Felietony
Znów szatnia w komitywie z Cyganem zwalnia trenera
Piłkarze GKS Katowice znów są górą. Oni wygrywają zawsze. Niezależnie od wyników na boisku. Mogą się kompromitować, mogą dostawać w dupę wysoko, ale tak na dobrą sprawę im wyżej, tym lepiej. Każdy sabotaż jest dobry, bo przecież im włos z głowy nie spadnie. Za to trenerowi piastującemu zaszczytną funkcję pierwszego szkoleniowca GKS Katowice, jak najbardziej.
Mieliśmy to w zeszłym roku. Trener Kazimierz Moskal po meczu w Gdyni wyraźnie dał sygnał, że zespół kompletnie nie realizuje założeń przedmeczowych. Nie mam pojęcia, dlaczego szkoleniowiec szanujący się, został w klubie po oddaniu się do dyspozycji zarządu. Dobrze widział co się dzieje i „między słowami” na konferencji to powiedział. Piłkarze robili go w chuja, a on przyzwalał. Pewnie wygrana 4:0 w Rybniku i jemu zaciemniła obraz. Utrzymał się do nowego sezonu i sabotażyści z Katowic utrzymali na jakiś czas pozory, że jest dobrze. W końcu jednak zaczęli grać swoje. Przegrywać mecz za meczem. Gdy było już naprawdę gorąco, zagrali żenujący mecz ze Stomilem, wygrany tylko dzięki niewtajemniczonemu w całą zmyślną układankę Zapotocznemu, który wszedłszy na boisku nie zdążył usłyszeć, że „gramy na remis” i strzelił zwycięskiego gola po 15 sekundach pobytu na boisku.
Przyszedł Artur Skowronek i zapowiedział pressing. Trener to młody i ambitny i już od pierwszego meczu w Nowym Sączu było widać, że GKS gra bardziej agresywnie. Z Tychami zagrał po prostu kapitalnie, a taka walka, jaką widzieliśmy w tym derbowym spotkaniu nie była spotykana chyba od czasów Nawałki. Potem jednak mieliśmy preludium do wiosny w postaci sabotowanego meczu z Widzewem. A na wiosnę, co się dzieje, każdy widzi.
Niestety problem jest dużo głębiej niż wśród piłkarzy. To że grają tak, żeby zwalniać kolejnych trenerów to jest jasne. Gorsze jest przede wszystkim to, że od dłuższego czasu jaśnie nam panujący prezes Wojciech Cygan daje kompletne i stuprocentowe przyzwolenie na taki stan rzeczy. Oczywiście fajnie jest, jak ma się wsparcie szefa w firmie, gdy prezes motywuje czy stara się jakoś „ogarnąć” sytuację po ewentualnej porażce. Niestety u nas to poszło za daleko. Praktycznie od początku swoje pobytu w GKS, prezes Wojtek wszedł w niezrozumiałą komitywę z piłkarzami. Miałem okazję nieraz widzieć go w kontaktach z piłkarzami. Śmiechy, chichy, żarciki, lajki na Fejsbuku za wpisy na profilach zawodników. Wojtek stał się po prostu funflem piłkarzy i cały czas tę pozycję utrzymywał. Zawsze tylko pojawiało się pytanie, dlaczego? Czy naprawdę dla niego takim fajnym lansem jest znajomość z kopaczami pokroju Dudy czy Kufla? Jak widać tak.
To wszystko ma swój efekt w tym, co się dzieje teraz. Piłkarze GKS od zeszłej wiosny grają tak haniebnie, ale ciągle mają w tym wszystkim wsparcie Dobrego Wujka Wojtka. Jakieś machanie pod publiczkę szabelką w postaci kar dla drużyny po meczu z Wigrami Suwałki jak widać jest pozorowane, podobnie jak postawa nosicieli koszulek na boisku. Bo piłkarze i tak są święcie przekonani i pewni, że znaleźli odpowiednią przystań do opierdalania się w Katowicach i – trzeba oddać im uznanie, że są konsekwentni – skrzętnie z tej możliwości korzystają gagatki.
