Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka
Tygodniowy przegląd mediów: Prezentacja GieKSy w Parku Zadole
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Pomocniczka Julia Przybył podpisała kontrakt do czerwca 2029 roku. Marlena Hajduk została dyrektorem sportowym kobiecej sekcji. W środę 15 lipca piłkarki rozegrają dwa sparingi: z Rekordem Bielsko-Biała i Banikiem Ostrava. Na sobotę 18 lipca zaplanowano test-mecz ze Ślęzą Wrocław. Do najbliższej niedzieli drużyna przebywa na zgrupowaniu w Ustroniu.
W sobotę piłkarze wygrali 3:1 sparing ze Stalą Rzeszów. Przed startem rozgrywek zaplanowano jeszcze jeden mecz – w czwartek 16 lipca z Rakowem na Bukowej. Prezentacja drużyny odbędzie się w piątek 17 lipca o 18:00 w Parku Zadole. Z klubem pożegnał się Märten Kuusk.
Napastnik Brock Bremer będzie reprezentował hokejową GieKSą w najbliższym sezonie.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Julia Przybył przeprowadza się na południe
Młodzieżowa reprezentantka Polski zmienia otoczenie. Julia Przybył będzie od tej pory bronić barw GKS Katowice
Jak poinformował Lech UAM Poznań na jednej ze swoich stron internetowych, Julia Przybył nie będzie już występować w charakterystycznym niebieskim trykocie Kolejorza. Reprezentantka Polski w kadrze Marcina Kasprowicza przeniesie się na południe i zagra w drużynie GKS-u Katowice.
Zawodniczka jest jednym z naszych największych talentów i nadziei na przyszłość. Wychowanka Akademii Lecha podpisała kontrakt ze śląskim klubem do 2029 roku
Marlena Hajduk dyrektorem sportowym kobiecej sekcji GieKSy
Marlena Hajduk objęła stanowisko dyrektora sportowego sekcji piłki nożnej kobiet GKS-u Katowice. Legendarna zawodniczka GieKSy, która po sezonie 2024/2025 zakończyła piłkarską karierę, wraca do Klubu i będzie odpowiadała za rozwój kobiecej sekcji piłki nożnej.
– To kolejny krok w rozwoju żeńskiej sekcji piłki nożnej. Nieustannie dążymy do tego, aby funkcjonować według najwyższych standardów i osiągać kolejne sukcesy sportowe. Dbamy nie tylko o zawodniczki, ale również o sztab szkoleniowy oraz osoby odpowiedzialne za zarządzanie sekcją. Jestem bardzo wdzięczny, że Marlena Hajduk przyjęła naszą propozycję. Wierzę, że zwiąże się z GKS-em Katowice na wiele lat, ponieważ projekt kobiecego futbolu w naszym Klubie ma charakter długofalowy. Zanim składamy ofertę na tak odpowiedzialne stanowisko, bardzo dokładnie analizujemy kandydaturę. Jestem przekonany, że Marlena jest idealnie dopasowana do tej roli. Przede wszystkim jest mocno związana z GKS-em Katowice – była kapitanem i jedną z liderek naszej drużyny. Doskonale zna kobiecą piłkę nożną i posiada ogromną wiedzę w tym zakresie. Jednak same kompetencje merytoryczne to nie wszystko. Równie ważne są odpowiednie predyspozycje osobowościowe i charakterologiczne, a jestem przekonany, że nowa dyrektor sportowa sekcji żeńskiej piłki w pełni je posiada. Cieszę się, że udało nam się skompletować strukturę zarządzania we wszystkich sekcjach Klubu. Marlena Hajduk będzie odpowiadała za skauting, transfery, podpisywanie kontraktów oraz wszystkie kwestie związane z organizacją i funkcjonowaniem kobiecej sekcji piłki nożnej. Wierzę, że to bardzo dobry wybór i jestem przekonany, że efekty jej pracy będą widoczne zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie – podkreśla prezes GKS-u Katowice Sławomir Witek.
Marlena Hajduk związała się z GKS-em Katowice w 2017 roku i od pierwszego sezonu odgrywała kluczową rolę w zespole. Już w debiutanckich rozgrywkach wywalczyła z drużyną awans do Orlen Ekstraligi kobiet, a w kolejnych latach należała do najważniejszych postaci GieKSy. Z katowickim klubem zdobyła dwa mistrzostwa Polski, wicemistrzostwo kraju oraz Puchar Polski, przez wiele sezonów pełniąc funkcję kapitan zespołu. W trójkolorowych barwach rozegrała 172 spotkania, zdobywając 35 bramek. Jest rekordzistką pod względem liczby występów w historii kobiecej sekcji GKS-u Katowice. Przez lata dała się poznać jako zawodniczka niezwykle ambitna, konsekwentna i oddana Klubowi, a swoje doświadczenie oraz znajomość środowiska kobiecej piłki będzie teraz wykorzystywać w pracy poza boiskiem.
