Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu z Wisłą: GKS Katowice to nie będzie łatwy przeciwnik

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego meczu Wisła Kraków – GKS Katowice.

 

flashscore.pl – Wisła Kraków – GKS Katowice

Wisła Kraków rozpocznie rywalizację po powrocie do PKO BP Ekstraklasy od spotkania z GKS-em Katowice, z którym po raz ostatni mierzyła się na tym poziomie 21 lat temu.
[…] Zespół z Krakowa zakończył sezon Betclic 1. Ligi serią dziesięciu kolejnych meczów bez porażki (6Z, 4R) i teraz liczy na równie udany początek rywalizacji na najwyższym poziomie rozgrywkowym.
Katowiczanie nie przegrali bowiem żadnego z ośmiu ostatnich meczów w Ekstraklasie (3Z, 5R), choć jednocześnie pozostają bez zwycięstwa w sześciu poprzednich spotkaniach wyjazdowych (4R, 2P).
Wisła przegrała tylko jedno z 15 ostatnich spotkań z GieKSą (13Z, 1R), co więcej, cztery poprzednie bezpośrednie starcia zakończyły się jej zwycięstwem.
Wisła zdobywała co najmniej dwie bramki w każdym z pięciu ostatnich ligowych spotkań przed własną publicznością.
W siedmiu z dziesięciu ostatnich ligowych spotkań Wisły do siatki trafiały obie drużyny.
GKS nie przegrał żadnego z 19 ostatnich meczów, w których zdobywał co najmniej dwie bramki (15Z, 4R).
GieKSa w dwóch ostatnich sezonach Ekstraklasy straciła po stałych fragmentach gry zaledwie 20 bramek.
Angel Rodado, po czterech sezonach spędzonych w Polsce, w końcu doczeka się szansy na debiut w Ekstraklasie. Hiszpan, licząc również baraże, rozegrał dotąd dla Wisły 117 meczów ligowych, w których zdobył 73 bramki. Bartosz Nowak, najlepszy piłkarz poprzedniego sezonu Ekstraklasy, nową kampanię rozpoczął od asysty w pucharowym spotkaniu z Żiliną, a w minionych rozgrywkach ligowych miał udział przy aż 21 golach GKS-u (9G, 12A).

gol24.pl – Biała Gwiazda wraca po 4 sezonach

[…] Wisła Kraków wraca po czterech latach nieobecności. Od ostatniego razu w PKO Ekstraklasy dużo się pozmieniało. Przede wszystkim nie było GKS-u Katowice, który w tym sezonie reprezentuje nas w eliminacjach Ligi Konferencji od II rundy el. Ligi Konferencji. Biała Gwiazda w tym czasie walczyła o jak najszybszy powrót, ale za każdym razem czegoś brakowało. W tym roku już niczego nie zabrakło, a podopieczni trenera Mariusza Jopa z imponującą przewagą awansowali do elity z pierwszego miejsca. Krakowski zespół zdystansował wówczas drugi Śląsk Wrocław dziewięcioma punktami.
Prezes Jarosław Królewski zapowiadał transfery. I klub solidnie się wzmocnił przed niedzielną inauguracją. Dołączył chociażby bramkarz Marcel Łubik, który w ostatnim sezonie strzegł dostępu do bramki wicemistrza Polski Górnika Zabrze. Ponadto w Krakowie liczą na napastnika Jeremy’ego Guillemenota, obrońcę Maxence Maisonneuve oraz skrzydłowego Élie Youana.

zagranie.com – Wisła Kraków pokona GKS Katowice i z przytupem przywita się z PKO BP Ekstraklasą?