Po meczu z Zagłębiem Lubin haniebnie przegranym 0:5 konsekwencje znów dotykają trenera, a piłkarze są bezkarni. Znów sankcjonowane jest przez samą górę, czyli prezesa, oficjalne oszukiwanie kibiców i sabotowanie działań klubu. Znów prezes poklepie po plecach zawodników i zalajkuje nowy post o kupionej torebce Sławka Dudy (sarkazm) i wszystko będzie po staremu. A przepraszam, nie po staremu – przecież trener Skowronek nie będzie już trenerem pierwszej drużyny. Został zwolniony. To na niego została zrzucona cała odpowiedzialność. To on został oceniony jako ten, który nie potrafi ustawić, ani zmotywować drużyny.
Zmotywować? Zawodników, którzy zarabiają kilka czy kilkanaście tysięcy złotych? Oczywiście – nawet za taką pensję nie musimy wymagać awansu, ale jak można dać taką kasę komuś, kto przegrywa u siebie 0:5?
W ramach ciekawostki przytoczymy jeszcze statystyki Artura Skowronka i Adama Nawałki po 13 meczach (bo tyle rozegrał Skowronek). Okazuje się, że trener Adam Nawałka w tym wymiarze czasu miał gorszy bilans niż Skowronek! Nie licząc przerwanego meczu z Jastrzębiem selekcjoner reprezentacji Polski miał na koncie bilans 3 wygranych, 4 remisów i 6 porażek. Skowronek ma 4 wygrane, 3 remisy i 6 porażek. Porównanie wyniku punktowego? 15-13 na korzyść Skowronka. Efekty? Skowronek jest zmieszany z błotem przez zarząd, a Nawałka po karierze w Górniku został trenerem kadry!
Zawsze najbardziej łatwym celem i pierwszym winnym porażki jest trener. Kilka nieudanych kolejek i leci głowa szkoleniowca. To nie jest tylko przypadłość GKS, ale wielu klubów na całym świecie. Niestety jednak my kibice – zaangażowanie w życie klubu od wielu lat – widzimy, co się dzieje. Obserwujemy boiskowe wydarzenia od setek meczów. Potrafimy odróżnić walkę i dobrą grę od zwyczajnego anty-grania i powtórzę jeszcze raz – sabotowania.
To co w meczu z Zagłębiem odstawiło kilku zawodników woła o pomstę do nieba. Kaleka Wołkowicz czy paralityk Pitry wiedli w tym wszystkim prym. O ile Wołkowicza jeszcze można usprawiedliwić, że jest po prostu słabym piłkarzem nadającym się w najlepszym wypadku do okręgówki, to Pitry powinien zająć się stróżowaniem na jakimś parkingu, choć z jego ambicją istniałoby ryzyko, że w nocy złodzieje ukradną wszystkie samochody, a kapitan nawet nie zauważy. Do tego „wspaniale” tracący piłkę na kontry rywali Cholerzyński czy Duda. I Frańczak czy Petasz robiący wszystko – jakby byli przekupieni – żeby Zagłębie strzeliło kolejne gole. Problem jest w tym, że oni ciągle grają, bo nie ma innych, a Wojtek zawsze się uśmiechnie i powie – „Dobrze Sławek”, „Fajnie Kamil”, „Świetnie Peti”!
To wszystko powoduje, że są winni bezpośredni i pośredni takiej żenady, jaką oglądamy w GieKSie. Bezpośrednimi oczywiście są partacze, niegodni nazywania ich piłkarzami czy sportowcami. Pośrednim, ale tak naprawdę głównym, jest prezes Wojciech Cygan, który nie robi absolutnie nic, aby tę sytuację poprawić. Nie neguję, że nadaje się na prezesa klubu piłkarskiego w różnych aspektach, ale jeśli chodzi o drużynę, kontakt z nią, wyciąganie konsekwencji to jest to absolutne zero i przyzwalanie na żenadę. To jest istne działanie na szkodę klubu – właśnie za przyzwoleniem zarządu. Pozorowane ruchy jednak cały czas mamy i kolejnym z nich jest zwolnienie Artura Skowronka. A piłkarze ciągle, systematycznie niczym małe dziecko na etapie warunkowania, uczą się, że można grać bez zaangażowania i nie spotkają ich za to żadne konsekwencje.