– Nie ukrywam, że jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ GKS Katowice jest ważną częścią mojego życia. Spędziłam tutaj wspaniałe siedem lat, zdobywając między innymi mistrzostwo Polski i Puchar Polski. Moje wspomnienia z GieKSą są tylko pozytywne. Teraz będę pełniła zupełnie inną funkcję w klubie, ale bardzo się z tego powodu cieszę. Jest to wyróżnienie, ale też odpowiedzialność. Będę wspierać dziewczyny najlepiej, jak potrafię. Chcę wykorzystać zdobyte doświadczenie, by wspólnie rozwijać kobiecą sekcję i tworzyć jak najlepsze warunki dla obecnych oraz przyszłych zawodniczek – mówi Marlena Hajduk.
Objęcie stanowiska dyrektora sportowego sekcji przez Marlenę Hajduk to kolejny etap rozwoju projektu kobiecej piłki w GKS-ie Katowice. Jej wieloletnie doświadczenie, znajomość funkcjonowania Klubu oraz identyfikacja z jego wartościami będą stanowić istotne wsparcie w dalszym budowaniu silnej pozycji GieKSy na krajowej arenie.
katowice.naszemiast.pl – Dwa gole Wędrychowskiego na starej Bukowej! GKS Katowice zagrał tajny sparing z pierwszoligową Stalą Rzeszów
W sobotę 11 lipca 2026 roku GKS Katowice rozegrał sparing z pierwszoligową Stalą Rzeszów. Spotkanie odbyło się na starej Bukowej i było całkowicie zamknięte dla publiczności oraz przedstawicieli mediów. Dwa gole w tym meczu kontrolnym zdobył Marcel Wędrychowski.
Na Arenie Katowice wymieniana jest murawa, dlatego GKS zagrał ze Stalą Rzeszów na starej Bukowej. Decyzją sztabów szkoleniowych sparing miał charakter zamknięty – nie mogli go obejrzeć kibice oraz media. Nie było internetowej transmisji.
„Stal objęła prowadzenie po rzucie rożnym. Potem gole zdobywali już tylko piłkarze trenera Rafała Góraka. W 21. minucie Marcel Wędrychowski wykorzystał akcją sam na sam po podaniu Kacpra Łukasiaka. 12 minut później było już 2:1 dla GKS-u. Na listę strzelców ponownie wpisał się Wędrychowski, tym razem wykorzystując podanie Ilji Szkurina.
W 80. minucie świetnie w polu karnym zachował się Szymon Bartlewicz. Oszukał zarówno obrońcę, jak i bramkarza i precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie GieKSy” – czytamy na stronie klubu z Katowic.
wkatowicach.eu – Prezentacja GieKSy w Parku Zadole. Piłkarze GKS-u Katowice spotkają się w amfiteatrze z kibicami
GKS Katowice zaprezentuje kibicom drużynę, która w nadchodzącym sezonie będzie rywalizować zarówno w PKO BP Ekstraklasie, jak i europejskich pucharach. Oficjalna prezentacja zespołu odbędzie się 17 lipca w amfiteatrze Parku Zadole, gdzie na fanów czekać będzie spotkanie z piłkarzami, prezentacja nowych strojów oraz liczne atrakcje.
Wielkimi krokami zbliża się start nowego sezonu, który przyniesie walkę nie tylko na boiskach krajowych, ale także w rozgrywkach europejskich, do których GKS Katowice wrócił po 23 latach przerwy!
Zanim nastąpią sportowe emocje, zapraszamy na oficjalną prezentację naszej drużyny przed nowym sezonem. Tym razem spotkamy się w Parku Zadole (ul. Wczasowa), gdzie GieKSa jeszcze nie gościła! Tamtejszy amfiteatr będzie centralnym punktem całego wydarzenia. To wyjątkowe miejsce znajdujące się w katowickiej dzielnicy Ligota, a dokładniej w jej najbardziej na południe wysuniętej części – Zadolu. Przestrzeń stworzona do tego, by spędzić miło czas w rodzinnym gronie – informuje GKS Katowice.
Wydarzenie rozpocznie się w piątek 17 lipca o godz. 18:00, natomiat prezentacja drużyny rozpocznie się o 18:30. To będzie znakomita okazja, aby poznać kadrę drużyny na nadchodzący sezon, w tym nowych zawodników GieKSy. Nie zabraknie czasu na autografy i zdjęcia. Dodatkową atrakcją tego wydarzenia będzie prezentacja drugiego kompletu strojów GKS-u Katowice na nadchodzące rozgrywki.
Informujemy również, że w trakcie prezentacji prowadzona będzie wyłącznie sprzedaż biletów na mecz kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA dla posiadaczy karnetów. Otwarta sprzedaż biletów na mecz europejskich pucharów rozpocznie się 20 lipca. Zwracamy uwagę, że w trakcie prezentacji nie będzie możliwości zakupu karnetów na sezon 2026/27 PKO BP Ekstraklasy. Karnety można kupić na stronie bilety.gkskatowice.eu. Stacjonarnie karnety dostępne są w GIEKSA FANSTORE w Galerii Katowickiej (Katowice, ul. 3 Maja 30) – informuje klub.
W Parku Zadole na kibiców będzie także czekać bogata oferta gastronomiczna. Nie zabraknie również stoiska GIEKSA FANSTORE, gdzie na kibiców czekać będzie klubowy asortyment. To doskonała okazja, by zaopatrzyć się w gadżety i odzież w barwach klubu.
igol.pl – Zamiast Ligi Konferencji, będzie 1. Liga. Marten Kuusk przechodzi do Polonii Warszawa
Marten Kuusk został nowym zawodnikiem Polonii Warszawa. 30-letni stoper, wielokrotny reprezentant Estonii, podpisał z pierwszoligowym klubem kontrakt obowiązujący do 2028 roku. Estończyk stracił miejsce w składzie GKS-u Katowice i zamiast podbijać Europę, pomoże Czarnym Koszulom w walce o upragniony awans do PKO BP Ekstraklasy.
[…] Marten Kuusk trafił do Polski w styczniu 2024 roku, zasilając szeregi pierwszoligowego wówczas GKS-u Katowice. Estończyk z miejsca stał się kluczowym elementem układanki trenera Rafała Góraka. Stworzył zgrany tercet obronny z Arkadiuszem Jędrychem i Aleksandrem Komorem, dzięki czemu niemal zamknął dostęp do katowickiej bramki. Z Kuuskiem na boisku GieKSa przegrała wiosną 2024 roku tylko jeden mecz, zaś w swoich dwunastu spotkaniach na poziomie pierwszej ligi zespół aż ośmiokrotnie zachował czyste konto. To właśnie także dzięki jego dobrej postawie udało się dopiąć wywalczenie upragnionego awansu do PKO BP Ekstraklasy po 19 latach przerwy.
HOKEJ
hokej.net – GieKSa pozyskała amerykańskiego napastnika. Błyszczał w Danii
GKS Katowice pochwalił się pozyskaniem nowego zawodnika. Do ekipy wicemistrzów Polski dołączył Brock Bremer, który złożył podpis pod rocznym kontraktem.
Bremer (173 cm, 77 kg) ma 26 lat i urodził się w Forest Lake w stanie Minnesota. To niezwykle szybki i dynamiczny skrzydłowy, którego największymi atutami są znakomita jazda na łyżwach i kreatywność. Świetnie odnajduje się w kontratakach i operuje prawym uchwytem kija.
Nowy nabytek GieKSy przez pięć sezonów reprezentował barwy University of Nebraska Omaha w rozgrywkach NCAA. W akademickim hokeju rozegrał łącznie 158 spotkań, zdobywając w nich 56 punktów za 20 bramek i 36 asyst.
Minione rozgrywki były dla niego pierwszym sezonem w europejskim hokeju. Z zespołem Herlev Eagles zdobył wicemistrzostwo Danii i należał do grona kluczowych zawodników „Orłów”.
Wystąpił w 48 meczach sezonu zasadniczego i strzelił w nich 15 bramek, a także zanotował 25 kluczowych zagrań. Z kolei w 13 meczach fazy play-off raz wpisał się na listę strzelców i czterokrotnie asystował.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarze: Connor LaCouvee i Michał Kieler
Obrońcy: Pontus Englund, Ethan Cap, Matthew Sredl, Joona Huttula, Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Brock Bremer, Joona Monto, Miro Ruokonen, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman i Jakub Hofman.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Najnowsze komentarze