w towarzystwie czy internecie. Każdy sposób na podniesienie sobie bardzo zaniżonej samooceny jest dobry.
Na koniec napiszę, że sam jestem młody i czasów PRL na szczęście za bardzo nie pamiętam, ale mam takie poczucie, że jak ktoś „posmakował” jako obywatel, czym jest milicja, na pewno takich bzdur nie wypisuje ani nie głosi.
A wszystkim plującym nienawiścią w stosunku do kibiców serdecznie nie życzę, aby kiedyś ich dziecko przypadkiem znalazło się – nawet ze zwykłej głupoty – wśród kibiców czy na koncercie, czy gdziekolwiek indziej, gdzie ma miejsce jakaś przepychanka, bójka, protest i cokolwiek innego. Nie życzę wam (celowo z małej litery), żeby dostało pałą w łeb albo co gorsza – kulką (oczywiście z ostrej amunicji). Ciekawe co byście wtedy mówili o policji i czy też byście tak jej bronili…
Nie życzę wam tego, bo w przeciwieństwie do was, ja śmierci ani uszczerbku na zdrowiu nie życzę nikomu.
Shellu
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

mg06
5 maja 2015 at 21:20
Wszelkie fora są zalane przez „specjalistów” ale skąd mieli wiedzieć o stronach kibicowskich?? pewnie to prowo policyjne które lubi śledzić strony kibiców
fanclub dortmund
5 maja 2015 at 22:05
Ty shellu nie wiem ile masz lat i co masz konkretnie do powiedzenia o milicji ale sprawa wyglada tak ze 25 lat temu jak byla milicja to jak by taka banda nabuchanych cwaniakow wyskoczyla na murawe to by potem przez tydzien na dupie nie siadla od palowania a potem odbebnila solidny wyrok dzis problemem jest brak jakichkolwiek konsekwencji dla ludzi usilujacych na stadionie szukac zadymy a nie ogladac mecze , a to prowokuje do wybrykow i jesli ty uwazasz ze chloptasie sobie wyskoczyli na murawe zeby obgadac temat z radzionkowem to zyczylbym Ci zebys siedzial na sektorze przyjezdnym z np 2 swoich dzieci ktore zabrales przy ladnej pogodzie na mecz odlegly o 25 km ,ciekawy jestem czy w takiej sytuacji i 15 gliniarzach ochroniajacych mecz tez bylbys tego zdania ze mieli czekac az w koncu nas sektor dostana sie najbardziej nabuzowani i beda tlukli kogo popadnie bo nikt w takiej grupie nie bedzie zwazal maly czy duzy koles czy kobitka…jesli Twoje zdanie jest takie ze na stadionach mamy sie napierda…lac to chyba pomyliles dyscypliny i zacznij komentowac zawody ksw bo pilka to pilka kibice to ludzie a ekipy co sie chca naparzac maja do tego wiele innnych miejsc gdzie konfrontujac sie moga nie obarczajac tym widza..w przeciwnym razie szczyt frekwencji na Bukowej pozostanie w granicach 5000 ludzi…jesli to Ci pasuje to gratuluje wizji rozwoju klubu
komment
5 maja 2015 at 23:22
„Na pewno” to w szpitalu umarł.
Na filmiku widać wyraźnie:
„Kibic” podbiega, Policja strzela. Kibic ucieka. Nie krwawi. Po jakimś czasie ucieczki orientuje się, że powinien krwawić, naciska coś pod szyją i krwawi.
W tym stanie biegnie jeszcze pół boiska, aby zorientować się, że martwi przecież nie biegają.
Nie chcę oceniać, bo nie byłem na meczu. Uwierzmy prokuraturze i Policji:) w wiarygodne raporty i śledztwa.
Mydlniki 2008.
iki
5 maja 2015 at 23:52
Jak czytam te posty to myślę propaganda przepraszam komuna trwa!!!