Nigdy nie będzie lepiej, jeśli taki stan rzeczy się utrzyma. Jeśli ktoś nie wytłumaczy Wojtkowi, że nie tak należy postępować, to chyba czas pożegnać się z funkcją. Bo jak na razie to zmieniamy trenerów, a kopacze pozostają ci sami. Ciągle Pitry i Kufel rządzą szatnią. Zawodnicy bez jaj, nie mający nawet krzty chęci walki o lepsze jutro. Przecież jeśli oni zostaną na następny sezon to będzie jawny sygnał walki znów o środek tabeli, choć… na razie to trzeba walczyć o utrzymanie.
Wojtek, zrób coś ze sobą. Albo podaj się do dymisji, albo zacznij działać realnie. Bo te śmieszne kary po Suwałkach, jak widzisz nie zadziałały. Musisz zrozumieć, że piłkarze GKS obecnie niszczą Twoje imię. I jeśli się nie zorientujesz teraz i dalej będziesz ich klepał po plecach i dawał lajki na fejsie, to zaraz i Ty usłyszysz „wypierdalać” od kibiców. Jesteśmy kolegami, więc w dobrej wierze Cię uprzedzam…
Michał Murzyn – Shellu
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

marek
26 kwietnia 2015 at 08:41
jak dla mnie jako pierwszy powinien poleciec prezes (i to juz dawno). stale wymieniani sa zawodnicy, stale wymieniani sa trenerzy i ciagle nic. pora najwyzsza spojrzec, ze problem lezy gdzies wyzej. w kazdym normalnym klubie prezes odpowiada (posrednio – w dluzszej prespektywie) za wyniki, u nas ciagle sie slyszy, ze to „fajny synek”. przeciez to jakas farsa. powiedzenie, ze ryba psuje sie od glowy, nie wzielo sie znikad. mam wrazenie, ze mu ta pierwsza liga pasuje, a wszelkie dzialania „dyscyplinarne” sa pozorowane, jako ze sa zbyt male i wprowadzane zbyt pozno. szkoda mi za to trenerow moskala i skowronka, widac ze to ludzie z warsztatem, ale nie majacy wplywu, na to co sie dzieje i wyzej (zarzad) i nizej (szatnia w komitywie z zarzadem). jedyne co moze cieszyc, to to, ze powoli otwieracie na to jako redakcja oczy.
Gregi
26 kwietnia 2015 at 08:55
Brawo Panie Michale! Świetny tekst! Sad but true..
wyszo
26 kwietnia 2015 at 09:28
Prawda jest taka ze od tych kilku lat kiedy jesteśmy kompromitowani my kibice i nasz klub graja te same nazwiska … Pitry Cholerzynski Kamiński Duda … Ci piłkarze pomimo stwarzania pozoroow jak wazny jedt dla
nich klub itp i zagrania kilku meczy na przestrzeni 4-5 sezonow w których powiedzmy ze się czymś tam wyróżnili (ale bez przesady), konsekwentnie grają ? Hanbia klub i nikt poza KIBICAMI tego nie widzi. Nie wiem jakie maja układy ale do kursy nędzy jak sami nie wypierdola z tego klubu i nie przestaną grac to trzeba będzie im pomoc … Można mieć sympatiec do nich SA niby ok, Kufel ponad 150 męczy w GieKSie ale charakteru sportowca nie ma nikt!!! Dla mnie Panowie mozeci być tajnymi ludźmi ale sportowcami jesteście żadnymi zero w was ambicji chęci tego by być lepszym. I nie broncie się tymi smiesznymi wypowiedziami wcwywiadach, możecie się obronić jedynie postawa na boisku a ta jaka jest każdy widzi od kilku juz lat. Jak nie chcecie grac w piłkę to wypad z Katowic. Jesteście tak dobrzy jak ostatni mecz w waszym wykonaniu ….
wyszo
26 kwietnia 2015 at 09:29
Shellu świetny felieton …
Irishman
26 kwietnia 2015 at 09:42
No ale przecież prezes robi to, czego oczekują Ci, którzy go zatrudnili!!! Spłaca długi! A wynik sportowy? A po co wynik sportowy, jak mamy Centrum Biznesu, filharmonię, Isię Radwańską w Spodku, Tour de Pologne, a niedługo ma być podobno jakiś zdaje się balet albo „prawdziwą” drużynę sportową (siatkarską?) w Spodku???
przemek
26 kwietnia 2015 at 10:24
Brawo bardzo dobry tekst . Ja już kiedyś pisałem jak swego czasu Garncarczyk dostał karę dyscyplinarną i chyba przeniesienie do rezerw. A co widzimy na następnym meczu ? Garnek z Prezesem na vipe sobie piątki przybijają i śmichy chichy , koledzy najlepsi.Także ja nie wierze w te ich kary itd …. masakra
Bartolo
26 kwietnia 2015 at 10:29
Irishman ma rację!Kiedyś w jakimś wywiadzie Cygan powiedział,że dla niego idolem-prezesem jest ten obleśniodorski typ z legii.A jak powszechnie wiadomo,tamten nie robi nic innego,jak spłaca dług klubu wobec ITI robiąc kibiców tak samo w chuja jak nasz Cyganek.Prezes legii wybrany został jeszcze przez ITI a Cygan przez UM K-ce.W jakim celu???Spłacać długi i zakaz awansu?(no bo skąd wziąć kasę na ekstraklasę)Gorzej niż teraz to chyba nie było nigdy.Szkoda tylko straconego całego pokolenia kibiców bo degrenolada trwa już prawie 10 lat!!Większość tych młodych ludzi nie pamięta,bo nie może tych wspaniałych lat90-tych.Za to muszą znosić rządy tych podłych kłamców i oglądać pozorowaną grę tych wywłok!!!
szwejk
26 kwietnia 2015 at 10:57
1. Pitry, Twoje wywiady pomeczowe pokazuja ze masz tyle wspolnego z jajami co kastrat. Wypierdalaj na spacerek do parku, a Kufel zakladaj dzialnosc gospodarcza by sprzedawac te swoje kosmetyki kolegom bo oszukujesz i nas i US (kreci sie biznesik?). Zaorac i od nowa budowac!
2. Skowronek przepracowal z nimi zime, dostal kopaczy jakich chcial, odpowiedzialnosc za to ponosi on. Mogl robic rewolucje zima, przynajmniej probowac. Uwierzyl tym patalachom to ma.
elo1964
26 kwietnia 2015 at 12:09
Szkoda słow tragedia 80% wypierdalac
GRZ
26 kwietnia 2015 at 12:12
Cygan do dymisji NATYCHMIAST!!!
Dosyć pasożytów w tym klubie.
rk
26 kwietnia 2015 at 13:09
Ale ja kurwa czegoś nie rozumiem! Przecież wszystkim kibicom, kibolom to sie podoba/podobalo ze tak lajtowo z Cyganem sie znaja, dyskutuja, hasła po meczu na murawie- „To co Wojtek, trenera wypierdalamy?”! – Kurwa dramat.
To samo teraz, Progksa – teksty typu zajebiscie, Grzesiu to, Grzesiu tamto. Grzesiu tez – rozmawaiałem z Juniorem, z tamtym, sramtym i owamtym – Proksa to tez kolejny kurwa niewypał – ale kibicom sie podoba, bo GieKSiarz etc. – ale Kurwa an tym trzeba sie znac, to musza byc profesjonalisci w tym klubie, a nie banda chuja, która klepie sie z kibicami i odwrotnie.
Raz wam sie to podoba, a drugim razem kryttyka – ten artykuł to jedna wielka HIPOKRYZJA!.
luk
26 kwietnia 2015 at 13:11
Shellu,patrząc już jednak na statystykę Skowronka na wiosnę, to już wygląda to blado.5 meczy, 1 wygrana, 1 remis , 3 porażki. Bramki 3-8.