[…] Na trybunach będzie wspaniała atmosfera. Gospodarze tego starcia wykupili wszystkie dostępne wejściówki, a goście tej ligowej batalii niespodziewanie udadzą się na ten wyjazdowy mecz. Popularna Gieksa wyłamała się z bojkotu pojedynków krakowskiego klubu i spora liczba fanatyków tego klubu wesprze dziś swoich ulubieńców.
[…] Wisła Kraków wróciła na swoje miejsce. Tak można napisać po wszystkim tym, co ostatnio działo się u gospodarzy tego pojedynku. Oczywiście nadal nie wygląda to w tej drużynie tak, jakby tego wszyscy chcieli, ale trzeba przyznać, że krakowski klub z roku na rok wygląda lepiej. Marzenia o walce o Mistrzostwo z pewnością jeszcze trzeba odłożyć, tym bardziej że celem tej ekipy jest po prostu spokojne utrzymanie. W dzisiejszym meczu nie wiadomo czy zagra Rodado. Król strzelców pierwszoligowych zmagań dochodzi do siebie po bardzo ciężkiej kontuzji. Jeśli Hiszpan zagra, to zadebiutuje w najlepszej lidze świata.
GKS z kolei przeżywa ostatnio wspaniały czas. Rewelacja poprzednich rozgrywek ma do tego w pełni zasłużone powody. Goście tej ligowej batalii po 23- latach wrócili do rywalizacji w europejskich pucharach. Drużyna z Katowic w pierwszym swoim starciu uległa na Słowacji miejscowej Żylinie 2:1, ale przed polską ekipą jest jeszcze rewanż. Mecz ten odbędzie się w Katowicach i to właśnie popularna GieKSa będzie faworytem tego pojedynku.
[…] Wisła Kraków będzie z pewnością niesiona dzisiaj przez własnych fanów, dla których powrót do rywalizacji w PKO BP Ekstraklasy jest ogromnym wydarzeniem. GKS z kolei nie najlepiej prezentuje się ostatnio w wyjazdowych pojedynkach. Czy dziś ponownie będziemy tego świadkiem? Wisła chce dziś wygrać, GieKSa w głowie ma puchary i nie zdziwię się, jeśli piłkarze krakowskiego klubu wykorzystają dzisiaj swoją świetną okazję i przywitają się zwycięstwem z PKO BP Ekstraklasą.