Tylko z lepszym sprzętem do napierdalania ludzi.
tomay
6 maja 2015 at 07:58
Ciekawe czy autor artykułu też by tak mówił gdyby grupa chuliganów biegła w stronę trybuny na której sam siedzi np ze swoimi dziećmi…
Atest
6 maja 2015 at 08:44
Można zgodzic się z autorem ,jedna kwestia jest tu tylko oczywista,którą autor poddaje w wątpliwość:
Otóż kobiety po 22 nie powinny chodzić po mieście,maja na to czas do 14,ewentualnie do 14.30.
tyta
6 maja 2015 at 09:55
… miałem cie Shellu za kogoś rozsądniejszego a tak „straciłem wiarę w …”. Tym artykułem jakbyś uważał siebie za kogoś najmądrzejszego na świecie bo wszyscy to idioci bo nie myślą tak jak Ty lub nie walą się pomiędzy sobą lub z policją. Takim pisaniem sam zachowujesz się jak media robiąc sieczkę innym przez narzucanie komuś swoich poglądów. Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem, żeby ktoś był wściekły na Kibica za to na chuliganów – często. Ja chodzę na GieKSę kibicować, miło spędzać czas, bawić się. To co w ostatnich czasach (poza wyjątkami) dzieje się na GieKSie jest fantastyczne (za wyjątkiem oczywiście gry „piłkarzy). W woli wyjaśnienia żal śmierci człowieka bez względu czy był dobry czy zły. Ten chłop miał 27 lat i co jak dziecku trzeba mówić nie dotykaj bo się możesz sparzyć !
Irishman
6 maja 2015 at 09:58
Na początek powtórzę to co już napisałem wcześniej – i tu w tym jednym miejscu nie zgadzam się z tym co napisał Shellu – wszyscy w jakiejś mierze ponoszą winę za to co się stało. Jedni tak jak kierowcy, którzy spowodowali wypadek, bo jechali nawet o te 10 km za szybko, drudzy tak jak ci, którzy bezmyślnie nalewali benzynę z papierosem w ustach. Jedni i drudzy nie chcieli, aby tak się stało, ALE STAŁO SIĘ…
Mój, ulubiony dziennikarz, pisarz Rafał Ziemkiewicz pisze o części naszego społeczeństwa – „polactwo”. To ludzie przez lata okłamywani, oszukiwani, zmanipulowani, w jakiejś części wychowani na takich, a nie innych. Wychowani przez propagandę, z którą nie byli sobie w stanie poradzić, której nie potrafili odrzucić. Bywa, że oni dziś faktycznie, na „niepoprawne” argumenty reagują wręcz agresją, no bo takich z nich zrobiono. Więc Ty Shellu nie załamuj się tylko bierz się dalej do roboty, bo pióro maż świetne i dlatego tym bardziej jesteś temu społeczeństwu, które trzeba po prostu „odtruć” POTRZEBNY!
@fanclub-dortund chyba nie chcesz żeby wróciła MO i jej metody??? Nie po to tysiące ludzi cierpiało prześladowania, wielu straciło przez to zdrowie, a nawet życie, wielu wraz z ich rodzinami zmarnowano życie, aby to znów miało powrócić! Złu trzeba się przeciwstawiać ale nie stosując jeszcze gorsze metody!
Anty GRZYB
6 maja 2015 at 10:27
do fanclub dortmund Wyjatkowo twoj kometarz swieci i sie wybija. OS RAZU WIDAC ZE TY TEGO ARTYKULU NIE ZROZUMIALES ALBO JESTES……. se wpisz co chcesz. Jako osmioletni kibic dostalem palami od zomoli podczas wychodzenia z TOEKATU ( moze ktos pamieta ) gdzie glaly w niedziele malolaty. grupa ok 30 malolatow krzyczy GKS i zaraz potem ma scieszke zdrowia. Jako 42 letni kibic nieumyslnie wnioslem pol kieliszka wodki w kolekcjonerskiej buteleczce ktora juz kilka dni nosilem w saszetce. Dowodca ochrony chciala zrobic kolo dupy i zrobila. Dolek szybki sad odwolanie i wyrok nieumyslnego wniesienia bez kary ale za to moich kosztow 1400 pln. Czy ja jestem kibolem, scierwem do odstrzelenia? Podobne artyluly i opinie wypisywali na moj temat a moze ja mialem szczescie bo mnie nie zastrzelili? Ja np nie toleruje Kosciola ale czy ide strzelac do ludzi w czasie mszy?. Pozwolcie nam nasze mecze obchodzic jak chcemy race przyspiewki a za bijatyki karajcie ale nie smiercia. 10 lat temu wzilem na mecz osmio letnia corke i jak do tej pory mimo ze ponoc mamy tylu kiboli na stadionie widzi tylko zajebista oprawe i milosc do klubu i chodzi na mecze po dzis dzien ALE CIEBIE JUZ NIC NIE PRZEKONA TY JUZ MASZ SWIJE UKIERUNKOWANIE
Ten policjant co zabil nie poniesie mopim zdaniem zadnej konsekwencji tak jak ci co strzelali na Wojku
Shelu zajebisty artylul
fanclub dortmund
6 maja 2015 at 10:53
jesli ktokolwiek z Was uwaza ze ten gliniarz ktory strzelal zabil tego kolesia umyslnie to pierdolnij cie sie w leb bo prawda jest taka ze tam stalo 15 chlopa po 2 letniej szkole gdzie do lba wbijano im regulki ubrano ich w kaski dano giwery a oni za 2200zl maja narazac zycie lub bardziej zdrowie????ZA CO ZA 2200???ONI STRZELALI ZE STRACHU i z niemocy panstawa na to co sie ogolnie dzieje i nei mysl ze ci kolesie nie maja wyrzutow sumienia teraz..nikt tego nie chcial i oni tez maja swiadomosc ogromnej krzywdy..ale nie robcie z kolesia bohatera o to chodzi bo takie cos ogolnie miejsca miec nie moze i albo sie tego nauczymy i bedziemy ogladac mecze jak w niemczech angli i bedzie frekwencja albo bedziemy sie strzelac i ganiac po stadionach…i za 5 lat na wyjazd pojedzie nas 50…bo 200 bedzie miec zakaz stadionowy..zdrowy na rozumie ojciec rodziny zastanowi sie 6 raazy czy jechac…bo policja go nie obroni a sterydy i amfa z klubu przeciwnika dopeir..li mi albo na stadionie a jak uda mi sie cudem wyjsc to mnie dzgna nozem przy aucie..jak to w krakowie bywa….tego chcecie??I NIE BRONIE TU POLICJI bo kazdy mial z nia cos do czynienia ale patrazc na te anarchie w kraju zastanawiam sie komu ona sluzy???
antek1964
6 maja 2015 at 11:30
Do palantów co bronią psa mam nadzieje źe jak któryś z was kiedykolwiek przekroczy prędkość to pan policjant z drogówki odrazu was odstrzeli za łamanie prawa W sumie piraci drogowi są wiekszą zakałą niż kibole Kaźda statystyka potwierdzi że na drogach rocznie ginie wiecej ludzi niź na stadionach
Anty GRZYB
6 maja 2015 at 13:51
Jesli sie nie nadajesz do handlu nie handluj jesli nie kreci cie mechanika nie naprawiaj A JAK PODEJMUJESZ DECYZJE ZE BRDZIESZ NP POLICJANTEM ROB TO JAK WSZYSTKO SOLIDNIE. I jak ten pies dostal rozkaz strzelac to wie ze jak strzela na wysokosc glowy to w glowe moze trafic. Dziecko wie ze jak ciepnie kamieniem nisko to dostanie ktos po nogach a jak wysoko to moze to byc glowa Glupie porownanie ja ci mechanik zjebie podczas naprawy silnika blacharke to go pociagniesz do odpowiedzialnosci i powiesz o nim partacz niedpowiedzialny. ale w tym przypadku to JEST MORDERSTWO co kolwiek ktokolwiek by powiedzial …dortmund czy ty nie czujesz sie jak ktos z innej planety? bo tak przynajmniej piszesz i opisujesz swoje rozumowanie. Ale gdzies indziej widzialem ze ktos ci juz proponowal abys swoje zdanie wyglosil na sektorze przed meczem to ……… .
Pazurrr
6 maja 2015 at 14:17
Kuźwa, tyle larma o jednego śmiecia i debila…
Wiarus
6 maja 2015 at 14:30
Shellu,felietonj dobry,lecz za długi by te zakute łby proZOMOwsie cokolwiek z niego zrozumiały.
Jak to dobrze,ze tacy ludzie jak Pazurrr mogą wyrazic swoja opinie w internecie i tylko w internecie. W prawdziwym,pozainternetowym zyciu wiemy kim on jest i co ma (a raczej czego nie ma) do powiedzenia. Życzę zdrowia i rouzmu Pazurrr – jeszcze nie jest dla ciebie za pozno. Medycyna działa cuda a i Bóg jest miłosierny.
Stalinogród
6 maja 2015 at 14:39
„Straciłem wiarę w polskie społeczeństwo…”
Bo Stalinogród to radzieckie miasto.
Igor
6 maja 2015 at 16:42
PRZYPADEK. Nic więcej. Ten koleś nie miał prawa się tam znaleźć, nie miał prawa wbiec na boisko, i gdyby ten kraj był normalny, to takich „kibiców” byśmy na stadiony nie wpuszczali. Koleś był w pierwszym rzędzie, zachowywał się agresywnie. Gdyby siedział na dupie i kibicował swojemu klubowi, siedział by dziś w domu i bawił się z dzieckiem. Film z tego zdarzenia można zobaczyć. I nie oskarżaj kogoś o MORDERSTWO, bo po tej drugiej stronie są tacy sami ludzie, którzy na pewno nie chcą się wpakować do pierdla za półmózga, który poczuł w sobie moc.
Te komentarze wybrałeś najbardziej agresywne. Przeczytałem dzisiaj z dwieście komentarzy w prasie internetowej. Są jednoznacznie potępiające bo każdy widział jak było. A pomyślałeś, że ludzie mają już dość hołoty na stadionach, która doprowadza do kar, zamykania stadionów, wzrostu agresji na dzielnicach? Napisałeś artykuł, który jątrzy, nic nie załatwia. Koleś zginął przez przypadek i swoją głupotę. A ludzi kibole drażnią. Czy to dziwne? Strach często dziecko wypuścić, bo nie wiesz czy jakiś „kibic” nie da mu po pysku, albo nie dziabnie nożem.
fanclub dortmund
6 maja 2015 at 18:50
tak grzybie niedorozwiniety czuje sie chyba z innej oplanety bo bywam na stadionach w innym kraju i widze jak to funkcjonuje ty zostales na etapie kamienia lupanego i bedziesz lupac dalej bo tylko do tego cie stworzono i do konca zycia bedziesz chodzil na stadion gdzie ferekwencja bedzie 3500 i tam bedzeisz sie czul najleppiej…bo wiekszej ilosci po prostu nie ogarniasz a co do wyrazenia przed meczem mojej opini nie widze w tym problemu bo za naszych czasow opinie moze wyrazic kazdy
Anty GRZYB
7 maja 2015 at 09:41
to se siedz w tym innym swoim kraju i nie wpieprzaj sie do tego co zostawiles, chodzisz na wielkie imprezy ok dla mnie moje sa wielkie masz racje, ale znam zycie i pewnie jest tak ze przyjedziesz raz na rok oby, pojdziesz na Giekse i teraz uwarzasz ze masz prawo sie na temat frekwencji na stadionie wypowiadac. powiedz lepiej ze ino tu cie stac na bilet a tam gdzies siedzisz przed telewizorem i to w domu bo w knajpie jest za drogo a ty sciubisz kase na ten jeden raz w roku na Gieksie WLASNIE O TYM MOWILEM ZE JESTES Z INNEJ PLANETY TY I TWOJE MYSLENIE
ale czy zgorszej czy lepsze?
pazurrr – popieram – – jest jeszcze dla ciebie szansa lecz sie i miej nadzieje
tyta
7 maja 2015 at 14:50
… @ Panowie Igor i „fanclub dortmund” – nic tu po Nas nie ten poziom. Niektórzy komentujący nadają się tylko do resocjalizacji. Nie wiem jak Wy ale z tej strony spadam do czasu kiedy autorzy artykułów (jak JAjo64 i Shellu) zmądrzeją a kilku komentujących będzie po resocjalizacji.
Jarecki
7 maja 2015 at 20:55
Nie powiem kto jest winny bo tego nie wiem nie bylem tam nie mnie oceniać.Prawda leży pewnie gdzieś po środku. Ale w jednym pełna zgodność z Shellu.Kibic to ZŁO. W mediach nie istnieje polski kibic piłkarski tylko kibol bandzior menel patologia po prostu.Czasami już mi ręce opadają jak słucham wypowiedzi normalnych [wydawać by się mogło]ludzi co to się na tych stadionach wyprawia a ja zachodzę w głowę skąd to mogą wiedzieć skoro ich świat to galerie handlowe.
Fjodor
8 maja 2015 at 19:04
Shellu – lepiej bym tego nie ujął. Podpisuję się w 1964%.
witosa zgred
9 maja 2015 at 07:43
tyta,igor,irishman,fanclub dortmund ino wielka szkoda że was osobiście nie spotkam a ty szwabska kurwo pasujesz do tych niemieckich konfidentów
kodak
12 maja 2015 at 14:36
Nareszcie ktoś tym frajerą konfidencko-policyjnym pocisł bo próbuję wpisać coś od dwóch dni i nie daje się. .. może teraz się uda …… chujowo wam w chce jedyne parówy. A ty wielki kibice z niemiec nie przyjeżdżaj juz do epoki kamienia ino zostań sobie w tej twojej nowej konfidenckiej ojczyźnie pałacu. ..
kodak
12 maja 2015 at 14:39
Oczywiście miało być Chuj wam w cyce za co serdecznie przepraszam;-)