Dostał ,,piłkarzy,, których chciał(sam to powiedział),przepracował okres przygotowawczy i zaliczył regres!
Co do prezesa , to zgadzam się z Tobą.Nie trzeba być jakimś kapo, ale Wojtek poszedł dużo za mocno w drugą stronę.Ja mam prawie 80 pracowników pod sobą i staram się żeby atmosfera była fajna i sprzyjająca dla każdego ,ale jak ktoś próbuje mi wchodzić na głowę ,to temat jest krótki. U prezesa brakuje tego.
Ale to da się zmienić.,więc wierzę ,że Cygan jako człowiek inteligentny szybko wyciągnie prawidłowe wnioski z tej sytuacji.Bo jego sposób postępowania ,po prostu nie zdaje egzaminu.A jak coś nie działa ,to znaczy, że trzeba wprowadzić zmiany.
fanclub dortmund
26 kwietnia 2015 at 13:25
no chyba ze pilkarze tudziez ich rodziny graja grubo w sts….czy to nie dziwne ze wczoraj pierwsza polowa byla przyzwoita bylo troche walki i zaangazowania??? A W DRUGIEJ JAK BY INNA DRUZYNA WYSZLA……czyzby ktos stawial zwyciestwo zaglebia wieksza roznica niz 3 bramki??????POZA TYM moze zrobic grupy kibicow zeby chodzic na treningi i poobserwowac i nagrywac co oni tam robia????BO TO NIEMOZLIWE ZEBY na boisku nic nie wychodzilo…ci ludzie graja po pare dobrych lat w pilke…moj 14 letni syn lapie zalozenia meczowe i walczy na boisku jak po…..a tu zero ambicji i gdzie jakas taktyka????
kibic
26 kwietnia 2015 at 14:23
Wiec zostalo nam jedno rozwiazanie,spotkanie sie z Cyganem i niech wytlumaczy czemu jest tak zle w klubie,ale bez kolesi z grupy kibicow co bronia cygana i spolke bo maja z tego porzytek,Cygan musi podac sie do dymisji razem zcalym zarzadem,z calym szacunkiem dla tych ludzi bo duzo zrobili ale pora na nich jesli nie umia tego ogarnac,w radzie miasto sa napewno do tego przygotowani ludzie,powolas nowy zarzad,i caly sztab kierowniczy i sportowy,kierownikiem druzzyny nie moze byc bokser nawet jesli to nasz chlop jakie ma znajomosci w srodowisku pilkarskim zadne,od dluzszego czasu jestesmy posmiwiskiem dla smrodow i innych wiejskich matolow, a odpowiedzcie sobie sami kto do tego doprowadzzil Cygan nikt inny,dlaczego niemamy mocnego trenere,to proste rzzadza pilkarze,kto wczoraj widzial wolka jak biega po boisku tragedia a jednak gra dlaczego,kto robi wklubie transfery kto odpowiada ze sie nie nadaja do nas,sciagaja 4 bramkarza a brak napastnika,czy ktos ma pojecie jak to ogarnac,zobaczcie ilu przyszlo zawodnikow a gdzie sa w rezerwach albo nawet tam nie,niestety trzeba przegonic cale to towarzystwo co siedzi w klubie tylko dla kasy i nic nie robi,niema w klubie skaltow do szukania zawodnikow,tylko jakies cwaniaki co podsylaja nam ten bubel a Cygan ciagle klamie i mowi ze bendzie lepiej,po wyborach jesiennych jesli w klubie bedzie dalej taki syf to miasto nieda ani grosza,a nie musze wam mowic co sie w tedy znami stanie,znowu bedzie 4 liga albo nizej a ci cwaniaki pouciekaja do spolek z miasta jak juz nie bedzie cieplego koryta,Jako spolka gieldowa musi miec czyste papiery niech Cygan powie ile juz dostal z miasta,od sponsorow reklam a ile wydal na zadluzenie bo ktos w klubie dobrze sie chyba ustawil i pasuje mu taki poziom
tyta
26 kwietnia 2015 at 14:50
… CZY STAĆ NAS KIBICÓW ABY CHOĆ RAZ NIE PRZYJŚĆ NA MECZ ? Zawsze śpiewamy…”GieKSa to my”. Niech sobie siedzą cygan i kolesie a na murawie niech pogrywają sobie sami. Nasze starania, zaangażowanie i świetny doping i tak nie wpływa na ich postawę. Kto był wczoraj to widział. POPONUJĘ I ZACHĘCAM NIE PRZYCHODŹMY NA NASTĘPNY MECZ niech widzą a co tam niech poczują, że są sami. Może i miasto zauważy, że wydaje pieniądze na cygana i spółkę a nie na promocję miasta bo 3.500 ludzi nie będzie już udawało (jak wczoraj) przed kamerami, że było i jest w Katowicach świetnie. Proksa to też nie wypał i jak dla mnie zasłona dymna cygana przez kibicami. Sam proksa w jednym z wywiadów powiedział, że chce od boksu zrobić sobie przerwę ale kase gdzie trzeba zarabiać więc najlepiej do GieKSy tj. „bezpiecznej przystani”.
gieksiarz
26 kwietnia 2015 at 15:07
trochę chyba nas w tych teoriach spiskowych ponosi ale na pewno nie jest dobrze i tak dalej być nie może. Wstrzymać doping – oni i tak z nas sobie nic nie robią a może nawet myślą pokrzyczą okrzepną a ich tak przyjdą i wpływy do GieKSy będą a i wypłata jak zawsze.
st
26 kwietnia 2015 at 15:22
A co na to wszystko Furtok, Jojko, Owczarek ? Oni są blisko i co … jakieś muzeum otwieramy a za chwilę cały ten klub i stadion to będzie jedno wielkie muzeum bez konieczności przecinania wstęgi. Coś mi się wydaje, że wszystkim oprócz Kibiców ten układ pasuje. Dopóki nie będzie tutaj ktoś pokroju Mariana Dziurowicza to nic lepiej nie będzie. Mnie wciąż dziwi dlaczego nikt z dużych sponsorów nie chce przyjść zainwestować w GKS. Może nie chce bo tu chory układ jest i już jasno z góry określony cel UM. Tym celem na pewno nie jest cel sportowy ale biznesowy a w zasadzie wyciąganie kasy.
piotr
26 kwietnia 2015 at 15:51
st ale co ma jojko np do tego co sie dzieje owszem jest trenerem bramkarzy ale co oni sa winni jak nie ma druzyny.
Marcin
26 kwietnia 2015 at 16:41
Powiem tak, jak prezes kumpluje sie z piłkarzykami i w dodatku tak naprawde nie ma jeszcze doświadczenia w prowadzeniu tak Wielkiego klubu jak nasz GKS to musi polecieć z większością kopaczy, ino Goncerz jest w gazie ale sam nic nie zrobi…
Zygzak
26 kwietnia 2015 at 18:23
Trenera nie ma to teraz Cygan i reszta zarządu wy… z naszego klubu.Nie macie pojęcia jak kierować klubem i kto zatrudnia jako dyrektora boksera który nie ma pojęcia jak kierować drużyną.Te urzędasy też gówno z tego robią bo powiedzą że wszystko jest oki.Jeśli w Gieksie nie będą rządzić byli piłkarze Gieksy którzy zostawili dużo zdrowia dla tego klubu to czarno widzę dalsze losy naszej Gieksy.
Karlik
26 kwietnia 2015 at 19:31
Kurwa. Stary dziura by się przydał. Jak to jest możliwe, że prezes klubu na tak wysokim szczeblu rozgrywek jest na „ty” z piłkarzami i o zgrozo z kibicami?! Dziwicie się, że nie ma sponsora. A kto z wielką kasą pozwoli sobie na panoszących się kibiców którzy są z prezesem na ty. To jest jakaś patologia. Panowie kibice, szare eminencje, koledzy Wojtka C. Mało się nachapaliście? może zamiast pisać listy do kolegi z którym po publikacji listu piliście wódkę warto zastanowić się nad sobą. Czy faktycznie dobro klubu jest dla was ważne? Życzę wszystkim aby ten klub kupił ktoś z jajami i powiedział do przemykającej po korytarzu klubowym, szarej eminencji Michała M. A kim ty kurwa jesteś?, jak kiedyś pan M. powiedział do Uszoka.