wislaportal.pl – Wróciliśmy! Przed nami ligowa inauguracja. Wisła zagra z GKS-em

Na czekający nas dziś mecz kibicom krakowskiej Wisły przyszło poczekać równo 1527 dni… Cztery lata, dwa miesiące i pięć dni – tyle minęło bowiem od naszego poprzedniego występu w Ekstraklasie, kiedy to po sezonie 2021/2022 się z nią żegnaliśmy. Dziś zaczynamy nowy rozdział w historii „Białej Gwiazdy”, Wisła znów jest w Ekstraklasie i na starcie nowego sezonu podejmuje czołową drużynę poprzedniego, a więc GKS Katowice.
Sporo zmieniło się na piłkarskich salonach w naszym kraju przez te cztery lata i choć Wisła po sensacyjnym zdobyciu Pucharu Polski w 2024 roku zaznała smaku europejskich pucharów, to choćby sam fakt tego, że Polskę od bieżącego roku w grze o Ligę Mistrzów reprezentują dwa kluby, a nie jeden, wręcz musi świadczyć o tym, że Ekstraklasa wyraźnie poszła do przodu. Dwaj inni beniaminkowie, a więc Wieczysta oraz Śląsk, na inaugurację swoje mecze już przegrali, a i my niekoniecznie jesteśmy faworytem konfrontacji z piątym zespołem poprzedniego sezonu, czyli „Gieksą”. Ta po wielu latach i udanej poprzedniej batalii – wróciła w czwartek do europejskich pucharów i choć w nich zaliczyła falstart, ulegając 1-2 Słowakom z MŠK Žilina, to nawet grając w pierwszej lidze, prezentujący specyficzny futbol Katowiczanie, byli dla nas zawsze niewygodnym rywalem. No i dziś tym bardziej nie czeka nas spacerek. GKS niezmiennie od czerwca 2019 roku prowadzi Rafał Górak i w całej Ekstraklasie nie ma trenera, który mógłby z okresem nieprzerwanej pracy tego szkoleniowca konkurować. Górak staje się więc w klubie z Katowic człowiekiem „instytucją”, podobnie zresztą jak trener Tomasz Tułacz w Puszczy Niepołomice. I pewne podobieństwa można tutaj dostrzegać. Tak jak z klubem z Niepołomic przez lata grało się nam niewygodnie, tak i GKS niekoniecznie jest dla wielu klubów ligi „przyjemnym” rywalem. Zresztą i co zrozumiałe – i tam sporo przez ostatnie lata się zmieniło. W Katowicach zatrudniono bowiem kilku wartościowych zawodników, którzy stanowią dziś o sile tego zespołu. By wymienić choćby Bartosza Nowaka, dobrze nam znanego z pierwszoligowych boisk Borje Galána, a także jeszcze z ekstraklasowych – Adama Zreľáka. Niewątpliwie GKS może pochwalić się ustabilizowanym i… rosłym składem, z czego często skutecznie korzysta przy stałych fragmentach gry. Dobrze nam znany, a grający obecnie w GKS-ie, Lukas Klemenz, czy pamiętany jeszcze z pierwszej ligi Arkadiusz Jędrych – potrafią zrobić „różnicę” w walce o górne piłki. A te wspomniany Nowak posyła „w punkt”. I na to wiślacy będą musieli bacznie zwrócić uwagę. Ekstraklasa błędów ma nie wybaczać…
[…] Kibice z kolei z większym spokojem podchodziliby do dzisiejszej konfrontacji, gdyby nie fakt, że dwaj nasi najlepsi zawodnicy z poprzedniego sezonu, a wiec Ángel Rodado oraz Julius Ertlthaler – nie przepracowali w pełni okres przygotowawczy. Rekonwalescencja Hiszpana po operacji barku sprawiła, że zagrał on tylko w jednym spotkaniu sparingowym, a i Austriak z powodu kontuzji musiał opuścić większość okresu przygotowawczego. I także zagrał przed sezonem tylko jeden raz. Dziś trudno spodziewać się tej dwójki w naszym wyjściowym składzie, ale też trener Mariusz Jop – mając ich choćby na ławce – będzie mógł wykorzystać ich umiejętności właśnie z niej, dokładając ich piłkarskie zdolności w dalszej części meczu.
Podczas niego spodziewać się można też paru debiutów w naszych barwach, bo wydaje się, że pewniakiem w bramce na starcie sezonu jest wypożyczony z FC Augsburg Marcel Łubik, a pewniakiem na środku obrony Francuz Maxence Maisonneuve. W kadrze na dzisiejszą inaugurację znajdzie się też zapewne miejsce dla byłego zawodnika szkockiego Hibernian FC Thody’ego Élie Youane’a i chyba tylko obecność na niej czwartego z nowych nabytków, a więc Szwajcara Jérémy’ego Guillemenota byłaby zaskoczeniem, bo on dołączył do nas najpóźniej i chwilę może jeszcze potrwać, zanim zacznie wspomagać zespół swoimi umiejętnościami.

gazetakrakowska.pl – Wisła Kraków gotowa na piłkarskie święto. W niedzielę ekstraklasa znów przy Reymonta!