Shellu
26 kwietnia 2015 at 19:36
Panie Karlik, chyba mnie pan z kimś pomylił.
tyta
26 kwietnia 2015 at 19:40
… po ostatnich dwóch meczach na Bukowej ja na Grudziąc nie idę. Nie będę robił z siebie debila, który daje 15 zeta, gardło wydziera, faną macha a cała ta banda nie potrafi walczyć, grać, zwyciężać… po prostu dość!!! 15 zeta to nie majątek ale się nie dołożę do wypłaty za coś za co się nie należy.
Tomek
26 kwietnia 2015 at 19:42
Nie wiem po co wyrabiałem karty dzieciom i sobie, nie ma sensu chodzić na mecze, choć byłem na 200 meczach Gieksy, to rezygnuje z tej „przyjemności”
Nie chcę aby moje dzieci miały zrytą psyche i źle się rozwijały widząc ciągle porażki.
Ja już od kilku lat jestem za likwidacją Tego klubu- „trzeba wiedzieć kiedy zejść za sceny niepokonanym” Wtedy w pamięci Polaków byłby Wielki GKS, a teraz to śmieją się nas w każdej wsi.
I nie pieprzcie głupot o zaczynaniu od nowa, to się NIGDY nie uda, to ta jakby Twoja kobita dawał dupy od 20 la ciągle mówiła że przestanie- UWIERZYSZ ???
Irishman
26 kwietnia 2015 at 20:40
@rk, poruszyłeś niestety bardzo bolesną kwestię. Nie chce krytykować SK, bo robi fantastyczną robotę ale jednak… niestety problem jest! Bo co? Prezes spotka się z zarządem SK, rzuci tekst o jakichś „hamulcowych”, których się niby pozbędziemy latem, Zarząd SK to łyknie i… dalej będziemy dreptać w miejscu, jak w ubiegłym roku!
@kibic, piszesz „Cygan ciagle klamie i mowi ze bendzie lepiej,po wyborach jesiennych”. No i tu też mam wątpliwości, bo rozumieniem, że czekamy na kolejny sukces PO? No, dobra, niech tam wygrają ale co niby przeszkadza im, aby nam pomóc już teraz skoro niepodzielnie rządzą naszym krajem od co najmniej 5-ciu lat??? No, a ja jakoś tej wielkiej pomocy dla nas jakoś nie widzę. Osobiście zalecam duży sceptycyzm jeśli idzie o wiarę w przedwyborcze obietnice, bo już raz daliśmy się przekonać i w efekcie otrzymujemy propozycje budowy stadioniku na 12 tysięcy. No, a tego jak traktuje nasz klub wojewoda powoływany przecież przez Prezesa Rady Ministrów (z PO), no to chyba nie muszę przypominać?!?!?!
Ja serio chciałbym być jak najdalej od polityki i takich różnych tematów jeśli idzie o sport ale się po prostu nie da! Ludzie no szanujmy się sami i po prostu uruchommy myślenie!
Wiarus
26 kwietnia 2015 at 20:44
Oby jak najmniej takich „kibiców” jak Tomek – 200 meczów
Odpal sobie Januszu Ligę Mistrzów w TV
Andrzejo
26 kwietnia 2015 at 20:56
nic dodać nic ująć, choć za późno wszyscy otwieracie oczy na te sprawy. poza kilkoma wyjątkami na forum (jak np. ganowicz) większośc forumowiczów żyje w jakieś innej rzeczywistości nie dostrzegając czerwonych lampek alarmowych co je widać już od dawna.
albo jest jakiś nakaz od UM aby nie awansować i WC sumiennie go wykonuje, albo jest po prostu beznadziejny po całości i tyle. każdego sezonu nie wiadomo o co gramy, a jak już prezesa ktoś pociągnie za język dopiero to nieśmiale powie o awansie.
ci co bronią cygana mają nierówno pod sufitem
Mck74
26 kwietnia 2015 at 21:17
Karlik o jakiej szarej eminencji piszesz ?
Wiarus
26 kwietnia 2015 at 21:27
Karlik – a prezesem SK jest obecny dyrektor sportowy i były reprezentant Polski Kamil Kosowski 😀
cruz
26 kwietnia 2015 at 21:31
Jedno Prezesowi trzeba przyznać: stworzył pierwszy klub na świecie gdzie kibice mają się cieszyć z wyników finansowych, a nie sportowych.
„Chuj z wynikami – zadłużenie ciut za nami!”
Problemu by nie było gdyby Prezes wiedział wcześniej że wyniki = kasa.
Irishman to fajnie napisał…Prezes zmienia trenerów, kibice dają kolejne kredyty zaufania i tak w koło macieju. Zaraz minie dekada i nikt tu stadionu nie wybuduje dla 1000 widzów chodzących na te żenujące spektakle. GKS Katowice to teraz Klub Kibiców Naiwnych. Zróbcie coś z tym panowie, bo tak dalej nie można.
KOSZUTKA.EU
26 kwietnia 2015 at 21:34
Brawo! Artykuł trafia w sedno sprawy. To jest właśnie PATOLOGIA a la Urząd Miasta Katowice. Urząd płaci, więc ma prawo spieprzyć. Arogancja wołająca o pomstę do Nieba.
Tubylec
26 kwietnia 2015 at 23:23
Jest prawdą że geksa potrzebuje takiego dzierżymordę jakim był gorol oswojony śp. Dziurowicz. Facet wiedział czego chce i potrafił to wykonać. Gdyby żył pewnie mielibyśmy już drugi stadion bo stary nowy byłby już za mały. Shellu ok. artykuł gdy spotkasz prezia powiedz mu że z ciulami się nie gada to w sprawie jego spoufalania się z piłkarzykami.
tyta
27 kwietnia 2015 at 09:07
… Shellu Ty piszesz my komentujemy a sami zainteresowani nawet tego nie czytają a co dopiero przejmują. Może zebrać to do kupy i oficjalnym pismem do zarządu przekazać co nam leży na wątrobie i załatwić to po męsku 🙂
Dupa laciek gieksa gracie ???
27 kwietnia 2015 at 09:11
materiał mocny lecz Shellu odpowiedz mi dla czego nie zrobicie tego żeby mimo tych porażek został 1 trener niech te skurwysyny co grac nie umia zostana ukarani w ten sposób a nie wywalać trenera kary tez im nic nie dadza finansowe ukrucic pęsje o te pare tysiecy czy ile tam oni zarabiaja bo widac ze w luksusie sie im fajnie zyje widze na moim osiedlu nie raz jakimi oni autami zadupiaja na ktore mnie w zyciu stac nie bedzie chyba ze za 20 lat kiedy te auta beda kosztowaly 2,3 tysiace to moze trener jest dobry ja zeby mec na utrzymanie rodziny pracuje na kopalni i mam z tego marne pieniadze ledwo starczy na utrzymanie rodziny a na auto to na chwile obecna moge sobie popatrzeć przez szybe w oknie inni ostatnie grosze wydawaja zeby mogli popatrzec na „piłke nozna ” chcemy stadionu to niech zmienia poziom gry na chwile obecna nawet o stadionie nie myslcie tylko jak tu miec stadion bez drużyny ???
Dupa laciek gieksa gracie ???
27 kwietnia 2015 at 09:28
https://www.youtube.com/watch?v=yyaoxcLOKC0 Tego już nie ma na Bukowej
koperr
28 kwietnia 2015 at 21:26
szkoda ze tak puzon zaczęło się pisać o takich rzeczach ! dla mnie pitry już dawno powinien wylecieć z klubu ale jak przypuszczałem to wielka klika kolegów to wszystko co się dzieje wokół pilkazry to skandal i hańba dla klubu
Zbyś
29 kwietnia 2015 at 10:24
z jednym sie tylko nie zgodze, Nawalka gral tym co mial, Skowronek tymi ktorych sam wybral. Ciezko porownac te dwa okresy w zyciu klubu.