[…] Przy ul. Reymonta robiono to tak naprawdę od wielu miesięcy. Niektórzy śmieją się z prezesa Jarosława Królewskiego, gdy ten opowiada, że dokładnie w Wiśle analizowano ekstraklasę. A śmiać się nie ma kompletnie z czego, bo Wisła chcąc zbudować zespół, który w tej lidze sobie poradzi, dokonała po prostu analizy, jak najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce wygląda po tych czterech latach nieobecności „Białej Gwiazdy” na takim szczeblu. Czy przy ul. Reymonta wiedzę przekuli w czyny i rzeczywiście na tę ekstraklasę się przygotowali, pokaże oczywiście boisko, ale sam fakt, że ktoś się do wyzwania przygotowuje, nie jest przecież w niczym zabawny.
W Wiśle postawili w przerwie letniej na stabilizację. Nie odszedł nikt z kluczowych zawodników. Wzmocniono też każdą formację, a sprowadzenie do bramki Marcela Łubika, czyli według wielu ekspertów najlepszego bramkarza ekstraklasy minionego sezonu, jasno pokazuje, że „Biała Gwiazda” nie tyle chciała uzupełnić skład, co właśnie go wzmocnić. Już w niedzielę Łubik zacznie zapewne mecz z GKS-em w podstawowym składzie. Podobnie jak Maxence Maisonneuve, francuski doświadczony stoper. Na zmianę wejdzie natomiast zapewne Elie Youan, który dobrze zaprezentował się w ostatnim sparingu Wisły z Artisem Brno. Na swoją szansę przyjdzie jeszcze zapewne poczekać Jeremy’emu Guillenmenotowi. Szwajcarski napastnik dołączył do Wisły niedawno i musi jeszcze nadrobić zaległości. W Wiśle waży się też sprawa transferu Jocelyna Janneha, 23-letniego środkowego pomocnika, którego krakowski klub chce sprowadzić z Bastii.
Na meczu z GKS-em Katowice zasiądzie na trybunach komplet widzów. Przyjadą też fani gości. Jakiego spotkania się spodziewać? Trudno jednoznacznie to określić. GieKSa to jeden z najlepszych zespołów minionego sezonu, który rzutem na taśmę wywalczył awans do europejskich pucharów. I właśnie to może mieć wpływ na przebieg meczu z Wisłą. GKS przystąpi bowiem do niego pomiędzy meczami z Żyliną w eliminacjach Ligi Konferencji. Wisła ma jednak również swoje problemy, bo przecież w okresie przygotowawczym wyłączeni z treningu z zespołem byli piłkarze kluczowi, czyli Angel Rodado, Julius Ertlthaler czy w mniejszym wymiarze Wiktor Biedrzycki. Oni na niedzielę będą gotowi do gry, ale czy na całe spotkanie? Wątpliwe. Jedno jest pewne – w Krakowie szykuje się wielkie piłkarskie święto. Wisła znów zagra w ekstraklasie, do której wróciła w idealnym momencie, bo na jej setne urodziny. W ten sposób obok Legii Warszawa będzie jedynym zespołem, który zakładał w Polsce ligę, a który gra w niej również teraz.

wislazkrakowa.pl – GKS Katowice to nie będzie łatwy przeciwnik

GKS Katowice to drużyna, która w ubiegłym sezonie Ekstraklasy osiągnęła największy sukces, jeśli weźmiemy pod uwagę potencjał i przedsezonowe przewidywania ekspertów.
W 2024 roku po 20-letniej banicji w niższym ligach GKS Katowice powrócił do Ekstraklasy. Beniaminek poradził sobie nieźle w pierwszym sezonie zajmując 8 pozycję. Przed sezonem 25/26 – choć chwalono trenera Rafała Góraka – przewidywano, że GKS Katowice zajmie 10-12 miejsce w tabeli. Tymczasem ofensywny pomocnik Bartosz Nowak został wybrany najlepszym piłkarzem Ekstraklasy, drużyna zajęła 5. miejsce w lidze i awansowała do Ligi Konferencji.
[…] Dla nas kluczowe jest to, że GKS Katowice to drużyna stabilna, dobrze poukładana, która w tym oknie transferowym nie straciła żadnego kluczowego piłkarza, a nawet delikatnie się wzmocniła. Trener Rafał Górak pracuje z klubem od 2019 roku, zaczynał od II ligi, dwa razy awansował. Mamy do czynienia z klubem finansowanym przez miasto, ale – trzeba przyznać – nieźle zarządzanym.
[…] W tym momencie wycena GKS Katowice jest nieco mniejsza od wyceny Wisły Kraków. Konkretnie jest to 13,20 mln euro wobec 13,68 mln euro.
9 sierpnia 1997 roku graliśmy mecz otwarcia z GKS-em Katowice na stadionie przy ul. Bukowej. Przegraliśmy ten mecz 0-4, ale cały sezon zakończyliśmy na 3. miejscu a GKS na 12.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Taką GieKSę chcę oglądać zawsze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.

Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.

Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.

GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.

Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.

Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak  już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.

Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.

Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.

Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.

Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.

Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.

I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.

Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.

Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.

Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.

To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.

Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.

Walczymy dalej!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do Kielc i Łęcznej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.

1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.

2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.

4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.

5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.

6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.

7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.

8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.

9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.

10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.

11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.

12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.

13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.

14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.

15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.

16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.

17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.

18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.

19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna  i schludna.

20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.

21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.

22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.

23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.

24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.

25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.

26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.

27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.

28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.

29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.

30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.

31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.

32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.

33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!

34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.

35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga